Problem z mamą czy może ze mną?

06.09.09, 15:48
Witam. Moim problemem jest moja mama- osoba, której zycie nie
rozpieszczało, wyszła młodo za mąż, za dużo starszego od niej
rozwodnika. Najpierw urodziłam sie ja, poźniej mój brat.Moja mama
radziła sobie ze wszystkim, staniem w kolejkach, gotowaniem praniem,
szyciem, sprzataniem, zaprawianiem słoików itd. a mój tata pracował-
jak się pojawiał to bawił się z nami-do dzisiaj pamietam jak z nami
rysował, czy śpiewaliśmy razem, a on nagrywał te nasze piosenki na
kasety , to do niego w nocy szłam jak bolały mnie nogi, (bo rodzice
spali osobno)on zawsze mnie pocieszał, przytulił, był ze mnie dumny,
chwalił; a mamy nie pamietam chociaz była z nami cały czas , bo nie
pracowała zawodowo ale zawsze miała coś do zrobienia, nigdy nie
przytulała, nie powiedziała, ze mnie kocha, albo jest ze mnie dumna-
ona tylko krytykowała-że źle sie ubrałam, jak ja wygladam, to nie
tak sie robi- daj ja to zrobie, bo ty nic nie potrafisz, zawsze
wszystko musisz zepsuć...tak wygladało moje dzieciństwo... Pół roku
po naszym ślubie mój tato zmarł (przez 6 lat patrzyliśmy na jego
cierpienie i jak sobie dawał z tym radę) pół roku po tym poroniłam
ciążę 6-tygodniową, upragnioną. Moja mama nic nie powiedziała, nawet
nie przytuliła- no cóż zdarza sie powiedziała. po pół roku kolejna
ciąża- urodziła się córeczka. Początki bardzo trudne, nie potrafiłam
jej kochać, ale przyrzekłam sobie jedno nie będę taka jak moja mama.
Mama pomagała ,więc wróciłam do pracy. Ale stale krytykowała, ze
tylko zupa, albo tylko drugie danie, ze w lodówce za maqło rzeczy, ,
ze nie ma owoców(a przeciez wczoraj się skończyły i nie zdąrzyłam
kupić), ze nie poprasowane, ze w szafkach nie poukładane
równo...Starałam się nie zwracać na to uwagi-więc zaczęłam robić tak
jak ona chciała-obiad dwudaniowy, zawsze czysto, poprasowane,
pąsprzatane-ale robiłam to dla niej, a im bardziej sie starałam to
ona jeszcze bardziej dokrecała śrubę. Wkońcu doszło do tego, ze
zamieniłam się w robota, nie w żonę nie w matkę tylko w robota-
ostatnio wypomniał mi to mąż.A najgorsze jest to , ze mieszkamy
teraz razem z nią- jest to stan przejściowy(jeszcze minimum 4
miesiace musimy wytrzymać), ale moje małzeństwo zaczyna się sypać
wogóle cała moja rodzina na tym cierpi,dzieci widzą, ze coś sie
dzieje .
Przepraszam za ten strumień świadomości, ale musiałam to wyrzucić z
siebie. Chyba muszę się udać do jakiegoś specjalisty, a moze to wy
drogie forumki napiszecie co o tym myślicie. Moze to ja sie czepiam,
moze wszystkie mamy się tak zachowują, tylko ja jestem mało
odporna...
    • marzeka1 Re: Problem z mamą czy może ze mną? 06.09.09, 16:16
      "..Starałam się nie zwracać na to uwagi-więc zaczęłam robić tak
      jak ona chciała-obiad dwudaniowy, zawsze czysto, poprasowane,
      pąsprzatane-ale robiłam to dla niej,"- ale DLACZEGO dla niej zamieniłaś się w
      wielofunkcyjne urządzenie domowe, a na dodatek czujesz, że sypie się ci rodzina.
      Matka była raczej w życiu nieszczęśliwa, nieświadomie próbuje wcisnąć cię w
      kierat, w którym sama całe życie chodziła.

      Dlaczego nie możesz zwyczajnie robić wszystkiego po swojemu, tak by twoja
      rodzina (a nie matka) była zadowolona? Mówisz: mamo, ty robiłaś tak, ja- inaczej
      i tyle. Bez tłumaczenia.Strzeli focha, to będzie obrażona.
    • wierzba_placzaca Re: Problem z mamą czy może ze mną? 06.09.09, 16:28
      Nie wszystkie matki takie są. I nie wszystkie córki. Ja np. robię wiele rzeczy
      inaczej niż moja mama, a moja mama - inaczej niż jej mama. I co? Fajnie jest.
      Mnie nie stresuje, jak ktoś mówi, ze inaczej by zrobił. Ani mojej mamy, ani
      babci. Ale do tego trzeba mieć poczucie własnej wartości. Jak go nie masz, to
      może być ciężko.
    • figrut Re: Problem z mamą czy może ze mną? 06.09.09, 16:31
      Miałam podobnie, ale ja to buntownik jestem i większość w SWOIM domu robiłam na
      przekór temu, co chciała moja Mama. Mój cyrk, moje małpy. Jak mieszkałam z moją
      Mamą, zawsze słyszałam "jak będziesz miała własne mieszkanie, to rób sobie w nim
      co chcesz" więc robię, a na każdą uwagę mojej Mamy odpowiadam "to jest moje
      mieszkanie, moje życie i mnie się tak podoba".
      • verdana Re: Problem z mamą czy może ze mną? 06.09.09, 17:54
        Bo Was matki akceptują. A autorka postu, mimo , ze jest dorosłą
        kobietą najbardziej marzy o tym, aby mama byla z niej zadowolona,
        aby nareszcie powiedziała "Jestem z Ciebie dumna".
        Mam złą wiadomość. Twoja matka nie jest niezadowolona z tego, co
        robisz. Jest niezadowolona z Ciebie - brak akcepacji, krytyka itd sa
        jej życiem. Chocbyś robila wszystko pod jej dyktando - i tak
        będziesz krytykowana, bo przedmiotem krytyki nie sa Twoje działania,
        tylko Ty sama. Dlaczego? Tego nie wiem. Jedną z przyczyn może być
        zazdrość.
        Wiec nie masz po prostu po co się starać. Powiem wiecej - jedyne, co
        jeszcze może matke choć troche zmienić, to otwarty bunt. Matce się
        nie podoba , ze tylko zupa - cóż... Trzeba powiedzieć "Ale mnie to
        odpowiada i w moim domu będzie tylko zupa." Na wszelkie dalsze
        krytyki trzeba powiedzieć "Tak, wiem, ze Ty tak robilas, ale ja tak
        robic nie zamierzam. Mnie się znacznie bardziej podoba moje
        rozwiazanie - a jesli chcesz drugie, to sobie ugotuj".
        Wyjdziesz na niewdzięcznicę? Tak. Ale wyjdziesz na nia i tak,
        niezaleznie co robisz.
        A to co powiedział maż - jest groźne. Bo matka i żona -robot, to zła
        matka i żona.
        • figrut Re: Problem z mamą czy może ze mną? 06.09.09, 21:14
          verdana napisała:

          > Bo Was matki akceptują. A autorka postu, mimo , ze jest dorosłą
          > kobietą najbardziej marzy o tym, aby mama byla z niej zadowolona,
          Nie Verdana, nie akceptują. Właśnie wróciłam od mojej Mamy i usłyszałam że: nie
          uczę moich dzieci czytać i NA PEWNO nie potrafią tak czytać, jak dwójka jej
          innych wnuków w tym samym wieku. Dowiedziałam się też, że ja nie potrafię zadbać
          o rodzinę, a moja bratowa jak najbardziej. Ja nie potrafię się stosownie ubrać,
          a cała reszta tak. Ja jestem złą matką, inne są świetnymi. Ja nie mam za grosz
          wyczucia smaku, inni mają (moje czerwone ściany w pokoju mi wypomniała tongue_out).
          Kiedy ona umrze, mój brat ma nieść urnę, nie ja. Ja nie potrafię się ubrać aby
          się zaprezentować na pogrzebie, ja jej nie kocham, ja znowu coś wywinę, zrobię
          coś nie tak. Szkoda tylko, że jak była jej potrzebna pomoc, to jej ukochany syn
          ją olał mówiąc, że cały tydzień pracuje, a w sobotę to on chce sobie odpocząć, a
          ja musiałam naprawiać szafki, wiercić dziury, rozprawić się z futryną (stary
          blok i przeszkadzała jej drewniana futryna z kuchni do przedpokoju), wymienić
          uszczelki w kranie, podkleić kafelki w łazience itp. Kocham moją Mamę, choć
          nigdy nie czułam się dla niej tak ważna i tak akceptowana jak mój młodszy brat.
          Ja mam wszystko źle, wszystko robię źle. Przez pewien czas pucowałam moją
          chałupę na jej przyjazd aby się jej przypodobać, aby być akceptowaną, ale zawsze
          to było za mało żeby ją zadowolić, więc postawiłam się okoniem i choćbym te
          zasr....e firanki w oknach mieć chciała, to dla samej cholernej zasady ich nie
          powieszę. Niby skończyło się panowanie mojej Mamy nad moim życiem, a jednak mój
          ciągły bunt, to właśnie jej panowanie...
          • echtom Re: Problem z mamą czy może ze mną? 06.09.09, 22:27
            > Niby skończyło się panowanie mojej Mamy nad moim życiem, a jednak mój ciągły bunt, to właśnie jej panowanie...

            Otóż to.
    • kol.3 Re: Problem z mamą czy może ze mną? 06.09.09, 18:05
      Cóż, powiem jedno, Twoja mama to bardzo rozpowszechniony model. I toksyczny.
      • monika19782 Re: Problem z mamą czy może ze mną? 06.09.09, 20:42
        Najważniejsze w tym momencie jest to abyś naprawiła relacje w
        małżeństwie. Daj spokój z dogadzaniem mamie bo nie dogodzisz wiem z
        doświadczenia. Zaciśnij zeby i wytrzymaj jeszcze te 4 miesiące
        jednocześnie wyjaśnij męzowi szczerze do bólu dlaczego tak się
        działo a nie inaczej, że to brak akceptacji ze strony mamy
        doprowadził do tej sytuacji ale że chcesz od tej pory dla rodziny
        przeistoczyć się z robota w jej członka poproś go opomoc i
        zrozumienie. Wiem co czujesz w 100%,mam bardzo trudne relacje z mamą
        i jestem na etapie uniezależniania się emocjonalnego a mam już swoje
        lata od szantażu gróźb krytyki. Może pogadaj szczerze z mamą
        chociaż wątpię że to coś da. Pozdrawiam.
    • ola_motocyklistka Re: Problem z mamą czy może ze mną? 06.09.09, 20:58
      Z Tobą. Jak już zdążyłaś się przekonać, mamy nie zadowolisz, a jak stajesz na
      wysokości zadania to podwyższa Ci poprzeczkę. Dosięgniesz do niej-to Ci jeszcze
      podniesie. Zdominowała Twoje życioe i zawładnęła Tobą. Sprowadziła je do swojego
      poziomu, nie wiem po co? Nieświadomie? Za karę za świetny kontakt zx ojcem? Bo
      inaczej nie umie? Tego nie wiem.
      Uważam, że masz prawo żyć po swojemu i nie dać się. Może być natomiast Ci
      trudno, bo przyzwyczaiłaś mamę że robisz wszystko po "jej", i bo jak zaczniesz
      walkę o swoje to możesz mieć z tego powodu wyrzuty sumienia.
      Ja na twoim miejscu zaczęłabym żyć po swojemu.
    • mychajg Re: Problem z mamą czy może ze mną? 06.09.09, 22:29
      To nie tak że Cię nie kocha. Jest tak bo życie ma dla niej inny wymiar.
      Jak ktoś jest tak twardy to moim zdaniem życie tak mu dojadło że zrobił się jak
      suchar twardy i wie że zawsze sam musi sobie radzić, nie czeka na pomoc, nie
      umie o nią prosić ani się cieszyć . Znam z autopsji.
      Ja się ciągle pytałam - Jak chcesz bym to robiła skoro nie jesteś szczęśliwa
      robiąc to samo? i Czy chcesz bym była szczęśliwa jak Ty?
      Pomogło smile
      Krytyka jest jedyną oznaką uczuć - o wiele gorsza jest obojętność.
      A najważniejsze ŻYĆ WŁASNYM ŻYCIEM I BRAĆ ZA NIE ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Inni mają
      własne i niech nie przerzucają na innych swego nie "szczęścia"
      Masz męża to jego akceptacja powinna się liczyć. Powodzenia
      • malila Re: Problem z mamą czy może ze mną? 07.09.09, 10:21
        Zgadzam się z Mychajg. W życiu Twojej matki stało sie coś takiego,
        że zamroziła swoje uczucia, a siebie podporządkowała jakiejś wizji
        matki i żony idealnej. Przez całe życie usiłuje tej wizji sprostać.
        Od Ciebie oczekuje tego samego. Możliwe, że umniejszając Twój
        smutek, umniejszając wagę tego, co cię spotkało, próbowała Cię na
        swój sposób chronić. Być może sama próbowała uciec od bólu.
        NIE jest Twoim zadaniem spełnianie oczekiwań Twojej matki. Dopóki
        ona sama nie będzie chciała zobaczyć tego, co się z nią dzieje,
        dopóki nie będzie chciała tego zmienić, dopóty Ty nie zmienisz jej,
        ani nie zadowolisz.
        To naturalne, ze potrzebujesz poczuć, że Twoja matka stoi za Tobą.
        Kłopot w tym, że mało prawdopodobne, że ona będzie Cię wspierać w
        taki sposób, w jaki Ty to sobie wyobrażasz. Wyobraź sobie raczej, że
        gdyby Twoja matka znała lepsze rozwiązanie i lepszy sposób na życie,
        to właśnie to lepsze rozwiązanie by Ci ofiarowała. Tymczasem daje Ci
        to, co ma, wspierając równocześnie w szukaniu lepszego.
Pełna wersja