justynaoj
06.09.09, 16:06
synek poszedł do przedszkola- do 3-latków- ale były nerwy!
Zamartwiałam się czy nie będzie robił cyrków, płakał, wołał za mną
itp.I tu zaskoczenie

ledwo mi pomachał papa i już leciał do
dzieci.Najlepsze było jak mąż go odbierał- 10 minut negocjował,zeby
raczył wyjśc z sali! Przebieranie z płaczem a na koniec młody złapał
się futryny i w krzyk ,że on chce zostać.Na drugi dzień jak tylko
zobaczył tatę to wołał ``nie do domu!``Jutro mąż go zaprowadza a ja
odbieram- zobaczymy co będzie

Któraś z emam też tak miała? Z
dwojga złego to chyba lepiej przeżywać takie ``dramaty`` niż słyszeć
``mamo nie zostawiaj mnie!``