swie-tlik
07.09.09, 21:40
hmmm,
od roku jestem czyjąś mamą
do tej pory życie nie stanowiło dla mnie większego problemu
wyznawałam zasadę nie-uzależniania-się-od-nikogo
oczywiście jestem w związku, kocham itp...
ostatnimi czasy pojawiło się sporo wątków na forum o zdradach/rozstaniach
i zastanawiając się, póki co hipotetycznie, co ja bym zrobiła w takiej
sytuacji zauważyłam
że "nagle" moje życie stało się dwuosobowe
może to nie jest szalenie odkrywcze

ale jest to dla mnie pewien rodzaj szoku...
po prostu, co by się nie stało w moim życiu ja już zawsze będę z dzieckiem i
dla dziecka, nie mogę wyobrazić sobie (a mam pojemną wyobraźnię) że ktoś inny
przejmuje opiekę (odpowiedzialność) nad nim!!
dodatkowo mam silne poczucie, że dziecko musi mieć pełną rodzinę
i z jednej strony wiem, że są takie sytuacje, które DLA MNIE równają się z
końcem związku ale co z dzieckiem?? chować moją urażoną dumę i "tworzyć
rodzinę" czy mieć w d.pie uczucia dziecka i żyć jak dawniej bez obciążeń....
kompletnie nie wiem co bym zrobiła:/...i ten właśnie brak wolności wyboru (to
ograniczenie) mnie przeraża
a jak Wy to widzicie?
"mężowie przychodzą, odchodzą a dzieci zostają..."
******************
mądrość przychodzi z wiekiem...
...z wiekiem do trumny