TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE?

12.01.04, 20:58
CZESC WSZYSTKIM TATUSIOM I PRZYSZŁYM TATUSIOM MAM PYTANIE: CO SĄDZICIE O TYM
ZEBY RODZIĆ ZE SWOJĄ ŻONĄ LUB DZIEWCZYNĄ?????JA UWAZAM ŻE JEST TO COŚ
WSPANIAŁEGO ALE TO MOJA OPINIA.A CHCIAŁABYM POZNAĆ WASZĄ OPINIĘ.PISZCIE CO
OTYM SĄDZICIE A JEZELI TO PRZEŻYLIŚCIE TO JAKIE TO POZOSTAWIŁO
WSPOMNIENIA .CZEKAM NA WASZE OPINIE POZDRAWIAM PRZYSZŁA MAMUSIA WIKI PAPA
    • yaa Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 13.01.04, 09:31
      To było wałkowane na tym forum wiele razy, ale co tam niech będzie jeszcze raz.
      Yaa przy pierwszym dziecku nie bardzo chciałem być obecny przy porodzie - i
      nie byłem, ale właściwie nie dlatego, że nie chciałem, tylko dlatego, że nie
      mogłem (ze względów medycznych).
      Przy drugim bardzo chciaęm być - i byłem, mimo, że była to cesarka. Po prostu
      trochę jakbym asystował przy operacji.
      Duże przeżycie, następnym razem nie miałbym wątpliwości, chciałbym być. Ale
      jestem też w stanie zrozumieć obawy przyszłych ojców i uszanować ich decyzję.
      Inna sprawa, że prawdziwy facet nie powiien zostawiać swojej partnerki, jeśli
      ona jego obecności potrzebuje i chce aby on był.
      Pozdrawiam
      Yaa
    • shuriken Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 13.01.04, 16:09
      TAK.
      A poza tym:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=9284241
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=5557620
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=8647137
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=5374087
      • krapoczy zgadzam sie 17.01.04, 14:01
        czyzby NWN?
    • aszyrl Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 14.01.04, 02:55
      "Rodziłem" 04.01.04 na Żelaznej w Wawie...

      Po wszystkim opłaciłem fakturę VAT na 800 PLN (a jakże !), a wszystko za:

      > BEZNADZIEJNĄ NIEMOC - w żaden sposób nie można w niczym pomóc. Położna i
      pielęgniarki rządzą ! Polewałem tylko twarz mojej Pani wodą...
      > WĄTPLIWĄ PRZYJEMNOŚĆ ZERKNIĘCIA NA PĘPOWINĘ I ŁOŻYSKO (głębiej m-y nogi nie
      zaglądałem, bo by potrzebna była re-animacja)
      > kolejną PRZYJEMNOŚĆ obejrzenia syfu jaki panuje nawet w jednym z najlepszych
      szpitali w Wawie (tu ukłon w stronę NFZ, ZUS i wspaniałego czubka Łapińskiego !)
      > MOŻLIWOŚĆ "INTYMNEGO" PRZEŻYWANIA Z ŻONĄ "PIERWSZYCH CHWIL" W CHWILI GDY DWIE
      POŁOŻNE MOCUJĄ SIĘ Z ZASZYWANIEM RZECZONEJ ŻONY...
      > MOŻLIWOŚĆ "INTYMNEGO" PRZEBYWANIA Z ŻONĄ NA SALI "POBYTU DZIENNEGO", tj. 4
      łóżka (to i tak fuks !), 3 obce i stękające kobiety + 4 wrzeszczące (na zmiany)
      dzieciaczki + tabuny gości

      Zastanawiam się czy w ogóle nie będę po tym miał problemów z erekcją ??? W sumie
      policzmy: 6 m-cy abstynencji (dość trudna ciąża) + 2 m-ce połogu (żona
      skwapliwie podrzuca mi Naszego Misiaczka-wyjącego naturalnie)...

      • atlantis75 :) 21.01.04, 18:14
        aszyrl napisał:

        > "Rodziłem" 04.01.04 na Żelaznej w Wawie...

        Aszryl, twoja żona ma fajnego faceta smile)) Tak sobie czytam te wątki, bo właśnie podejmujemy
        starania o dziecko. Trochę się tego boję (mój mąż pewnie też, ale się nie przyznaje)...
        Miło poczytać tak dwocipne (ups! Bez skojarzeń praszę wink i mądre komentarze.
        Pozdrawiam. Atlantis smile
      • kachasowa Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 23.01.04, 21:52
        Ja mam jedno pytanie, za co zaplaciłeś 800 zł ?!
        Mnie również towarzyszył mój partner, za co bede mu do końca życia wdzięczna,
        bo było ciężko i bardzo mi pomógl, ale nie musieliśmy, za ten ( okazuje się
        przywilej) nic płacić. Fakt, rodziłam prawie dwa lata temu, czy coś się
        zmieniło?
        Pozdrawiam
        Kasia
        • aszyrl Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 27.01.04, 01:19
          za salę do porodu solo. Kiedy rodzą 3 kobity na raz trzeba by pytać o ich zgodę smile)
          Mieliśmy niefart - 800 za 2,5 godz. Gdyby jeszcze poród trwał 2 dni to 800 PLN
          nie byłoby aż taką ceną za .. syna smile Nawet na fakturze VAT jest napisane: 1
          szt. poród natural. rodzinny. Zajebista pamiątka... ala PRL smile
    • czerwcowytatus Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 16.02.04, 19:27
      Hmm ... moje zdanie juz od samego poczatku ciazy mojej zony a nawet przed
      ciaza bylo takie same i zostanie do konca ..CHCE NAWET BARDZO BYC PODCZAS
      NARODZIN NASZGO DZIECKA...jest napewno cos cudownego ze mozna byc w tym czsie
      razem z zona...i wspierac ja w tych chwilach ... polecam to kazdym tatuskom ...
      nie obawiajcie sie i badzcie razem z matkami podczas porodu
      Pozdrawiam
      Czerwcowytatus
      • 0siedem Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 17.02.04, 10:01
        Ja osobiście byłem obecny przy narodzinach córki, ale uważam że powinna to być
        świadoma i dojrzała decyzja mężczyzny i nie można wywuerać na nim żadnej
        presji!!
        Moja żona jest mi bardzo wdzięczna twierdzi , że jej to bardzo pomogło.
        Ja osobiście bardzo przeżyłem to wszytsko, choć poród trwał 45min to był to
        największy szok kiedy zobaczyłem ,że moja córa leży na ręce położnej ,kończyny
        jej zwisają bezwładnie.... ale po chwili zaczeła wrzeszczeć i kopać i to było
        piękne.
        Wiedziałem dużo o porodzie i ciąży jednak to było coś niesamowitego.
        Teraz mam wielki szacunek do wszystkich matek.
        • clowiek1 Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 17.02.04, 11:11
          Zdecydowanie TAK.
          choc mnie to nie bylo i pewnie nie bedzie dane, niestety.
    • senman Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 18.02.04, 11:04
      Zdecydowałem sie na towarzyszenie żonie i jestem zadowolony, choć nie uważam,
      że jest to piękne, wspaniałe cudowne przeżycie. To koszmarny stres i poczucie
      bezsilności. Poród zony był trudny i w końcu ona sama mnie wyrzuciła -
      powiedziała, ze nie chciała żebym widział jak koszmranie wygląda. Tak, tak...
      to nie wygląda dobrze... W sumie moje konkluzje są takie, ze nie mozna ani
      troche do tego się nawzajem zmuszać, trzeba uszanować to co czuje druga osoba
      bo może być ciężko i w trakcie porodu i później. I jak myślę sobie że za
      miesiąc mnie to czeka znowu to wcale mnie to nie cieszy aż tak bardzo
      • b-bis Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 20.02.04, 20:45
        senman napisał:

        "To koszmarny stres i poczucie bezsilności. Poród zony był trudny i w końcu ona
        sama mnie wyrzuciła - powiedziała, ze nie chciała żebym widział jak koszmranie
        wygląda. Tak, tak...to nie wygląda dobrze..."

        Panowie, nie dajcie się zwariować !!! Czy to czasem nie jest tak, że nastała
        moda na porody rodzinne i teraz wypad się pochwalić, że się "było" z żoną. Żona
        natomiast ma grono koleżanek które właśnie w asyście mężów rodziły i teraz jak
        tu się wyłamać i powiedzieć - a ja nie chcę... Jak już tu gdzieś na forum
        pisałam - każda kobieta ma inną psychikę i inne potrzeby. Ja nie lubię wokół
        spraw naturalnych, żeby nie powiedzieć fizjologicznych, robić zamieszania.
        Szczerze mówiąc, zazdroszczę naszym babciom które rodziły w towarzystwie
        akuszerki w domowym zaciszu... No oczywiście, współczesna medycyna daje nam i
        naszym dzieciom o wiele większe szanse na zdrowy poród, ale przyznać trzeba,
        że przez to wiele też straciłyśmy z takiej "intymności przeżycia" aktu
        narodzin. Ja się czuję silną kobietą i jestem świadoma, że mój mąż mi nie
        pomoże w rodzeniu dziecka. Będzie stał zdenerwowany, bezradny - po co mi to !?
        Pewna jestem, że jak zobaczy nasze dzieciątko "już po wszystkim", to będzie nas
        tak samo kochał... Jesteśmy bardzo zżyci ze sobą ale jakoś wolę, jak on
        wykazuje swoje zaangażowanie w ciążę np. robiąc kołyskę dla dziecka czy
        wybierając w sklepie wózek. Ja chcę się czuć przy moim mężczyźnie jak kobieta,
        jak "dama" a nie jak zbiór medycznyczch zagadnień w rozciągniętej na brzuchu
        skórze...
        Faktycznie, taki poród rodzinny w niektórych szpitalach kosztuje dość sporo -
        czy nie lepiej przeznaczyć te pieniądze na np. opłacenie "extra" opieki lub
        osobnej sali z wygodami...
        Przepraszam, że wcinam się w Wasze męskie rozmowy moim babskim gadulstwem !
        Pozdrawiam smile
    • panbert Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 23.02.04, 15:43
      Wspaniały jest sam fakt narodzin, ale poród to nie jest nic przyjemnego i dla
      kobiety i dla mężczyzny zmieniajac kolejność słów w znanym powiedzeniu to
      czekaja was "pot, łzy i krew".
      Uczestniczyłem w porodzie rodzinnym bo takie było pragnienie mojej żony. Gdyby
      powiedziała ze "nie" wcale bym się tym nie zmartwił. Kiedyś przy kobietach
      rodzacych w domu była akuszerka, matka, babka, szwagierka, starsza siostara.
      Wszystkie było osobami z rodziny, lub dobrymi znajomymi do których rodząca
      miała zaufanie, a one wspierały ją w tym trudzie. Teraz często matki, babki
      itd. są kilkadziesiat albo kilkaset kilometrów od rodzącej i nie moga
      bezpośrednio jej towarzyszyć, wiec w to miejsce wskakuje osoba która jest
      przyszłej mamie bliska, ma do niej zaufanie i jest na miejscu, czyli życiowy
      partner. Inną sprawą jest faktycznie to że możemy mówić o modzie na porody
      rodzinne. Tylko ciekawe czy ta moda jak i inne przeminie.

      A wracając do spraw przyziemnych to jednym z plusów takiego porodu jest osobny
      pokój przed, a w naszym przypadku i po porodzie. Maluch urodził się o 20.50, a
      ja wyszedłem ze szpitala o 1 w nocy, a gdybym chciał z żoną zostac do rana, to
      by nie było żadnego problemu. Minusem jest duzo lżejsza kieszeń i mnóstwo
      nerwów (poród trwał 16 godzin).

      Także drogie panie zastanówcie sie nad tym, i dobrze przedyskutujcie tą sprwę z
      waszym partnerem, może wasza przyjaciółka będzie lepsza na tym miejscu.
      pozdrawiam
    • steciako Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 24.02.04, 20:22
      Moim zdaniem wszystko zależy od tego jak układają się stosunki pomiędzy
      przyszłymi rodzicami. Jeżeli nie ma w waszym zwiazku tematów tabu, zaś ty nie
      krępujesz się tym, że twój mężczyzna zobaczy Cię w czasie porodu, to moim
      zdaniem jak najbardziej warto.
      Moja żona rodziła od 21.50 do 9.55. Cały czas byłem przy niej i przeżyłem to
      bardzo głęboko. Myślę że byłem jej bardzo potrzebny do masowani krzyża,
      ściskania za rękę, ocierania potu z czoła i poprostu dodawania otuchy. Dla mnie
      samego było to wspaniałe przeżycie, którego na pewno nigdy nie zapomnę.
      Zaraz po nas wjechała młodsza para (około 19,20 lat). Mąż co chwila rozmaiwał
      przez komórkę "tak już jest na łóżku porodowy, no boli ją..." Dziewczyna
      wydzierała się na niego, żeby jej o nic nie pytał bo ją teraz boli. Taka
      atmosfera na pewno nie pomogała tej dziewczynie w tak ważnym momencie jej
      życia.

      Podsumowując, polecam gorąco osobom które dobrze się rozumieją i potrafią być
      dla siebie wsparciem. Bez tego doświadczenia nie miałbym, pojęcia ile poród
      kobietę kosztuje...
    • zzztop Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 01.03.04, 23:17
      Ja jestem na tak. Dziecko to raz, ale dowiedziałem się czegoś o mojej żonie
      przy okazji. Zawsze była ironiczna, uparta jak osioł, złośliwa, bezinteresownść
      to jej drugie imię i "złapała" mnie na to, że tak uroczo się złości... No i
      rodzimy sobie razem, nawet nieźle nam szło, była straszliwie dzielna, a tu
      nagle przy trzecim skurczu partym mówi mi, że ma dość, chce do domu i wszystko
      jej jedno. "Asiulka, mówię, zrób to dla mnie, jeszcze troszeczkę". Moja żona "a
      co bedę z tego miała?" Boże, co mam jej powiedzieć??? Pewnie spojrzałem jak
      zbity pies, a ona "zmywasz przez miesiąc". Dobrze, zmywam, nawet przez dwa. I
      biorę na siebie 20 kolejek odkurzania (nienawidzi, od zawsze się tym
      dzielimy). "i tak ci nie wierzę" A 10 minut później miałem syna. Kiedyś
      słyszałem, że kobieta w tej fazie porodu nie jest w stanie myśleć o czymkolwiek
      i powiedzieć słowa, ale moja żona zawsze była niewyjęta... Już wcześniej, kiedy
      w pierwszym miesiącu ciąży spędzała ranki przytulona do kibla, ustaliliśmy, że
      ja mam łatwiej, w związku z czym na pierwsze dwa tygodnie po porodzie biorę
      urlop celem prowadzenia domu i dopieszczania żony z inwentarzem. A teraz
      jeszcze zmywam i odkurzam co tydzień zamiast co dwa, ale jestem szczęśliwy jak
      prosię w błocie. A wczoraj dostałem smsa od położnej: "to ile jeszcze kolejek"?
      • dragon111140 Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 02.03.04, 11:59
        Witam!

        Ja i moja żona mamy termin na środek maja. I bardzo chcę być przy porodzie. To
        już postanowione hehe... Chyba, że zainterweniuje siła wyższa wink.
        A wracając do tego co powiedziała twoja żona, to w moim przypadku nie wiem jak
        będzie wink Ja już odkurzam i zmywam (żony nie dopuszczam do zmywania i odkurzania
        ze względu na jej alergię..[niestety]..) Ciekawe cóż wymyśli...jeżeli będzie
        trzeba ją przekonywać do 'dokończenia' porodu... Lecz jestem dobrej myśli.

        pozdrawiam
        • anek.anek Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 21.03.04, 15:29
          Nie ma co ustalać jak będzie! Mężczyzna musi mieć wybór, bo nie ukrywajmy,
          poród nie jest ani piękny ani romantyczny!!! My ustaliliśmy, że tata antosia
          będzie obecny tylko do momentu parcia, a póxniej wyjdzie. a został prawie do
          końca, bo po prostu (jak później mówił) wmurowało mu nogi i nie bardzo wiedział
          jak ma mnie zostawić, po prostu głupio było mu się ulotnić, kiedy ja krzyczałam
          z bólu. Bardzo pomogła mi jego obecność - tak więc panowie, którzy mówią o
          bezradności!!! to naprawdę jest tak, że kobiecie wystarczy świadomość że
          jesteście obok, że można was potrzymać za rękę - to więcej daje niż
          jakiekolwiek środki znieczulające. A w razie czego można się na was wyżyćsmile (ja
          co prawda pobiłam panią doktór a nie "męża"). Mój mężczyzna stał cały czas obok
          mojej głowy, lub tuż za mną, nie wyobrażam sobie żeby miał oglądać samo wyjście
          malucha na świat, bo to bardzo krwawy widok. Kiedy ze mnie wydobywano resztki
          łożyska a póxniej zszywano, szczęśliwy tatuś był w tym czasie w sali obok,
          gdzie odbywało się mierzenie, ważenie itd. naszego antosia. A gdyby przypadkiem
          był wtedy obok, to poprosiłabym go wyjście, bo to by l chyba najbardziej
          krępujący moment (już nie było tej adrenaliny, oczekiwania na cud narodzin,
          tylko zwykłe zabiegi i to cąłkiem niemiłe). Obecność mężczyzny jest dla
          większości kobiet bardzo ważna, ale trzeba pójść na kompromis - jeśli coś
          zacznie wam przeszkadzać, to po prostu wyjdźcie z sali. A wasze żony nie mogą
          mieć później o to pretensji!!!
    • nie.dzielny.tatus Re: TAK TAK TAK 21.03.04, 19:49
      Cześć,

      A poza tym w W-wie to jest straszna drożyzna. W Łodzi w Szpitalu Rydygiera,
      osobne pomieszczenie kosztowało 500, a jeśli ojciec chce towarzyszyć podczas
      porodu na sali ogólnej to płaci tylko 30 zł. za foliowe ubranko.

      Może mój entuzjazm dla porodów rodzinnych wynika z faktu, iż poród mojrgo syna
      trwał tylko 4h. A co do bezradności, to poczucie bezpieczeństwa jakie zapewnia
      się zonie i te rozluzniające kawały (np. nie protestuj kochanie p-ko lewatywie
      bo to najmilsza część porodu)sprawiają, że facet czuje się potrzebny i dumny.
      Panowie na sale porodowe i tylko nie mdlejcie. Aha i nie wierzcie, że żony będą
      potem mniej atrakcyjne, będziecie tak przejęcie, ze o takich pierdołach nie
      będziecie mysleć.

      Tata Marka
    • mamakaji Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 27.03.04, 22:17
      A ja wciąż nie mogę zapomieć mężowi, że nie chciał być ze mną przy porodzie.
      Minęły 3 lata, a mnie to wciąż boli, bardzo boli. Nie wiem czy kiedykolwiek
      będę mogła zapomnieć.
      ....
      K.
    • slma Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 30.03.04, 08:22
      Jak najbardziej tak -mówię to z pełną swiadomościa, tym bardziej, że moja żona
      rodziła "na raty", 2 noce. Pierwsza noc 6 godzin ...i nic, skurcze
      ustały....Druga noc 8 godzin, było to męczace, ale zdrowy i śliczny synek
      pozwolił zapomnieć o zmęczeniu...Jak najbardziej polecam...Sławek
    • misia_mama_ptysia Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 31.03.04, 23:33
      Panowie, jak najbardziej TAK, bo jesteście nam potrzebni
      Kobieta czuje sie bezpiecznej,jest z nia ukochana druga połowa,która w razie
      potrzeby obroni, tak tak panowie - drzemie jeszcze widmo oschłych, bezdusznych
      położnych: "nie wrzeszcz, chciałaś to masz"

      A jeżeli chodzi o sprawy finansowe, rodzilismy z mężem w zeszłym roku na
      Karowej i za poród rodzinny nie płaciliśmy /kosztował 500 zł/ tylko za położną.
      Dowiedzieliśmy się o takiej możliwości już po urodzeniu synka, poinformowało
      nas o tym inne małżeństwo, wystarczyło wystąpić do dyrekcji szpitala z pisemną
      prośba o zwolnienie z opłaty za poród rodzinny. Prawda , że proste, ale kto by
      wiedział o takiej praktyce

      Pozdrawiam
      misia
      • pesteczka5 Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 19.04.04, 02:29
        Strasznie przepraszam,
        ale ja się (miejscami) uryczałam ze śmiechu. Jestem stary, zgorzkniały
        babsztylsmile

        Tak, tak... ta sprawa ma łbów niby hydra... Rodziłam z mężem, dawno (trzy lata
        temu plus cesarka przed półtorarokiem) i tak sobie myślę, że dobrze, jak chłop
        chce, a baba nie, a potem sprawa się elastycznie reformuje w trakcie.

        Pozdrawiam, szczęśliwego rozwiązania
        • szymonowy_tata Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 20.05.04, 15:39
          Cześć! A jak mąż za nic w świecie nie chce?! A ja chcę, to co radzicie zrobic?
          On nie chce bo się boi.Czy można więc jakoś wpłynąć, żeby chociaż przestał tak
          kategorycznie mowić : NIE!? Ja nie chcę go namawiać, ale chodzi mi o bardziej
          świadomą z jego strony decyzję. Jak to uczynić? On bardzo się cieszy
          dzidziusiem, ale trudno go namówić do zgłębiania tajemnic porodu ( cudem
          zgodził się bym go tutaj zalogoawała- a teraz sama karzystam) Co w takiej
          sytuacji.
          Pozdrawiam
          Aneta
    • ford_focus Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 26.05.04, 10:31
      Nie byłem obecny przy porodzie, pewnie będe przy drugim bo żonie zależy.
      Osobiście uważam że kobiecie przyda się wsparcie, natomiast cała sytuacja może
      przyprawić o mdłości i kłopoty z przyszłym wspóżyciem!
    • olang Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 27.05.04, 12:02
      Chyba jestem z innej epoki, dziewczyny na szkole rodzenia patrzą na mnie jak
      na ufoludka: jak to, nie rodzisz z mężem? Dlaczego?
      Dzwonię,żeby zapisać się do rzeczonej szkoły i pytam, czy ta szkoła jest z
      ukierunkowaniem na poród rodzinny, a pan mi na to,że samotne panie też
      zapraszamy! Na litość boską, akurat nie jestem samotna, mam dobrego i
      kochającego męża, ale jakoś nie czuję potrzeby pokazywania mu rozprutego
      krocza ani też nie odczuwam potrzeby, za przeproszeniem defekacji w jego
      obecności (bo przecież wszystko może się zdarzyć), czy to oznacza,że jestem
      dziwna? Skąd ta oczywistość rodzenia z mężami? Na litość boską, nie skręcam
      szafy, nie naprawiam cieknących kranów i nie obchodzi mmnie który kabel jest
      od czego, a mąż nie musi odbierać porodu! To jest babska rzecz, moim zdaniem,
      i wcale nie uważam,żeby to, co myślę oznaczało,że mam złe relacje z mężem,
      czy też chcę go pozbawić więzi z dzieckiem i zmonopolizować dostęp do
      maleństwa. To nieprawda! Myślę jednak,że rodzenie to kobieca tajemnica i tak
      powinno pozostać. Mam jednak wrażenie, że tylko ja tak myślę, wszystkie
      dziewczyny, które znam i nie miały cesarki rodziły z tatusiami albo
      zamierzają, i o dziwo (tego już nie rozumiem, sorry), nawet jeśli łączy je
      dość luźna relacja z partnerem , zktórym po prostu wpadły. Czemu to ma
      służyć? Zachęcić go? Czy może pokazać sukinsynowi "co mi zrobił"?
      • elasz4 Do olang 27.05.04, 14:26
        Myślę, że trochę źle do tego wszystkiego podchodzisz.
        Ja rodziłam z mężem, bo chciałam mieć kogoś życzliwego koło siebie i właściwie
        to nie chodzi o to żeby to był mąż tylko ktoś bliski tobie, ale wiadomo, że
        najpierw pyta się męża (partnera), bo jednak on miał w tym największy udział.
        Dla mnie było ważne, że miał kto mi podać wodę, miałam się na kim wesprzeć,
        przytulić i może podać decyzję i wcale nie chodzi o to żeby partner nie widział
        mojego krocza lub coś w tym stylu, bo przecież wybacz, ale co jest takiego w
        porodzie czego mężczyzna nie widział już wcześniej.
        A ja się cieszę, ze w końcu porodówki są otwarte i są porody rodzinne i nie
        trzyma się tam kobiety przez kilka dni jakby miała conajmniej chorobę zakaźną.
        Ja rodziłam z mężem i wszystkim to polecam.
    • alicjagrabowska Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 28.05.04, 02:21
      Witaj, pisze korzystając z maila żony, także nie bój - nie pisze do Ciebie
      kolejna przemądrzała mamusia.
      To już 3 lata, jak byłem przy porodzie mojego Syna, ale wspomnienie jest nadal
      bardzo silne. Przeżycie mogę zestawić na jednym poziomie ze wstrząsem
      psychicznym i polecam je jedynie panom o mocnych nerwach, żeby przypadkiem nie
      dodali tylko kłopotu swoją obecnością... ja akurat byłem świeżo po wojsku i
      niewiele mnie ruszało.
      Poza tym jestem szczęśliwy, że byłem przy porodzie to naprawdę cudowne chwile a
      teksty odnośnie tego, że mężczyźnie się odechciewa seksu po takim przeżyciu
      wrzuciłbym do kosza.
      Jeżeli masz mocne nerwy - polecam!!!!
    • zuzis Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 28.05.04, 12:08
      TAK!
      Byłem przy żonie gdy rodziła. Właściwie nie mogę się zdecydować, czy określić
      to jako wzniosłe przeżycie, ale już "po" z całą świadomością mogę stwierdzić,
      że decyzja była słuszna. Przede wszystkim zrobiłem to dla żony i jest mi bardzo
      wdzięczna za to...wink Umówiliśmy się, że jak mi się nie będzie podobało to
      sobie wyjdę.....- zostałem do końca...wink. Zaś w kwestiach technicznych...
      poród rodzinny gwarantuje osobną salę o niezłym standardzie, lekarz z położną
      są dużo milsi, gdy oko męża nia nich patrzy.
    • virtual_moth Re: TATUSIOWIE-PORÓD RODZINNY:TAKczyNIE? 30.05.04, 18:01
      Zgadzam się z Olang.
      Naprawdę nie mam pojęcia skąd wzięła się ta moda na obecność ojca przy
      porodzie. To jest dla mnie szokujące! Nigdy w życiu nie zgodziłabym się na
      to... Myślę, że część kobiet chce rodzić z mężami, bo teraz nieobecność ojca
      przy porodzie oznacza, że męża nie ma w ogóle lub może kocha niezbyt mocno.
      Jeśli rzeczywiście chcemy, aby ktoś potrzymał nas za rękę to najlepiej wziąć ze
      sobą siostrę (dzieciatąwink lub przyjaciółkę. Ja natomiast zachowywałam się tak
      jak oczekiwałam: miałam ochotę wyrzuciś wszystkich z sali i urodzić w
      samotności, ewentualnie uciec do toaletywink A jak na złość zbiegały się co
      chwila położne, żeby zobaczyć tą, co nie wrzeszczy. Szkoda że nie ma opcji
      porodów w samotnościwink

      Pozdrawiam
Pełna wersja