bogda35 Re: Kiedy mężczyźni zaczeli uczestniczyć w porodz 14.05.10, 09:07 istniała tradycja że królowe francuskie rodziły publicznie na oczach dworu.Ciekawe czy Carla Bruni tez ewentualnie tak by rodziła ? Istniała (i istnieje) tradycja ża świezy tata upija sie w trupa z kolezkami - czy tez godna kontynuacji ? Odpowiedz Link Zgłoś
calcinus Ludzie, przeciez to tania prowokacja :) 14.05.10, 10:11 Czy wy tego nie widzicie, ze facet sobie z was jaja robi? Nieobecnosc ojca przy porodzie wyznacznikiem patriotyzmu - no przeciez w takie rzeczy nawet mohery w tym kraju nie wierza, nie widzicie ze facet was sprowokowal, wycofal sie dawno temu z dyskusji i obserwuje ja zrywajac boki ze smiechu? Pierwsze przykazanie internetu: nie karmic trolla, niech zdechnie z glodu! Odpowiedz Link Zgłoś
iamhier Re: Ludzie, przeciez to tania prowokacja :) 14.05.10, 10:19 to tylko ostrzezenie!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
43agawa Re: Kiedy mężczyźni zaczeli uczestniczyć w porodz 14.05.10, 10:43 Przeczytałam chyba wszystkie komentarze,stąd wiem,że większośc tak ochoczo wypowiadających się,krytykujących, dających tzw.dobre rady i głoszących istne prawdy objawione,NIE RODZIŁA.Więc-za przeproszeniem tych,którzy to mają za sobą-gówno wiecie na temat porodu i towarzyszących temu "okoliczności przyrody".Licytowanie,kto lepszy,nie ma sensu.Jeśli facet ma ochotę,żeby wspierać swoją kobietę w takim momencie-niech wspiera i chwała mu za to.I na miłość boską-kto wam powiedział,że jego udział będzie polegał na zaglądaniu rodzącej w krocze!Powaliło was,czy co?!Podstawowy warunek to ten,żeby była to JEGO decyzja -przemyślana i świadoma.Jeśli ma jakiekolwiek wątpliwości-niech zrezygnuje.Niech czeka w domu,na korytarzu,etc.Poród to przede wszystkim fizjologia,najmniej w nim misterium,najwięcej ciężkiej pracy i totalnego zmęczenia. Ja rodziłam i było to przeżycie tak intymne,że nie było w nim miejsca na fizyczną obecność drugiej osoby.Wystarczała mi świadomość,że czeka. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek226315 Re: Kiedy mężczyźni zaczeli uczestniczyć w porodz 14.05.10, 15:41 a co sie stalo,zalozycielem postuczyzby go wessalo krocze? Odpowiedz Link Zgłoś
wueska Re: Kiedy mężczyźni zaczeli uczestniczyć w porodz 17.05.10, 11:19 Pierwszy poród przetrwałam sama. Byłam wystraszona i wszelkiej maści lęki tylko wyolbrzymiały ból. Nie umiałam nawet racjonalnie pomyśleć, żeby o coś się upomnieć, poprosić. Moja mama była na korytarzu, ale że bardziej płakała niż ja, to lekarze uznali, że lepiej jej nie prosić do mnie. Za dwa miesiące kolejny poród. Nie chcę być sama, ale też nie wyobrażam sobie, żeby mąż stał tam, gdzie położna i sobie obserwował te 'przyjemności". Chciałabym, aby był blisko, abym wiedziała, że nie jestem sama z obcymi ludźmi. Tak, jestem histeryczką i potrzebuję wsparcia. Jeśli mąż nie będzie chciał - może jeszcze zmienić zdanie - zrozumiem, ale wtedy poproszę mamę. Czy to naprawdę odejście od tradycji? Nie ma obowiązku, nakazu. To jest bardzo intymne i silne przeżycie i oboje muszą tego chcieć, a zmuszać nie wolno. Nie sądzę, aby obecność ojca miała wzmocnić jego więź z dzieckiem, itp. Odpowiedz Link Zgłoś
mam-dwa Re: Kiedy mężczyźni zaczeli uczestniczyć w porodz 17.05.10, 12:27 Tu już nie chodzi o zwyczaj, a komfort psychiczny kobiety, która w czasie porodu jest równie bezradna co jej rodzone dziecko. Gdyby przy porodzie mojego dziecka nie było mojego męża, wiem, że byłabym spanikowana, a personel traktowałby mnie i dziecko "byle jak", co zdarzało się w przypadku "samotnych" rodzicielek. Mąż był na straży macierzy, za co ogromnie mu dziękuję. Dla oboje z nas to było przeżycie, które nas zbliżyło. Cieszę się że stało się to "modne". Odpowiedz Link Zgłoś
wioskowy_glupek Re: Stąd, skąd "zwyczaj" bycia ojca przy poczęciu 17.05.10, 18:28 Chociaż jestem kobietą nie wyobrażam sobie obecności partnera przy porodzie. To obrzydliwe i tyle, przynajmniej dla mnie. Nie wmawiamjmy też sobie usilnie jakie to cudowne i ubogacajace przeżycie - poród. Poród nie jest ani przyjemny ani estetyczny także raczej nie ma powodu by ktoś poza lekarzem się temu przyglądał. Odpowiedz Link Zgłoś
ten_co_ma_racje opinia autora wątku 17.05.10, 19:57 ja tam uważam, że kobieta może zapytać się męża czy chciałby być przy porodzie i tyle z jej strony. On podejmuje decyzję czy woli zgodnie z tradycją kupić sobie pół litra i wypić w aucie na parkingu pod szpitalem w oczekiwaniu na tą radosną chwilę czy w tym czasie siedzieć przy niej. To z męstwem nie ma nic wspólnego. Facet może być weteranem wojennym i mieć na sumieniu dziesiątki osób zaszlachtowanych scyzorykiem, a może nie chcieć widzieć swojej ukochanej całej we krwi i krzyczącej z bólu. Najważniejsze żeby baba nie narzucała chłopowi swojej woli i jest luz. Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: opinia autora wątku 17.05.10, 23:25 A ja uważam, że takie decyzje powinno się podejmować razem. Jeśli facet uważa stanowczo, że NIE to nie ma co zmuszać. Ale jeśli jemu jest w sumie obojętne czy wejdzie na salę czy zostanie za drzwiami a widać,że partnerce cholernie zależy to powinien się zgodzić. Dla mnie byłby to wyraz miłości i szacunku dla drugiej osoby. Mój mąż był 3x. Za pierwszym tak mu się spodobało, że za drugim i trzecim nawet nie było rozmowy o tym Obejrzał sobie dokładnie z położną każdy mój zakamarek. Nic go nie ruszało. Co do "wpadania dziecka w gówno" jak to jakaś ignorantka napisała to nie ma takiej możliwości. W końcowej fazie porodu kiedy wychodzi główka(czy cokolwiek innego) spod tyłka zabierają kawałek łóżka.Bo to nie jest do końca łóżko tylko taki wielki fotel składający się z kilku ruchomych części+ strzemion(rodziłam na nim na siedząco). Na podłodze stawiają plastikowy pojemnik do którego wrzucają wszystkie odpady więc jak sądzę tam by goowno wleciało. Ale NIE ma możliwości żeby wpadło tam dziecko! Położna lub lekarz musieliby je upuścić! Rodziłam 3x i naprawdę ani razu nie miałam "przykrej niespodzianki" Odpowiedz Link Zgłoś
jacek226315 Re: opinia autora wątku 18.05.10, 07:22 ten_co_ma_racje napisał: > ja tam uważam, że kobieta może zapytać się męża czy chciałby być przy porodzie > i > tyle z jej strony. On podejmuje decyzję czy woli zgodnie z tradycją kupić sobie > pół litra i wypić w aucie na parkingu pod szpitalem w oczekiwaniu na tą radosną > chwilę czy w tym czasie siedzieć przy niej. > > To z męstwem nie ma nic wspólnego. Facet może być weteranem wojennym i mieć na > sumieniu dziesiątki osób zaszlachtowanych scyzorykiem, a może nie chcieć widzie > ć > swojej ukochanej całej we krwi i krzyczącej z bólu. > > Najważniejsze żeby baba nie narzucała chłopowi swojej woli i jest luz. Autorze watku badz konsekwentny, pytales sie skad sie wziela ta tradycja uczestniczenia ojca przy porodzie,bo wg.Twych slow "w Polskiej tradycji..."Co wiec ma wspolnego Twoj pierwszy wpis z ostatnim.Zadna rozsadna zona nie bedzie zmuszala meza i sila go zapedzala na sale porodowa to jasne wiec w czym problem? Odpowiedz Link Zgłoś
mariolkamariolka Re: opinia autora wątku 01.10.10, 15:47 On podejmuje decyzję czy woli zgodnie z tradycją kupić sobie > pół litra i wypić w aucie na parkingu pod szpitalem w oczekiwaniu na tą radosną > chwilę czy w tym czasie siedzieć przy niej. No cóż. On podejmuje decyzję. O to tu chodzi. Najważniejsze żeby baba nie narzucała chłopowi swojej woli i jest luz. Tak. Luz. Odpowiedz Link Zgłoś
leeloo2002 Re: Kiedy mężczyźni zaczeli uczestniczyć w porodz 18.05.10, 09:59 Tak, w patriarchalnej tradycji ojciec nie był obecny przy porodzie tylko przy robieniu dziecka. A teraz czasy się zmieniły Odpowiedz Link Zgłoś
suazi1 Myślę, że to nie zwyczaj... 19.05.10, 14:18 ... tylko kobiety po prostu odważyły się mówić, że mają taką potrzebę, żeby ktoś bliski przy nich był. Wiem, że wiele z nas wolałaby być sama w takim momencie, ale jest też wiele kobiet, które potrzebują w takich chwilach wsparcia. Ja z tej możliwości skorzystałam, cieszę się, że mąż przy mnie był, bo czułam sie po prostu pewniej, bezpieczniej. To nieprawda, że faceci po porodzie odwracają się od swoich kobiet: wspólne przeżycie porodu jeszcze bardziej nas zbliżyło. Może gdzieś taki przypadek się zdarzył, ale ja osobiście takiego nie spotkałam, a mamy dużo znajomych "świeżych" rodziców". Odpowiedz Link Zgłoś
frisky2 Re: Myślę, że to nie zwyczaj... 25.05.10, 14:58 Suazi, zgadzam się: to jeszcze bardziej zbliża Odpowiedz Link Zgłoś
masto.dont Re: Kiedy mężczyźni zaczeli uczestniczyć w porodz 21.05.10, 10:22 Moim zdaniem to fajna sprawa, mój mąż był obecny przy porodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
forencka Re: Kiedy mężczyźni zaczeli uczestniczyć w porodz 09.06.10, 11:46 Bo jak jestem przerażona, odczuwam ból nie do zniesienia i te cholerne lekarzyny zachowują się jakbym była workiem kartofli, a zaraz ma mnie zmasakrować i wywrócić życie do góry nogami, to po prostu potrzebuję wsparcia. Po to mi był tata na porodówce. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Kiedy mężczyźni zaczeli uczestniczyć w porodz 29.06.10, 12:22 > W naszej tradycji mężczyźni nigdy nie uczestniczyli w porodzie. > Mężczyzna zawsze czekał na zewnątrz. Rodzacej kobiecie zawsze towarzyszyly blizkie osoby, tyle, ze zazwyczaj byly to inne kobiety (matka, babka, ciotki, siostry, ew. doswiadczona sasiadka). Mezczyzna zeczywiscie nie mial czego wsrod nich szukac. Dzis model rodziny sie zmienil, wizy sie rozluznily, kobiety sie juz tak nie wzpieraja. W efekcie najblizsza osoba jest maz. Choc w wielu przypadkach moze lepsza byla by dula. Niemniej jednak kobiety nie mozna zostawiac samej na pastwe obcych osob (personelu). Odpowiedz Link Zgłoś
aniaurszula Re: Kiedy mężczyźni zaczeli uczestniczyć w porodz 30.06.10, 20:30 podczas [pierwszej ciazy tatus dziecka nie byl ze mna ani razu u lekarza, a jak uslyszak po koniec 7 miesiaca ciazy bicie serca to prawie sie poplakal, wspolnie ustalilismy ze nie bedzie mi towarzyszyl podczas porodu owszem bedzie w poczatkowej fazie nawet w planach mielismy porod w wodzie bo slyszal od kolegi ktory ma zone polozna ze tak kobiecie lzej znosic trud porodu ale jak nadejdzie final to poprostu "zostawi"mnie z persolnelem medycznym bo jak twierdzi nie wie jak sie zachowa a mi tez nie bardzo odpowiadalo zeby mnie widzial jak "pieknie" wygladam gdy dziecko wychodzi ze mnie, niestety zycie lubi platac figle, porod to cesarka o ktorej mu powiedzialam ale zakazalam przyjezdzac do szpitala, byla ze mna kuzynka ktora miala powiadomic tatusia i dziadkow, szlam na stol i jakby czujac ze stanie sie cos zlego nie pozwalam mu byc ze mna, a bylo naprawde z nami zle, mnie reanimowano a dziecko szybko bylo wyciagane zeby mocniej nie ucierpialo, maz gdy dowiedzial sie ze ma corke zostal dowieziony przez mego brata dpo szpitala bo podobno z emocji nie chciqal prowadzic i dobrze ze mial kogos przy sobie zwlaszcza po tym jak zobaczy mnie po rezpiratorem otoczona rurkami, ale corcia wyszla bez szwanku wiec od razu mogl ja zobaczy, teraz bedac ponownie w ciazy tez nie wyobrazam sobie go przy mnie gdy bede rodzic ma zajac sie dzieckiem ktore zostanie w domu a mnie i nowego potomka zobaczy po wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
superdaddy Re: Kiedy mężczyźni zaczeli uczestniczyć w porodz 14.07.10, 11:26 Przeglądając ten wątek zauważyłem, że niewiele jest tu wypowiedzi ojców, którzy w porodzie uczestniczyli więc pozwolę sobie parę słów napisać. Mam troje dzieci. Uczestniczyłem w dwóch porodach, w trzecim się nie udało, bo odbył sie tak szybko, że nie zdążyłem dojechać do szpitala. Od momentu gdy dowiedziałem się, że będziemy mieli dziecko zadeklarowałem, że chciałbym uczestniczyć w porodzie, moja żona nie miała nic przeciwko więc było wiadomo, że przeżyjemy to razem i z takim nastawieniem się do porodu przygotowywaliśmy. Uczestniczyliśmy m. in. w szkole rodzenia co według mnie było bardzo pomocne, bo wiedzieliśmy czego się spodziewać, jak na różne sytuacje należy reagować i, co było oczywiście najważniejsze dla mnie, jaka w tym wszystkim może być rola ojca. Myślę, że uczestnictwo w tych zajęciach było kluczowe w naszych przygotowaniach. Nie będę tu opisywał wszystkich szczegółów związanych z porodami, ale napiszę tylko, że bardzo się cieszę, że mogłem w takich cudownych wydarzeniach uczestniczyć. Te małe istotki przychodzące na świat, przecinanie pępowiny, wspólna z żoną radość to są przeżycia unikalne i za nic nie chciałbym aby mnie ominęły. Jeżeli coś można zapisać na minus wspólnego porodu to bezsilność. Widzisz jak ukochana przez Ciebie osoba cierpi a nic nie możesz zrobić. No ale i tak lepiej być w takim momencie razem z nią i wspomagać ją chociażby dobrym słowem i trzymaniem za rękę niż zlać to sobie całkowicie i czekać na korytarzu szpitala. Odpowiedz Link Zgłoś
sabciasal Re: Kiedy mężczyźni zaczeli uczestniczyć w porodz 29.09.10, 16:31 ten_co_ma_racje napisał: W naszej tradycji mężczyźni nigdy nie uczestniczyli w porodzie. Mężczyzna zawsze czekał na zewnątrz. BZDURA. Porody w szpitalach na masową skalę weszły dopiero w latach 60-tych. moja babcia wszystkie dzieci (do połowy lat 50-tych) urodziła w domu, bynajmniej nie dlatego, że tak wybrała. Poród nie trwa chwilki, to bardzo czesto proces kilkunastogodzinny. Czy naprawde wierzysz, że przy pierwszym skurczu facet ewakuował się domu i stawał za drzwiami? Razem ze starszymi dziećmi? Porody były wpisane w zycie, zdarzały się o wiele częsciej i przede wszystkim w domu. To nie było tabu za zamkniętymi drzwiami szpitala. Mój dziadek był cały czas w domu, nie uczestniczył w II etapie, była akuszerka i inne kobiety. Ale gdy jeden z porodów stał sie bardzo cięzki i trzeba było jej po prostu pomóc stać, podtrzymać - był i pomagał. Zapewniam Cię, że nie pisze o jakiś wyjatkowych ludziach a o zwykłych robotnikach. Przeczytałam pracowicie całą dyskusję i też mam wrażenie, że głownie wypowiadały się osoby, które nie rodziły nigdy, ale mają już fobię porodową (obrzydliwe, ochydne, fekalia, itd.). To chyba oznaka problemów ze soba, nieakceptacji własnego ciała, cóż to ma współnego z ojcem przy porodzie? Odpowiedz Link Zgłoś