Chrzest, a jeden z rodziców niewierzący?

    • leszek_blawat Re: Chrzest, a jeden z rodziców niewierzący? 22.07.10, 17:27
      blackjacks11 napisał:

      > Chciałem podpytać ojców smile bo i sam ojcem jestem.
      >
      > W skrócie: jesteśmy ze sobą od kilku lat, nie mamy ślubu, ale żyje
      nam się
      > bardzo dobrze, mamy wspaniałego syna i pojawił się problem chrztu.
      Ja jestem
      > niewierzący, moja partnerka jest osobą wierzącą. Jak/czy
      rozwiązaliście ten
      > problem? Co w tej sprawie mówi kościół? Czy można ochrzcić
      nieślubne dziecko?
      > Jak się zachować?
      Do niedawna miałem ten sam problem. Zaraz po narodzinach odmówiono
      nam chrztu argumenyując : "...nie możecie przed chrztem się
      wyspowiadać i zostać rozgrzeszeni...najpierw ślub póżniej
      chrzest...". Trudno w takiej sytuacji nie zrazić się po prostu i z
      nami tak właśnie było.Przeprowadziliśmy się do innej parafii,
      zapytaliśmy proboszcza o możliwosć ochrzczenia nieślubnego dziecka
      (córka miała już 2,5 roku, oboje jesteśmy
      chrześcijanami),odpowiedziano nam : "Nie ma najmnieszego problemu,
      tylko mama będzie wpisana jako panna, a rodzice chrzestni przyniosą
      zaświadczenia ze swoich parafii" De facto chrzestni byli
      bierzmowani, a chrzestna po ślubie kościelnym - oboje musieli się
      wyspowiadac.Za kilka dni odbył się chrzest smile
      • aga0107 Re: Chrzest, a jeden z rodziców niewierzący? 22.07.10, 21:46
        Zależy od Parafii i proboszcza. Jesteśmy z mężem po ślubie cywilnym
        i w naszej Parafii ksiądz odmówił chrztu dziecka. Zgłosiliśmy się do
        innej (inna miejscowość) i nie było problemu. Wiem, że to co napiszę
        kłóci się z tym iż ochrzciłam dziecko ale nie miałam ochoty chrzcić.
        Chciałam żeby syn sam miał wybór religii w zgodzie z którą chce żyć.
        Wygrała chęć życia z zgodzie z rodziną (o mało co się nas nie
        wyrzekli) A jak syn dorośnie i będzie chciał zmienić religię to mu
        nie będziemy w tym przeszkadzać.
    • showmessage Chrzest 23.07.10, 01:01
      hmm.. Zacznijmy od początku. Sprawa wygląda tak: żyjecie bez ślubu czyli w
      grzechu. Z tego powodu nie macie szans na rozgrzesznie. Warunkiem jego uzyskania
      jest żal za grzechy i szczera chęć poprawy. Nie można zakładać, że nie będziecie
      współżyć w przyszłości po spowiedzi. wink
      Ktoś tu wspomniał, że dawniej współżycie bez ślubu nie było uznawane za grzech.
      Nie jest to prawdą. Odwrotnie wręcz. Dawniej pozycja kobiety była znacznie
      słabsza. Zależała od męża. Religia chrześcijańska wskazuje na model pełnej
      rodziny jako jedyny dopuszczalny między innymi ze względu na kwestię
      odpowiedzialności mężczyzn za poczęte dzieci. Nie mówię, że to jedyny powód ale
      ten właśnie się wywodzi ze wspomnianej przeszłości.
      Chrzest oczywiście jest możliwy, pomimo tego że rodzice żyją w grzechu. Dziecko
      nie jest tego winne. Ważne żeby rodzice chrzestni mogli uzyskać rozgrzeszenie.
      Wezmą oni odpowiedzialność za wychowanie dziecka w myśl nauk chrześcijańskich.
      Dla twojej partnerki chrzest dziecka powinien mieć wręcz kluczowe znaczenie.
      Chrzest to nie jest tylko przyjecie dziecka do wspólnoty. To jest modlitwa z
      egzorcyzmem mająca na celu zabezpieczenie duchowe dziecka. Dla Ciebie jako
      niewierzącego zupełnie bez znaczenia szopka, więc chyba nie zależy Ci specjalnie
      na tym żeby to zablokować?
      • matizka Re: Chrzest 23.07.10, 13:52
        A ja nie jestem taka pewna, że Wasze dziecko wg kościoła może być
        ochrzczone. Tak naprawdę jest to decyzja proboszcza, ale teraz
        coraz częściej postępują oni w ten sposób, że nie udzielają chrztu
        dzieciom, których rodzice nie są małżeństwem sakramentalnym, choć
        mogliby. Czyli nie zawarli wcześniej ważnego małżeństwa katolickiego
        i nie są wdowcami.

        Teoretycznie wy możecie zawrzeć takie małżeństwo, a raczej Twoja
        żona. Ty jako osoba niewierząca miałbyś inny status, pod warunkiem,
        że jesteś naprawdę osobą niewierzącą czyli nieochrzczoną w KK lub
        apostatą. Jeśli tak naprawdę tylko nie wierzysz, ale "figurujesz" w
        księgach to musisz się liczyć z tym, że będą Cię traktowali jak
        katolika.

        Z drugiej strony jak bys był zdeklarowanym ateistą, ale matka
        miałaby ogromne pragnienie i jakieś potwierdzenie z Twojej strony,
        że nie będziesz przeszkadzał w katolickim wychowaniu to też miałaby
        szansę na uzyskanie chrztu.

        • szarrak Re: Chrzest 24.07.10, 11:44
          pod warunkiem,
          > że jesteś naprawdę osobą niewierzącą czyli nieochrzczoną w KK lub
          > apostatą. Jeśli tak naprawdę tylko nie wierzysz, ale "figurujesz" w
          > księgach to musisz się liczyć z tym, że będą Cię traktowali jak
          > katolika.

          to, przepraszam, fakt, że NIE wierzę i uważam wszystkie chrześcijańskie, a
          zwłaszcza katolskie wymysły za zbiór guseł i pseudomagicznych sztuczek nie
          wystarczy, żebym była uznana za niewierzącą, mimo, że zostałam ochrzczona w
          niemowlęctwie i że ksiądz z parafii która przetrzymuje moje papiery skutecznie
          blokuje moją apostazję?
          • matizka Nie wierzący 25.07.10, 07:36
            Podejzewam, że właśnie dlatego ksiądz blokuje Twoją apostazję, bo
            jednak ma ona na coś wpływ. Np. na to, by przestały Cię obowiązywać
            pewne wymogi które dotyczą wiernych KK.

            A swoją drogą jak blokuje? Informujesz, że chcesz dokonać apostazji,
            a on co?
          • klawiatura_zablokowana Re: Chrzest 19.01.11, 21:34
            Oczywiście, że wystarczy. Do ślubu jednostronnego wcale nie jest wymagana formalna apostazja. Piszę to jako osoba bez takowej, która wzięła ślub jako ateistka w glorii dyspensy i przyzwolenia KK.
    • vivian.darkbloom ustąpić powinien niewierzący 24.07.10, 12:46
      sama nie chodzę do kościoła, ale uważam, że akurat w tej sytuacji powinien
      ustąpić rodzic niewierzący.

      Przypuszczam, że rodzic wierzący bardziej przeżywa to, że dziecko jest
      nieochrzczone niż osoba niewierząca, że jest ochrzczone.

      Możesz podejść do tego na zasadzie zakładu Pascala wink

      Zresztą, religię dziecko może porzucić w każdej chwili.


      • white_lake Re: ustąpić powinien niewierzący? na pewno? 24.07.10, 16:56
        A właściwie dlaczego? Mam już dość tego ciągłego szantażowania
        tymi "uczuciami religijnymi", które rzekomo są obrażane, deptane,
        naruszane i co tam jeszcze. Czy to znaczy, że niewierzący nie mają
        żadnych uczuć? Czy są one mniej warte?
        Uważam, że ustąpić powinien wierzący, bo jego "chcenie" jest tu
        wymuszeniem, jest naruszeniem równowagi, neutralności dziecka. Można
        robić wszystko, czcić co się chce i jak się chce, dopóki to jest
        sprawą osobistą, intymną i nie narusza się sfery intymnej/osobniczej
        drugiego człowieka. W tym wypadku wierząca chce coś wymusić na
        facecie, wrabiając w to nieświadome dziecko - jest to nie do obrony.
        Bo na chrzcie się nie skończy, logiczną konsekwencją jest komunia i
        dalszy ciąg dylematów. Sprawa jest z góry skazana na przegraną,
        jeśli ojciec się ugnie i wyrazi zgodę.
        Nawiasem mówiąc, gdy tylko zobaczyłam tytuł wątku na stronie GW, od
        razu wiedziałam, że to związek wierzącej kobiety z niewierzącym
        facetem. W postach też chyba nie pojawiła się odwrotna konstelacja -
        żeby wierzący facet wiązał się z niereligijną kobietą. To skłania do
        niewesołych wniosków na temat naszego kościoła - zmowa facetów w
        sukienkach, służąca do omamiania kobiet. Które w KK i tak nic nie
        mają do powiedzenia (mogą tylko ewentualnie rodzić księży i
        biskupów), ale dla wiary, dla księdza, dla tradycji zrobią wszystko.
        I za kilka lat godnie zastąpią oszalałe obrończynie krzyża spod
        pałacu.
        I żeby nie było: szanuję wierzących i praktykujących, jeśli czynią
        to z potrzeby ducha i dla siebie. Wtedy też potafią zdobyć się na
        pokorę i tolerancję, żeby pozwolić innym żyć według ich przekonań.
        Cała reszta - naciskająca, szantażująca, wciskająca wszędzie krzyże
        i walcząca z wyimaginowanym zagrożeniem - to ogromne nieszczęście i
        przekleństwo naszego kraju.
        Nigdy nie wyrwiemy się ze średniowiecza, jeśli nadal będziemy im
        ulegać.
        • matizka Re: ustąpić powinien niewierzący? na pewno? 25.07.10, 07:42
          Wiesz tu nie chodzi o obrażanie uczuć religijnych ciemnego narodu,
          ale o uczucia osoby, którą ten facet kocha! I widzę, że on się tym
          naprawdę przejmuje i chwała mu za to.

          A co do związków religijnych kobie t i niewierzących facetów, to dla
          mnie coś innego jest smutne. To nie chodzi o to, że faceci są tacy
          wyzwoleni spod jarzma religii. Po prostu wierzący facet nie chce
          niewierzącej kobiety, albo taka niby-niewierząca się do niego
          dostosowuje i zostaje "wiezącą". Faceci potrafią bardziej obstawać
          przy swoichprzekonaniach i nie ożenić się/ nie być z kimś kto się
          nie dostosuje do jego poglądów. Dla kobiet niestety częściej
          ważniejszy jest facet niż własne przekonania...

          A i nie piszę tutaj o autorze i jego partnerce, ael tak ogólnie
          • white_lake Re: ustąpić powinien niewierzący? na pewno? 25.07.10, 10:47
            matizka napisała:

            > Wiesz tu nie chodzi o obrażanie uczuć religijnych ciemnego narodu,
            > ale o uczucia osoby, którą ten facet kocha!

            Tutaj pisałam o problemie bardziej ogólnie. Ale do nich to też się
            odnosi. Bo zakładam, że ona też go kocha i też powinna szanować jego
            uczucia...

            I widzę, że on się tym
            > naprawdę przejmuje i chwała mu za to.

            Podzielam.

            > A co do związków religijnych kobie t i niewierzących facetów, to
            dla
            > mnie coś innego jest smutne. To nie chodzi o to, że faceci są tacy
            > wyzwoleni spod jarzma religii. Po prostu wierzący facet nie chce
            > niewierzącej kobiety, albo taka niby-niewierząca się do niego
            > dostosowuje i zostaje "wiezącą". Faceci potrafią bardziej obstawać
            > przy swoichprzekonaniach i nie ożenić się/ nie być z kimś kto się
            > nie dostosuje do jego poglądów. Dla kobiet niestety częściej
            > ważniejszy jest facet niż własne przekonania...
            >
            > A i nie piszę tutaj o autorze i jego partnerce, ael tak ogólnie
          • mmarrta Re: ustąpić powinien niewierzący? na pewno? 28.07.10, 11:02
            Ja jestem niewierzącą kobietą i nie związałabym się z facetem
            praktykującym, dla którego wiara jest istotnym elementem życia. A
            jakby jakis facet usiłował mnie nawracać to wiecej by mnie nie
            zobaczył.
        • vivian.darkbloom Re: ustąpić powinien niewierzący? na pewno? 25.07.10, 10:35
          w poście założyciela wątku nie ma ani słowa o szantażach.

          Wczuj się w sytuację obu stron. Uważam, że osoba wierząca (zakładam, że jest
          autentycznie wierząca) bardziej cierpi gdy dziecko jest nieochrzczone niż rodzic
          niewierzący z powodu chrztu.



          • white_lake Re: ustąpić powinien niewierzący? na pewno? 25.07.10, 10:52
            vivian.darkbloom napisała:

            > w poście założyciela wątku nie ma ani słowa o szantażach.
            >
            > Wczuj się w sytuację obu stron. Uważam, że osoba wierząca
            (zakładam, że jest
            > autentycznie wierząca) bardziej cierpi gdy dziecko jest
            nieochrzczone niż rodzi
            > c
            > niewierzący z powodu chrztu.
            >

            W tekście wątku nie ma o szantażu, ale ty w swojej motywacji używasz
            takich samych argumentów, co owi "szantażyści" (a jest ich w naszym
            kraju naprawdę dużo, ostatnio zbierają się pod pałacem prez).
            To takie rozumowanie: Ja mam "uczucia", więc je szanuj, bo cierpię
            bardziej, a ty się tu po prostu nie liczysz. Bo nie masz "uczuć". I
            nie masz nic do gadania.

            • vivian.darkbloom są dwa rodzaje niewierzących 25.07.10, 13:33
              są dwa rodzaje niewierzących:

              - ci dla których niewiara to właśnie brak pewnego rodzaju uczuć zwanych
              religijnymi, którzy nie są w stanie odczuwać obecności Boga w swoim życiu i tym
              podobnych rzeczy i są obojętni wobec tych kwestii (z moich obserwacji wynika, że
              w tej grupie jest większość niewierzących i autor wątku także sprawia wrażenie
              takiej osoby)

              - ci, dla których niewiara jest też rodzajem religii i zaangażowania często
              bardzo płomiennego. Mam wrażenie, że w tej grupie jesteś Ty i dlatego nie
              rozumiesz o co mi chodzi.
        • mmarrta Re: ustąpić powinien niewierzący? na pewno? 28.07.10, 10:58
          W moim związku to ja jestem niewierząca, a mój facet wierzący,
          chociaż chyba raczej tak letnio, bo do kościoła nie lata i kleru nie
          znosi na równi ze mną. Gdyby był praktykujący to bym się z nim nie
          związała. Nasz synek nie będzie chrzczony. Jak podrośnie i będzie
          chciał się ochrzcić to nie ma problemu, ale to ma być jego świadoma
          decyzja. Mnie rodzice zanieśli do chrztu zupełnie nie wiem po co.
          Już jako 8-9 letnie dziecko stwierdziłam, że mnie to nie interesuje
          i przestałam chodzić na religię, do kościoła, itd. W szkole nigdy
          nie miałam żadnych problemów, zresztą takich osób było w moich
          klasach kilka/kilkanaście.
          • zlosliwa-bestia Re: ustąpić powinien niewierzący? na pewno? 28.07.10, 23:13
            Czego niewierzący boją się w chrzcie?
            Przecież to oznacza tylko tyle iż dziecko jest przyjęte do Kościoła
            Katolickiego. czy będzie uczestniczyło w życiu tego Kościoła to
            będzie jego późniejszy wybór.Przyjęcie chrztu niczego nie blokuje.
            Koleżanko GRATULACJE że w wieku 8-9 lat dokonywałaś świadomych
            wyborów.
            Większość ludzi z tymi świadomymi wyborami ma nawet problem w wieku
            18 lat. Jak możesz to napisz w czym ten chrzest do którego "zostałaś"
            zmuszona przez rodziców ci przeszkodził. Jak możesz mówić że bez
            chrztu by żyło ci się lepiej skoro jesteś ochrzczona i nie wiesz jak
            to jest żyć bez niego?
            • mmarrta Re: ustąpić powinien niewierzący? na pewno? 01.08.10, 09:01
              A dlaczego to taki problem dla wierzących, że dziecko dokona
              świadomego wyboru jak podrośnie?
              Jeśli chodzi o Twoje pytanie to to nie w tym rzecz, że ja się boję.
              Dla mnie chrzest, komunia, itd to po prostu bzdura i tyle. Idąc
              Twoim tokiem myślenia to może jeszcze powinno się np obrzezać
              chłopca czy tez dokonać róznych innych rytuałów, które są w innych
              religiach tak na wszelki wypadek.
              Mój wybór w wieku 8-9 lat zapewne nie był jakoś wybitnie świadomy,
              ale z tego co pamiętam to po prostu stwierdziłam, że coś nie halo w
              tym wszystkim, że generalnie mi to nie leży, do kościoła i na
              religię nie chce mi się chodzić i tyle. Babcia była trochę
              niezadowolona, rodzice nie wnikali. Nie napisałam też, że żylo by mi
              się dużo lepiej jakbym nie była ochrzczona, bo zapewne żyło by się
              tak samo. Ja nie jestem wojującą fanatyczką walki z wiarą, ogólnie
              mi to wszystko zwisa o ile nie ingeruje w moje życie. Chodzi o to,
              że rodzice zapisali mnie do kościoła mimo, iż sami nie praktykowali,
              w tej chwili figuruję w statystykach jako osoba wierząca, zawyżam
              procent katolików w kraju, itd.
              Generalnie uważam, że chrzczenie dziecka przez osoby niewierzące
              mija się z celem i jest odebraniem, a nie daniem wyboru. I gdyby
              ludzie niewierzący nie chrzcili ze strachu przez sama nie wiem czym
              to zapewne procent katolików w kraju mocno by zmalał, co miałoby
              wpływ np na wszechobecne panoszenie się kleru, wtykanie nosa w
              politykę i narzucanie swojego jedynie słusznego zdania.
    • white_lake pytanie 24.07.10, 17:25
      Jeszcze tylko mam jedno pytanie.
      Sama nie ochrzciłam dziecka i nie zamierzam, mój facet powiedział,
      że on pewnie by to zrobił, ale nie będzie ze mną walczył wink Zresztą
      kierowałby się raczej oportunizmem, tak dla świętego spokoju, bo
      choć się do KK przyznaje, to nie praktykuje i jest mu to w sumie
      obojętne.
      Ale u mnie jest łatwiej, bo mieszkam za granicą.
      Znam tu jeszcze dwie podobne pary, Polki z obcokrajowcami, mające
      dzieci w tym samym wieku. Jedna para ochrzciła dziecko zaraz po
      kilku miesiącach, bo "tak się należy, bo wypada, bo sobie nie
      wyobrażali, że można nie, bo grzech i blabla". Do kościoła nie
      chodzą, nie praktykują, ale komunia na pewno będzie też z szykanami,
      jak trzeba.
      Druga para nie ochrzciła, "jeszcze nie" (dziecko wkrótce skończy 6
      lat), ale chcą, tylko nie mogą się dogadać z rodziną w sprawie
      terminów i, jak twierdzą, nie mają pieniędzy. Ale babcia dziecko
      paciorka uczy i czasem do kościoła zaglądają.
      No i czas moje pytanie: kto z tych trzech opisanych przypadków
      waszym zdaniem postępuje najbardziej uczciwie i racjonalnie?
      Dodam: żadna z par nie ma ślubu kościelnego.
      • matizka Re: pytanie 25.07.10, 07:49
        Moim zdaniem trzecia.

        Nie są "porządnymi" kartolikami, ale do końca nie odrzucili religii.

        Czasem zagladają do kościoła, więc coś tam ich ciągnie. Nie potrafią
        szczerze przekazać dziecku wiary, więc pozwalają na to babci. Nawet
        to, że nie ochrzili to raczej na plus bo nie narzucają tego czego
        sami do końca nie są pewnie.

        Jeśli tak często pada tu argument, że trzeba pozwolic dziecku samemu
        wybrać to raczej to dziecko ma większy wybór niż wychowywane w
        ateizmie, bo widzi i postawy swoich rodziców i babci, która nie jest
        potępiana i zwalczana przez rodziców.

        Podejrzewam, że albo sami ochrzczą to dziecko, albo ono wyjdzie za
        jakis czas z taką inicjatywą
        • white_lake Re: pytanie 25.07.10, 10:57
          matizka napisała:

          > Moim zdaniem trzecia.
          >
          Ta postawa (religia bez chrzu) też budzi pewną moją sympatię, ale
          uważam, że jest nielogiczna i niekonsekwentna. Bo dziecko według
          wyznawców KK ma ten straszny "grzech pierworodny", więc nie może być
          oficjalnie częścią wspólnoty. Czyli jakby jest oszukiwane.
          Druga rzecz to aspekt finansowy - nie stać mnie na mega fetę, to nie
          chrzczę dziecka? Coś tu chyba jest nie tak?
    • de_la_hoya Re: Chrzest, a jeden z rodziców niewierzący? 25.07.10, 10:38
      blackjacks11 napisał:

      > W skrócie: jesteśmy ze sobą od kilku lat, nie mamy ślubu, ale żyje nam się
      > bardzo dobrze, mamy wspaniałego syna i pojawił się problem chrztu. Ja jestem
      > niewierzący, moja partnerka jest osobą wierzącą. Jak/czy rozwiązaliście ten
      > problem? Co w tej sprawie mówi kościół? Czy można ochrzcić nieślubne dziecko?
      > Jak się zachować?

      ale jaki problem?
      ona jest wierząca ale żyje w grzechu, bo bez ślubu, i to jakoś jej nie przeszkadza
      ona chce ochrzcić dziecko a tym samym wychować je w wierze a jaki sama daje
      przykład?
      wg kościoła jest ... która ma bękarta
      i nic tego nie zmieni
      jak pójdziecie i powiecie, że nie dość, że nie macie ślubu to jeszcze ty jestes
      niewierzący to nie beda chcieli ochrzcić dziecka choć jak zapłacicie więcej i
      zgodzicie się na sobotę to pewnie da radę, zważywszy że wiele osób wypisało się
      z kościoła więc każdy nowy członek sekty jest na wagę złota

      a nie możecie życ jak żyjecie?
      ona niech sobie opowiada dziecku o bogu a ty o samolotach a jak dzieciak
      dorośnie to będzie wiedział czy opowieści mamusi sprawiły ze uwierzy i
      ewentualnie się ochrzci
      kto wie, może odkryje inna religię?
    • adam81w Re: Chrzest, a jeden z rodziców niewierzący? 26.07.10, 03:40
      Można nie chrzcić.
    • bestiatko Re: Chrzest, a jeden z rodziców niewierzący? 26.07.10, 10:25
      niezaleznie czy jestes wierzacy czy tez nie jak chcecie ochrzic
      dziecko to nie powinno byc z tym problemu. Ale niektorzy ksieza
      wlasnie robia takie problemy. To wlasnie zalezy od dobrej woli z
      obydwu stron. Na to nie ma rady.
      • mehil.dam Re: Chrzest, a jeden z rodziców niewierzący? 27.07.10, 11:00
        Dla mnie problemem jest te 95% katolików... Ja się waham z ochrzczeniem
        dziecka, bo ja i mąż też nie jesteśmy religijni. Mamy ślub cywilny. Boje
        się tego, że dziecko będzie miało do mnie pretensje, że nie chodzi na
        religie jak inne dzieci, nie idzie do komunii jak inne dzieci itd. Nawet
        jakby wtedy miało samo zadecydować to i tak nie będzie świadoma decyzja,
        bo sześciolatek nie rozumie jeszcze tak na prawdę wiary, tylko rodzice go
        mogą nauczyć mówić paciorek i powiedzieć, że Bóg jest. Dopiero w okolicach
        bierzmowania człowiek może tak naprawdę to pojąć moim zdaniem. Tylko jak
        uczyć dziecko czegoś w co się nie wierzy?
        Ale w sumie miałam taka sytuację, że koleżanka mojej mamy nie ochrzciła
        syna, bo jemu chciała pozostawić tę decyzję. On jak miał 5 lat bardzo
        chętnie chodził z kuzynką na nauki do I Komunii i wtedy uznał, że mu się
        podoba i chcę też tak kiedyś. Tylko nie wiem czy to nie bardziej
        rozumowanie pod dobrą zabawę ni jeżeli pojmowanie wiary...
        Ciężka sprawa...
    • marry-and-more Re: Chrzest, a jeden z rodziców niewierzący? 27.07.10, 13:52
      Jeśli Twoja partnerka jest wierząca, to sądzę, że powinniście dziecko ochrzcić.
      Skoro sam jesteś niewierzący, to nie powinno Ci to chyba szczególnie
      przeszkadzać? A ona za pewne pragnie ochrzcić dziecko, skoro jest katoliczką.
      Kościół w dzisiejszych czasach jest na tyle liberalny, że nie ma większych
      problemów z chrzczeniem nieślubnych dzieci, więc myślę, że pod tym kontem też
      nie powinno być większych kłopotów.
    • magda_bad Re: Chrzest, a jeden z rodziców niewierzący? 02.08.10, 20:17
      moja sytuacja:
      ojciec ateista /bez chrztu, bierzmowania itp/
      dziecko nieślubne, zresztą z ojcem dziecka rozstałam się na długo przed chrztem
      1 kościół wymagał ode mnie zaświadczeń z 5 różnych kosciołów, w tym zagranicy,
      do których należałam na X lat przed planowanym chrztem swojego dziecka
      2 kościół - powiedziałam szczerze jak jest, nie widzieli żadnego problemu do
      tego na wieść że jestem z córką sama nie chcieli przyjąć ode mnie żadnych
      pieniedzy za chrzest, chociaż akurat ich mi nie brakowało

      więc co kościół to obyczaj. nie uda wam się w jednym, idcie do innego.. chociaż
      jeśli chodzi o chrzest w innym kosciele to pamiętam , że wymagali
      /gdzieniegdzie/ zaświadczenia od proboszcza mojej parafii ze wyraza zgodze na
      chrzest gdizeindziej.. ale zadnych zaswiadczen o zameldowaniu nie wymagali, zeby
      udowodnic ze akurat mieszkasz tutaj i nalezysz do tej a nie innej parafii

      zycze powodzenia
    • camel_3d dziwne to wasze malzenstwo.. 27.01.11, 08:55
      zona niby wierzaca..a zyje bez slubu..
      powiedz jej, zeby wychowywal syna wedlug wlasnych wartosci chrzescijanskich i kiedy bedzie straszy sam podejmie decyzje.. no tyle ze jezelie bezdie juz za "starszy" to go komunia i cala ta biesiada ominie wink
Pełna wersja