matijas77
29.11.10, 23:12
Zdziwiło mnie, jak bardzo jest to głębokie myślenie. Mamy z żoną zły okres i sporo kłótni, i zdarzało się mówić o rozstaniu. A żonie się zdarzały teksty typu "i nie dam ci dziecka", albo "i już więcej nie zobaczysz dziecka". Nagle się włączał automat, że dziecko z matką, że ona będzie racjonować "widzenia", że dziecka "nie da". Oczywiście, że przeważnie to matka robi większość spraw wokół dziecka i sądy zresztą matkę uznają za "naturalnego" rodzica. No ale u nas nie było tak, bo akurat to ja się zajmuję taką obsługą codzienną, od kiedy skończyło się karmienie piersią.
Może faktycznie matka jest najważniejsza. Ale strasznie łatwo to idzie w stronę pełnego prawa własności.