Niemowlę + żona - czy to wykonalne ??

07.07.04, 21:35
TŁO "AKCJI"

- kilkumiesięczny osesek
- pracująca żona
- szukający pracy 'gosposia & niania-tata' bez zasiłku
- kosztowne życie w Warszawie
- brak przekonania do i kasy na opiekunki
- brak miejsc w żłobku
- rodzina daleko (odwiedziny = eskapada na Księżyc / pomoc minimalna)

Po zakończeniu urlopu macierz. postępujący rozkład pożycia małżeńskiego. Ze
wspólnych rzeczy pozostało spanie (tylko sen) i podziwianie potomka.
Domagałem się głośno i długo 1-2 godz. dziennie lub co 2 dni TYLKO DLA NAS,
lecz to niewykonalne. Zero kina, tv, rozmów, wyjścia do pubu, prawie zero
seksu od 10 m-cy... Komunikujemy się kilkoma SMS-ami / mejlami + kilkoma
WYRAZAMI dziennie !!
Weekendy pożerane są przez spacery (zero dorosłych tematów !) lub wizyty
rodzinne (och, ach jakie ono śliczne).
CZY TO JUŻ KONIEC ?? KIEDY MOGĘ SIĘ SPODZIEWAĆ POWROTU TEJ ŻONY, KTÓRĄ ZNAŁEM
?? A może jestem głupio naiwny..
Moja żona poza dzidzią świata nie widzi, nie liczy się z moim zdaniem (bo ONA
rodziła i ONA zarabia na nas i ONA zasuwa ciężko podczas gdy ja "byczę się" w
domu z uroczym oseskiem..).
Seks traktuje jak nagrodę za dobre sprawowanie, a że nie ma efektów szukania
pracy przeze mnie, rzadko miewam dobry humor to .. celibat.
SKĄD CZERPAĆ OPTYMIZM SKORO TO SYTUACJA = PARAGRAF 22 ?!
Ja nie mam wsparcia od partnerki bo 10 godz. nie ma jej w domu, potem 5 godz.
zajmuje się dzidzią i unika mnie jak zła koniecznego.
> taki STAN rodziny PRZERAŻA mnie.
> przyszłość - PRZERAŻA mnie.
Jak wyrwać się z tego obłędu odwrócenia ról - ja: sprzątanie, pranie,
przewijanie, karmienie (gdzie czas na szukanie pracy ?!?!), ona: głowa
rodziny, dyktatorka (kiedyś taka nie była sad

Chyba tylko wyjazd z tego pochrzanionego kraju, gdzie matka-Polka musi wracać
do pracy po 5 m-cach a ja nie mogę dostać zasiłku bo nie zostawię dziecka
samego aby dymać do Urzędu Pracy kilka razy w m-cu.
    • tynia3 Re: Niemowlę + żona - czy to wykonalne ?? 08.07.04, 08:12
      Jako głowa rodziny, powinieneś tupnąć nogą (IMHO). Brak kasy i poszukiwanie jej
      to żadne wytłumaczenie. Naprawdę. Radzę tupnąć nogą, póki jeszcze żona ma
      szanse to usłyszeć.
    • mamao2 Re: Niemowlę + żona - czy to wykonalne ?? 08.07.04, 08:29
      Aszyrl - głowa do góry! Mnie osobiście (i wiem, że nie jestem jedyna)
      rozczulają wręcz takie obrazki - facet i maleństwo. Wczoraj właśnie zwróciłam
      uwagę na gugajacego do wózka tatusia(wiek ok.45 lat), który usiłował z butelki
      nakarmić dziecię. Bardzo,bardzo piękny i pozytywny akcent w tym bezdusznym
      świecie gdzie dla większości liczy się tylko wyścig szczurów. Masz ode mnie
      medal za odwagę! Podziwiam tatusiów, którzy sobie radzą z dziećmi i
      równocześnie z domem! Mam kochanego męża, ale chyba zrobiłby wszystko
      ( łącznie z chodzeniem na rzęsach!) , żeby tylko nie zostawić go samego z
      gotowaniem, sprzątaniem, dzieciaczkami!
      Trochę tęskno mi, że moje dzieci już odrosły(6 i 8 lat), że mój 6-letni urlop
      wychowawczy się skończył...Kiedy byłam z dzieciakami w domu też nie za bardzo
      umiałam docenić ten czas...a teraz wiem jaki to był cudny okres...
      Daj trochę czasu żonie - zauważy Cię, szczególnie kiedy mile ją zaskoczysz
      (kiedyś praca zawodowa ja zmęczy i zatęski za swoim seksownym facetem!!!)

      Twoja obecna sytuacja jest troszkę trudna(ten brak pracy zawodowej pewnie
      najbardziej dobija), ale nie oznacza to,że masz być nieszczęśliwy!
      Wyszukuj pozytywne strony swojej sytuacji – to Ty będziesz z dzieckiem kiedy
      postawi pierwszy krok, powie”tata”cryingmimo starań moje dzieci wpierw wołały
      właśnie „tata” nie mama), pojawi się ząbek itp.itp....Dasz radę!Pewnie jest
      wielu takich facetów jak Ty, ale wstydzą się przyznać do tego, że są kurą
      (kogutem) domową.
      Coś Ci tu jeszcze wkleję:
      Za co powinniśmy być wdzięczni choć czasem tego nie doceniamy:
      - za partnera, który co noc ściąga z Ciebie kołdrę
      bo to znaczy, że jest z Tobą i nikim innym
      - za dzieci, które zamiast sprzątnąć pokój wolą gapić się w telewizję
      bo to znaczy, że są w domu, a nie na ulicy
      - za niesamowity bałagan, który musisz sprzątnąć po przyjęciu
      bo to znaczy, że byłeś wśród przyjaciół
      - za ciuchy, które znowu są za ciasne
      bo to znaczy, że masz dość jedzenia
      - za cień, który prześladuje Cię w robocie
      bo to znaczy, że przebywasz w promieniach słońca
      - dywan, który musisz wytrzepać i okna, które musisz umyć
      bo to znaczy, że masz dach nad głową
      - za wszystkie narzekania na rząd, które słyszysz dookoła
      bo to znaczy, że mamy wolność słowa
      - za latarnie uliczne, które zawsze są tak strasznie daleko od miejsca, w
      którym
      zaparkowałeś
      bo to znaczy, że możesz chodzić i posiadasz środek lokomocji
      - za wysokie rachunki za ogrzewanie
      bo to znaczy, że jest Ci ciepło
      - za kobietę, która w kościele tuż za Tobą strasznie fałszuje
      bo to znaczy, że słyszysz
      - za górę bielizny do prasowania
      bo to znaczy, że masz się w co ubrać
      - za ból mięśni po ciężkim dniu pracy
      bo to znaczy, że jesteś w stanie ciężko pracować
      - za budzik, który tak brutalnie wyrywa Cię co rano ze słodkich snów
      bo to znaczy, że żyjesz

      no i za te wszystkie denerwujące e-maile, które dostajesz
      bo to znaczy, że masz przyjaciół i tyle osób myśli o Tobie....

      a jeśli uważasz, że Twoje życie jest do d........
      to przeczytaj sobie wszystko jeszcze raz....
      Powodzenia! Ola
      • iry Re: Niemowlę + żona - czy to wykonalne ?? 08.07.04, 22:58
        Witaj Kolego.Troszkę to kiepsko wygląda- to co opisałeś. Myślę, że bez doświadczenia, które mam teraz- też by mnie to dołowało. Ale- jak napisałem- bez doświadczenia, które mam teraz! To powinno sprawić, że usłyszysz juz tzw dzwonek alarmowy. Ale ten pozytywny!!! Spoko.
        Po pierwsze. Może (raczej- na pewno!) Twoja małżowina została ciut inaczej wychowana niż Ty. To sprawia, że ma nieco inne podejście do dziecka, Waszych kontaktów, wreszcie-do życia. To trudno tak w kilku słowach wszystko , na raz, wytłumaczyć.Weź pod uwagę fakt, że Kobieta po porodzie jest jak....jakby Ci tu po męsku, żebyś zrozumiał? Jak seryjne auto do jazdy w mieście, po rajdzie Paryż-Dakar! Wszystko rozregulowane, a najbardziej psychika. Trzeba czasu, trzeba spokoju, trzeba miłości(tego ostatniego najwięcej, bo One nie mają nawet bladego pojęcia, jak mogą się zmienić).Twoja sytuacja z pracą- utrudnia to. Sam potrzebujesz jakiegoś wsparcia, a tu- oczekiwanie na to, że znajdziesz się w nowej sytuacji, w sposób "koncertowy". Mogę tylko Ci powiedzieć- nosisz spodnie? to musisz sobie z tym poradzić.Gdybyś poczytał to forum, wiedziałbyś że nie takie problemy stawały przed młodymi Tatusiami. Opuszczenie rąk, poza typu -"ja już nie dam rady" troszkę nie pasuje do bycia TATĄ ! Ciężko- wiem, ale tak czasem jest w życiu. Dasz radę! Pod warunkiem, że będziesz chciał dać radę. Nie wiem dla kogo lub dla czego. Może dla siebie, może dla swojego dziecka, a może z wszystkich powodów jakie istnieją.
        Ja jestem ojcem 3 córeczek (6,8,13 lat)Każda ciąża, każda córcia i czas po narodzinach- to wszystko było inne.Czasem przesiedziałem całą noc w samochodzie pod domem, bo nie byłem w stanie iść do domu. Ale tak było na początku. Po pewnym czasie nie ruszały mnie ani kupki do prania na pieluszkach z tetry, ani gotowanie Bebika. Nie ruszały mnie nawet godzinne "spacery" z córą przewieszoną przez ramię, w środku nocy. Kiedyś, zasnąłem z dzieckiem położonym na klacie. Ona goła , ja z "torsem gladiatora" i tak zasneliśmy. Żona wraca z pracy, łapie za aparat... Za żadne skarby świata nie oddałbym tej fotki! Teraz, ta najstarsza, jak ma problem, nie idzie do żony.Z młodszymi różnie bywa- u średniej chyba coś przegapiłem, ale najmłodsza przejawia właściwe tendencje. Dziecko, dziewczynka!!!! przychodzi do mnie. Ja jestem dla niej autorytetem, nie żona. Nie wiem czy czujesz o czym piszę? ale pomyśl kim chcesz być dla tego dziecka.Jak Ci wyjdzie to co mnie kiedyś wyszło- dasz radę.
        No i jeszcze jedno- nie wiem jak patrzysz na obowiązki typu gotowanie, pranie itp. Pomijam fakt, że nie widziałem jeszcze szefa kuchni- Kobiety (sami faceci- to o czymś świadczy) ale jeżeli facet umie to robić i dodatkowo (jeżeli go tak wychowano)dba o czystość wokół siebie (no i dziecka- ma się rozumieć!)to na miejscu Twojej żony już zacząłbym być zazdrosny i przewidujący!
        A pozatym - nie takie bryły,przed nami były!
        pzdr
        • tynia3 Re: Niemowlę + żona - czy to wykonalne ?? 09.07.04, 08:32
          Jesteś niesamowity, Iry wink)). Naprawdę.
          Pozdrawiam. Marta - żona super-Taty i mama Bartka.
          • iry Re: Niemowlę + żona - czy to wykonalne ?? 09.07.04, 09:41
            W czym ????????
            • tynia3 Re: Niemowlę + żona - czy to wykonalne ?? 09.07.04, 12:58
              Widzisz, podoba mi się to, co i jak piszesz, Iry. Jeśli do tego tak faktycznie
              żyjesz to super. Gratuluję.
              pozdr
        • aszyrl dziecko = koszt utraty żony ? 14.07.04, 08:47
          wszystko fajnie, dzięki za mądre słowa, tylko, że teraz rozumiem dlaczego tak
          mało ludzi decyduje się na dziecko. Własne dziecko.
          Koszty pozamaterialne są ogromne a satysfakcja, duma i poczucie, że to nasze "z
          krwi i kości" dziecko + "plony z wychowania" otrzymamy dopiero PO WIELU LATACH.
          W międzyczasie może już nie być tej kobiety dla której straciliśmy kiedyś głowę.

          Model amerykański ????
          Co mi przyjdzie z fajnego syna za 5-8-10 lat kiedy na żonę nie będę mógł patrzeć
          (i wzajemnie) ? Syn i tak będzie z nią bo takie jest prawo. Widywanie się w
          weekendy ??!
          Chodzi mi o to, że pewnie jest taki moment w życiu, kiedy nie ma już sensu
          inwestować swych uczuć bo potem będzie jeszcze gorzej sad
      • aszyrl Mamao2 - dzięki za ciepłe słowa otuchy ! :) 10.07.04, 00:37
        czyż nie byłoby pięknie gdyby Gazeta zatrudniła Cię na etacie "nadwornego"
        psychologa ?! Wg mnie terapia on-line ma DUUUŻĄ przyszłość biorąc pod uwagę
        tempo życia, nawał stresu i generalny brak miłości "w powietrzu"
    • isia_21 Re: Niemowlę + żona - czy to wykonalne ?? 09.07.04, 10:17
      Naprawdę współczuję takiej sytuacji rodzinnej, partnerskiej i etc. Nie będę
      dawała rad i wskazówek. Jedno co nasuwa mi się na myśl to tylko to, że w takiej
      sytuacji wjakiej znalazłeś się właśnie TY czyl i FACET jest wiele, bardzo
      wiele kobiet.
      Dlatego niech panowie zaglądający na to forum z empatia podejdą i do problemu
      pojawienia sie potomka na świecie i do ŻONY również KOBIETY, PARTNERKI etc.
      Pozdrawiam i życze pozytywnego, zadawalającego rozwiązania zaistniałego
      problemu.
    • shuriken Re: Niemowlę + żona - czy to wykonalne ?? 09.07.04, 10:37
      Aszyrl, po raz kolejny mam wrażenie, że cierpisz na jakiś syndrom wyuczonej
      bezradności. Dołączam się do innych głosów - weź się w garść, bądź mężczyzną i
      przede wszystkim POROZMAWIAJ Z NIĄ szczerze, bo mam wrażenie, że jeszcze tego
      nie zrobiłeś.

      Musisz "wywalczyć" szacunek dla siebie, bo "gosposia i niania" w Warszawie to spory
      wydatek, więc Twoja praca domowa ma wymierny rezultat finansowy (plus
      niewymierny emocjonalny itp. dla dziecka). Szukać pracy najlepiej dziś można przez
      Internet, do którego - jak widzę - dostęp masz. Czas na to szukanie też na pewno
      masz, bo dziecko czasem wink śpi, wieczorem zajmuje się nim mama itp. Szukaj więc:
      www.usc.gov.pl/pls/public/app.ogl_eo?job=Szukaj
      praca.gazeta.pl/praca/0,0.html
      www.praca.gov.pl/
      itp. i nie trać nadziei.

      Z drugiej strony musisz zrozumieć, że kilka miesięcy po porodzie to rewolucja i
      dochodzenie do siebie/odnajdywanie się w nowej sytuacji przez kobietę. Więc nie
      spodziewaj się, że wszystko będzie "tak jak kiedyś" - bo nie będzie. Będzie inaczej i
      OBOJE musicie wypracować jakiś kompromis. Odwrócenie ról to nic nowego w naszej
      rzeczywistości i nie pozostaje Ci nic innego, jak się z tym pogodzić. Dla prawdziwego
      mężczyzny nie ma nic niegodnego w gotowaniu, praniu i przewijaniu.

      Postaraj się też zrozumieć żonę, która cały dzień nie widzi dziecka, że po powrocie
      do domu chce się zajmować przede wszystkim nim. To, że spoczywa na niej taka
      odpowiedzialność - tzn. utrzymywanie rodziny - też nie polepsza sprawy.

      To, że żona Cię lekceważy, a seks traktuje jak "marchewkę", zakrawa na patologię i
      kwalifikuje się do poradni małżeńskiej czy psychoterapeuty. Ale nie zwalaj winy na
      kraj, na PRL czy co tam jeszcze. To Twoje życie i sam musisz sobie z nim poradzić, a
      nie czekać, aż ktoś coś za Ciebie załatwi, da zasiłek i pogłaszcze po głowie. Welcome
      to the real world.

      PS. Nie można z dzieckiem na spacer wybrać się do tego urzędu? Jako ojciec z
      dzieckiem na ręku powinieneś być obsłużony bez kolejki.

      PS2. W kinach i knajpach zaczęliśmy bywać dopiero gdy nasz syn ukończył rok -
      mimo, że prawie cały czas mamy wsparcie w postaci babci. Do teatru poszliśmy
      dopiero niedawno, po dwuletniej przerwie.
      ---
      Shuriken
      "in vino veritas"
    • iwcia75 Re: Niemowlę + żona - czy to wykonalne ?? 09.07.04, 11:03
      niestety zmusiles swoja zone,zeby stala sie mezczyzna. ona cierpi z tego powodu
      bardziej moze niz ty,moze tak samo cierpicie oboje. mnie chyba czeka cos
      podobnego i dlatego czuje coraz wieksza niechec do swojego faceta. zaczynam
      czuc pogarde. ja bym chciala sie pozbyc gfaceta,bo ejst dla mnie tylko
      brzemieniem-ma jedynie dlugi,ktore i tak ja lub moi rodzice beda musieli
      splacic, do malzenstwa nie wnosi nic, nawet zadnych wartosci,wystarczylaby mi
      jego solidnosc i pracowitosc, jakies umiejetnosci,ale on nic nie robi i niczego
      nie potrafi. pracy nie ma, nie szuka,bo jest zajety swoimi dlugami. ja powoli
      przestaje czuc sie kobieta. popelnilam blad wiazac sie z nim-myslalam,ze
      wystarczy,ze on mnie kocha,a teraz wiem,ze niektorzy kochaja mniej,ale i tak
      byliby dla mnie lepsi i lepiej by sie mna opiekowali. na mojej glowie bedzie
      spoczywalo wszystko. takie faceta mozna tylko znienawidzic. dodatkowo straszy
      mnie swoim zalamaniem nerwowym. teraz,kiedy to ja potrzebuje jego opieki i
      sily, on chce ode mnie wsparcia. niestety ale nie szanuje go i nie daje temu
      malzenstwu wiecej niz rok.
      • iwcia75 Re: Niemowlę + żona - czy to wykonalne ?? 09.07.04, 11:13
        aszyrl, jesli czegos z tym nie zrobisz,to zona Cie znienawidzi, o ile juz cie
        nie znienawidzila, w koncu nie bedzie mogla zniesc Twojej obecnosci. prosze,
        nie gniewaj sie na mnie,ze napisalam takie ostre slowa,ale takie mam zdanie,ze
        to do mezczyzny nalezy inicjatywa i to on musi cos zrobic, nie mzoe byc
        bezradna mameja,ktora nic nei chce zmienic i czeka na rozwoj wypadku. dla
        kobeity to upokarzajace,gdy musi utrzymywac dom i niestety nie jest w stanie
        miec wtedy szacunku do meza. wiem to po sobie. probuje go kochac,ale czuje
        zlosc,nie moge zniesc nawet jego obecnosci,bo odbieram go jako kule u nogi.
        poza tym musze oklamywac rodzicow na temat jego wystepkow,tzn musze je
        ukrywac,a moi rodzice nie zasluzyli na to wszystko. moja wina jest to,ze sie z
        jim zwiazalam.
        • iry Re: Niemowlę + żona - czy to wykonalne ?? 09.07.04, 13:09
          Myślę Iwciu, że popadasz w taką samą skrajność jak Aszyryl. Masz problem i jesteś nim przytłoczona, zmęczona. Będąc tak osaczonym najczęściej wybieramy rozwiązania radykalne, na zasadzie- a niech to się wreszcie skończy. Faktem jest, że w takim momencie dalecy jesteśmy od odpowiedzi na pytanie- czy sam/a wszystko zrobiłem/am żeby było ok ?
          Twoje mieszanie do sprawy Rodziców to już cios poniżej..... Zamiast uciąć sprawę, dajesz im możliwość jakiegoś wnikania w Wasze sprawy. Obojętnie jak mocno jesteś przekonana, że Oni mają prawo uczestniczyć w Waszym życiu, pamiętaj, że to jest również decyzja drugiej strony. Twojego faceta. Czy On dał Ci prawo do włączania osób trzecich do spraw Waszego małżeństwa? Akurat argument Rodziców, może dla niego nie być istotny.
          A teraz z innej strony. Zakładając, że Kobieta ma prawo liczyć na wsparcie swego partnera, czy nie byłoby właściwe stwierdzenie, że odwrotne relacje też powinny mieć miejsce?
          I jeszcze na koniec- całość opisanej przez Ciebie sytuacji oscyluje wokół kasy, i problemów wynikających z jej braku. Czy pobraliście się dlatego, że jedynym argumentem było finansowe bezpieczeństwo ? Z tego co napisałaś wynika, że uczucie wygasło z powodu wygaśnięcia ważności karty kredytowej Twojego męża i jego dalszego braku płynności finansowej. Wybacz, ale dla mnie to dość infantylne podejście. O ile, oczywiście, dobrze Cię zrozumiałem.
          • iwcia75 Re: Niemowlę + żona - czy to wykonalne ?? 10.07.04, 11:21
            iry, chyba mnie nie zrozumiales-ja przeciez wszystko ukrywam przed rodzicami, a
            zwlaszcza to,ze on tak na mnie pasozytuje,ze ja splacam jego dlugi,ze tak mnie
            upokarza. tu nie chodzi o sprawy finansowe,ale o sposob zycia jego,ktory polega
            na wiecznym pozyczaniu od ludzi pieniedzy, robi z siebie zebraka zamiast
            zarabiac na zycie. pracy nawet nie szuka.
            • shuriken Re: Niemowlę + żona - czy to wykonalne ?? 13.07.04, 10:08
              Tak więc w Twoim przypadku upokarzające NIE jest to, że pracujesz i utrzymujesz
              dom, ale to, że związałaś się z leniem i oszustem. Toteż Twoja sytuacja nijak się ma
              do Aszryla, który jest jedynie, hm, niedostatecznie zmotywowany wink
        • aniaop Re: Niemowlę + żona - czy to wykonalne ?? 10.07.04, 13:04
          Dla kobiety jest upokarzajace, ze musi utrzymywac dom? Nie ma szacunku do meza?
          Moja droga, chyba nie zawsze i troche sie mylisz.
          Mowie z wlasnego doswiadczenia. Rok temu moj maz z naszej wspolnej inicjatywy
          zrezygnowal z pracy i poszedl na urlop wychowawczy. Siedzi w domu i wychowuje
          corke (potrwa to jeszcze rok, bo potem mala pojdzie do przedzszkola). Przy
          okazji gotuje dla nich obiadki (ja jem w pracy). I wyobraz sobie, nie jest
          sfrustrowany ani on ani ja. Powiedzialabym nawet, ze sprawia mu to przyjemnosc
          i cieszy sie, ze corka obdarza go wiekszym zaufaniem niz mame. Gotowac uwielbia
          i nawet przed dzieckiem nigdy mnie do kuchni nie wpuscil. Pranie i prasowanie
          to moje obowiazki, ale sprzatanie tez juz raczej meza.
          Dlaczego to nie ja siedze w domu, tylko maz? Otoz, ja mam prace w duzej i
          stabilnej firmie i grzech byloby ja stracic, a firma, w ktorej pracowal maz,
          moze za jakis czas przestac istniec. Zarabiam troche wiecej, nie jakas
          szokujaca roznica, ale zawsze. Praca meza wiazala sie z bardzo czestymi
          wyjazdami i zdazalo sie, ze podczas mojego macierzynskiego, nie widywal dziecka
          przez 3 tyg- troche duzo, prawda, zeby miec dobry kontakt z mala? Jesli chodzi
          o opiekunke, to w zwiazku z tym, ze moja praca z dojazdami zajmuje ok. 14
          godzin, bardzo ciezko bylo kogos znalesc. Zdecydowalismy wiec, ze maz
          zostanie "kurem domowym" na 2 lata a ja bede utrzymac rodzine i spelniac jego
          finansowe zachcianki, w miare mozliwosci. Praktykujemy ten uklad juz od roku i
          musze powiedziec, ze jestesmy zadowoleni. A zdziwienie budzi to tylko u moich
          kadrowek, kiedy musze tlumaczyc, dlaczego maz korzysta z mojej ksiazeczki
          rodzinnej. Pozdrawiam
          • iwcia75 Re: Niemowlę + żona - czy to wykonalne ?? 11.07.04, 13:50
            coz, aniu, moge cie tylko podziwiac. moj by sie na to nie zgodzil, jesli by
            musial,to trudno,ale oboje czulibysmy sie upokorzeni. mam tylko pytanie do
            Ciebie: czy czujesz sie nadal kobieta? kobieco?
            • r345 Iwcia75 12.07.04, 13:57
              Oj to juz lekka przesada.
              Upokorzenie bo wychowuje dziecko a zona zarabia? Absurd.
              I jeszcze z powodu pracy zawodowej nie czuc sie kobieco????

              Moj kochany maz z mila checia zostalby z naszym synem w domu gdybym ja
              zarabiala wiecej od niego.
              Niestety ja pracuje naukowo co niestety wyklucza duze zarobki.
              Jednak gdy zaczyna sie rok akademicki moj kochany maz caly dzien od rana do
              wieczora zajmuje sie naszym synkiem (teraz 2 latka plus), czasami nawet dwa
              razy w tygodniu.
              Zadne z nas nie widzi w tym nic upokarzajacego.
              A maz szybciej nauczyl sie zmieniac pieluszki naszemu nowo narodzonemu niz
              ja!!!!

              To juz nie te czasy ze kobieta sama zajmuje sie domem i wychowuje dziecko.

              • aniaop Re: Iwcia75 13.07.04, 08:15
                Z pieluszkami u nas bylo podobnie, hihi. Juz w szpitalu polozne smialy sie, ze
                tata ma "lepsza reke" do pielegnacji niz mama.
                A kobieco czuje sie bardzo. Mysle, ze mniej kobieco czulabym sie siedzac w
                domu, bo nie mialabym dostatecznej motywacji, zeby np zrobic balejage albo
                kupic jakis nowy ciuch.
                I faktycznie, w naszym zwiazku panuje model partnerski. Do tego stopnia, ze maz
                np gotuje a ja w tym czasie zalatwiam przeglad w warsztacie samochodowym. W
                zwiazku, gdzie i dom i dziecko bylby tylko na mojej glowie, ja nie odnalazlabym
                sie.
          • aszyrl aniaop - superowa kobitka ! 14.07.04, 09:25
            Ja także Aniu myślałem, że taki układ zapanuje u mnie w domu. Tak ustalałem z
            żoną (w momencie ślubu i poczęcia dziecka JUŻ BYŁEM NA WYPOWIEDZENIU !).
            Niestety koleżanki i rodzina (!) się z niej śmieją, spadł nam trochę poziom
            życia z 12 tys. netto/m-c zostało 5,5 tys. a doszły wydatki na dziecko... Ale to
            chyba nie usprawiedliwia do szczucia mnie i szantażowania wyprowadzką + wstrętu
            do mnie sad(
            A Twój mąż jest kogutem domowym i nie szuka w ogóle pracy ? Uda mu się wrócić do
            starej firmy czy liczy na poprawę w kraju za rok ???
            • aniaop Re: aniaop - superowa kobitka ! 15.07.04, 11:33
              Dziekuje Ci bardzo, ze tak uwazasz.

              Moj maz w sumie zazyczyl sobie kieszonkowego, ale przy zyciu z jednej pensji
              troche z tym ciezko. Natomiast spelniam jego zachcianki zakupowe (jedzeniowe i
              ciuchowe- w tym miesiacu np spodnie, okulary sloneczne i buty za 400zlsmile).
              Oczywiscie finansuje wspolne wakacje i wyjscia do kina czy teatru. On tez
              probuje troszeczke dorobic w wolnym czasie, wiec na drobiazgi typu piwo masmile

              Nasza rodzina i znajomi nie smieja sie z nas, raczej podziwiaja meza, ze tak
              wzorowo daje sobie rade w domu. To chyba kwestia otoczenia, w jakim sie
              obracasz.

              Moj maz w tym momencie nie szuka pracy wcale. On SAM zrezygnowal z pracy, aby
              zajc sie dzieckiem, tak zmusila nas sytuacja, wiec trudno, zeby pracy teraz
              szukal. Poszuka za rok. Do starej firmy moze wrocic zawsze, ale nie jest to
              najlepsze rozwiazanie, bo widywanie sie (i z dzieckiem) raz w miesiacu to
              troche malo. Najwyzej poszuka pracy w zawodzie, ktorego nie znosi, ale wie, ze
              taka prace zawsze znajdzie.
        • aszyrl Re: Niemowlę + żona - czy to wykonalne ?? 14.07.04, 09:05
          iwcia75
          • shuriken Re: Niemowlę + żona - czy to wykonalne ?? 15.07.04, 12:50
            Aszryl, myliłem się co do Ciebie. Nie jesteś niedostatecznie zmotywowany, tylko
            niedostatecznie dojrzały. Ucieczką nic nie załatwisz, a raczej na pewno stracisz
            rodzinę. Skoro wolisz uciekać zamiast walczyć, to niestety jesteś tchórzem.

            Skoro utrzymujecie się z pensji żony (która notabene ciągle się zmienia w Twoich
            postach - raz 5,5 tys., potem 10 tys. - no to ile wreszcie?) i nie stać was na
            opiekunkę, to prawdopodobnie nadal nie będzie stać na opiekunkę żony, jeśli
            wyjedziesz (no chyba, że jesteś tak kosztowny w utrzymaniu, iż się to sfinansuje z
            oszczędności w domowym budżecie). Poza tym pełnisz rolę nie tylko opiekunki
            (dobra kosztuje circa 1200 zł miesięcznie w Warszawie), ale też i gosposi (bo za te
            1200 zł opiekunka zajmuje się tylko dzieckiem, a nie gotowaniem, zakupami czy
            sprzątaniem). Wynajęcie pomocy, która Ciebie zastąpi, będzie bardzo drogie -
            nawet dla kogoś, kto zarabia 10 tys.

            Praca za 1500 zł nie hańbi. Czasy mamy ciężkie i każda posada jest cenna, o ile nie
            wchodzi w grę jakiś przekręt czy przestępstwo. Skoro masz oferty pracy za 1500 zł
            i nie w burdelu, to się zastanów zamiast stroić fochy. Być może zarobisz tylko na
            opiekunkę do dziecka, ale za to odzyskasz poczucie własnej godności i poprawisz
            wizerunek w oczach żony.

            Poza tym mam wrażenie, że wizyta w poradni małżeńskiej przydałaby się wam
            obojgu, bo skoro ŚWIADOMIE podjęliście decyzję o małżeństwie i dziecku w chwili, gdy
            wiadomo było, że będziesz bezrobotny, to powinniście być świadomi konsekwencji
            takiego kroku. Aha - liczenie na "plony z wychowania" to w ogóle jakaś pomyłka.
            Dziecko płodzisz, rodzisz i wychowujesz BEZINTERESOWNIE, w imię miłości - no chyba,
            że jesteś przestępcą albo zboczeńcem.

            Otrzeźwienia i możliwie bezbolesnego dojrzewania
            obojgu rodzicom
            życzy Shuriken
            • aszyrl SHURE I CAN - zejdź ze mnie OK ?! 18.07.04, 16:27
              Nie życzę sobie żebyś Shuriken wypowiadał się na moich postach. Wiem że wszędzie
              cie pełno i jesteś ogólnie jednym wielkim GURU we wszystkich sprawach, Internet
              to twoje hobby i masz niespełnione marzenia o zostaniu "Oprah", ale naprawdę -
              daj sobie spokój !
              • iwcia75 Re: SHURE I CAN - zejdź ze mnie OK ?! 19.07.04, 11:02
                Aszyrl, uwazam,ze Shuriken daje Ci dobre rady. jak ochloniesz,to powinienes
                sprobowac przemyslec to,co on Ci napisal. zastanow sie czego chcesz-ocalic
                swoja godnosc i pracowac(chocby za 1500zl w Warszawie-w moim miescie to spora
                wyplata)czy tez oszczedzac na opiekunce do dziecka i sam nia byc. musisz po
                prsotu zdecydowac,co jest wazniejsze.
                • shuriken Re: sam z siebie zejdź, ofiaro! 19.07.04, 16:14
                  Ale szanowny Aszyrl nie chce dobrych rad. Ani diagnozy. Ani słów rozsądku. A już w
                  szczególności nie chce, by wypowiadał się ktoś mądrzejszy od niego wink

                  Chce tylko poużalać się nad sobą i żeby się inni poużalali. Ma gdzieś to, czy kogoś
                  obrazi. Nawet już podaje telefony komórkowe - "dzwońcie, superowe kobitki i
                  pocieszajcie mnie na wszelkie sposoby"? ;-P

                  Żałosne. Proponuję nie odpisywać więcej facetowi, który tylko czeka na kolejne
                  wyrazy współczucia, psychoterapię za darmo i co tam jeszcze. U mnie trafia on do
                  wirtualnej skrytki z etykietką "szkoda gadać".
        • aszyrl CO TO ZA BREDNIE ?!?! 14.07.04, 09:16
          iwcia75 napisała:

          "... dla kobiety to upokarzajace,gdy musi utrzymywac dom i niestety nie jest w
          stanie miec wtedy szacunku do meza. wiem to po sobie. probuje go kochac,ale
          czuje zlosc,nie moge zniesc nawet jego obecnosci, bo odbieram go jako kule u
          nogi..."

          Coooo ? "UPOKARZAJĄCE utrzymywać dom" ???
          Przepraszam bardzo, ale w takim razie po cholerę moja żona:
          > kończyła 2 razy studia (ja wtedy też byłem gosposią mimo pracy za 10 tys.
          brutto !)
          > piastuje wysokie stanowisko po 10 latach kariery i czesze 10 tys. miesięcznie
          > aspiruje do miana bizwoman, wolnej i samodzielnej kobiety, równouprawnienia
          > wyszła za mnie (już w dzień ślubu byłem bez pracy) ?!??????????? to po co niby
          ludzie się pobierają ???????????????????????????????????????? czyż nie aby w
          trudnych czasach zamieniać się rolami ???
          > wcześniej 3 lata mieszkała ze mną a JA płaciłem za czynsz, r-ki i 80% innych
          rzeczy ...

          P.S.
          Moja Pani JEST JUŻ na takim etapie jak ty. Wstydzi się mnie, każe mi brać pracę
          nawet za 1500 pln (to tak jakbym ja wysyłał bezrobotną ukochaną do pracy w
          burdelu), itd. itp.

          • martyx propozycja 14.07.04, 12:17
            po twoim pierwszym poście chciałam napisać:
            może twoja małżonka powinna wziąć ze dwa tygodnie urlopu i posiedzieć z
            dzieckiem, po całym dniu z absorbującym maluchem doceniłaby twoje wysiłki i
            zrozumiała, że to nie jest leniuchowanie i prawdopodobnie ona jest bardziej
            wypoczęta po powrocie z pracy niz ty po całym dniu z dzieckiem
            ty mógłbyś wtedy poszukać pracy (choć wiem że dwa tygodnie to za mało ale można
            spróbować) i po prostu zając się sobą, podejrzewa że nawet wyjście z kumplami
            bardzo poprawiłoby twoj humor
            a ona w tym czasie nacieszy się dzieckiem, bo rozumiem, że spędzanie całych dni
            w pracy może wpędzać ją w depresje i poczucie winy że nie jest przy dziecku

            niestety po przeczytaaniu dalszych twoich wypowiedzi dochodzę do wniosku że może
            pomóc tylko terapia małżeńska i długa szczra rozmowa

            trzymaj się i nie poddawaj Marta
          • iwcia75 Re: CO TO ZA BREDNIE ?!?! 15.07.04, 11:23
            aszyrl, nie tak. jak tylko staniesz na nogi, to nie odchodzi! wprost przeciwnie-
            wtedy wszystko,co dobre wroci. wynagrodzisz jej wszystko,a i ona doceni to,co
            robiles dla niej. tylko stan na nogi
          • maadzik3 Re: CO TO ZA BREDNIE ?!?! 15.07.04, 12:39
            Zastanow sie co mowisz. Porownywanie pracy za 1.500 zł. (fakt, nie majatek) z
            zatrudnieniem w burdelu moze zranic wielu ludzi obecnych na tym forum i
            kibicujacych Ci ktorzy pracuja za tyle i za mniej. A tez konczyli studia,
            porobili doktoraty, specjalizacje... Rozumiem rozgoryczenie ale czasem trzeba
            sie ugryzc w jezyk zanim sie cos palnie.
            M.
            • andzia001 Re: CO TO ZA BREDNIE ?!?! 15.07.04, 14:54
              ..... cóż, popieram..........
              skoro robota za 1500 pln to jak wysyłanie ukochanej do burdelu, to co mam
              powiedzieć na moje 800 pln..........
              jest coś gorszego niż burdel.........

              Wyluzuj gościu bo powoli wymiękam przy twoim biadoleniu.
              Gorzej niż baba.

              Anka
              • iwcia75 Re: CO TO ZA BREDNIE ?!?! 18.07.04, 13:35
                dla mnie to nieporozumienie-1500zl to duza wyplata przeciez!. ja zarabiam
                800zl,a moj facet ma tylko dlugi na kilka tysiecy. jestem w ciazy, musialam
                czesc dlugow zaplacic,wiec jestem bez grosza,mam na lekarza tylko dzieki
                rodzicom. nie macie pojecia jak ja go nienawidze, nie moge na niego patrzec.
                nie moge sobie darowac,ze sie z nim zwiazalam,nie wiem,dlaczego bylam tak
                glupia,tak naiwna idiotka. w dodatku jest stary-10lat starszy ode mnie,niczego
                nie ma poza dlugami, niczego nie potrafi. siedzi ze mna u moich rodzicow i
                musimy go zywic, tego pasozyta i darmozjada.
                • aszyrl "Duża" wypłata = 1500 / w Warszawie ??? 18.07.04, 16:39
                  iwcia75 napisała:

                  > dla mnie to nieporozumienie-1500zl to duza wyplata przeciez!. ja zarabiam
                  > 800zl,a moj facet ma tylko dlugi na kilka tysiecy. jestem w ciazy, musialam
                  > czesc dlugow zaplacic,wiec jestem bez grosza,mam na lekarza tylko dzieki
                  > rodzicom. nie macie pojecia jak ja go nienawidze, nie moge na niego patrzec.
                  > nie moge sobie darowac,ze sie z nim zwiazalam,nie wiem,dlaczego bylam tak
                  > glupia,tak naiwna idiotka. w dodatku jest stary-10lat starszy ode mnie,niczego
                  > nie ma poza dlugami, niczego nie potrafi. siedzi ze mna u moich rodzicow i
                  > musimy go zywic, tego pasozyta i darmozjada.

                  he, he, DOBRE !
                  Za same r-ki i czynsz wynajmu płacimy ponad 2000/m-c, a gdzie jedzenie i
                  potrzeby dziecka ? A gdzie oszczędzanie na własne mieszkanie ???
                  Jak się mieszka kątem u rodziny to co innego. Jak rodzina jest setki km stąd to
                  do DUPY jest praca za grosze bo nie RUSZYMY Z MIEJSCA.
            • aszyrl PRACA NA ETACIE TO SPRZEDAWANIE SIEBIE. 18.07.04, 16:34
              maadzik3 napisała:

              > Zastanow sie co mowisz. Porownywanie pracy za 1.500 zł. (fakt, nie majatek) z
              > zatrudnieniem w burdelu moze zranic wielu ludzi obecnych na tym forum i
              > kibicujacych Ci ktorzy pracuja za tyle i za mniej. A tez konczyli studia,
              > porobili doktoraty, specjalizacje... Rozumiem rozgoryczenie ale czasem trzeba
              > sie ugryzc w jezyk zanim sie cos palnie.
              > M.

              Można się tanio sprzedawać, a można drożej.
              Można robić coś na szaro, a można oficjalnie.
              KAŻDY ma prawo wyboru. Ja NIE CHCĘ SPRZEDAWAĆ SIĘ TANIO chyba, że pchnęło by
              mnie do tego coś strasznego w życiu !
              Jeśli sprzedam się za 1500 to nie będę miał MOTYWACJI do tej pracy ani CZASU na
              szukanie lepszej. To chyba oczywiste.
              To tak samo jak proponować kasjerce z hipermarketu, która przez 7 lat zarabiała
              700 pln aby została woluntariuszką skoro nie ma innej alternatywy ! Wszystko
              fajnie, ale CO TO ZA ŻYCIE ???
              • aszyrl Re: PRACA NA ETACIE TO SPRZEDAWANIE SIEBIE. 18.07.04, 16:40
                aszyrl napisał:

                > maadzik3 napisała:
                >
                > > Zastanow sie co mowisz. Porownywanie pracy za 1.500 zł. (fakt, nie majate
                > k) z
                > > zatrudnieniem w burdelu moze zranic wielu ludzi obecnych na tym forum i
                > > kibicujacych Ci ktorzy pracuja za tyle i za mniej. A tez konczyli studia,
                >
                > > porobili doktoraty, specjalizacje... Rozumiem rozgoryczenie ale czasem tr
                > zeba
                > > sie ugryzc w jezyk zanim sie cos palnie.
                > > M.
                >
                > Można się tanio sprzedawać, a można drożej.
                > Można robić coś na szaro, a można oficjalnie.
                > KAŻDY ma prawo wyboru. Ja NIE CHCĘ SPRZEDAWAĆ SIĘ TANIO chyba, że pchnęło by
                > mnie do tego coś strasznego w życiu !
                > Jeśli sprzedam się za 1500 to nie będę miał MOTYWACJI do tej pracy ani CZASU na
                > szukanie lepszej. To chyba oczywiste.
                > To tak samo jak proponować kasjerce z hipermarketu, która przez 7 lat zarabiała
                > 700 pln aby została woluntariuszką skoro nie ma innej alternatywy ! Wszystko
                > fajnie, ale CO TO ZA ŻYCIE ???
                >
                • andzia001 Re: PRACA NA ETACIE TO SPRZEDAWANIE SIEBIE. 20.07.04, 13:59
                  Coż aszyrl... aspiracje to ty masz duże, oj duże.
                  Ale życie nie zawsze układa się po naszej myśli i choć BARDZO chciałabym się
                  drogo sprzedawać, żyję w takiej części naszego kraju, że z pocałowaniem ręki
                  przyjmuje się jakąkolwiek pracę.
                  Więc wyluzuj nieco, bo Polska to nie tyko W-wa.
                  Ty zamierzasz na mieszkanie przy okazji zaoszczędzić....... a tymczasem
                  niektórzy jeszcze pożyczyć muszą by "przewegetować" od jednej wypłaty do
                  drugiej.
                  Widocznie w dwu różnych światach żyjemy i ty na pewno nigdy mojego nie
                  zrozumiesz.........

                  Anka
    • fionka3 Re: Niemowlę + żona - czy to wykonalne ?? 29.07.04, 12:20
      i czego chłopie jęczysz ??? masz zycie jak pewnie większość kobiet w tym kraju!
      może właśnie tobie będzie łatwiej zrozumieć jak to jest siedzieć całymi dnaimi
      w domu z dzieckiem a mąż pracuje i wraca zmęczony po 15 godzinach pracy!!!może
      kobiety jednak mają trochę racji kiedy wychowanie spada wyłącznie na ich
      barki????ale pozdrawiam i zycze wytrwałości!! pamiętaj ,że dziecko pewnie
      najpierw powie TATA a to juz sukces i ty zobaczysz pierwszy jego krok !!!!Żona
      to odchoruje zobaczysz wink))ps. pomyśl też ze dzisiaj leje , jest zimno a ty sie
      możesz przytulić do maluszka i pospać a ona tam tyra na naradach czy innych
      spotkaniach i zyje w stresie!!!!
    • 197575a Re: do Aszyrla 30.07.04, 10:19
      Chciałabym jakoś się ustosunkować do Twoich problemów. Nie mieszkamy w
      Warszawie, ale sytuację mamy podobną. Mój mąż stracił pracę i teraz pracuje
      dorywczo, czasem ma jakieś zlecenia, czasem w ogóle nie. Ja wróciłam do pracy
      po urlopie macierzyńskim. On opiekuje się naszą 11 miesiączną córką i robi to
      doskonale. Widzę ,że ma zawsze zaplanowany dzień i wiem ,że stara się jak
      najlepiej. Ja wychodzę rano i wracam ok. godz. 18.00 , a często jestem po pracy
      mniej zmęczona niż on. To ogromny wysiłek - zajmowanie się dzieckiem. I duża
      odpowiedzialność. I szczerze mówiac , ja też czasem pomyślę sobie, że chciałbym
      nie iść do pracy i zostać z małą, ale to są takie chwile słabości spowodowane
      brakiem kontaktu z dzieckiem w ciągu tygodnia.
      Doceniam pracę mojego męża i cieszę się ,że jakoś wyszliśmy z trudnej dla nas
      sytuacji.
      Ale przeszliśmy przez małżeński kryzys i wiele musieliśmy sobie wyjaśnić , aby
      w ogóle ze sobą być.
      Musisz porozmawiać z żoną , jak radził Ci Shuriken i wykrzyczeć jej ,żeby
      dostrzegłą w Tobie mężczyznę. Mój mąż też musiał mi to uświadomić.
      Muszę powiedzieć tak , jestem zła na kobiety , choć sama nią jestem, bo one tak
      naprawdę nie są w stanie czasem docenić , jakie to szczęście, że ojcowie ich
      dzieci potrafią się nimi opiekować. To wytwarza przecież niesamowity kontakt.
      Twoja żona się miota, brzydko mówiąc i nie potrafi sobie z tym problemem
      poradzić. Musicie porozmawiać koniecznie. Dostrzec tylko dobre stony, a nie te
      złe.
      Potrzeba Wam bliskości i ciepła. Myślę ,że 99% małżeństw po urodzeniu dziecka
      ma szansę się rozejść przede wszystkim z braku kontaktu. Należy szczerze
      powiedzieć , chcę , potrzebuję z Tobą być , słuchać muzyki, rozmawiać, czuć
      Twoją bliskość, iść do kina.
      To nie jest sytuacja beznadziejna! Uwierz mi.
      Życzę gorąco, aby wszystko się poukładało w jak naszybszym czasie i abyście nie
      popełnili jakiegoś głupstwa.
      Pozdrawiam
      Ada

    • mamao2 szklankę zimnej wody...proponuję wszystkim... 04.08.04, 08:29
      ..na ostudzenie emocji! Nie zaglądałam tu 3 tygodnie, bo się urlopowałam i co
      widzę? Zamiast rad, wymiany zdań (z kulturą) zaczynają wszyscy (oczywiście są
      wyjątki i chwała im za to) skakać sobie do gardeł. Mam nadzieję, że to
      przemęczenie, bo nietety to zajwisko obecne jest również na innych forach i aż
      nie chce się zaglądać.
      Rozumiem,że zmęczenie może wiele złego narobić dlatego życzę wszystkim więcej
      optymizmu, dystansu i polecam mały urlopik, na którym napewno zejdą się
      ścieżki Wasze i Waszych połówek oraz będziecie mieć czas żeby POROZMAWIAĆ ze
      sobą.
      Aszyrl - zaczynasz trochę od tyłu - zacznij raczej dostrzegać wpierw pozytywne
      strony(napisz sobie,a pewnie będzie tego b.dużo), a potem weź się za problemy.
      Dasz radę, bo przecież jesteś dużym chłopcem! Powodzenia!
      Pozdrawiam ciepło - Ola
      • gusiak_mama_kacperka A ja proponuję zimną kalkulację 30.08.04, 13:36
        Chłopie, masz poprzewracane we łbie. Mój mąż zarabia 1450 zł netto, ja nieco
        więcej (ale z jego pensji płacimy ubezpieczenie). Nieco - to znaczy 1900 zł.
        Spłacamy bajoński kredyt za mieszkanie, własne (2000 tysiace za wynajem to mój
        miły jakbyś nie liczył śliczne dwupokojowe na własność spłącone w 5 lat).
        Rodziców mamy daleko (130 km i 460 km od miejsca zamieszkania). O pensji 10
        tysięcy złotych nawet nie marzymy, choc ja skończyłam dwa fakultety wyższych
        studiów, oba z wyróżnieniem, mąz też jest po studiach wyższych. W dodatku
        podobno intratne kierunki, druga uczelnia w kraju według rankingów (haha). Nie
        uważam, że sprzedaje się tanio - tak jest w Polsce i trudno. Mozna siedzieć,
        jak Ty i patrzec jak się wszystko wokół Ciebie rozpieprza, a można wziąć się w
        garść. Nie wiem, jak byśmy zyli, gdybysmy zarabiali razm choc 5 tysięcy - mam
        wrażenie, że jak pączki w maśle... Boże ile można byłoby sobie kupić... Ale nie
        zarabiamy, za to płacimy niani, stać nas czasem na jakies małe
        szaleństwo...Dziecku niczego nie brakuje.

        Mam wrażnie, że myślisz pieniędzmi i Twoja zona tez. Siądźcie obok siebie i
        zastanówcie się, co jest dla Was wazniejsze. Może jeden weekend bez gości,
        tylko dla siebie? Może jeden wieczór niespodzianka dla zony (i wierz mi- miałam
        już takie chwile, że brakowało pieniędzy na prezent urodzinowy dla męża - ale
        pomysłowośc sprawia, że można wzruszyć tą drugą osobę do łez bez wydawania
        kasy).

        Zastanów się czego chcesz. Bo jesli uważasz, że zostawienie żony i dziecka
        dlatego, żeby zarobić coś więcej to super rozwiązanie, to chyba nie dorosłoś do
        roli ojca...

        Życzę Ci, żebys zrozumiał, że wielu wartościowych ludzi pracuje za 800 - 1000
        zł netto, ale siadają wieczorem do wspólnej kolacji i umieja sobie powiedzieć,
        co im leży na sercu. Zamisat przyjmować gości ida na długi spacer trzymając sie
        za rece. I razem zachwycaja sie swoimi dziećmi bez względu na to, kto z nimi
        siedziw dzień.

        Powodzenia.
Pełna wersja