aszyrl
07.07.04, 21:35
TŁO "AKCJI"
- kilkumiesięczny osesek
- pracująca żona
- szukający pracy 'gosposia & niania-tata' bez zasiłku
- kosztowne życie w Warszawie
- brak przekonania do i kasy na opiekunki
- brak miejsc w żłobku
- rodzina daleko (odwiedziny = eskapada na Księżyc / pomoc minimalna)
Po zakończeniu urlopu macierz. postępujący rozkład pożycia małżeńskiego. Ze
wspólnych rzeczy pozostało spanie (tylko sen) i podziwianie potomka.
Domagałem się głośno i długo 1-2 godz. dziennie lub co 2 dni TYLKO DLA NAS,
lecz to niewykonalne. Zero kina, tv, rozmów, wyjścia do pubu, prawie zero
seksu od 10 m-cy... Komunikujemy się kilkoma SMS-ami / mejlami + kilkoma
WYRAZAMI dziennie !!
Weekendy pożerane są przez spacery (zero dorosłych tematów !) lub wizyty
rodzinne (och, ach jakie ono śliczne).
CZY TO JUŻ KONIEC ?? KIEDY MOGĘ SIĘ SPODZIEWAĆ POWROTU TEJ ŻONY, KTÓRĄ ZNAŁEM
?? A może jestem głupio naiwny..
Moja żona poza dzidzią świata nie widzi, nie liczy się z moim zdaniem (bo ONA
rodziła i ONA zarabia na nas i ONA zasuwa ciężko podczas gdy ja "byczę się" w
domu z uroczym oseskiem..).
Seks traktuje jak nagrodę za dobre sprawowanie, a że nie ma efektów szukania
pracy przeze mnie, rzadko miewam dobry humor to .. celibat.
SKĄD CZERPAĆ OPTYMIZM SKORO TO SYTUACJA = PARAGRAF 22 ?!
Ja nie mam wsparcia od partnerki bo 10 godz. nie ma jej w domu, potem 5 godz.
zajmuje się dzidzią i unika mnie jak zła koniecznego.
> taki STAN rodziny PRZERAŻA mnie.
> przyszłość - PRZERAŻA mnie.
Jak wyrwać się z tego obłędu odwrócenia ról - ja: sprzątanie, pranie,
przewijanie, karmienie (gdzie czas na szukanie pracy ?!?!), ona: głowa
rodziny, dyktatorka (kiedyś taka nie była
Chyba tylko wyjazd z tego pochrzanionego kraju, gdzie matka-Polka musi wracać
do pracy po 5 m-cach a ja nie mogę dostać zasiłku bo nie zostawię dziecka
samego aby dymać do Urzędu Pracy kilka razy w m-cu.