dagmar22 18.07.04, 13:04 Witam!!! Powiedzcie, jak przekonać męża do wspólnego porodu? Nie chcę na niego naciskać, a samej na porodówkę też mi się nie widzi jechać. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
aszyrl chcesz go stracić to namawiaj... 18.07.04, 16:16 chcesz aby stracił na tym wasz związek, to OK.. Powinien być w szpitalu ale NIE patrzeć na AKCJĘ. Chyba, że wasz związek jest oparty w dużym stopniu na pożądaniu i wzajemnej 100% akceptacji fiz. Odpowiedz Link Zgłoś
josik11 Re: chcesz go stracić to namawiaj... 18.07.04, 21:03 A dlaczegóż to zwiazek ma stracic? Ja rodzilam z mezem i niezauwazylam czegos takiego. Jesli dwoje osob sie kocha, stworzyli mala istotke to tez moga razem "rodzic". W koncu nikt nie karze mu zagladac w krocze kobiety i pstrykac fotki, wystarczy jak stoi obok i trzyma za reke, pomaga oddychac i przec. No chyba ze mdleje na widok krwic to odradzam hihi. Moj mąż jest taki dumny ze przecial pepowine i ze to on pierwszy mial małą na rekach.... Jestem ciekawa dlaczego męża Dagmar22 trzeba przekonywac? Moze wspolne wyklady lub cwiczenia w szkole rodzenia pomoglyby mu podjać taka decycje... Pozdawiam Aska Odpowiedz Link Zgłoś
moler1 Re: chcesz go stracić to namawiaj... 19.07.04, 15:00 ja byłem przy narodzinach swojego syna i teraz wiem ile mogłem stracić, gdyby mnie tam nie było Przyznaję, że miałem pewne obawy, czy wytrzymam pewne widoki, czy nie zemdleję, ale w kulminacyjnych minutach adrenalina, w moim przypadku, była tak duża, że o omdleniu nie mogło być mowy! Musiałem stać na postarunku i pilnować swojej rodziny!!! ))) Nie wiem, jak przekonać innych Panów, że warto, właściwie to cyba nie powinno się przekonywać, trzeba chcieć Odpowiedz Link Zgłoś
p-iotr Re: chcesz go stracić to namawiaj... 14.02.05, 11:00 A na czym jest oparty Twoj zwiazek? Na ukladach finansowych? Odpowiedz Link Zgłoś
montein Re: chcesz go stracić to namawiaj... 01.04.05, 20:53 Jesteś nienormalny,współczuję twojej kobiecie Odpowiedz Link Zgłoś
panbert Re: Ważne pytanie do Panów!!!!!!! 19.07.04, 15:50 Byłem z żoną w czasie narodzin naszego dziecka i nie żałuję. Fizycznie i estetycznie nie jest to moze najprzyjemniejsze ale nie o to w tym chodzi. Na początku, w czasie ciąży też byłem do tego sceptycznie nastawiony, ale moja żona wiele razy (bez przesady ) mówiła o tym że chciała by być razem ze mną, ze będzie sie czuła bezpieczniej i pewniej. Mi to wystarczyło. Umówiliśmy sie że jak coś by mi nie odpowiadało to mogę bez problemu wyjść. Ale nic takiego starsznego tam nie było. Jak ktoś jest wrazliwy to nie musi sie patrzeć, poza tym facet i tak stoi przy głowie. Stanowcze naciskanie nic nie da. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
shuriken Re: Ważne pytanie do Panów!!!!!!! 19.07.04, 16:26 Temat-bumerang Proponuję zajrzeć tu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=14004201 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=10130706 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=11564045 Niejakiego Aszyrla zaś proponuję nie brać serio - ma facet ogólny uraz do wszystkiego Odpowiedz Link Zgłoś
oldi_s Re: Ważne pytanie do Panów!!!!!!! 08.02.05, 23:44 Nie zmuszać. Powinnaś się do takich sytuacji przyzwyczajać. Jak dziecko nie będzie chciało jeść, to też go nie zmusisz. Wtedy można tylko powiedzieć sobie: Jak nie chce, to niech nie je. Odpowiedz Link Zgłoś
graddy Re: Ważne pytanie do Panów!!!!!!! 09.02.05, 15:07 ja nie brałem udziału w porodzie u boku żony i jestem zbiegowi okoliczności wielce temu wdzięczny. Sądzę, że gdybym był i widział akcję, to napewno bym brzez długo długo bał się dotkąć żonę a na myśł o współżyciu robiło by mi się napewno nieprzyjemnie... Dlatego podziwiam wszystkich tatusiów co byli i uczestniczyli w akcji porodowej i wyszli z tego bez szfanku... Odpowiedz Link Zgłoś
p-iotr Re: Ważne pytanie do Panów!!!!!!! 14.02.05, 10:59 Skoro tam nie byles, to nie gdybaj. Denerwuja mnie faceci, ktorzy najpierw z roznych powodow nie staja na wysokosci zadania, a potem jeszcze dorabiaja do tego jakies marne ideologie. Albo sie Kobiete kocha i jest sie dla niej oparciem, albo nie. A gadki o "brzydzeniu sie" powinienes sie wstydzic. Dorosnij. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Czasem lepiej nie ryzykować 15.02.05, 19:58 p-iotr napisał: > Skoro tam nie byles, to nie gdybaj. Faktem jest, że bodajże 10% par ma problemy z seksem po takim rodzinnym porodzie - ciało żony zaczyna mniej pociągać męża. Ja nigdy nie wyszedłem boso na dwucyfrowy mróz, a mimo to twierdzę, że gdybym to zrobił, mógłbym się przeziębić. > Denerwuja mnie faceci, ktorzy najpierw z roznych powodow nie staja na wysokosci > > zadania, a potem jeszcze dorabiaja do tego jakies marne ideologie. A mnie tacy, którzy przekreślają tych, którzy nie podejmują takich samych wyzwań jak oni sami, a argument, który ich nie przekonuje, nazywają bezpodstawnie "dorabianiem marnej ideologii". > Albo sie Kobiete kocha i jest sie dla niej oparciem, albo nie. I nie w każdej sytuacji chce się tym oparciem być, i nie w każdej sytuacji się może. Równie dobrze może wyjść na to, że do stresów związanych z porodem dojdzie ten, że mąż źle go znosi i zaraz zemdleje albo mu się cofnie. Takie przypadki też współczesne położnictwo zna. > A gadki o "brzydzeniu sie" powinienes sie wstydzic. A dlaczego? Nie każdemu podoba się oglądanie narządów wewnętrznych i inne widoki rodem z sali operacyjnej, nawet jeżeli dotyczy to ciała najdroższej osoby. A może nawet zwłaszcza wtedy. Odpowiedz Link Zgłoś
p-iotr Re: Czasem lepiej nie ryzykować 16.02.05, 09:11 Hej A_weasley! > Faktem jest, że bodajże 10% par ma problemy z seksem po takim rodzinnym > porodzie - ciało żony zaczyna mniej pociągać męża. 1. a/ Masz dostep do jakichs wiarygodnych wynikow badan a propos tych 10%? POdaj zrodlo, prosze. I jeszcze moze dorzuc ile % par ma W OGOLE problemy z seksem po 2, 5 i 10 latach malzenstwa.. b/ Moim zdaniem kazdy powod jest dobry, zeby "cialo zaczynalo mniej pociagac", jesli sie go tylko chce znalezc. > A mnie tacy, którzy przekreślają tych, którzy nie podejmują takich samych > wyzwań jak oni sami, a argument, który ich nie przekonuje, nazywają > bezpodstawnie "dorabianiem marnej ideologii". 2. OK. Moja definicja "marnej ideologii" nie pojawila sie nagle. Od jakiegos czasu (10-11 miesiecy, czyli od kiedy zaczelismy byc w ciazy) wchodze na fora pt. Dziecko, emama, etata itp. 80% postow od facetow jest z cyklu: "nie bedzie mi stawal, gdy wejde na porodowke". Chcesz znac moje zdanie? Jest brutalne, ale prosze: Mysle ze taki facet nie dorosl jeszcze mentalnie do roli meza, ojca, oparcia dla rodziny, name it. Mysli tylko o sobie i o dogadzaniu swoim egoistycznym zachciankom. Prawda natomiast jest bolesna - jezeli zdecydowales sie z kims byc na cale zycie, to nie spodziewaj sie ze ten ktos bedzie z dnia na dzien mlodnial, wygladzal sie i stawal sie jedrniejszy. Mozna wybierac - albo pelne zblizenie z kochana Zona, ktora jest dla mnie wszystkim, choc znam Jej cialo "od podszewki", albo rzniecie 19-letniej qrewki, ktora sobie moge kupic za 200PLN na godzine. Ciekawe co bedzie lepsze w dlugim okresie? > I nie w każdej sytuacji chce się tym oparciem być [...] 3. Nie bede tego komentowal. Wytlumacz to swojej Zonie. > Równie dobrze może wyjść na to, że do stresów związanych z porodem > dojdzie ten, że mąż źle go znosi i zaraz zemdleje albo mu się cofnie. Takie > przypadki też współczesne położnictwo zna. 4. a/ A moze tu rzucisz jakas statystyke (bo widze ze lubisz procenty)? Wydaje mi sie ze nie jest to az taki czesty widok - wynoszenie faceta z sali porodowej. Nie wiem - moze jestem w bledzie, moze wypowie sie jakas polozna.. Choc oczywiscie taka sytuacja jest bardziej spektakularna i na pewno szeroko komentowana. b/ W celu "lepszego zniesienia" porodu wynaleziono taka instytucje jak Szkola Rodzenia. Polecam. > A dlaczego? Nie każdemu podoba się oglądanie narządów wewnętrznych i inne > widoki rodem z sali operacyjnej, nawet jeżeli dotyczy to ciała najdroższej > osoby. A może nawet zwłaszcza wtedy. 5. a/ Widze ze Kolega nie uwazal na szkole rodzenia (albo nie chodzil). Proponuje przejsc sie do szpitala i poprosic o pokazanie sali porodowej, a potem operacyjnej. Roznice widac golym okiem. b/ Juz napisalem to w innym miejscu: Pomagajac Kobiecie podczas porodu stoisz ZA NIA (albo tuz obok, przy glowie). Twoim zadaniem NIE JEST wgapianie sie miedzy Jej nogi. c/ A tak w ogole to widziales kiedys swoja Kobiete bez makijazu? Bo cos nie wydaje mi sie... pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
p-iotr Re: Czasem lepiej nie ryzykować 16.02.05, 09:15 Jeszcze dodam jedno: Oczywiscie jesli kobieta i mezczyzna dojda do tego samego wniosku, ze chca rodzic w pojedynke (tzn. kobieta w pojedynke), to nie nalezy nikogo do niczego zmuszac. Jednak moim zdaniem to opinia Kobiety jest wiazaca - czyli robie tak jak Ona chce, bo Ona i Jej komfort jest w tym momencie najwazniejszy. Pisze z mojego punktu widzenia, bo tak jakos jestem skostruowany, ale nie wiem - moze to ja jestem nienormalny? pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
graddy Re: Czasem lepiej nie ryzykować 16.02.05, 09:48 p-iotr napisał: > Jeszcze dodam jedno: Oczywiscie jesli kobieta i mezczyzna dojda do tego samego > wniosku, ze chca rodzic w pojedynke (tzn. kobieta w pojedynke), to nie nalezy > nikogo do niczego zmuszac. > Jednak moim zdaniem to opinia Kobiety jest wiazaca - czyli robie tak jak Ona > chce, bo Ona i Jej komfort jest w tym momencie najwazniejszy. ..jak ona chce i lekarze.. w naszym przypadku to oni zadecydowali, by przyśpieszyć akcje porodowe.. a ja kierowałem się wspazówkami dla ojców ze szkoły rodzenia i czasopism kobiecych, ba zachować spokój, wyspać się, zjeść spokojnie śniadanie, pojechać do pracy ... i w trakcie poczekać na tel. od zony. > Pisze z mojego punktu widzenia, bo tak jakos jestem skostruowany, ale nie wiem > - > moze to ja jestem nienormalny? > > pzdr Przepraszam wszystkich tych, których uraziłem. Podziwiam wsyzstkich obecnych ojców za wytrwałość i gratuluję wspólnego porodu. Nie wszystkim jest to dane. Odpowiedz Link Zgłoś
p-iotr Re: Czasem lepiej nie ryzykować 16.02.05, 14:51 > Przepraszam wszystkich tych, których uraziłem. Podziwiam wsyzstkich obecnych > ojców za wytrwałość i gratuluję wspólnego porodu. > Nie wszystkim jest to dane. Sorry, Graddy, ze tak na Ciebie naskoczylem. Tu akurat, jak widac, nie bylo powodu (nowe fakty rozswietlaja sytuacje). Mysle, ze swoim postem troche wyzej wytlumaczylem, dlaczego nagromadzila sie we mnie taka negatywna energia.. Pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego. Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley P-iotr, pilnuj swego nosa 16.02.05, 10:33 Nie interesują mnie Twoje relacje z Twoją kobietą, nie poruszam tego tematu na Forum i Ty również się nie interesuj moimi. Odpowiedz Link Zgłoś
p-iotr Re: P-iotr, pilnuj swego nosa 16.02.05, 14:52 Przepraszam za zlosliwosci i czekam na merytoryke. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Nie przekonuj. 15.02.05, 19:21 > samej na porodówkę też mi się nie widzi jechać. Sama nie pojedziesz, przecież Cię odwiezie. O to, żeby był z Tobą we wstępnej fazie porodu zawsze możesz go prosić i pewnie nie odmówi. Natomiast potem, kiedy już "się zacznie"... no cóż. Nie przekonuj. Nie namawiaj, jeżeli sam nie zechce. Będzie chciał z Tobą zostać, dobrze, nie będzie chciał - uszanuj to. Nie każ mu w ten sposób "odpracowywać" wszystkich miłych chwil jakie z Tobą spędził, bo może stwierdzić, że cena jest zbyt wysoka i nie mieć ochoty na następne. Jako ojciec będzie miał milion innych okazji udowodnić, że kocha i Ciebie i dziecko - okazji, w których będzie i lepiej przygotowany i bardziej przydatny. Odpowiedz Link Zgłoś
puuchatek Re: Ważne pytanie do Panów!!!!!!! 16.02.05, 14:43 Po prostu powiedz mu, że go potrzebujesz. Że boisz się sama tam jechać i to wszystko sama przeżywać. Powiedz mu prawdę. I jeszcze słów kilka komentarza do późniejszej dyskusji. Mam 2 dzieci, byłem przy obu porodach. Nie wyobrażam sobie, żeby moja żona w trudnej chwili (bo chyba niekt z nas, panowie, nie ma wątpliwości, że to trudne chwile...) była sama. Problemy seksualne? Byłem przy całej akcji porodowej. Widziałem wszystko. Ani żona nie przestała być dla mnie atrakcyjna, ani nasz seks się nie pogorszył. Przeciwnie - bo wspólne przeżycia (bardzo trudne, poród naszego pierwszego dziecka trwał dobę i do łatwych nie należał...) bardzo nas zbliżyły. Śmieszą mnie panowie "mdlejący na widok krwi" albo "brzydzący się ciałem żony" po obecności przy porodzie. Nie gniewajcie się, ale właśnie mnie śmieszą. Wcale nie chcę przez to powiedzieć, że każdy facet musi koniecznie przy porodzie być. Ważne, żeby to była wspólna decyzja obojga, a nie - nie obraźcie się, koledzy - tchórzliwa ucieczka od trudnej sytuacji umotywowane naciąganymi szlachetnymi argumentami.... Odpowiedz Link Zgłoś
p-iotr Re: Ważne pytanie do Panów!!!!!!! 16.02.05, 14:54 > Wcale nie chcę przez to powiedzieć, że każdy facet musi koniecznie przy > porodzie być. Ważne, żeby to była wspólna decyzja obojga, a nie - nie obraźcie > się, koledzy - tchórzliwa ucieczka od trudnej sytuacji umotywowane naciąganymi > szlachetnymi argumentami....) Et voilla! pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Re: Ważne pytanie do Panów!!!!!!! 17.02.05, 23:51 Puuchatek napisał, wymyślając innym od tchórzy, jakby miał do tego jakieś prawo: > Problemy seksualne? Byłem przy całej akcji porodowej. Widziałem wszystko. Ani > żona nie przestała być dla mnie atrakcyjna, ani nasz seks się nie pogorszył. No i co? Ty nie miałeś. A inni mieli. Różni mają różnie. > Przeciwnie - bo wspólne przeżycia (bardzo trudne, poród naszego pierwszego > dziecka trwał dobę i do łatwych nie należał...) bardzo nas zbliżyły. Bo Ty tam byłeś, bo chciałeś. A nie dlatego, że ktoś tego od Ciebie oczekiwał. > Śmieszą mnie panowie "mdlejący na widok krwi" albo "brzydzący się ciałem żony" > po obecności przy porodzie. Nie gniewajcie się, ale właśnie mnie śmieszą. O co się gniewać? Że Cię śmieszą ludzie, którym przeszkadza to, co nie przeszkadza Tobie? No tak masz. Jedni mdleją na widok krwi, a innych śmieszą słabości, których oni sami nie mają. > > Wcale nie chcę przez to powiedzieć, że każdy facet musi koniecznie przy > porodzie być. Ważne, żeby to była wspólna decyzja obojga, Wspólna decyzja. Tak. ALe nie kompromis, nie wyjęczana zgoda. Jeżeli to się dzieje ze wspólnego pragnienia - tak. Jeżeli chociaż jednej stronie to nie pasuje - trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
p-iotr Re: Ważne pytanie do Panów!!!!!!! 18.02.05, 11:31 > Wspólna decyzja. Tak. ALe nie kompromis, nie wyjęczana zgoda. Jeżeli to się > dzieje ze wspólnego pragnienia - tak. Jeżeli chociaż jednej stronie to nie > pasuje - trudno. Tu, mysle, jest roznica w podejsciu Twoim, A_weasley, a moim (i jak widze, Puuchatka chyba tez). Ty jestes za rownouprawnieniem, ja uwazam, ze akurat w tej szczegolnej chwili to Kobieta ma decydujacy glos. Nie wiem, ktore podejscie jest lepsze... pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
saraanna Re: Ważne pytanie do Panów!!!!!!! 20.02.05, 21:54 Jezeli twoj maz nie chce byc przy porodzie to go nie zmuszaj.Kazdy ma rozna wrazliwosc i nalezy to uszanowac.Moze lepiej popros kogos innego np. twoja mame,siostre lub przyjaciolke najlepiej ktora juz rodzila i bedzie naprawde mogla ci pomoc a maz niech poczeka poza porodowka i mozna go np. zawolac jak juz dzidzus bedzie aby przeciac pepowine.Przy moim porodzie byla moja siostra i nie wyobrazam sobie kogos innego ,sama urodzila dwojke dzieci i wiedziala jak mi pomoc,dzieki niej urodzilam bardzo szybko ,bolu prawie nie czulam dzieki odpowiedniemu oddychaniu -oddychala razem ze mna ,potrafila swietnie mnie zmobilizowac i podtrzymac na duchu.Dodam ze pozniej moja siostre "pozyczyla"sobie moja kolezanka ktora nie za bardzo ufala mezowi.Owszem zgodzil sie na wspolny porod ale niestety nic nie pomogl ,poszedl "na chwile" zapalic a wrocil jak bylo juz po wszystkim. To ze twoj maz nie chce byc przy porodzie to nie znaczy ze cie nie kocha ,byc moze to wszystko go przerasta i boi sie ze nie bedzie umial ci pomoc. Proponuje to co ci wyzej napisalam ,wierz mi lepiej miec kogos przy sobie kto naprawde bedzie uzyteczny niz kogos kto sam bedzie potrzebowal sam pomocy. Odpowiedz Link Zgłoś
b_rafi Re: Ważne pytanie do Panów!!!!!!! 23.02.05, 20:30 Cześć, daj mu samemu zrozumieć, że chce być z tobą podczas porodu. mi to zajeło pierwsze 2 miesiące ciąży, a teraz nie mogę się doczekać jak pojedziemy z Żoną rodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
p_pablo1979 Re: Ważne pytanie do Panów!!!!!!! 27.03.05, 01:28 poprostu mu powiedz że sie boisz sama rodzić i wolisz żeby był on razem z tobą przy porodzie.A zapytaj sie go pierwsze czy zrobi dla ciebie wszystko jeśli tak ijeśli cię kocha no to powiedz żeby poszedł z tobą rodzić . Odpowiedz Link Zgłoś
sheenaz dagmar22 to teraz sheenaz - już jesteśmy po!!!!!!! 29.03.05, 21:15 hej, hej, witam Was serdecznie! nie zaglądałam tutaj dość dawno i dzisiaj się bardzo zdziwiłam widząc swój wątek na samej górze. dziękuję Wam serdecznie za wszystkie wypowiedzi, za te po mojej myśli i za te, które mi się nie podobały. no więc 28.08.2004 na świat przyszedł nasz synek Jaś!!! rodziłam w szpitalu na ul.Polnej w Poznaniu. i rodziłam z moim mężem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! tak, tak Kochani! zgodził się! a raczej pod koniec ciąży sam zdecydował, że chce być ze mną na porodówce. po kilku Waszych wypowiedziach zdecydowałam, że nie będę na niego naciskać i dałam mu spokój. nie pytałam, nie marudziłam i opłaciło się! poród trwał ponad siedem godzin, Krzysiek był ze mną od początku do końca. pomagał mi niesamowicie samą swoją obecnością. na samym początku często żartował, przytulał mnie i sprawiał, ze ie było tak źle. kiedy ból był już tak duży, że aż nie do zniesienia i każdy jego dotyk doprowadzał mnie do szału (hihihi) stał obok i szeptał słowa otuchy. w trakcie samego parcia stał koło mojej głowy, trzymał mnie za ramiona i "pomagał przeć". kiedy Jaś był już razem z nami i kiedy pielęgniarki małego zabrały, aby go umyć i zważyć oraz zmierzyć Krzysiek poszedł razem z nimi z czego jest ogromnie dumny, ponieważ położne pozwoliły mu pomagać przy tych czynnościach. trzy lub cztery miesiace po porodzie zapytałam go czy żałuje, ze był ze mną. odpowiedział, że nie i że byłby kompletnym głupcem gdyby stchórzył. powiedział także, że kiedy będę kolejny raz w ciąży to nie zawaha się ani chwili. wspólny poród bardzo nas do siebie zbliżył i nie mieliśmy żadnych kłopotów z rozpoczęciem współżycia. jeżeli chcecie zobaczyć małego Jasia to zapraszam, zdjęcia są w sygnaturce! p.s. dzięki wielkie dla P-iotra i Puuchatka za Wasze wypowiedzi! fajni z Was faceci, a Wasze Żony mogą być z Was bardzo dumne!!! Szczęściary, co tu dużo mówić!!! pozdrawiam serdecznie dagmara Odpowiedz Link Zgłoś
sheenaz Re: dagmar22 to teraz sheenaz - już jesteśmy po!! 29.03.05, 21:30 zapomniałam dodać, że marudził jadąc na porodówkę, że zemdleje... a potem przeciął pępowinę!!! Odpowiedz Link Zgłoś
p-iotr Re: dagmar22 to teraz sheenaz - już jesteśmy po!! 29.03.05, 22:34 Super, ze wszystko dobrze poszlo. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierz Re: Ważne pytanie do Panów!!!!!!! 10.07.05, 20:31 Ja miałem w planach wyjść w porę z porodówki, ale żona się tak z młodym rozpędziła, że jak się kapnąłem to było w trakcie a żeby wyjść musiałbym "zajrzeć" czy chciałbym czy nie. Jak siadłem tak zostałem. Najważniejsze - wg. mnie - nie patrzeć na samą AKCJĘ, ale trzymać żonę za rękę choćby siedząc pod łożem madejowym. I żona zadowolona i mąż jak zemdleje, to z podłogi nie spadnie. Odpowiedz Link Zgłoś