Rola ojca przy porodzie rodzinnym

01.08.04, 15:26
Witam! Już za parę dni, za dni parę ... wraz z moją narzeczoną będziemy
rodzić. Pewno nieraz ten wątek był poruszany na forum, ale mimo wszystko
chciałbym uzyskać jakieś informacje na temat roli, zachowania ojca podczas
takiej imprezy smile Wiem, że każdy poród, szpital, kobieta rodząca, itd. są
inne, ale chętnie poczytam co inni forumowicze/forumowiczki mają do
powiedzenia. Nie chodziliśmy do szkoły rodzenia, a tam ponoć przekazują cenne
informacje dla tatusiów i są ponoć jakieś ćwiczenia praktyczne. Ale nie
przejmuję się tym specjalnie, bo zakładam, że tak jak i mamusia będzie umiała
urodzić bez szkoły rodzenia, to i tatuś nie powinien mieć z tym problemów smile
Z góry dziękuję i pozdrawiam!
    • aprze Re: Rola ojca przy porodzie rodzinnym 01.08.04, 17:47
      Cześć
      mi wystarczyło, że był przy mnie Darek
      jak coś chciała to tylko jemy powiedziałam a On wszystko załatwiał
      trzymał mnie za rękę i mówił, że dam radę i jestem dzielna
      Agnieszka
    • setia Re: Rola ojca przy porodzie rodzinnym 01.08.04, 21:11
      Bardzo pomagała mi obecność męża, ale najbardziej to, że przypominał mi jak
      oddychać (nie chodziliśmy do szkoły rodzenia, bo czasu nie było, ale przed
      porodem położna uświadomiła męża jak to ma wyglądać). Powtarzał
      rytmicznie :”wdech, wydech” kiedy ja w czasie skurczu „odlatywałam” i
      zapominałam o oddychaniu w ogóle. Skupienie się na oddychaniu pozwala tez nie
      myśleć o bólu.
    • katarzyna-83 Re: Rola ojca przy porodzie rodzinnym 01.08.04, 22:09
      Ja także byłam i jestem bardzo wdzięczna Robertowi że był przy mnie w tak
      ważnym momencie. Też pomagało mi jego przypominanie o oddychaniu ale do
      czasu... bo gdzieś przy 5 cm rozwarcia tak mnie bolało że szlak mnie trafiał
      jak mówił: "oddychaj,oddychaj". Ja wtedy stanowczo odpowiadalam: "co ja głupia
      jestem? Wiem że mam oddychać"smile Ale to tylko taki malutki szczególik. Gdyby
      nie on, to chyba bym zwariowała,zwłaszcza że miałam okropne bóle krzyżowe już
      od 2cm rozwarcia. Ból okropny, ciężko opisać. Bardzo pomagał mi wtedy jego
      masaż po dolnej części kręgosłupa takimi kolistymi ruchami. A gdy nadszedł już
      TEN moment, gdy miałam przeć, wdzięczna mu byłam za to że np. podawał mi wodę
      do picia i przemywał twarz zwilżoną chusteczkąsmile Nie ma co najważniejsza dla
      kobiety w takim momencie jest sama obecność ukochanego. Muszę też przyznać że
      po porodzie byłam tak z niego dumna że ho hosmile Wiem już napewno że akceptuje
      mnie w całej okazałości i nie tylko gdy wyglądam pięknie ale też wtedy gdy do
      ideału troszeczkę (ale tylko troszeczkęwink) mi brakuje...
      Pozdrawiam->Kaśkasmile
    • woy1 Re: Rola ojca przy porodzie rodzinnym 04.08.04, 02:45
      Jezeli chodzi o szkole rodzenia to wiem od kobiet, ktore rodzily bez szkoly a
      potem po szkole, ze to duza roznica. Ja z moja zona chodzilismy do szkoly
      rodzenia i wszystkim to polecam.
      Jezeli chodzi o role faceta to nie polega to specjalnie na jakis czynnosciach,
      dbaj aby Twoja pani miala jak najlepsze warunki do porodu np. popraw poduszke,
      przyczymaj ja za reke, podczas porodu wazne jest oddychanie rodzacej, tego
      wszystkiego mozesz sie dowiedziec od poloznej, ciezko tak opisac w jednym
      zdaniu. Wazne aby partnerka czula twoja obecnosc to, ze jestes z nia, dlatego
      czasami sie mowi, ze oboje urodzili, ona fizycznie a on psychicznie.
      Po prostu badz z nia. Pozdrawiam
      Zycze szczesliwego rozwiazania.
      Wojtek
      • martino70 Re: Rola ojca przy porodzie rodzinnym 04.08.04, 23:45
        Ha, owo rozwiązanie nastąpiło wcześniej niż myśleliśmy, czyli zupełnie
        niespodziewanie. Od 6 godzin jestem sobie ojcem Zuzanny. Było super -
        rzeczywiście, starałem się podtrzymywać ją na duchu, dawać wsparcie psychiczme,
        a z bardziej namacalnych rzeczy, to właśnie trzymałem za rękę, poprawiałem
        poduszkę, zwilżałem ręcznik, oddychałem i sapałem (tak intuicyjnie w sumie i
        chyba się nieźle wstrzeliwałem). Szkoda tylko, że finał był nieco inny niż
        sobie wyobrażałem. Po 14 godzinach mordęgi moją Panią wzięto na ... cesarkę. No
        ale nie ma co utyskiwać - milion razy ważniejsze jest życie i zdrowie dziecka
        od satysfakcji ojca biorącego udział w porodzie rodzinnym. Dzięki za wszystkie
        dobre rady!
        • woy1 Re: Rola ojca przy porodzie rodzinnym 05.08.04, 02:01
          Gratulacje i powodzenia.
        • setia Re: Rola ojca przy porodzie rodzinnym 05.08.04, 08:02
          Gratuluję maleńkiej Zuzanki! U nas tez niestety skończyło się cesarką (swoją
          drogą była to ewidentna wina lekarza, dotąd mnie cos trafia jak sobie
          przypomnę), ale b. miło wspominam tę część porodu z mężem przy boku.
          Pozdrawiam, Kasia.
    • michal012345 Re: Rola ojca przy porodzie rodzinnym 22.10.04, 13:06
      Rolą ojca jest wspieranie kobiety przy porodzie i przecięcie pępowinysmile Tak
      naprawdę najważniejsze, by przy żonie być, by nie była w tej chwili sama. Poza
      tym, dobrze jest patrzeć, czy w jakimś stopniu żona nie jest zaniedbywana przez
      personel, bo bywa tak często. Sam byłbym dużo bardziej zdenerwowany, gdybym
      musiał czekać sam, a żona rodziłaby sama. Może się okazać, że facet nie zrobi
      wiele, najważniejsza jest jednak obecność.
Pełna wersja