I TAK źLE, I TAK NIEDOBRZE... co Panowie na to?

27.08.04, 21:54
Proszę Szanownych Panów o opinię w następującej kwestii:
z pewnością nietrudno Wam sobie wyobrazić typowe życie rodzinne: praca,
dzieci, obowiązki, czasami wyjście do kina, albo do znajomych... generalnie,
co tu dużo ukrywać, raczej rutyna, niewiele mająca wspólnego z dawnym
studenckim, rockendrolowym życiem. I nagle raz na jakiś czas w Waszym
tatusiowo-mężowskim życiu pojawia się laska (wcześniej wasza wspólna znajoma,
którą traktowaliście niemal jak domownika), której tryb życia nieco się różni
od tego, który prowadzi Wasza żona, tj. imprezuje, jest wyluzowana (nie ma
tych obowiązków), uśmiechnięta (bo wyspana), itd. I co tu dużo mówić: jest w
pewien oczywisty sposób Wami zainteresowana. Żona o tym wie, i rzecz jasna
nie jest jej do śmiechu. Próbujecie rozmawiać, Ty twierdzisz, że to tylko
bardzo dobra koleżanka i przyjaciółka, a żona ma na to inne spojrzenie, bo
zwykła koleżanka nie wydzwaniałaby do Ciebie po kilka razy dziennie, zawsze z
jakąś ważną, nie cierpiącą zwłoki sprawą, najczęściej z prośbą o pomoc.
Czy uważacie, że żona powinna zacisnąć zęby i bólem serca patrzeć na te
spotkania licząc, że nie doprowadzi to do tzw. bara-bara, czy też stawiać się
okoniem, utrudniać spotkania, itd? I czy to raczej nie zacznie funkcjonować
na zasadzie "zakazany owoc bardziej kusi". Jak by nie było, moim zdaniem, i
tak źle i tak niedobrze. Ale chętnie poznam Waszą opinię na ten temat i
ewentualne sugestie co z tym fantem zrobić.
Pozdr, A.
    • etato1 Re: I TAK źLE, I TAK NIEDOBRZE... co Panowie na t 27.08.04, 22:23
      szczerze mowiac ja bym sie wsciekl gdyby mi ktos wydzwanial po 20 razy do mojej
      zony
      widac ze twoj maz widocznie za malo zajec w domu ma ze moze sobie pozwolic na
      poswiecenia tyle czasu kolezance
      dociaz go obowiazkami domowymi to nie bedzie mial sily i czasu na glupoty

      a tak szczerze mowiac gdybym byl w takiej sytuacji to dalbym do zrozumienia
      kolezance ze mam wlasne sprawy i nie moge duzo czasu jej posiwiecac chociazby
      dlatego ze moja zona chce ze mna czas spedzac

      jezeli twoj maz nie jest na tyle przenikliwy (biedactwo) aby zobaczyc co sie
      dzieje to ty porozmawiaj z kolezanka
      w koncu malzenstwo jest duzo wazniejsze niz taka "przyjazn"
    • yaa Re: I TAK źLE, I TAK NIEDOBRZE... co Panowie na t 30.08.04, 10:56
      a Yaa bym szczerze porozmawiał z moją "połówką". Myśle, że małżonkowie powinni
      sobie wyjaśnić niektóre kwestie i przedstawiać własny punkt widzenia. Wtedy
      można powiedzieć, że niepodoba mi się to czy tamto, że to mnie niepokoi i nie
      chcę, żeby tak było. Powinno pomóc.
      Pozdrawiam
      Yaa
    • eta2 Re: I TAK źLE, I TAK NIEDOBRZE... co Panowie na t 31.08.04, 09:39
      Witam!
      Co prawda panem nie jestem ale coś w tym temacie mi wiadomo. Miałam ten sam
      problem. Mężowi wydawało się, że nic złego się nie dzieje kiedy chodzi na kawki
      (w czasie pracy) z koleżankami, umawia się z nimi na lunch, ma przyjaciółkę z
      dawnych lat (z którą oczywiście kontakt utrzymuje a właściwie ona z nim). Oj...
      było ciężko! Ja takich sytuacji nie przyjmowałam do wiadomości. On wypowiadał
      swoje racje, że to nic złego i zabronić mu tego nie mogę. Przeżyliśmy zozstanie
      (nie będąc jeszcze małżeństwem), powrót. Zdecydowaliśmy się na ślub. A po
      ślubie to samo... Ja tłumaczyłam, że tak być nie może. On, że dlaczego,
      przecież to nic złego. Pewnego pięknego dnia puściły mi nerwy i poszłam po
      całości. Nie, nie wydzierałam się, absolutnie. Tak spokojna jeszcze nie byłam.
      W punktach przekazałam wszystko od początku do końca. Nie po to by usłyszeć co
      on ma do powiedzenia na ten temat. Tylko i wyłącznie po to by przekazać. I co?
      Wreszcie dotarło! Klapki, które miał na oczach wreszcie się otworzyły! Minął
      drugi rok a temat nie powraca wink W życiu rodzinnym nie ma miejsca na
      wcześniejsze znajome bo zaczyna robić się tłok. A jeśli on uważa, że dom,
      dzieci to rutyna... No cóż. To przykre!
    • shuriken Re: I TAK źLE, I TAK NIEDOBRZE... 02.09.04, 10:29
      Skoro rozmowa z mężem nie daje skutków, spróbuj dyplomatycznie porozmawiać z
      jego przyjaciółką i wyjaśnić jej, że Ci to przeszkadza, że sobe nie życzysz etc.
      Kobieta z kobietą jakoś się powinny dogadać wink Być może dla Twojego mężczyzny
      to faktycznie nic złego i cieszy się, że może pomóc Waszej (!) przyjaciółce domu.

      Inna sprawa, że najwyraźniej nie jesteś pewna siły uczuć swego męża i/lub własnej
      wartości, skoro sądzisz, że z inną laską może dojść do bara-bara tylko dlatego, że
      jest wyspana i na luzie. Pewnie, że żonatych i dzieciatych facetów mogą kusić różne
      owoce - zakazane, niezakazane, same pchające się w ręce - ale miarą dojrzałości
      jest to, czy są w stanie oprzeć się pokusie. A bardzo wielu nie ma z tym problemu,
      wbrew pokutującym powszechnie mitom, jakoby większa część naszego rozumu
      zawarta była w prąciu ;-P
Pełna wersja