Dodaj do ulubionych

mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie chce

05.09.14, 12:44
panowie, poradźcie co mam zrobić, jesteśmy rok po ślubie, ja mam 25 lat, a mąż 29, on usilnie namawia mnie na dziecko, a ja nie czuję się jeszcze gotowa, ale nie docierają do niego argumenty, że nie wyobrażam sobie siebie w roli matki, co z tego, że wszyscy mówią, że już powinnam, jak ja wcale tego nie czuję, wręcz przeraża mnie taka myśl, ze mogłabym mieć dziecko! czy jakoś da mu się to wytłumaczyć? jak sądzicie?
Obserwuj wątek
    • heniek.8 Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 05.09.14, 18:57
      nastawiaj budzik na północ, 2:00, 3:30 a o 5:00 już jesteście na nogach. jeżeli nie wytrzyma tak dwa tygodnie lecz wyrazi zniecierpliwienie możesz mu powiedzieć "tak myślałam, jeszcze nie jesteśmy gotowi" smile

      nie wspominając już o tym czy macie na zbyciu z 1.5 - 2 tysie miesięcznie

      no i że zapewne sporo przytyjesz, przestaniesz poświęcać mu tyle uwagi co dzisiaj i może się zmyć do jakiejś "małpy"

      no to jak taki chętny do ojcostwa to niech wypisuje weksel który pokryje koszty utrzymania i wychowania potomka smile
      • sandriks Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 09.09.14, 23:07
        dzięki za odpowiedzi

        Heniek obawiam się, że nastawianie budzika nic nie da. Układ jest taki, że on pracuje, ja siedzę w domu, szukam pracy, ale generalnie jesteśmy w takiej sytuacji finansowej, że nie mam ani przymusu pracować ani nie będzie problemem utrzymanie dziecka. Problem jest w tym, że mój mąż, jest jednym z tych wiecznie w pracy, wiecznie zestresowany i wiecznie zmęczony więc oprócz tego, że teraz mam na głowie cały dom (daję radę, żeby nie było) to jak jeszcze dojdzie dziecko to będzie w 98% pod moją opieką zapewne. Nie czuje sie na to gotowa, mąż oczywiście uważa, ze mam dużo wolnego czasu i wymyślam, żeby sie wykręciić i mieć czas na latanie po zakupach... echhh... długo by gadać... wink

        Egon wiek wiekiem, to, że mam 25 lat i że np. moja matka miała już w tym wieku 3 leetnie dziecko nie czyni mnie w żaden sposób bardziej dojrzałą i odpowiedzialną i tym bardziej gotową na decyzję o dziecku. Myślę sobie "dziecko" i mam w głowie wielkie NIE, nic na to nie poradze. Chcę mieć dziecko, ale jeszcze nie teraz, a sugerowanie rozwodu w takim momencie jest conajmniej śmieszne.

        • egon26 Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 10.09.14, 09:50
          sandriks napisała:
          > Chcę mieć dziecko, ale jeszcze nie teraz, a sugerowanie rozwodu w takim momencie jest conajmniej śmieszne.

          Dlatego rozdzieliłem sytuacje, duża część ludzi żeni się po to by dzieci mieć więc jeśli nie chciała byś ich w ogóle, uczciwie byłoby zastanowić się czy to ma sens.
          A lepiej na dziecko wcześniej bo człowiek lepiej to znosi po prostu. Z dzieciakami jest jak ze sportem, siłownią itd. Bywają bardzo męczące ale dają super satysfakcje. Ale nieważne.
          Wydaje mi się że sama sobie odpowiedziałaś na swoje pytanie pisząc o swoim mężu, wytłumacz mu to właśnie w ten sposób. Że wiesz że sama będziesz musiała się wszystkim zajmować, on pewnie ci powie że będzie was utrzymywał. Tak ale dziecko w wychowaniu potrzebuje też dużo ojca a nie tylko jego portfelawink
            • egon26 Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 11.09.14, 01:39
              nigolla napisał(a):
              > halo halo, ja nienawidzę siłowni, nie daje mi ona satysfakcji, jedynie dobrą fi
              > gurę big_grin co nie zmienia faktu, że nienawidzę szczerze big_grin

              Ale dobra figura pewnie daje ci satysfakcje?! Więc jakiś pozytyw z tej nienawiści jest.
              Takie luźne porównanie do bycia rodzicem, choć dzieci się nie nienawidzi czasem chyba każdy ma ich troszeczkę dosyćwink Ale ogólnie dają dużo radości - jak figur... kasia figura oczywiście ;D
        • turzyca Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 16.09.14, 23:01
          Układ jest taki, że on p
          > racuje, ja siedzę w domu, szukam pracy, ale generalnie jesteśmy w takiej sytuac
          > ji finansowej, że nie mam ani przymusu pracować ani nie będzie problemem utrzym
          > anie dziecka. Problem jest w tym, że mój mąż, jest jednym z tych wiecznie w pra
          > cy, wiecznie zestresowany i wiecznie zmęczony więc oprócz tego, że teraz mam na
          > głowie cały dom (daję radę, żeby nie było) to jak jeszcze dojdzie dziecko to b
          > ędzie w 98% pod moją opieką zapewne. Nie czuje sie na to gotowa, mąż oczywiście
          > uważa, ze mam dużo wolnego czasu i wymyślam, żeby sie wykręciić i mieć czas na
          > latanie po zakupach... echhh... długo by gadać... wink


          Wiesz, masz niezle argumenty, zeby najpierw pojsc do pracy. Przede wszystkim dlatego ze latwiej wracac do pracy, niz zaczynac z dzieckiem na reku zupelnie od zera.
          Bo w razie jakby sie mezu lapa omsknela, to bedzie inne zrodlo dochodu - wiele bliskich mi glownozarabiajacych mowilo mi, ze najbardziej zestresowani byli wlasnie, gdy maloznek/malzonka byl(a) na bezrobociu. Jak byl ten drugi dochod w rodzinie, nawet znacznie nizszy, ale pozwalajacy calej rodzinie utrzymac sie przez pare miesiecy na powierzchni wody, to latwiej bylo negocjowac z szefem, stawiac opor, nie dawac sie zagonic do najgorszej roboty - swiadomosc, ze utrata pracy bedzie problemem, ale nie tragedia byla bardzo odciazajaca.

          A skoro Ty nie wykluczasz dzieci w ogole, tylko chwilowo, to pojscie do pracy i produkcja dzieci za jakies dwa, trzy lata jest calkiem sensownym planem. Mloda bedziesz nadal, majac 27 lat bedziesz akurat statystyczna polska pierworodka.
            • lauren6 Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 20.09.14, 11:24
              Myślisz, że "byle jaka" praca na kasie jest szczytem marzeń kasjerek?

              Każdy zaczyna od tej pogardzanej przez ciebie słuchawki, by potem piąć się wyżej po szczeblach kariery. Jak nie masz żadnej wiedzy i doświadczenia zawodowego (a najwyraźniej nie masz) nikt cię nie zatrudni na odpowiedzialnym stanowisku.

              Dalej kręć nosem: na oferty pracy, na dziecko i pewnego dnia obudzisz się z przysłowiową ręką w nocniku. Po co wychodziłaś za mąż, skoro odmawiasz swojemu chłopu zaspokojenia jednej z podstawowych potrzeb jaką jest posiadanie potomstwa? Mąż znajdzie sobie inną, która będzie chciała stworzyć z nim rodzinę. Bo ile można utrzymywać kobietę, która tylko bierze nie dając nic wzamian?Potencjalni pracodawcy widząc twoje CV cię wyśmieją. Gdybyś miała dziecko to mogłabyś macierzyństwem uzasadnić dłuższy brak pracy. Nikt nie będzie chciał zatrudnić nie młodej już kobiety, która przez całe swoje dotychczasowe życie żyła albo na garnuszku rodziców, albo na utrzymaniu męża i nigdy nie skalała się ciężką pracą.

              Księżniczko, czas się obudzić, bo życie to nie bajka, gdzie leży się do góry brzuchem i ładnie wygląda, a pieniądze same się zarabiają.
              • hekate-86 Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 22.09.14, 22:04
                Mam ten sam problem, tyle, że oboje z mężem pracujemy. On dodatkowo jest chory, czeka go przeszczep nerki.
                Denerwują mnie ludzie, którzy uważają, że w tym wieku "wypada" mieć już dziecko, a zamążpójście wiąże się nierozerwalnie z późniejszym macierzyństwem. Być może to egoistyczne, ale mamy prawo być egoistkami- nasze życie, nasz wybór. Decyzja o dziecku wiąże się właściwie z dożywotnią odpowiedzialnością, z poświęceniem. Nie chciałabym, aby moje dziecko czuło, że jest, czy było, dla mnie przeszkodą. Nikt nie każe nam się rozmnażać za wszelką cenę. Kto powiedział, że każda kobieta musi zostać matką?
                Droga sandriks- pozdrawiam Cię serdecznie i nie daj się zmuszać do czegokolwiek. Sama próbuję walczyć o siebie i swoją wolność wyboru i wiem, że nie jest to łatwe.
                • heniek.8 Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 23.09.14, 06:43
                  > Denerwują mnie ludzie, którzy uważają, że w tym wieku "wypada" mieć już dziecko, a
                  > zamążpójście wiąże się nierozerwalnie z późniejszym macierzyństwem.

                  wiesz zawsze KTOŚ będzie uważał COŚ na Twój temat, i to nie jest powód żeby się denerwować.
                  może byłaś wychowywana w ten sposób że np. matka jechała na Twoim poczuciu winy jeżeli nie dopasujesz się, to teraz trzeba to przepracować, opanować techniki asertywne i nie stresować się tym czym nie należy
              • sandriks Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 23.09.14, 12:31
                lauren6 napisała:

                > Myślisz, że "byle jaka" praca na kasie jest szczytem marzeń kasjerek?
                >
                > Każdy zaczyna od tej pogardzanej przez ciebie słuchawki, by potem piąć się wyże
                > j po szczeblach kariery. Jak nie masz żadnej wiedzy i doświadczenia zawodowego
                > (a najwyraźniej nie masz) nikt cię nie zatrudni na odpowiedzialnym stanowisku.
                >
                > Dalej kręć nosem: na oferty pracy, na dziecko i pewnego dnia obudzisz się z prz
                > ysłowiową ręką w nocniku. Po co wychodziłaś za mąż, skoro odmawiasz swojemu chł
                > opu zaspokojenia jednej z podstawowych potrzeb jaką jest posiadanie potomstwa?
                > Mąż znajdzie sobie inną, która będzie chciała stworzyć z nim rodzinę. Bo ile mo
                > żna utrzymywać kobietę, która tylko bierze nie dając nic wzamian?Potencjalni pr
                > acodawcy widząc twoje CV cię wyśmieją. Gdybyś miała dziecko to mogłabyś macierz
                > yństwem uzasadnić dłuższy brak pracy. Nikt nie będzie chciał zatrudnić nie młod
                > ej już kobiety, która przez całe swoje dotychczasowe życie żyła albo na garnusz
                > ku rodziców, albo na utrzymaniu męża i nigdy nie skalała się ciężką pracą.
                >
                > Księżniczko, czas się obudzić, bo życie to nie bajka, gdzie leży się do góry br
                > zuchem i ładnie wygląda, a pieniądze same się zarabiają.

                nie no, bez przesady, mam jakieś tam doświadczenie zawodowe, pracowałam podczas studiów
                i nie przesadzaj z tym "Bo ile można utrzymywać kobietę, która tylko bierze nie dając nic wzamian?" - jasne, leże i pachnę... a dom się sam sprząta, gotuje i w ogóle... mąż ma wszystko pod nos podane, ale jasne... nic nie daje w zamian, świetnie :] idę sobie poksiężniczkować w kuchni...

        • czujny_jak_pies_podwojny Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 21.09.14, 21:02
          Ech, zawsze zachodzę w głowę skąd jeszcze biorą się dziewczyny, które - przy całym uświadomieniu, zmianach kulturowych etc - dalej decydują się na bycie utrzymanką.
          Pomyśl o tym, że jeżeli zdecydujesz się teraz na dziecko (a gość pewnie będzie szybko cisnął na drugie) zostaniesz udupiona. A potem będzie już za późno. Obudzisz się w wieku trzydziestu kilku lat z rozbabranym życiem, bez kariery, zainteresowań, własnego dochodu, a gość będzie mógł zrobić wszystko - najpewniej będzie cię zdradzał na prawo i lewo. A ty nie będziesz mogła zrobić NIC. Zdana na jego humory, pieniądze i ew. alimenty.
          Jestem rok starsza od ciebie i po uszy zakochana, ale na boga, trochę realizmu.
        • basiulek5 Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 21.09.14, 22:17
          Mnie się wydaje,że twojego męża denerwuje,że masz duZo czasu wolnego i próbuje Cię "zająć"dzieckiem.I z mojego punktu widzenia to właśnie między Wami zgrzyta,choć nie jest wyrażane słowami.A dziecko nie może być sposobem na nudę,jak chwilowa zabawka,bo to trudny obowiązek na lata.Wg.mnie powinnaś najpierw zaplanować siebie samą,

    • egon26 Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 06.09.14, 09:18
      Pytanie podstawowe, czy nie chcesz w ogóle dziecka, czy wolisz poczekać jeszcze 3-4 lata na nie.
      Jeśli ta pierwsza opcja to lepiej się było dogadać przed ślubem, a jeśli on bardzo chce a ty bardzo nie to może lepiej się rozwieść i nie marnować sobie młodości.
      Jeśli jednak chcesz dziecko ale jeszcze nie teraz to powiem ci tak. Im jesteś młodsza tym lepiej przeżyjesz ciąże i nieprzespane noce, facet też już najmłodszy nie jest więc moim zdaniem lepiej nie zwlekać bo więcej ci pomoże teraz niż za 5-6 lat. Na dziecko nigdy nie jest odpowiedni moment więc lepiej na niego nie czekać.
        • egon26 Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 06.09.14, 10:48
          heniek.8 napisał:
          > dziewczyna pisze że jeszcze nie chce, a Ty jej "jak chcesz poczekać to lepiej n
          > ie czekaj"
          > najgorsza rada jaką dzisiaj słyszałem

          W sobotę rano pewnie mało rad słyszywink
          Jeśli kiedyś chce mieć dziecko to lepiej wcześniej i dla niej i dla jej męża i dla dziecka pewnie też. Jeśli nie chce to lepiej postawić sprawę jasno i może zakończyć związek.
      • sandriks Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 12.09.14, 15:57
        Bazyli gadaliśmy, oczywiście, ostatnio coraz częściej wałkujemy ten temat... szkoda, że wciąż bez skutów wink

        Lucek może i cos w tym jest, bo moim koleżankom nie spieszy się też do macierzyństwa (oczywiście nie wszystkim, niektóre już mają) ale co na ten temat ich faceci to nie wiem wink
      • basiulek5 Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 21.09.14, 22:25
        To może trzeba go zapytać,czy dla niego małżeństwo ma być po to,by spełanić się jako ojciec/z jakiegoś powodu,może nacisku rodziny,która czeka na wnuki/,czy dlatego,że czuje się z Tobą szczęśliwy.Zapytaj,bo lepiej nie rozczarować się ,gdy przestanie o Ciebie dbać po porodzie a Ty zostaniesz bez własnych pieniędzy i otoczenia.
      • radlerka Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 24.09.14, 12:51
        No niestety tak jest,ale głównie dlatego ,że kobiety doskonale zdają sobie sprawę ,że to na nie spadnie cały ciężar!Nie sądzę , że facet ,który całymi dniami siedzi w pracy,a po powrocie do domu ma obiadek podstawiony pod nos nagle przejdzie przemianę i po pracy zacznie grzebać w pieluchach,chodzić na godzinne spacerki ,kąpać,i wstawać w nocy.Wręcz przeciwnie!Będzie żona słyszała-''ja mam wykąpać/przewinąć/iść na spacer???przecież ja pracuje!''Niestety ale większość facetów tak podchodzi do sprawy jeszcze dziwiąc się żonie NO CZYM TY JESTEŚ TAKA ZMĘCZONA!PRZECIEŻ CAŁY DZIEŃ W DOMU SIEDZISZ!
        Przykre i krzywdzące....ale jakże prawdziwe...
        • karolana Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 24.09.14, 14:58
          radlerka napisała:

          > No niestety tak jest,ale głównie dlatego ,że kobiety doskonale zdają sobie spra
          > wę ,że to na nie spadnie cały ciężar!Nie sądzę , że facet ,który całymi dniami
          > siedzi w pracy,a po powrocie do domu ma obiadek podstawiony pod nos nagle przej
          > dzie przemianę i po pracy zacznie grzebać w pieluchach,chodzić na godzinne spac
          > erki ,kąpać,i wstawać w nocy.Wręcz przeciwnie!Będzie żona słyszała-''ja mam wyk
          > ąpać/przewinąć/iść na spacer???przecież ja pracuje!''Niestety ale większość fac
          > etów tak podchodzi do sprawy jeszcze dziwiąc się żonie NO CZYM TY JESTEŚ TAKA Z
          > MĘCZONA!PRZECIEŻ CAŁY DZIEŃ W DOMU SIEDZISZ!
          > Przykre i krzywdzące....ale jakże prawdziwe...

          A nie uważasz, że ktoś (nieważne czy kobieta czy mężczyzna), kto w 100% finansuje rodzinę ma prawo w domu odpocząć bez konieczności dalszej pracy?
          Praca zarobkowa i praca w domu to nadal praca.
          Ktoś zarabia i po powrocie do domu ma nadal pracować, podczas gdy ta osoba, która pracowała w domu chce odpocząć? To kiedy ma odpocząć to, które pracowało zarobkowo? W pracy?
          Nadążasz?
          Rozumiem, że z perspektywy osoby pracującej w domu jest to krzywdzące.
          Ja mam to szczęście, że mam porównanie.
          Przez pewien czas zajmowałam się w 100% domem i małym dzieckiem, a przez pewien czas byłam jedynym żywicielem (czy raczej żywicielką) rodziny.
          Z tych dwóch opcji znacznie mniej obciążające, bardziej satysfakcjonujące i o wiele mniej męczące jest zajmowanie się domem i dzieckiem - miałam czas spokojnie zająć się obiadem, wypić kawę, a nawet się przespać.
          Będąc w pracy nie masz na to szans.
          W domu byłam z osobą, którą kocham. Będąc w pracy użerasz się z tabunem ludzi, których nie trawisz.
          W domu sama narzucałam sobie rytm, wyznaczałam zadania. W pracy robisz co musisz albo co Ci każą.
          W tej chwili oboje zarabiamy i oboje zajmujemy się domem i dziećmi.
          I to jest najzdrowszy układ.
          • minor.revisions Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 04.10.14, 01:23
            > Praca zarobkowa i praca w domu to nadal praca.

            Oui. I kiedy osoba, wykonująca tę pracę 24/7, bez przerw w weekendy) ma odpocząć? Ona też pracuje!

            > Z tych dwóch opcji znacznie mniej obciążające, bardziej satysfakcjonujące i o wiele mniej męczące jest zajmowanie się domem i dzieckiem - miałam czas spokojnie zająć się obiadem, wypić kawę, a nawet się przespać.

            Aaaaa i nagle się okazuje, że to jednak miód z boczkiem. No to co by, tak konkretnie przemęczało pana męża, przecież może się zajmować dzieckem, a jednocześnie wypić kawę, a nawet się zdrzemnąć. Kobieto, sama sobie przeczysz.

            > W domu sama narzucałam sobie rytm, wyznaczałam zadania. W pracy robisz co musisz albo co Ci każą.

            Czyli: dziecko właśnie wsadza gwoździe do kontaktu/uczy się załatwiać do nocnika/wspina się na parapet otwartego okna/przyciąga sobie stoleczek do blatu kuchennego, żeby się pobawić mąką/nożami, a ty sama sobie narzucasz rytm, nikt ci nie będzie dyktował, kiedy co masz robić, nie będziesz teraz dziecka ściągać/myć z kupy/serka/farby, bo teraz masz ochotę na drzemkę i kawę? Nie bredź. To, co piszesz, to jest prawda tyko w odniesieniu do dziecka tak gdzieś maks. pórocznego, które nie potrafi się samo przemieszczać.

            > Będąc w pracy użerasz się z tabunem ludzi, których nie trawisz.

            jak się pracuje z tabunem ludzi, których się nie trawi, to raczej należy zmienić pracę (to można zrobić, dziecka na inny egzemplarz wymienić nie można, nei można też złożyć wypowiedzenia). Przy czym - o ile się nie pracuje w szpitalu psychiatrycznym, w którym ma się do czynienia z gronem staruszków z zaawansowanym Alzheimerem, nawet najbardziej neilubiany tabun ludzi jednak rozumie, co się do nich mówi, nie rzuca się na ziemię z krzykiem, jeśli się z czymś nie zgadzają, nie wylewa kawy na ziemię, nie ciapra jedzeniem, nie trzeba nieustannie na nich patrzeć, żeby nie zmalowali czegoś szkodliwego lub niebezpiecznego.
    • sofija_xs Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 16.09.14, 01:59
      Ja w Twoim wieku też nie chciałam. To było siedem lat temu. Teraz mam roczną córkę i moim zdaniem mogłam postarać się wcześniej tym bardziej, że po drodze były trudności i to druga ciąża, a pierwsze dziecko, problemy z zajściem.. Nieważne. W Twoim wieku byłam na wielkie i stanowcze NIE, jednak zrozumiałam, że będę starą pierworódką, że ciało gorzej zniesie poród, pierwsze długie miesiące upływające w płaczu dziecka, nocnych pobudkach na karmienie piersią. Teraz mogę powiedzieć jedno - nie powinnaś teraz decydować się na dziecko bo skrzywdzisz wszystkich - siebie, dziecko i męża. Siebie bo wbrew Twojej woli i stanowi psychiczno-emocjonalnemu, dziecko bo będziesz dla niego wszystkim ale możesz tego nie zrozumieć i nawet mieć większe szanse na depresję poporodową, na problem z pokochaniem własnego dziecka, jego akceptacją i chęcią poświęcenia się dla niego. Mąż będzie dla Ciebie tym, który Cię zmusił.. Nie warto. Musisz tego sama świadomie chcieć, rozumieć to. Wszystko zejdzie na dalszy plan, zmieni się - każdy inaczej to odczuwa i odbiera, ale nic po porodzie nie jest już takie jak było - mimo wszystko mam na myśli pozytywne zmiany.

      Porozmawiaj z mężem, wytłumacz, że potrzebujesz czasu, przytocz te lub inne argumenty, ale postaraj się go przekonać, że TY musisz dojrzeć bo Ty najwięcej poświęcisz. Ciało, emocje i całą siebie.

      Przeszłam podobne naciski, ale ze strony rodziny, mój mąż wiedział, że nie wolno zmuszać kobiety, decydować za nią o niej samej, jej życiu, organizmie, macicy. Byłam na nie. Potem chciałam dziecka każdą komórką swojego ciała, nie wierzyłam w instynkt macierzyński, szydziłam z niego i wyśmiewałam.. Tak mnie zwalił z nóg, że nie wiedziałam o co chodzi. Nagle, po prostu z dnia na dzień, stanęłam przed lustrem i widziałam, miałam to w oczach, myślach, uśmiechu, gestach. Starania, ginekolodzy, leki i monitoringi, ciąża, poronienie, starania jak poprzednio, ciąża.. Problemy były i są ale dziś ciągle powtarzam mojej córeczce kim dla mnie jest, jak bardzo ja kocham, nieustannie całuję i przytulam. Już nie pamiętam tych nocy z ciągłymi pobudkami, walki o karmienie piersią ( karmię do dzisiaj a mała mm nie chce wziąć do ust za nic ), kolek do 3 miesiąca.. Każdego dnia kocham ją bardziej i w przyszłości będzie miała rodzeństwo.

      Nie znosiłam dzieci, ich zapachu, widoku i tego co się z nimi wiąże. Dojrzałam do nich, dorosłam, potrzebowałam tego. Mąż mnie nie zmuszał a cierpliwie zaczekał, dziś jestem szczęśliwa i kocham moją małą rodzinę. Z każdym dniem bardziej.

      Zdecyduj mądrze, zbyt wiele od tego zależy.
      • sandriks Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 17.09.14, 10:20
        szybki ślub? człowieku o czym ty w ogole piszesz... jesteśmy ze sobą od 6 lat, z czego po ślubie rok... ślub był planowany od dawna, a nie żaden szybki.... weź sobie daruj jak nie masz nic do powiedzenia sensownego
        a przed ślubem nie było rozmowy, że bach- slub i dziecko, wiedzieliśmy oboje, że chcemy mieć dzieci i tyle, sorry nie zrobiliśmy terminarza, że w miesiąc po ślubie pies, pół roku po mieszkanie, a rok po dziecko... no bez przesady........
    • yotka5 Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 17.09.14, 12:12
      wiesz, mężczyźnie koło 30 czasem włącza się chęć bycia tatusiem. widzi, że koledzy z pracy mają dziecko/dzieci, jego brat/kuzyn/przyjaciel, w tym wieku, co on, i ma np. 3latka... problemem może być wizja tego 'tacierzyństwa' - pewnie jak myśli o dziecku, to widzi uśmiechniętą Ciebie w ładnym ubraniu, z dzieciaczkiem jak z reklamy gerbera na ręku, gdy otwieracie mu, spracowanemu, drzwi i zapraszacie na obiad. w dodatku, jeśli kobieta nie pracuje, to mężczyźnie się wydaje, że NIC nie robi. i że ogarnięcie domu, to nie NIC - nie zrozumie. albo powie, że inne jakoś i dom i dziecko mają, i dają radę.
      argument - nie jestem gotowa - też średnio chyba trafia do mężczyzny. zwyczajnie nie rozumieją, o co chodzi.
      może spróbuj zaprosić/pójść w odwiedziny z mężem do znajomych, członków rodziny - którzy mają małe dzieci. albo zaproponować im, że np w którąś sobotę/niedzielę zajmiecie się maluchem. ważne, żeby on w tym uczestniczył, zobaczył, jak to jest z dzieckiem.
      zastanów się też, co Cię w posiadaniu dziecka najbardziej odstręcza - ciąża i poród? więcej obowiązków? nie lubisz dzieci? chcesz mieć czas dla siebie? itp. i to - konkretnie - staraj się mu wytłumaczyć.
      zastanów się, czy chcesz mieć dzieci w przyszłości, a jeśli tak, to jak myślisz, kiedy? za rok? za 5 lat? wtedy łatwiej będzie Ci rozmawiać.
    • fruchtfliege Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 17.09.14, 23:30
      odpowiedz sobie na pytanie - czy mąż jest/bywa chorobliwie zazdrosny? zdarza sie, ze "wrobienie" kobiety w dziecko daje takiemu facetowi spokoj, ze bedziesz uwiazana w domu i raczej nie w glowie Ci beda inni faceci, a i Ty nie bedziesz juz tak potencjalnie atrakcyjna dla konkurencji. Nie twierdze, ze tak jest w Twoim przypadku, po prostu podrzucam inny punkt widzenia.
    • iszaki Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 18.09.14, 12:26
      Jeżeli nie jesteś jeszcze gotowa na dziecko to absolutnie nie daj się w nie wrobić, bo będziesz nieszczęśliwa Ty, dzieciaczek i ostatecznie mąż. Zastanów się też nad znalezieniem pracy. Jesteś młoda, życie długie i nieprzewidywalne. Zabezpiecz siebie i swoją rodzinę przed ewentualnymi trudnościami w przyszłości. Chodzi o to, żebyś nie została uwiązana w domu z dzieckiem i zależna od męża już na starcie, bo to chyba najgorsze co możesz zrobić. Jemu też powinno zależeć na tym, żeby jego żona była w miarę niezależną osobą a w razie potrzeby, choroby czy nieszczęścia w rodzinie dała radę ją utrzymać. Nikt nie jest wieczny ani wiecznie młody, sytuacje życiowe i praca też potrafią się zmieniać. Dziś się kochacie, mąż chce pięknej młodej żony i dziecka z reklamy pieluszek, ale zmęczona życiem kobieta przestaje być atrakcyjną partnerką. Skoro już teraz ma do Ciebie uwagi że nic nie robisz i latasz na zakupy, to pomyśl sobie, jak będzie marudził, że to on tu utrzymuje całą rodzinę, pracuje całymi dniami a ty tylko w domu z dzieckiem siedzisz i nic nie robisz. Zbyt częste są takie sytuacje żeby dawać się w taki schemat wpakować. Zbyt dużo znam nieszczęśliwych kobiet zależnych od swoich mężów, które poświęciły się wychowywaniu dzieci i utrzymaniu domu, a później są olewane, poniżane, zdradzane i nieszanowane. Poza tym - jeśli on myśli, że zrobi Ci tym przysługę, to zastanów się sama czego tak naprawdę od życia oczekujesz. Nie będziesz w pełni szczęśliwą matką, jeśli zostaniesz do tej roli zmuszona. Tego trzeba chcieć z całą świadomością konsekwencji i całą miłością do dziecka.
    • yanca1 Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 19.09.14, 14:01
      Nie byłam pewna przez długi czas czy chcę mieć dziecko, ale byłam w o tyle lepszej sytuacji, że mój mąż też nie naciskał. W wieku 33 lat doszłam do wniosku "teraz albo nigdy". W ciążę zaszłam błyskawicznie, ale poroniłam, druga ciąża po 4 miesiącach, tydzień po 35 urodzinach na świecie pojawił się junior. Za 3 m-ce pojawi się drugi, a mam 38 lat. NIc na siłę, a juz na pewno nie dziecko. Znajdź pracę, rozwijaj swoje pasje i daj sobie czas, poczujesz, że chcesz dziecka i do roboty smile. No, inna sprawa, że może nigdy nie będizesz chciała, ale to zupełnie inny temat do dyskusji.
      • lilith321 Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 20.09.14, 21:21
        Jak sobie przypominam sytuację z mojego życia, to podstawowym powodem odwlekania decyzji był lęk przed porodem. Każda kobieta tego się boi. Z drugiej strony - macierzyństwo to dla kobiety najważniejsza sprawa w życiu. Bez posiadania dzieci kobieta czuje się niespełniona, nieszczęśliwa. Zobacz, z jaką determinacją pary bezpłodne walczą o in vitro. Czy jesteś pewna, że kiedy już będziesz gotowa na dziecko, Twój organizm powie Ci NIE! Im kobieta starsza, tym trudniej zachodzi w ciążę, trudniej urodzić itp., bo tkanki się starzeją, są mniej elastyczne, jest rzadsza owulacja. Ja pierwsze dziecko rodziłam w wieku 26 lat i lekarze mówili, że to już późno. A na drugie musiałam czekać 6,5 roku, bo po 30 jest już coraz trudniej z zapłodnieniem. Jestem bardzo szczęśliwa, że urodziłam te moje skarby i myślę, że Ty też będziesz szczęśliwa. A Tobie chciałabym dodać odwagi i pewności siebie. Powinnaś sobie powiedzieć: jestem dzielna i dam radę. Tyle kobiet sobie poradziło, to ja nie będę od nich gorsza. Zapewniam Cię, że spotka Cię wielka nagroda za Twój trud i poświęcenie. Ale wszystko, co cenne w życiu wymaga trudu i poświęcenia.
        • delfina77 Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 21.09.14, 09:28
          Niekoniecznie musi być tak jak piszesz! Gros moich znajomych ma dzieci dopiero po 30stce i wszystkie ciąże przebiegały wzorcowo, nie było również problemów z zajściem w ciąże. O tym się nie mówi, ale najczęstszą przyczyną problemów z zajściem w ciążę jest słaba jakość plemników u partnera, więc tu należy szukać przyczyny, a nie poganiać dziewczyny, które nie są jeszcze gotowe!wink
          • lilith321 Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 21.09.14, 10:08
            A może autorka wątku poradzi się kogoś bardziej kompetentnego, niż forumowicze? Mam na myśli lekarza i psychologa.
            Moim zdaniem, odkładanie decyzji o małżeństwie i posiadaniu dzieci, obecnie powszechne, świadczy o niedojrzałości. My, rodzice źle wychowaliśmy swoje dzieci, skoro wszystkie się boją dorosłego życia.
            • gzesiolek Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 21.09.14, 11:48
              A moze jednak po prostu zmienilo sie podejscie kobiet do wlasnej kariery zawodowej?
              I tutaj nalezaloby szukac wiekszej przyczyny do odkladania macierzynstwa?

              Bo wrzucac wszystkie kobiety do jednego worka pod tytulem "strach przed porodem" to jednak troszke infantylne, nie sadzisz?

              Rozumiem, ze jak kobieta ma podejscie, ze facet jest od tego aby mnie utrzymac, a ja od tego zeby urodzic dzieci i utrzymac dom, to ten strach bedzie dominanta w decyzji...

              Ale dla mnie ten model odszedl w niepamiec wraz z naszymi rodzicami... U nas oboje pracujemy, oboje zarabiamy, oboje zajmujemy sie obowiazkami okolo domowymi i okolo wychowawczymi... Wiec nie pozwole wrzucac zony (ktora sie dusi jak siedzi ponad 0,5 roku w domu i bez swojej pracy) to worka "strachliwej", a tym bardziej wysylac jej przez to do psychologa...

              Urodzila pierwsze dziecko w wieku 30lat, drugie w wieku 35lat... Nie powiem, ze obylo sie zupelnie bezproblemowo, bo nasz pierwszy aniolek w 8 tygodniu ciazy obumarl (wtedy miala zona 28lat)... Ale po tych przezyciach to z nasza kochana dwojka poszlo juz bez problemow... i zaplodnienie planowe i ciaza bez powiklan...

        • karolana Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 26.09.14, 07:28
          gzesiolek napisał:

          > Ale wiesz, ze sama decyzje o zostaniu matka podejmuje sie razem, a nie narzuca
          > kulturowo, bo slub, bo maz, bo co ludzie powiedza (a ksiadz w szczegolnosci)?

          Nie, no momencik. Butlun ma rację pisząc, że
          Wychodząc za mąż (jeżeli to był ślub kościelny) musiałaś być przygotowana do roli matki. Inaczej małżeństwo nie jest ważne. Bardzo łatwo uzyskacie unieważnienie.
          Ślub kościelny narzuca rodzicielstwo. Biorąc ślub w kościele deklaruje się gotowość do bycia rodzicem (ojcem i matką). Takie są słowa przysięgi małżeńskiej przecież. A że kościół katolicki odrzuca wszystkie środki regulacji poczęć poza watykańską ruletką (kalendarzy, analiza śluzu, mierzenie temperatury' to chyba jest jasne, że przy małżeństwie kościelnym argument "nie jestem gotowa" odpada.
          Chyba, że jest to wiara odpustowo-wigilijna, czyli "bo jakoś tak zawsze do kościoła chodziłam".
          Z drugiej strony jeśli autorka może sobie wyluzować z pracą, w jej przypadku watykańska ruletka może być nader skuteczna smile
          • gzesiolek Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 30.09.14, 02:06
            1. Chec bycia matka/ojcem i wychowania potomstwa, nie musi rownac sie checi bycia matka/ojcem juz teraz...
            2. co do wiary odpustowo-wigilijnej to pozwol ze bede mial inne zdanie... Znacznie bardziej na pokaz "wierza" zazwyczaj Ci co najglosniej krzycza... wlasnie m.in. na tematy antykoncepcji...zwlaszcza najwiekszy problem maja z zastosowaniem w swoim zyciu takich slow Chrystusa, jak te o belce we wlasnym oku, albo o tych co potwierdzaja glosnym slowem posluszenstwo wobez Ojca, ale nie robia tego czynem, zwlaszcza jak nikt nie widzi... choc z doswiadczenia wiem, ze jak sie czlowiek kocha to i spokojnie nawet bez "diabelskiej" prezerwatywy jest w stanie zaplanowac potomstwo...
            Poza tym idac radykalnie, to bedac ochrzczonym w momencie osiagniecia dojrzalosci plciowej kobieta nie moze "nie byc gotowa"... bo albo wstrzymuje sie od zwiazku i np.oddaje sie w sluzbe Panu... albo ma byc gotowa na role matki i to juz...
    • 4v Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 21.09.14, 01:41
      nic tak dobrze nie zrobi, jak szczera rozmowa o chęci posiadania dziecka.

      dla mnie każda "połowiczna" chęć posiadania dziecka jest NIEZDROWA. połowiczna, gdyż wyrażana przez osobę samotną lub jednego z partnerów.

      co jest dla mnie zdrowym powodem posiadania dziecka? no więc, zdrowe jest to, że jest sobie dwoje ludzi, kochają się, są ze sobą długo, wiele rozmawiali, wiedzą co to dziecko i z czym to się "je". i w pewnej chwili dochodzą do tego że "ok, dojrzeliśmy, brnijmy w to!". tak, to jest przeważnie zdrowe. znaczy warunek konieczny choć niewystarczający.

      dalej jest wpadka, jakże częsty powód posiadania dzieci....

      a jeszcze niżej w hierarchii są te wszystkie NIEZDROWE powody posiadania dzieci:
      - bo mamusia nalega, chce mieć wnuki
      - bo znajomi już mają i zachwalają (wiadomo w jakim celu)
      - bo się czuję taki samotny (kup sobie psa)
      - bo chciałbym kimś rządzić (tego na głos nie powie)

      ogólnie te wszystkie powody płynące z egoizmu i konformizmu. w ogóle to ja sobie nie wyobrażam co za środowisko w którym 29-letni chłopak ma wielką potrzebę posiadania dzieci. wojskowy jakiś, albo inny mundurowy? dziwne to jakieś.

      25 lat dziewczyna, niby już nie nastolatka, ale jak nie jest gotowa jeszcze to nie jest, chłop powinien to rozumieć. jak nie rozumie, to nie ma w sobie empatii, a jak nie ma, to lepiej niech ojcem nie będzie, bo tylko skrzywdzi to dziecko, a i żonę przy okazji też.

      takie moje zdanie. nie musicie się z nim zgadzać w ogóle.
    • sapiens_h Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 21.09.14, 21:30
      Powiedz mu, że zgoda na dziecko pod warunkiem że: znajdzie dodatkową pracę/etat/nadgodziny, tak że jeżeli ty stracisz swoją, gdyż "nie jesteś dyspozycyjna dla pracodawcy", to on nadgoni z finansami. Gdy on wróci z pracy, to przejmie całe obowiązki domowe+dziecko, tak że będziesz mogła pójść do kosmetyczki/fintess/wyspać. Jeżeli będziesz chcieć wrócić do pracy, on zarobi na opiekunkę lub żłobek. Że będziecie się dzielić l-4 na dziecko na pół, a nie, że tradycyjnie ty będziesz tym gorszym pracownikiem, który znika z firmy. Że jeżeli pojawią się rozstępy/cellulit/osłabią się mięśnie brzucha/obwisną piersi, on zarobi na operację plastyczną. Przedstaw mu tą listę. Ciekawe, czy będzie chcieć dziecka wtedy, gdy się okaże, że będzie musiał za to zapłacić. Bo zawsze płacą tylko matki, a tatusiowie mają tylko zdjęcia w komórce. Jak chce naprawdę dziecka, to się zgodzi. A jak się zawaha, to nie warto ani mu dziecka rodzić, ani być żoną.
    • tiktaktuk35 Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 23.09.14, 11:46
      Może mąż boi się tego, że nigdy nie będziesz gotowa na dziecko. Skąd możesz wiedzieć, że któregoś dnia obudzisz się i stwierdzisz, że TAK, chcę być mamą? Może twój mąż nie chce być 40-letnim świeżo upieczonym ojcem, który w wieku 50 lat będzie biegał z małym za piłką. Twój mąż po prostu wychodzi z bardzo słusznego założenia, że jak siedzisz w domu i się nudzisz (tak, wiem, cały dom na twojej głowie - ale uwierz mi, są kobiety, które mają cały dom na swojej głowie a do tego pracują po 10 godzin - więc jak dla mnie, owszem - nudzisz się), to to jest najlepszy czas na dziecko, bo jak pójdziesz do pracy - to przez pierwsze 2 lata nie zajdziesz w ciążę bo będziesz chciała się wykazać, później jakiś awans, kariera i tak obudzisz się w wieku 38 lat, że pora na dziecko (instynktu możesz nigdy nie poczuć). Przede wszystkim odpowiedz sobie i swojemu mężowi bardzo szczerze na pytanie - dlaczego nie jesteś gotowa na dziecko (chcesz iść do pracy, boisz się ciąży i zmian w organizmie, nie masz ochoty na więcej obowiązków, boisz się odpowiedzialności za drugiego człowieka, boisz się uwiązania w domu) i w zależności od twojej odpowiedzi ustalcie, czy to ma szansę zmienić się w przyszłości czy nie. Natomiast kluczowym argumentem, że na dziecko u was za wcześnie jest to, że mąż non stop pracuje i nie ma czasu na nic innego. Nie może być tak, że ty jesteś matką na 100% a on ojcem na 1%. Dziecku trzeba poświęcić czas. Powiedz mu, że gdy będzie pewny, że każdego dnia jest w stanie poświęcić dziecku 2 godziny dziennie bez twojego udziału, to wtedy pogadacie. Poza tym to dobry czas żeby rozważyć opcje, których zazwyczaj nie bierze się pod uwagę (bo przecież wszystko ma być jak z obrazka) - ciąża może być zagrożona, może będziesz musiała spędzić większość czasu w szpitalu, albo w domu leżąc (kto się wtedy zajmie domem?), dziecko może się urodzić chore, niepełnosprawne, może będzie wymagało ciągłej opieki lub rehabilitacji, jeżdżenia po lekarzach po całej Polsce. Powinniście pogadać również o motywach, które nim kierują - dlaczego tak bardzo teraz chce być ojcem? Czy naprawdę chce się mocno zaangażować w rodzicielstwo bo jest na to gotowy, czy raczej ma ochotę pochwalić się przed światem rodziną z obrazka, czy też może właśnie boi się, że jak nie teraz to nigdy?
    • anna-kc Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 23.09.14, 12:15
      Żebyś się nie zdziwiła, kiedy ty stwierdzisz, że jesteś już gotowa a mąż uzna, że już za późno. Nie ma co odkładać tej decyzji. Zawsze będziesz uznawała, że jeszcze musisz coś zrobić, osiągnąć przed zostaniem mamą. Znam to. Tylko, że ja zaryzykowałam. Zostałam mamą w wieku 23 lat, będąc w połowie studiów magisterskich i syn nie przeszkodził mi w ukończeniu studiów, w znalezieniu pracy i samorealizacji. Dzięki niemu jestem dużo bardziej zorganizowana i zdeterminowana na to co chcę osiągnąć.
    • sandriks Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 23.09.14, 12:44
      Wszyscy piszecie o tej pracy, kasie itd. czy to naprawdę jest wg was najważniejsze? naprawde mamy taka sytuacje finansową, że to nie jest problem i żadna karta przetargowa. mąż pracuje w rodzinnym biznesie, ja też czasem tam pomagam, ale głównie zajmuje sie domem, bo tak było od początku wiadomo, że będzie... chce mieć dzieci, nie wyobrażam sobie rodziny bez nich, ale jeszcze NIE TERAZ, pewnie za 2-3 lata... czy to naprawde tak dużo i tak trudno poczekać facetowi? sad
        • demonii.larua Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 23.09.14, 13:29
          A jeszcze w międzyczasie zacznij sobie robić badania, zacznij jakieś witaminy jeść, jakieś koktajle, sałatki sratki i inne duperele. Niech widzi, że czynisz przygotowania. Może jakieś poradniko/książki o ciąży i małych dzieciakach niech po domu zaczną być widoczne, także dla ojców żeby nie było. Porozmawiajcie o pokoju dzieciowym czy o innych pierdołach związanych z posiadaniem potomstwa. Daj mu znak, że jednak o tym macierzyństwie myślisz, to dla faceta może okazać się dość istotne wink
      • iszaki Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 23.09.14, 14:32
        Jeżeli jesteś pewna, że chcesz mieć dzieci, ale za 2-3 lata i dziś jeszcze nie jesteś gotowa, to powiedz to mężowi i jak ktoś poniżej napisał - zacznij siebie i męża do tego przygotowywać. Powiedz, że musisz się zorganizować, a nie na dziko zachodzić w ciążę bo on tak chce i musi mieć dzidziusia na tapecie w ajfonie.

        Nagle okaże się, że wskazana jest spora przerwa od używek Twoja i męża, jakaś kuracja witaminowa, ćwiczenia fizyczne, zrób sobie i mężowi z wyprzedzeniem kompletne badania, wylecz wszystkie mniejsze i większe dolegliwości, skontroluj i ew. wylecz uzębienie itp. A poza tym ustal z mężem, w jaki sposób on będzie zaangażowany w wychowanie tego dziecka, bo nawet te 2 godziny o których ktoś inny tu napisał to śmiesznie mało. Doba ma 24 godziny.

        A ta praca i kasa - owszem, są bardzo ważne, bo teraz jest dobrze, macie korzystną sytuację, jesteście młodzi, ale co zrobicie, jeżeli np. mąż ciężko zachoruje? Kto utrzyma wtedy rodzinę i dom? Absolutnie Wam tego nikt nie życzy, ale takie rzeczy się zdarzają i trzeba się przed nimi jakoś zabezpieczać dopóki jest na to czas.

        Przykłady z otoczenia mojego i znajomych - rzeczy, których nikomu nie życzę - młoda kobieta przed 30 - nowotwór mózgu, świeżo po ślubie. Młody mężczyzna lat 26 - podejrzenie nowotworu tarczycy. Kobieta lat 32 - nowotwór mózgu, śmierć, dwoje dzieci bez matki. Kobieta lat 28 - rak piersi, dwoje malutkich dzieci. Mężczyzna lat 31 - wada serca. Mężczyzna lat 29, wysportowany - zakrzepica, zator w mózgu i paraliż, dziecko w drodze. Mężczyzna lat 26 - zawał serca. Żeby nie było niejasności - to nie są ludzie ze sobą spokrewnieni.

        Jeszcze masz wątpliwości, czy ważna jest praca obojga małżonków?

      • yotka5 Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 23.09.14, 21:13
        dla męża argument "może za 2-3 lata, na razie nie", to żaden argument. On może poczekać, tylko nie rozumie, dlaczego właściwie ma czekać, na co. z jego punktu widzenia teraz jest najlepszy moment: macie stabilną sytuację finansową, jesteście po ślubie, kochacie się, dziecko nie kolidowałoby tobie ze studiami/pracą - no to czemu nie. za 2-3 lata sytuacja może się zmienić na gorszą - tzn. on będzie starszy, może będzie miał jeszcze więcej obowiązków w pracy, Ty może będziesz pracowała, może się boi, że wtedy to już w ogóle nie będziesz chciała, a teraz bierzesz go 'na przeczekanie', bo nie masz poważnego argumentu.
        Sytuacja 'on chce dziecko, bo chce' i nie bierze pod uwagę Twojego zdania na ten temat, Ty 'nie chcesz dziecka, bo nie' i nie rozumiesz, o co mu chodzi, czemu nie chce poczekać jest jakaś strasznie nie dorosła, jakby pobrało się dwoje dzieciaków, którzy nigdy niczym się nie martwili i nie byli za nic odpowiedzialni, zero poważnych problemów, i teraz, gdy problem się pojawił, zupełnie nie umiecie go rozwiązać, nawet konkretnie porozmawiać.
      • lilith321 Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 23.09.14, 21:34
        Już nie pisz nic więcej, bo strasznie mnie denerwujesz. Nic w ogóle nie rozumiesz, z tego, co mądrzy ludzie Ci piszą na tym forum. Pamiętaj, że necie wszystko zostaje i Twoje wpisy też zostaną na wieki. A jak już za te 2-3 lata dziecię się narodzi i trochę podrośnie, to mu pokaż swoje posty i niech się dowie, że tata go chciał, a matka go nie chciała, bo zwlekała z jego poczęciem bez żadnego ważnego powodu.
        • anikssa Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 23.09.14, 22:38
          serio uważasz, ze brak przygotowania psychicznego czy wręcz niechęć to nie jest wazny powód? nic dziwnego, że przy takiej presji społecznej, odwiecznym kulcie matki polki i uwielbienia dla macierzyństwa ponad wszystko, coraz częściej słyszy się o depresjach poporodowych i tego typu rzeczach (choć to też jest zazwyczaj uznawane za fanaberię...) nie ogarniam, że jedna kobieta może drugiej powiedzieć, żeby robiła sobie dzieciaka a nie wydziwiała, bo... no własnie, bo co? bo wypada? bo społeczeństwo oczekuje? no ludzie... za żadne skarby nie chciałabym być takim dzieckiem- wymuszonym na matce społeczną presją, dziecko powinno być oczekiwane i chciane, a nie na siłę poczęte wbrew czyjejkolwiek woli.
        • heniek.8 Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 24.09.14, 06:30
          Uwaga, dzisiaj za darmo!
          forumowy psychiatra sporządza Twój portret psychologiczny.
          zaszłaś w ciążę bez wielkiego entuzjazmu i z facetem nie rokującym, ale mama i babcia przekonały Cię że teraz wypada wziąć ślub.
          toteż i męczysz swoją agresją siebie, dziecko, męża i ludzi na forum, szczególnie denerwujesz się gdy ktoś wykaże przejawy refleksji nad koniecznością posiadania dzieci.
    • rosemary84 Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 25.09.14, 11:18
      o matko, ale demonizujecie z tym wiekiem kobiety... ja mam 30 lat i mój lekarz mówi, że owszem, teraz jest najlepszy czas, żeby już rodzić dziecko, ale ponieważ jestem zdrowa, w dobrej formie, nie mam żadnych problemów hormonalnych i kontroluję to na bieżąco to nie powinnam mieć z tym problemów również za 2-3 lata, więc tym bardziej jesli autorka wątku dba o siebie to w wieku 25lat spokojnie może jeszcze dojrzeć do bycia matką.
      • heniek.8 Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 29.09.14, 17:36
        patrząc z perspektywy rodzica zawłaszczającego czas dzieci to tak, ale np. odkładając decyzję o 5 lat:
        - masz na ogół lepszą sytuację zawodową - lepsze warunki życia i lepsze perspektywy na przyszłość
        - te 60 miesięcy które "tracisz" - dostaje dziecko w postaci dłuższego życia (tj. umrze np. w 2095 zamiast w 2090 w sytuacji się pospieszyła)
        - po usamodzielnieniu i odejściu dzieci z gniazda to już nie jest takie "wspólne życie", już nie stanowicie gospodarstwa domowego

        czyli jeżeli zostało Ci jeszcze 60 lat to możesz podzielić to tak:
        5 lat - praca, awanse, zarabianie, wyjazdy, imprezy
        25 lat - wspólne mieszkanie z diećmi
        30 lat - oddzielne mieszkanie i okazjonalne telefony, wizyty

        albo tak:
        25 lat - wspólne mieszkanie z diećmi
        35 lat - oddzielne mieszkanie i okazjonalne telefony, wizyty

        w sumie jak kto lubi, mną ta sentencja nie wstrząsnęła za bardzo
      • lilith321 Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 29.09.14, 22:08
        Bardzo mądra ta Twoja babcia. I kochająca. Właśnie tak na to trzeba patrzeć - perspektywy miłości. Czy kocham tylko siebie, czy też mam tak dużo miłości w sobie, że chcę nią obdarzać innych. Przez rok nic się nie zyskuje, a traci się miłość do dziecka, której z niczym nie można porównać.
        • gzesiolek Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 30.09.14, 02:13
          Po pierwsze nie traci, tylko odklada...
          Po drugie ta milosc jest najprawdziwsza, gdy na dziecko decydujemy sie razem z pelna checia, gotowoscia i miloscia...
          Po trzecie ten rok mozna spedzic na 1001 wartosciowych sposobow... np. bedac wolentariuszem dla potrzebujacych... naprawde nie znasz w zyciu innej roli niz bycie matka...
        • anikssa Re: mąż namawia mnie na dziecko, a ja jeszcze nie 30.09.14, 21:30
          > Bardzo mądra ta Twoja babcia. I kochająca. Właśnie tak na to trzeba patrzeć - perspektywy miłości. >Czy kocham tylko siebie, czy też mam tak dużo miłości w sobie, że chcę nią obdarzać innych. Przez rok >nic się nie zyskuje, a traci się miłość do dziecka, której z niczym nie można porównać.

          ale jak się tej miłości w sobie nie czuje? wtedy traci się więcej niż rok, wtedy traci się wiele lat wyrzucając sobie, że to było za wsześnie, że jakby poczekać to człowiek byłby bardziej gotowy.... nie można stracić czegoś czego sie nie ma, nie ma dziecka- nie ma miłości- proste
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka