bulk
29.09.04, 09:00
Witam panowie. Mój wątek spróbuję umieścić tutaj...może posłużycie radą.
Kiedyś byliśmy kochankami powiedziałabym dobrymi. Mój mąż w pierwszej
kolejności starał się zaspokoić mnie. Seks u niego nigdy nie był na pierwszym
miejscu. uwielbia się przytulać,całować,lubi gdy się uśmiecham,jestem w
dobrym nastroju.
Zaczęło się gdy zaszłam w ciążę. Bał się współżycia ze względu na dziecko.
Tłumaczyłam mu że nic mu nie będzie,że można się kochać gdy ciąża przebiega
normalnie...ale on...nie mógł się podniecić. Zwalał to na stres
(odpowiedzialna praca,dużo obowiązków) i na dziecko w brzuchu...nie chciał go
uszkodzić (dziecka ma się rozumieć)
Minęło 2 miesiące od porodu,miałam cc,mąż nieśmiało zapytał kiedy idę do
lekarza na kontrol i po jakąś antykoncepcję. U mnie wypieki na
twarzy...poszłam do lekarza,dostałam zastrzyczek na trzy miesiące,radosna
wróciłam do domu,czekam na wieczór,a mąż co! zamiast lecieć za mną do
sypialni oglądał tv.
wołam-choć kochanie,czekam
on-już,już
ja-czekałam
on-tv
ja-zasnęłam
Pierwszy raz po porodzie kochaliśmy się po trzech miesiącach. Nie chciałam go
do niczego przymuszać,czekałam.
Od tej pory (mała ma 6miesięcy) kochamy się średnio raz w miesącu,zawsze z
mojej inicjatywy.
Mąż nie ma kochanki (on nie z tych,hihi,naiwna powiecie,ale nie,nie ma i już)
Mąż mnie kocha i pragnie,ale mówi że przez te nerwy i stresy nie ma siły. Ja
też nie jestem wzorową żoną, gderam trochę za dużo i za mało się uśmiecham.
czy to normalne że facet nie potrzebuje seksu, a jak juz to
baaaaardzo rzadko?
Co ja mam robić?
Poradźcie mi,liczę na wasze opinie.
Mój mąż jest trochę wstydliwy,nie będzie chciał pójść do seksuologa...to wiem.
Z góry dziękuję i zazdroszczę tym dziewczynom,o których w postach czytam,że
mężowie się
na nie rzucają,że często się kochają...ach...