dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się z ...

20.10.04, 18:08
Nie rozumiem i nie mogę przywyknąć do tego, ze mój mąż nie chce, a może nie
umie, bawić się z dziećmi. Zawsze jak ich zostawiam razem, to on ogląda tylko
telewizję, a dzieci go nie interesują. Patrzy tylko żeby uciec. W sumie
rzadko zostaje z córkami, bo rzadko bywa w domu - pracuje. Tylko, że ja też
pracuję i każdą wolną chwilę starm się spędzieć w domu z małymi. Daje mi to
wiele radości i satysfakcji. Dlaczego on tego nie czuje? Jest mi tak smutno
gdy widzę, ze one są coraz starsze i nadal nie mają kontaktu z tatą. Gdy
rozrabiją przy nim, daje im klapsa zamiast porozmawiać. Zabawa z nimi wygląda
tak: on ogląda TV a one spinają mu się po głowie! Moim zdaniem chcą zwrócić
na siebie uwagę, bo nikomu tak nie robią. To duże dzieci i naprawdę można z
nimi ciekwie porozmawiać. Co robić? Jak ich zbliżyć do siebie? Próbowałam już
wysyłać ich na wspólne wycieczki( beze mnie), ale kończyło się to płaczem -
za duże wymagania taty i klapsem dla dzieci. Bez sensu. I powstał we mnie
taki bunt i taka zazdrość, że inni mężczyźni tak bawią się ze swoimi dziećmi.
Ech.....Że nie wiem co robić i najgorsze mysli przychodzą mi do głowy.
    • shuriken Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 22.10.04, 15:52
      Pewnie się trochę boi (bo nie wie, jak się bawić), trochę wstydzi (bo to może nie
      przystoi panu w jego wieku itp.) i nie wie, jak się bawić z córkami (zakłada, że jako
      mężczyzna umiałby się bawić z synem). Niestety recepty na to żadnej sensownej nie
      ma - trudno zmusić czy wyperswadować. Może terapia rodzinna jakaś?
      ---
      Shuriken
      "in vino veritas"
    • malenstfo29 Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 27.10.04, 23:05
      Wiesz faceci to trudne typu ale jest nas tak duzo ze czasami trafi sie taki
      ktory nie umie nie chce - trudno powiedziec dlaczego. Piszesz ze masz corki..
      a moze wolalby syna ? Moze byc i tak ze nie potrafi albo nie okazuje milosci w
      tradycyjny sposob... al to ty go znasz...

      pozdrawiam
      Mariusz
      ----------------------------------
      www.wszystko.dla.dziecka.pl
    • ciezarowka Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 02.11.04, 12:28
      Ja mam podobny problem ale troche mniej wyrazny. Nie moge powiedziec o moim
      mezu, ze nic nie robi, albo, ze nie umie sie bawic z naszymi synkami (to, ze
      chlopcy moze miec znaczenie). Czasami swietnie sie z nimi bawi (zwlaszcza jak
      mnie nie ma) Ale sa taki chwile, ze nie ma zamiaru bawic sie z dziecmi, oglada
      TV lub jest zajety czytaniem. Wszystko zwala na mnie, niechetnie podnosi "4
      litery" do obowiazkow zwiazanych z dziecmi. Dzieciom sie dostaje za to, ze nie
      schodza mu z drogi - zwlaszcza starszemu. Nie klapsami, bo razem
      stwierdzilismy, ze bedziemy dzieci wychowywac bez przemocy ale dokucza mu albo
      nie chce z nim porozmawiac, nie wklada odrobiny wysilku w to, by go zrozumiec
      albo zrobic tak jak maly sobie to wyobrazal. Czasami mam wrazenie, ze robi mu
      na zlosc majac nadzieje, ze wtedy synek sie odczepi i pojdzie sie bawic z kims
      innym. Ja tez nie umiem sobie z tym poradzic, a klotnie nic nie daja. Jak tylko
      maz ma lepszy humor to staram sie zebysmy robili cos wszyscy razem. Np.
      chodzimy na spacery (najczesciej), chodzimy na basen, gramy w pilke, karty,
      ukladamy puzzle, czytamy ksiazki. Kiedy bawimy sie wszyscy staram sie mezowi
      tak miedzy wierszami pokazac jak mozna bawic sie z dziecmi, co lubia, pokazuje
      mu jakie robia postepy (to dla niego wazne - ze np. starszy syn wczesnie zaczal
      chodzic, a mlodszy duzo mowi - jest z tego dumny). Wiem jak sie czujesz kiedy
      twoj maz olewa dzieci - to okropne uczucie i mi tez rozne mysli chodza wtedy po
      glowie. Mam ochote spakowac walizki.... A moze twoj maz powinien troche za wami
      potesknic? Moze wyjedzce do babci na troche??? Ja tak zrobilam w wakacje.
    • aneta76 Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 16.11.04, 12:11
      Hej, ja mialam takie relacje z ojcem. Zero wspolnych tematow, zaczal ze mna rozmawiac jak juz bylam dorosla osoba, ale wtedy to ja nie bardzo mialam o czym z nim gadac... jak na studiach - ok, jak w pracy - roznie itp... Nie jest to kwestia tego, ze jestem dziewczyna, bo on zawsze powtarzal, ze on chce miec corki (i ma trzy - z pozostalymi ma jeszcze mniejszy kontakt niz ze mna, mimo, ze ja mieszkam 250km od niego...), tyle, ze jakos nie potrafil znalezc wspolnych tematow z dzieckiem, jedynie gonil do nauki czy opieprzal jak cos zbroilam. Nie moge powiedziec, ze nas nie kochal, bo zawsze robil wszystko, zeby nam bylo dobrze (w sensie finansowym itp) i mama zawsze powtarzala, ze gdyby ktos nam zrobil krzywde to niedarowalby, ale po prostu nie potrafil pokazac swoich uczuc, nie potrafil przytulic i pobawic sie po prostu... Na pocieszenie moge Ci powiedziec, ze jedyna osoba ktora na tym naprawde traci jest on sam no i dzieci, ale dzieciom mozesz probowac to wynagrodzic... Staraj sie byc po prostu maksymalnym wsparciem dla swoich corek, zeby w Tobie mogly odnalezc te poklady ciepla, ktorych moze im brakowac od taty. No i probuj ciagle oragnizowac takie zajecia, zebyscie wszycy byli w tym zaangazowani, wlacznie z tata. Moze kiedys sie cos przelamie...
      • zebra12 Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 21.11.04, 13:50
        Jej, Anetko, to tak jak u mnie! Martwi mnie, że dzieci na tym ucierpią. Nawet
        jak go długo nie ma (od tygodnia jest teraz we Wrocławiu i będzie jeszcze
        tydzień), to nawet nie zadzwoni. A jak już, to pyta o moja chęć na...wiadomo
        co! Mnie to działa na nerwy. Gdy wróci, to nie bedzie szukał kontaktu z
        dziećmi, ale wygoni je do drugiego pokoju, mówiąc:"muszę pobyć z mamą, bo dawno
        się nie widzieliśmy". A dzieci? Tylko przeszkadzają! Zawsze tak jest, zawsze to
        samo. Zarabia, wiem, ale ja też! Dzeci są często u babci więc widać, że
        zatęsknienie, nic tu nie daje! Tak mi jest smutno i tak czuję się samotnie w
        tym związku.
        P.S.Możesz napisac mi na priv, bo mnie Twój adres nie wchodzi!
        • aneta76 Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 23.11.04, 20:54
          Hej zebra12 napisalam na priva.
          Trzymaj sie cieplo...wink
        • etato1 Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 23.11.04, 23:08
          to co ty piszesz to jakas zupelna abstrakcja
          mnie jak sie troche zapomne i za duzo w komputer sie patrze to
          to zona goni z kapciem abym bawil sie z dzieckiem wink
    • edka05 Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 24.11.04, 15:58
      No własnie, u mnie ten sam problem. Mamy dwoje dzieci córkę 3 lata i synka -
      roczek. Jego zabawy ograniczją się do 5, 10 minutowych i najczęsciej wyglada to
      tak : tata przyjdzie z pracy : "czesc, co tam u was słychac ? pogigla córkę, po
      podrzuca synka i to wszystko " Ja się dwoję i troję, żeby dzieici sie nie
      nudziły, czytanie, budowanie z klocków itd. Nie pracuję, jestem na
      wychowawczym, sama chodze na spacery z dwójką do tego sprzatanie, gotowanie
      itd. Czasami po mojej awanturze ojciec zabierze córkę na basen. Ale ile można
      wymuszać, tłumaczyć, prosić, zachęcać ? Na wakacjach bylam sama z dziećmi i z
      moją mamą . Miał dwa tygodnie żeby zrobić mały remont. Przyjeżdżamy a tu za
      przeproszeniem dupa. Nic nie zrobione. Mieszkanie na chybcika ogarnął i to
      wszystko. Juz mu nie raz powiedziałam, że jak nie chce to prosze bardzo niech
      się zrzeknie praw rodzicielskich i do widzenia . Przeciez i tak właściwie sama
      wszystko robię. On na to , że mi się w głowie poprzewracało. No ale na
      imprezach typu chrzciny, urodziny to tatuś pełną gębą - na pokaz przed mamusią,
      tesciową i gośćmi. Juz nie mam sił. Nie zostawiam ich samych dłużej niż na 10
      min., bo wiem jak to bedzie wyglądało : tatuś przy kompie a dzieci samowolka.
      Facet ma 33 lata ! I jeszcze nie dorósł ! Powiedziałam mu, że tak jak zadba o
      kontakt z dziećmi teraz, tak będzie miał na stare lata i żeby się nie zdziwił
      jak kiedyś zostanie sam. Ale on jednym uchem, wpuszcza a drugim wypuszcza...
      • etato1 Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 24.11.04, 23:31
        to moze krotko jak to u mnie wyglada (tak dla odtrutki)
        mamy dwulatka i
        jak wracam po pracy to mam tyle czasu co zjesc obiad a potem nastepne 1,5- 2 h
        syn podlega mojej kurateli i zona umywa zupelnie rece od niego
        nastpenie zabieram go do kapieli ktora standardowo trwa 40 min do godziny
        a ostatnio nawet po kapieli usypiam malego co tez moze zajac i z godzine
        w efekcie czas wolny mam od 21:30-22:00 i moge wtedy np. pojsc i pozmywac
        naczynia lub rozwiesic pranie ktore zona w ciągu dnia wstawila
        a w likendy to albo wspolnie zajmujemy sie malym albo ja sie zajmuje
        do obowiazkow zony nalezy opieka nad malym przez caly dzien powszedni i
        gotowanie oraz czesc sprzatania
        jakis czas zajelo nam dochodzenie do tego ukladu i nie twierdze ze tak bylo od
        poczaktu i pare powazniejszych rozmow odbylismy ale sie w koncu ulozylo
        czy jest to normalny uklad ocencie same/i
        wg mnie tak
        • edka05 Re: do etato1 25.11.04, 11:27
          No super, prawdziwy układ partnerski, podział obowiazków itd. Można tylko
          twojej zonie pozazdrościć, że ma takiego partnera.
          Pozdrawiam, Edyta
        • unkhas Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 07.02.05, 12:30
          No jak bym widział swoją rodzinkę.... identycznie nawet z tym zmywaniem i
          wieszaniem prania...
          Ale jest też ciemna strona takiego partnerskiego układu, która u nas co jakiś
          czas wypływa: żona zajmuje się dzieckiem przez większość dnia, dba o porządek w
          domu i obiad na czas, zapełnia czas dziecku. Mąż (czyli ja) w tym czasie
          pracuje. Po 17stej wracam do domu i zdarza się to co kolega opisał, dreski,
          podłoga, zabawy, kompanko (mycie), zagonienie do kolacji (lub mleka), walka o
          sen i .... naczynia, pranko, zamiecenia podłogi, zbieranie zabawek i jest po
          22giej (jak dobrze pójdzie). Czas, który zostaje (jeśli w ogóle) ja chciałbym
          przeznaczyć dla siebie, i tu jest problem żona nie wygadała swojego dziennego
          przydziału słów i zaczynają się spięcia.
          A w czasie, gdy ja spędzam drugą zmianę na podłodze moja żona klika w sieci.
          Niby partnerstwo, ale czasem mam dość, muszę mieć czas dla siebie, a i
          małżeństwo trzeba pielęgnować a to wymaga cierpliwego wysłuchiwania tego
          nadmiaru słów.
          Pozdrawiam wszystkich "partnerskich" ojców.
      • mimi44 Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 27.11.04, 13:16
        Eeeeeeeeee....Moja historia,tylko ja mam 1 dziecko 5miesiecy ma teraz.Juz nie
        raz chciałam odejsć,ale nie- łzy,płacz i chisterija w stylu *jak mozesz mi to
        zrobić,przeciez staram sie,pracuje-wszystko dla was*.Ale po powrocie z pracy
        tekstkissBardzo sie za wami stęskniłem kochaniaczki*no i tyle,pózniej mozna go
        zobaczyć tylko przy kompie.Po całym dniu sprzątania gotowania i td. nie mam
        sily ani ochoty na *coś* wiecej,padam.I znowu problem bo jemu sie chce a ja
        spie,ale zeby pomóc to nie,przeciez pracuje(za biurkiem)- ma swoją firme i
        generalnie nic nie musi robic.Juz nie moge słuchac jaki on jest wspaniały,a ja
        ta niedobra....EECHCH....
    • ada1077 Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 18.12.04, 01:39
      Hej dziewczyny!Łączę się z Wami, bo wszystkie chyba mamy podobny problem.
      Generalnie to podobne podejście ojca do kontaktów z dzieckiem pamiętam ze
      swojego dzieciństwa. Ale wydaje mi się że, wiele tu zależy też od sposobu w
      jaki ci ojcowie sami byli wychowywani. Niestety do dziś pokutje pogląd wśród
      facetów, że czułości to rzecz zbędna, a na zabawy to zazwyczaj czasu nie mają
      bo są zbyt zapracowani a po pracy muszą odpoczywać. Generalnie to faceci to ś..
      lenie, i jeśli już coś robią to tylko dlatego, bo muszą - a do pracy chodzić
      oczywiście muszą. Dlatego niestety, jeśli chcecie coś kobiety uzyskać w kwestii
      zaangażowania się waszych mężów w wychowanie i zabawy z dziećmi, to po prostu
      musicie ich jakoś zmusić. Czasem trzeba powiedzieć: rusz d..e bo inaczej.... I
      męczyć aż do skutku. perswazja, perswazja i jeszcze raz perswazja...
      Pozdrawiam
    • ak70 Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 28.12.04, 13:03
      Dziewczyny... czemu ja wcześnie do Was nie trafiłam? Dopiero dzisiaj sad( Takich
      tatusiów jak pisze etata1 tylko pozazdrościć! To moje marzenie. Mamy dwóch
      synów (jeden prawie 8 lat, drugi 15 miesięcy), a ich tatuś... eech! Chyba nie
      będę powtarzać waszych postów. Dla dzieci nie ma czasu, tylko TV i komputer, ja
      jestem na wychowawczym, szukam pracy i cały dzień jestem z dziećmi sama,
      wieczorem przyjdzie, oczywiście ma ochotę na "coś" i dziwi się, że ja nie mam
      ochoty, skoro po całym dniu zasuwania padam na dziób. Jak wróci po południu -
      nawet nie tak późno, bo czasem ok. 14-15 i zawsze zajmuje się jakimiś swoimi
      papierkami. Dzieci - zwłaszcza starszy - zawsze go wita "tatuś, tatuś!", a
      on "odejdź, nie widzisz, że chcę się rozebrac?". Mam mordercze instynkty - czy
      Wy też? Kiedy patrzę na smutną minę mojego starszaka i ból w jego oczach chce
      mi się wyć!! Panowie Tatusiowie Wspaniali: jaka jest na to rada? Próbowałam już
      wielu rzeczy: zostawiania ich samych (co kończyło się nieszczególnie),
      podpowiadania, rozmów - i nic. Pomóżcie!!!!
      • etato1 Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 29.12.04, 22:27
        podejsc i wylaczyc komputer jak zajmuje sie glupotami i nie ma czasu dla dzieci
        moja zona akurat nie boi sie wszczac klotni jak jej cos w moim zachowaniu nie
        odpowiada chociaz mam trudny charakter jezeli chodzi o przyjmowanie krytycznych
        slow
        wylacz komputer, wylacz telewizor
        ale w sumie nie znam twego emza i nie wiem jak z nim postepowac
        • ak70 Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 10.01.05, 13:42
          Drogi etato1! Myślisz, że nie próbowałam? To kończyło się awanturą na 14
          fajerek, a efekt był żaden. A na to wszystklo patrzyły dzieci. Czy to ma sens?
          On traktuje dzieci jak meble - jak przeszkadzają trzeba przesunąć, kopnąć,
          odepchnąć. Zastanawiam się jeszcze nad jednym - czy to nie jest naruszenie praw
          dziecka i czy nie można z tym iść do sądu? Pozbawienie praw rodzicielskich?
          Może taka perspektywa czegoś go nauczy? A może będzie jeszcze gorzej? Ale czy
          to ma sens, skoro i tak mieszkamy razem, a wtedy będzie czuł sie zupełnie
          zwolniony ze wszystkiego? Czy sąd może mu kazać sie wyprowadzić? Ja nie chcę
          rozwodu, ale jakiegoś kubła zimnej wody na jego głowę. Starszy syn uczy sie od
          niego i już w tej chwili zaczyna być niegrzeczny, arogancki i agresywny w
          stosunku do mnie, babci, dziadka - przykład idzie z góry niestety... co
          robić??!!
    • karol0004 Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 29.12.04, 17:45
      a moze po prostu wybralas nieodpowiedniego kandydata na ojca dla swoich
      dzieci!!! jak przewaznie sie konczy klapsem to uwazaj nastepny moga dostac za
      bycie soba. mimo wszystko zycze powodzenia.radze jakas terapie rodzinna !
      • ak70 Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 10.01.05, 14:01
        Tak to prawda. Terapia rodzinna jest dobrym pomysłem, ale który facet przyzna,
        że cos z nim nie tak? Przecież to godzi w jego samcze ego! Przepraszam
        wszystkich panów to obecnych - skoro tu jesteście to świadczy o waszej
        dojrzałości do roli ojca i głowy rodziny. Mogę tylko powiedziać, że zazdroszczę
        Waszym żonom. Może ja faktycznie źle wybrałam, choć wydawało mi się, że znam go
        na wylot, bo wychowaliśmy się na jednym podwórku i przez długi czas byliśmy
        przyjaciółmi z jednej paczki. Mam dość obwiniania siebie o wszystko co jest złe
        w naszym związku. To tyle... sad(
    • olunia75 Re: mam dokładnie ten sam problem,,, 01.01.05, 18:40
      I właśnie pokłóciłam się o to z mężem. Po prostu zabawa z dzieckiem (2 latka)
      dla niego wygląda mniej więcej tak - zabawa nr 1: tatuś siedzi przed
      telewizorem a dziecko u niego na kolanach. zabawa nr 2: tatuś leży w łóżku a
      dziecko skacze mu po brzuchu. zabawa nr 3: dziecko bawi się samo a tatuś
      uspokaja dziecko, bo w tej chwili ogląda ulubione wiadomości a dziecko swą
      zabawą zagłusza inne dźwięki telewizyjne typu strzały, wybuchy,
      strzelanina.Więcej zabaw nie pamiętam....
      Efekt tego jest taki, że mały nie chce być przez niego karmiony, usypiany,
      przebierany etc. bo wszystko chce robić tylko z mamusią.
      • edka05 Re: mam dokładnie ten sam problem,,, 02.01.05, 17:18
        olunia75 napisała:
        dziecko bawi się samo a tatuś
        > uspokaja dziecko, bo w tej chwili ogląda ulubione wiadomości a dziecko swą
        > zabawą zagłusza inne dźwięki telewizyjne typu strzały, wybuchy,
        > strzelanina.Więcej zabaw nie pamiętam....
        > Efekt tego jest taki, że mały nie chce być przez niego karmiony, usypiany,
        > przebierany etc. bo wszystko chce robić tylko z mamusią.
        no tak...skąd ja to znam ??? pozdrawiam i współczuję, na pocieszenie : u mnie
        identycznie
    • maya13 Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 03.01.05, 00:27
      To ja też coś dodam. Mój mężulek zajmuje się dzieckiem wyłącznie wtedy gdy już
      nie ma wyjścia. Sam w życiu by nie wpadł na pomysł żeby małego trochę
      ponościć, nie wspominając o pomocy przy kąpaniu itd. Przecież najłatwiej na
      świecie jest niczego nie umieć i niczego się nie domyślać mieć po prostu dwie
      lewe ręce - wtedy człowiek się nie narobi. Sama chętnie wróciłabym do pracy ale
      szczerze mówiąc nawet boję się go z małym zostawiać na dłużej niż godzinę.
      Dzieckiem zajmuję sie sama - on ani razu nie wstał do dziecka w nocy z własnej
      woli, ani razu go nie przewinął ani razu nie był sam na spacerze ani też nigdy
      nie wpadł na pomysł że mógłby z nim wyjść na spacer a ja mogłabym odespać noc.
      Zawsze muszę mu wszystko mówić np. przynies to czy tamto , ponos małego bo
      marudzi może bys sie z nim pobawił tą zabawka itd itp. szkoda gadać........
      O rozwodzie już dawno myslałam, ale sie wycofałam bo może sie coś zmieni jak
      mały będzie trochę starszy, na razie ma dopiero poł roczku, a przecież wydawało
      mi się że wybrałam odpowiedniego faceta, bo dobrze nam się układało przez 8
      lat, a tu masz taki niewypał przy dziciaczku - wogóle się nie nadaje na ojca i
      co tu robic?? Chyba sobie w łeb strzelić bo szczerze powiedziawszy wolałabym
      być już samotnie wychowującą matką, przynajmniej nie denerwowałabym z jego
      powodu - i tak przy dziecku wszystko robię sama, a on nawet nie wie jak to jest
      być niewyspanym od sześciu miesięcy bo się przeniósł do drugirgo pokoju- kupa
      smiechu ehhh.........
      Mój Kubulek
      • ak70 Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 10.01.05, 13:55
        Maya! Mów mu co ma robić i to jak najczęściej. Jest szansa, że jak się wdroży w
        pewne czynności - chośby po Twoich podpowiedziach czy sugestiach - to potem
        mały zacznie na niego reagować. Jest szansa, że jak się będzie uśmiechał na
        widok tatusia to tatuś poczuje dumę z własnego wkładu w wychowanie syna i
        będzie chciał to robić. Może daj mu zły przykład rodziny Twojej koleżanki (to
        może być blef), że tatuś sie nie przykładał, a teraz dzieci go nie znają i nie
        chcą z nim przebywać. Powodzenia!!
    • ak70 Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 10.01.05, 14:03
      Trzymam kciuki za poprawę u Ciebie. U mnie jest DOKŁADNIE tak samo - choc to
      pewnie marne pocieszenie, ale nie jesteś sama. Pozdrawiam!
    • graddy Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 04.02.05, 10:25
      Od 2 miesiecy jestem młodym tatusiem. Mam podobny problem podobny do waszych
      mężów: nie odczuwam ochoty bycia przy synku; po 30 min. szukam okazji
      do "ucieczki".
      Nie tak dawno uzyskałem odpowiedź na mój problem, ża ojcostwa trzeba się uczyć.
      Mamy nie mają z tym dylematów, gdyż mają to w sobie.
      Właśnie, skąd się uczyć ojcostwa? Nawet literatury na ten temat nie ma. Jestem
      też otwarty na propozycje, najchętniej tatusiów, którzy radzą sobie z taką
      obojętnością. Może znacie jakieś ciekawe linki stron dla ojców.

      dziękuje,
      Graddy
      • aerde Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 05.02.05, 10:20
        Nie sądzę, by ojcostwa trzeba było się uczyć. Trzeba CHCIEĆ BYĆ ojcem, a nie będąc razem z dzieckiem żałować, że "traci" się czas, bo w tym czasie mogłoby się pójść z kumplami na piwo. Ale chyba trzeba za to dorosnąć do ojcostwa, bez tego żadne mądre książki i rady nie poskutkują...
        • unkhas Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 07.02.05, 14:13
          Eeee, ojcostwa trzeba się nauczyć, z tym, że słowo ojcostwo to w tym wypadku
          pojęcie zbiorcze. Ojcostwo to moim zdaniem przede wszystkim pokora. Pokora w
          stosunku do swoich dzieci - trudne. Druga to cierpliwość - jeszcze trudniejsze.
          Trzecie to technika - tu są właśnie te książki. Ostatnio żona powiedziała mi, że
          popełniamy błąd wychowawczy niewłaściwie chwaląc synka (uzależniamy jego
          dowartościowanie od naszego nastroju), ale nie będę wnikał w szczegóły. Książka
          w takich sytuacjach pomaga. Pomaga też przy wymyślaniu zabaw.
          Ojcostwa trzeba się uczyć i to uczyć się ciągle, bo i dzieci ciągle się zmieniają.
          A co do ucieczki od dwumiesięcznego dziecka, które dopiero po 10 minutach
          adoracji zdobywa się na uśmiech to naturalne (dopiero się uczy). Uważaj im
          starszy tym mniej śpi i więcej chce adoracji wink ucz się szybko
    • mynia_pynia Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 04.02.05, 15:08
      Ech baby, baby. A czy przypadkiem nie chciałyście same tulić, układać do snu i
      być cały czas z dzidziusiem gdy się urodził, nie ufałyście facetowi, nie
      zostawiałyście niemowlaka z tatą, bo się bałyście że dziecko skrzywdzi.
      Zgadzam się z moim przedmówcą że kobiety z regóły mają instynkt macierzyński, a
      faceci byli od zdobywania mięcha żeby było co na ognisku upiec.
      Jak chciałyście żeby byli dobrymi ojcami to trzeba było ich nauczyć jeszcze
      przed ślubem zasad współpracy, to byście teraz nie cierpiały.
      Z tego co pamiętam z dzieciństwa to tato starał się jak mógł, gdy zostawał z
      nami, chociaż był z niego anty talent do gotowania (nic niedoprawionewinkdo
      prania to samo (sweterki w 90 stopniach - myślałam że mama oszaleje).
      A i do tej pory lubie z siostrą oglądać mecze, skoki narciarskie itp. (ciekawe
      dla czego smile
    • walker22 Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 05.02.05, 23:41
      Niestety, coraz częściej dochodzę do wniosku, że faceci są dużymi dziećmi - nie
      potrafią zrozumieć czegoś takiego jak obowiązek, poświęcenie, itp. Nie bardzo
      mi się chce nawet pisać czego to nie rozumieją. czasem zdarza się taki tata jak
      etata, ale rzadko i też, jak sam przyznał doszedł do tego, nauczył się. Czemu
      kobiety do wszystkiego muszą dochodzić w tempie expresowym, a jeśli nie nadążą,
      to albo czeka je depresja (poporodowa, bo właśnie nowa sytuacja, nie mogą
      nadążyć) albo zagryzają zęby i robią co trzeba bez specjalnego przekonania (bo
      trzeba, po prostu). Fajnie by było, zeby te duże dzieci jeszcze właśnie lubiły
      się bawić z małymi dziećmi. Ale one bawią się w swoje zabawy - tv, komp, noga.
      I tak jak to z dziećmi bywa odpychają maluchy, bo przecież przeszkadzają. Ech,
      szkoda gadać. Ja swego męża uczulałam na wiele takich spraw jeszcze będąc w
      ciąży. A że należy do rodzaju wrażliwców, to dał się uczulać. Poczytał też pare
      książek (jego ulubiona to rozmowy Doroty Terakowskiej z Jackiem Bombą, nie
      pamiętam tytułu, ale to tak nawiązując do prośby taty o jakieś męskie sposoby
      na bycie fajnym tatą) i teraz bardzo wiele na tym korzysta nasza córeczka. Ale
      tv też lubi oglądać, przy kompie siedzieć, także. Po prostu trzeba go odganiać,
      przypominać, zawstydzać (czasem... cóż..) i jakoś to leci. Ale i tak niestety
      kobiety bez kopania w d... wiedzą co trzeba w danej chwili zrobić, a faceci
      nie. Trochę się przykrzy takie życie, ale co robić?
      • aerde Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 06.02.05, 11:19
        walker22 napisała:

        > Niestety, coraz częściej dochodzę do wniosku, że faceci są dużymi dziećmi - .
        > nie potrafią zrozumieć czegoś takiego jak obowiązek, poświęcenie, itp. Nie
        > bardzo mi się chce nawet pisać czego to nie rozumieją.
        Rozumiem, że masz przykre doświadczenia, ale chyba nie uprawniają Cię one to aż takiego generalizowania. Wbrew temu, co Ci się wydaje, wiele facetów wie, co to obowiązek, poświęcenie i ojcostwo. Z drugiej zaś strony istnieje wiele wyrodnych matek, które nie chcą i nie wiedzą "bez kopania w d... co w danej chwili zrobić. Nie wiem, czy byłoby Ci miło, gdybyś ktoś na podstawie jednego czy nawet kilku przypadków pisał, że kobiety nie wiedzą, co to miłość do własnego dziecka...
        • walker22 Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 07.02.05, 18:46
          Nie napisałam, że faceci nie wiedzą co to miłość do własnego dziecko, tylko
          pisałam o obowiązku, poświęceniu. Nie pisałam też na podstawie własnych
          przykrych doświadczeń, bo mam to szczęście, że mój mąż i umie się bawić i chce
          to robić. Umie i robi także wiele innych rzeczy jak zajmowanie się córeczką w
          wolnym czasie, usypianie, kąpanie, spacery, itp. Pisałam raczej o
          doświadczeniach znajomych, przyjaciółek, wielu forumowiczek. Wspomniałam także
          jak mi się wydaje, że istnieją inny tatusiowie, jak np etata, więc nie wiem o
          co to oburzenie...
          • aerde Re: dlaczego mój mąż nie umie(nie chce bawić się 07.02.05, 22:41
            Nie oburzenie, tylko zwrócenie uwagi, że generalizowanie nie jest dobrym sposobem oceniania innych smile
Pełna wersja