Wporzo Tata.

21.10.04, 20:20
Mam troche skomplikowaną stuację zyciową z moim partnerem.
Zaczynam po mału dostawać swira od tłumaczenia sobie samej wielu sytuacji
związanych z naszym zyciem, wiec plis, help, pomocy. Szczególnie ojcowie
proszeni są o odpowiedz.

Zaczelo sie jak w horrorze wink, bo moj partner zostawił mnie na lodzie jak
tylko dowiedział sie ze bedzie miał ze mną dziecko. Po 19 miesiącach, czyli w
czasie gdy nasze dziecko miało 10 misiecy zapytał mnie czy moglibyśmy
spróbowac byc razem, zapomniec o tym co sie stało i zacząc wszystko od nowa.
Dobrze.

Faktem jest, ze nie mieszkamy razem, i do konca roku bedzie to niemozliwe, co
w znacznej mierze utrudnia nam kontakty, ale....
I tu pytania.

Załóżmy Panowie, ze macie nową prace. Lubicie ją. Dajecie z siebie wszystko.
Jesteście w pracy od rana do nocy. Nie widzicie swojego dziecka przez
tydzien, półtora. Czy dzwoniąc do swojej kobiety pytacie, jak sie wasze
dziecko miewa, czy gadacie tylko o tym co sie nowego wydarzyło w waszym nowym
miejscu zatrudnienia?

Załóżmy ze są pierwsze urodziny waszej pociechy. i jeszcze datkowo jest to
niedizela. I załóżmy ze cały czas macie tę nową firmę na głowie. Staracie sie
zrobić coś zeby zdmuchnąc swieczke na torcie ze swoim dzieckiem, czy
przyjeżdzacie bez słowa po imprezie i jeszcze obrazacie sie kiedy kobieta
jest na was wściekła. Czy kiedykolwiek zapomnieliście zostawić prezent
przychodząc na urodziny swojego dziecka?

Czy kłócąc sie ze swoimi kobietami obrażacie sie też na swoje dzieci?
Czy wy też sie brzydzicie zmienic pieluchę?
Jak okazujecie dziecku ze je kochacie?
.
.
.

Kurcze, pytania mogłabym mnożyc w nieskonczonośc. Pytan o to jak wyglądają
wasze związki z waszymi kobietami nie bede zadawac, bo to ani moja sprawa,
ani przepis na to jak ma wyglądać mój związek. W każdym razie, ponieważ moj
tata też nie był jajfajniejszy i nie mam dobrego przykładu na to jak układ
dzieko - tata powinien wygladać zwracam sie do was.

Z jednej strony rozumiem jego zaangażowanie w sprawy firmy i podziwiam zapał,
ale z drugiej zastanawiam sie dlaczego takiego samego zapału nie wykazuje
przy nas. A moze "wspaniałomyślnie" próbuję mu założyc "kapcie na nogi" i
udomowic nieco, a on poprostu jest zwierzęciem stadnym i lubi miec dużo
swobody.

Generalizując, jaki powinen być tytułowy "wporzo tata", bo abstrahując od
tego jaki jest dla mnie, uważam ze powiniem wykazywac nieco wiecej
zaangażowania, probując naprawic swoją wiez z dzieckiem.

Czekam na wasze odpowiedzi.







    • shuriken Re: Wporzo Tata. 22.10.04, 14:54
      Szanowna e-Mamo,

      Odpowiedzi na pytania udzieliłaś sobie sama. Wiem, że są oczywiste, ale też
      zadajesz retoryczne pytania. Nie sądzę, aby Twoje oczekiwania w stosunku do ojca
      dziecka były nadmiernie wygórowane.

      Zważ jednak, że skoro on Cię zostawił, gdy byłaś w ciąży, nie był przy porodzie, nie
      pomagał Ci przez te najcięższe pierwsze miesiące, to tak naprawdę dziecko raczej
      go nie obchodzi, jest niewygodnym dodatkiem do Ciebie. On wrócił do Ciebie, ale nie
      do Was. Dlatego każda wymówka - typu nowa praca - jest dobra. Comprende?
      • michal012345 Re: Wporzo Tata. 22.10.04, 14:56
        Trudna sytuacja. Ten facet naprawdę powinien robić wszystko, by Cię odzyskać, a
        nie dostarczać Ci dodatkowych zmartwień.
    • malenstfo29 Re: Wporzo Tata. 27.10.04, 22:45
      Nie przejmuj sie - faceci sa tak skonstruowani ze czasami zapominaja o
      najwazniejszych sprawach.
      Tacy juz jestsmy - oczywiscie trafiaja sie i wyjatki ale z facetami ciezko jest
      zyc denerwujac sie na wszystko. Wielu z nas zadbanie o finase domowe uwaza za
      szczyt opiekunczosci i nie dziw sie wiec ze w twoim przypadku facet zacharowuje
      sie... O ile robi to nprawde a nie dlatego by byc z dala od domu !!!

      Trzeba na nas brac z pewnym dystansem i poprawka na nasze potkniecia.

      pozdrawiam
      Mariusz
      ----------------------------------
      www.wszystko.dla.dziecka.pl
    • tintin Re: Wporzo Tata. 29.10.04, 18:32
      Hej,
      No wiec niestety na twoje pytanie mozna odpowiedziec dwojako.
      Czy ja - facet - bym sie zachowal jak twoj facet? Oczywiscie że nie. To nie do
      pomyslenia. Jak on mógł.
      Ale można i tak. Czy widziałem jak faceci się tak zachowują? Owszem, widziałem
      i mimo że nie podobało mi sie to, to jednak widziałem okoliczności łagodzące.
      Z mojego doswiadczenia: facet zachowuje sie tak wtedy, kiedy uważa że dziecko
      nie jest wspolne ale jest kobiety. Widziałem masę kobiet które "zawłaszczały"
      wspolne dziecko. Czyli nie dopuszczaly faceta.
      Chodzi mi o wspoldecydowanie o dziecku.
      - czy zawołac lekarza, czy poczekamy a to tylko maly katarek
      - czy juz jest dosc duze zeby zabrac je w daleka podroz
      - czy juz moze jesc chleb
      - czy nie jest za zimno zeby wyszlo na dwor
      itd itd.
      Duzo kobiet "zabiera" facetom mozliwosc decydowania, uwazajac ze skoro sa
      matkami to wiedza lepiej, a ojcowie maja tylko sluchac i wykonywac polecenia.
      Ojciec musi sie poczuc odpowiedzialny, nawet jesli raz zapomni czapki i dziecko
      dostanie kataru, to nastepnym razem nie zapomni - poczuje sie odpowiedzialny.
      Wynikiem takiego traktowania dzieci i ojcow byli faceci bez zwiazkow
      uczuciowych z dziecmi. Tzn jak im matka kazala - to wzieli na spacer, jak matka
      kazala - to nakarmili. Ale zero wlasnej aktywnosci - na zasadzie to nie NASZE
      dziecko, ale to JEJ dziecko.
      No a w wyniku - zapominanie o urodzinach dziecka.
      Nie, absolutnie nie mowie ze tak bylo w tej sytuacji. Nie znam jej przeciez.
      Ale znam duzo sytuacji jak ta wsrod znajomych.
      Moze po prostu ci to pomoze? Pogadasz o tym? Moze on tak to widzi?
      • emag1 Re: Wporzo Tata. 29.10.04, 19:59
        Chłopaki, dziekuje.
        Macie wszyscy dużo racji. Oczywiście, kazdy inaczej podchodzi do spraw
        związanych ze swoimi dziecmi...

        Ale ja, jak prawie każda histeryczna baba uważam, ze jeżeli mój męzczyzna nie
        poświęca naszemu dziecku tyle czasu co ja, to oznacza ze wcale go (jej) nie
        kocha. Oczywiście to wierutna bzdura. Zapominam o tym, ze kazdy kocha troche
        inaczej i każdy to inaczej okazuje.

        Tak samo w naszym przyadku. Nie jesteśmy parą która rozumie sie bez słów.
        Jeżeli by tak było, to by mnie tu nie było. Kilka godzin wspólnego gadulstwa
        nieco rozjaśniło mi w głowie, chociaz i tak bedziemy musieli jeszcze długo
        uczyc sie siebie nawzajem (o ile starczy nam uczuć i energi, rzecz jasna).
        Miejmy nadzieje że tak będzie.

        Tintin - w twoim poście jest dużo prawdy. Wiele kobiet popełnia ten błąd. Ja
        też sie musze przyznac, ze parę razy mi sie zdarzyło takie zachowanie. Ale
        wezmę sobie głęboko do serca to co napisałeś, zeby nie dopuścić do posuchy
        uczuciowej. Co do urodzin, to na szczeście mój facet nie zapomniał. Pamiętał
        ale przyszedł jako ostatni, bo pracował.

Pełna wersja