Jak to jest być ojcem

21.12.04, 22:50
Naiwnym mozna byc zawsze, czasami przychodzi otrzezwienie:
Troche mi Was zal. panowie OJCOWIE, macie wrazenie, ze jestescie kims WAZNYM
w
zyciu Waszego WSPOLNEGO DZIECKA(PODOBNO nawet sie przyczyniliscie)Te
wszystkie
codzienne kapiele(wiadomo- matka po porodzie nie jest w STANIE),SPACERY Z
WOZKIEM (potem sie okaze, ze wogole ich nie bylo, albo ze BYLISCIE IDIOTAMI -
bo nikt tego nie robi), coz z tego, ze targaliscie SWOJA UKOCHANA,WLASNA
CORKE/SYNA (niepotrzebne skreslic) przez cala noc, bo matka musi rano karmic
i
sie wyspac. KTO WAM w TO Uwierzy!. Niewazne, ze poswieciliscie mozliwosc
LEPSZEGO awansu, bo chcieliscie miec czas na bycie z WLASNYM DZIECKIEM, zeby
uslyszec rozkoszne "do klolanka" (chce na kolanka TATY).Kiedy sie skonczy
Wasz
UKLAD Z MAMUSIA - mozecie sie pozegnac z WASZYM (PODOBNO) WSPOLNYM DZIECKIEM -

MAMUSIA juz Wam to zalatwi. TYLKO w tym KRAJU wybudowano pOMNIK maTKI pOLKI -
co oznacza, ze MACIE PRZERABANE. Jesli MAMUSIA zechce, to WAS dopusci do,
podobno, WASZEGO DZIECKA. Moze nawet sie spotkacie bez problemow z WLASNYM
POTOMKIEM. Moze warto, aby p.M.Sroda zadbala o ROWNY STATUS KOBIET I MEZCZYZN
chocby i w tym zakresie, moze niech te wszystkie MAMUSKI odczepia sie od
NASZYCH dzieci, niech odetna swoja PEPOWINE aby dac szanse ROZWOJU NASZYM
DZIECIOM. Niech przestana manipulowac, np. po rozwodzie, NASZYMI (w sensie
troski, i opieki) DZIECMI. Jezeli tego nie bedzie, to reszta MOWY O ROWNYM
STATUSIE KOBIET I MEZCZYZN JEST FARSA. Kobiety zawlaszczaja sobie prawo do
kontaktow z dziecmi tylko za ich zgoda - jest to ewidedntne naruszenie prawa
o
ROWNOUPRAWNIENIU. Nawet jesli nie jest to "de jure" to jest "de facto". Ale
bycie OJCEM JEST PIEKNE- nawet jesli kOBIETY w tym przeszkadzaja. JEST O CO
WALCZYC. OBYSCIE NIE SPOTKALI TAKIEJ "mamuski". Mam poczucie, ze ktos
manipuluje mna, a wlasciwie moimi relacjami miedzy mna a moimi dziecimi. Nie
dam mAMUSKOM wiecej tej szansy, bede walczyl o to aby MOJE dzieci byly
rowniez MOJE. Nie przeszkodzi mi w tym nikt, nawet pani Sroda.

    • srsk Re: Jak to jest być ojcem 22.12.04, 11:22
      Drogi fpitt'cie nie kazdy sie rozwodzi ze swoja zona! Sa tacy, ktorzy sa dobrymi
      ojcami i mezami i maja dobra zone, ktora nie wywleka brudow przed sadem.
      Wydaje mi sie, ze malzenstw nierozwiedzionych jest nawet jakby wiecej...

      Czytajac twoja wypowiedz dochodze do wniosku, ze dzieci nalezy sobie robic
      samemu, bez udzialu kobiet, bo to straszne suki. Moze wez przyklad z Michaela
      Jacksona ?
      On placi matkom za urodzenie dzieci, sperme oddaje w probowce...

      NIE DAJMY SIE ZWARIOWAC!

      Wracajac do artykulu - mam podobne odczucia. FAJNIE byc tata.
      • fpitt Re: Jak to jest być ojcem 22.12.04, 14:58
        Drogi "srsk", chyba nie bardzo zrozumiales o czym napisalem. Skoro jestes
        tym "szczesliwym", to pocoz dochodzic ci do wniosku [...]"ze dzieci nalezy
        sobie robic samemu, bez udzialu kobiet, bo to straszne suki[...]" Ten typ
        myslenia prezentuja raczej tzw. "pseudofeministki" w odniesieniu do mezczyzn
        (prawdziwe sa na to za madre)Twoj chwyt "ponizej pasa" (M. Jacksona) pomine
        milosiernie milczeniem - nie ten diapazon.
        Pisalem o naduzywaniu przez kobiety "prawa do dziecka", WSPOLNEGO dziecka.
        Jaskrawie przejawia sie ono w sytuacji ekstremalnej, po rozwodzie, ale nie
        znaczy to ze nie jestes "laskawie dopuszaczny" do bycia "tatusiem" bedac w tej
        jak to napisales "nierozwiedzionej wiekszosc", daj ci Panie Boze abys sie nie
        spotkal z taka manipulacja. Napisalem rowniez, ze pomimo wszystko FAJNIE BYC
        TATA. Jesli temat cie interesuje to moze poczytaj Dencha " Pocalunek
        ksiezniczki" . Pozdrowienia
    • sol_bianca Re: Jak to jest być ojcem 23.12.04, 13:38
      Masz całkowitą rację. Pewnie o tym nie wiesz, ale to właśnie FEMINISTKI aktywnie
      popierają działalność na rzecz PRAW OJCA. Z prawami do opieki nad dzieckiem po
      rozwodzie na czele.
      www.wstroneojca.ngo.pl/
    • dagmama Re: Jak to jest być ojcem 05.01.05, 15:01
      Rozumiem, o co Ci chodzi, fpitt.

      Wiele kobiet po prostu odgrywa się na byłych mężach i nadużywa władzy, jaką mamy
      nad dziećmi.

      W naszym społeczeństwie ciężko jest być kobietą: jeśli nie pracuje zawodowo,
      nikt nie docenia jej pracy w domu, jeśli pracuje, ludzie wątpią, czy jest dobrą
      matką, czy poświęca dość czasu dzieciom itd.

      Jeśli jesteś facetem możesz (w naszym społeczeństwie) bezkarnie olewać opiekę
      nad dzieckiem, w myśl zasady, że to naturalnie kobieca działka i nikt się nie
      dziwi, że nie chcesz przewijać itd.
      Ale jeśli jesteś wspaniałym ojcem, nikt tego nie doceni, tak jak piszesz.
      Ktoś tu pisał, że jak żona i teściowa połączą siły, t nic nie zrobisz, nic nie
      udowodnisz, jeśli zechcą Ci odebrać dzieci.

      Niestety, święta prawda. Moja własna matka uważa, że mój mąż, skądinąd
      "wspaniały tata" nie ma znaczenia jako ojciec. Na przykład proponowała mi
      przyjazd do niej (350 km) na miesiąc i w ogóle mnie nie rozumiała, kiedy
      tłumaczyłam, że nie mogę zabrać takiego małego (2 mies. wtedy) dziecka ojcu, bo
      każdy dzień ma znaczenie i mój mąż chce być z małym cały czas, opiekować się
      zwyczajnie!

      Pozdrawiam, trzymaj się
    • moniaxy2 Re: Jak to jest być ojcem 01.07.05, 00:32
      Po przeczytaniu tego steku bzdur musze powiedziec, ze zal mi cie kolego! Nie da
      sie ukryc, ze masz za soba przejscia o których piszesz, ale po co narzucac
      innym taki tok myslenia? Według ciebie najlepiej chyba w ogole nie zakładac
      rodziny bo....zona i tak wywinie numer, albo załozyc ale sie nie przykładac.
      Własnie moja matka tak sie nie przykładała, i teraz kiedy jestem 30-letnia
      kobieta...skora mi cierpnie na sama mysl o niej i robi mi sie niedobrze! Takie
      same odczucia bedzie miało ttwoje dziecko jak nie zmadrzejesz.
    • p-iotr Re: Jak to jest być ojcem 01.07.05, 09:56
      No coz.. "widzialy galy co braly", nie?
      pzdr
    • chinczyk1 Re: Jak to jest być ojcem 24.07.05, 21:22
      Witam
      Jestem nowy na tym forum ,ale po przeczytaniu tego artykulu zagotowalem sie bo
      ja jestem bardzo szczesliwym ojcen kolejnego dziecka i nie mam nic do
      zarzucenia swojej zonie i wzajemnie sie uzupelniamy .
      Ja nie walcze o dziecko tylko staram sie je wychowywac i nie czekam zeby mi
      ktos pomniki zato stawial ,bo i po co? .
      Pozdrawiam wszystkich .
    • mama20 chyba cie rozumiem... 29.08.05, 22:16
      nie wszystkie kobiety sa takie, ale jak zle trafisz to faktycznie - nie masz za
      wiele praw sad Jak kobieta trafi na drania - to tez ma przej... I sytuacja
      mezczyzn to nie wina feministek - przeciez nie ustalily tych zasad, napewno ich
      nie popieraja indifferent
      Wspolczuje, ze masz problemy w kontaktach z babelkami, ale to niestety Polska
      wlasnie - trudno sie domagac sprawiedliwosci - obojetne czy jestes kobieta czy
      mezczyzna... najlepiej byc szuja po prostu uncertain
      • rapitus Re: chyba cie rozumiem... 29.08.05, 22:58
        podobno każdy jest kowalem wlasnego losu, a dostaje to od życia na co zasługuje

        pozdrowienia

        wojtas


        • adellante1 Re: chyba cie rozumiem... 13.09.05, 15:26
          chyba jesteś szczęściarzem że nie musiałeś nigdy być w polskim sądzie gdzie nie
          ma mowy by sprawę rozwodową prowadził facet, by sprawę o opiekę wygrał mężczyzna
          - najlepszy przykład wydarzenia z poznania z zeszłego tygodnia gdzie mamusia z
          konkubentem zakatowali dziewczynkę... Dostała opieke bo ma jajniki . W tym
          popieprzonym kraju PŁEĆ stanowi prawo.
          • your_and Re: chyba cie rozumiem... 13.09.05, 16:15
            A macierzyństwo to istne sakrum zarezerwowane dla jego kapłanek Matek Polek.
            O partnestwie można mówić i jest modne, ale do momentu pojawienia sie dziecka...
Pełna wersja