Dodaj do ulubionych

Poród - czy na pewno razem?

22.12.04, 12:59
13 kwietnia urodziła się nasza córeczka. początkowo nie planowaliśmy mojego
udziału przy porodzie - żona miała pewne obawy, opisane zresztą w
komentowanym przeze mnie artykule. trochę negatywnie nastawiała nas do tego
faktu rodzina - że kobieta nieatrakcyjna, że się tego będzie wstydzić, wręcz
usłyszeliśmy, że mogę nabrać dystansu do spraw damsko-męskich po tym, co
zobaczę w czasie porodu a nawet mogę stać się impotentem (w jaki sposób - do
dziś nikt mi tego nie potrafi wytłumaczycsmile) ja decyzję zostawiałem żonie,
nie chciałem swoją obecnością powiększać i tak ogromnego stresu,
towarzyszącego narodzinom pierwszego dziecka. na moją obecność przy porodzie
zdecydowaliśmy się już na oddziale położniczym, kiedy chodziliśmy po
korytarzu z podłączoną kroplówką, podawaną paniom godzinę-półtorej przed
porodem. i oboje tej decyzji nie żałujemy, nie było to na pewno wydarzenie z
kategorii mistycznych, niemniej jednak przeżyłem je bardzo silnie, dla mnie
najważniejszy zaś jest fakt, że to ja pierwszy widziałem naszą majeczkęsmile
obecność męża/partnera naprawdę rodzącej kobiecie pomaga, zarówno wsparcie od
strony duchowej, jak i fizycznej - pomoc przy regulowaniu oddechu (panowie
doświadczeni wiedzą o co chodzi), jak również zwykłe trzymanie za rękę,
gładzenie po głowie czy też wycieranie potu z czoła. muszę jednak powiedzieć,
że wymaga to od faceta silnych nerwów i zdecydowania, jeżeli nie jest do
końca przekonany czy podoła, to lepiej niech się nie decyduje. ja się
zdecydowałem i jestem z tego wyboru zadowolony, żona również, obawy rodziny
co do zmian w mojej psychice nie sprawdziły sięsmile
Obserwuj wątek
        • benignusia Re: Poród - czy na pewno razem? 03.01.07, 23:33
          wiecie co,faceci którzy piszą że nie chcą być przy porodzie bo np.nie bedą mieli
          ochoty na seks itd.są dla mnie śmieszni.a na to żeby "zrobić " to dziecko to
          byliście gotowi??to co kobieta przeżywa przy porodze-myślicie że to takie łatwe
          i przyjemne??to też ból,to niepewność...strach!!a niektóży tu o seksie..
          --
          https://tickers.tickerfactory.com/ezt/d/2;10716;42/st/20060426/n/Emilka/dt/6/k/87c0/age.png<Emilka
          ciągle rośnie>
          Moje szczescie-Emilka 26.04.06
          Dziecko chce być dobre.Nie wie-wytłumacz,nie umie-naucz...
          • shellerka Re: Poród - czy na pewno razem? 09.06.09, 22:00
            hmm.. moj maz bardzo nalegał na poród rodzinny, natomiast ja byłam przeciwna.
            nie mam ochoty, żeby ktokolwiek widział mnie rozkraczoną, zakrwawioną, spoconą i
            zwyczajnie wkur.. ną.
            chciałam, żeby był ze mną w początkowej fazie, ale w punkcie kulminacyjnym miał
            wyjść.
            cała ciaze sie o to sprzeczalismy, bo przeciez on kocha mnie taka jaka jestem,
            ze to go nie zniecheci bla bla bla.
            jak swiat swiatem, kobiety rodzily same, bez udzialu mezczyzn i uwazam ze tak
            jest lepiej.
            niestety w naszym przypadku zycie podjelo za nas decyzje i mialam cesarke w
            pelnej narkozie.
            Tym razem o ile nie bede rodzic przez cesarskie ciecie jestem tak samo
            negatywnie nastawiona do ogladania mnie w takiej sytuacji jak wtedy.
            maz ma byc w szpitalu - owszem - po to zeby dopilnowac, czy mam odpowiednia
            opieke, czy wszystko gra i tak ogolnie nadzorowac, a nie rodzic ze mną.
      • jajko69 to jest zenujace! 25.12.05, 23:21
        do tego stopnia w powszechnej swiadomosci kobieta stala sie symbolem seksu,
        tylko cialem, ktore ma byc zawsze zadbane i piekne, ze facet nie moze jej pomoc
        w tak niesamowicie trudnej chwili, jaka jest porod, bo ona moze byc spocona i
        mniej ladnie wygladac niz zwykle?! to ma byc milosc i wsparcie w ciezkich
        chwilach?! niektorzy sa naprawde ograniczeni.
        • halszkabronstein Re: to jest zenujace! 26.12.05, 00:27
          Ale może Twoja żona by odczuwała dyskomfort w takiej chwili , jeśli oboje chca
          to prosze bardzo ale nie wiem czemu zmuszac kogos do tego . Skoro jesteś takim
          naturalista to rozumiem , ze również lubisz ogladac żone podczas robienia kupy?
          Jak miłość to miłość. Gdy ja bede rodzic to jakos nie za bardzo chce by mąż
          mnie ogladal w takiej chwili , chyba mam do tego prawo ! Jak bede miala
          operacje na np raka to tez nie chce by mój mąż to ogladał itp . Facet i tak
          wtedy nie pomoże.....................Sam ponadto jesteś ograniczony , znajac
          zycie jesteś nieumytym obsikanym gostkiem który uwaza ze żona i tak bedzie
          chciala go zawsze calowac i ogoadac.
          • asiul_78 Re: to jest zenujace! 11.11.06, 23:53
            halszkabronstein napisała:

            > Ale może Twoja żona by odczuwała dyskomfort w takiej chwili , jeśli oboje
            chca
            > to prosze bardzo ale nie wiem czemu zmuszac kogos do tego . Skoro jesteś
            takim
            > naturalista to rozumiem , ze również lubisz ogladac żone podczas robienia
            kupy?

            może niekoniecznie jest takim naturalistą tylko bardzo kocha żonę ??? rozumiem
            że gdyby (czego Ci nie życzę) doszło do jakiejś tragedii i musiałabyś robić
            przy mężu wszystko, łącznie z wynoszeniem kupy i myciem go to nie wsparłabyś go
            bo to feee ??? kocha się mimo wszystko i na zawsze a nie za coś i w granicach
            czegoś...
            >
            > Jak miłość to miłość.

            no właśnie ! j.w.

            Gdy ja bede rodzic to jakos nie za bardzo chce by mąż
            > mnie ogladal w takiej chwili , chyba mam do tego prawo !

            jasne że masz


            Jak bede miala
            > operacje na np raka to tez nie chce by mój mąż to ogladał itp . Facet i tak
            > wtedy nie pomoże.....................

            skąd Ty możesz to wiedzieć ??? mi mąż pomógł bardzo, przy wszystkich nawet
            fizjologicznych potrzebach

            Sam ponadto jesteś ograniczony , znajac
            > zycie jesteś nieumytym obsikanym gostkiem który uwaza ze żona i tak bedzie
            > chciala go zawsze calowac i ogoadac.

            coż a to świadczy już o Tobie


            --
            src="<a
            href="b1.lilypie.com/Dfh4p2.png""
            target="_blank">b1.lilypie.com/Dfh4p2.png"</a> alt="Lilypie 1st Birthday
            Ticker" border="0" width="400" height="80" /></a>

            src="<a
            href="b4.lilypie.com/T0CPp2.png""
            target="_blank">b4.lilypie.com/T0CPp2.png"</a> alt="Lilypie 4th Birthday Ticke
            • shellerka Re: to jest zenujace! 09.06.09, 22:05
              o jest roznica zasadnicza miedzy wynoszeniem i podawaniem podsuwacza, kiedy jest
              to konieczne - maz nie mial z tym problemu i ja nie czułam sie jakos specjalnie
              skrepowana, kiedy bylam zmuszona go o to prosic (dwa miesiace plackiem w
              szpitalu), a miedzy dobrowolnym skazywaniem malzonka na takie widoki.
              jezu, naprawde tyle osob uwaza, ze jak ojciec zobaczy dziecko juz umyte, a nie
              wystajaca z cipki zony glowke, to bedzie je mniej kochal???
          • wrzosowa11 Re: to jest zenujace! 16.12.06, 00:59
            halszkabronstein napisała:

            >. Skoro jesteś takim
            > naturalista to rozumiem , ze również lubisz ogladac żone podczas robienia
            kupy?
            >
            > Jak miłość to miłość. Gdy ja bede rodzic to jakos nie za bardzo chce by mąż
            > mnie ogladal w takiej chwili

            Wiesz co halszkabronstein? Może Ty każ sobie tę kupę wyjąć za pieniądze Twojego
            męża zamiast ją wypierać?
          • kawier Dziecinna jesteś. 27.04.07, 11:46
            Cóż, halszka, dziwne masz podejście do ludzkiej fizjologii. Pewnie cie to
            zbulwersuje i zniesmaczy ale... Widziałam męża wielokrotnie w toalecie. Gdy on
            jest w toalecie, a ja czegoś stamtąd potrzebuję, pukam i pytam, czy moge wejść,
            wchodzę i tyle. Tez mi sensacja. Widziałam jak wymiotował, nie po pijaku, tylko
            po zatruciu. Widziałam tez objawy pewnej choroby związanej z układem pokarmowym
            (a konkretnie jego końcowa częścią), nie będe opowiadac, bo sie przerazisz. Mąż
            zachorował, przestraszył sie i pokazał mi, żeby zapytac co o tym myślę.
            Widziałam jak dłubie w nosie, widziałam jak sika. Nie mówie tu o jakimś
            niezdrowym upodobaniu, bo pewnie tak to skomentujesz, że uwielbiam oglądać
            sikającego męża. Nie uwielbiam, po prostu on to czasem robi, a a ja to czasem,
            mimochodem, widzę. Może moje podejście wynika z tego, że studiuję biologię i nic
            co ludzkie (i fizjologiczne) nie jest mi obce.
            • piotrcierpisz Re: Dziecinna jesteś. 03.06.07, 09:59
              a ja byłem przy porodzie stałem za żony głową żadnych strasznych rzeczy nie
              widziałem.Odcinałem pępowinę byłem tak przejęty czy dobrze przecinam nawet nie
              spojrzałem na dół.Przy porodzie łożyska nie byłem to jest intymna sprawa.Poród
              rodzinny jest uważam że bardzo dobry bo wtedy facet się przekonuje co kobieta
              przechodzi.Jest to przeżycie poprostu mnie zaqmurowało i chyle czoło przed
              kobietami które przechodzą poród bez znieczulenia i bez cc.
      • gitator Re: Poród - czy na pewno razem? 30.03.06, 12:45
        Po pierwsze nikt nie każe mężczyźnie stać od strony krocza i oglądać całej "akcji"
        Po drugie na sam okres "akcji" może przecież wyjść - mi się wydaje że
        najważniejsze są chwile kiedy ona przez długi czas odczuwa tylko ból,
        powtarzające się skurcze - kiedy mężczyzna może ją zabawić rozmową, pomasować
        plecy, podać ręcznik pod prysznicem... Tak naprawdę te parę minut krwawej akcji
        jest najmniej ważne... Pzdr
      • olgaz2 Re: Poród - czy na pewno razem? 28.05.06, 18:34
        nigdy razem to chore szkoda mi tych niemadrych kobiet ktore gonia za moda i
        twierdza ze facet im pomagal! jak pomagal ? ciagna za glowe?ja przy porodzie
        kilka razy mdlalam ,lekarze polamali mi zebra wyciskajac mala, mialam
        zmasakrowane krocze ,bryzgala ze mnie krew,bylam na aywca lyzeczkowana bo nie
        odeszlo mi lozysko i ciekawe co by w tym czasie robil moj maz? dobrze ze jestem
        na tyle zdrowa psychicznie, ze go zostawilam w domu
        • egon26 Re: Poród - czy na pewno razem? 06.10.06, 17:09
          Chore jest zacofanie niektórych osób. A co by robił twój mąż?!- no to zależy
          jakiego sobie wybrałaś, mógłby wyjść i zapalić papierosa lub poprostu być przy
          tobie. ".. w zdrowiu i chorobie..." Może jestem dziwny ale w sytuacjach smutku,
          cierpienia, lęku. Wole by moja żona była przy mnie- najbliższej mi osibie. No
          chyba że twój mąż nie jest ci najbliższy. To by było smutne.
        • borla Re: Poród - czy na pewno razem? 16.12.06, 16:04
          olgaz2 napisała:

          > nigdy razem to chore szkoda mi tych niemadrych kobiet ktore gonia za moda i
          > twierdza ze facet im pomagal! jak pomagal ? ciagna za glowe?ja przy porodzie
          > kilka razy mdlalam ,lekarze polamali mi zebra wyciskajac mala, mialam
          > zmasakrowane krocze ,bryzgala ze mnie krew,bylam na aywca lyzeczkowana bo nie
          > odeszlo mi lozysko i ciekawe co by w tym czasie robil moj maz? dobrze ze
          jestem
          >
          > na tyle zdrowa psychicznie, ze go zostawilam w domu

          Bardzo Ci współczuję takiego przebiegu porodu, ale jak zapewne zdajesz sobie
          sprawę na szczęście nie u wszystkich jest aż tak dramatycznie.
          Byliśmy razem podczas przychodzenia na świat naszego synka i nie było na ten
          temat jakiś dyskusji czy rozterek - ja uważałem za oczywiste wspieranie mojej
          żony w każdy dostępny mi sposób, Ona również uważała że moja obecność będzie
          pożądana. Pomagać można różnie - podtrzymywać głowę, trzymać za rękę,
          przypominać o oddychaniu, pot chociażby ocierać lub dać się skląć jako
          bezpośredni powód tego całego bólu (to ostatnie u nas na szczęście nie miało
          miejsca wink ) - każdy człowiek i związek jest inny, niektórzy potrzebują
          obecności partnera, innym może ona przeszkadzać. Nie można jednak aż tak
          generalizować że obecność męża przy porodzie jest bez względu na okoliczności
          obowiązkowa, lub absolutnie bezsensowna.
          Dla nas obydwojga sytuacja była nowa i nie wiedzieliśmy jak się sprawy potoczą -
          niezależnie od deklaracji i poglądów tak naprawdę człowiek przekonuje się jak
          się zachowa w danej sytuacji dopiero gdy się w niej znajdzie - niemnmiej jednak
          zdawałem sobie sprawę że jeśli pojawią się problemy, coś zacznie iść nie tak,
          najlepszą pomocą jaką będę mógł dać będzie odsunięcie się i pozwolenie na
          działanie fachowcom, oraz nieprzeszkadzanie im. Na szczęście takich "atrakcji"
          nie mieliśmy, wszystko poszło ładnie, pępowinę przeciąłem (nie sądziłem że jest
          aż tak twarda) i już. Żona potrzebowała mojej obecności, uspokajało Ją to, a ja
          mogłem Jej ją zapewnić - i tyle. Bez żadnej dodatkowej ideologii smile
          I na pewno nie ze względu na modę.

          --
          Pozdrawiam
          Piotr Mockałło
          www.kocia-stronka.republika.pl
        • turzyca Re: Poród - czy na pewno razem? 27.04.07, 02:25
          "ja przy porodzie kilka razy mdlalam ,lekarze polamali mi zebra wyciskajac
          mala, mialam zmasakrowane krocze ,bryzgala ze mnie krew,bylam na aywca
          lyzeczkowana bo nie odeszlo mi lozysko i ciekawe co by w tym czasie robil moj
          maz? dobrze ze jestem na tyle zdrowa psychicznie, ze go zostawilam w domu"

          Zrobilby wsciekla awanture domagajac sie ludzkiego traktowania Ciebie?
          Zagrozilby prokuratorem policja i trybunalem w Strasburgu? Dal konowalowi po
          pysku za to, ze odmawia podania Ci znieczulenia do lyzeczkowania?
          • mjkmjk Re: Poród - czy na pewno razem? 27.04.07, 17:20
            Znakomity komentarz do słów durnej przedmówczyni.
            Mąż przy porodzie to jedna z dodatkowych gwarancji, że wszystko pójdzie dobrze.
            Boją się gdy ktoś im się patrzy na ręce i bardziej się wtedy starają. Tak myślę.
            • m.matkowski Re: Poród - czy na pewno razem? 12.06.07, 23:09
              "Mąż przy porodzie to jedna z dodatkowych gwarancji, że wszystko pójdzie dobrze.
              Boją się gdy ktoś im się patrzy na ręce i bardziej się wtedy starają. Tak myślę."

              A skąd ta pewność, że właśnie tak będzie, że się ktoś bardziej będzie starał,
              tylko z tego powodu, że inna osoba zagląda przez ramię. Trzeba jeszcze dokładnie
              wiedzieć co dokładnie (podkreślam słowo dokładnie) jest robione i na ile jest to
              konieczne. Czasem takie patrzenie na ręce i wtrącanie się może zaszkodzić.
        • blackglass Re: Poród - czy na pewno razem? 01.06.09, 13:06
          olgaz2 napisała:
          > nigdy razem to chore szkoda mi tych niemadrych kobiet ktore gonia za moda i
          twierdza ze facet im pomagal! jak pomagal ? ciagna za glowe?ja przy porodzie
          kilka razy mdlalam ,lekarze polamali mi zebra wyciskajac mala, mialam
          zmasakrowane krocze ,bryzgala ze mnie krew,bylam na aywca lyzeczkowana bo nie
          odeszlo mi lozysko i ciekawe co by w tym czasie robil moj maz? dobrze ze jestem
          > na tyle zdrowa psychicznie, ze go zostawilam w domu
          Hmm ja miałam tak samo i wiesz co robił wtedy mój maż?
          Trzymał swoja córkę na rekach i tak był w nią zapatrzony ze nic poza nią nie
          widział tongue_out
      • izabela.16 no no 15.07.06, 07:16
        moj chlopak byl przy mnie!!na poczatku troche sie wachal..potem pomyslelismy ze
        pzychicznie mi bedzie latwiej i wrazie czegos to zadba zeby lekarze sie
        starali..no i lepsza porodowka byla do porodu rodzinnego no ale to nie
        argument.ogladalismy zdjecia zinnych porodow takie drastyczne no i mimo tego sie
        zdecydowal.duzo mi pomogl bo bylam na znieczuleniu imowil kiedy mam oddychac bo
        nie czulam skurczy..potem lwekarz wlaczyl go w akcje...bo trzymal mi maseczke
        ztlenem i nawet przez chwile ok1,5godz zosatlismy samji!i on wszytskiego
        pilnowal!!bardzo mi pomogl!ichoc widzial mnie rozcieta i powiedzial sobie ze juz
        nigdy mnie nie dotkniesmileto potem nie mielismy najmniejszego problemu z
        sexem....a jest troche wrazliwy!pozdr.badzcie przy kobietach to strasznie
        wazne.ajak niechcecie ogladac calego spektaklu to na koniec mozecie wyjsc z
        porodowki!
    • dagmar22 Re: Poród - czy na pewno razem? 27.12.04, 21:47
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=14265096&wv.x=2&a=14289573
      Mój mąż jednak byl i jest bardzo szczęśliwy z tego powodu!!!


      --
      www.tickercentral.com/view/16tp/6.png
      A oto Jasiek- nasz kochany Krecik!!!
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=17142517
      • krotki opowiadam sie za porodem tradycyjnym 28.12.04, 01:12
        tzn mąz w barze na rogu

        ale powaznie to bylem obok po urodzeniu mnie pierwszemu akuszerka dała dziecko -
        ponoc nogi na tyle mi sie ugięły ze mnie podtrzymali ( a jest co!) zaniosłem
        po zważniu dzieciaka córke żonie ( inne pomieszczenie) - poźniej ruszyłem ,
        wyprawka, torty, bieganie no i wieczór---------------- później pępkowe w dniu
        przyjazdu bylem kiepski, później było tylko gorzej, dzis mała ma kilka lat daje
        ostro nam w kość,i ponoc bedzie tylko gorzej. I tak ma byc
        Pozdrawiam
    • szkodnik Re: Poród - czy na pewno razem? 28.12.04, 08:02
      Ja również miałem tą przyjemność bycia przy porodzie.

      Teściowa bardzo się pultała, gdy usłyszała o naszych planach. Do tej pory nie
      wiem dlaczego. Nie wydaje mi się żeby chodziło o kasę, bo za rodzinny
      zapłaciliśmy 400 zł. Może zawiść, zazdrość, sam nie wiem co. Gdyby nie
      przyjaciele, którzy nas do tego namawiali, to prawdopodobnie nie byłbym teraz
      tak szczęśliwy jak jestem.
      Było to dla mnie na prawdę olbrzymie przeżycie i nie żałuję ani jednej wydanej
      na poród złotówki. Przez cały czas byłem przy żonie, masowałem plecy, zwilżałem
      usta, wycierałem pot, a moja ręka służyła jej za kawał gliny, którą urabiała
      jak garncarz. To ja pierwszy (za wyjątkiem położnej) widziałem główke córeczki.
      Dostałem do ręki nożyczki i polecenie przecięcia pępowiny. Położna musiała
      nacelować nimi w którym miejscu mam ciąć, bo ręce tak mi się trzęsły, że
      mógłbym równie dobrze coś innego przeciąć.
      Mówi się, że słabi faceci mdleją. Nie wydaje mi się. Na innych salach także
      były porody rodzinne i nie widziałem, żeby którykolwiek z tatusiów źle się
      poczuł. To są - wydaje mi się - plotki mocno przesadzone.
      Krew. Widok krwi przeraża. Ja także boję się widoku krwi lecz tym razem nic
      mnie nie ruszało. Nawet widok łożyska czy sączącej się krwi w czasie
      czyszczenia macicy z resztek łożyska. Tak, widziałem to wszystko z bliska.
      Reasumując.
      Nie żałuję ani jednej chwili spędzonej przy zonie w szpitalu i polecam
      wszystkim przyszłym tatom poród rodzinny.
      Pozdrawiam.
      --
      ***Moje szczęście smile***
      • koteek1 Re: Poród - czy na pewno razem? 27.04.07, 17:25
        Jak wspaniale, że są tacy mężczyźni na świecie! Ja rodziłam 4 lutego, mąż był ze
        mną. I pewnie pięknie nie było, i łatwo nie było, poród z serii niezwykle
        ciężkich, ale myślę, że on mnie teraz bardziej rozumie. Zobaczył wszystko na
        własne oczy. Wiem, że to wymaga ze strony mężczyzny po prostu odwagi, bo to
        zderzenie nie tylko z cierpieniem ukochanej osoby, ale z własną bezradnością,
        ale potem procentuje. Ale rozumiem te dziewczyny, które są zdecydowane rodzić
        same, i tych facetów, którzy nie chcą razem rodzić.
    • yazonisyn Re: Poród - czy na pewno razem? 04.01.05, 11:41
      Pewnie że razem było to już kilka lat temu ale do dnia dzisiejszego pamiętam
      każdego ą sekundę wspólnie z Żoną spędzoną na sali porodowej. Jedno jest ważne
      według mnie to kobieta powinna decydować czy chce aby mąż był przy niej obecny
      a my Tatusiowie powinniśmy się do tego dostosować a jak nas mężczyzn krew
      powala z nóg to zawsze możemy popatrzeć na twarz naszej ukochanej
      Żony.Trzymajcie się więc Panowie i jeżeli Wasze Żony chcą abyście rodzili razem
      to iddzie na poród chwile są niezapomniane i żaden sport ekstremalny nie daje
      takiej adrenaliny jak wspólny poród.
          • moofka Re: Poród - czy na pewno razem? 27.12.05, 20:34
            halszkabronstein napisała:

            > Tak, łatwo być twardzielem gdy się tylko na to patrzy z boku a nie rodzi ,
            > ciekawe czy jak dresiarze bija kogos na ulicy to patrzenie z boku tez jest
            dla
            > twardzieli ...

            czego ma dowodzic ta analogia? bo jakos trudno sie dopatrzec co autor ma na
            mysli
            tak rozumiem, ze prawdziwy mezczyzny obronilby kobiete atakowana przez bandytów
            prawdziwy facet nie zostawiłby jej tez samej w tak trudnych dla niej chwilach
            tylko jakis beznadziejny szczeniak bedzie sie zasłaniał "widokami" kiedy rodzi
            sie ich wspólne dziecko
            • halszkabronstein Re: Poród - czy na pewno razem? 28.12.05, 00:37
              Hahaha dobre , sorry , ale co innego narazic sie i stanąć w obronie sabszego (
              nie mówie o kobiecie , ja sie potrafie obronic lepiej niz nie jeden mężczyzna i
              gdyby ktoś w mojej obecności został napadniety to by mi nie pozwolił honor tak
              tego zostawić ) a co inngo sobie stac obok podczas gdy ktos cierpi i udawać
              twardziela . Twardzielem jest osoba cierpiaca a nie osoba gapiaca sie .Ja
              rozumiem ze wiekszosc facetów na siłe szuka powodów by sobie udowodnić własne
              mestwo nawet cierpieniami kobiet... Przykro mi . Jeśli parka ma ochote na poród
              rodzinny to ich sprawa . Nie wiem jednak po co udawać ze poród jest fajny i
              ładny . Ja sie bym w takiej sytuacji czuła paskudnie . Tak samo nie odczuwam
              potrzeby podobnie jak ktoś inny na forum by partner ogladal mnie podczas
              leczenia zeba u detysty , robienia kupy , operacji na raka itp. Wiec nie
              czujcie sie takimi twardzielami bo to jest naprawde żałosne ! To , że taki
              poród odpowiada Wam nie daje Wam prawa do osądzania innych ojców i matek
              chcących rodzić oddzielnie. Wiele moich koleżanek mówi , ze bolało je tak
              bardzo , ze było im juz wszystko jedno co sie dzieje byleby ten koszmar
              wreszcie sie skończył . To, ze nazywasz kogoś szczeniakiem dowodzi tego , ze
              sam nim jesteś . Zasłaniaja sie widokami ?! A co może to takie rajcujace widoki
              dla Ciebie?! Lekarz to faktycznie może pomóc , ale naprawde nie szczeniak
              uważajacy sie za twardziela tylko dlatego ze stoi i sie gapi uważajac ze jest
              mocny a ta biedna kobieta po raz koeljny nie dalaby sobie bez niego sama
              rady.......................

              Jak byś musiał rodzic cewka kamienie nerkowe to rozumiem ze Twoja żona też musi
              być wtedy twardzielem i sie wgapiac lol ? No chyba nie bedzie szczeniakiem i
              nie zostawi Cie w takiej trudnej chwili .... a wiem , ze faceci wtedy płacza
              jak malutkie dzieci .

              Zapomniałam jednak ze musze rodzic na siłe z mężem bo inaczej bede mieczakiem ,
              szczeniakiem i kim jeszcze bede ? Może jeszcze sobie to nagram na video by
              ogladac przy obiedzie takie to cudowne i apetyczne . Sorry, ale gdybym nie
              musiala sama nie chcialabym na to patrzec , wole mezowi oszczedzic tej
              strasznej chwili ..chyba mam taki wybór ?!?! Czy tu istnieja tylko jedynie
              słuszne porody?!?!
                • halszkabronstein Re: Poród - czy na pewno razem? 28.12.05, 03:15
                  Musi , powinna , powinien , ale często nie są wink.

                  Ja jestem zdania , ze człowiek powinien być silny i z każdym dniem pracować
                  nad swoja siła psychiczna i fizyczna . Mało mnie interesuje czy to kobieta czy
                  mężczyzna ...w praktyce i tak każde zrobi wedle uznania.

                  Choc z tego co czytam na emama to siła panów przejawia sie w tym , ze pogapia
                  sie na poród a na codzien im nie przeszkadza ze żona pracuje na dwa etaty( 8 h
                  pracy a potem dom ) bo to takie nie męskie podobno sprzatac , gotowac ,zajmować
                  się dzieckiem . Bardzo męski jest za to jak widac brak pomocy przy codziennych
                  pracach i obowiązkach .
                • moniowiec Re: Poród - czy na pewno razem? 04.06.09, 10:43
                  a się wtrącę bo już nie mogę a dalej czytać mi się nie chce.

                  poród miałam bez męża bo akurat oddział porodowy był w remoncie i sali nie było do porodów rodzinnych, wszystkie baby rodziły hurtem na patologii (potem widywałam facetów sterczących cały dzień i czekających z miną zbitego psa, mojego męża wygoniono bo co w nocy na schodach miał robić?). niestety oddział otwarto miesiąc później... cóż, może następne, bo bardzo chcieliśmy razem to przeżyć. w sumie strasznie bie bylo i większość czasu mi się nudziło i dłużyło.

                  rok wcześniej mój mąż rodził - wielki kamień nerkowy! tak, widziałam jak się męczy, jezdziłam z nim po lekarzach bo nie wiedzieliśmy co to a on z bólu po ścianach chodził. widziałam jak mu cewnik wyciągają. tak, nadal uprawiamy sex. m.in stąd późniejsza ciąża... big_grin

                  nawet przez sekundę nie pomyślałam - o matko, ale to feee... ani "ale ze mnie twardziel". brałam to jak normalne zachowanie - jestem z człowiekiem którego kocham nie tylko jak się śmieje ale i jak płacze. i on ma tak samo.
                  --
                  W dyskusji nie zniżaj się do poziomu idioty, bo pokona cię doświadczeniem.
                  Mój brzdąc
              • moofka Re: Poród - czy na pewno razem? 28.12.05, 15:45
                jesli to do mnie, to mały mistejk
                ja nie jestem on
                i w obrzydliwym paskudnym - jak go nazywasz - porodzie grałam główną rolę
                mam wiec te doswiadczenia, ktorych nie masz ty, a sie unosisz
                ktos, kto nigdy nie rodzil ani w porodzie wlasnego dziecka nie uczestniczyl
                faktycznie na pierwszy plan bedzie wysuwał te nieszczesne widoki
                kolezanki mowily, ze boli? potwierdzam boli bardzo
                tym bardziej boli, kiedy traktuja cie nie jak czlowieka z imieniem i
                wrazliwoscią tylko macicą z rozwarciem
                w tej sytuacji fakt, ze jest ktos, dla kogo jestes wazna, kogo twoje cierpienie
                rusza i kto, choc czasem nieporadnie probuje ci pomoc i wesprzec, kto cie kocha
                i szczerze przezywa to co sie dzieje razem z tobą moze cie uchronic przed
                totalnym załamaniem
                jezeli moj maz bedzie chory nieporadny cierpiacy i zdany na laske i nielaske
                personelu
                to tez z nim bede
                i nie dlatego, ze czuje rozkosz dziką przy oglądaniu krwi, tylko dlatego, ze
                moja obecnosc moze mu pomóc
                poza tym nikt nie kaze wgapiac sie chlopu miedzy nogi - bo chyba to cie
                najbardziej oburza
                w moim przypadku decyzja o wspolnym porodzie byla sluszna i mnie bardzo pomogla
                poza tym on chciał byc i cieszy sie, ze mógł w tym uczestniczyc
                jakos dziwnie bardziej od poranionego krocza zapamietał wiele innych rzeczy
                chyba byłoby mi przykro, gdyby w tak ciezkiej chwili zostawił mnie samej sobie
                ale to ja, skoro ktos ma takie estetyczne obawy, niech idzie pic z kolesiami i
                czekac na sms
                kazdy jest inny
                mój mąz byc moze miał obawy i na swoj sposob, zreszta chyba jak kazdy facet -
                bal sie porodu
                ale ja balam sie go tysiąc razy bardziej
                • halszkabronstein Re: Poród - czy na pewno razem? 28.12.05, 16:22
                  Ale zrozum , ze jawcale nie jestem przeciwko porodom rodzinnym ! To jest Wasz
                  świadomy wybór i jeśli czujecie sie z tym super to popieram Wasz wybór w 100% .
                  Denerwuje mnie tylko jak niektórzy w tym temacie próbuja udowodnić , ze jakiś
                  poród jest lepszy od innego - TY czułaś tak , być może inna kobieta czuje
                  inaczej .Tak samo mężczyzni . Nie rozumiem czemu każdy dokonujac wyboru uważa ,
                  ze wybory innych są złe... A jeśli moje koleżanki nie odczuwaja potrzeby
                  rodzenia z mężem to nie wiem czemu są tu napiętnowane zaraz...
                  • moofka Re: Poród - czy na pewno razem? 28.12.05, 17:46
                    halszkabronstein napisała:

                    > A jeśli moje koleżanki nie odczuwaja potrzeby
                    > rodzenia z mężem to nie wiem czemu są tu napiętnowane zaraz...
                    ____________________________
                    nie zauwazayłam, zeby ktos tu pietnował czyjes potrzeby
                    zauwazylam natomiast, ze kontekscie porodu rodzinnego podkresla sie -
                    szczegolnie ci, ktorzy w nim nigdy nie uczestniczyli - brzydote
                    całego "spektaklu", brzydote rodzacej kobiety, "wrazliwosc" na te widoki
                    ogladajacego tatusia
                    i chce podkreslic, ze nie to jest wazne
                    jesli boje sie zostac sama w takiej chwili, bo jestem ogromnie wrazliwa na bol -
                    to mam z tego zrezygnowac, bo komus bede nieladna?
                    i dlaczegho uwazasz, ze dla faceta ładniejsza jest lalka wypacykowana, niz
                    własna ukochana zona rodzaca jego wlasne dziecko
                    i w tym momencie pozwolilam sobie zaprotestowac,
                    bo stwierdzenie ładne - brzydkie dyskusji i ocenie raczej nie podlega
                    a porownanie porodu do robienia kupy tez kaze mi myslec, ze osoba ktora to
                    pisze nie wie, o co tak naprawde chodzi, bo nie tylko o wypchniecie czegos na
                    zewnatrz
                    nie chce tutaj jakims patosem czy egzaltacją pojechać
                    ale poród - jesli siegnąć troche wyzej niz nieskazitelny makijaz - jest piekny
                    rodzi się człowiek, to jest piękne, dla jego rodziców, na pewno

                    natomiast gdzyby facet szczegolnie nie chciał - nie zmuszałabym go, moze byłoby
                    mi troche przykro, ale bym nie zmuszała, rozumiem, ze nie kazdy musi chciec
                    poprosiłabym mamusie smile
                    • halszkabronstein Re: Poród - czy na pewno razem? 28.12.05, 18:25
                      Ja wcale nie popieram chodzenia w tapecie na codzien i tego , ze niektóre
                      kobiety przez 20 lat unikały pokazywania się mężowi bez makijażu uncertain. Chodzi mi
                      o coś innego . Właśnie ciągle słysze ten patos porodu . Ładne - brzydkie no
                      cóż, wg. mnie poród to nie jest nic fajnego ani jakaś wyjątkowa chwila ( zależy
                      od podejścia ) to raczej coś co musze znieść bo nie ma innego wyjścia. Gdyby
                      była możliwość magicznego wyjęcia dziecka z brzucha to bym się nie wahała ani
                      minuty.

                      Kobieta rodząca nie jest dla mnie ładna , przykro mi . Wszystkie te sprawy
                      związane z porodem wydają mi się przytłaczająco fizjologiczne i niesmaczne .
                      Dlatego rozumiem , ze czyiś mąż może mieć podobne zdanie i czekać za dzwiami .

                      A fakty są niestety takie , ze obserwuje się póżniej kłopoty z pożyciem u
                      mężczyzn którzy poszli na siłe i dla nich to był błąd.

                      Ja jeszcze nie wiem czy mąż bedzie przy mnie - to jego wybór ( bo jak pisałam
                      nie ma to dla mnie osobiście wielkiego znaczenia ) , acz mój poród bedzie trwał
                      ok 15minut przez cc wiec to nie bedzie raczej nic strasznego - bede przytomna i
                      znieczulona smile. Nie chce sie na siłe zmuszac do porodu fizjologicznego , tak
                      bedzie lepiej i dla mnie i dla męża który ewentualnie byłby przy mnie też ( nie
                      wiem jednak czy w szpitalu w którym urodze jest opcja by mąż był przy cc ).

                      • moofka Re: Poród - czy na pewno razem? 28.12.05, 18:31
                        halszkabronstein napisała:

                        >> A fakty są niestety takie , ze obserwuje się póżniej kłopoty z pożyciem u
                        > mężczyzn którzy poszli na siłe i dla nich to był błąd.
                        _________________________________
                        to sa spekulacje nie fakty
                        moze sie tak zdarzyc, nie musi
                        jak czesto sie obserwuje, gdzie sie obserwuje i skad wiadomo ze to z powodu
                        porodu?
                        nie wiem na jakie zrodlo sie powolujesz, chyba tylko swoje domysly, a to fakty
                        nie sa
                        • halszkabronstein Re: Poród - czy na pewno razem? 28.12.05, 18:37
                          Na domyślach bazuja ludzie myślacy , ze poród jest taki wspaniaływink.

                          Ale tak się składa akurat , ze mam troche znajomych psychologów i opowiadaja
                          mi , ze takie przypadki to nie rzadkosc.Badania na ten temat na pewno były
                          prowadzone ale nie chce mi sie ich po necie szukać. Ponadto chyba ,nie zyjemy
                          na odludziu - porozmawiaj z własnymi kolegami czy byliby nastawienie tak
                          entuzjastycznie - ja ciagle słysze - matko ja bym chyba potem juz nie mógł sie
                          kochać z żoną ( a pod koniec LO mieliśmy pokazany b.interesujacy film z
                          przebiegu porodu , kamera była niemal miedzy nogami kobiety - dziewczyny miały
                          lzy z oczach a faceci komentowali właśnie w ten sposób - do dziś wspominaja ten
                          film.. gratulacje dla naszej kobiety od biologii, to zniesmaczenie zostalo do
                          dzis choc moze lepiej wiedziec jak to wyglada.. )

                          Podkreslam nadal, ze to wybór kazdego , bądzcie wszyscy szczęśliwi i cieszcie
                          sie pociechami . Jak się natomiast urodzą to jest Wasza sprawa i żaden poród
                          nie bedzie gorszy czy lepszy .
                          • moofka Re: Poród - czy na pewno razem? 28.12.05, 20:34
                            o bólu opowiadały ci kolezanki o rzekomej traumie znajomi
                            cały swój wstret do porodu wywodzisz z jakiegos pozal sie boze filmiku
                            edukacyjnego (na marginesie polecam ilustrowaną wersję gdzie krecik połoznik
                            pomaga pani zającowej, bardzo poszerzy ci spojrzenie)

                            a ja przeszłam i owszem uwazam ze jest to cos wielkiego, nie tylko parcie
                            i zgodzi sie ze mną kazda matka
                            pod tym wzgledem jest wspaniały, a jeszcze bardziej wspaniałe jest, kiedy ktos
                            najwazniejszy dla ciebie chce byc obok ciebie i nie boi sie, ze go twoja gola
                            pupa zniesmaczy, i dla mnie taki facet jest wrazliwy, wrazliwy na twoj bol i
                            twoje potrzeby, a nie delikates wrazliwy na widok twojego rozciągniętego krocza
                            ale widac mamy inną definicję wrazliwosci smile
                            • halszkabronstein Re: Poród - czy na pewno razem? 28.12.05, 20:57
                              No wiec nie widze powodu dla którego miałabys sie zniesmaczyc na widok partnera
                              robiacego kupe ? Delikatnisie z Was?

                              Rzekomej traumie porodu?? Poczytaj dziewczyno jakie przejscia miały niektóre
                              kobiety przy porodzie to pogadamy , moze u Ciebie było różowo , ale to jakaś
                              wielka ściama rodem z opowieści ligii polskich rodzin , ze poród jest taki
                              cudooowny. Chcesz to sobie cierp , jak dla mnie możecie nawet z partnerem
                              zabawiać sie z fisting - Wasza sprawa . Kazdy ma jednak inny próg estetyki i
                              nigdy nie pozwole by ktos ogladal moje porozciagane krocze, paskudztwo. Moja
                              goła pupa go nie zniesmaczy , ale pewna fizjologia porodu wcale chyba nie jest
                              tak apetyczna.. Czytałam , ze podczas parcia kobieta np zrobiła kupe - no
                              super , to musi być juz szczyt przyjemności przy mężu bedzie co wspominac przy
                              obiadku .

                              Wrazliwy na mój ból facet to mi opłaci cesarke ( gdybym sama na nia nie miala )
                              a nie zmusi mnie do watpliwej przyjemnosci rozciagnietego procza by poczuc sie
                              jak twardziel i wrazliwiec hehe dobre.
                              • hedonista.oswiecony wiesz co Halszka 31.12.05, 18:01
                                jasne, że i Ty masz rację, ale masz takie podejście, że Ci już współczuje
                                porodu... Nie nastawiaj się tak negatywnie, poszukaj w tym czegoś pozytywnego,
                                w końcu jak idziesz do dentysty to jest jakiś powód, że znosisz niewygodę (bólu
                                już nie ma skoro znieczulenie to nie problem).

                                Bardzo tak podkreślasz niesteteyczność, nie rozumiem masz w domu osobną
                                łazienkę i mąż Cię tylko w makijażu widuje, nigdy nie widział Cię niewyspaną,
                                zmęczoną.... wiem, że to nie krew, ale w swojej obronie prawa do rodzenia
                                osobno (którego nikt Ci nie zamierza zabierać) posuwasz się trochę do
                                deprecjacji rodzenia wspólnego.

                                Ja nie słyszałem aby jakiemuś Panu potem nie stawał. Byłem przy porodzie i to
                                jest fajne wspomnienie, naprawdę się cieszę, że widziałem moją córkę od razu,
                                to jest normalnie ludzkie i fajne

                                pozdrawiam

                                --
                                Hedonia Oświecona
                                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=34710
                                • halszkabronstein Re: wiesz co Halszka 01.01.06, 20:38
                                  Litości ... czytaj moje posty uważanie skoro już komentujesz , ja akurat nie
                                  chodze wytapetowana od rana do wieczora , nawet jak sie maluje to delikatnie .
                                  Oczy podkresle rano i to w zasadzie wszystko jesli chcesz juz znac szczegóły ,
                                  kremu nawilżajacego użyje bo mi na zimnie wysycha twarz , szminki nivea
                                  bezbarwnej bo mi usta pekaja gdy ichnie zabezpieczne itp wink Pisałam , ze nie
                                  uważam tego za sluszne gdy kobieta chodzi w kilogramowej tapecie i maz nigdy
                                  nie widzal jej bez niej . Poród jest nieestetyczny w inny sposób niz
                                  niewytapetowana zona , rozumiem , ze z dzieckiem bedziecie sobie radosnie od
                                  najmłodszych lat ogladac filmy z flakami w tle na zasadzie zabili go i uciekł
                                  bo jest to szczyt estetyki.

                                  Współczujesz mi porodu hm, no wg. mnie nie ma tu czego gratulować , poród sam w
                                  sobie naprawde nie dla kazdego jest przyjemnoscia i radoscia , wejdz sobie na
                                  forum o porodach to zobaczysz jakie traumy czasem przechodza kobiety - taka
                                  jest prawda .
                                  Gratulować to można dziecka , myślisz , ze gdyby nie dziecko to bym sie
                                  zdecydowała na tą watpliwą przyjemność? Ot tak sobie urodzic dla sportu ...

                                  Zrozumcie , ze naprawde to jest Wasz wybór, ja nikomu kto rodzi naturalnie nie
                                  bede siedziec nad glowa i wmawiac ,ze pewnie ma nieudane zycie erotyczne albo
                                  traumatyczne wspomnienia - ludzie sa różni i chyba maja prawo reagowac różnie?
                                  Ja tylko podkreślam , ze jest taka możliwość i odpowiadam na posty jakoby
                                  ludzie nie chcacy rodzic razem byli tchórzami itp . Skoro wyzywa sie kogos
                                  tylko za jego wybór do którego ma prawo to pozwoliłam sobie zabrać w tej
                                  sprawie głos . Jesli dla Ciebie to było fajne przezycie to naprawde sie
                                  ciesze , ale mam nadzieje ze nie napiszesz , ze kazda osoba jest taka czy inna
                                  przez inna decyzje. Ja po prostu rozumiem ludzi , to nie jest po prostu
                                  problem ' niestawania ' to ma bardziej podłoże psychiczne . Nawet w tym temacie
                                  ktoś napisal , ze nie wie czy pozniej mógłby uprawiac sex z żoną.
                                  Watpie jakos , ze specjalnie chcialby ja po porodzie ponizyc nie chcac
                                  współżyć ;/.

                                  Również pozdrawiam .

                                  • hedonista.oswiecony ale przeginasz 02.01.06, 08:58
                                    wiesz co... widzę swoje słowa w tak krzywym zwierciadle, że nie chce mi się
                                    męczyć i pisać "co poeta miał na myśli". Nie rozmawiasz ze mną tylko z tysiącem
                                    negatywnych postaw, które gdzieś tam usłyszałaś, a że się odezwałem to łatwo
                                    wrzucić je na mnie. Nie rodziałaś z tego co czytałem i niestety przyswoiłaś
                                    tysiące uprzedzeń, które nie tylko nie całkiem są zgodne z rzeczywistością to
                                    jeszcze sprawiają, że poród będzie dla Ciebie b.trudny bo niczego innego nie
                                    oczekujesz.
                                    pozdrawiam
                                    HO

                                    --
                                    Hedonia Oświecona
                                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=34710
                                    • halszkabronstein Re: ale przeginasz 02.01.06, 14:13
                                      Opinie które gdzieś tam usłyszałam , człowieku poczytaj sobie na czym polega
                                      poród bo widze , ze Ci sie wydaje lekki łatwy i przyjemny . Sam nie rodziłeś
                                      wiec przyswoiłeś sobie pozytywne odczucia patrząc na żone która byc może miała
                                      łatwy króciutki poród a dziecko wypadło jak z wiaderka (?) . Co niby jest
                                      niezgodne z rzeczywistościa? Czekam na konkretne przykłady !

                                      Ponadto a propos uprzedzeń mężczyzn to wypowiadaja sie psycholodzy i
                                      seksuolodzy , jak mi nie wierzysz przejdz sie na uniwersytet albo do
                                      psychologa/seksuologa jesli jakiegoś znasz i popytaj.... nie wszyscy musza miec
                                      super pozytywne wspomnienia . To,ze Tobie poród sie wydaje super nie znaczy ze
                                      ja nie moge miec zupełnie innych odczuc na ten temat.

                                      P.S. skoro opisałeś tysiace nagatywnych postaw z którymi rzekomo rozmawiam to
                                      chyba jakbyś sam przed soba potwierdzał , ze takie postawy jednak istnieją
                                      lol . No wiem wiem ,kazdy musi miec jedynie słuszne odczucia na ten temat ...


                                      Dla mnie poród bedzie łatwy bo bede rodziła przez cc na życzenie a co trudnego
                                      może być w 15-20 minutowej cesarce w znieczuleniu ? Lubie sobie ułatwiać życie
                                      a nie kultywować na siłe średniowiecze bo to mówiac z patosem cud narodzin i ma
                                      byc taki fizjologiczny jak tylko sie da. Oczywiście to sprawa indywidualna
                                      zawsze sie opowiadam za wolnym wyborem , tak by kazdy miał swoje niepowtarzalne
                                      cudowne wspomnienia wink.
                                      • hedonista.oswiecony Re: ale przeginasz 02.01.06, 18:51
                                        ale gdzie w moich słowach jest twierdzenie, że poród to tylko pozytywne aspekty
                                        są. Ty zwracasz uwagę przede wszystkim na negatywne, ja mówię, że nie tylko one
                                        są. A jako praktyk optymizmu wiem, że nastawienie ma wpływ na odbiór tego
                                        samego...

                                        A poród mojej żony trwał kilkanaście godzin, byłem i widziałem, że ją bolało,
                                        ale też mówiła mi, że to wcale nie jest aż tak bolesne jak się wydaje przed.
                                        Również się bała bo to był jej pierwszy (i jedyny) poród.

                                        Odnoszę się nie tyle do rzeczywistości bo wiem, że ludzie różnie reagują, tylko
                                        piszę jak widzę Twoją postawę. Oczekujesz samego najgorszego więc trudno aby
                                        Cię coś innego spotkało.

                                        pozdrawiam,
                                        HO

                                        --
                                        Hedonia Oświecona
                                        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=34710
                                      • yennefer79 Re: ale przeginasz 05.10.06, 15:21
                                        > Dla mnie poród bedzie łatwy bo bede rodziła przez cc na życzenie a co
                                        trudnego
                                        > może być w 15-20 minutowej cesarce w znieczuleniu ?
                                        ok, teraz ja sie wypowiem na temat, nas ktorym sie nie znam, w przeciwienstwie
                                        do Halszki, ktora juz rodzila cc (wlasnie spojrzalam na daty), ale dla mnie w
                                        cc trudne byloby:
                                        - strach, ze mi uszkodza rdzen kregowy (mam zle zdanie o anestezjologach)
                                        - strach, ze beda powiklania, jak to przy operacji
                                        - najwiekszy bol jest wtedy, kiedy czlowiek nie jest znieczulony szokiem
                                        (lezalam na sali z dziewczyna po cc)

                                        Poza tym w fakcie posiadania malenkiego dziecka tez jest mnostwo fizjologii, do
                                        ktorej ja mam moze stosunek zbyt entuzjastyczny, ale tez nie mozna przeginac
                                        na "nie".
                            • uwolnic_cyce Re: Poród - czy na pewno razem? 29.10.06, 20:07
                              moofka napisała:
                              o bólu opowiadały ci kolezanki o rzekomej traumie znajomi
                              > cały swój wstret do porodu wywodzisz z jakiegos pozal sie boze filmiku
                              > edukacyjnego (na marginesie polecam ilustrowaną wersję gdzie krecik połoznik
                              > pomaga pani zającowej, bardzo poszerzy ci spojrzenie)

                              Świetny pomysł na edukacje: kret z zającem.Czytam i oczom nie wierzę.

                              > a ja przeszłam i owszem uwazam ze jest to cos wielkiego, nie tylko parcie
                              > i zgodzi sie ze mną kazda matka

                              Są takie co się z tobą nie zgadzają. Nawet na tym forum.


                              >nie boi sie, ze go twoja gola
                              > pupa zniesmaczy, i dla mnie taki facet jest wrazliwy, wrazliwy na twoj bol i
                              > twoje potrzeby, a nie delikates wrazliwy na widok twojego rozciągniętego
                              krocza

                              Nie każdy jak ty ma potrzebę świecenia gołą p***ą.

                              > ale widac mamy inną definicję wrazliwosci smile

                              Dobrze,że twój facet jest na tyle wrażliwy żeby nie mówić ci wszystkiego co
                              myśli, albo mówi ci to co chcesz usłysześ.

                              Rozciągnietego krocza życze.




                              A twój facet ma tyle wrażliwości
                      • yennefer79 Czy rodzace sa brzydkie 05.10.06, 15:10
                        No ok, moze nie sa sliczne, ale sa wyjatki. Widzialam ilustrowana zdjeciami
                        ksiazke o porodzie z, nie ukrywam, drastycznymi zdjeciami krok po kroku, jak
                        dziecko z pani wychodzilo. Zdjecia byly drastyczne od pasa w dol. natomiast
                        pani byla zaskakujaco sliczna i ... miala nienaganna fryzure smile) Ja tez na
                        zdjeciu z pierwszego karmienia promienieje i na pewno wygladam ladniej niz
                        miesiac czy dwa pozniej, kiedy maly mial kolki i mielismy 3 tygodnie
                        nieprzespanych nocy.
                        Poza tym natura dala nam cos tak pozytecznego jak szok, ktory znieczula
                        rodzaca, a wiekszosci ojcom kaze nie zracac uwage na estetyke w momencie, kiedy
                        najwazniejsze jest dziecko. Bo (zeby nie przeslodzic) postawie sprawe jasno:
                        dla mojego meza i mamy najwazniejsze bylo dziecko, bo dla mnie, no coz - ja.
                        Moje prawo, to ja rodzilam.
                • koteek1 Re: Poród - czy na pewno razem? 27.04.07, 17:34
                  brawo, brawo, brawo! tak było i u nas! mąż w parciu bał się bardziej, niż ja, bo
                  ja nie widziałam, że tworzą mi się w oczach bąble z krwią, nie czułam tego -
                  parłam. To on zwrócił uwagę lekarzom, że coś jest nie tak z moimi oczami,
                  uratował mi wzrok, jestem pewna. Kto jeśli nie on by się mną zajął? Dla
                  personelu to tysięczny poród, dla nas był pierwszy...
              • gitator Re: Poród - czy na pewno razem? 30.03.06, 13:04
                Hmmm.. mi tam się zdaje że ciężko porównywać poród z robieniem kupy... Masz
                rację że każdy powinien podjąć decyzję sam, niektórym to odpowiada niektórym
                nie, różne są rodzaje relacji między ludźmi i stopień spoufalenia no i niektórzy
                się krępują no i też jest OK.

                Mimo to nie zgodzę się z Tobą że przebywanie z kobietą w tej chwili nie jest
                dowodem męstwa - uważam że jest to bardzo odważna decyzja. Bardzo ciężko jest
                patrzeć jak druga osoba którą kochasz cierpi - ja też chciałabym być z mężem czy
                dizeckiem w chwilach kiedy on będize cierpiał, i trzymać go za rękę gdy będzie
                rodził kamienie nerkowe. Wiem jednak że to jest bardzo bardzo trudne,
                szczególnie kiedy nie możesz nic a nic poradzić na to co się dzieje. Poza tym
                niesprawieliwością jest nazywanie facetów "gapiami" - oni też przeżywają poród,
                a to że natura stworzyła ich tak że sami nie rodzą to chyba nie ich wina?

                Nie wiem czy oglądaliście film "Miasto Gniewu" - jest tam przedstawiona relacja
                syna i ojca który cierpi na jakąś chorobę układu moczowego - co może zrobić
                osoba gdy ktoś kogo kochasz cierpi? Tylko być z nim i trzymać za rękę i jest to
                naprawdę wielki wyczyn.

                Położna na szkole rodzenia z dużym doświadczeniem wypowiada się że o wiele
                łatwiej współpracuje się jej z pacjentkami, którym towarzyszy mąż - pełni on
                rolę "tłumacza" i uspokaja rodzącą. Podobnie pomaga jej radzić sobie z bólem, i
                to jest nieocenione. Jednak i tak uważam że nic na siłe - jeśli relacje panujące
                między nimi są tego rodzaju, że nie chcą przeżyć tego wspólnie to obecność męża
                będzie tylko żonę stresować i drażnić. Ale tak czy siak ja chciałabym mieć przy
                sobie kogoś bliskiego - jak nie męża to kogoś innego, może mamę, przynajmniej w
                pierwszym okresie porodu i na początku drugiego, bo czuję że znosić ból w
                samotności to jakoś tak o wiele ciężej, nie ma jak odwrócić uwagi od tego.

                Pzdr


                • gale Re: Poród - czy na pewno razem? 17.11.06, 21:29
                  Wypowiedź johnnysixcannons uważam za najbardziej rozsądną i zrównoważoną w tym
                  wątku. Tak właśnie było w naszym przypadku, Kolego, podpisuję się pod Twoją
                  wypowiedzią.

                  --
                  Kreta dla...kretofilow wink
              • yennefer79 Re: Poród - czy na pewno razem? 05.10.06, 14:44
                halszkabronstein napisała:

                > Twardzielem jest osoba cierpiaca a nie osoba gapiaca sie
                Niby masz racje, ale wg mnie nie do konca. Czasem trudniej jest patrzec na
                cierpiaca ukochana osobe, bo np. rodzaca wie, ze jeszcze da sie wytrzymac, ale
                moze wygladac, jakby za chwile miala zamiar zemdlec.

                > To , że taki
                > poród odpowiada Wam nie daje Wam prawa do osądzania innych ojców i matek
                > chcących rodzić oddzielnie.
                Alez oczywiscie. Robienie mody ze spraw zycia i smierci jest po prostu glupie.
                Ale ja osobiscie sie ciesze, ze dzieki tej modzie nie musialam byc w szpitalu
                sama. W koncu porod w szpitalu, w calkowitej izolacji od bliskich tez byl swego
                rodzaju moda w porownaniu z tysiacleciami porodow w domu (oczywiscie
                nieporownanie bardziej ryzykownych)

                >Wiele moich koleżanek mówi , ze bolało je tak
                > bardzo , ze było im juz wszystko jedno co sie dzieje byleby ten koszmar
                > wreszcie sie skończył .
                Opisujac swoj porod uzylabym slowa "koszmar", ale zeby odciac sie od
                cierpienia, trzeba sie tez odciac od swiata zewnetrznego, to prawda. Ale czulam
                sie bezpieczniej, wiedzac, ze jest ktos przytomny, kto czuwa nad sytuacja.


                To, ze nazywasz kogoś szczeniakiem dowodzi tego , ze
                > sam nim jesteś . Zasłaniaja sie widokami ?! A co może to takie rajcujace
                widoki
                >
                > dla Ciebie?!
                Chyba nie zrozumialas. sad Nie masz wrazenia, ze bywaja naprawde szczeniackie
                sytuacje, kiedy kobieta cierpi, a facet w tym czasie moze i obgryza paznokcie
                na korytarzu, ale potem ona ma 4 dni obozu przetrwania na sali poporodowej z
                sytemem rooming-in (czyli matka z dzieckiem, nie masz czasu odpoczac, caly czas
                opieka nad noworodkiem), a on idzie pic? Przeciez chyba nikt nie twierdzi, ze
                KAZDY facet, ktory nie chce byc przy porodzie, to szczeniak.

                > Jak byś musiał rodzic cewka kamienie nerkowe to rozumiem ze Twoja żona też
                musi
                >
                > być wtedy twardzielem i sie wgapiac lol ? No chyba nie bedzie szczeniakiem i
                > nie zostawi Cie w takiej trudnej chwili .... a wiem , ze faceci wtedy płacza
                > jak malutkie dzieci .
                Moj chlop jest straszny macho (niech go cholera) i pewnie, by sie nie zgodzil,
                ale ja jestem rowniez w tej kwestii do jego dyspozycji. Mam doswiadczenie w
                prowadzaniu do ubikacji mdlejacych osob plci oboja. Nie oszukujmy sie, jak
                szczesliwie dozyjemy poznej starosci (czego sobie i wszystkim czytajacym
                zycze), wiekszosci z nas nie ominie opieka nad przewlekle chorym
                wspolmalzonkiem. Moi drodzy, porod przy tym to naprawde male piwo.


                > Zapomniałam jednak ze musze rodzic na siłe z mężem bo inaczej bede
                >mieczakiem , szczeniakiem i kim jeszcze bede ?
                ???? Ty chyba naprawde zle tamtego dykutanta zrozumialas. Szczeniakiem bylby
                facet, ktory nie chce wesprzec swej kobiety, gdyby ta chciala, zeby jej
                towarzyszyl. Rodzaca twardzielka jest z zalozenia (fakt, ze nie ma innego
                wyjscia...)
              • lacitadelle Re: Poród - czy na pewno razem? 27.04.07, 10:33
                ja tylko nie rozumiem jednego: jak dla Ciebie poród, co kilka razy podkreślasz,
                może być taką samą czynnością fizjologiczną, jak robienie kupy. Nie pierwszy raz
                w życiu przekonuję się, że ludzie są różni i niektórych nie da się zrozumieć,
                nawet jak człowiek będzie się bardzo starał.
        • yennefer79 Twardziele rzondzom! 05.10.06, 14:25
          voyciechov napisała:

          > Jasne, ze tak.. porod to sport WYLACZNIE dla prawdziwych Twardzieli!!
          Ano ! smile I moj sie takim okazal i to tez jest wazne, jak chce go zamordowac za
          jakas glupote i sobie przypomne, jak to bylo na porodowce, to mi od razu zadza
          mordu przechodzi. No ale serio - mial latwo, bo i ja tak mialam, urodzilam
          szybko i bez komplikacji. Jednak, choc to brzmi smiesznie, NAPRAWDE mi pomogl,
          rozwijajac z paierków 3 (slownie: trzy) cukierki typu krowka. Sama mialabym z
          tym powazny problem. Poza tym byl. Po prostu czulam, ze mnie ktos pilnuje. A
          kiedy oddalam dziecko, bo mialam problem z urodzeniem lozyska, a potem mnie
          lyzeczkowali, to wiedzialam, ze ktos dziecka pilnuje. Sama mialam endorfinowa
          glupawke (ze tak latwo!) i szczerze mowiac w tamtej chwili nie nadawalam sie na
          odpowiedzialnego nadzorce przy zabiegach wokol noworodka.
          Poza tym do dzis pytam w kolko mojego szacownego (dumnego jak paw) malzonka,
          jak to bylo, jak dziecko sie urodzilo - bo to przeciez tylko on je widzial!
          Twierdzi, ze bylo srebrne od mazi, ja tego nie widzialam, bo pokazli je pod
          swiatlo, a potem lezalo mi na brzuchu przykryte stosem kocykow i moim czerwonym
          szlafrokiem na dodatek.
          A, zapomnialabym. Oczywiscie facet nie powinien sie wpraszac na sile, bo
          kobieta ma prawo dyktowac warunki - to ona cierpi, ryzykuje zycie i zdrowie.
          Ale to bylo dla mnie ogromnie wazne, ze to ja sie wahalam, a on od poczatku byl
          calkowicie pewny, ze chce przy tym byc. Zeby pilnowac dziecka i ... z
          ciekawosci. Chodzil ze mna na wszystkie kontrole w czasie ciazy i tak jakos
          zamotal, ze gdyby w koncu nie mogl pojechac ze mna na porod, to bym bardzo
          zalowala.
    • p-iotr Re: Poród - czy na pewno razem? 14.02.05, 11:24
      Ze swojego doswiadczenia moge polecic Szkole Rodzenia - tam zostalo nam
      wylozone "kawa na lawe" co sie dzieje w czasie porodu, jak mozna sobie go
      ulatwic (pozycja, wanna, itd, itp..), czego żądac na izbie przyjęc i na
      porodówce, jak sie potem zajac dzieckiem i inne tego typu sprawy.
      Takie szkolenie sprawia, ze czlowiek zaczyna WIEDZIEC, co sie stanie, na czym
      cala ta "akcja", jak to mowia niektorzy, polega. A gdy sie wie, to znika
      strach. Pewnie, pozostaje obawa czy aby wszystko na pewno bedzie w porzadku,
      ale to zupelnie inna historia.

      Wszystkim "estetom" chcialbym powiedziec, ze gdy naprawde pomagasz Kobiecie
      rodzic, to stoisz przy Jej glowie, ocierasz pot, trzymasz za reke, podajesz lód
      i robisz setki innych rzeczy - na pewno nie wgapiasz sie Jej miedzy nogi, od
      tego jest polozna. Boisz sie krwi? Łożyska? Bez przesady - a ogladasz
      codziennie "Wiadomosci"? A filmy wojenne od czasu do czasu? A mieso kupujesz?
      No proszę...

      I jeszcze to co juz napisalem w innym watku. Jezeli nie byles na sali
      porodowej, bo sie bales, wymiekles czy co tam, to nie dorabiaj teraz do tego
      ideologii pt. ze zycie seksualne Ci sie zalamie. Gow.no-prawda, drodzy koledzy
      i doskonale o tym wiecie.

      pzdr
      • aerde Re: Poród - czy na pewno razem? 14.02.05, 11:46
        > I jeszcze to co juz napisalem w innym watku. Jezeli nie byles na sali
        > porodowej, bo sie bales, wymiekles czy co tam, to nie dorabiaj teraz do tego
        > ideologii pt. ze zycie seksualne Ci sie zalamie. Gow.no-prawda, drodzy
        > koledzy i doskonale o tym wiecie.

        Mocne wink Ale chyba coś w tym jest... Trzeba być i zobaczyć, wtedy można się
        wypowiadać - jednak też tylko w swoim imieniu. Ja byłem, widziałem i uważam, że
        to najlepsza decyzja dla nas trojga. Ale tylko dla nas trojga. Decyzję
        podejmuje się na własną odpowiedzialność i fajnie by było, gdyby rzeczywiście
        nie dorabiać do tego ideologii.
        • a_weasley Re: Poród - czy na pewno razem? 16.02.05, 14:02
          Aerde wyraził pogląd:

          > Trzeba być i zobaczyć, wtedy można się wypowiadać -
          > jednak też tylko w swoim imieniu.

          Otóż to. Tylko w swoim imieniu.
          Pewne ryzyka istnieją. Jeden chce to ryzyko podjąć, inny nie. Jeżeli ktoś
          podjął i okazało się, że wyszło dobrze - nie daje mu to prawa do osądzania
          tych, którzy tego ryzyka podjąć nie chcą, albo do bagatelizowania, że

          > > nie dorabiaj teraz do tego ideologii pt. ze zycie seksualne Ci sie zalamie.
          > > Gow.no-prawda, drodzy koledzy i doskonale o tym wiecie.

          Ani my nie wiemy na pewno, jak w razie czego będzie, ani p-iotr, tylko że jemu
          się zdaje, że wie.
          Ja nikogo nie odmawiam od porodu rodzinnego. Wiadomo, że są pewne
          przeciwwskazania, niech każdy robi, jak uważa. Ja np. nie chciałbym, żeby moja
          kobieta towarzyszyła mi w gabinecie dentystycznym.
          Podobnie zresztą jedna kobieta sobie obecności faceta przy porodzie życzy, inna
          nie. Moja np. chce, żebym ją dostarczył na miejsce, upewnił się, że się nią
          zaopiekowano (jako że "kto nie krzyczy i nie tupie, tego wszyscy mają za nic",
          a jej akurat nie bardzo bęzie do tupania), ale jak się będzie zbliżała, jak to
          określa, "właściwa akcja", to mam sobie iść na piwo i w męskim gronie pić za
          zdrowie jej i osobnika, którego ona będzie tymczasem rodzić w gronie damskim.
            • ania9949 Balam sie ze mi podmienia dziecko 18.03.05, 05:50
              Pierwsze dziecko rodzilam w 1981r. bez meza. Mam niemile wspomnienia z tego
              zdarzenia. Potem musialam lezec w paskudnym szpitalu przez 5 dni bo w weekendy
              nie bylo wypisow. Moj maz dopiero zobaczyl Malgosie po naszym przyjsciu do
              domu. Drugie dziecko rodzilam w 1993 z mezem. Mialam jakas obsesje, ze ktos
              mi ukradnie albo podmieni dziecko i kazalam mezowi nie spuszczac Roberta z oka
              dopoki nie zaloza mu opaski z nazwiskiem na raczke. Pisano w prasie o takich
              przypadkach. Poza tym maz przydal sie, podal recznik, zawolal lekarza gdy
              zaczely zie bole parte, potrzymal glowe w czasie parcia. Gdy juz nie moglam
              wytrzymac z bolu, obrzucilam go obelgami, ktore zniosl dzielnie po mesku, a mi
              to przynioslo ulge. Nasze zycie seksualne po fakcie nie ucierpialo. Moj maz
              uwielbia nasze dzieci, mysle, ze to ze widzial z jakim trudem przychodza na
              swiat, wzmocnilo wiezi miedzy nami. Dzieci sa najwiekszym skarbem na swiecie
              jaki mozna miec.
    • ala_willa Re: Poród - czy na pewno razem? 18.03.05, 10:59
      Kożystam z loginu Żony, bo nie mam ochoty na kolejną skrzynkę wink

      Byłem przy porodach obojga moich dzieci, oba były zupełnie różne i dostarczyły
      mi różnych doświadczeń.
      Na pewno jednak nie doświadczyłem strachu, lęku ani innych napadów stanów
      psychotycznych. Autor artykułu chyba nigdy nie był przy porodzie albo jest babą.
      Ale cóż - zniewieściałych mężczyzn dziś przewaga i prawdziwych "y-greków" jak
      na lekarstwo...
      Nie dość że się nie cykałem, to wiem, że w sytuacjach krytycznych byłem wielkim
      oparciem dla mojej Żony. Gdybym miał to powtórzyć, to zdecydowanie wziął bym
      udział w obu porodach, bez wahania.
      Tak że wszystkie "Y" - do dzieła! (jednak jeżeli na widok łożyska masz się
      mazać do lepiej sobie daruj...)
      Al
    • wesolutka3 Re: Poród - czy na pewno razem? 19.03.05, 10:54
      witam. Mam pytanie odnośnie porodu rodzinnego. na początku ciąży nażeczony
      chciał bardzo być przy porodzie. Teraz jest 8 miesiąc i jakiś niepewno jest co
      do wspólnego porodu. Płatne to jest - bo 150,00 - i tym się wykręca, że może
      lepiej coś kupić dla dziecka niż dać za poród itd. Mówi, że będzie w szpitalu
      ale sam poród - wogóle ostatnio unika tego tematu. Nie chcę go do niczego
      zmuszać, ale bardzo się cieszyłąm iż bedzie przy mnie a teraz nagle taka
      zmiana. Może jest jeszcze szansa aby był i to z własnej woli. Jak go do tego
      nakłonić kiedy on zbytnio nie chce na ten temat rozmwiać, unika tego tematu?/
      Prosze o odpowiedź. Mój mail to: Maryann@interia.pl
      • your_and Re: Poród - czy na pewno razem? 20.12.05, 09:32
        Chociaż wieksza część mężczyzn znosi to dobrze, ciagle jest duża część która
        wspólny poród przypłaca traumą i problemami w późniejszym seksie.
        Może on czuje że to nie dla niego, a może spotkał sie z takimi problemami u
        swoich kolegów i nie chce ryzykować. Pamietaj że to delikatna sprawa i moze
        przynieść tyle samo szkody co pożytku.
    • halszkabronstein Re: Poród - czy na pewno razem? 20.12.05, 14:48
      Ciesze sie niezmiernie ,że dla niektórych poród rodzinny to takie cudowne
      przeżycie..

      przestańcie jednak pisać z pogardą o ludziach mających na temat porodu
      fizjologicznego mieszane uczucia ! Ja jestem kobietą i moge powiedzieć , że dla
      mnie poród tzw. naturalny to nic fajnego a tymbardziej nic przyjemnego . Kiedy
      ja czytałam sobie dokładne opisy porodów to miałam aż łzy w oczach ,aż wole
      Wam oszczędzić dokładniejszych opisów bo sie zdegustujecie panowie...
      (chyba,że bedziecie nalegać...)
      Nie dziwie się więc , że niektórzy mężczyzni mają delikatnie mówiąć mieszane
      uczucia na ten temat . Przecież mogą się czuć niepewnie w chwili gdy ich
      partnerka ewidentnie cierpi pare godzin , krzyczy , krwawi , rozpacza itp .
      Ponadto czasami poród rodziny jest również ze szkodą dla pózniejszego
      współżycia . Sorry za dosadność , ale widok dziecka przeciskajacego sie na siłe
      przez jej krocze ( często nie wytrzymujące tego ' napiecia' bez pekniecia )
      może być traumatyczne , nie bójmy się tego powiedzieć..( może nie znaczy musi ,
      ale bierzmy to pod uwage) . Większość ludzi widząc w tv np . przebieg operacji
      czy mocno poranionego człowieka odwraca głowe z grymasem . A poród może być
      właśnie podobnym doznaniem . To nieulega wątpliwości , ze spotkanie z dzidzia
      jest cudowne ale fizjologia porodu NIE !! Ja z różnych powodów zdecydowałam sie
      na cc(miedzyinnymi uważam,ze tak jest bezpieczniej dla dziecka , dla mnie i
      unikne pózniej przeróżnych komplikacji bedacych często następstwem porodu
      fizjologicznego ) , więc mojego partnera raczej nie bedzie ze mną . Gdybym
      rodziła fizjologicznie to bym brała pod uwage jego odczucia a nie zmuszała go
      do czegoś czego by potem mógł żałować .

      Nie ma porodów gorszych czy lepszych i lepiej bysmy to zrozumieli wraszcie .
      Niech każdy rodzi tak jak uważa ! Bez sensu pisać ,że ktoś jest np. twardzielem
      bo wytrzymał przy porodzie . Nie wiem też po co udawać,ze ból i ta cała
      fizjologia jest taka wspaniała smile. Gdyby można było wydobyć dzidzie bez porodu
      jakimiś czaramito bym sie naprawno chetnie zdecydowala i pewnie nietylko ja big_grin.

      Pozdrawiam tatusiów !
      • ak70 Re: Poród - czy na pewno razem? 29.12.05, 13:32
        Masz rację - każdy ma prawo wyboru i każdy powinien zadecydować sam, bez
        przymusu czy ulegania modzie. To jest indywidualna sprawa każdego małżeństwa i
        nie należy generalizować. Koniec.
        PS. Mój mąż był przy mnie w czasie dwóch porodów, bardzo mi pomógł i ani ja ani
        on nie potrafimy sobie wyobrazić, aby mogło byc inaczej. Jesteśmy bardzo
        zadowoleni, pamiętam jak mąż z wielkim przejęciem i dumą opowiadał koledze jak
        przecinał pępowinę i że pierwszy trzymał naszych chłopców na rękach. Nigdy mi
        nie powiedział, że wyglądałam okropnie w czasie porodu, nie mamy też problemów
        z seksem. I tyle.
        --
        Czy już dla mnie za późno na szczęście?
          • moofka Re: Poród - czy na pewno razem? 29.12.05, 17:57
            przesledziłam ten watek
            najbardziej upierają sie przy tym - o dziwo - kobiety - tak jak tu halszka
            żaden z ojcow, który uczestniczył w porodzie nie napisał, ze mu to zaszkodziło
            czy coś przeoczyłam?
            • halszkabronstein Re: Poród - czy na pewno razem? 29.12.05, 22:12
              Z tego co zauważyłam na wiekszości for byłby zlinczowany , za przyznanie się do
              kłopotów ze współżyciem po wspólnym porodzie uncertain. Psychika jest niestety
              złożona - ja wiem to co mówicie wszyscy jest piekne cud narodzin , mężczyzna
              przy Tobie itp ale pewne rzeczy ( w tym pewne blokady, lęki , fobie ) nie są do
              końca zależne od nas . Gdy ja mam mdłości i chce mi się wymiotować to nie
              prosze by ukochany trzymał mnie w takiej chwili za ręke chociaż naprawde jest
              mi ciężko - i to też przecież związane jest z naszym wspólnym dzieckiem .
              Potchodze do tego bez zbędnego patosu . Dlatego podoba mi się jedna z
              wypowiedzi powyżej - pare powinna rozważyć za i przeciw , mężczyzna chodzac do
              szkoły rodzenia dowie się wszystkiego i oswoi się troche z tą ciążą itp, jeśli
              małżeństwo nie chce to ich wybór i koniec .
            • your_and Re: Poród - czy na pewno razem? 30.12.05, 01:05
              > żaden z ojcow, który uczestniczył w porodzie nie napisał, ze mu to zaszkodziło

              Mężczyźni w ogóle niechętnie dzielą sie informacjami że coś może zaszkodzić czy
              zaszkodziło ich życiu seksualnemu... Podobnie nie znajdziesz zwierzeń o
              problemach z erekcją a podobno dotyczy to 25% po 30...
              Znacznie częściecj wypowiadają sie psycholodzy i seksuolodzy w tym temacie o
              swoich pacjentach.
              • madziaoczko Moje zdanie 26.03.07, 11:10
                A moj facet nie chce byc przy tym jak bede rodzic. Staramy sie dopiero ale juz
                o tym rozmawialismy.Potem rzucil cos w rodzaju-a kto ma byc jak nie ja!!! Ale
                ja sie obawiam ze spęka w ostatniej chwili i nie pojdzie ze mna chociaz bardzo
                bym chciala.Trudno przynajmniej ja bede je widziala pierwsza.Jak nie on to sama
                urodze.Chcialabym zeby tylko mnie trzymal za reke TYLKO TYLE.Moze miec opaske
                na oczach zeby nie patrzec jak sie tak boi!!!!!wink
                • kckk Re: Moje zdanie 26.03.07, 15:09
                  Niektórzy nawet się brzydzą. A boją się tego, że widząc kobietę podczas porodu,
                  osłabnie ich pożądanie i ucierpi zmysł estetyczny.
                  Delikatna ta sprawa gustu, dobrze jest wiedzieć jakie ma się preferencje.
                  • your_and kwestia gustu? 28.03.07, 12:39
                    kckk napisał:
                    > Niektórzy nawet się brzydzą. A boją się tego, że widząc kobietę podczasporodu,
                    > osłabnie ich pożądanie i ucierpi zmysł estetyczny.
                    > Delikatna ta sprawa gustu, dobrze jest wiedzieć jakie ma się preferencje.

                    Nie wiem czy kwestia gustu jedynie.
                    Starowicz pisze że pare procent facetów reaguje na poród całkowitym
                    zablokowaniem seksualnym na partnerkę. I terapia potem jest długotrwała i
                    trudna żeby przywrócić stan początkowy. Niektórzy wolą się rozwieść niż
                    przyznać że z tego powodu im nie staje i do tego to leczyć.
                    Poprzez ciągnięcie faceta na poród na siłę można napytać sobie biedy.
    • alfalfa Re: Poród - czy na pewno razem? 30.12.05, 01:55
      Świadomie czekaliśmy na podjęcie decyzji dobrych kilka lat i "od zawsze"
      wiedziałem, że będę chciał wziąć udział.

      Oczywiście szkoła rodzenia, ktg, usg, wszystkie chwile i okazje żeby wspólnie
      przeżyć to niesamowite wydarzenie. I tak było. Gdy sobie to przypominam (a
      córeczka nasza urodziła sie 19 kwietnia i też ma osiem miesięcy obecniesmile nie
      mogę nadal bez uniesienia i wzruszenia o tym pisać.

      Piszę, że wiedziałem że chcę być z żoną ale do końca uzależniałem to od jej
      decyzji. To jest dynamiczna sprawa, improwizacja cześciowo i wtedy kobieta
      powinna wolną ręką decydować i nie ma o dziwo żadnych z tym problemówsmile) W
      krótkich zdaniach, jak rozkazywink Moja rola ograniczyła się do podpierania,
      trzymania za rękę, podawania wody, chusteczek itp. Podobno się przydałem choć
      przecież nic nie robiłem konkretnego i szczerze mówiąc to dość obezwładniające -
      nic nie móc więcej, jak piąte koło u wozu, starałem się nie przeszkadzać
      przynajmniej.

      Przez mgłę pamietam przecinanie pępowiny bo w tym momencie wybuchła mi głowa i
      sprawy działy się same, ja tylko obserwowałem ze środka siebie. Rewelacja.
      Największa rzecz w moim życiu. Współczuję tym panom, którym się nie udało choć
      chcieli. Szczęśliwie nie wiedzą co stracili.
      A.
    • kayah73 Re: Poród - czy na pewno razem? 03.01.06, 14:51
      Maz uczestniczyl od poczatku we wszystkim - byl na kazdej wizycie lekarskiej,
      liczyl nogi i rece na usg, czytal, interesowal sie, na rozne sposoby staral sie
      pomoc mi i ulzyc - razem bylismy w ciazy. I razem tez rodzilismy, kameralnie, w
      domu. Nie stal bezczynnie i nie patrzyl mi miedzy nogi, tylko czynnie wspomagal
      i wspieral mnie przez caly czas zarowno psychicznie jak i fizycznie (podpieral
      mnie, masowal, pomagal zmienic pozycje, oddychal ze mna, itd.). Paradoksalnie
      gorzej slyszalam glosno wypowiadane instrukcje poloznych, a lepiej kiedy on mi
      to samo powtarzal szeptem. Wiedzialam tez ze do niego moge bluzgac i wpiac sie
      w niego pazurami, i to tez przynosilo ulge.
      Nie zemdlal, nie porzygal sie, nie zniechecil do seksu, mnie czy dziecka - jest
      teraz tak samo cudownym i zaangazowanym tata, jak i wspanialym mezem i dalej,
      niezmiennie, czulym kochankiem.
      Nie tacy wiec mezczyzni mieccy i wrazliwi jak im sie zdaje. wink


      --
      Mloda
    • aski68 Re: Poród - czy na pewno razem? 06.06.06, 23:31
      Mialem przyjemność być przy narodzinach naszej córki i będę się z tego cieszyl
      za każdym razem gdy to wspominam.
      Ważna uwaga... to nie może być decyzja tylko jednej strony, żadnego
      przymuszania, wplywania na ego itp.
      Panowie... naprawdę WARTO smile

      pzdr
      --
      Gutta cavat lapidem non vi, sed saepe cadendo
    • dzemma Re: Poród - czy na pewno razem? 27.06.06, 18:38
      mam wrażenie, ze na decyzję wspólnego porodu ogromny wpływ ma to w jakim
      stopniu para jest ze sobą zrzyta, być partnerami czy zrobic dziecko to jedno a
      tworzyc związek duchowy i byc ze sobą naprwde blisko to drugie. Obserwując
      znajomych widze właśnie takie róznice, koleżanka, która ma faceta i bedzie
      miała z nim dziecko-mówi ze nigdy by sie nie zgodziła zeby był przy porodzie i
      widział ja "taką" i taki tez jest ich zwiazek: sa ze soba - ogólnie jest im
      razem dobrze ale czegos tam brakuje, czegos w rodzaju "bliskości" , natomiast
      inni znajomi rodzili wspólnie dwojke dzieci i oboje sa z tego powodu
      szczęśliwi, zreszta jak całe ich udane małżeństwo.
      A tak wogóle to jesli dla faceta lub kobiety wazniejsze jest to jak sie w
      takiej chwili wyglada niz cud narodzin ich własnego dziecka do którego się w
      zupełności przyczynili to świadczy tylko o tym jakimi sa ludzmi i jaki zwiazek
      tworza i tak jak powierzchownie do tego podchodza - tak powierzchownie beda sie
      kochac i zyć razem.
      Uwazam tez kazdy powinien podjąc decyzje sam bez presji, ale wyszydzanie z
      kobiet czy mężczyzn bioracych udział we wspólnym porodzie jest mocno nie fer
    • your_and Ciemna Strona Rodzenia Razem 04.07.06, 16:57
      Jeszcze ciekawe, z gabinetu Starowicza:

      Czy każdy mężczyna powinien uczestniczyć w porodzie partnerki?
      odpowiada prof. Zbigniew Lew-Starowicz 26-02-2001, ostatnia aktualizacja
      Nie
      Tylko ci, którzy mają odpowiednie predyspozycje psychiczne. Zmuszając do tego
      partnera, kobieta może sama sobie wyrządzić krzywdę, nie zastanawiając się nad
      tym, że dla mężczyzny może to być silne przeżycie, które odciśnie się na trwałe
      w jego psychice. W skrajnych przypadkach może on być nie zdolny do podjęcia
      współżycia z kobietą, której asystował przy porodzie.
      serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51269,159220.html
      Czy mężczyna uczestniczący w porodzie może nabawić się urazu do partnerki?
      odpowiada prof. Zbigniew Lew-Starowicz 26-02-2001, ostatnia aktualizacja
      28-02-2002 11:36
      Jest pewien odsetek mężczyzn o kobiecej osobowości, którzy przeżywają ciążę i
      poród swej partnerki równie intensywnie co ona
      Dla nich obecność przy porodzie może być wręcz przeżyciem ubogacającym. Ale jest
      też stosunkowo wielu mężczyzn obdarzonych silnym zmysłem estetycznym, których
      poród potrafi przyprawić o szok. Bywa, że mimo silnych więzi uczuciowych
      nabierają odrazy do ciała partnerki. Tak dzieje się z co dwudziestym
      uczestniczącym w porodzie mężczyzną. Ze względu na niebezpieczeństwo tzw.
      impotencji poporodowej nie należy ślepo ulegać modzie porodów rodzinnych. Jeśli
      mężczyzna nie jest pewny swych reakcji, a chce uczestniczyć w porodzie, lepiej
      by był obecny tylko w początkowej jego fazie, czy zaraz po urodzeniu dziecka, a
      nie podczas porodu właściwego.
      serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51269,159221.html
    • egon26 Zawsze razem 06.10.06, 17:38
      Argument z impotęcją jest rewelacyjny- chętnie bym o tym poczytałwink
      Tak na zdrowy rozsądek:
      1 - bycie w tej cudownej ale i cieżkiej chwili razem napewno jest lepsze niż
      przeżywać to osobno - kobieta na w sali facet na korytażu, zresztą poto się
      ludzie pobierają by swoje smutki, choroby przeżywać razem.
      2 - kobiety są na pół przytomne a niestety z personelem bywa różnie - lepiej
      niech facet patrzy im na ręce,
      3 - wiecej szacunku dla kobiety i braku jej ochoty na sex
      Argument ze kobieta nie jest wtedy atrakcyjna- kto na to patrzy wogóle- masz
      skakać pierwszy raz ze spadochronem a zastanawiasz się czy masz ładna fryzure?!
      Niektóre kobiety mówią że by się wstydziły przed mężem- to co to za związek?!
      Owszem widok krwi i tego wszystkiego może kogoś przerazić - ale naprawde w
      trakcie akcji nie musi tam być.
      Dla mnie to było jak najbardziej mistyczne przezycie. Moment w którym oglądany
      przez 9 miesięcy brzuch stał się małym człowieczkiem był magią w 100%.
      Świat nam się zmienia, coraz więcej jest rozwodów i rozbitych małżeństw. Takie
      kopy emocjonalne jak poród rodzinny, napewno bardziej zacieśniają więzy miedzy
      rodzicami. Tak mi się wydaje.
      • benignusia Re: Zawsze razem 03.01.07, 23:34
        egon26 napisał:

        > Argument z impotęcją jest rewelacyjny- chętnie bym o tym poczytałwink
        > Tak na zdrowy rozsądek:
        > 1 - bycie w tej cudownej ale i cieżkiej chwili razem napewno jest lepsze niż
        > przeżywać to osobno - kobieta na w sali facet na korytażu, zresztą poto się
        > ludzie pobierają by swoje smutki, choroby przeżywać razem.
        > 2 - kobiety są na pół przytomne a niestety z personelem bywa różnie - lepiej
        > niech facet patrzy im na ręce,
        > 3 - wiecej szacunku dla kobiety i braku jej ochoty na sex
        > Argument ze kobieta nie jest wtedy atrakcyjna- kto na to patrzy wogóle- masz
        > skakać pierwszy raz ze spadochronem a zastanawiasz się czy masz ładna fryzure?!
        > Niektóre kobiety mówią że by się wstydziły przed mężem- to co to za związek?!
        > Owszem widok krwi i tego wszystkiego może kogoś przerazić - ale naprawde w
        > trakcie akcji nie musi tam być.
        > Dla mnie to było jak najbardziej mistyczne przezycie. Moment w którym oglądany
        > przez 9 miesięcy brzuch stał się małym człowieczkiem był magią w 100%.
        > Świat nam się zmienia, coraz więcej jest rozwodów i rozbitych małżeństw. Takie
        > kopy emocjonalne jak poród rodzinny, napewno bardziej zacieśniają więzy miedzy
        > rodzicami. Tak mi się wydaje.

        mój mąż sie z Tobą zgadza w 100%...ja też...nareszcie ktoś normalny....
        --
        https://tickers.tickerfactory.com/ezt/d/2;10716;42/st/20060426/n/Emilka/dt/6/k/87c0/age.png<Emilka
        ciągle rośnie>
        Moje szczescie-Emilka 26.04.06
        Dziecko chce być dobre.Nie wie-wytłumacz,nie umie-naucz...
    • ineska2 Re: Poród - czy na pewno razem? 08.10.06, 19:15
      Strasznie sie emocjonujecie, a przeciez to jest prywatna decyzja danej pary -
      jednym to odpowiada, innym nie. Wiekszosc moich kolezanek rodzila z mezem i sa
      bardzo zadowolone, uwazaja ze im to pomoglo. Ja natomiast nie czuje takiej
      potrzeby, tez uwazam, ze pomoc przy porodzie moze dobry lekarz czy polozna, a
      nie obserwator, ktory mnie trzyma za reke. I tez wcale nie uwazam, ze to, ze
      maz nie ejst przy porodzie czyni z niego smarkacza itp. Moj maz przez cala
      ciaze byl dla mnie wielkim wsparciem (musialam lezec od 6 miesiaca) i wiem, ze
      bedzie cudownym ojcem, nie musi ze mna rodzic dla zasady. Niech wiec kazdy
      robi,jak woli.
    • hermenegilda6 Re: Poród - czy na pewno razem? 16.12.06, 16:03
      Mój mąż był ze mną w czasie porodu. Taką decyzję podjęlismy wspólnie. Nie
      zauważyłam żeby to na niego źle wpłynęło (złe nastawienie do seksu itp.). Po
      porodzie powiedział mi, że było to dla niego ogromne przeżycie, że docenia, co
      znaczy urodzić dziecko, wie ile wysiłku to kosztuje kobietę. Najbardziej
      wkurzały mnie komentarze rodziny/znajomych, kiedy dowiadywali się, że mąż był
      ze mną na porodówce. Wszyscy mówili z uznaniem, że jest bardzo dzielny, że się
      nie bał. Faktycznie, to facet jest dzielny uczestnicząc w porodzie, biedaczek,
      podejmuje takie niesamowite wyzwanie, patrzy na spoconą, krwawiącą żonę. A to,
      że kobieta ogromnie cierpi, męczy się, to rzecz normalna, bo jest kobietą i
      tyle.
    • bj32 Re: Poród - czy na pewno razem? 04.01.07, 01:13
      Mój mąż był ze mną przy pierwszym porodzie. A potem powiedział, że przy
      następnym też będzie. To mi mówi wszystkosmile
      --
      Moja jest racja. I nawet jeśli twoja racja jest moja, to moja jest mojsza niż
      twojsza. A moja jest najmojsza.
      • edie28 Re: Poród - czy na pewno razem? 05.01.07, 16:33
        Nie wyobrażam sobie innej opcji jak poród rodzinny smile) Mój mąż bardzo chciał
        być przy porodzie i był z tego bardzo dumny to on trzymał naszą córkę na rękach
        jako pierwszy smile Bez niego bym nie urodziła wink
        • bj32 Re: Poród - czy na pewno razem? 05.01.07, 21:37
          Mój na początku nie był pewny, ale zotawiłam Mu furtkę: chciałabym, żeby był,
          ale jeśli akcja przerośnie Jego możliwości, to wyjdzie, a ja Go za to nie zjem.
          Został do końca, w 4 godziny wypił 5l mineralnej i ukręcił korek od termosu z
          kawą, ale zachwycony jest do tej pory. I jakoś Mu nie opadłwink
          --
          Nie są ważne te ciosy, które zadajemy, tylko te, które zdołamy przyjąć.
          • magdaigra Re: Poród - czy na pewno razem? 10.01.07, 15:36
            Ja do tej pory nie wiem czy mąż powinien być przy porodzie, czy też nie. Mój
            miał być i bardzo się starał żeby tak było choć oboje nie mieliśmy pewności czy
            to dobra decyzja. Ale przeważało to że ja się bałam a on chciał pomagać i
            cieszyć sie narodzinami synka.
            Na całe szczeście życia samo zadecydowało tzn. -odstawił mnie do szpitala
            przy rozwarciu 1palec o godzinie 6.00 i musiał jechać do pracy, ale robił
            wszystko żeby zdążyć na poród, bo czekał mnie pobyt na przedporodowej.
            Przyjechał jak już kładłam się na fotelu do rodzenia i na pytanie położnej czy
            wpuścić męż nie miałam już żadnych wątpliwości---nie!! Zawołałam go jak
            maleństwo wydostało się na ten świat, położne trochę ogarneły-------No i
            odpępnił małego, z czego jest dumny. Widział małego od pierwszych minut jego
            życia.
            Mieliśmy szczęście że decyzja czy uczestniczyć w porodzie nas ominęła,
            a jednocześnie nie straciliśmy niczego z najważniejszych chwil w naszym życiu
            • sir.vimes1 byl 10.05.07, 20:08
              Naturlanie to wyszlo. W jego przypadku to byl szok i nie umial tego docenic.
              Wolalabym zeby go nie bylo, ale sama nie chcialam isc. Z dwojgla zlego..
              • czarny.kot997 Re: byl 12.05.07, 16:52
                sir.vimes1 ale co go tak zszokowalo? przeciez kazdy biologie w szkole mial i
                wie skad i jak sie dzieci biora smile Jak czytam jakie panowie czasami traumy
                przezywaja (dziwne, ze kobiety sie tej krwi tak nie boja a przeciez to z nich
                ona wyplywa) to masle, ze moj to jakis twardy jest smile-jego nie wzrusza
                absolutnie krew, lozyska itp. za to latwiej bylo mu zniesc wlasny strach o nas
                bedac ze mna i wiedzac, ze wtedy ja sie mniej boje...-cholera zawile to chyba
                napisalam, ale mam nadzieje, ze wiesz o co chodzi.
    • lucius_dwulicus Re: Poród - czy na pewno razem? 04.06.07, 23:16
      Ja zdecydowałem się na poród rodzinny także dla tego, żeby mieć wszystko pod
      kontrolą. Wiadomo jak bywa w szpitalach i wolałem nie ryzykować. Trudno od
      kobiety w bólach wymagać, żeby sobie coś załatwiła wink Poza tym chciałem po
      prostu przy tym być. W pracy słyszałem różne opinie na temat mojej decyzji, w
      większości negatywne. Bo to obrzydliwe i takie tam… Jak się tak nasłuchałem to
      przyznam, że ochota mi trochę przeszła, ale poszliśmy z żoną obejrzeć salę
      porodową i położna wskazała na miękki skórzany fotel mówiąc, że to dla
      tatusia. Fajnie! Nie wiedziałem, że nie dane mi będzie usiąść na tym fotelu.
      Podczas porodu dostałem za to stołek, na którym siedziałem masując plecy żonie,
      gdy ta bujała się na jakiejś piłce. Potem ona siup na fotel do rodzenia, a ja
      do „pierwszego rzędu” przy jej lewej nodze. Co wtedy zobaczyłem, to już na
      zawsze we mnie pozostanie! Tylko dla orłów! Ale nie zniechęciłem się do żony,
      ani chęci do tych spraw mi nie opadły wink Mogłem za to przeciąć pępowinę i to
      ja pierwszy widziałem naszego małego synka.
      • arienne07 Re: Poród - czy na pewno razem? 04.06.07, 23:32
        "nie zniechęciłem się do żony" -hahhaha
        Bo ja mam taką traumę- mdlą mnie opowieści o paznokciach: stłuczonych,
        wyrwanych itp. No to jak by nie daj bóg mojemu mężowi się przytrafiła straszna
        pazurowa historia, to ja bym się mogła zniechęcić??

        To dobrze że się nie zniechęciłeśbig_grinD
        • lucius_dwulicus Re: Poród - czy na pewno razem? 04.06.07, 23:56
          Czy ja wyczuwam ironię? Różne rzeczy słyszałem na temat porodów rodzinnych i
          nazwijmy to „komplikacji” z nich wynikających. I faktycznie większość między
          bajki włożyć (choć jednak ludzie z głupszych powodów się od siebie odwracają)
          Tak, czy inaczej jeśli zaszła by taka możliwość wink to ja piszę się na
          kolejny „rodzinny”. Ot taka repeta, a co!
          • mamotek Re: Poród - czy na pewno razem? 05.06.07, 22:57
            wiesz z tą repetą bywa różnie, pierwszy raz mąż był przy mnie (poród naturalny),
            drugi poród odbył się w dramatycznych okolicznościach, nie chciałam by mąż na to
            patrzył, wolałam anonimowy personel, przez niektóre rzeczy kobieta woli przejść
            szma i trzeba jej na to pozwolić
        • your_and Re: Poród - czy na pewno razem? 05.06.07, 16:52
          > "nie zniechęciłem się do żony" -hahhaha
          > Bo ja mam taką traumę- mdlą mnie opowieści o paznokciach: stłuczonych,
          > wyrwanych itp. No to jak by nie daj bóg mojemu mężowi się przytrafiła
          > pazurowa historia, to ja bym się mogła zniechęcić??

          Twoja intuicja kontra doświadczenie zawodowe seksuologów.
          W swoim czasie równie zabawne dla niektórych było twierdzenie że ziemia jest
          okrągła kiedy JA widzę ze jest płaska.
            • lucius_dwulicus Re: Poród - czy na pewno razem? 05.06.07, 21:30
              czarny.kot997 napisała:

              > a co pisza na ten temat seksuolodzy?

              Ciekawe pytanie, bo ja właściwie zapomniałem zapoznać się ze zdaniem
              seksuologów, gdy podejmowaliśmy z żoną decyzję o wspólnym porodzie. Ale
              człowiek całe życie się uczy wink
              Tak, czy inaczej chętnie się czegoś na ten temat dowiem.
                • your_and Re: Poród - czy na pewno razem? 06.06.07, 14:21
                  Co dziesiąty facet uczestniczący w porodzie rodzinnym ma problemy
                  psychofizyczne z poźniejszym współżyciem w związku (z żoną, nie w ogóle) czyli
                  upraszczając mu już nie staje potem z tego powodu.
                  I to badziej złożony problem że jedni są wrażliwi a inni gruboskórni, wrażliwy
                  na krew lub nie. Seks to produkcja narkotyków w mózgu która rządzi się dość
                  zawiłymi prawami.
                  Tak przymnajniej ostrzega Starowicz, że zalety każdy porodu rodzinnego każdy
                  widzi, wady głownie seksulodzy bo nikt się nie chce do tematu otwarcie potem
                  przyznać.
                  • czarny.kot997 Re: Poród - czy na pewno razem? 06.06.07, 15:37
                    o cholera o takie ryzyko sie otarlismy smilea moze wiesz co mowia seksuolodzy o
                    kobietach- im tez sie odechciewa? no bo one przeciez tez ta krew, lozysko, kupe
                    (czasami-lo jezuu!) widza a do tego czuja jeszcze bol-wierz mi jest to bol,
                    ktorego nie da sie opisac.
                    moj maz swietnie zdawal sobie sprawe z tego co to jest fizjologia porodu,
                    zdawal sobie tez sprawe z tego, ze ja silikonowa barbie nie jestem i swoja
                    fizjologie posiadam smile dziwi mnie, ze ludzie decyduja sie na dzieci myslac, ze
                    owe sie w kapuscie znajduje!!! a co do seksu, to wedlug definicji pani
                    sobeckiej...no coz baaardzo sie nie rozwijamy (zwijamy?), pomimo dwoch porodow
                    razem.
                    • 24milenka kobieta jest odurzona, mężczyzna nie 10.06.07, 13:16
                      czarny.kot997 napisała:

                      > o cholera o takie ryzyko sie otarlismy smilea moze wiesz co mowia seksuolodzy o
                      > kobietach- im tez sie odechciewa? no bo one przeciez tez ta krew, lozysko, kupe
                      > (czasami-lo jezuu!) widza a do tego czuja jeszcze bol-wierz mi jest to bol,
                      > ktorego nie da sie opisac.

                      Czarny.kot997, nie ironizuj. Jest róznica między tym, jak poród odbiera kobieta,
                      a jak mężczyzna.

                      Kobieta na szczęście jest pod bardzo silnym działamiem swoich hormonów. Dzieki
                      temu po porodzie czuje wielką przyjemność i miłość do dziecka. Jest w naturalny
                      sposób znarkotyzowana i inaczej odbiera poród, niż jej mężczyzna, nie będący tak
                      odurzony.

                      I kobieta nie nabiera wstrętu do swojego ciała. A tym bardziej do ciała
                      mężczyzny, bo przeciż to nie ciało mężczyzny jest w budzącej obrzydzenie i
                      poniżającej sytuacji.
                      • lucius_dwulicus Re: kobieta jest odurzona, mężczyzna nie 10.06.07, 13:39
                        Moja żonka była pod tak dużym wpływem hormonów, że nie zadziałało znieczulenie
                        podane w kroplówce. A i tak po porodzie myślała tylko o śnie i chyba takiego
                        błogostanu jak opisujesz nie czuła. No może raz w toalecie, kiedy to mi
                        zemdlała (na szczęście byłem pod ręką).
                        Poza tym, to mimo że nie jestem kobietą, to tzw. adrenaliny (też hormon) tyle
                        mi się wydzieliło, że cały szpital mogłem obdzielić i jeszcze na kolejnej nocy
                        nie mogłem zasnąć. Co do tego, że kobieta nie nabiera wstrętu do swojego ciała,
                        to bym się mocno zastanowił, bo moja żonka z tego co pamiętam przez dłuższy
                        czas (a zwłaszcza tuż po porodzie) mocno narzekała na swoje ciało, pofałdowaną
                        skórę, blizny i takie tam… Przeszło jej dopiero po jakimś czasie i ku mojemu
                        zadowoleniu znowu chodzi w spódnicy (albo sukience, nigdy nie wiem jak to się
                        nazywa).
                        Co do ostatniej kwestii, czyli „poniżającej sytuacji” to się lepiej w ogóle nie
                        wypowiem!
                      • czarny.kot997 Re: kobieta jest odurzona, mężczyzna nie 12.06.07, 02:28
                        " kobieta nie nabiera wstrętu do swojego ciała. A tym bardziej do ciała
                        > mężczyzny, bo przeciż to nie ciało mężczyzny jest w budzącej obrzydzenie i
                        > poniżającej sytuacji."


                        ze JAK,PROSZE?! co ty widzisz obrzydzajacego i ponizajacego w porodzie??????????
                        kobieto rodzilas wogole?????? bo mnie cos tutaj teoretyczna teoria zajezdza...


                        co do stanu odurzenia to z cala pewnoscia u meza byl silniejszy niz u mnie
                    • kckk Re: Poród - czy na pewno razem? 10.06.07, 22:22
                      A wytłumacz mi dlaczego chociaż lubię pobieranie i widok krwi, a porody nie
                      zrobiły na mnie wrażenia to w czasie kiedy obserwowałem operację w narkozie
                      przeprowadzaną na mojej drugiej psicy musiałem opuścić salę bo czułem, że robi
                      mi się słabo?

                      Nigdy bym się czegoś takiego nie spodziewał i Wam radzę brać poprawkę na rzeczy,
                      które są zależne od wielu okoliczności.


                      --
                      FILIP! Nie skręcaj tym ślimakiem !!!
                      • lucius_dwulicus Re: Poród - czy na pewno razem? 11.06.07, 09:46
                        Może się czegoś najadłeś ;-D A tak na poważnie, to pewnie inne podejście
                        psychiczne jest do porodu a inne do pozostałych operacji. Ja zostałem
                        wyproszony z gabinetu zabiegowego, jak kiedyś żonie szyli jakąś ranę na ręce.
                        Ponadto nie cierpię zastrzyków! Chyba wszystko tak naprawdę jest w głowie.
    • spedee4 Re: Poród - czy na pewno razem? 15.06.07, 12:10
      Wiecie co z tym wspolnym porodem to bylo dziwnie ,na poczatku bylem
      oczywiscie(dla mnie oczywiscie) nastawiony ze bede przy porodzie ,wchodze na
      sale porodowa a tu moj Kubus jak wystawal do polowy glowki tak zaczal sie cofac
      ,powiem wam ze srednia przyjemnosc ogladania od tej strony porodu .moze jest
      inaczej jak sie stoi przy glowie zonki i nie widzi tego wszystkiego. teraz czeka
      mnie drugi porod i wiem na pewno ze bede czekal na korytarzu. Pozdro dla
      wszystkich tatuskowsmile)))
      • lucius_dwulicus Re: Poród - czy na pewno razem? 15.06.07, 13:31
        No i to jest to, co lubię czytać. Konkrety! Dobrze spedee, że nie tworzysz
        nowych kosmicznych teorii o powołaniu kobiety albo przeznaczeniu mężczyzny.
        Człowiek nie chce brać udziału w kolejnym porodzie z konkretnego powodu i ma do
        tego prawo. Już pisałem o tym, że przeżyłem poród będąc przy nogach żony.
        Miałem też przygodę, gdy małemu zanikło na kilka sekund tętno podczas
        wychodzenia na świat. Mimo to chętnie wezmę udział w kolejnym porodzie, jeśli
        taki nastąpi. Pozdrawiam smile
    • net79 Re: Poród - czy na pewno razem? 03.07.07, 17:08
      Mój niemąż był dwa razy przy mnie i nie chcę by trzeci go zabrakło. za
      pierwszym razem jako, że nie byłam "skomplikowanym przypadkiem" to on ze mna
      parł, bo personel poleciał do innej sali, na ostatnie pięć minut przyszła
      położna, a za drugim razem uratował córce zycie, wyciągając mnie na wpół
      przytomną z kibla i dzięki temu sienie ududiła. Wszystko na temat!!! AA i do
      tej pory potrafi faktycznie przeżywać narodziny naszego dziecka i docenić to ,
      że jestem aż matka jego dzieci... Faceci, których ominoł honor towarzyszenia
      żonie w tak trudnej chwili nie maja pjęcia i nie maja też tych spontanicznych
      odczuć związanych z narodzinami. Jest cód, bo jest dziecko, ale reszta to znak
      zapytaniasmile
      --
      Spacja, shift i alt mocno nie domagające. Sorkismile
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,59476215.html
      • okeciak Re: To piękne móc byc razem 06.07.07, 22:53
        Co do tytulu powyzszego to nie wiem czy pieknie czy nie ale wg mnie pieronsko
        potrzebne.
        Chocby po to zeby potrzymac za reke czy wytrzec buzie lub podac wode.
        Nam facetom wydaje sie ze to nic a dla rodzacej jest to bardzo wazne ze ktos z
        kims jest blisko stoi obok.
        Co do sceptykow ktorzy pisza o lozyskach ,krwi to zawsze mozna wyjsc wczesniej
        zanim to wszysko sie ukarze w pelnej krasie.
        Ja bylem do samego konca i widzialem caly porod wraz z porodem lozyska i jakos
        zyje i nadal kocham moje Dziewczyny.
        Wrazliwcy ktorzy mdleja na widok krwi niech jednak wyjda wczesniej ale
        OBOWIAZKOWO trzeba byc w trakcie porodu

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka