Moj maz odpycha dziecko... co robic?

12.07.05, 15:32
Mam ogromny problem z mezem, wiec moze tatusiowie cos poradza. Otoz moj maz
od kiedy urodzil sie drugi syn, zupelnie przestal zauwazac tego pierwszego.
Zrobil sie w stosunku do niego agresywny i niecierpliwy, wymagajacy do granic
mozliwosci. Cokolwiek by starszy nie zrobil zawsze jest zle, zawsze znajdzie
sie powod, aby go okrzyczec czy upokorzyc. Starszy syn przez to zrobil sie
zamkniety w sobie - tzn. nie mowi co go boli fizycznie lub psychicznie - ale
tez agresywny i rywalizujacy z ojcem o uczucia brata. Sytuacja jest strasznie
zagmatwana, dochodzi do tego, ze starszy syn nie moze zjesc w kuchni kolacji
(mamy tylko jeden pokoj, a maly chodzi wczesnie spac), bo przeszkadza ojcu w
ogladaniu telewizji i jest - doslownie! - wyrzucany z kuchni do przedpokoju.
Pomozcie co mam robic?! Jak otworzyc oczy mojemu mezowi na to, ze robi
ogromna krzywde wlasnemu dziecku?! Kiedy starszy syn odezwie sie czasem w
nerwach do ojca niegrzecznie to maz wtedy ma do mnie pretensje "jak ty go
wychowalas, ze nie ma szacunku do ojca?!" On nie rozumie, ze to jego postawa
tak wplynela na dziecko. Panowie, powiedzcie jak wy to widzicie, bo jestem
juz zalamana i zaczynam na powaznie myslec o rozwodzie. Starszy syn ma teraz
8 lat, a mlodszy rok i 9 mcy, wiec ta sytuacja trwa juz dosc dlugo. Boje sie,
zeby nie bylo za pozno, zeby ten bunt i agresja w moim starszaku nie
zakorzenily sie zbyt mocno. Zadne rozmowy z mezem nie odnosza skutku, nawet
to, ze psycholog zajmujacy sie starszym synem powiedzial mu jak nie wolno z
nim postepowac.
Co robic??????!!!
    • woj-na Re: Moj maz odpycha dziecko... co robic? 13.07.05, 09:38
      A jakie ma podejście do młodszego dziecka ?
      Moze obowiązki związane z wychowaniem tego młodszego przytłaczają go, nie moze
      sobie poradzić i odreagowuje na starszym. Albo jakieś inne problemy np w pracy.
      Swoje niepowodzenia i zły nastrój rozładowuje na dziecku bo wie że ono "musi"
      go słuchać, a kazdy objaw nieposłuszeństwa go drazni.
      Przychodzi mi jeszcze na myśl jakiś problem z jego własnego dzieciństwa, moze
      tez miał kłopoty z ojcem, był bity, źle traktowany i to w nim odżyło i sam
      teraz robi podobnie.
      Czy jest ktoś kto byłby autorytetem dla męża, moze jego matka albo ojciec, ktoś
      kogo byłby skłonny posłuchać ?
      Spórbuj moze nie od strony tłumaczenia że tak nie wolno, że dziecku robi
      krzywdę, ale tak z nim rozmawiac żeby dowiedzieć się czy ma jakies problemy,
      czy cos go trapi, czegoś mu brakuje. Moze to jest jakaś nieuzasadniona reakcja
      na to co mąż w sobie dusi, wstydzi sie powiedzieć, przyznać do słabości.
      Sam juz nie wiem co jeszcze ci poradzic.
      A jeszcze jedno, czy to mąż był u psychologa, czy synowi psycholog powiedział
      to co napisałaś ?
      woj-
      • ak70 Re: Moj maz odpycha dziecko... co robic? 14.07.05, 12:22
        To mezowi psycholog powiedzial jak nie nalezy dziecka traktowac. Maz mowil
        czasem, ze jako dziecko dostawal od ojca lanie i teraz on nie chce sam bic
        syna. Mamy oboje mnostwo problemow z praca, z brakiem pieniedzy, z ciasnota (we
        czworo w jednym pokoju) - ale to nie upowaznia go moim zdaniem do takiego
        traktowania dziecka. Ostatnio syn dostal od niego patykiem po plecach na
        wysokosci nerek, boje sie, ze w koncu zrobi mu krzywde fizyczna, bo psychicznie
        juz dzieciak jest rozlozony na lopatki.
        Do mlodszego syna ma lepsze podejscie, bo maly narazie niewiele od niego
        wymaga. Jest w wieku kiedy jeszcze mama jest wazniejsza od taty, a maz z tego
        skwapliwie korzysta i zajmuje sie nim tylko wtedy kiedy naprawde musi.
        Sytuacja mnie przerasta i nie wiem co mam poczac.
        • woj-na Re: Moj maz odpycha dziecko... co robic? 15.07.05, 11:44
          Warto byłoby męża wysłać do psychologa, ale z tego co piszesz macie kłopoty
          finansowe i pewnie ciężko byłoby o pieniądze na jakąś terapię.
          Na pewno kłopoty nie upoważniają go do takiego zachowania, niestety duzo ludzi
          tak właśnie reaguje, zamiast zrozumieć że własnie w takich momentach liczy się
          bliskość rodziny, wspólne stawianie czoła problemom.
          Nie jestem zwolennikiem rozwodów, ale jak sytuacja nie będzie się poprawiac to
          moze nie być innego wyjścia, moze jakiś wstrzaąs, to że moze stracić rodzinę
          spowoduje że on się ocknie.
          Jedyne co może teraz pomóc to moim zdaniem rozmowa, nie liczac rozwiązań
          ostatecznych. Jeżeli nie stać was na psychologa to niestety ty musisz jakoś
          dotrzeć do męża.
          Ale to wymaga bardzo delikatnego i umiejętnego kierowania rozmowy, tak żeby
          przypomniał sobie jak traktował go ojciec i że on nie chce tego robić swoim
          dzieciom. On sam musi do tego dojść, zrozumieć że tak samo postępuje jak jego
          ojciec ale ty muszisz go na taki tok myślenia naprowadzić.
          W jaki sposób tego nie jestem w stanie powiedzieć, bo do tego potrzeba dobrze
          znać człowieka.
          To że rozmawiał z psychologiem i że mimo wszytsko czasem zajmuje się młodszym
          synem znaczy ze sytucaja nie jest jeszcze beznadziejna, ma jakieś uczucia
          ojcowskie.
          Wszystkie problemy o których piszesz (te materialne) powoduja jednak że to go
          przytłacza i wszystko wydaje mu się beznadziejne, nic się nie chce robić,
          najlepiej położyć się spać i uciec od całego świata.
          Staraj mu sie pokazac że nie jest tak źle, ze mimo trudności macie siebie i to
          jest najważniejsze, moze on wini siebie za to że tak a nie inna jest wasza
          sytuacja i przez to oddziela się od rodziny, boi się że go oceniasz, że masz
          żal a odreagowuje na tych, na których najłatwiej czyli dzieciach.
          To musi być dla ciebie trudne, bo przeciez ty tez, a moze zwłąszcza ty
          potrzebujesz wsparcia. Jeżeli jedak go kochasz i zależy ci na nim to powinnaś
          spróbować (byle nie zaczynać od wyrzutów, pokazywania mu że źle robi, do tego
          trzeba go naprowadzic żeby sam doszedł).
          Inna droga to oczywiscie rozstanie, niekoniecznie rozwód, moze separacja.
          Jak nie będzie miał przy sobie dzieci to może zrozumie co stracił, jak wielką
          krzywdę im robił.
          Jezeli jednak jego zachowanie jest baardzo drastyczne, bo trudno to
          wywnioskowac na podstawie opisu, to trzeba chronić dzieci. Ty wiesz jak długo
          to trwa i widzisz do czego mąż jest zdolny. Nie można skazywac dzieci na takie
          życie i być może jeszcze gorszą przyszłosć w imię sztucznego utrzymywania i tak
          nie istniejącej rodziny. Niestety decyzji za ciebie nikt inny nie podejmie.
          woj-
          • ak70 Re: Moj maz odpycha dziecko... co robic? 15.07.05, 12:08
            Bardzo Ci dziekuje za pomoc i zainteresowanie. Chodzimy z mezem do psychologa
            na terapie rodzinna, ale narazie koncentrujemy sie na relacjach miedzy nami,
            jeszcze nie doszlismy do dzieci, choc moze na najblizszym spotkaniu porusze ten
            temat. Nie wiem jednak czy jest cos, co go poruszy, co sprawi, ze sie ocknie i
            zateskni za rodzina. Mysle, ze on jest taki jak jego ojciec, ktory - brzydko
            mowiac - zrobil dzieci, potem dawal na ich utrzymanie, ale to tesciowa
            zajmowala sie chlopcami (maz ma brata, ktory jest starym kawalerem i cale
            szczescie, bo nikt przez niego nie placze). Probowalam juz wielu rozmow, ale
            efekty sa krotkotrwale - dzien, gora dwa, potem polka zaczyna sie na nowo. Ja
            wiem, ze on tez sie stresuje ta sytuacja, caly czas sobie to tak tlumacze, ale
            do cholery, przeciez nie jest sam! Staram sie pomagac jak moge, aby zwiazac
            koniec z koncem, tylko ze on mi wcale w tym nie pomaga, a wrecz przeciwnie.
            Piszesz tez o podjeciu decyzji, aby tego nie ciagnac - tylko co z tego, ze ja
            podejme taka decyzje jak ona sie z niczym nie wiaze? Bo co ja mam zrobic?
            Wyprowadzic sie - gdzie? I za co zyc? Zostawic mu mieszkanie, aby zaczal sobie
            sprowadzac panienki? Przeciez to tez moje mieszkanie? Probuje je sprzedac, ale
            narazie nie mam chetnych, poza tym on tez musi sie na to zgodzic. Nie wiem
            naprawde co mam robic, czuje sie zlapana w pulapke, z ktorej nie ma wyjscia...
            • woj-na Re: Moj maz odpycha dziecko... co robic? 16.07.05, 23:01
              Rozumiem twoja sytuację. Samą decyzję podjąć jest trudno, co dopiero zmierzyć
              się z rzeczywistością jaka będzie potem.
              Myśle że koniecznie trzeba kontynuować terapię. To naprawdę wiele że mąż na nią
              chodzi. To znaczy że mu mimo wszystko zależy.
              "ale narazie koncentrujemy sie na relacjach miedzy nami" - to bardzo ważne, bo
              niechęć do dziecka mogła zrodzić się własnie z problemów które są pomiędzy wami.
              Może warto byłby samej porozmawiac z psychologiem, aby uświadomić mu jak jest
              sytuacja i żeby zaczął też poruszać temat dzieci.
              Nie wiem dlaczego on akurat odreagowuje na dziecku, ale wydaje mi sie że
              chociaż w częsci jestem w stanie wyobrazić sobie co twoj maż czuje.
              Ja też miałem nie raz takie uczucie beznadziejności, miałem wszytskiego dość,
              same problemy, brak perspektyw i widoków na lepsze jutro. tylko ja się temu nie
              poddałem, udało mi się to przezwyciężyć i powiem ci że bardzo potrzebowałem
              wtedy wsparcia żony. choć tak na marginesie, wcale go nie miałem.
              U mnie to "beznadziejne życie" wiązało się z podobnymi problemami jak w waszym
              przypadku, ale PODSTAWAOWĄ TEGO PRZYCZYNĄ były złe relacje z żoną. Nie chodzi o
              to że ona mnie nie wspierała, bo sama tez miała ciężko, lacz o to że na każdym
              kroku stwarzała jeszcze dodatkowe problemy. Zamiast trzymać sie razem i razem
              rozwiązywać problemy ona stwarzała nowe. Czułem się wtedy bardzo samotny.
              Z tego co piszesz to u was sytuacja jest chyba inna, bo odnoszę wrażenie że ty
              się bardzo starasz, ale być moze przyczyna jest podobna a mąż jest słaby
              psychicznie i szuka ucieczki.
              Dlatego myślę że w obecnej sytuacji powinniście kontynuwać terapie i musisz
              (niestety znowu ty, ale musisz) dać z siebie wiele żeby pomóc mu uwierzyć, ze
              może być lepiej. Na pewno waszą rodzinę da sie uratować, chociaż będzie bardzo
              cięzko, nie ma co sie okłamywać.
              Ale w obecnej sytuacji nie masz chyba innego wyjścia. chyba że mozesz liczyc na
              pomoc rodziny czy przyjaciół.
              Jeśli on zrezygnuje z terapii to może oznaczać że całkowicie sie poddał i wtedy
              nie będzie innego wyjścia.
              Zyczę ci dużo wytrwałosci i powodzenia.
              woj-
    • sonis Re: Moj maz odpycha dziecko... co robic? 14.07.05, 23:39
      To co robi twój mąż włąsnemu dziecku to zwykła podłość. Dziwie się troszkę
      tobie, że niby coś robisz w tym temacie (wizyta u psychologa) ale sytuacja
      nadal trwa! I to bardzo długo! To, że odbije się to na dziecku jest pewne, ale
      jeśli nadal tak będzie to może dojść nawet do tragedii. I żadne kłopoty,
      finansowe, mieszkaniowe, nie mają tu nic do rzeczy. Może twój mąż poprostu nie
      potrafi być tatą? Rozwód to ostateczność, ale nie możesz pozwolić by sytuacja
      nadal trwała. Może zacznij uczyć męża na czym polega ojcostwo?
      • ak70 Re: Moj maz odpycha dziecko... co robic? 15.07.05, 12:00
        A czy widzisz jakies rozwiazanie? Bo ja juz probowalam wszystkiego i prosby i
        grozby, nic nie pomaga. Myslalam, ze on nie reaguje tylko na moje slowa, ze jak
        mu powie fachowiec (psycholog, ktory na codzien zajmuje sie dziecmi) to cos to
        zmieni. Ale niestety nie zmienilo nic... Mam zabrac dzieci i sie wyprowadzic?
        Dokad? I za co mam je utrzymac? Za 486 zł zasiłku? To nierealne...
Pełna wersja