ak70
12.07.05, 15:32
Mam ogromny problem z mezem, wiec moze tatusiowie cos poradza. Otoz moj maz
od kiedy urodzil sie drugi syn, zupelnie przestal zauwazac tego pierwszego.
Zrobil sie w stosunku do niego agresywny i niecierpliwy, wymagajacy do granic
mozliwosci. Cokolwiek by starszy nie zrobil zawsze jest zle, zawsze znajdzie
sie powod, aby go okrzyczec czy upokorzyc. Starszy syn przez to zrobil sie
zamkniety w sobie - tzn. nie mowi co go boli fizycznie lub psychicznie - ale
tez agresywny i rywalizujacy z ojcem o uczucia brata. Sytuacja jest strasznie
zagmatwana, dochodzi do tego, ze starszy syn nie moze zjesc w kuchni kolacji
(mamy tylko jeden pokoj, a maly chodzi wczesnie spac), bo przeszkadza ojcu w
ogladaniu telewizji i jest - doslownie! - wyrzucany z kuchni do przedpokoju.
Pomozcie co mam robic?! Jak otworzyc oczy mojemu mezowi na to, ze robi
ogromna krzywde wlasnemu dziecku?! Kiedy starszy syn odezwie sie czasem w
nerwach do ojca niegrzecznie to maz wtedy ma do mnie pretensje "jak ty go
wychowalas, ze nie ma szacunku do ojca?!" On nie rozumie, ze to jego postawa
tak wplynela na dziecko. Panowie, powiedzcie jak wy to widzicie, bo jestem
juz zalamana i zaczynam na powaznie myslec o rozwodzie. Starszy syn ma teraz
8 lat, a mlodszy rok i 9 mcy, wiec ta sytuacja trwa juz dosc dlugo. Boje sie,
zeby nie bylo za pozno, zeby ten bunt i agresja w moim starszaku nie
zakorzenily sie zbyt mocno. Zadne rozmowy z mezem nie odnosza skutku, nawet
to, ze psycholog zajmujacy sie starszym synem powiedzial mu jak nie wolno z
nim postepowac.
Co robic??????!!!