wszystko w normie? - a może się czepiam? do Panów

25.07.05, 15:55
Jesteśmy ze sobą 12 lat, a po ślubie 6 lat, mamy 5 letniego synka.
Stosunki między nami moim zdaniem sa niepokojące, ale może tylko się czepiam?
Wydaje mi się, że jestem obojętna mojemu mężowi. Nie przytula mnie, nie
całuje od tak bez "okazji" jak kiedyś, nie mówi mi komplementów a generalnie
mnie nie zauważa. W domu odzywa się jak musi, rozmawia czasem ale nie często.
Nie interesuje go co ja robię. JEsli nie ugotuję obiadu, nie ma sprawy zrobi
sobie coś sam. Jesli nie jest posprzatane też spoko. Ktos powiedziałby
idealny facet, ale nie wiem czy ta obojetność jest ok. Swoje obowiązki raczej
wykonuje w domu, ale niegdy od razu i raczej opornie. Juz przestałam chodzic
i mówić : zrób to i zrób tamto.
Cały swój czas spedza przed komputerem. W piatek, sobote i niedziele kupuje
sobie po 6 piw i sam siedzi i pije jedno, po drugim. Kocha się ze mną tylko
wtedy jak wypije te piwa. Nigdy nie mieliśmy problemów z sexem.
Czuję się samotna, zakompleksiona i sfrustrowana. Jest mi smutno.Co o tym
myslicie ? Dodam, że nie czepiam się jego, jestem miła i staram się
rozmawiać, dbam o siebie i o dom, nie wychodze sama bez niego na imprezy itp.
Stwarzam sobie problem ? Czy go w ogóle nie ma ?
Mąż zawsze mówi, że jest wszystko ok i nie ma problemów.A dla mnie nie jest.
    • woj-na Re: wszystko w normie? - a może się czepiam? do P 27.07.05, 11:46
      Widzę ze nikt sięnie wypowiada więc coś napiszę.
      To nie jest normalne, no chyba ze zawsze tak było.
      Dla mnie to moze być początek czegoś złego, ale jestem przewrażliwiony,
      zwłaszcza na punckie internetu....
      Tutaj upatruję przyczyny. Moje małżeństwo sie rozpadło, moze gdybym w porę sie
      zorientował co żona robi w necie to udałoby sie uratować nasza rodzinę.
      Jak Twój mąż siedzi i gra czy oglada filmy to jeszcze pół biedy, ale jak siedzi
      na gadu czy innych komunikatorach to ja zacząłbym się na Twoim miejscu obwawiać.
      To strasznie wciaga, okropny nałóg.
      Moze robisz odwrotnie niz powinnaś, czasem lepiej zrobić terapię wstrząsową,
      przestac sie starać być miłą, wyjść czasem bez niego.
      Oczywiście najlepszym rozwiazaniem jest szczera rozmowa, tylko nie zwsze się da
      porozmawiac.
      Gdyby to było zwiazane z netem to możesz napisać do mnie na priv. Może moje
      doświadczenia jakoś się przydadzą.
      Pozdrawiam
      woj-
      • kborz2 Re: wszystko w normie? - a może się czepiam? do P 27.07.05, 12:41
        No wreszcie, chociaż Ty smile))

        No właśnie sęk w tym że nie zawsze tak było.
        Nie kłucimy się specjalnie, zawsze wychodzimy wszędzie razem, inni uważają nas
        za idealną parę. Jesli chodzi o sex, to zawsze było ok, żadnych zastzreżeń,
        nawet gdy karmiłam piersią dziecko i nie mogłam brać pigułek przez rok mąż to
        rozumiał i kochaliśmy się w inny sposób. Potem nasze wspłżycie znowu rozkwitło.
        A od dwóch miesięcy porażka.
        Co do internetu to z tego co widze to albo mąz gra, albo tez ściaga filmy,
        pracuje w firmie komputerowej więc interesuje sie informacjami przydatnymi w
        pracy. Nigdy nie zauważyłam żeby z kimś gadał, ani tez nic nie znalazłam w
        komputerze ale nie siedze z nim po nocy.
        Kilka razy próbowałam go zaczepiac na gadu jako inna osoba i się nie dał, a
        byłam wytrwała przez tydzień.
        Rozmowa - owszem próbowałam, ale on mówi że wszystko wporządku i nie powinnam
        sie martwić.
        Pytam o problemy w pracy, o zdrowie, o to czy chciałby zmienić cos w naszym
        związku. Odpowiadał że wszystko jest ok. no i co z tym fantem zrobić ?
        A ja czuje się odrzucona, niekochana i bezpoczucia wartości.
        To niestety przygnębiające.
        • woj-na Re: wszystko w normie? - a może się czepiam? do P 27.07.05, 13:37
          Czyli jedno prawie na pewno możemy wyeliminować.
          To dobrze.
          Przyczyna jakaś na pewno istnieje, tak nagle samo się nic nie zmienia.
          Nie wiem czy odniosłem dobre wrażenie, ale wydaje mi się że Ty tylko pytasz czy
          coś jest nie tak, a nie mówisz o swoich potrzebach, że nie jest tak jak kiedyś,
          że on się zmienił. Może zamiast pytać czy on chciałby coś zmienić powiedz że Ty
          byś chciała. Wyraźnie mu powiedz czego pragniesz, że brak Ci tego co było
          dawniej, że mąż nie daje Ci odczuć jak wiele dla niego znaczysz.
          Nie daj się zbyć odpowiedzia że wszystko jest ok, musisz tak poprowadzić
          rozmowę, zeby nie skończyłą się na jednej szybkiej odpowiedzi.
          Pewnie dzisiaj już na forum nie zagladnę bo na urlop się udaję, ale w
          poniedziałek się zjawię. Mam nadzieję że do tego czsu uda Wam się porozmawiać.
          woj-
          • kborz2 Re: wszystko w normie? - a może się czepiam? do P 28.07.05, 09:26
            Dzięki za uczciwe podejście i zainteresowanie. Zanim porozmawiam musze sobie
            wszystko przemysleć a przede wszystkim zdefiniować co i jak ja chcę. Zeby się
            nie okazało że mój mąż uważa że jest wszystko ok, a ja za dużo wymagam. Do
            weekendu nie podamy bo mijamy się w domu, bo mąż długo pracuje. W weekend
            przemyslę temat raz jeszcze, bez emocji i odezwe się ale dopiero za dwa
            tygodnie. Jedziemy na urlop i to dobry czas bo wiele sie może wyklarować na
            wakacjach.
            Pozdrawiam gorąco.
            • sylszu Re: wszystko w normie? - a może się czepiam? do P 28.07.05, 10:15
              U mnie było podobnie, dla niego zawsze wszystko było OK, a ja byłam
              nieszczęsliwa, ale rozmowy nic nie dały. Odeszłam, złozyłam pozew o rozwód i
              dopiero wtedy zaczęlismy rozmawiać ! Drastyczna kuracja, ale udana. Jesteśmy
              razem i jest cudownie (a jesteśmy ze sobą już 17 lat)
              • kborz2 Re: wszystko w normie? - a może się czepiam? do P 28.07.05, 15:27
                No własnie ja też czuje się nieszczęśliwa, samotna i bezwartościowa. Wydaje mi
                sie że skok w bok ani tego typu rzeczy nie załatwiaja sprawy, tym bardzij że
                chcę byc wporządku i mam zasady, a zdrada dla mnie samej jest najgorsza rzeczą.
                Tylko pytanie czy potrzeba aż tak drastycxznego kroku jak pozew żeby było
                dobrze. A czy nie bałas się reakcji męża na to że chcesz rozwodu. Jak
                wtłumaczyłas mu że mimo wszystko go kochasz.
                • scorp70 Re: wszystko w normie? - a może się czepiam? do P 28.07.05, 15:35
                  Dać do wyboru terapia rodzinna albo pozew, jak sie nie widzi wspólnej przyszłości.
                  Ale wcześniej trzeba coś konkretniego faktycznie namierzone i umówione.
                • sylszu Re: wszystko w normie? - a może się czepiam? do P 29.07.05, 09:08
                  U mnie było już bardzo drastycznie. Ponieważ on nie widział w sobie ŻADNEJ winy
                  naprawdę złozyłam pozew, wyprowadziłam się z dziećmi, uzgodniliśmy sprawy
                  majatkowe (podział majatku + alimenty)i mieliśmy pojednawczą sprawę rozwodową.
                  Ale na tę rozprawę pojechaliśmy już razem, ponownie zakochani i dogadani.
                  Dopiero jak odeszłam, a on został sam to zaczął MYŚLEĆ i analizować swoje
                  błędy. Przez kilka miesięcy przeszedł przyśpieszony kurs dojrzewania i przeżył
                  szok, że jednak mogę bez niego żyć i to nawet całkiem szczęsliwie i aktywnie (a
                  mi oczywiście serce pękało z bólu)
                  Zdrada jest rozwiązaniem najgorszym ze wszystkich, ja podczas naszej rozłaki
                  byłam na jednej randce (i stwierdziłam, że to jednak nie to, nie ten), on też
                  zaprosił znajomą z pracy do kina ( i stwierdził, że to jednak nie to, nie ta smile
                  Ale nie zrobiliśmy nic, czego nie dałoby się naprawić, nie spaliliśmy za sobą
                  mostów, dlatego w naszej sytuacji możliwe było porozumienie. W tej chwili jest
                  lepiej nawet niż za czasów narzeczeństwa, dbamy o siebie nawzajem i
                  pielęgnujemy nasz związek, bo wiemy jak łatwo możemy coś cennego stracić.
                  Powodzenia Ci życzę i jestem pewna, że jeszcze dojdziesz ze swoim męzem do
                  porozumienia, nawet gdybyś miała zrobić jakieś drastyczne ruchy (może nie aż
                  takie jak ja)
    • asiab_2004 Re: wszystko w normie? - a może się czepiam? do P 02.08.05, 11:08
      odpisuje pomimo tego ze jestem kobieta. mam ten sam problem u mnie rzecz sie
      tyczy gier komputerowych. przyznam sie ze ten pozew rozwodowy chodzi mi od
      jakiegos czasu po glowie. boje sie jego reakcji. niestety potrafi byc
      wybuchowy. nie chodzi o mnie tylko oczywiscie o maleńką.... nie wiem co
      zrobic....
    • kto-wie Re: wszystko w normie? - a może się czepiam? do P 03.08.05, 11:24
      W takim stanie rozkładu wytrzymałam miesiąc. Niby wszystko OK, ale ...
      Każde z nas skupiło się na tym, żeby czegoś nie robić (w ten sposób kupowało
      się święty spokój) niż żeby robić coś dla związku, dla drugiej osoby. Stan
      rozkładu, przyczajenia, niby wszystko OK, ale to bezruch.
      Ja odeszłam.
      Rozmowy niewiele dawały, to były wzajemne oskarżenia, wnioski i podsumowania.
      Za długo trwało milczenie, oddaliliśmy się od siebie.
      A Ty powalcz o ten związek, bo warto. Nie trzeba do tego drastycznych posunięć,
      najprawdopodobniej wystarczy rozmowa. Otworzyć się najpierw, wykonać wysiłek i
      zaufać. Opowiedzieć o odczuciach. A przede wszystkim - wiedzieć, czego się
      chce. Jaki jest ten stan idealny, do którego warto dążyć.
      I czy do tego ideału potrzebne są działania czy nastawienie.
      Bo nastawienie zaczyna się w Tobie samej.
    • adsa_21 Re: wszystko w normie? - a może się czepiam? do P 04.08.05, 10:38
      to moze ja sie wypowiem - choc jestem kobietasmile

      Mysle ze Twoj maz kogos poznał, jaka wirtualna przyjaciolke i tak go to
      wciagnelo ze zapomnial o calym swiecie..faceci tak maja.
      Czy wychodzi wieczorami i nie mowi dokad? przychodzi pozniej z pracy do domu?
      strzeże komputera i komorki.
      Odpowiedz sobie na te pytania i zacznij działać.
      odciagnij go od kompa i sprobuj pogadac.
      Jesli nie poskutkuje sama zacznij poznawac ludzi w sieci, jesli go szlak nie
      trafi z zadrosci to chyba powinnas dac sobie z nim spokoj.
      • woj-na Re: wszystko w normie? - a może się czepiam? do P 04.08.05, 18:14
        Adsa_21 chyba nie przeczytałaś calego watku.
        On nie siedzi na gadu i nie odpowiada na zaczepki.
        Poza tym z poznawaniem ludzi w sieci i próbą wzbudzenia zazdrosci to zły pomysł,
        on tym bardziej może stać się obojętny, albo jeszcze sam zacznie poznawać w
        sieci i spirala się nakręca.
        Myślę że tu raczej chodzi o sytuację, gdzie facet wpadł w rutynę, zapomniał o
        potrzebach żony. Żona nie mówi mu jakie ma potrzeby, bo kobiety lubią jak facet
        jest bardzo domyślny, a faceci znowu lubia jak kobieta ich o cos poprosi. Wtedy
        czuja się ważni, docenieni. Tylko ani jedno a ni drugie tego nie robi i
        wytwarza sie coś na kształt sprzężenia zwrotnego dodatniego - czyli napędzająca
        sie spirala niedopowiedzeń, wzajemnych pretensji i żalu. A rozmowy brak.
        Tu potrzeba szczerej rozmowy o swoich uczuciach i potrzebach.
        I trzymam kciuki żeby po powrocie z wakacji koleżanka wróciła do nas szczęśliwa.
        Pozdrawiam
        woj-
Pełna wersja