Jak rozmawiać z mężem???

31.07.05, 22:26
MOże jakiś facet (mąż) mnie oświeci, bo nie wiem. Mój mąż odkąd awansował
potrafi mówić tylko o pracy. Słyszycie? Mówić nie rozmawiać. I my w naszym
małżeństwie tylko do siebie MÓWIMY nie ROZMAWIAMY. Czy w każdym małżeństwie z
13-letnim stażem tak jest. Ale od początku!:
Gdy się pobieraliśmy w 1992 roku byłam pełna obaw. Nie potrafiłam sprecyzować
tak do końca swoich uczuć. Mąż mnie kochał-to wiem na pewno. Uczucia
sprecyzowały się bardzo konkretnie. Pokochałam Go szczerze za to jakim był
człowiekiem. Dobrym, uczuciowym, wrażliwym na krzywdę innych i zawsze gotowy
do pomocy innym ludziom. Był moim PRZYJACIELEM. Przez wiele lat nie mieliśmy
dzieci. Latał na te wszystkie badania, testy, robił wszystko co mu kazałam,
ja i lekarze. W 2003 roku urodziła się Córcia, a 3 miesiące temu Synuś. Od
urodzenia Córci już coś zaczynało być "nie halo". Nie potrafiłam się z Nim
dogadać, mieliśmy inne poglądy na wychowanie dzieci. Jak byłam w 5 miesiącu
ciąży, w dniu pogrzebu Babci z którą mieszkaliśmy potraktował mnie jak
śmiecia. Nawet nie jestem w stanie sobie przypomnieć o co poszło (chyba mi
się włączyła jakaś psychiczna blokada). Pamiętam tylko straszny ból w duszy,
swój płacz i spazmy. W 2004 roku awansował na wyższe stanowisko. I od tej
pory mój mąż zmienił się nie do poznania. Praca tylko na noce. Przychodził
rano zmęczony, kładł się spać. Spać w dzień nie mógł, bo nie był
przyzwyczajony. Wstawał zmęczony i ... naburmuszony. Jak o coś go
poprosiłam,żeby pomógł przy Małej robił to z wielką łaską i miną udzielnego
księcia. Jak pytałam co się dzieje zawsze słyszałam burknięcie "NIC..".
Kurczę, czy normalny, kochający facet nie powinien powiedzieć "nic, kochanie
jestem po prostu zmęczony" albo jakoś tak. Nie wspomnę, że wogóle przestał
się interesować dziećmi, tym jak im (nam) minął dzień, co robiliśmy. Miałam
do kitu wyniki po drugim porodzie (nadżerka, torbiel i takie tam). Wiedział,
że ide do gina, który mi powie co dalej. Nawet słowem się nie zapytał. Co i
rusz rozwalał mnie na łopatki jakimś swoim tekstem. A na drugi dzień, jakby
nie zdawał sobie sprawy, że sprawił mi przykrość chciał się kochać.
Przedwczoraj miałam naprawdę fatalny dzień. Mały ryczał pół dnia-nie
wiedziałam co się z nim dzieje, ten straszny upał, Mała miała atak złości
dwulatka. Jak mąż przyjechał z pracy ja trzymałam ryczącego Małego na rękach
i sama ryczałam. Wszedł zapytał co się stało. Naprawdę nie byłam w stanie
odpowiedzieć, bo miałam ogromną gulę w gardle. Córcia odpowiedziała "Jobać,
tatko,płacią", na co mój ukochany mąż powiedział "to niech płaczą" i wyszedł.
Normalnie mnie zastrzelił!! Ależ było mi przykro. CZy nie powinien podejść,
przytulić, dopytać? A ja tak chętnie bym się schowała w jego ramionach!
Następnego dnia miał lepszy humor no i chciał się kochać, na co ja
oczywiście, pamiętając wczorajszy tekst, się nie zgodziłam. I nie chodzi w
tym momencie o karę. Ja po prostu nie chciałam się z nim kochać, bo mnie
zranił, bo sprawił mi przykrość, bo gdyby mnie NAPRAWDĘ kochał inaczej by
zareagował na tę sytuację. Kobiety tak mają-jak nie gra psychika to i fizyka
do bani.
Już od kilku dni zbierałam się na rozmowę o naszym małżeństwie. Dosyć mam
niedomówień i żalów do Niego. Dzisiaj zapytałam czy możemy chwilę porozmawiać
czy idzie spać. "Idę spać" burknął i ...poszedł. A mnie zatkało! CZy
kochający mąż nie powinien chociaż zapytać o czym chcę porozmawiać? Kiedyś
jak zapytałam dlaczego nie chce ze mną porozmawiać na jakiś teamt
usłyszałam "nie, bo nie" (!?). Boję się, że tym razem też to usłyszę.
Ech, rozpisałam się. Przepraszam. Ale może ktoś mi doradzi jak nauczyć
Starego Męża ROZMAWIAĆ?! Jak mówić, żeby rozumiał? Panowie, jak z Wami gadać?
A Panie-może miały jakieś podobne doświadczenia? Poradźcie! Pozdrwaiam
    • asiab_2004 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 02.08.05, 11:01
      ja mam podobna sytuacje. niemalże identyczna. i własnie w niedziele postawilam
      na swoim. mąż sie do mnie nie odzywa. zobacze to z tego wyjdzie. w piatek 5
      sierpnia mam 5 rocznice slubu. na 100% dostane prezent. zastanawiam sie tylko
      czy to bedzie zgoda czy pozew rozwodowy. wzielam w sprawe na ostrze noża. tak
      dalej byc nie moze. mam dosyc. albo sie naprawi albo rozpiep.... . ale w koncu
      bedzie jasnosc sytuacji. przestalo mi juz zalezec na dobrym samopoczuciu meza i
      robieniu wszystkiego pod jego fochy. mam dziecko i siebie. dbam o siebie i
      malutką. a jak sie rozwali to moze otworzy oczy i zobaczy co stracil.
      Asia
      • tepsa_5 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 02.08.05, 13:34
        Asiab, Dzięki za odpowiedź! Ja mam zamiar postąpić tak samo. My mamy rocznicę
        22 sierpnia. Wczoraj rozmawiałam z moim M. Na pytanie -czy zależy ci na naszym
        małżeństwie- usłyszałam "nie wiem". Ma się zastanowić do dzisiaj i dzisiaj mamy
        jeszcze raz spróbować pogadać. Jak nie będzie mógł, chciał, umiał i Bóg wie co,
        to się spakuję i wyniosę na jakiś czas z dziećmi-niech przemyśli w spokoju czy
        mu zależy. Mam dopiero 35 lat jak pomyślę, że np. następne 30 będę żyła w
        TAKIEJ atmosferze to - nie,dzięki,wymiękam.Pozdrówka. Skrobnij jak u Ciebie
        sytuacja się rozwija.
        • asiab_2004 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 02.08.05, 14:24
          ja wlasnie boje sie zadac tego pytania czy mu zalezy czy nie. wiem ze pewnie
          usłyszałabym to co Ty. "nie wiem' oznacza tylko jedno NIE. nie ma nie wiem. wie
          tylko boi sie powiedziec. 22 sierpnia sa moje urodziny... heh ale sie sklada. a
          skad jestes? moze bysmy sie jakos spotkały?
          • tepsa_5 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 02.08.05, 22:13
            No tak!! NIe było rozmowy. Mój małżonek poszedł spać, czyli umknął jak lis z
            podkulonym ogonem, bo dobrze wiedział, że chcę z nim porozmawiać. Ech, szkoda
            gadać, buuuu!
            Asiab! Jestem z okolic Warszawy, ale często w niej przebywam, bo mam tam
            Mamuśkę i jestem zmotoryzowana. Wiesz, może przenieśmy się na priv. Napisz na
            gazetowy co u Ciebie. Pa
      • adellante1 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 13.09.05, 14:06
        > mam dziecko i siebie. dbam o siebie i
        > malutką. a jak sie rozwali to moze otworzy oczy i zobaczy co stracil.
        Życzę przegranej sprawy rozwodowej i przyznania opieki nad córką mężowi.
        Wiem niestety w tym chorym kraju kto ma jajniki ten dostaje dzieci...
        Ale może gdyby nie było to takie pewne ciekaw jestem czy też pozwalałbyście
        sobie na podejście "mam dzieci a mąż niech sp... ja nie muszę o niego dbać..."
        Moje drogie my tez nie musimy o was dbać. Wasze koleżanki zwłaszcza te
        najbliższe sa bardzo zadowolone z waszych zaniedbanych mężów. Następnym razem
        jak widzisz zapuszczonego zaniedbanego i nadąsanego męża - przyjrzyj się
        swoim koleżankom, z całą pewnością któraś nabrała rumieńców... Możesz sobie
        wówczas pogratulować...
    • kto-wie Re: Jak rozmawiać z mężem??? 03.08.05, 11:43
      Masz bardzo konkretnie sprecyzowane poglądy jak POWINIEN zachowywać się
      kochający mężczyzna. Takie wyobrażenie stanu idealnego.
      I oczywiście obrażasz się, jeśli Twój Mężczyzna nie dorównuje ideałowi.
      POWINIEN być inny!
      A jest taki, jaki jest.
      I Ty go nie akceptujesz.
      Nie zważasz na jego potrzeby.
      Bo Ty jesteś Matka Polka, święta krowa i idealna żona. Taka, jaka być powinna.
      Tak?

      Twoja obecna sytuacja, jak mi się zdaje, wynika z tego, że obydwoje chcecie
      brać. Każde uważa, że mu się należy.

      Pytasz o to, jak rozmawiać. Nie rzucać do siebie przeplatającymi się
      monologami, ale rozmawiać.
      ASERTYWNIE. Bardzo polecam.
      Czyli: mówisz wprost o swoich odczuciach (a nie: bo ty to, tamto, bo ty
      zawsze), skupiasz się na przekazaniu swojego stanu emocjonalnego (bez
      wniosków).
      Prosisz o informację zwrotną - jak on zrozumiał, to co powiedziałaś.
      Obydwoje pamiętajcie, że nie jest to rewia poczucia winy - wmawianego lub
      składanego na ołtarzu małżeństwa.
      Potem wspólnie ustalacie, co można z tym problemem zrobić.
      I jeszcze sprawdzacie, czy to wystarczy.

      Dwie podpowiedzi:
      łatwo zapomina się o takich działaniach, które mają coś poprawić w związku - w
      takiej sytuacji można spisać umowę. Słowo pisane ma większą moc.
      I w ogóle metoda pisania jest bardzo pomocna. Nie chce rozmawiać? Napisz do
      niego list. Znajdzie dogodny dla siebie czas, żeby list przeczytać.
      Pisania listów do męża (lub żony) uczyła w swoich książkach Barbara De Angelis,
      naprawdę polecam.
      Chyba warto żyć w szczęśliwym związku?
      Czy lepiej wszystkim wokół udowadniać, że "moje na wierzchu"?
      • tepsa_5 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 03.08.05, 21:02
        Bardzo Ci dziękuję za wyczerpującą odpowiedź a co za tym idzie poświęcony czas.
        Po pierwsze:
        > Masz bardzo konkretnie sprecyzowane poglądy jak POWINIEN zachowywać się
        > kochający mężczyzna.
        Owszem mam. Jeśli mężczyzna kocha nie rani i nie sprawia psychicznego bólu. To
        proste. Dotyczy to oczywiście również kobiety.
        Po drugie:
        >Takie wyobrażenie stanu idealnego.
        > I oczywiście obrażasz się, jeśli Twój Mężczyzna nie dorównuje ideałowi.
        > POWINIEN być inny!
        Nigdy w życiu nie chciałabym być z facetem idealnym. Idealny (jeśli są tacy)
        jest najnormalniej w świecie NUDNY. Tak uważam i nie mogę się w związku z
        tym "obrażać".
        Po trzecie:
        > A jest taki, jaki jest.
        > I Ty go nie akceptujesz.
        > Nie zważasz na jego potrzeby.
        Gdybym nie akceptowała swojego męża takim jaki jest (razem z jego wadami i
        zaletami) nie bylibyśmy 13 lat małżeństwem. I zapewniam Cię, że baardzo zważam
        na jego potrzeby. Wiele razy zaciskałam zęby żeby czegoś nie powiedzieć, bo mu
        będzie przykro, tłumiąc jednocześnie swoje emocje i odczucia, co jak wiesz
        zapewne nie jest zdrowe dla psyche każdego człowieka. Chodzi mi o zwykłe,
        noramlne rozmawianie o swoich potrzebach, co go boli, co jest nie tak. Nic,
        zero, nul.
        > Bo Ty jesteś Matka Polka, święta krowa i idealna żona. Taka, jaka być
        powinna.
        > Tak?
        Nie. I uwierz-jest mi do tego bardzo daleko. Ale zawsze starałam się ustępować,
        zamykać buzię, żeby nikomu nie sprawić przykrości słowami. I w małżeństwie i
        poza nim. Niestety mój mąż nie wyzanje tej zasady. Rani nie zastanawiając się
        co mówi i jakie może to wywołać skutki a potem nie pamięta, że coś takiego
        powiedział (tak było z tym tekstem "a niech płaczą" bo już z nim na ten temat
        rozmawiałam).
        To tyle z mojej strony w odpowiedzi na Twoje "zarzuty"
        A z Twoich rad napewno skorzystam bo są mądre. Ale nic mu nie napiszę, bo mój
        mąż nie cierpi czytać. Pozdrawiam cieplutko!

        PS "Święta krowa" ... hm ciekawe co poeta miał na myśli!
        • kto-wie Re: Jak rozmawiać z mężem??? 04.08.05, 11:52
          Teraz bardzo dużym skrótem:
          weź kartkę i napisz swoje prawa.
          Np. mam prawo wyrażać swoje emocje w sposób bezpieczny. (Inni też mają do tego
          prawo).
          Mam prawo, żeby mnie nie ranić.
          Itd.
          Takie postulaty.
          Najpierw sama sobie to uświadom, czy rzeczywiście uważasz, że masz do tego
          prawo. A później ucz innych, żeby tych praw przestrzegali.
          Aha, jeszcze coś.
          Granice kompromisu.
          Jeśli się na coś zgadzasz dla świętego spokoju, tak naprawdę tego nie popierasz
          i to się nie uda. Gdzieś tam w Tobie, nawet niewyrażone, będą narastały
          pretensje i żale. I chęć zbierania gratyfikacji za "poświęcenie".
          To niezdrowe - według mnie oczywiście.
          Nie wolno zgadzać się na wszystko. A warto szukać porozumienia, które zadowoli
          i Ciebie, i Męza.
          Jeśli zaakceptujesz siebie i swoje zasady, etykę oraz swoje prawa, nie będziesz
          wymagała, żeby ktoś był inny niż jest.
          Jak na razie dostrzegam tyle, że szukasz uzasadnienia, że Twój Mąż Cię nie
          kocha. Bo to, bo tamto...
          Szklanka do połowy pełna czy w połowie pusta?
          A co do świętej krowy - takiej to wszystko wolno, bo jest święta. Ja tak
          nazywam schematyczne Matki Polki. Bo skoro zajmują się dzieckiem, to są
          idealne. Jest taki wiersz Świrszczyńskiej, teraz nie znajdę.
          "ten brzuch nosił pięcioro dzieci" Jakoś tak. O tym, że samo urodzenie dzieci
          jest aktem tak niezwykłym, że można już zawsze odbierać hołd i cześć.
          Cała reszta jest już innym poziomem. Na który się nie wespniesz, dopóki
          będziesz patrzeć tylko na działania i słowa. Trzeba by poszukać intencji. No,
          ale to inny poziom.
    • tepsa_5 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 03.08.05, 21:04
      Aha, robię dzisiaj drugie podejście do poważnej rozmowy!
      • tepsa_5 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 03.08.05, 22:06
        I po rozmowie!!
        Ja: Możemy teraz porozmawiać?
        Mąż: Nie.
        Ja: Dlaczego?
        Mąż: Bo nie mam ochoty. Porozmawiamy w piątek (ma wolne!).
        I poszedł spać!
        Wytłumaczcie mi, Panowie,bo nie rozumiem.
        • haganna Re: Jak rozmawiać z mężem??? 04.08.05, 10:00
          Nie pytaj go czy możesz z nim porozmawiać, tylko po prostu z nim rozmawiaj. Co
          to znaczy, do jasnej cholery, że on nie ma ochoty? Ma rodzinę - zapomniał? Za
          bardzo się z nim cackasz.
          No po prostu totalna olewka Ciebie, dzieci, rodziny. Co on na wakacjach jest?
          Bądź stanowcza, mów o tym, co czujesz, że jest Ci przykro - natychmiast.
          Na odpowiedź "to niech płaczą" zrobiłabym mężowi karczemną awanturę.
          Podejrzewam, że skoro nic nie powiedziałaś, to dla niego nie ma sprawy.
          I woli, żeby tak pozostało.
          Dla mnie to chora sytuacja. Nie zostawiaj tego tak.
          Wal prosto z mostu czego od niego oczekujesz. Najlepsze są proste polecenia wink.
          Nie w stylu, że wolałabym, żebyś się bardziej starał, tylko zrób to, to i to
          (kup mi czasem kwiaty, pomóż mi teraz przy dziecku, jak płacze, to przytul,
          itp.).
        • kto-wie Re: Jak rozmawiać z mężem??? 04.08.05, 10:53
          Miał prawo.
          Skoro tak zrobił, to znaczy, że uznał, że może tak zrobić.
          Proste.
          Mogło być tak: a, zmęczony jestem, znów ją czymś urażę, co powiemm, będzie
          awantura, a skoro robi taki wstęp, to znaczy, że to ma być przykra rozmowa. A,
          dajmy se spokój.
          Albo tak: czego ta kobieta ode mnie chce, wszystko co do mnie należy zrobiłem,
          jestem w porządu, a ta znów mi będzie udowadniać, że nie kocham, bo coś tam
          powiedziałem, coś jej się nie spodobało.
          Albo jeszcze inaczej....
          Ja tego nie wiem. On wie, ale nie powie. Chyba że będzie chciał.
          Jak mnie czeka jakaś przykra rozmowa, to najpierw dążę do ustalenia jej terminu
          i przewidywanego na nią czasu. Bo mi się nie uśmiecha, jak prace domowe nie
          będą zrobione, a rozmowa do niczego nie doprowadzi. Wtedy mam wrażenie
          straconego czasu. No i w dodatku wściekła jestem, że się nie wyspałam.
          • haganna Re: Jak rozmawiać z mężem??? 04.08.05, 13:22
            Sorry, kto-wie, ale nie prace domowe są w małżeństwie, w życiu najważniejsze.
            Rozmowa może do niczego nie doprowadzić, ale uzmysłowi facetowi, że nie jest w
            porządku, bo zachowuje się jak cham. Unikanie rozmowy z obawy przed awanturą
            jest przejawem infantylności i w/g mnie jest niepoważne. Poza tym świadczy o
            lekceważącym stosunku do rozmówcy, w tym wypadku do rodziny. Zmęczenie jest w
            tym wypadku wymówką.
    • karolcia111 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 03.08.05, 22:35
      wiesz co ja bym zrobiła? wyprowadzam się na jakiś czas. K....ilez można czekać
      na rozmowę?? zmęczenie zmęczeniem ale bez przesady. jak mężuś byłby w pracy
      spakowałabym rzeczy i się wyniosła do rodziców. jestem pewna że gdyby mu
      zależało to sam by chciał rozmowy.
      • bogulo Re: Jak rozmawiać z mężem??? 04.08.05, 17:50
        do rodzicow? bleeee, do kolezanki mus sobie pojechac zeby go szlag z zazdrosci
        trafil "co one tam i z kim robia"
        jak kocha, to wiadomo co zrobi, a jak nie kocha to na grzyba komu taki zwiazek?
        • tepsa_5 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 04.08.05, 20:15
          Do koleżanki??!!???? Bleeee. Na tydzień, dwa, trzy.... Cholera wie ile mu
          zajmnie zastanawianie się nad wszystkim. Co z dziećmi u koleżanki?
          Dzięki, za odpowiedzi.
          Czekam do piątku, chociaż po co? Chyba rzeczywiście mu nie zależy, bo gdyby mu
          zależało chciałby wyjaśnić od razu i mieć klarowną sytuację. Pa, piszcie a ja
          będę informować jak się sytuacja rozwija.
    • honi_29 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 05.08.05, 10:16
      To co napisane zostało przez KTO-WIE,mogło być tylko i wyłącznie napisane przez
      faceta,typowego samca.Taki typ nie ma pojęcia czym jest dom,rodzina i
      wychowanie dzieci ,o małżeństwie nie wspominając.Totalna olewka i ignorancja
      wtórna,nieodwracalna.

      Jak rozmawiać?Dziewczyno kochana serdecznie Ci współczuję i powiem krótko:nie
      chce rozmawiać,nie rozmawiaj i Ty.Też się wypnij na niego.Tylko kur...chyba ma
      jakieś obowiązki wobec Ciebie i dzieci.Jako mąż-kochanek wie jak poprosić,a dać
      się już nie da?Jeżeli umie powiedzieć jedno,może powiedzieć drugie.I tak jesteś
      bardzo dzielna zostając sama z dwójką dzieci,bo przecież na męża nie możesz
      liczyć.Postaw sprawę na ostrzu noża,tzn. niech się dobrze zastanowi i
      wybierze:albo Ty i dzieci,albo wypad z domu+kasa(Ciebie i dzieci rzecz
      jasna).Wielki panisko się znalazł.Co, nie odpowiada mu żona,która zajmuje się
      domem i dziećmi?Bo co kur...?On awansował i jest przez to panem i władcą?A może
      zamieńcie się rolami:Ty będziesz pracować,a on będzie "odpoczywał" w domu z
      dwójką dzieci.Zapytaj zaraz jak się zjawi w domu,bo potem może być bardzo
      zmęczony.Trzymam mocno kciuki i pozdrawiam cieplutko.Honi
    • tepsa_5 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 06.08.05, 20:07
      Rozmowa się odbyła. Okazało się, że to ja jestem TA ZŁA, że to przeze mamy
      problemy małżeńskie, nie lubię siebie, dzieci, jego, jego rodziny i całego
      świata a z moimi problemami psychicznymi powinnam skorzystać z porady
      psychologa. No cóż, żałuję, że nie usłyszałam tego wcześniej a przecież pytałam
      tyle razy czy jest wszystko ok. OK, no to w porządku! A teraz co dalej....??
      Bardzo dziękuję wszystkim za odpowiedzi i podpowiedzi, za poświęcony mi czas.
      Jesteście naprawdę kochani. Pozdrawiam wszystkich cieplutko!!!
    • sylvia2005 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 07.08.05, 23:38
      Ja jestem tylko ciekawa jednej rzeczy: czy po tym wszystkim co on ci zrobił,
      tych wszystkich przykrościach i zwalaniu winy na ciebie, czy ty go jeszcze
      kochasz???
      • tepsa_5 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 08.08.05, 10:57
        Hm, hm...? No właśnie...
        • ak70 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 19.08.05, 14:15
          Kochasz go i to wlasnie ta nadzieja, ze jeszcze nie wszystko stracone (no bo
          przeciez sa dzieci) jest najbardziej frustrujaca. Wiem cos o tym bo przerabiam
          to samo. My jestesmy 12 lat po slubie (rocznica 4 wrzesnia) i tez mamy dwoje
          dzieci. Ale moja historia moge sie podzielic z Toba na privie - napisz na adres
          mailowy.
          Jestem z Toba myslami, nie jestes sama, takich jak my jest wiele.
    • sylvia2005 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 09.08.05, 21:32
      Pytanie zadałam retorycznie. Ja po prostu nie mogłabym byc z kimś takim. Dla
      mnie to przemoc psychiczna.
      A rozmowę to zaproponuj mu gdy zechce się kochac.
    • borys32 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 10.08.05, 10:44
      Drogie Panie, a teraz wypowiedź męża z 13letnim stażem.
      1. Urodziły Ci się dzieci po kilkunastu latach małżeństwa. I coś się popsuło,
      prawda? Mąż został odstawiony. Jest niestety zazdrosny o Ciebie. Przez tyle
      czasu miał Ciebie tylko dla siebie, rozpieszczałaś go itd. Teraz jest zupełnie
      inaczej. On prawdopodobnie tego nie łapie. O tę zmianę na gorsze oskarża
      wszystkich i wszysko. I te twoje niezrozumiałe dla niego oczekiwania.
      2. Ty też się zmieniłaś. Wcześniej byłaś zaradna, ze wszystkim sobie radziłaś a
      teraz ... Nagle oczekujesz jego pomocy we wszelkich sprawach także tych które w
      jego mniemaniu są oczywiste jako domowe sprawy kobiet. On po prostu tego nie
      umie a jako mężczyzna do tego się nie przyzna. Brak mu cierpliwości do
      płaczących dzieci, karmienia, prasowania, prania itd. Potrzeba baaardzo duzo
      czasu aby sie tego nauczyć. i kolejny tego aspekt. Wcześniej dzieliłaś się z
      nim głównie radościami problemy i smutki zachowując dla siebie. Obecnie on
      przychodząc do domu nie ma odpoczynku tylko problemy do rozwiązania z którymi
      sobie nie radzi. Niestety pogłębiasz to mając oczekiwania o których on nie ma
      pojęcia. On nie potrzebuje tak często przytulania, dobrego słowa czy po prostu
      wysłuchania. Ponadto ty niedospana, przemęczona jesteś nadpobudliwa.
      3. Wcześniej będąc razem mogliście dowolnie gdzieś wychodzić, spędzać czas wg.
      własnego uznania. A teraz uwiązani do domu i dzieci. To też dobrze nie wpływa
      na relacje między małżonkami.
      4. Twój mąż uciekając w pracę próbuje sobie niejako
      załatwić "usprawiedliwienie" od problemów domowych. Przecież on ciężko pracuje,
      zarabia na całą rodzinę, opłaty, kredyty itp. A w zamian dostaje zamiast
      uśmiechniętej i zadowolonej z tego żony mase problemów sarkazmu i kłótni.
      Wyższe stanowisko to zwykle więcej obowiązków, większa odpowiedzialność i
      większe zmęczenie. A Ty oczekujesz od niego aby zainteresował się Twoją wizytą
      u ginekologa. Wiem że byś chciała ale wybacz. Mężczyzna jest od rozwiązywania
      problemów. Jemu wystarczy że byłaś u ginka tzn że dbasz o siebie. Jakby był
      duży problem to byś chyba powiedziała. Co do spędzonego dnia on nie potrzebuje
      tak jak ty opowieści że dzieci coś tam..... Jemu wystarczy: Jak było? OK.
      5. Sex. Jego brak może rozwalić małżeństwo. On nie wie że kobieta wykończona
      fizycznie i zmęczona psychiczni nie ma ochoty a niestety odbiera to jako Twoje
      humory i robienie jemu na złość.
      Wyzbądź się myślenia że on coś POWINIEN zrobić. Jeśli nie wie to sie nie
      domyśli. Przestań odgrywać bohaterkę która sama poradzi sobie ze wszyskim a zły
      mąż mimo iż powinien to nie chce Ci pomóc. Zrozum że on także sobie z tym nie
      radzi. Mówiąc strategicznie on się wycofał, zajął pozycje obronne i na każdy
      twój atak odpowie kontratakiem.
      Występujecie z dwu różnych pozycji. Ty będąc w domu masz wiele czasu na
      przemyślenia tego co on powinien i jaki jest zły. On będąc w pracy odrywa się
      od problemów domowych i wracając myśli: Ciekawe czego dzisiaj nie zrobiłem? O
      co będzie miała pretensje.
      Reasumując.
      Zastosuj prostą ale bardzo skuteczną metodę.
      Znajdź taki czas kiedy on będzie wypoczęty, najlepiej wieczorem (to podstawowy
      warunek) i tego dnia jeszce się nie kłóciliście.
      Pozbądź sie dzieci z domu albo jeszce lepiej gdzieś wyjść(na 2,3 godziny) (nie
      wiem babcia, sasiadka, koleżanka, opiekunka do dzieci)
      Ładnie się ubierz, umaluj.
      Butelka wina lub inne drinki oraz coś do chrupania, skubania aby było co z
      rękami zrobić.
      Zacznij od: Kocham cię.
      POWIEDZ MU ŻE NIE WIESZ CO ROBIĆ, NIE RADZISZ SOBIE I POTRZEBUJESZ POMOCY.
      Mężczyźni to uwielbiają, przybywać na białym koniu i uwalniać ukochaną ze
      szponów okropnego smoka. I nie mów na Boga Ojca że on coś powinien. I nie daj
      się wplątać we wzajemne oskarżenia. Mów o swoich uczuciach, że jest ci źle,
      samotna opuszczona itd. Domyślasz się że on czuje podobie. Wiesz że ciężko
      pracuje i robi to dla was wszystkich. Powiedz mu że chciała byś się znim kochać
      jak dawniej. Że sytuacja Cię przerasta i nie masz siły. Że chciała bys gdzieś z
      nim daleko uciec, odpocząć. Wysłuchaj go że jemu też jest źle. Powiedz że
      chciała byś aby on Ci pomógł, od czasu do czasu zrobił.. (metoda małych kroków)
      Daj mu zabłysnąć sposobem rozwiązania problemów. Niech będą beznadziejne ale
      nie krytykuj od razu.
      Ja wiem że to jest cholernie trudne. Ale bez rozmowy w odpowiednich warunkach
      nic nie zwojujesz. Trzymaj emocje na wodzy.
      Jeśli jest rozsądny to zrozumie.
      Pozdrawiam
      • sylvia2005 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 10.08.05, 14:31
        Borys, normalnie zainponowałeś mi. Skąd ty to wszystko do cholery wiesz? Czy
        twoja żona jest taka super, że umie z Tobą tak rozmawiać? Czy taż kiedyś
        przechodziłeś podobne problemy i taką rozmowę?
        • kto-wie Re: Jak rozmawiać z mężem??? 10.08.05, 17:36
          To się bierze z empatii, czy też inaczej - założenia z góry dobrych intencji i
          szukanie ich.
          Próbowałam o tym napisać wcześniej, a Borysowi udało się znacznie lepiej.
          No to powodzenia!
      • tepsa_5 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 10.08.05, 21:35
        No, Borysku! Zaniemówiłam! Baardzo Ci dziękuję za wypowiedź! Jesteś
        psychologiem?? Znalazłeś się kiedyś w takiej sytuacji jak mój mąż - praca,
        studia, awans jeden za drugim, dzieci jedno za drugim i .... żona ze
        swoimi "problemami psychicznymi" (jak to określił mój mąż), naburmuszona,
        zmęczona, niedospana, przemęczona nadpobudliwa a w tym wszystkim szukająca
        miłości, czułości? Jest naprawdę wiele prawdy w tym co piszesz... Cholera chyba
        nie jesteś moim mężem?????????!!!!!!!
      • haganna Re: Jak rozmawiać z mężem??? 10.08.05, 21:37
        Ło matko!
        Dziękuję Bogu, że mój mąż nie jest takim typkiem, jakiego opisuje barys32.
        To, że awansował i ma naprawdę dużo pracy nie zwalnia go od empatii, myślenia i
        zachowania elementarnych zasad kultury.
        Sorry, ale propozycja podania siebie mężowi do konsumpcji, w
        ładnym "opakowaniu" i robienie z siebie głupiutkiego kobieciątka, żeby
        porozmawiać urągałoby mojej godności. I jeszcze to określenie - na pewno jesteś
        nadpobudliwa - no po prostu nóż mi się w kieszeni otwiera.
        Jeżeli mężczyzna oczekuje, że będzie rozpieszczany, noszony na rękach i
        zachowuje się po chamsku, bo żona jest zmęczona opieką nad dziećmi i domem, to
        jest to dla mnie przejaw infantylności i niedojrzałości. Spakować takiego
        drania i wysłać do mamusi!
        "On nie potrzebuje opowieści" - sorry, ale co to za ojciec, którego nie
        interesuje co robiły jego dzieci, który nie potrafi zająć się swoim dzieckiem,
        spędzić z nim krótką chwilę po przyjściu z pracy.
        Co to za kochanek wreszcie, który nie rozumie potrzeb swojej partnerki, nie
        interesuje się jej zdrowiem i samopoczuciem.
        Dla mnie małżeństwo jest niekończącą się ROZMOWĄ dwojga odpowiedzialnych,
        dorosłych ludzi, a nie "rzucaniem się" rozhisteryzowanych, egoistycznych (piii).
        • haganna Re: Jak rozmawiać z mężem??? 10.08.05, 21:42
          Przyznam się do czegoś - byłam kiedyś w długim związku z facetem niemalże
          żywcem wyjętym z w/w opisu. Spakowałam go i wyrzuciłam za drzwi.
          Mój mąż jest totalnym zaprzeczeniem exa. No i rozmawiamy bez przerwy, pomimo
          zmęczenia, czasem rozdrażnienia. Czujemy się tak, jakbyśmy wzięli ślub miesiąc
          temu. Życzę Wam tego samego.
        • alfalfa Re: Jak rozmawiać z mężem??? 12.08.05, 13:30
          > Dla mnie małżeństwo jest niekończącą się ROZMOWĄ dwojga odpowiedzialnych,
          > dorosłych ludzi, a nie "rzucaniem się" rozhisteryzowanych, egoistycznych
          (piii)
          > .

          A wg. mnie małżeństwo jest przede wszystkim PRACĄ (nad sobą).
          A.
          • haganna Re: Jak rozmawiać z mężem??? 16.08.05, 22:18
            Praca (nad sobą) obowiązuje każdego, bez względu na to, czy jest w związku (np.
            w małżeństwie), czy też nie. Można pracować nad sobą i nie mieć drugiej osobie
            NIC do powiedzenia, żyć obok siebie, iść w dwóch różnych kierunkach. Małżeństwo
            jest symbiozą - sama praca nad sobą nie wystarczy, potrzebna jest komunikacja.
            • alfalfa Re: Jak rozmawiać z mężem??? 05.09.05, 22:11
              haganna napisała:

              > Praca (nad sobą) obowiązuje każdego, bez względu na to, czy jest w związku
              (np.
              >
              > w małżeństwie), czy też nie. Można pracować nad sobą i nie mieć drugiej
              osobie
              > NIC do powiedzenia, żyć obok siebie, iść w dwóch różnych kierunkach.

              Naprawdę można? No to warto w takich przypadkach zastanowić się nad celem i
              owocami "pracy".

              Małżeństwo
              >
              > jest symbiozą - sama praca nad sobą nie wystarczy, potrzebna jest komunikacja.
              >

              Wydaje mi się, że pojęcie "praca" rozumiem inaczej niż Ty. Np. współpraca itp.
              A.
      • ak70 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 19.08.05, 14:09
        Jeeeesuuu!!! To jest rewelacja! Chlopie, gdzies sie ty uchowal?
        Kiedy czytalam wypowiedzi tepsy to jakbym czytala swoje slowa. Przeczytalam tez
        wypowiedzi innych kobiet i paru panow, ale ty powaliles mnie na kolana!
        Dzisiaj wieczorem wyprobuje!! Nie wiem czy nie jest za pozno, bo wczoraj
        dowiedzialam sie, ze moj maz szuka sobie kogos na serwisie Randki - znalazlam
        tam jego zdjecie i adnotacje o stanie cywilnym "w separacji". Trzymajcie
        kciuki - ja trzymam za was!
    • sylvia2005 ponownie do borys 10.08.05, 21:28
      Jeszcze jedno: czy takich rozmów nigdy nie zaczynają faceci? Czy nie mogą? Czy
      to zawsze musi być kobieta?
      • vinga_1 Re: ponownie do borys 10.08.05, 21:51
        Sylvuniu! Nie mogą, bo dla facetów nie liczy się psychika. Mają to w d...e.
        Pewnie myślą, że jak przyniosą kasę do domu to wszystko powinno być ok. A tak
        niestety nie jest.
      • iurandum Re: ponownie do borys 11.08.05, 20:09
        sylvia2005 napisała:
        > Jeszcze jedno: czy takich rozmów nigdy nie zaczynają faceci? Czy nie mogą? Czy
        > to zawsze musi być kobieta?

        Wierz mi że czasem rozpoczynają facetci. Są kobiety co wcale nie chcą rozmawiać.
    • borys32 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 11.08.05, 12:47
      Parę słów wyjaśnienia bo mam wrażenie że nie dokładnie przekazałem to co
      chciałem.
      Oczywiście nic nie zwalnia od myślenia i zachowania kultury jednak empati
      bardzo często trzeba sie nauczyć.
      Kwestia ładnego ubrania i uczesania zabrzmiała infantylnie (tak to jest jak się
      nie czyta tego co się pisze). Chodziło mi o cos zupełnie innego. Inaczej
      będziecie rozmawiały ze spoconym facetem w kalesonach i powyciąganym
      podkoszulku a inaczej z eleganckim, pachnącym przystojniakiem. Idąc do urzędu,
      lekarza, na egzamin itp. ubieramy się inaczej chcąc podkreślić powagę swojej
      osoby, istotę załatwianej sprawy oraz stosunek do osoby którą spotkamy.
      Kolejna kwestia to przecież chcemy aby mąż zobaczył w żonie kobietę z którą się
      ożenił. On nie bardzo może się dogadać z tą nieszczęsną zestresowaną istotą
      którą ma obecnie w domu, dużo łatwiej będzie mu rozmawiać z tą fantastyczną
      dziewczyną którą była tak niedawno. Trzeba mu niestety udowodnić że to ta sama
      osoba i tak niewiele trzeba aby to zmienić. Nikt niemówi o głupich
      kobieciątkach, mężczyźni zwykle nie widzą w nich partnerów do związków na całe
      życie.
      Nadpobudliwość.
      Dwulatek i kilkumiesięczne dziecko. Wieczny płacz, bałagan, pranie, gotowanie.
      Zmęczenie, stres, niezrozumienie u męża, brak możliwości oderwania się choć na
      chwilę od tego całego bałaganu no i brak snu. Jeśli ktoś w takich warunkach
      potrafi nie być nadpobudliwy to szczerze gratuluję. Matka Teresa może by to
      wytrzymała (ale ona nie miała męża i dzieci) a ponadto z założenia się
      poświęcała. A tepsa nic o zamiarach zostania świętą i męczennicą nie wspominała.

      Każdy by chciał być rozpieszczany i noszony na rękach. Życie jednak stawia nas
      na ziemi. Mąż tego nie oczekuje. Na kłótnie i ataki na jego osobę reaguje
      kontratakiem. NIE WIE CO MA ZROBIĆ, NIE ROZUMIE, NIE POTRAFI. To nie zanaczy że
      nie chce. Czy to jest objaw niedojrzałości? W pewnym sensie tak. Dzieci
      spowodowały że oboje znaleźli się w nowej dla nich sytuacji i muszą się nauczyć
      postępować w nowych warunkach. Dorastamy do pewnych rzeczy przez całe życie.

      On nie potrzebuje opowieści... Może nie tak bardzo do końca ale naprawdę tak
      jest. Kobiety mogą godzinami rozwodzić się co jadło, jaką kupę zrobiło, jak się
      uśmiechnało, przewróciło, wstało, biegło itd. Małe dziecko jest dla mężczyzny
      zagadką. Ma wrażenie że diecko go nie potrzebuje. Brak jest tej więzi która
      łączy matkę i dziecko, umiejętności odgadywania potrzeb. Kontakt pojawia się
      zwykle w momencie gdy facet z dzieckiem np. zaczynają budować wieżę z klocków,
      układać puzle. Zwykle kobiety robią wiele aby mężczyznę od dziecka odseparować.
      Najpierw po porodzie pojawiają się mamusie, ciocie, teściowe które zrobią
      wszystko lepiej wmawiając mężczyźnie że nie umie. Najlepiej żeby się do dziecka
      nie dotykał (do zdjęcia niech weźmie na ręce). A potem są pretensje że nie umie
      nakarmić, przewinąć itd.
      Kochanek może nie rozumeć zmiany postawy partnerki. Wcześniej jego obecność
      przy zakochanej kobiecie, jedno spojrzenie powodowało że była gotowa na sex. A
      teraz zmiana. Ona chce byc wyspana, umalowana, pachnąca, świece, muzyka,
      nastrojowa konwersacja. O co jej chodzi, on chce jak dawniej. Tego wszystkiego
      obie strony też się muszą nauczyć.
      Bardzo fajnie jest być w związku który jest niekończącą się rozmową, stałym
      poznawaniem i odkrywaniem drugiej osoby. Czasami jest to dla mężczyzn trudne. O
      tym będzie dalej.

      Co do wyrzucania... Może innym razem.

      Co do zaczynania takich rozmów to mamy trochę inną konstrukcję. Kobieta gdy ma
      problem szuka werbalnie pomocy. Pyta, radzi się, rozmawia o tym. Zwróćcie uwagę
      że znaczna większość forumowiczów to kobiety. Ponadto czy znacie faceta który
      jadąc samochodem zgubi się to zapyta od razu o drogę? Nie, będzie krążył i
      kombinował. Mężczyzna gdy ma problem zamyka się w sobie, ew. acz bardzo
      niechętnie spyta innego mężczyznę o radę i dopiero jak ma rozwiązanie zaczyna
      działać. Dlatego faceci czasami milkną mówiąc że nic się nie stało gdy gołym
      okiem widać że coś jest nie OK. On musi rozwiązać problem SAM. tak mu się
      wydaje. Mąż nie będzie rozmawiał z kolegą że ma problem z żoną bo się kłócą.
      Mężczyzna nie zacznie tej rozmowy gdy nie ma gotowego rozwiązania. A nie będzie
      go miał gdy nie porozmawia z żoną. A o tym nie wie. I koło się zamyka.

      I uwierzcie mi kobiety że dla męża nie ma nic fajniejszego niż powrót z pracy
      do domu gdzie czeka uśmiechnięta i zadowolona żona. Tylko że na tę sytuację
      oboje muszą ciężko zapracować.
      • tepsa_5 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 11.08.05, 13:13
        Jesteś mądrym facetem! Dziękuję Ci!!
        Czytałam Twoje posty na innych forach. Mam szczerą nadzieję, że Ci się
        życie "wyprostowało". Uważam, że jesteś tego wart! Jeszcze raz Ci dziękuję i
        pozdrawiam serdecznie!
      • tepsa_5 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 11.08.05, 15:26
        Borys, przesłałam Ci parę słówek na priva. Dzięki!
      • iurandum Re: Jak rozmawiać z mężem??? Utrata bliskości 11.08.05, 20:05
        > Każdy by chciał być rozpieszczany i noszony na rękach. Życie jednak stawia nas
        > na ziemi. Mąż tego nie oczekuje. Na kłótnie i ataki na jego osobę reaguje
        > kontratakiem. NIE WIE CO MA ZROBIĆ, NIE ROZUMIE, NIE POTRAFI. To nie zanaczy że
        > nie chce. Czy to jest objaw niedojrzałości? W pewnym sensie tak. Dzieci
        > spowodowały że oboje znaleźli się w nowej dla nich sytuacji i muszą się nauczyć

        Dosyć to zgrabnie wszystko ująłeś.
        Ale zapomniałeś o bliskości. Tak ważną dla kobiety bliskość zapewnia najpierw
        tylko partner a potem ta bliskość całkowicie blednie wobec bliskości jaką
        zapewnia relacja matka-dziecko.
        Kobiety sie po dziecku zmieniają wobec swoich partnerów. Często widzą to ich
        przyjacółki i próbują powiedzieć im o tym. Ale te zaczynają szukać oparcia
        jedynie wśród innych mamuś które myślą podobnie. Przyjażnie z nie mamusiami
        bledną także...
        Jak sobie tego nie uświadomią a jedynie zamykają sie w mantrach wymagań wobec
        swojego partnera żadna rozmowa nie ma szans.

        Dopiero co przeczytałem jak pewna kobieta napisała jakże charakterystycznie:

        Ponoć macierzyństwo jest bardzo metafizycznym doświadczeniem, na tyle, że
        całkowicie odmienia życie kobiety w sferze jej wrażliwości. Rzeczywiście coś w
        tym musi być, skoro dotąd ambitne koleżanki agresywnie robiące karierę po
        urodzeniu dziecka zaczynają łagodnieć a sensem życia staje się spełnienie w
        byciu dobrą matką. Diametralnej zmianie ulega także relacja z partnerem. Nie
        dość, że istotność jego bycia przestaje być pierwszoplanowa, to często wręcz
        znika ze wspólnych wizji o przyszłości. Właśnie o tym rozmawiałam z inną
        koleżanką- matką osseska. I chociaż jest szczęśliwą mężatką, to kiedy zatapia
        się w marzeniach, to jak sama stwierdza, widzi w nich tylko swoją córeczkę i
        siebie... Męża w nich nie ma.
      • ak70 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 19.08.05, 14:21
        Naprawde jestes niesamowitym facetem. Ze tez nam sie tacy nie trafili. Moj to
        skala - zero kontaktu. Ale na serwisie Randki to sie rozpisuje do panienek, ze
        hej! Nie wiem czy to ma jeszcze sens...
    • jogo2 Re: Jak rozmawiać z mężem??? 31.08.05, 00:24
      Eh, ten borys i jego wyjaśnienia (skądinąd jakiś wyjątkowy facet),
      Boże, dzięki że nie stworzyłeś mnie mężczyzną i dlaczego tak mnie za to karzesz.
      Jacyś straszni nieudacznicy ci faceci zgodnie z wyjaśnieniami Borysa. Jak się
      zgubią to nie zapytają o drogę, bo wolą sami się kręcić w kółko. I tak biedactwa
      już mają.
      Znałam taki przypadek. Mieszkam w miejscu do którego droga dojazdu jest dosyć
      skomplikowana. Umawia się ze mną pani z mężem. Dokładnie podaję opis drogi i
      zgodnie z moim opisem dotrzeć do mnie jest proste jak konstrukcja cepa. Po czym
      czekam kwadrans, pół godziny, trzy kwadranse, docierają spóźnieni, tak błądzili
      i szukali. Na moje zdziwienie, że przecież powiedziałam dokładnie jak dojechać,
      pani mówi: tak ale mąż wolał SAM znaleźć drogę, czy też pojechać swoimi skrótami
      (jakoś tak to ujeła). I znalazł. W końcu. I pewnie strasznie rzucał mięsem po
      drodze, a ona musiała siedzieć obok i tego wysłuchiwać. A to wszystko moja wina
      była. I jej pewnie też.
      Pozdrawiam,
    • sylvia2005 do ak70; 04.09.05, 21:43
      no jak tam, wypróbowałaś? Była rozmowa, są efekty?
      • ak70 Re: do ak70; 05.09.05, 21:12
        U mnie juz nic nie zadziala. On potrafi mnie tylko oskarzac. Ostatnio informuje
        mnie (nie pyta) na co wydaje swoje pieniadze - w tym miesiacu prezent slubny
        dla jego siostry ciotecznej na kwote 200 zl, podczas gdy na jedzenie mam 100 zl
        na miesiac - czy tak zachowuje sie odpowiedzialny facet, glowa rodziny?!!
        Mam dosc ale czuje sie zlapana w pulapke...
        • iurandum Re: do ak70; 06.09.05, 11:15
          Widzisz mężczyźni z reguły piszą żeby znaleźć rozwiązanie problemu, kobiety żeby
          się wyżalić i znaleźć oparcie.
          Moim zdaniem zastanów się czego szuka twój mąż w profilach lasek w serwisie
          Randki. Ty czegoś pragniesz i on czegoś pragnie. Ewidentnie ty mu nie zapewniasz
          tego co on potrzebuje skoro rozgląda się za innymi , a on tobie oczywiście nie
          zapewnia tobie ani bliskości i bezpieczeństwa. Ktoś musi przełamać dumę i
          wyciągnąć rękę jak nie chcecie pogłębiać tej separacji.
          Ludzie nie są na siebie skazani a jedynie sobie potrzebni i łączą się w pary by
          zaspokajać wspólne potrzeby.
          • ak70 Re: do ak70; 06.09.05, 13:56
            U nas dziala metoda blednego kola: on czegos nie robi (choc mowie mu co ma
            zrobic i co czuje jak tego nie robi - zgodnie z sugestiami kolegi Borysa) - i
            to nie chodzi o seks, wiec ja sie czuje nieszczesliwa, jak on przychodzi do
            mnie po sex to ja tez nie robie tego co on chce, no bo nie czuje z nim wiezi,
            potem on odgrywajac sie na mnie znow olewa to o co prosze... i kolko sie
            zamyka. Tylko, ze bez seksu mozna zyc (a ja to co przeciez tez mam w tym
            wzgledzie potrzeby!), a jak dzieci nie maja ojca to bardzo duzo traca. Czego on
            szuka na tych profilach? Wypielegnowanych panienek (ja nie mam za co, ani
            kiedy) z duzymi biustami (na operacje plastyczna mnie nie stac), ktore zawsze
            beda chetne (bo nie maja na glowie dzieci i calego domu). Nie stac mnie na
            luksus takiej zmiany... Piszesz, ze ktos musi przelamac dume - robilam to
            wielokrotnie! Nawet wtedy kiedy dowiedzialam sie o tym anonsie w internecie,
            napisalam do niego list (bo oczywiscie nie ma ochoty rozmawiac), w ktorym
            wyjasnilam mu ze wiem o wszystkim, napisalam co czuje i niczego nie
            sugerowalam. Wiesz co zrobil? Przeczytal, podarl, a potem zwyczajnie mnie
            wysmial. Czy jeszcze warto inwestowac w taki zwiazek???!
            • iurandum Re: do ak70; 06.09.05, 14:44
              > wysmial. Czy jeszcze warto inwestowac w taki zwiazek???!

              Sama musisz znać odpowiedź. Czy warto z drugiej strony stracić co już
              zainwestowałaś? Co widziałaś w nim kiedyś a czego już nie widzisz? Może ty też
              przerzuciłaś swoje poczucie wiezi na dzieci? A pamiętaj że bez poczucia więzi
              (która u mężczyzny nierozerwalnie związana jest z seksem) on tez nie zrobi o co
              ty prosisz, prędzej zrobi ci na złość zeby pokazać kto jest panem sytuacji...
              Po pierwsze rozgoryczenie po obu stronach może być , albo już jest tak duże (oby
              nie), że faktycznie może nie być szansy, bo duma żadnej ze stron nie pozwoli na
              ustępstwa, a ktoś musi to koło przerwać.
              • ak70 Re: do ak70; 07.09.05, 18:22
                faktycznie może nie być szansy, bo duma żadnej ze stron nie pozwoli na
                > ustępstwa, a ktoś musi to koło przerwać.

                Ja juz probowalam wiele razy z nim porozmawiac, ale efekty byly takie jak u
                tepsy_5 - nie mial ochoty, ogladal film, musial popracowac nad papierami...
                brak checi porozumienia jest straszny i czuje sie bezsilna, nie mowiac juz o
                tym, ze przez to ciagle chowanie dumy do kieszeni czuje sie okropnie malutka i
                nic nie warta, a to nie jest przyjemne uczucie...
Pełna wersja