Wpływ dziecka na związek - osobiste

15.09.05, 10:57
Moje pierwsze małżeństwo rozpadło się po urodzeniu syna. Do tego momentu
wydawało mi się żę świetmie rozumieliśmy i układało się nam także seks był
świetny. Ale po dziecku okazało się że jesteśmy sobie obcy. I nie tylko
problem polegał na tym że brak było mojej pomocy. Mieliśmy i nianię i
opiekunkę, tylko że ją przestało interesować cokolwiek innego poza małym
dzieckiem. Zaniedbała się, straciliśmy kontakt, jej nie cieszyły wcale chwile
spędzone ze mną , byłem tylko powodem do rozżalenia, wypominania,
utyskiwania, kwaśnej miny, współżycie było jej gorzkim cierpiętnictwem,
przestaliśmy wychodzić gdziekolwiek razem, żyła tylko kontaktami z innymi
mamuśkami. Było coraz gorzej. Byłem w depresji, w pracy mi się waliło, nie
mogłem wytrzymać bez niej, ale z nią było mi jeszcze gorzej, jedno wielkie
rozczarowanie i gorycz. Wyprowadziłem się, zmieniłem pracę, poznałem inna
wspaniałą i gorącą kobietę, moja obecną żonę, przy której poczułem że jestem
dla niej ważny, każde chwile spędzone razem były radością i przepełnione
namiętnością i poczułem że od nowa żyję Zaczęliśmy rozmawiać o naszym dziecku.
Był to dla mnie trudny temat. Ale przekonała mnie ze rozumie, że nasz związek
jest dla niej najważniejszy i że ona nie zachoruje na syndrom Matki Polki.
Byłem pełen obaw ale okazało się że może się udać. Mamy 3 letnią córeczkę i
ani nasze stosunki ani namiętność wcale na tym nie ucierpiały, jesteśmy razem
zaangażowani, ale ciągle czuje że nasz związek jest na pierwszym miejscu a
nasza córeczka jego najsłodszym owocem. Jesteśmy dla siebie cały czas mili i
serdeczni, mimo zmęczenia. Ja się staram i widzę że ona się stara, a nasza
córa na tym tylko zyskuje. Okazało się że dziecko nie musi być uwiązane do
mamy i 20 godzin noszone na rękach. Potrafimy być czasami tylko dla niej, ale
czasem tylko dla siebie mam oczym myśleć i czerpać siły myśląc o wspaniałych
chwilach które nas razem jeszcze czekają i gnam do domu myśląc o ostatnich
igraszkach w łóżku i pomysłach którymi nie zaskakuje.

Może to kwestia miłości że nie jest prawdziwa i blednie przy macierzyństwie,
może kwestia tego że przy drugich związkach ludzie cenią siebie bardziej i
wzajemnie swoje potrzeby, nie wiem , smutno mi gdy czytam o waszych
problemach, sam nie wiem dlaczego jedne kobiety takie są że jedne potrafią
wykorzystać dziecko jako dodatkowe spoiwo związku a dla innych związek z
mężczyzna spada przy dziecku na daleki plan.
Przepraszam ze trochę nieskładnie, ale to dla mnie do dziś trudny i osobisty
temat.
    • your_and Re: Wpływ dziecka na związek - osobiste 15.09.05, 12:23
      Smutne to faktycznie.
      Jedni potrafią pogodzić miłość partnerską z macierzyńską a inni nie, mimo
      dobrych chęci...
    • edwar Re: Wpływ dziecka na związek - osobiste 24.09.05, 12:17
      Też trafiłem na kobietę dla której przestałem sie zupełnie liczyć po dziecku.
      Jesteśmy tak daleko od siebie, a ją to nic nie obchodzi ma teraz swojego synka.
      Mam nadzieję że mnie za drugim razem też sie uda...
      Kiedyś myślałem że nigdy jej nie zdrdzę, a teraz mi to wisi, jej zresztą też
      • 30martyna Re: Wpływ dziecka na związek - osobiste 24.09.05, 13:55
        Witaj, bardzo się cieszę, że w drugim związku Ci się udało. Muszę jednak
        napisać coś od siebie...może to nie zawsze jest wina żon, że zmieniają się przy
        dziecku?! często wina leży również po drugiej stronie - mówię to z własnego
        doświadczenia. Niecałe 4 miesiące temu urodziłam dziecko i wg mojego męża
        zachowuje się podobnie jak Twoja była żona - "też nie widzę świata poza
        dzieckiem". Niestety, ja się z nim nie zgadzam - mam wielka potrzebę bycia z
        mężem, wychodzenia razem na spacery, przytulania sie i wreszczie kochania.On,
        niestety siedzi w pracy do 22.00 - niestety taką ma i nie da sie na dzień
        dzisiejszy tego zmienić- w niedzielę odsypia pracę, relaksuje się przy filmie
        lub przy komputerze. Ja, podobnie pewnie jak większość kobiet w mojej sytuacji
        jestem skazana na życie tylko dzieckiem - skoro we trójkę się nie da!! Przecież
        można być razem z dzieckiem!!! i można tez zawsze wygospodarować trochę czasu
        dla tej drugiej osoby - tylko ona musi tego chcieć i powiedzieć o tym, że tego
        chce. Może w Twoim związku zabrakło szczerości?! albo tak byłeś zapracowany, że
        koncentrowałeś sie tylko na sobie?!
        Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale jakoś tak mnie naszło - po kobiecemusmile
        pozdrawiam Cie serdecznie i życzę wiele, wiele szczęścia
        Martyna
        • your_and Re: Wpływ dziecka na związek - osobiste 26.09.05, 14:16
          Myśle że ci "zbyt zapracowani" wcale nie zagladaja w takie miejsce jak te forum
          i nie płacza nad swoimi relacjami z partnerką i to ze "świata poza dzieckiem nie
          widzi" jest im jak najbardziej na rękę.
        • bea-ta Re: Wpływ dziecka na związek - osobiste 20.10.05, 11:27
          Popieram 30martyna. Wiadomo, że po porodzie przewraca sie kobiecie świat o 180
          st.i miłośc nasza jest rodzielana miedzy dwie osoby- dziecko i męża. Czasem to
          przychodzi łatwiej, czasem trudniej. Zalezy niestety duzo od tej osoby koło nas.
          Przy stresie, dodatkowych obowiązkach( nie każda z nas przestaje pracować - 16
          tyg. i hop do prace) trudno nieraz połapac wszystko zwłaszcza jak nie ma sie ze
          strony męża wsparcia. Nie to, że to wina męzczyzn zaraz, bo nas natura do
          macierzyństwa przygotowuje przez 9m, a Was nie, dlatego nam łatwiej, nie każdy
          mąz tez musi wpadac w zachwyt nad widokiem kupy czy ząbka dziecka, to my z racji
          podziału ról więcej czasu spedzamy z potomstwem, my karmimy piersią, nie Wy, ale
          serdeczność, pomoc jest jak najbardziej nam potrzebna, włąsnie ze strony
          partnera. Szczególnie w pierwszym roku, kiedy dziecko jest najmlodsze, mamy
          najwięcej stresu z powodu nowej sytuacji w jakiej się znajdujemy, w której
          musimy sprawdzić( oj jest duża presja społeczna). U mnie tez sytuacja jest taka,
          że mąz pracuje od 6-21, w niedziele najchetniej by odsypiał i na tym konczy się
          jego rola. Zostaje wiec ja i syn 24 godz. na dobe, nawet jak ja pracuje
          zawodowo. Potrzebny był mi powrót do pracy, do ludzi żebym nie była odmóżdzona.
          Nie jestm kobieta, która mogłaby byc przy męzu i tylko wychowywac dzieci.
          Potrzebna mi była ( i jest) pomoc męża chociazby symboliczna np. dłuzszy spacer
          z pociecha abym mogła się zdrzemnąc i byc bardziej "chętna" wieczorem, potrzebny
          mi czasem jego wczesniejszy powrót do domu- podrzucenie dziecka mamie i choć 2
          godz. tylko dla siebie, tak, żebym na chwile zapomiała, że jestem matka, a tez
          zoną, kochanką. Ja tez potrzebuje seksu, czułości, czucia sie kobietą a nie
          tylko matką, każda z nas! Mysle, że kobiety zatracają się w macierzynstwo, bo
          maz się odsuwa po urodzeniu dziecka, nie umie znaleźc sobie miejsca, jest często
          zazdrosny - włąsnie jak małe dziecko - wczesniej cała miłośc, zainteresowanie
          dla mnie a teraz trzeba się dzielić!Ty juz wiedziałes jak może byc po pojawieniu
          się potomka w drugim związku a inni tak jak Ty za pierwszym razem są zaskakiwani
          i sytuacja ich przerasta, niestety. Czasem przerasta i kobiete - macierzynstwo i
          męzczyzne - nowa osoba, nowe role w związku. Nowy lokator, szyscy biegają koło
          dziecka, zona jakby nieswoja, zmęczona, a tu Ty sam. Mimo, że wiedziałam o tym i
          uprzedzałam męża, że tak może byc - będę bardziej zmęczona, poddenerwowana,
          (zwłaszcza przy pierwszym dziecku mam wrażenie, że sie bardziej kobiety
          przejmują, z drugim, trzecim jest lepiej - rutyna, dświadczenie, wiemy co nas
          czeka, malo może nas zaskoczyc, jesteśmy przygotowane więc mniej zestresowane
          tym co bedzie, to bardzo istotne!!!). Mnie w szkole latami uczono o opiece nad
          niemowlakiem, porodzie itp., ale to nie to samo, wierz mi, książki jedno, a
          doswiadczenie to drugie. Prosiłam męża, żeby jak się przez przypadek zapomne,
          zagalopuje w macierzyństwie niech przyjdzie, powie. Wiesz co zrobił- robił
          awanse swojej pracownicy!Tak najłatwiej!Po najmniejszej lini oporu. Zona nie ma
          dla mnie czasu to może mały romansik. Nie rozumiem tego, bo po to dano nam
          języki i rozumy, aby porozumiewac się. Jesli słysze, że praca jest nr1, nie moge
          liczyc na pomoc, to jak mam sobie radzic jak nie angazując sie cała soba, bo
          moge liczyc tylko na siebie. Poza tym niania i owszem, ale nie zawsze, bo nie po
          to robi sie dziecko, aby wychowywali je obcy ludzie, tylko my rodzice. Aby mieć
          rezolutnego 7 latka i nie miec kłopotów wychowawczych to trzeba poświęcic troche
          swojego cennego czasu dziecku. Zarówno ojciec i matka. Mysle, że problemy
          małżeńskie po porodzie sa w wiekszości z nieprzygotowania do nowych ról, wydaje
          sie nam , że wiemy co nas czeka, a to niewiele. Niemowle ładnie wygląda na
          rękach u kogoś jak jest wyspane i najedzone i radosnie gaworzysmilePrzewaznie
          takie pojęcie mamy o macierzynstwie i ojcostwie( może przesadziłam,ale mniej
          wiecej).Duzo zalezy od umiejętności porozumiewania się, zrozumienia i tego, że
          partner bedzie sie przyłączał do opieki a nie stał z boku oburzony, że jest
          zaniedbywany, że jemu tez sie nalezy. Kobieta ma dbac o dziecko oraz męża a
          pytam sie kto ma dbać o kobietę?Jak się w nocy nie chce wstawac do dziecka, nie
          pomaga sie na codzien chciażby w drobnych sprawach ( zeby nie było, że chce
          wyreczania mnie) to trudno się dziwic, że jest zmeczona, nie dba o siebie. Czy
          mężczyźni myslą , że my to celowo robimy?Parter jest potrzebny do wspólnego
          wychowania dziecka, do tego aby zadbał o nas i od jego madrości zalezy tez jak
          potoczy się cały związek po pojawieniu sie dziecka. Jesli maz nie ma czasu na
          pomoc to moze ktos z rodziny pomoże w jego zastepstwie, znajdzie opiekunke.
          Przeciez mężowie tez ma prawo głosu a nie tylko przygladac się biernie jak
          kobieta sie oddala, zatraca w macierzyństwie. Nieraz trudno nam zaangazowanym w
          opieke obiektywnie ocenic sytuacje, wtedy jest potrzebna interwencja partnera.
          Ja jestem otwarta na rozmowe, mam chęc porozumienia się i mysle, że 99,9% takie
          chęci przejawia. Nie zachowujcie się Tylko jak dzieci i nie chowajcie glowy w
          piasek, a potem to ona jest oziebła, wiecznie zmeczona, zaniedbana, nie ma dla
          mnie czasu? Nie wymagajcie męzczyxni tylko od nas, od siebie równiez i niech
          każdy zada sobie pytanie czy daje wszystko czego ode mnie oczekuje zona i
          dziecko( nie mylic z tym co się wam wydaje, że my oczekujemy, ale to temat na
          inna dyskusje).Beata
          • ak70 Re: Wpływ dziecka na związek - osobiste 14.11.05, 11:39
            Jesteś ŚWIETNA!! Sama nie napisałabym tego lepiej... podpisuję się rękami i
            nogami!! Może kiedy panowie popatrzą troche na siebie i zaczna poprawę i
            inwencję od siebie, to wszystkie zwiazki nie będa przezywały "kryzysu
            pierwszego (drugiego, n-tego) dziecka".
          • vialle Re: Wpływ dziecka na związek - osobiste 14.11.05, 16:16
            Beata,
            podpisuje sie w calej rozciaglosci smile i pozdrawiam
    • your_and Re: Wpływ dziecka na związek - osobiste 26.09.05, 20:07
      Swoją drogą i ja po rozejrzeniu się zauważyłem że problem przeniesienia uczuć na
      dziecko nie dotyczy znajomych "drugich zwiazków" i powtórnych małzeństw.
      Czyżby kobiety bardziej ceniły sobie w nich swoich mężczyzn?
    • vialle a gdzie syn??? 06.10.05, 12:32
      "coreczka jest najslodszym owocem" - a gdzie w tym Twoj syn? Rozumiem, ze post
      nie o tym, ale jakos w Twojej opowiesci nie ma go w ogole.

      • your_and Re: a gdzie syn??? 07.10.05, 14:54
        Cóż, tak to już jest że z reguły mamusie lokuja swoje uczucia w synkach a
        tatusiowie w córeczkach.
        • vialle Re: a gdzie syn??? 07.10.05, 18:12
          ja sie po prostu zastanawiam czy na fali zachwytu nowym zwiazkiem i niecheci do
          poprzedniej babki, niechecia nie zostal objety takze syn.
          • your_and Re: a gdzie syn??? 10.10.05, 13:47
            Pewno jest jak piszesz. Miłość macierzyńska jest wpisana w geny i naturę matki,
            a ojcowska dojrzewa z czasem i jest wynikiem rozszerzenia miłości do partnerki
            z którą mężczyzna ma dziecko. Jak miłości zabrakło w związku tych dwojga (?) w
            tym czasie, nie było pewnie miejsca na dojrzenie ojcowskiej miłości do syna.
            Pozostało pewnie najwyżej poczucie obowiązku.

            Też wśród znajomych znam bardzo podobny przypadek.
            • halszkabronstein Re: a gdzie syn??? 03.01.06, 23:00
              Ja bym serio tak nie generalizowała , mój partner jak usłyszał o dziecku to
              prawie oszalał z radości , do teraz ciągle powtarza , ze nie może sie doczekać
              narodzin , ja musiałam się troche z tym oswoić tongue_out. Choc moze jakas nietypowa
              jestem lol ;/.

              P.S. Drodzy panowie , chcemy w przyszłości z partnerem adoptować jeszcze
              dziecko (dzieci). Czy podczas adopcji dziecka również wytworzy się u mnie
              oksytocyna hehe ? No właśnie , wiec jak wytłumaczycie miłość do dziecka
              adoptowanego? No chyba , że część z Was uważa, ze dziecko adoptowane jest
              gorsze w jakimś sensie od własnego . Ja jednak uważam, ze rodzicami są ludzie
              wychowujacy dziecko a nie biologiczni wiec nie mam zamiaru faworyzować czy
              bardziej opiekować sie/kochac swoje biologiczne .

              Dodam Wam jeszcze linka do często poruszanego tematu o braku zainteresowania
              seksem i partnerem u kobiety po porodzie ( w celach edukacyjnych wink )
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=34193615
    • pyzinek Panowie litości:) 13.10.05, 05:34
      Tysiące związków przechodzą podobne próby kiedy rodzi się dziecko i nie ma nic
      nadzwyczajnego w tym , ze mama jest bez reszty zaabsorbowana maluchem a partner
      schodzi na dalszy plan. Absolutnie nie zamierzam twierdzić, ze dla mężczyzny to
      łatwe kiedy naj jest baby i mamuska otacza się innymi mamuskami a na topie sa
      rozmowy o kupkach i zupkach ale... cierpliwosci Panowiesmile)do tego niestety sami
      dokladacie nie wspierając i nie pomagając swoim partnerkom.
      W czasie kiedy mamuski maja chwilowe zacmienie mężczyzni psychicznie sie
      oddalają ale ten stan u kobiet mija i po jakims czasie zaczynaja dostrzegac
      partnera i chcą się od niego zblizyc a partner daleko daleko....najgorsze co
      facet moze zrobic to karac kobietę za to opuszczenie( a co mniej dojrzali
      niestety juz nawet miec inna faworytke )
      W pewnym stopniu to najczesciej popełniany przez kobiety błąd ale zachwyt nad
      takim malenstwem jest ogromny a Wy jestescie zazdrosni o swoje dzieci?!
      I jeszcze jedna kwestia, kobiety po porodzie maja ogromne zaburzenia hormonalne
      i nie piszcie , ze złe ....dajcie im poprostu troche więcej ciepła
      wyrozumiałosci , no coz nawet znoscie cierpliwie małą zrzedliwosc w pierwszym
      okresie a Wasze kobiety to docenia smile)

      • your_and Re: Panowie litości:) 13.10.05, 10:51
        > Tysiące związków przechodzą podobne próby kiedy rodzi się dziecko i nie ma nic
        > nadzwyczajnego w tym , ze mama jest bez reszty zaabsorbowana maluchem a partner
        > schodzi na dalszy plan (...) I jeszcze jedna kwestia, kobiety po porodzie maja
        > > ogromne zaburzenia hormonalne

        Jedne związki przechodzą podobne próby zwycięsko a inne nie. Tylko że jak taki
        okres próby i bycia na dalszym planie przeciąga się nieraz w lata, w facetach
        też krew nie woda i znowu ich włąsne hormony powodują że robią rzeczy o które by
        się wcześniej nie podejrzewali.
        Jedna i druga strona nie może kierować się byciu razem tylko hormonami, a
        szczególnie w tym okresie i jedyna recepta jest chyba żeby w tym czasie myśleć i
        rozmawiać o tym razem. A nie facet poddawał się swojemu testosteronowi i
        rozglądał za inną chętną dupa, a kobieta swojej protaktynie i dziecko było dla
        niej pępkiem wszechświata i jedynym obiektem uczuć.
        • syla113 Re: Panowie litości:) 16.10.05, 16:40
          ja mam 8 miesiecznego synka i w czesie ciazy i po porodzie baaardzo
          potrzebowalam ciepla delikatnosci i wyrozumialosci od swojego meza , nawet nie
          jakiejs wielkiej pomocy ale wlasnie zainteresowania mna.mezczyzna nie moze
          zrozumiec co przezywa kobieta po porodzie bo ona sama tego nie rozumie to sa
          hormony calkowita zmiana, ona czuje sie zle bo nie moze ubrac sie do poludnia
          bomdziecko caly czas placze albo caly czas je , musi miec czas zeby sie
          pozbierac nabrac dystansu , zwiazek to nie film trzeba o niego walczyc dbac
          starac sie a nie szukac innej bo zona za dlugo jest niedysponowana ....przykre
          to co tu przeczytalam , wiecej zrozumienia mniej egoizmu dla kobiety ktora
          nosila 9 miesiecy dziecko i ktora je urodzila i sama nie moze dojsc do
          siebie .cierpliwosci
          • your_and Re: Panowie litości:) 17.10.05, 10:15
            syla113 napisała:
            > (...)wiecej zrozumienia mniej egoizmu dla kobiety ktora
            > nosila 9 miesiecy dziecko i ktora je urodzila i sama nie moze dojsc do
            > siebie .cierpliwosci

            Noa ale dlaczego tak sie właśnie zdarza że w tych drugich związkach i kobieta
            też ma wiecej zrozumienia dla swojego partnera i dziecko nie przesłania
            wszystkiego innego i jest jeszcze j jej życiu miejsce dla ich dwojga?
            • syla113 Re: Panowie litości:) 17.10.05, 10:34
              mysle ze po pierwsze ta druga kobieta zna powod odejscia od 1 wie bardziej sie
              stara po drugie facet tez sie bardziej stara zeby nie powtorzylo sie , po
              trzecie ludzie zmieniaja sie po urodzeniau dziecka i nawet o tym nie wiedza ,
              po czwarte sa rozne kobiety i roznie porod o polog przezywaja.smile
              • your_and Re: Panowie litości:) 17.10.05, 11:19
                Czyli w tym drugim związku i jedno i drugie potrafi jednak zadbać o życie we
                dwójkę i zapobiec tym problemom

                Przecież w każdej książce publikacji o związku partnerskim, małżeństwie masz jak
                wół że okres po pierwszym dziecku to okres statystycznie najtrudniejszy,
                najwięcej się wtedy rozpadów, zdrad, i zaburzeń seksualnych.
                Dlaczego zatem jeśli już rozpada się to wina jedynie niedojrzałych facetów?
                Nawet jak są dojrzali w związku nic nie zrobisz w pojedynkę , a każda
                cierpliwość ma swoje granice. To nie jest coś zaskakujacego. To można
                przewidzieć i zapobiedz we dwójkę , jeśli tylko sie chce...

                Faceci też nie są w stanie zrozumieć co robią czasami najbardziej naturalne
                instynkty jak instynkt seksualny, szczególnie jak są na głodzie – nie różnia sie
                pewnie w tym względzie od kobiet, którym macierzyństwo przesłania trzeźwe
                myślenie. Jak się wymaga kontroli instynktów to od każdej płci po równo
                proszę... I bez stereotypów o dobrych poświęcających się matkach i złych
                niedojrzałych facetach (egoistach – produktach wychowu zresztą innych
                poświęcających bezgranicznie się matek).

                • syla113 Re: Panowie litości:) 17.10.05, 11:39
                  ale do seksualnego instynktu da sie przywyknac bo ma sie go no na pewno dobrych
                  kilka jak nie kilkanascie lat a do macierzynstwa niesmile
                  nie powiedzialam ze wina jest tylko po stronie facetow , ale uwazam ze jest w
                  was troche za malo wyrozumialosci , no nie wiem nie chce generalizowac bo to
                  indywidualna sprawa . ja sie pozbieralam po 2 mieisacach ale moja kolezanka
                  dopiero po roku , i sadze ze ten rok to taka granica jesli kobieta faktycznie
                  po roku dalej jest niedysponiwana lub nie chce byc to czas na powazna rozmowe ,
                  ale rok to facet powinien dac kobiecie
                • halszkabronstein Re: Panowie litości:) 03.01.06, 23:49
                  Gdyby mój facet stał sie nagle oziebły i zainteresowany tylko dzieckiem to
                  znajac zycie tez po jakimś czasie mimowolnie zaczełabym zwraczać uwage na
                  innych mężczyzn . Nie mówie tu o zdradzie , ale każdy człowiek potrzebuje
                  czułości i zainteresowania . Watpie , że kochający mąż nie wybaczy swojej żonie
                  2 miesięcy gorszego samopoczucia , ale u niektórych to trwa o wiele dłużej ,
                  nawet lata. Zgadzam się z your_and , że zachodzi tu analogia - skoro ktoś może
                  kierować się ślepo intynktem macierzyńskim to czemu mamy udawać, że nie ma
                  instynktu seksualnego ?? Tymbardziej ,że te wszystkie zdrady są manifestacja
                  żalu , za związek w fazie rozkładu . Po to w końcu jesteśmy w związkach by
                  zaspokajac swoje potrzeby - nawet mężczyzna w swojej domowej twierdzy często
                  pokazuje ze choc na codzien jest twardy itp to jednak ma ochote sie przytulic ,
                  lubi jak być doceniany (i powinien być jeśli się oczywiście stara! ). I nie
                  mówie tu o mężczyznach całkowicie umywajacych rece od dziecka , domu ,
                  wracajacych na noce których nic nie interesuje tylko wieczorny sex . Skoro
                  czytam , ze mezczyzni sie straja , chca zajmowac sie dzieckiem z partnerka ,
                  chca jej pomagać a ona sie zachowuje jak otumanione zwierzątko jest obojetna,
                  oziebla,nie chce rozmawiac to po jakims czasie kazdy by przeszedł kryzys mogący
                  sie zakończyć właśnie zdradą. Jeśli kobiecie jest ciężko to czemu nie rozmawia
                  o tym ze swoim partnerem , byc moze on nie wie co wiecej mógłby dla niej
                  zrobic ? Ponadto co to za wymówka - mam dziecko to nagle nie chce sie juz do
                  faceta przytulic , dac mu buzi czy porozmawiac , nikt nie mówi o sexie 2 dni po
                  porodzie uncertain . Wtedy żaden sensowny mąz nie myślaby o dupie tylko dlatego , ze
                  nie uprawialby sexu jakis czas - jednak cos za cos. Skoro i tak ciagle ktos na
                  niego patrzy z wyrzutem i obwinia to po co ma sie starać.

                  Facet to nie egoista , facet to normalna osoba majaca swoje potrzeby.
              • kayah73 Re: Panowie litości:) 03.01.06, 17:19
                Dorzucilabym jeszcze kwestie wieku po prostu. Pierwsze malzenstwa czesto
                zawiera sie jak czlowiek glupi jeszcze i nie wie w co sie laduje i na pewno nie
                chce wkladac w zwiazek zadnej pracy, tylko chce z niego ciagnac. U mnie jest
                tiu tiu i same dobre rzeczy wink ale oboje z nie-mezem po 30-tce jestesmy i nie
                jest to nasz pierwszy dlugoterminowy zwiazek.
    • halszkabronstein Re: Wpływ dziecka na związek - osobiste 17.12.05, 21:27
      Uważam ,że niestety dzieci wprowadzają pewna rewolucje do naszego życia . My z
      partnerem jesteśmy tego świadomi . Dziecko nie potrzebuje ślepego oddania
      któregoś z rodziców( często owocującego nadopiekuńczościa ) ale bardziej
      szczęśliwej i kochającej sie rodziny . Mimo zmęczenia i codzienności warto
      dzielić się z partnerem obowiązkami, rozmawiać ale i pozwolić sobie na chwile
      relaksu . Dziecko jest dla mnie ważne , ale równie ważny jest mój ukochany kiss z
      którym pragne spędzić reszte życia , jest dla mnie kimś wyjątkowym . Warto
      pielegnować uczucie właśnie w takich kryzysowych momentach . Apeluje też do
      Waspanowie - Wasza kobieta może być po porodzie zmeczona, pomóżcie jej ,znowu
      poczuc sie piekna i wrócić do formy . Obie strony muszą być wyrozumiałe.

      Pozdrawiam !
      • tzw.tata A co zrobić, kiedy mimo uplywu lat dziecko ciagle 18.12.05, 17:02
        A co zrobić, kiedy mimo uplywu lat dziecko ciagle jest najważniejsze? I to nie
        jedno, a oboje? Kiedy nagle okazuje sie, ze jednak to dzieci sa na pierwszym
        planie, a mialo byc partnerstwo rodzinne, wspolne wychowywanie, plany etc.?

        A do tego uczucie to podsyca tesciowa? W ogole cala (Jej) rodzina?
        Kiedy dzieci juz orientuja sie, ze maja licencje na wszystko pod ochrona swojej
        mamy/babci/wujkow?

        Piszę z perspektywy tzw.taty, czyli mezczyzny po przejsciach (bezdzietny zwiazek
        w przeszlosci), probujacego 2 rok juz odgrywac odpowiedzialna role partnera i
        ojca dla dwojki dorastajacych wlasnie dzieci (10/12).

        Na poczatku wszystko wygladalo inaczej...

        tzw.tata
        • your_and Re: A co zrobić, kiedy mimo uplywu lat dziecko ci 19.12.05, 16:00
          W kontekście wątku w którym to napisałeś, można pogodzić sie z tym że sie jest
          na bocznym torze, lub próbować odnaleźć swoja drogę w życiu raz jeszcze, bedąc
          bogatszy o doświadczenia i i cele jakie chce sie osiągnąć (czasem naiwnie
          zakładamy że mamy te same cele i ponieważ oboje mamy dobre chęci jakoś sie to
          wszystko ułoży)...
        • halszkabronstein Re: A co zrobić, kiedy mimo uplywu lat dziecko ci 20.12.05, 03:17
          No niestety rodzina to w ogóle czasem nie wraca uwagi , że poza dzieckiem nadal
          jest para - rodzice . Na szczęście teściowie mojego ukochanego wink zdaja sobie z
          tego sprawe i często sami mówią - jakby kiedyś było trzeba dziecko zostanie z
          nami bo też potrzebujecie czasu tylko we dwoje ! Może zasugeruj żonie , że
          pragniesz spędzic czas tylko z nią - zaproś do kina , moze wyjezdzcie gdzies
          razem we dwoje a dzieci do rodziny ? Tam postaraj się znowu zaczac zabiegac o
          swoja kobiete a uświadomisz jej co straciła rezygnujac z Waszego partnerstwa .
          Ja bym chyba tak próbowała gdyby mój mąż stracił zainteresowanie . Gdyby jednak
          to trwało mimo wszystko to chyba musielibyśmy odbyć poważną rozmowe . Każdy
          człowiek potrzebuje czułości opieki i poczucia , ze nie jest tylko rodzicem ale
          i nadal partnerem , kochankiem itp smile !
    • kayah73 Re: Wpływ dziecka na związek - osobiste 03.01.06, 15:19
      Jak to mawiaja zagraniczni - "It takes two to tango". Wina prawie zawsze lezy
      po obu stronach. "Cierpietnicza mina" nie pojawilaby sie na twarzy kobiety,
      jesli kobieta bylaby zadowolona - czulaby sie doceniona, czulaby ze nie jest w
      tym sama, nie bylaby zmeczona, itd.
      Mamy 7 mies dziecko i jeszcze przed ciaza duzo rozmawialismy o tym jak dziecko
      wszystko by zmienilo. Rozmawialismy podczas ciazy i rozmawiamy teraz. Maz
      bardzo powaznie bierze sobie do serca moje narzekania, tak samo jak i ja bardzo
      powaznie biore traktuje komentarze meza. Im bardziej stara sie pomoc mi maz,
      tym bardziej ja mam ochote cos zrobic dla niego. Oboje bardzo zabiegamy o nasz
      zwiazek, staramy sie codziennie znalezc przynajmniej krotka chwile tylko dla
      siebie - usmiech, pocalunek, komplement, zapytanie jak poszedl dzien nie
      zabiera az tyle czasu i energii. Zadbalismy tez o to by kazde z nas mialo
      wyznaczony czas na przebimbanie i podlubanie sobie w nosie na kanapie. I tak
      dalej. Jest to praca, praca, praca i duzo dobrej woli z obu stron. Z OBU STRON.
      Na pewno zdarzaja sie egzemplarze, ktore tej dobrej woli nie wykazuja, ale
      niesprawiedliwe jest obwinianie generalnie kobiety czy generalnie mezczyzn...
      • your_and Re: Wpływ dziecka na związek - osobiste 03.01.06, 16:51
        > zwiazek, staramy sie codziennie znalezc przynajmniej krotka chwile tylko dla
        > siebie - usmiech, pocalunek, komplement, zapytanie jak poszedl dzien nie
        > zabiera az tyle czasu i energii.

        Dobrze piszesz. No właśnie, jesteś mama córeczki, a takie przeniesienie uczuć z
        partnera na dziecko jak forum potwierdza zdarza się u mam zakochanych w synkach...
Pełna wersja