pytanie do tatusiów dwojki dzieci

16.12.05, 08:17
Prosze o odpowiedz, jak to jest być tatusiem dwójki dzieci (lub wiekszej
ilości)? Moj mąz nie moze sie zdecydowac na drugie dziecko, boi sie, ze sobie
nie poradzimy i ze juz w ogóle na nic nie bedziemy miec czasu. Jak to jest z
punktu widzenia tatusiów?
    • jaremax Re: pytanie do tatusiów dwojki dzieci 17.12.05, 10:46
      Nie sztuką jest zrobić,sztuką jest wychować.Tej wersji będę się trzymał do końca śmierci.
    • mam.ma Re: pytanie do tatusiów dwojki dzieci 19.12.05, 08:01
      > Nie sztuką jest zrobić,sztuką jest wychować.Tej wersji będę się trzymał do
      końca śmierci.
      To wiadomo, ale jak to sie ma do mojego pytania ?????
      Nie prosze o frazesy, ale o konkrety, jak to jest z dwojką dzieci? Poddobno
      faceci sa bardziej konketni niż kobiety....

      • jaremax Re: pytanie do tatusiów dwojki dzieci 19.12.05, 19:55
        Przeczytaj swoje pytanie i moją odpowiedż.Ja tę dwójkę,trójkę,nie będę wychowywał.Zapytaj się męża.
        • jaremax Re: pytanie do tatusiów dwojki dzieci 19.12.05, 19:58
          Przepraszam za tę.
          • jaremax Re: pytanie do tatusiów dwojki dzieci 19.12.05, 21:29
            Pełniej?.Jesteśmy tutaj,żeby od czasu do czasu wymienić poglądy lub doradzić,w życiu nie namawiać.
            • mam.ma Re: pytanie do tatusiów dwojki dzieci 20.12.05, 08:00
              >Jesteśmy tutaj,żeby od czasu do czasu wymienić poglądy lub doradzić,w życiu
              nie namawiać.
              A ja nie chce, zeby mnie ktos namawiał! Chce zeby nastąpiła wymiana pogladów a
              raczej doświadczeń na temat tego, jak to jest miec dwójkę dzieci, czy w domu
              jest bajzel nie do opanowania, czy mozna nad wszystkim zapanowac? I chce sie
              dowiedziec jak to wyglada z męskiego punktu widzenia. Jak nie masz nic
              sensownego do powiedzenia, to siedz cicho.
              • your_and Re: pytanie do tatusiów dwojki dzieci 20.12.05, 09:58
                Nie mam (jeszcze...) dwójki, ale nie raz czytałem i widzę w życiu że z dwójką
                jest łatwiej wbrew pozorom. Przede wszystkim odpada zazdrość i przeniesienie
                uczuć na dziecko. Matka jak musi dzielić uczucia i czas na 3 a nie miedzy
                dziecko i męża to dzielenie wychodzi jej bardziej sprawiedliwie, a i facet sie
                wtedy znacznie bardziej angażuje. Dziecko przestaje być jedynym oczkiem w głowie
                i wiecej sie wymaga a mniej pobłaża, co z reguły wychodzi mu na dobre tylko, bo
                uczy sie kompromisów i życia społecznego.
                Z doświadczenia przyjacół, matka nie zrywa się już błyskawicznie na płacz
                dziecka na równe nogi, i dzieci mało płaczą nie są nauczone terroryzowania
                rodziców.
            • unkhas Re: pytanie do tatusiów dwojki dzieci 02.01.06, 19:53
              Powoli się kartofle gotują..... co nie upilnowałeś i się przypaliły wink
              To kwestia podejścia, z dziećmi trochę trzeba się „namęczyć” kartofle same się
              gotują.
              • unkhas Re: pytanie do tatusiów dwojki dzieci 02.01.06, 20:04
                To poprzednie to do jaremax'a
                A co do dwójki to rzeczywiście jest prościej, choć nie tak do końca. Wiadomo,
                czego się spodziewać, mimo że każe dziecko jest inne wiadomo już jak sobie z
                takim osobnikiem z grubsza poradzić. Poza tym można liczyć, że starszy będzie
                się bawił z młodszym (tu trzeba odpowiednio starszego przygotować) a tym samym
                da nam chwilę wytchnienia.
                Mój straszy syn zabawia siostrę dzikim krzykiem, mała (roczek) śmieje się w
                niebogłosy, ale to jest zabawa na chwilę. Ja to wiem, żona to wie, wiedzą też
                sąsiedzi, ale nie nasze dzieciaki...
                Problem to zapanowanie nas tłumem - małe dzieci są jak rozlana woda jak
                zagarniesz z jednej strony leją się w drugą. To jest poważny problem (głównie
                dla mojej żony bo to ona częściej z nimi sama wychodzi) gdy trzeba wyjść gdzieś
                na czas z domu. Starszemu nie przemówisz żeby się szybko ubrał a córeczce żeby
                nie ściągała sobie czapki jak już złapiemy starszego.
                Ogólnie jest to jakieś wyzwanie i ważne żebyście razem byli świadomi obowiązków
                rodzicielskich. Najgorsze, co może się zdarzyć to zrzucenie roboty na
                współmałżonka wtedy wież mi to dzikie stado stratuje ją/jego w parę chwil.
                Ogólnie polecam, ja myślę o trzecim... tzn razem myślimy bo ja sam to mogę sobie
                siać i siać a tak nic nie wyrośnie wink
Pełna wersja