adellante1
12.01.06, 11:22
Nasza córka wchodzi prawdopodobnie w okres tzw "buntu dwulatka" wszystko jest
na nie , chociaż zasadniczo nie wszystko...
Ale gwoli wyjaśnienia zacznę od początku.
Córka spędza czas jak pracujemy (ja i żona) u teściowej , rodzina mojej zony
to skrajny przykład rodziny matriarchalnej. Głównym Guru rodziny jest prawie
dziewięćdziesięcioletnia babcia, która w 100% podposrządkowała sobie wszystkie
kobiety w całej rodzinie do tego stopnia że faceci ne maja tam NIC do
powiedzenia, nawet w sprawach koloru krawata..
Mieszkamy niestety bardzo blisko teściów.
Ja buntuje się z pełną stanowczością za każdym razem kiedy Harpie usiłują
rozszerzyć swoje wpływy na moja rodzinę, w związku z tym łatwo odgadnąć że
ulubieńcem ich nie jestem.
Ostatnio córka weszła w okres na NIE i zauważyłem pewna prawidłowośc że na NIe
jest tylko w stosunku do mnie i do mojej siostry i częściowo do tescia.
prędzej podejdzie do obcej kobiety niż do własnego ojca. O uczuciach nie bedę
pisał, każdy ojciec jest w stanie sobie wyobrazić co sie wówczas czuje.
Zastanawia mnie tylko to ukierunkowanie na odpowiednie obiekt na NIE.
Żona nie reaguje lub wręcz ostatnio zasugerowała mi ze pewnie jestem ch..
ojcem dlatego dziecko jest na mnie anty... Pracuję spędzam z dzieckiem czas,
kiedy tylko mogę jestem z małą, bawie się z nią , karmię przewijam, kąpię
wszystko w miarę możliwości i czasu. Średnio żona może spędza z małą może
godzinę więcej dziennie, więc zaniedbywania kontaktu zarzucić mi nie można.
Zastanawia mnie to ścisłe ukierunkowanie dziecka.
Czy moje obawy i podejrzenia nie wydają się słuszne?