potrzebny męski punkt widzenia

24.05.06, 10:08
Zwróciłam się już z tą sprawą na forum emama i uzyskałam sporo cennych rad,
ale chciałabym też prosić o opinię i pomoc panów...
Jesteśmy małzeństwem prawie 3 lata, mamy 15 miesiecznego synka...Ostatnimi
czasy nie układa się nam zbyt dobrze, z róznych względów...Jest miedzy nami
sporo żalów, wzajemnych pretensji, już nieraz była mowa o rozwodzie i
dawaliśmy sobie kolejną szansę...Tym razem mąż twierdzi , ze jest już
wypalony i chce rozwodu, chce się wyprowadzić...Nadal kocham mojego męża, w
obliczu powagi sytuacji zdałam sobie z tego sprawę, zależy mina nim i
chciałabym bardzo, zeby z nami został, zeby dał szansę naszemu
związkowi..Kolejną, ostatnią..Mąż, niestety, nie chce o tym słyszeć...
Czy myslicie, że jest jakaś szansa aby go zatrzymać? Co na Was mogłoby
zadziałać w tej sytuacji?
Będę wdzięczna za wszelkie sugestie, bo bardzo mi zależy....
    • your_and Re: potrzebny męski punkt widzenia 24.05.06, 10:17
      Najpierw poczytać typowym o kryzysie pierwszego dziecka albo po urodzeniu
      dziecka. (wpisz w google, albo w wyszukiwace na forum GW)
      • kalina_nowa Re: potrzebny męski punkt widzenia 24.05.06, 10:39
        tak, czytałam na temat kryzysu po pierwszym dziecku, myślę, ze u nas są typowe
        objawy, mam wrażenie że mąż jest zazdrosny o dziecko, słyszałam z resztą uwagi,
        ze dziecko nie jest najwazniejsze...
        ale przed urodzinami Młodego też nie by ło zbyt dobrze...
        mamy do siebie sporo zarzutow na wzajem....teraz, niestety poniewczasie zdałam
        sobie sprawę, że popełniłam sporo błędów i bardzo chciałabym je naprawić, ale
        potrzebuję szansy...
        • your_and Re: potrzebny męski punkt widzenia 24.05.06, 11:49
          > mamy do siebie sporo zarzutow na wzajem....teraz, niestety poniewczasie zdałam
          > sobie sprawę, że popełniłam sporo błędów i bardzo chciałabym je naprawić, ale
          > potrzebuję szansy...

          Wydaje mi się że przedstawienie że widzi się swoje błędy, także tego że to nie
          jest woją złośliwośc brak dobrych checi, tylko pewien schemat, sprzecznośc
          oczekiwań, priorytetów w zyciu, w które wpadają młode mamy i który jest wspólny
          dla różnych związków powinno pomóc przełamać negatywny obraz Ciebie który sobie
          wybudował.
          A przede wszystkim postaranie sie wyzwolić ciepłe sedeczne uczucia, zalotność,
          pociagającą kobiecość co wiem ze jest trudne gdy sie tkwi w okopach żalów i
          rozczarowań które trzeba opuścic narażając sie na kolejne zranienia...
          • kalina_nowa Re: potrzebny męski punkt widzenia 24.05.06, 12:00
            Wiesz, wszystko mu to powiedziałam, ale odpowiedź brzmi : nie.
            A od paru dni, najprawdopodobniej po rozmowach ze swoimi kolegami z miasta w
            ktorym kiedys mieszkal, traktuje mnie jak trędowatą: obiadu, ktory ugotuje -
            nie je, bo : "musimy zacząć żyć na własny rachunek", nigdzie ze mną nie chce
            pójść, nawet z dzieckiem na wspólny spacer...do tego zapowiedział mi, ze szuka
            mieszkania do wynajecia i chce się wyprowadzić... sad(((((((((
            • ostatnianiol Re: potrzebny męski punkt widzenia 02.06.06, 02:27
              Kalinko,widzę,że mam podobny problem.Też mam 15 miesięcznego synka,a do tego
              drugie dziecko w drodze.Mój mąż nie kocha mnie już,jak twierdzi,a nawet mówi,że
              chyba nigdy nie kochał.Chce się rozstać.Odkryłam, że niedawno miał
              romans.Owszem,przyparty do muru przyznał się,choć wcześniej zarzekał się,że nie
              ma w tym żadnej innej osoby.Teraz ten romans się skończył,bo ona na wieść o
              mojej ciąży dała sobie spokój i wyjechała do innego miasta.On mimo to, nie chce
              ze mną być,ale nie robi nic w kierunku,abyśmy się rozstali.
              Kalinko,czytałam Twój post na innym forum i niestety,obawiam się,że Twój mąż ma
              kogoś.Mój mąż też zawsze wszystko mi mówił,nigdy mnie nie zdradził,a teraz gdy
              przypadkiem odkryłam prawdę, powiedział mi,że nie mówił mi,bo nie chciał mnie
              ranić.
              Czy można zakochać się drugi raz w swojej żonie??Ja bardzo go kocham,ale on nie
              widzi sensu dalej być.Mężczyźni,jak Wy to widzicie ze swojej strony?Czy mogę
              mieć nadzieję,że on zmieni swoje uczucia?

              • aski68 Re: potrzebny męski punkt widzenia 06.06.06, 23:07
                Nie wiem jak inni panowie, ale ja nie widzę szansy na "powrót" , czy "pojednanie"
                Bo jak ? do czego ? do milości którą się zostawilo ? do rodziny od której się
                odeszlo ? a jak wróci, to jak Go przyjmiesz ? uśmiechnięta w drzwiach ? rzucisz
                się na szyję i wybaczysz ? nie sądzę... no i zostanie, czy tego chcesz czy nie,
                brak zaufania, który w związku jest NAJWAŻNIEJSZY, jakaś zadra i rysa...
                Na silę nie ma nic dobrego... i nigdy nie będzie.
                ciężko wyczuć co Go do tego sklonilo, ale jeśli kogoś ma... choćby na chwilkę...
                ja nie widzę drogi powrotu.
                pzdr
              • mlodytatus Re: potrzebny męski punkt widzenia 08.08.06, 00:06
                mysle ze da sie drugi raz zakochac.

                tylko ze trzeba jakos posprzatac tymi wyrzutami. i to najwiekszy problem,. ja
                mam tak samo, tylko z kobieta... wiec u was tez sie da drugi raz zakochac? choc
                szerze mowiac juz w to nie wierze...
              • tofik991 Re: potrzebny męski punkt widzenia 09.08.06, 17:59
                > Czy można zakochać się drugi raz w swojej żonie?? Ja bardzo go kocham,ale on
                > nie widzi sensu dalej być. Mężczyźni,jak Wy to widzicie ze swojej strony?
                > Czy mogę mieć nadzieję,że on zmieni swoje uczucia?


                Trudne pytanie i trudny temat.
                Jeśli jest wsród nas ktoś komu udało się ponownie zakochać w tej samej osobie,
                niech da znać!
                Ja twierdzę, że należy próbować. Powodzenie jest uwarunkowane chęciami
                działania przez obie strony w tym samym kierunku. Na pewno nie wystarczy
                aktywność tylko jednego partnera. Ponieważ druga osoba musi zdawać sobie sprawę
                o co toczy się walka i również brać w tej walce swój udział. Trwałość
                wypracowanej sytuacji zależy od chęci, planu działania i w efekcie
                współdziałania w ściśle określonym celu.

                Jeżeli "mąż" chce odejść, na pewno ma ku temu powód, którym wcale nie musi
                chcieć się "chwalić". Po nieudanych próbach zatrzymania go można wnioskować o
                jego przeświadczeniu i determinacji w realizowaniu swojego planu. Jeżeli
                najbardziej z logicznych i przekonujących sugestii w postaci porzucenia Waszego
                dziecka i rozbicia Rodziny nie trafiają do niego w żaden sposób. Nie ma szansy
                na ztrzymanie go siłą, nie ma nawet takiej potrzeby (brak chęci z jego strony),
                w końcu Żona ma swą godność, z której nigdy nie powinna rezygnować.
                Jedyna nadzieja jaka wtedy pozostaje to taka, iż mężczyzna który postąpił
                pochopnie, zrozumie swój błąd (często zbyt późno) i zechce próbować powrotu do
                opuszczonej Rodziny. Wtedy, jeżeli dla kobiety nie jest już za późno, pojawia
                się kolejna szansa na wspólna bycie razem.
                To wszystko jest "drogą przez mękę". Ale czsami, dla siebie i wartościowego
                partnera, warto spróbować.

                Pozdrawiam!
              • pawel_kuna Re: potrzebny męski punkt widzenia 19.09.06, 08:14
                Moze powinnaś przede wszystkim zacząć wyglądać i zachowywać się jak kobieta a
                nie jak matka?. ja cieszę się z syna już 8 miesięcy i tylko dzięki temu że
                czytam to forum jestem chyba lepszym ojcem - jestem jedynakiem i wiem ze zonie
                czasem ze mną ciężko ale faceci !!!! musicie się więcej starać - pomagać żonie
                przy dziecku a wy drogie mamy - wyglądać czasami jak kobieta
    • blakfajer Re: potrzebny męski punkt widzenia 04.06.06, 12:42
      kalina_nowa napisała:

      > Zwróciłam się już z tą sprawą na forum emama i uzyskałam sporo cennych rad,
      > ale chciałabym też prosić o opinię i pomoc panów...
      > Jesteśmy małzeństwem prawie 3 lata, mamy 15 miesiecznego synka...Ostatnimi
      > czasy nie układa się nam zbyt dobrze, z róznych względów...Jest miedzy nami
      > sporo żalów, wzajemnych pretensji, już nieraz była mowa o rozwodzie i
      > dawaliśmy sobie kolejną szansę...Tym razem mąż twierdzi , ze jest już
      > wypalony i chce rozwodu, chce się wyprowadzić...Nadal kocham mojego męża, w
      > obliczu powagi sytuacji zdałam sobie z tego sprawę, zależy mina nim i
      > chciałabym bardzo, zeby z nami został, zeby dał szansę naszemu
      > związkowi..Kolejną, ostatnią..Mąż, niestety, nie chce o tym słyszeć...
      > Czy myslicie, że jest jakaś szansa aby go zatrzymać? Co na Was mogłoby
      > zadziałać w tej sytuacji?
      > Będę wdzięczna za wszelkie sugestie, bo bardzo mi zależy....

      Sama niestety nic nie zdziałasz.... Podobno do tanga potrzeba dwojga i ja się z
      tym zgadzam... Jeżeli nie będzie ze strony Twojego męża żadnej chęci na
      poprawianie waszego małżenstwa to Ty w zaden sposób sama nie zmienisz stanu
      rzeczy..


      • enigmata7 Re: potrzebny męski punkt widzenia 06.06.06, 23:49
        Nie jestem wprawdzie mężczyzną, ale zawsze będzie to jakiś cudzy punkt
        widzenia, więc może się przyda. Moje małżeństwo ma kilkunastoletni staż, nie
        ominęły go mniejsze lub większe kryzysy, więc myślę, że mogę popatrzeć na twoją
        sytuację z jakiejś perspektywy. Jeżeli Twój mąż nie chce z Tobą być, lekceważy
        Cię (wynika to z tego, co piszesz), chce się wyprowadzić, prosi o rozwód -
        zaskocz go i pozwól mu na to. Na pewno będzie Ci ciężko, bo go kochasz, ale
        jeszcze trudniej będzie Ci patrzeć, jak ktoś, na kim Ci zależy coraz mniej Cię
        szanuje (bo już teraz tak jest)i może nawet celowo zatruwa Ci życie. Krótko
        mówiąc daj mu kopa i pokaż mu, że sama dasz sobie radę. Domyślam, się, że
        przeżyje szok. I zrób to dopóki masz tylko jedno dziecko. Jeśli, wbrew własnej
        woli, zostanie z Tobą (z dowolnych względów, nawet po to, by patrzeć, do jakich
        jeszcze poświęceń byłabyś dla niego zdolna -w końcu to Ty prosisz go, żeby dał
        Ci szansę się poprawić - to musi cholernie podbudowywać jego ego), to nie daj
        Boże będziesz z nim miała drugie dziecko, i co wtedy? Czy łatwiej będzie Ci
        zdecydować się na rozwód? Nie walcz o faceta, który ma Cię w pewnym miejscu.
        Zastosuj wobec niego terapię szokową. Przygotuj sobie dużo poduszek, w które
        będziesz po nocach ryczeć, ale on niech nie wie, że cierpisz. Myślę, że w
        Waszej sytuacji, kiedy od lat wałkujecie wzajemne żale, problemy, dajecie sobie
        szansę itd., jest to jedyny sposób na oczyszczenie atmosfery. Kiedy poczuje się
        wolny (również od Twojej miłości, która, jak widać mu się przejadła, tak jak
        obiady - przestań mu gotować), może doceni przynajmniej to, że ma z Tobą
        dziecko. Może kiedy zobaczy, że sobie bez niego doskonale radzisz, doceni i
        Ciebie. A jeśli nie, to za kilka lat będziesz dziękować losowi, że już z nim
        nie jesteś i że skończył się ten koszmar (bo te wasze wspólne lata to chyba był
        koszmar). Może będziesz już wtedy z kimś, kto bardziej Cię doceni i kogo nie
        będziesz musiała na siłę zatrzymywać. Na pewno są tysiące takich facetów -
        rozejrzyj się w koło zamiast całą swoją uwagę koncentrować na osobniku, który
        na to nie zasługuje. A i Twoje dziecko widząc szczęśliwą mamę będzie
        szczęśliwsze. Jest jeszcze na tyle małe, że nie przeżyje traumy z powodu
        Waszego rozstania. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
    • manka75 Re: potrzebny męski punkt widzenia 12.06.06, 22:04
      "Niestety" nie jestem facetem na których głosy liczyłaś ale miałam za to
      podobną sytuację. Namawiałam męża na terapie, żebyśmy porozmawiali z jakimś
      fachowcem ale on powiedział że nie bo.... nie. Nie wiem czemu faceci boją się
      rozmawiać z psychologiem (to nie jedyny znany mi przypadek), ja udałam się do
      niego sama i bardzo mi to pomogło. Troche się od niego
      psychicznie "odzależniłam" i chyba to mu zaimponowało bo się opamiętał czego i
      tobie rzyczę. Anka
      • kalina_nowa Re: potrzebny męski punkt widzenia 22.06.06, 16:17
        minęło już trochę czasu od założenia przeze mnie tego wątku...
        niestety, jest coraz gorzej...mąż jest ustawiony na NIE, a nie potrafię się z
        tym pogodzić, bo bardzo mi na nim zależy...
        twierdzi, ze w najbliższych dniach sklada pozew, a ja jestem kompletnie
        bezsilna ... sad(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
        • rethymnon1 Ja bym pozwolil mu sie wyprowadzic 30.08.06, 13:10
          Niech sie wyprowadzi na jakis czas, pomieszka sam, nabierze dystansu do sprawy
          i przemysli wszystko. TY tez bedziesz sama, nabierzesz moze dystansu do sprawy
          (w koncu utrata meza to nie koniec swiata, sa tez inni faceci - a moze, kto
          wie, znowu sie zejdziecie)
          Na razie sytuacja jest chora. Ty na sile chcesz go utrzymac a on zachowuje sie
          jak rozbrykana panienka: "wyprowadzam sie, rozwód", ale nadal mieszkacie ze
          soba i sie wzajemnie zameczacie. Zamiast gadac, niech odejdzie.
    • gov.single Re: potrzebny męski punkt widzenia 23.06.06, 08:41
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=44040433
      Przeczytaj ten wątek.
      Jestes pewna, że warto kogoś zmuszać do miłości?Czy jeżeli mąz zostanie
      uszczęsliwi to Ciebie i dziecko?Wyobraź sobie wasz związek za 5 lat-jesteś
      pewna, że będziesz zadowoloną kobietą? Może jednak spróbuj wyobrazić sobie
      SIEBIE bez niego...Która z was będzie bardziej spełniona?
    • mlodytatus Re: potrzebny męski punkt widzenia 08.08.06, 00:02
      nie wiem czy nadal aktualne, ale mysle ze czasami lepiej odpuscic. ja tez musze
      sie tego nauczyc i nie wiem czy potrafie. ale moze przerwa robi swoje. nie mowie
      o rozwodzie, bo to dla mnie zbyt glupie rozwiazanie. co sie kiedys kochalo naraz
      nie istnieje? wiem ze tak moza powiedziec, bo tez tak slyszalem, ale nie powinno
      tak byc.dzis niestety latwiej zerwaz wszystkim zamiast pracowac nad zwiazkiem.
      faktycznie to nie ma dobrej rady, bo co ty nie robisz mioze sie okazac jako zle.
      zrob co chcesz zrobic, zeby nigdy nie miec czyste sumienie ze wszystko zrobilas
      co bylo mozliwe. zebys nigdy nie zalowala ze nie sprobowalas.

      moze napsisz co w koncu zrobilas uncertain
    • zaholec Re: potrzebny męski punkt widzenia - no to masz:) 11.08.06, 17:01
      Jestem facetem, nawet rzekłbym mężczyzną. Żonaty z Córeczką. Na stażu u
      Dziewczyny byłem pięć lat, na etacie u (już) Żony od lat 11. Córcia ma nieco
      ponad dwa lata (dwa lata, trzy miesiące i 12 dni - pisane z pamięci).

      Chcesz męskiego punktu widzenia? OK, dostaniesz.
      Pewniego dnia moja Żona powiedziała, że jesteśmy w ciąży. No i super. Po jakimś
      czasie poszła do szpitala urodzić nasze Dziecko. Byłem z Nią bo jak można
      inaczej? I, jak to powiedziała poetka, tutaj zaszła zmiana w polu mojego
      widzenia. Kiedy wychodziliśmy w trójkę ze szpitala zgubiła mi się Żona. Zamiast
      niej do domu wróciła Mama. Oj ciężko było, zwłaszcza mnie smile. Tęskniłem za Żoną
      i było mi średnio fajnie patrzeć jak jakiś mały szkrab obrabował mnie z
      ukochanej osoby i to z uśmiechem na słodkim pysku.
      Ja to jakiś taki jestem cierpliwy i uparty, przeczekałem to wszystko gryząc
      meble i paznokcie. Miłość do Żony nie zmieniła się, ja po prostu obok miłości
      do Żony wyhodowałem miłość do Mamy mojej Córeczki. Ale żeby hodowla się udała
      to ja musiałem chcieć. Musiałem sam z siebie chcieć docenić trud i męki Mamy
      mojej Córeczki. Sam z siebie. Teraz, kiedy już sobie to wszystko poukładałem w
      głowie ( zajęło mi to tylko dwa lata i trzy miesiące) jest OK. Nawet lepiej bo
      lepiej poznałem moją Żonę, juz wiem, że łatwo może mi się schować pod postacią
      Mamy. Wygląda inaczej? Nie. Zachowuje się inaczej? Tak, jakby miała stały
      okres smile))) Ale jest kochana w swoich staraniach o Córeczkę, o mnie, o dom.

      Tyle że do tego trzeba dorosnąć, a nie każdemu facetowi chce się stać
      mężczyzną. I, najgorsze, tego się nie da na siłę. Kiedy miałem równie głupie
      myśli, żeby zacząć zyć na własną rękę to sobie zamykałem oczy i wyobrażałem
      takie samodzielne życie. I co? Gó.., .... nie da rady bez mojej Pani i naszej
      Córeczki.

      Daj mu kopa, niech zobaczy jak to jest wracać do pustego wynajętego mieszkania.
      Jak to jest kiedy nikt, absolutnie nikt nie jest zainteresowany jego pokazem
      koguctwa i buractwa.
      Jesli mu to bedzie odpowiadać to, po prostu, to nie był odpowiedni facet na
      męża.
      Jesli wróci to mu wybacz, facet nie jest doskonały i daj mu prawo do błędu. Do
      błędu, który musi odpracować, to jasne chyba smile



      pozdrawiam
      • mamadacja zaholec - ładnie powiedziane:)) 14.08.06, 12:45
        Świetnie to napisałeś i opowiedziałeś. Nie wiedziałam, że i w moim mężu
        nastąpiło coś takiegosmile Dzięki za uświadomienie.
    • bratmapet Re: potrzebny męski punkt widzenia 08.09.06, 13:34
      Jak tam Kalina??Nie odzywasz sie na żadny forum. Juz po rozwodzie czy też może
      zaczeliście uchodzic za wzor małznstwa wsrod znajomych??(w końcu kryzysy
      czesto wzmacniają związki).
      • kalina_nowa Re: potrzebny męski punkt widzenia 18.09.06, 14:11
        Witajcie,
        w takim razie odezwę sie...smile
        nie odzywam się, bo mam podły nastrój, jestem zdołowana i wykończona
        psychicznie... sad
        jeszcze nie po rozwodzie, mam dostać pozew...mieszkamy razem, tzn. w jednym
        budynku, a mąż już nie czuje się mężem..oddala się ode mnie z dnia na dzień
        coraz bardziej, robi wszystko zeby to pogłębiać...totalnie odsunał mnie od
        swojego zycia..
        a ja? czuję sie zdeptana, ale nadal chciałabym ratować to małżeństwo...smile
        Pozdrawiam!
        • bratmapet Re: potrzebny męski punkt widzenia 19.09.06, 08:08
          To na co Ty własciwie liczysz?? Naprawdę masz nadzieje, że facet sie obudzi,
          stwierdzi, że jesteś miłością jego zycia i bedziecie żyli długo i szczęsliwie???
          Czy może postanowiłas, że nie popuscisz-kochać nie musi ale ma trwac przy Tobie
          bo w końcu przysięgał??..Rozejrzyj sie-rozwody się zdarzaja, ludzie to
          przeżywają. Ważne jak poustawiasz Wasze przyszłe kontakty -czy bedziesz w
          stanie normalnie z nim rozmawiać, czy jesteś w stanie odpuścic żale i
          pretensje...powododzenia Ci życzę-żebyś sie odnalazła w tym wszystkim...
          • dawids16 Re: potrzebny męski punkt widzenia 20.09.06, 14:46
            koniecznie musiałbym pogadać z tobąsmile
            • bratmapet Re: potrzebny męski punkt widzenia 20.09.06, 14:49
              Z Kaliną czy ze mna?????Osobiście czy wirtualniewink?
        • obsidian2 Re: potrzebny męski punkt widzenia 20.09.06, 14:08
          4 miesiące walki bez skutku a Ty dalej chcesz???Mimo tego, ze czujesz sie
          zdeptana, odzrzucona???Intryguja mnie takie sytuacje-czy to miłosc, poczucie
          własności, strach przed pozostaniem samej>>>>>potrafisz sobie odpowiedziec?Ale
          ciekawi mnie efekt końcowy. Koniecznie napisz!
        • zdzichu311 Re: potrzebny męski punkt widzenia 25.09.06, 15:56
          ale tak mi teraz wpadło do głowy-skoro nadal nie masz pozwu to może to lipa??
          Moze facet chce Cie przytrzymac zeby pogodzenie nastapiło na jego
          warunkach.Wtedy bedzie znacznie przyjemniejsmile Powodzenia.
    • zdzichu311 Re: potrzebny męski punkt widzenia 25.09.06, 11:05
      A starych kobiecych sztuczek próbowałas? Dobra kolacja, winko, powabna
      bielzina, dobry, częsty seks....Facet który ma to w domu nie zamieni tego na
      wynajete mieszkankosmile)
      No i przede wszystkim zero pretensji-nie ma nic gorszego niż łaząca po domu
      baba w pretensjach, naburmuszona, podejrzliwa- i nie daj boże w rozciągniętych
      ciuchach.
    • egon26 Re: potrzebny męski punkt widzenia 25.09.06, 17:59
      Ja ci odpowiem inaczej i może to też ci troche pomoże. Jednym z powodów
      (pomijając miłość itd.) dla których nie chciałbym sie rozstać zmoją żoną jest
      fakt że nie wyobrażam sobie by jakiś inny facet wychowywał moje dziecko. Sam to
      przeżyłem i może jakichś horrorów nie było ale czułem się jak piąte koło u wozu
      i nigdy nie chciałbym by mój syn się tak czuł. Ojczym nigdy nie zastąpi ojca,
      może być czymś zbliżonym do kolegi ale to nigdy nie bedzie to, pozatym w
      większości przypadków jednak to dziecko przeszkadza i wysyła się je np do
      szkoły wojskowej (były takie zamiarywink), nigdy nie zapomne śniadania
      wielkanocnego gdzie okazło się że zanim wstałem mama z panem X pojechała już
      gdzieś. Siedzieliśmy z bratem jak durne osły nawet nie odzwyajac się do siebie.
      Nie mam żalu do mamy kazdy chce sobie ułożyć jakoś życie, ale przykro mi było.
      Znam rózne przykłady gdzie ojczymowie kłucą sie z dziećmi o telewizor, wyżywają
      się na nich itd. Ty jesteś chyba młoda więc jeśli ułożysz sobie z kimś innym
      życie będziesz miała jeszcze dzieci. I pomimo szczerych twoich chęci to dziecko
      które masz teraz bedzie gożej traktowane przez ojczyma. Może warto o tym
      porozmawiać z twoim mężem, uświadomić mu ze ty też bedziesz sobie życie układać
      od nowa i jaki wpływ bedzie miało to na wasze dziecko. Lecz nie możesz bazować
      tylko na dziecku jeśli da ci kolejną szanse spędzajcie ze sobą wiecej czasu,
      odwiedzajcie znajomych, kochajcie się namiętnie. Ale nie możesz tylko ty o
      niego walczyć on też musi się w to włączyć jeśli wszystko podasz mu na tacy
      szybko się znudzi lecz jeśli bedziesz dla niego wyzwaniem bardziej to doceni.
      Podsumowując jak byłem jeszcze nastolatkiem po rozstaniu z dziewczyną ktoś mi
      powiedział: "nie płacz za nią, znajdź inną wzbudź w niej zazdrość, zobaczysz że
      wróci" tak zrobiłem i teraz po 10 latach mamy cudownego syna. Przekazałem tą
      mondrość paru kolegą i koleżanką w każdym przypadku sie sprawdziło. Może to
      były szczenięce czasy ale myśle że teraz też zadziała. Dlatego musisz
      uświadomić mężowi że ty też zaczniesz nowe życie z kimś innym. Jeśli zazdrość
      go nie pobudzi do działania to ja wymiękam i chyba nic już z tego nie bedzie. I
      może lepiej by rozsypało się to teraz niż jak bedziesz starsza.
      Z całego serca życze powodzenia.
    • clodin Re: potrzebny męski punkt widzenia 27.09.06, 21:54
      Powtórne love na pewno nie jest możliwe. Koniec to koniec. Im szybciej w to
      uwierzysz tym lepiej dla Ciebie.Mniej czasu zmarnujesz na niepotrzebna
      szarpaninę.
      • bratmapet Re: potrzebny męski punkt widzenia 28.09.06, 12:40
        Clodin-nie dobijaj laski. Ona szuka tu wsparcia...fakt, że chyba nikt tu nie
        wierzy (poza młodym tatusiem)w to, że facet totalnie zdecydowany na zmiane
        popusci. Tym bardziej, że jak czytałem na inny forum laska dała mu
        popalic...Ale jednak trzeba wesprzeć kobiete, skoro zajrzała na to forum
        (wyklęte przez wiele kobietwink
        • kalina_nowa Re: potrzebny męski punkt widzenia 28.09.06, 16:37
          a dlaczego to forum wyklęte jest przez wiele kobiet?
          co takiego się tu wyrabia? smile
          • bratmapet Re: potrzebny męski punkt widzenia 28.09.06, 20:35
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=49393712
            a tak poza tym-fajnie, że sie odzywasz....czyżby jakaś poprawa??wink
Pełna wersja