Nocne wizyty w małżeńskim łożu

05.09.06, 13:11
Córka ma 2 lata i 5 miesięcy. Ostatnio po dłuższej przerwie zaczęło się to
dziać od nowa. W środku nocy czasem nad ranem widzę ją stojącą nade mną ze
swoim kubeczkiem kołderką i poduszeczką, chwilę później pakuje się pomiędzy
mnie i żonę do naszego łóżka. Jest już duża i zajmuje "trochę" miejsca w
łóżku więc dla odmiany to ja zabieram swoje zabawki i idę spać do jej pokoju.
Tłumaczenie, że ma swoje łóżeczko nie pomaga. Następną noc wraca jak
boomerang.
A Wy jak daliście sobie z tym radę jeżeli wogóle to was spotkało ?
    • rethymnon1 Re: Nocne wizyty w małżeńskim łożu 05.09.06, 13:23
      U mnie jest jeszcze gorzej, bo maja corka (3,5 roku) budzi sie w srodku nocy,
      po czym krzyczy zeby moja zona przyszla do niej. Dopiero gdy zona ja ignoruje,
      albo odpowiada zeby spala w swoim lozeczku, przychodzi do nas i laduje sie do
      naszego lozka.
      • dr_paj_hi_wo Re: Nocne wizyty w małżeńskim łożu 05.09.06, 13:27
        O Dżizys ! to znaczy że mam jeszcze w perspektywie kolejny rok spędzony na
        nocnej migracji łóżkowej !!!
        Kolejne noce spędzone w towarzystwie misiów, lalek i zółwików ....
    • daaar0 Re: Nocne wizyty w małżeńskim łożu 05.09.06, 13:33
      Moja (22 m-ce) zanim zdąży się wpakować do naszego łóżka jest odprowadzana,
      albo odnoszona do swojego. Niestety muszę przy niej poleżeć, aż znowu nie
      zaśnie. Ostatnio sypia źle, więc kursujemy sobie tak po nocy między pokojami.
      Kiedy się budzę rano to zanim otworzę oczy zastanawiam się przez chwilę, w
      którym łóżku jestem sad.
      • kckk Re: Nocne wizyty w małżeńskim łożu 05.09.06, 13:54
        Mam do czynienia z podobną sytuacją. Do niedawna ze wspólnego łóżka korzystała
        tylko 3-letnia córka. Zasypiała w naszym, już śpiąca była przenoszona do
        swojego, ale często ciemną nocą budziła się i wołała mamę. Czyli spaliśmy we
        trójkę. Jakiś miesiąc temu 1,5 roczny syn, zyskał świadomość, że jak to? Nie
        dość, że zasypiam sam, przesypiam całą noc z chwilą na nocna karmienie, to
        jednak jestem poszkodowany. I dawaj w te pędy, zażyczył sobie zasypiać na obraz
        i podobieństwo siostry. Tak więc, oboje zasypiają we wspólnym łużku, a później
        są roznoszeni po swoich. Zdarza się również, iż rano budzimy się wszyscy razem
        w czwórkę na dwuosobowej sofie.
        • jaremax Re: Nocne wizyty w małżeńskim łożu 05.09.06, 19:01
          U nas też ma miejsce nocna wędrówka ludów.Córka 3l.8 mcy. zasypia w swoim łóżeczku,ale o różnych porach w nocy potrafi przytarmosić do naszej sypialni siebie,poduchę,kołderkę,walizeczkę ze swoimi skarbami a w porywach nawet i nocnik smile.Budzi mnie,bo śpię po tej " bliższej stronie " i już jesteśmy w komplecie. P.s. Szafki nocne to dobra rzecz.Mogą służyć np.jako przedłużenie poduszki dla ojca smile.
    • marok Re: Nocne wizyty w małżeńskim łożu 06.09.06, 09:38
      A moj dwulatek co prawda zasypia w swoim lozeczku, przy czym trzeba mu przy tym
      asystowac poki nie zasnie - przewaznie jakos tak sie uklada, ze jest to moja
      robota, gdyz ja potrwawie sie jeszcze zwlec z lozka synka i spedzic jeszcze
      chwile wieczoru z zonka. A jak moja luba usypia synka to wiadomo, ze usypianie
      to trwac bedzie do rana.
      W ciagu nocy zdarzaja sie czasami przebudzenia, ale wtedy szybciutko biegniemy
      (ech, przewaznie znowu ja) do pokoju mlodego i probujemy go uspic. Niestety
      (albo stety) czasami niezbedne jest obecnosc mamy w celu uspokojenia i uspania
      lekko nieprzytomnego bąka wiec zanosze go do naszego wspolnego wyrka i tak
      spimy az do rana. Na szczescie jakos chlopak poki co jeszcze sam na wlasnych
      nozka nie migruje w ciagu nocy. Ale to moze dlatego, ze to ktores z nas zawsze
      do niego przybiega wiec on nie musi szukac swoich starych po omacku smile
    • ak70 Re: Nocne wizyty w małżeńskim łożu 07.09.06, 11:07
      A czy czasami żona - dla wlasnej wygody - nie karmila malej piersia w waszym
      łóżku? Bo było wygodnie jak dała cyca małej a sama mogła pokimac?
      Problemy takie jak piszesz maja tez moi znajomi i wiem, że przyczyna jest
      właśnie przyzwyczajenie dziecka do spania we wspólnym łóżku przez okres
      karmienia. Być może tak jest tez w Waszym - i innych tausiów - przypadku. Ja
      wstawałam w nocy przez 9 miesięcy z jednym i 9 miesięcy z drugim dzieckiem, aby
      ich nakarmić - czasem 3-4x w nocy. Po karmieniu czekałam, az sie dziecku odbije
      i odkładałam je do łóżeczka. Teraz nie mam problemu (oczywiście pomijając
      fakt "złego snu", kiedy mały (3 lata) przybiega do nas w nocy... ale kiedy sie
      poprzytula i zasnie, maz odnosi go do jego łóżeczka).
      To tyle - jeśli wolno mi - jako mamie - sie wtrącić smile)
      • dr_paj_hi_wo Re: Nocne wizyty w małżeńskim łożu 08.09.06, 10:06
        Karmić piersią nie karmiła bo 2 tyg. po porodzie straciła pokarm.
        Dziś dla odmiany było inaczej. Mała w nocy zaczęła płakać i wołać mamę (mama
        nie wstała) póżniej mnie. Wstałem, zabrałem swoją pościel i niestety musiałem
        już przenocować w pokoju córki.
        Trochę się głupio czuję śpiąc w jednym łóżku ze swoim dzieckiem. Wiem że to
        śmieszne ale osobiście cały czas mam obiekcje pomimo że wciąż jest jeszcze
        malutka.
    • sir.vimes Re: Nocne wizyty w małżeńskim łożu 07.09.06, 17:50
      No wiesz, jakby to powiedzieć - to może jeszcze dłuuuugo potrwać... Moja córka
      jest niemal 3 lata starsza od twojej i nadal przychodzi. Póżniej , jak zaśnie,
      odnosi się ją...
      A moja siostra ostatni raz przylazła rodzicom do łóżka kiedy miała 14 lat - bo
      śnił się jej koszmar.
    • 1kjj Re: Nocne wizyty w małżeńskim łożu 08.09.06, 20:59
      Panowie, pozwolą,że kobieta sie wypowie? Kto nie , niech nie czyta smile

      Nasze małe cudo pielgrzymuje wytrwale, ale nie ma szans. Kiedy tylko któreś z nas się obudzi, zabiera kołderkę, poduszeczkę, kubeczek i córeczkę z powrotem na ich miejsce. Nasze łóżko, nasza święta, intymna rzecz i odkąd nie karmimy piersią - dzieciom mówimy "do zobaczenia rano".

      Zachęcam , nie dajcie się. Dorośli też potrzebują przestrzeni tylko dla siebie. No nie?

      Pozdrawiam
      j.
      • gresus11 Re: Nocne wizyty w małżeńskim łożu 09.09.06, 01:19
        do niedawna myslałem ze nas z żoną to nie dotyczy ale nasz synek naprzykład teraz wpadł z misiem do nas do pokoju i obrał azymut nasze lóżko potrafi po omacku i na wpół śpiąc wejsć do naszego pokoju i trafić do łóżka i tak jak mówisz trzeba malca wziac i położyć do swojego łóżeczka pogłaskać z dwa razy powiedzieć śpij kochanie i po wszystkim malec na pewmo zaraz zaśnie.
        pozdrawiam Grzesiek
Pełna wersja