Co o tym sądzicie Panowie!!

18.09.06, 23:11
Witajcie Panowie/ Tatusiowie, proszę o Waszą opinie:
Jestem ze swoim partnerem od 11 lat. Mamy prawie póltoraroczną córeczkę.Dość
dobrze wiedzie nam się finanowo, praktycznie na pozór niczeg nam nie brakuje.
Ale jak to często bywa w środku związku coś szwankuje.
Chodzi o sprawy łóżkowe. On ma dość duże oczekiwania - co do regularności i
częstotliwości, ja nie. Nie możemy pod tym względem się dogadać. Niestety on
nie pomaga mi na codzień w niczym. Rano wstaję o 6,30, praca, po pracy
odbieram dziecko ze żłobka i do domu, bo trzeba przygotować obiad, po
obiedzie zabawa z dzieckeim - niestety on nie uczetniczy w tych zabawach - no
może uczestniczy siedząc w fotelu i ogląda piłkę nożną lub jakiś inny sport,
potem kąpiel, karmienie, usypianie. Jak wychodzę z pokoju małej - ok. 21 to
muszę ogarnąć jeszcze troszkę mieszkanie, on cały czas tkwi w fotelu i
rozmawia przez telefon z kumplami bądź ogląda sport. Kładę się spać ok. 22
padnięta, w nocy córa ostatni potrafi budziś się conajmniej kilka razy i
oczywiście ja wstaję,
ON przez półtora roku nie wstał do dziecka ani razu.
Kładąc się do łóżka poprostu nie mam siły i ochoty na nic, marzę tylko o śnie
i praktycznie przykładam głowe do poduszki i zasypiam. I wtedy się zaczyna
awantura, że nie szanuję jego potrzeb, i że ze względów zdrowotnych
(prostata) powinien regularnie współżyć.
Na moje zarzuty, że nie pomaga mi w utrzymaniu domu i przy dziecku odpowiada,
że nie jestem jedyną kobietą pracującą i może nie powinnam się była decydować
na dziecko skoro teraz nie wyrabiam.
Setki razy kończyliśmy ten związek i setki razy "na niby" się wyprowadzał.
Właśnie jesteśmy po kolejnym zerwaniu, on wziął swoją poduszkę i poszedł spać
do drugiego pokoju. Dziś znowu była uświadamiająca mnie pogadanka o jego
prostacie, a dla mnie niestety nie jet to argument aby z kimś iść do łóżka.
Związek dwojga ludzi opiera się zupełnie na czymś innym, na moje argumenty
stwierdził, że bronię się atakując, a ja zadałam mu pytanie - kiedy ostatnio
spędziliśmy wieczór przy świecach czy oglądając jakiś romantyczny film -
zresztą z nim nie da się oglądać takich filmów bo tylko mózgi się lasują -
tak to określa.
Jest pomiędzy nami juz tak duży mur, że uważam bez specjalisty nie będziemy
potrafili uratować naszego zwiazku. Ale on uważa, że cała winaa leży we mnie,
że ja nie chcę. Ale ja już nie potrafię, jest we mnie tak dużo żalu o
wszystkie słowa które padły w moim kierunku, że nie potrafię zacząć od nowa
nie pamiętajc o nich.Przy pierwszej lepszej kłótni wypominam mu swoje żale.
Wiem, że jestem kobietą i inaczej widzę swiat od Was mężczyzn, ale czy
naprawdę tak wiele oczekuję?
Zadałam mu dziś pytanie, czy oczekuje, że nasz związek będzie związkiem
materialistycznym - bo on uważa, że jesli w dużej mierze on łoży na godziwy
byt naszej rodziny to ja mam się mu podporządkowac.
Jeżeli oboje jeszcze chcemy -to ja uważam - że powinniśmy małymi kroczkami
się uwodzić i budować swój związek tak jak było 11 lat temu, on uważa, że
należy zacząć od łóżka i od mojego pożądania wobec niego.Tak naprawdę to nie
mam na niego ochoty, nie podnieca mnie -czy mam się do niego zmuszać.
Słowa tak bardzo bolą.....
    • lambert77 Re: Co o tym sądzicie Panowie!! 19.09.06, 07:44
      a co możemy my sądzić ?? to twój chłop twój problem ale powiem Ci że masz
      przeje..ne z nim ... tylko współczuć
    • kckk Re: Co o tym sądzicie Panowie!! 19.09.06, 11:00
      Szczerze Ci współczuję zaistniałej sytuacji. Myślę, że nie ma możliwości na
      widoczną poprawę między Wami, dopóki mąż nie zda sobie sprawy jak wiele leży w
      jego gestii i dopóki nie będzie w stanie porzucić wygodnego fotela, stając się
      aktywnym domownikiem. Nie potrafię powiedzieć, czy on nie widzi takiej
      możliwości, czy udaje, że nie widzi.
      Osoba specjalisty pomoże Wam wtedy, jeżeli dla męża będzie autorytetem, którego
      zdanie weźmie pod uwagę i nie uzna diagnozy za wymysł chorej wyobraźni.
      Ponieważ pozostała Ci jeszcze odrobina chęci na ratowanie Waszego małżeństwa
      wykorzystaj każdą dostrzeżoną możliwość ale wystrzegej się sytuacji, gdzie sama
      dajesz, a nie otrzymujesz nic w zamian. Tylko wtedy będzie lepiej, kiedy
      zaczniecie być dla siebie partnerami, wspierając się wzajemnie. Przyjęcie
      postawy roszczeniowej, powoduje izolację wewnętrzną i wzajemną niechęć.

      Pzdr.
    • ira.siad Re: Co o tym sądzicie Panowie!! 19.09.06, 11:14
      W Twojej sytuacji doradziłbym Ci następujący sposób działania. Skoro pracujesz
      przysługuje Ci urlop. Zastanów się nad 2 dniowym urlopem, który zaczniesz albo
      w czwartek lub skończysz we wtorek i wyjedź na 5 dni do rodziców/koleżanki.
      1. Poinformuj męża o tym i powiedz, że ma w tym okresie zaopiewkoać się córką.
      Żłobek (oddać/zabrać), nakarmić/wykąpać/uśpić.
      2. Nie możesz ustąpić musisz POINFORMOWAĆ GO ŻE WYJEŻDZASZ na 5 dni bo
      potrzebujesz chwilę zastanowić się nad waszym małżeństwem a on przejmuje
      wszystkie obowiązki !
      3. Po powrocie zobaczysz jak sobie dawał radę, powinien zrozumieć co znaczy
      ciężar obowiazków opieki nad dzieckiem po pracy. Zaczniesz wtedy ustalć zakres
      obowiązków które on przejmie od Ciebie.
      4. NIC TAK NIE ZROBI FACETOWI DOBRZE JAK CAŁODOBOWY KONTAKT Z WŁASNYM
      DZIECKIEM - SZCZEGÓLNIE W WEKAND WOLNY OD PRACY, kiedy będzie musiał być tylko
      dla małej.
      5. Zobaczysz to działa !!!! musisz tylko uwierzyć że i zdobyć się na to aby
      zostawić go samego, powtarzam samego z waszą córką. Po tych 5 dniach będzie
      inny facetem

      • lambert77 Re: Co o tym sądzicie Panowie!! 19.09.06, 11:49
        smile ryzykowne smile może się to skończyć tym, że po powrocie dziecko i jej walizki
        zostaną wystawione za próg a w łóżku będzie już inna ... radykalne rozwiązania
        nie są dobre. Może poradnia rodzinna??
        • sir.vimes Re: Co o tym sądzicie Panowie!! 21.09.06, 13:51
          może się to skończyć tym, że po powrocie dziecko i jej walizki
          > zostaną wystawione za próg a w łóżku będzie już inna ...

          I dzięki temu dziewczyna nie będzie dłużej tracić czasu z nieudacznikiem.
          • lambert77 Re: Co o tym sądzicie Panowie!! 21.09.06, 14:00
            a ile jest kobiet które się na to zdecydują???
            • sir.vimes Re: Co o tym sądzicie Panowie!! 21.09.06, 20:50
              Skąd mam wiedzieć? Ale to chyba rozsądny pomysł.
              • maja234 Re: Co o tym sądzicie Panowie!! 21.09.06, 21:02
                Dzięki Panowie, mężuś się dopadł do inetrnetu i poczytał forum i chyba na coś
                się natknął, czyli na nasze pogaduszki. Zobaczymy na jak długo cos zrozumie
      • keneth82 Re: Co o tym sądzicie Panowie!! 22.09.06, 08:38
        ira.siad ma racje...a z drugiej strony to nie wiem jak do teg dopucilaś że
        przez 1,5 roku nic przy dziecku nie robił...a z tą prostatą to chyba
        żartuje....prostate to on juz ma ale w glowie...
    • mlodytatus ojej 25.09.06, 00:23
      nie brzmi to za ciekawie.
      mysle ze mu sie w glowie przekrecilo. Taka nie powinno byc w zwiazku. nie
      rozumiem wogole jak mozna sie nie zajmowac dzieckiem, wlasna krwia,.
      podporzadkowac? nigdy tego nie zrob. trzeba potrafic kobiete szanowac, a jesli
      sie podporzadkujesz to trzego jeszcze szanowac? wtedy to juz nie jestes ty ta
      kobieta ktora powinnas byc. moze madrze gadam, sam mam mnostwo problemi, ale tak
      jak opiszesz, to ostre... a prostata... no nie wiem, ale to juz nawet argumentem
      nazwac nie mozna....wiecej tu nie bede pisac...ale czy jest przyszlosc? raczej
      watpie sad
Inne wątki na temat:
Pełna wersja