dawids16 29.09.06, 11:58 gzie są granice ? jakie są różnice - czasami zastanawiam sie czy to się już stało ? czy jeszcze jestem starym sobą??? macie takie pytania do samych siebie ??? nie zastanawiacie się nad tym ??? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
lambert77 Re: dobry mąż a "pantoflarz" 29.09.06, 12:18 Dziękować Bogu jeszcze nie muszę póki mam jakieś prawa w domu nie muszę... póki wieczorem z piwem w ręku mogę usiąść, póki komputer jest dla mnie dostępny ... póki mogę ubrać się jak chcę ... Odpowiedz Link Zgłoś
ira.siad Re: dobry mąż a "pantoflarz" 29.09.06, 12:39 hmmm...dobre pytanie. Kiedyś też się nad tym zastanawiałem. Doszedłem do wniosku, że pantoflarstwo zaczyna się wtedy kiedy żona każe robić Ci rzeczy, które w naturalny sposób wzbudzają Twój wewnętrzny sprzeciw a mimo tego bez słowa to wykonujesz. Z premedytacją nie wymianiam o jakie działania chodzi bo każdy ma odmienny margines tolerancji. Jeżeli umiesz się czemuś przeciwstawić i w natychmistowy sposób reagujesz stwirdzeniem, że to Ci się nie podoba i uzasadniasz to, to napewno pant. nie jesteś. Ponadto pantoflarstwo to również brak umiejętności zaznaczenia obecności meżczyzny w domu, czyli cechy która powoduje że facet w domu tylko "jest" a nie mieszka. Mam tu na myśli że wszystko Ci się podoba, nie masz żadnych zastrzezeń wszystko przyjmuujesz bez najmniejszych problemów. Moim zdaniem prawdziwy KRÓL LEW przychodzi do domu, angażuje się w rolę ojca i męża i we wszystkie obowiązki ale jest w naturalny sposób przewodnikiem stada. Ja zawsze powtarzam moim kobietą kiedy mnie zdenerwują, wkurzyłyście Tygrysice króla lwa czas Wam teraz usłyszeć mój ryk !.Czasem potrząsam też swoją grzywą i walę łąpą w stół ale czasem Odpowiedz Link Zgłoś
jaremax Re: dobry mąż a "pantoflarz" 29.09.06, 18:56 Moi kumple też " ubolewali " nad moim wejściem pod pantofel (jaki miły ten pantofelek ) do czasu kiedy sami stali się mężami,ojcami )).Pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
m0nalisa Re: dobry mąż a "pantoflarz" 08.10.06, 13:12 Bardzo dziękuję Ci za ten post, tak samo postrzegam te sprawy. Mężczyzna z którym mam to szczęcie być jest takim lwem (nie są to puste ochy i achy zakochanej kobiety). Aktywnie uczestniczy w naszym wspólnym życiu, nie mamy podziału obowiązków a jednak nasz dom świetnie funkcjonuje, sam z siebie potrafi np. umyć okna gdy ma ochotę , włączyć pralkę, pozmywać i nie kryje się z tym że prace domowe sprawiają mu przyjemnośc. Jednocześnie nie traci nic ze swej męskości (stereotypowy facet nad zlewem nim nie jest przecież) wręcz przeciwnie wzmaga we mnie poczucie że skoro mogę liczyć na niego w tak błahych sprawach to w trudnych tym bardziej i tak w rzeczywistości jest. Ma swoje zdanie, które klarownie wyraża i jest dla mnie autorytetem w wielu kwestiach. O kobietach mówi się ze powinny być matkami, żonami i kochankami w jednym, faceci - kochanym misiem i i twardzielem który do domu mięcho przynosi. Najlepiej nie dać się zwariować i szanować nawzajem swoje ,wady, zalety ,przyzwyczajenia, słabostki i czas . Łatwiej sie kocha wtedy Odpowiedz Link Zgłoś