niepewność

02.10.06, 10:25
WITAM ponownie . Pytanie do wszystkich wiedzących , chcących pomóc .
Padło podczas ostatnij sprzeczki rozchodzimy sie... sad cios !!! Jakie są
perspektywy, jakie przesłanki do tego żeby maleństwo zostało ze mną ( ni mamy
ślubu) dziecko ma 7 miesięcy , ja pracuje zarabiam dobrze wychodze z pracy
wcześnie zajmuje sie maleństwem , dziewczyna wraca późno zarabia gorzej.
Spłacamy mieszkanie ( na jej nazwisko ) co zrobić???
    • kckk Re: niepewność 02.10.06, 12:19
      W opinii sądu najważniejsze jest dobro dziecka. Jeżeli zdołasz udowodnić, że
      byłeś, jesteś i będziesz lepszym opiekunem niż matka, być może masz jakieś
      szanse. Nie wiem czy brak ślubu ma znaczenie w Twoim przypadku i czy działa na
      Twoją korzyść, czy wręcz odwrotnie.
      Pozwól, że zapytam dlaczego tak wcześnie rozważacie możliwość rozejścia się?
      • dawids16 Re: niepewność 02.10.06, 13:00
        staramy sie ciągle odbudować wszystko na nowo...
    • triss_merigold6 Re: niepewność 02.10.06, 19:47
      Żadne. Nie masz szans na uzyskanie opieki nad dzieckiem, które ma 7 miesięcy.
      Jeśli mieszkanie jest na nazwisko panny to jest jej (chyba, że była sporządzona
      notarialna umowa o podziałach). Żaden sąd nie odbierze niemowlaka matce o ile
      ta nie jest narkomanką, alkoholiczką lub chorą psychicznie w stopniu
      wykluczającym sprawowanie opieki and dzieckiem.
      Co robić? Uszy po sobie i godzić się albo spadać. I przywyczaić do myśli bycia
      weekendowym ojcem.
      • tata_tomek Re: niepewność 03.10.06, 08:55
        triss_merigold6 napisała:

        > I przywyczaić do myśli bycia
        > weekendowym ojcem.

        ...lub tylko bankomatem
        • triss_merigold6 Re: niepewność 03.10.06, 14:45
          To już zależy od relacji między rodzicami dziecka... Co do bycia bankomatem
          hm... jakoś dziwnie w tym kraju jest pół miliona niepłacących na swoje dzieci
          alimenciarzy.
          • tata_tomek Re: niepewność 03.10.06, 15:54
            Uściślenie nomeklatury: smile

            Weekendowy tatuś = ojciec, który płaci alimenty i spotyka się w dzieckiem z
            terminach wyznaczonych przez sąd albo i częściej
            Bankomat = ojciec, który płaci alimenty ale nie spotyka się z dzieckiem w
            terminach wyznaczonych przez sąd choć chciałby, ale mamusi odbiło i robi
            wszystko, żeby te "widzenia" uniemożliwić
            m...a i ł...a - ojciec, który nie płaci alimentów, choć ma z czego
            s...l - ojciec, który nie płaci alimentów, choć ma z czego a do tego nie
            interesuje się dzieckiem
            ??? - ojciec, który nie płaci alimentów, bo _naprawdę_ nie ma z czego (np. brak
            pracy) - w miejsce '???' wpisz swoje określenie
            • katep_1 Re: niepewność 06.10.06, 23:23
              ech no widzicie Panowie - są tatusiowie różni i mamusie. Ja sama wychowuję
              córeczkę, tatuś się nie interesuje. Od urodzenia dziecka zadzwonił dwa razy
              twierdząc że ją kocha. Ja bardzo bym chciała aby się dzieckiem interesował, na
              początku nawet do niego dzwoniłam i prosiłam, tłumacząc mu że dziecko
              potrzebuje ojca. On to wszystko rozumiał tylko czasu nie moze znaleźć. Za
              tydzien mam pierwsza rozprawe o alimenty (corka ma pol roku). Gdy dostal pozew
              napisal mi na GG ze jestem wredna suka chociaz mowilam od poczatku ze do sadu
              wystapie. Ja chce aby mial kontakt z dzieckiem on nie.
              A czasami jest tak ze on chce a ona nie pozwala. I powiem wam, wspolczuje
              kobietom ktore wychowuje samotnie a ojciec ma dziecko gdzies, wspolczuje
              facetom ktrym nie pozwalaja ex sie spotykac z dzieckiem

              A w tym wszystkim najbardziej poszkodowane sa dzieci - pomyslmy o nich - matki
              i ojcowie!
    • egon26 Re: niepewność 03.10.06, 09:51
      No na dziecko nie masz co liczyć. Sam mam malca w tym wieku i jest to już
      naprawde fajny wiek. Jeśli twoja Pani nie jest wyjątkowo wredna może lepiej
      byłoby z nią zostać. Wiem że miłości nie da się wyuczyc a to jedyne co scala
      związek. Ale bycie ojcem z daleka nie jest fajne, to nie jest tylko widywanie
      dzieciaka 1-2 w tygodniu. Przypuszczam że zdarzy się sytuacja że ktoś zamieszka
      z twoją Panią i z tym dzieckiem. A nie często zdarzają się wyrozumiali i
      kochający ojczymowie. Wiem bo przeżyłem- w wieku 16 lat czasem musiałem bronić
      swoich racji (bardziej siebie) pięściami, bo ojczym (45 letni półkownik z
      desantu) nie uznawał ze można coś załatwić słowami. Poza tym wychowanie dziecka
      czasem wymaga karania - karanie przez ojczyma nie bedzie tak właściwe jak przez
      ciebie.
      Moja propozycja: usiąść spokoijnie i się zastanowić, jeśli wyjdzie ci na to że
      wolisz zostać. Kup jakąś dobrą ksiażke ("Kobiety są z wenus, mężczyźni z
      marsa") przeczytaj, przemyśl i porozmawiaj z twoją Panią. Ksiażki nie są wcale
      złe, a ta naparawde jest dobra - tłumaczy różnice jakie są miedzy nami jeśli
      zastosujesz się choćby w 20% napewno bedzie się wam lepiej żyło. Każdy związek
      wymaga by iść na kompromisy rezygnująć troche z siebie. Ale dla dziecka chyba
      warto. A jak się jakoś sprawa uspokoi ureguluj sprawe mieszkania - nie wiem
      przelewaj pieniadze ze swojego konto, coś żebyś w razie czego miał dowód że ty
      też na nie płaciłeś. Matce z dzieckiem mieszkania nie zabieżesz ale kiedyś
      będziesz mógł decydować kto (twoje dziecko) to mieszkanie dostanie. Najlepiej
      poradź się prawnika jak to załatwić.
Pełna wersja