Dodaj do ulubionych

czekanie na korytarzu też jest OK

IP: *.* 30.08.01, 20:54
Widzę, że wszyscy jesteście bardzo Za. OK, poród rodzinny wiąże kobietę i mężczyznę. Ja też jestem szczęśliwy, że mogłem w takiej chwili być przy Żonce.Pomyślmy jednak o facetach, którzy się tego boją. A może po prostu nie są pewni swoich reakcji (mam kolegę, który w decydującym momencie schował się pod łóżko). Całe otoczenie wywiera na nich presję, wpycha w niechcianą sytuację...Tymczasem czekanie na korytarzu też jest OK. Najważniejsze, by oboje rodzice to akceptowali.
Obserwuj wątek
    • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 31.08.01, 07:24
      Krzysztof!Czekanie na korytarzu jest OK.Mało tego, czekanie w domu też jest OK!!Wiem, że to baaaardzo niewspółczesne i niepopularne, ale ustalilismy z mężem, że odwiezie mnie do szpitala i pojedzie do domu , po prostu ja nie chciałam, żeby on był a i on nie przejawiał takowych chęci (strach, trema, czy co?)Kiedyś przeczytałąm takie zdanie, że teraz jest tak, że para , która świadomie nie decyduje się na rodzinny poród, jest uważana za ten-tego, że cos z nimi nie tak. Ależ mnie to ubawiło i rozzłościło jednocześnie.Najważniejsze, żeby było tak, jak chcą rodzice. Nie neguję rodzinnych porodów, ale na litośc boską, strasznie mnie wkurza, jak ktoś mówi: "Nie rodziliście razem? Hmm....acha.. no cóż.. nie wiecie co straciliście.." i ten pobłażliwy usmieszek. Czy cięzko jest zrozumieć, że kobieta NIE CHCE rodzić z mężem?Pozdrawiam wszystkie pary rodzące we wszelakich kombinacjach personalnych.ignis
    • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 31.08.01, 10:23
      Całym sercem powtarzam za Ignis. Ja także uważam, że tylko i wyłącznie rodzice mogą decydować, czy chcą być w czasie porodu razem. Gdzieś się zresztą już na ten temat wypowiadałam. To jest tak intymne wydarzenie, że kobieta sama wie, czy chce przy tym być sama, czy potrzebuje towarzystwa męża lub inne osoby. Ja nie potrzebowałam. Ale lekarz jeszcze pomimo tego pytał o chęć pozostania przy porodzie gdzieś na korytarzu męża na korytarzu.Podkreślam jeszcze raz - żadna presja otoczenia - tylko i wyłącznie decyzja rodziców.Ps. Skwarek, a gdzie rodziła Anula?Pozdrawiam :hot:Tyska
      • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 31.08.01, 11:10
        Tyska - Krajanko!Anula rodziła w Lesznie. Ja byłem obok, bo oboje tak chcieliśmy (chociaż ja chciałem pierwszy).Sam poród przebiegał w niezwykle sympatycznej atmosferze. Miła położna (p. Danusia) i jej koleżnaka dwoiły się i troiły,żeby wszystko było jak najlepiej. Podpowiadały ćwiczenia, przyniosły worek sako - robiły wszystko, żeby pomóc Anuli urodzić.PozdrowieniaSkwarek
    • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 31.08.01, 11:42
      Prawda jest taka, że jeżeli tatuś w 100% nie jest przekonany o tym, czy chce oglądać poród, to nie powinien tego robić. Musi naprawdę tego chcieć, żeby to wydarzenie było dla niego ekscytującym przeżyciem. A porody rodzinne wcale nie są taką normą, jakby wynikało z tego co piszecie - tak naprawdę to jakiś margines, praktykowany przez lepiej wykształconą część społeczeństwa. Wasze opinie nie są miarodajne, bo wasi znajomi to przypuszczalnie w większości ludzie lepiej wykształceni, lepiej zarabiający (tak wynika z badań przeciętnych internautów - są oni jeszcze mimo wszystko "elitą"). Jako tacy, lepiej rozumieją potrzebę porodów rodzinnych. Stąd ich pobłażliwe uśmiechy dla osób, które się boja takiego porodu. Wśród rodzin robotniczych i chłopskich prawdopodobnie 99,9% tatusiów czeka w domu na potomka (najczęściej pijąc na umór). Poza tym żeby asystowac przy porodzie, tatuś musi:primo - w pełni akceptować partnerkę od strony czysto biologicznej(to, że też jest człowiekiem i np. też (o zgrozo) puszcza bąki)secundo - zrozumieć, czym jest poród zarówno z biologicznego, medycznego jak i metafizyczno-psychologicznego punktu widzenia.Wystarczy się przygotować do przyjścia na świat potomka (wspólnie), żeby rodzinny poród nie był czymś strasznym - są strony WWW, dobre książki, szkoły rodzenia, programy w TV....
      • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 31.08.01, 12:01
        Trochę mi Twoje wypowiedzi Norbercie agitacją trącą...Ja uważam, że nie trzeba się przygotowywać fizycznie czy metafizycznie, tylko skupić się na swoich potrzebach. Ja to zrobiłam i uznałam, że chcę być sama i gdybym miała rodzić kolejny raz, to też nie potrzebuję towarzystwa, szanując poglądy tych, którzy to uważają za im potrzebne. Rzeczywiście zgadzam się, że teraz osoby które nie decydują się na poród rodzinny, szczególnie wykształcone (a do takich się zaliczam, choć nie sądzę, by to decydowało) obdarzane są pobłażliwymi spojrzeniami przez tych rodzących rodzinnie. Dodam w ramach statystyki, że z pośród moich znajomych raczej mężczyźni decydowali, że nie chcą być przy porodzie, a u nas było odwrotnie i nie ze względu na to, że czegoś o sobie nie wiemy czy nie akceptujemy swojej fizyczności, ale dlatego, że to trwa, nie jest zbyt porywające i tak jakoś wydaje mi się, że na porodóce facet plącze się pod nogami (o ile nie mdleje lub co innego jeszcze). A ponadto słyszałam, że mąż znajomej poród co prawda przetrwał, ale musiał wyjść jak dawali jej przed porodem znieczulenie... Taki nieodpornyPozdrowionkaKAsia ruda
        • Gość edziecko: alex_w-s Re: czekanie na korytarzu ..coś Wam powiem.. IP: *.* 27.10.01, 20:09
          Coś Wam powiem. Nie wyobrażam sobie porodu bez mojego męża.Naszą Tili urodziłam pół miesiąca wcześniej niż to było w planach...Było to pewnie powodem przemęczenia, ponieważ cały poprzedni dzień spędziłam na koncertach mojego męża , który gra w zespole. Do domu przyjechaliśmy ok. 24.00, a już o drugiej w nocy odeszły mi wody. Długo nie pospaliśmy, chociaż po takim dniu przydałoby sie...Obudziłam się i wszędzie na łóżku mokro, i ten słynny tekst mojego Artura, który nie mogąc się dobudzić stwierdził " kochanie to napewno nie wody.. pewnie się tak spociłem..".Ale mniejsza z tym. Jakoś mnie spakował i pojechaliśmy do szpitala. Poród wyglądał następująco:Trwał 20 godzin, w tym 15 godz. potwornych boleści partych (!?)W tym pod koniec 2 godz. paraliż pod wpływem ucisku ( nie mogłam sie ruszać, mówić no i jeszcze ten potworny ból..)I moja miłość masowała mi krzyż przez 12 godzin.!Drętwiały mu palce kilkanaście razy , ale nie przestawał.Wszystkiego pilnował, podawał wodę, dodawał otuchy. Bo ja właściwie, to nic nie czaiłam.. I wiecie co jeszcze coś Wam powiem. Gdyby nie On, nic bym nie wiedziała o swoim własnym porodzie...Ale decyzja była oczywiście wspólna. I może narażę się wielu osobom, ale pytam z ciekawości :Jaki może być prawdziwy powód tego, że małżeństwo nie chce razem uczestniczyć w porodzie?Bo wydaje mi się , że lekką niesprawiedliwością, są męki, jakie niektóre kobiety przeżywają podczas porodów, i wypadki, w których mężczyźni nigdy się o tych mękach nie dowiadują. Bo czy da się to opisać słowami?!Myślą poród- no dobrze, wreszcie po wszystkim. I koniec.
          • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu ..coś Wam powiem.. IP: *.* 29.10.01, 06:03
            Hej Alex,My tez bedziemy mieli porod rodzinny, bo tak postanowilismy. Ale powiem Ci dlaczego spytalam Jasia czy jest pewien, ze tego chce.Natura juz tak zarzadzila, ze to kobieta jest stworzona do rodzenia dzieci. Przy takim porodzie czesto cierpi i mimo, ze obecnosc osoby kochajacej by jej pomogla - to ta osoba tez cierpi patrzac na bol ukochanej zony. Mezczyzni tez maja swoje klopoty i stresy i mimo, ze czesto dziela sie tym z nami szukajac wsparcia (przynajmniej u mnie tak jest) to mysle, ze nie mowia nam w 100% o wszystkich klopotach by nas nie martwic. Dlatego wiec jesli mezczyzna woli nie byc przy porodzie zony (chociazby dlatego ze nie moze patrzec na jej bol) to ma do tego pelne prawo.Ja sie bardzo ciesze, ze Jas od samego poczatku chce byc przy porodzie - nie ma co do tego zadnych watpliwosci. Ale gdyby je mial i nie chcial by byc przy porodzie to ja bym to uszanowala i zobaczyl by Izunie gdy sie juz urodzi.Pozdrawiam Ciebie i wszystkich innych forumowiczow.:hello:SuzannPS. sorry za bledy ortograficzne/stylistyczne, ale mi sie bardzo spieszy i nie mam czasu teraz sprawdzic czy wszystko jest ok
            • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu ..coś Wam powiem.. IP: *.* 29.10.01, 22:48
              Hmm. Być może prawo ma - do nieuczestniczenia w porodzie.Ale w tej akurat kwestii nie jestem tak tolerancyjna. Skoro mężczyzna spłodził dziecko, to spada na niego pewna odpowiedzialność. I nie chodzi tutaj tylko o zmiany pieluch i wychowanie. Być może dla niektórych kobiet nagrodą za ból jest samo posiadanie dziecka, ale tak naprawdę nikt nie jest jej wstanie wynagrodzić tego poświęcenia. Dlatego uważam, że mężczyzna tym bardziej powinien pomóc kobiecie przy porodzie. Skoro już nie rodzi i nie cierpi fizycznie, to niech przynajmniej pomoże. Kobiety nie powinny w tej sprawie godzić się na samotne znoszenie bólu. Dziecko i tak wymaga od kobiety 100 razy więcej wyrzeczeń niż mogłoby wymagać od mężczyzny, no dobrze, taka już jest niesprawiedliwa ta natura. Ale im więcej kobiety nauczą się zrzucać ze swoich obciążonych barków ( i głów ) tym będą szczęśliwsze i pełne życia.:sol: A mężczyźni dadzą sobie doskonale ze wszystkim radę . Jak będą wiedzieli że nikt za Nich tego nie zrobi... I broń Boże żebym im dokuczała...:) A tak na marginesie..: Panowie wojny prowadzą, tłuką się , ręce im urywa i dobrze. :gun: A porodu swojego dziecka niby wytrzymać nie mogą...Właściwie, to Im się to chyba więcej wmawia.. W końcu każdy by uwierzył...:crazy: Nie ma tak łatwo na świecie! No.
      • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 31.08.01, 12:07
        Proszę podaj mi jaki jest procent szpitali w Polsce, który prowadzi porody rodzinne bezpłatnie , a wydatek rzędu 200-400 zl dla rodzin pochodzenia robotniczego i chłopskiego to ogromny wydatek + opłaty za szkołę rodzenia, którą często trzeba skończyć aby móc uczestniczyć w porodzie rodzinnym + dojazdy na zajęcia bo póki co w małych wsiach takowych nie prowadzą. I jeżeli do porodów rodzinnych potrzeba wyższego wykształcenia to dlaczego takowe odbywają się u wielu prymitywnych narodów .A poza tym czy naprawdę myślisz że to ludzie o niskim wykształceniu i słabych zarobkach siedzą i dyskutują w necie?
        • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 31.08.01, 12:27
          Jolu, przecież napisałem, że ludzie ze wsi i fabryk nie siedzą na Sieci (nie dosłownie, czytaj między wierszami). Jeżeli chodzi o koszty - jestem zwolennikiem nie tylko porodów rodzinnych, ale także PLANOWANIA RODZINY. Wiem, że to tylko hasło, a szkoda...Jak może nie być stać na poród rodzinny kogoś, kto spodziewa się dziecka? Uważam, że na dziecko powinny decydować się osoby, które na to stać! A to, że mnóstwo gówniarzy zalicza "wpadki" - to bolesny fakt, ale z tym trzeba coś zrobić! To wina rodziców tych gówniarzy - nie potrafili wychować dzieci, niech więc ponoszą tego koszty i płacą za szkołę rodzenia i poród rodzinny! Jeżeli komuś przekonania religijne nie pozwalają na stosowanie antykoncepcji, a nie stać go na dziecko, niech pomyśli o celibacie!A poza tym - jak kogoś nie stać na szkołę rodzenia - nawet program 1 TVP emitowuje co jakiś czas program dla młodych rodziców - o ciąży, porodzie, wychowaniu...TV ma każdy (prawie). Za darmo można dowiedzieć się wielu ciekawych i pożytecznych rzeczy. A pieniądze na poród ? To około 200 zł - najbiedniejsza osoba odłoży 20 zł miesięcznie (9 miesięcy i jest na poród).
          • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 31.08.01, 12:41
            Trochę nie na temat, może oglądałeś wczoraj program Jaworowicz o sklepach z używaną odzieżą i zdziwienie sprzedawczyni na prośbę o obniżenie ceny o 1zl.Niestety nasze społeczeństwo jest BIEDNE i poród rodzinny nie jest i długo jeszcze nie będzie przepraszam za wyrażenie "produktem pierwszej potrzeby". OK on może odłożyć 20zl miesięcznie ale na porodzie rodzinnym wychowanie dziecka się nie kończy a gdzie wózek kolejne 20zl wyprawka kolejne 20 trochę się uzbiera prawda?Może niejasno wcześniej napisałam ale wiele szpitali wymaga świadectwa ukończenia szkoły rodzenia (często płatnej) aby w ogóle mieć możliwość uczestnictwa w porodzie.
            • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 31.08.01, 12:54
              Nie lubię się powtarzać, ale: "jestem zwolennikiem nie tylko porodów rodzinnych, ale także PLANOWANIA RODZINY. Jak może nie być stać na poród rodzinny kogoś, kto spodziewa się dziecka? Uważam, że na dziecko powinny decydować się osoby, które na to stać! Jeżeli komuś przekonania religijne nie pozwalają na stosowanie antykoncepcji, a nie stać go na dziecko, niech pomyśli o celibacie!"Dziecko to nie zabawka, to ważna, życiowa decyzja!!! A to, że większość urodzin jest efektem "wpadek" jest po prostu bardzo przykre :-(. Wiem, że czasami niektóre rzeczy "wymykają" się z pod kontroli i jednak los zsyła nam maluszka np. 2 lata wcześniej niż planowaliśmy - zdarza się, ale wtedy trzeba stanąć na głowie żeby mu zapewnić godziwe życie! Żadne dziecko nie prosiło sie na świat, i jeżeli ktoś je sprowadził a nie stać go na to, to powinien się conajmniej wstydzić!!! I zaraz potem wziąć drugi etat!!! Pewnie zaraz napiszesz mi Jolu, że społeczeństwo jest biedne i jest duże bezrobocie... To prawda. Ale dlaczego? Nie jest to odpowiednie forum, żeby roztrząsać takie problemy.... Możemy podyskutować ewentualnie e-mailem. Chodzi o to, że jeżeli ktoś jest biedny, to nie powinien miec dzieci!!!! Czy to takie skomplikowane?
              • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 31.08.01, 13:10
                Ja nie rozumiem dlaczego uważasz, że kogoś kogo nie stać na poród rodzinny nie stać w ogóle na wychowanie dziecka , ja nie mówię tutaj o rodzinach biednych, bezrobotnych (często niestety z własnej winy)którym rodzi się 10 dziecko bo to już jest jakaś patologia i tutaj faktycznie obowiązkowa sterylizacja itd. Ale są małżeństwa, których stać na skromne ale wystarczające życie z np.jednym dzieckiem ale nie stać ich na duży jednorazowy wydatek.Pewnie i tak Cię nie przekonam , życzę miłego weekendu :)Jeśli masz ochotę to na emamie była dyskusja "ojciec nie przy porodzie", padło trochę argumentów za i przeciw
              • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 29.10.01, 10:38
                Z tego wynika, ze dzieci powinny byc tylko dla bogatych,tak jak drogie samochody, ja uwazam ze wiele rodzin nie zamoznych lepiej wychowa swoje dzieci niz nie jeden co go na nie stac, czlowiek zacisnie pasa przestanie kupowac rzeczy luksusowe i dzieci jakos wychowa co nie znaczy ze go bedzie stac na wyrzucenie 200 zlotych kiedy za ta cene moze duzo rzeczy kupic dla swojego dziecka, a ten kto to napisal nie wyglada na taka osobe co to musial sobie kiedys "od ust odejmowac", i nie powinien wcale zabierac zdania w takiej dyskusji bo nie rozumie o czym mowi.pozdrawiamzbulwersowanyrobin
                • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 29.10.01, 11:06
                  robin!A coz takiego fantastycznego mozna kupic dziecku za 200 zl, zaoszczedzone na porodzie rodzinnym? Cos co mu zmieni zycie?czy jakies laszki albo 4 paczki papmersow? No ale przeciez pieniedzy wydanych na porod rodzinny nie widac, prawda?Przemawia przez Ciebie nie oszczednosc, a CHYTROSC! :sol:A chytry dwa razy traci, pamietaj!
          • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 31.08.01, 13:07
            Norbercie - NIE BĄDŻ CYNICZNY! Tak sie składa, że nie wiesz, co Cię w życiu czeka. Prawda jest taka, że na dziecko nie zawsze decydują się osoby, które na to stać. Czyżbyś nie wiedział, że nie ma środków antykoncepcyjnych o 100% skuteczności? A drugie, co mnie okropnie rozłościło, to sposób, w jaki odniosłeś sie do "gówniarzy robiących dzieci". Trzeba coś z tym faktem zrobić - może skrobanka? O to Ci chodzi? A jaką masz pewność, że Twoje dziecko takie nie będzie? Prawda jest taka, że niestety na przyszłość naszego potomstwa mamy bardzo ograniczony wpływ. Jest jeszcze coś takiego , jak hormony. Zapomniałeś? I nie opowiadaj mi tu bredni o celibacie, bo to tylko moim zdaniem czcze gadanie. Tyska
            • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 31.08.01, 13:30
              Tak się składa, że jestem człowiekiem dość młodym, a moja córeczka pośpieszyła się z przyjściem na świat o 2 lata. Gdy zorientowaliśmy się ,że będziemy rodzicami absolutnie nie było nas na to stać! Na szkołę rodzenia zbierałem 4 miesiące! Mamy spore bezrobocie, więc przez pół roku 8-12 godzin dziennie spędzałem na szukaniu pracy, która pozwoliłaby mi na godne przyjęcie mojego słoneczka na ten świat! Żeby mieć dla niej więcej pieniędzy rzuciłem palenie (150 zł miesięcznie - prawie 300 pampersów). Teraz nie płaczę, że nie mam na coś dla niej pieniędzy, tylko pracuje, żeby miała wszystko! Denerwuje mnie, kiedy ktoś mówi, że nie ma pieniędzy na dziecko - jak nie ma , to niech zdobędzie! Stanę na głowie żeby miała wszystko, co powinna mieć. Wiem, co to znaczy nie mieć pieniędzy na szkołę rodzenia, ale to mój problem i ja muszę go rozwiązać! Każdy dorosły człowiek powinien w pełni ponosić konsekwencje swoich czynów! A na przyszłość naszego potomka mamy ogromny wpływ. Jasne, że jak założę ręcę i moje rodzicielstwo ograniczę do karmienia i ubierania, to nie mogę mieć pewności jakimi wartościami będzie życ moje dziecko.... Wychodząc z założenia, że nie mam na nie wpływu, mogę czekać aż zacznie chodzić po osiedlu w dresie i kroić radia samochodowe. Ale ja nie zamierzam czekać, aż moją córkę np. w sferze seksu zacznie uświadamiać szkoła, czy ulica!!!Ciemnota dużej części społeczeństwa to pole do popisu dla tych złodziei polityków!!! Mi nie płacą za to, żebym wymyślił rozwiazanie problemu niechcianych dzieci!
              • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 31.08.01, 13:51
                Norbercie, to niestety wcale nie musi być tak, że Ty dla swojego dziecka oddasz wszystko, a ono za to będzie Ci wdzięczne i w przyszłości odpłaci swoją miłościa. I to, że je kochasz i będziesz dawał wszystko, co najlepsze, w przyszłości do Ciebie wróci. Oby. Każdy rodzic chyba ma takie marzenie. A rzeczywistośc niestety bywa okrutna i chciałabym Cię co do tego uświadomić. Bo niestety nie wszystkie marzenia, dotyczące naszych dzieci sie spełniają. Weż to proszę pod rozwagę. A po drugie, mnie też nikt nie płaci za rozwiązywanie problemu niechcianych dzieci, co nie oznacza, że mam podchodzić do tego w podobnie cyniczny i wyrachowany sposób.Tyska
              • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 03.09.01, 06:55
                Norbert,co zrobiłbyś, gdyby Twoja żona, nie wiem, jakimś cudem ( to się zdarza) pomimo 100% ochrony, zabezpieczenia itd. po raz drugi zaszła w ciążę? Plułbyś sobie w brodę, że nie zachowałweś celibatu?Kazałbyś się żonce wyskrobać?Czy robiłbyś na 4 etaty??Chciałam Ci tylko powiedzieć, że różnie bywa w życiu - czasem dziecko z biednej rodziny jest bardziej kochane i bardziej dba się o nie niż o takie, gdzie rodzice zarabiają mnóstwo pieniążków i robią karierę.Twoje wypowiedzi są krzywdzące dla wielu osób, choćby tych "gówniarzy" , którzy "wpadają". Trącą też szowinistyczną nutką.Wiele z tego, co mówisz to prawda, ale na litość boską.. przegięta i przekazana w sposób niebywale , nie wiem.. nacjonalistyczny... W dodatku z Twoich wyopowiedzi przebija duma z tego, że jesteś cyniczny.... bez komentarza...pozdrawiamignis
    • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 31.08.01, 12:15
      Kasiu,zapewne masz rację, jeżeli kobieta uważa, że jej partner będzie bezuzyteczny - ok, niech czeka w domu. Równouprawnienie to jednak broń obosieczna ;-) to także MOJE dziecko i JA też chcę przywitać je na tym świecie, chcę być pierwszą (no, zaraz po połoznej) osobą, która jej dotknie. Moja żona myśli podobnie jak ja, dlatego nie zmuszałem jej do niczego :-), a wręcz przeciwnie. Wiem, że nie powinienem mierzyć innych swoją miarką, ale ciężko mi sobie wyobrazić, że ktoś nie chce być przy tym, jak jego potomek przychodzi na świat. Rozumiem, że można się bać pewnych rzeczy - i tutaj kaganek wiedzy powinien rozświetlić mroki lęku. Ale tego, że komuś na tym nie zależy, nie zrozumiem... Cóż, jestem tylko ograniczonym zwolennikiem porodów rodzinnych ;-)
      • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 03.09.01, 07:04
        Nie, Norbert, nie jesteś ograniczonym zwolennikiem porodó rodzinnych - jesteś ich fanatykiem, moim zdaniem.Choćby przez to, że NIE ROZUMIESZ jak można nie chcieć być przy narodzinach własnego dziecka. A kto Ci każe to rozumieć? Chciałeś być, byłeś i OK. Po co zawracać sobie główkę niezrozumieniem, że ktoś nie chce. Mój wcześniejszy post był właśnie o takich ludziach jak Ty ... najprawdopodobniej nie jesteś tolerancyjnym człowiekiem, z tego co piszesz w tym wątku.Chyba powinieneś skakać ze szczęścia że mogłeś "rodzić" wraz z żoną ... pomyśl, to jeszcze 10-15 lat temu nie było możliwe..pozdro..ignis
        • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 03.09.01, 07:50
          Przeczytałem wszystkie posty dotyczące tego topicu i jestem trochę zdziwiony. Dziwi mnie dość autorytarny ton wypowiedzi Norberta.Dziwią mnie również argumenty finansowe, jak przeszkoda w porodzie rodzinnym.Dlaczego?Poród rodzinny to świadoma decyzja dwojga osób. Jeśli, ktoś się nie zgadza, to nie ma dyskusji i poród odbywa się tradycyjną metodą. Najlpeszym porodem jest taki, którego przebieg akceptuje kobieta. I to ona ma prawo decydować, jak poród będzie wyglądać. Zdanie mężczyzny jest ważne, ale w tym przypadku głosw ostateczny ma jednak kobieta. Jestem skłonny powiedzieć, że mężczyzna powinien ulec kobiecie, jeśli ta chce by uczestniczył w porodzie rodzinnym, a on sam ma wątpliwości. Poród ma przebiegać w optymalnych warunkach dla kobiety. Wydaje mi się, że większość matek wie, jak te warunki wyglądac powinny. Moja żona chciała i ja chciałem. Przeżyłem to bardzo. Trudno mi jednak oceniać co przeżywali Ci, którzy oczekiwali na korytarzu czy w domu. NIe wiem może ciezyli się bardziej? Po drugie argumenty finansowe uniemożliwiające poród uważam, za trochę przesadzone. Jeśli chce się rodzić wspólnie i podejmuje się taką decyzję, to pieniądze zawsze się znajdą. Po drugie, z tego co wiem, to opłaty ponoszone za poród rodzinny mają charakter "cegiełek " na rozbudowę szpitala albo oddziału. Nas poinformowano, że byłoby dobrze gdybyśmy zpłacili. Wręczono przekaz pocztowy. Nikt nie sprawdził czy zapłaciłem. Odcinek potwierdzający dokonanie wpłaty leży gdzieś w domu. Może miałem szczęście, a może brak środków finanosowych stanowi tylko wymówkę. NIe wiem.Najważniejsze jest to, by kochać dziecko - a to jak odbył się poród jest tylko szczegółem.
    • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 03.09.01, 08:18
      Wchodząc na tą część forum, miałem nadzieję, że włączę się do MĘSKIEJ dyskusji (to jest E-TATA, do jasnej cholery!). Stąd może dość ostry i radykalny ton moich wypowiedzi (część może trochę przesadzona - sorry, zawsze tak robię dla podniesienia temperatury - ale musicie przyznać, że dzięki temu wywiązuje się DYSKUSJA, a nie jakieś bezsensowne, nudne PRZYTAKIWANIE.... - to NUDNE!!!). Niestety zawiodłem się srodze. Drogie Panie - zapraszam do E-mamy!!! Tam na pewno posty są delikatniejsze i nie wzburzą was!!! To jest forum DYSKUSYJNE a nie kółko wzajemnej adoracji i PRZYTAKIWANIA!!! A poza tym to jest forum DYSKUSYJNE dla OJCÓW!!! Gdzie są ojcowie? Jakbym chciał dyskutować z kobietami, to wszedłbym n E-Mamę!!! A"propos - drogie Panie - nie zastanawia was fakt, że tylko kobiety nie zgadzają się z moimi poglądami?
      • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 03.09.01, 08:32
        Norbert, Ty jakis dziwny jesteśPrzecież my właśnie dyskutujemy, nie zauważyłeś? Wymieniamy poglądy. Ty masz takie a takie, a my mamy takie a takie. Czego oczekiwałeś? Mówisz, że nie przytakiwania, przecież Ci nie przytakujemy, przeciwnie.Zdecyduj , o co Ci właściwie chodzi. Mamy przeciwne , niż Ty poglądy, a Tobie to nie pasuje..?A tak przy okazji .. przeganianie mam z e-taty .. to już grubiaństwo, jeśli nie chamstwo.. Żaden tata postujący na e-mamie, nigdy nie zastał potraktowany w ten sposób.To tak pod rozwagę.ignis
        • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 03.09.01, 08:48
          Nikogo nie wyrzucam, bo nie mam takiego prawa ani nie chcę tego robić. Chodzi mi o to, że największe znaczenie ma dla mnie dyskusja MERYTORYCZNA, a nie dyskredytowanie mojej osoby :-))):"nie opowiadaj mi tu bredni", "to (...) moim zdaniem czcze gadanie", "jesteś (...) fanatykiem", "a kto Ci każe to rozumieć?", "po co zawracać sobie główkę?","nie jesteś tolerancyjnym człowiekiem", "dziwi mnie dość autorytarny ton wypowiedzi" - to są fragmenty odpowiedzi, jakie padły po moich komentarzach - niezbyt grzeczne i niezbyt merytoryczne - to też a"propos grubiaństwa.Podejmując głos ZA porodami rodzinnymi, miałem nadzieję, że usłyszę argumenty przeciwko porodom rodzinnym. Nie chodziło mi o to, żeby ktoś udowadniał mi, że mam złe argumenty - różnica może jest subtelna, ale jest...
      • Gość edziecko: tyska2 Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 03.09.01, 08:53
        Norbercie, nie będę wchodziła w dyskusję z Tobą, bo to bez sensu. Chciałabym tylko dodać, że fakt takiej, czy innej płci nie blokuje automatycznie dostępu do takiego, czy innego forum. Racz zauważyć. Fakt zwykłego chamskiego potraktowania obecnych tutaj mam - pozostawiam bez komentarza. To rzeczywiście podniosło temperaturę.I jeszcze jedno. Mój mąż należy do brakującego 0,1% osób o wykształceniu zawodowym, które oczekiwały narodzenia dziecka w domu nie paląc i nie pijąc na umór. Jak zresztą większoś moich znajomych.Aha, przeczytaj dokładniej post Skwarka, tam znajdziesz odpowiedż na Twoje ostatnie pytanie.
    • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 03.09.01, 09:46
      Przepraszam wszystkich rodziców, którzy zostali urażeni moimi wypowiedziami. Nie miałem nigdy zamiaru obrażać nikogo ani ze względu na płeć, wykształcenie czy sytuację finansową. W dużym stopniu zainscenizowany radykalizm moich wypowiedzi miał na celu jedynie na "nakręcenie" dyskusji.Nie wiem co powiedzieć Paniom, które tego nie rozumieją...
      • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 03.09.01, 11:28
        Nie będę się odnosił do strony merytorycznej topicu, bo swoje zdanie wyłuszczyłem w poprzednich postach. I nic się nie zmieniło w tej sprawieTo, że uważam Twoje, Norbert, wystąpienia za wygłoszone tonem autorytarnym jest moją sprawą. Tak sądzę po tym, co tu przeczytałem. I nie zamierzam tego zdania zmienić, przynamniej na razie. Chciałem się odnieść jednak do innej kwestii. Konkretnie do tego co nazwałeś "nakręcaniem" dyskusji Norbert napisała/ł:>W dużym stopniu zainscenizowany radykalizm moich wypowiedzi miał na celu jedynie na "nakręcenie" dyskusji.. Twierdzisz, że niektóre wypowiedzi celowo napisałeś tak -stanowczo, autorytarnie, twardo, męsko, niedelikatnie, chamsko - wybierz najwłaściwsze określenie sam, jak rozumiem po to, by dyskusja była bardziej wartka i interesująca. Powiem tak, dyskusja ma największą wartość jeśli wierzy się w to, co się pisze, a nie wtedy gdy padają zdania ciężkiego kalibru. Jeśli szuka się informacji i dzieli swoimi przemyśleniami jest oki, jeśli szuka się dobrej zabawy poprzez sztuczne „tworzenie” nastroju to robi się niefajnie. Forum nie służy do „inscenizowania” radykalizmu, a do wyrażania własnych myśli (tak mi się wydaje).Norbert !Jeśli nie zgadzasz się z tym co napisałeś, to zastanawiam się czy Twoje inne wypowiedzi nie są inscenizowane? Wolałbym wiedzieć, bo nie chcę być wmanipulowany w kolejną „nakręcaną” dyskusję. Może będziesz w Swoich postach zaznaczał, które są inscenizowane, a które nie. Jeśli zgadzasz się z tym, co napisałeś, to przyjmij również do wiadomości fakt, ze są tacy co nie podzielają Twojego radykalizmu. Między innymi jestem również ja. W żadnym poście nie namawiam Cię do zmiany własnych poglądów. Prezentuję tylko swoje i uzasadniam je. Przyznam, ze wielokrotnie zostawiałem posty na E-MAMA i żadna z Pań nie zwróciła mi uwagi, że to nie jest moje forum, bo jestem e-tatą. Chciałbym, aby tak zostało. No offence, Norbert.
    • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 04.09.01, 07:50
      My z mężem też nie rodziliśmy razem bo oboje tego nie chcieliśmy. Mąż przyjechał dopiero po fakcie. Przykro mi tylko że wszyscy wokół nie mogą zrozumieć że to była nasza świadoma decyzja. Teraz w modzie jest wspólne rodzenie i Ci którzy tego nie robią są uznawani za co najmniej dziwnych lub małżeństwa z problemami (tak, tak, słyszałam już takie opinie).A przecież każdy ma prawo robic to co uważa za słuszne.
      • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 29.10.01, 12:04
        Mam wrazenie, ze popadamy ze skrajności w skrajność kiedys byla jedna opcja pozamykane porodówki, kontakt poprzez karteczki, potem akcja rodzić po ludzku której jednym z celów była możliwośc rodzenia z mężem ale MOZLIWOSC a nie tylko wylącznosc.Ja nie rodziłam z męzem bo nie chcielismy tego oboje i dlaczego mam sie doszukiwać prawdziwych powodów, jestesmy bardzo szczesliwym malzenstwem i moje córki maja świetnego tate, z którym mają bardzo dobry kontakt i który potrafi zrobic przy nich wszystko i naprawde nie chował sie pod łóżko kiedy miał przewinąć noworodka albo nie uciekał z domu kiedy miał zostać z dwójką małych dzieci.Jest wybór i OK, kto chce niech rodzi z mężem ale niech nie doszukuje sie jakis nieprawidlowości w parach, które wybrały inną drogę ani niech nie mówi jak to ŹLE wpłynie na dalsze pożycie, kontakt z dziecmi itp.
    • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 29.10.01, 12:50
      Mój mąż nie był zachwycony propozycją wspólnego porodu. Na początku było mi przykro, ale uszanowałam jego zdanie, bo sama nie byłam do końca przekonana czy tego chcę. Taka teraz panuje moda, ale ja nie wiedziałam czy on potrafi zaakceptować to co się będzie ze mną działo w czasie porodu i nie wiedziałam czy do końca chcę, żeby mąż to wszystko oglądał. Ustaliłam więc, że w czasie porodu będzie ze mną moja mama bo nie chciałam być sama. Kiedy jednak złapały mnie bóle mąż odwiózł mnie do szpitala i został ze mną do końca. Wiem, że musiał przełamać pewną barierę - psychiczną przede wszystkim. To, że wspólnie rodziliśmy traktuję jako ogromny dowód miłości i oddania.Poród miałam bardzo cięzki i skomlikowany. Byłam jedną nogą na tamtym świecie. Ale kiedy przewozili mnie do sali zabiegowej wiedziałam, że nasz synek jest trzymany przez swojego tatusia i że przynajmniej on jest bezpieczny.Gdyby jednak tak się stało, że nie byłoby mojego męża przy mnie wiem, że potrafiłabym go zrozumieć. Wspólny poród to na prawdę ogromne przeżycie, ale jeżeli mężczyzna nie chce w nim uczestniczyć to może warto postawić się na jego miejscu. Dlaczego z nami nie mogą rodzić nasze matki, czy przyjaciółki????. Ważne przecież jest to, żebyśmy nie były same i żeby ktoś w tych trudnych chwilach trzymał nas za rękę.basajka
      • Gość edziecko: guest Re: czekanie na korytarzu też jest OK IP: *.* 29.10.01, 14:46
        Jakoś nie moge się pogodzić z przewijającym się wszędzie poglądem, że kobieta potrzebuje, żeby ktoś przy niej był...Ja nie potrzebowałam, a wręcz myśl ta była mi nieprzyjemna. Tak jabym potrzebował wsparcia kiedy mam za przeproszeniem okres lub operację wyrostka - trzymanie mnie za rękę i bycie z nie pomaga a może krępowaćruda kasia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka