Martwy punkt....libido????

19.11.06, 22:59
Witajcie,ja z takim małym,duzym problemem.Faceci powinni
zrozumieć.Może...Jestem z mężem 12 lat mamy cudowne dzieci,które on
uwielbia,jest dobrym tatusiem.Ale mieliśmy kryzys,który był zazegnany ale o
pewnych sprawach,które dla niego są zamkniete ja nie mogę
zapomniec.Rozmawiamy ze soba normalnie,żyjemy obok siebie normalnie.Ale
kochalismy się blisko pół roku temu!!!Było zagajenie do igraszek z jego
strony jakis czas temu,ale nie potrafie i odmówiłam.Ja muszę miec wszystko do
konca wyjasnione.No i od tych wielu miesięcy nie dotykamy się,nie
kochamy,tylko śpimy koło siebie.Czy mozna faceta obrazić odmową??Czy to
walnęło w jego męską dumę??Dodam,że chęci mam diabelne,ale nie zacznę
pierwsza.Przedtem kochało nam się super,jestem twórcza itp...Teraz to tylko
buziak na pożegnanie przed pracą.Fakt mamy kryzys,niezazegnane stare
sprawy,moje pretensje itp...powiecie sama sobie jestem winna.ale tak mnie
skreca jak leżę obok...ILE facet wytrzyma bez seksu???No tak są
sposoby...Dopowiem,że zdrada(jak pewnie zasugerujecie)nie jest w tle z zadnej
strony.Więc jak to zakończyć prócz rozmowy.A faceci rozmawiać chyba nie
lubia...Uszanowanko dla wszystkich facetów.
    • lambert77 Re: Martwy punkt....libido???? 20.11.06, 07:23
      jak dzieci jak dzieci smile
      Nie wyciągne pierwsza ręki bo nie smile... po co sobie krzywde robicie???
    • lambert77 Re: Martwy punkt....libido???? 20.11.06, 07:24
      to jeszcze raz ja smile
      1. W zależności od charakteru faceta, sposobu w jaki odmówiłaś - tak można
      urazić jego Ego
      2. Dojrzały kochający normalny facet wytrzyma dosyć długo bez seksu.
      Przynajmniej ja wytrzymuję big_grin już długo
      • keneth82 Re: Martwy punkt....libido???? 20.11.06, 09:35
        Ale w sumie to chyba nie jest dojzaly skoro obraża sie o to że mu żona nie
        dała. Ale myśle że powinniście porozmawiać szczerze i wszystko sobie wyjaśnić i
        wtedy będzie napewno dobrze.
    • egon26 Re: Martwy punkt....libido???? 20.11.06, 09:42
      No mój rekord to 16 lat i były to ciężkie czasy bo zachaczyły o okres
      dojżewania wink A na poważnie. To chyba nie da się tego jakoś określić- można i
      wytrzymać całe życie, ale ... im dłużej bez sexsu tym fantazja bardziej działa.
      I może można się zagubić, jak żona była w ciąży i po niej to było 9 mieisiecy
      (bo musiało być) ale wtamtym okresie napewno nie wpadłbym na to by szukać
      spełnienia gdzieś indziej.
      lambert jak zwykle dobże mówi. Nie można załatwić problemu nie rozmawiajac ze
      sobą. Powiedz mu dlaczego tak jest i że rozmowa jest dla ciebie niezbedna. Do
      dalszego szcześliwego porzycia. I tyle.
      • ptasia30 Re: Martwy punkt....libido???? 20.11.06, 11:11
        Dzięki panowie.Ale jedna sprawa,jeżeli facet nie chce rozmawiać,bo uważa,że
        zamknął ten rozdział.a nie będę wredna baba,która wciaż mówi i mówi.Jest facet
        zmęczony,ciężko pracuje a tu jeszcze żonana fobie...rozumiecie.Wiem tu muszę
        dyplomatycznie,delikatnie(tak jak i temat intymny,jak on moze tak obok i nic i
        czy nie za długo mu samemu....rozumiecie o co chodzi)Ja niestety jestem
        skomplikowana kobieta i nie pochasam w łóżku jak się nie dogadam.
        • ptasia30 Re: Martwy punkt....libido???? 20.11.06, 11:15
          A odmówić odmówiłam normalnie,tak naturalnie nie chamsko --że spadaj,daj mi
          spokój itp.to juz nawet nie mógł przytulić,bo go nosiło przy tym.A obrazić się
          nie obraził,bo żyjemy dobrze tyle że z dalal od siebie z dala od erosa...a mnie
          przytulenia brakuje,o seksie nie wspomnę,aż skręca...
          • lambert77 Re: Martwy punkt....libido???? 20.11.06, 11:44
            to się kobieto do niego przytul !!!!!!!!!!!!! i go weź do łóżka. Było mineło
    • ptasia30 Re: Martwy punkt....libido???? 20.11.06, 13:06
      Ja wiem Lambert,że tak najlepiej....ale,kiedy to chciałam zrobic nie mogę z
      mysli wyrzucić,że miał mozliwość innych opcji,że nie był ze mna szczery...a
      moja ufność poszła w siną dal....Mnie to wciąż boli..Ale jak mówisz,było minęło
      to fakt.Wiem jednak,Ze gdybym nie była najważniejsza to nie kwapiłby,się z
      powrotami do domu po ciężkiej pracy(nie ma go w domu w tygodniu)
      • lambert77 Re: Martwy punkt....libido???? 20.11.06, 13:49
        i cóż my ci możemy na to poradzić???? Ty mu nie dasz bo uważasz, że macie nie
        załatwione problemy. On nie chce rozmawiać bo uważa, że sprawa już dawno
        załatwiona smile. A jedno i drugie by chciało się poseksić.
      • egon26 Re: Martwy punkt....libido???? 20.11.06, 14:42
        Ciesz się z tego co masz i nie próbuj tego zepsuć na siłe. Jeśli po jakimś
        wydażeniu zdecydowaliście sie być razem to lepiej nie wracajcie do tego.
        Zaufanie się buduje latami a stracić je można w 5 minut. Nie odzyskasz go
        odrazu i nikt tego od ciebie nie wymaga ale drażenie i wracanie do chwil złych
        będzie tylko psuło sytuacjie. Pomysl sobie o tym jak ja czasem myśle - nie
        lubie rozstawać się w złości. Gdyby kiedyś stało sie tak że już nie udało by
        się spotkac (choćby wypadek) ważne jest to by nie być skłuconym. Pomyśli ile
        masz, kochającego męża i rodzine. To jest najwązniejsze. Życie bywa czasem
        krutsze niż nam sie wydaje, ciesz się nim półki mozesz. Pozatym długie
        kłutnie/blokady doprowadzają do tego że później trudno jest wycjągnąć ręke.
    • kckk Re: Martwy punkt....libido???? 20.11.06, 14:47
      Czerpiąc z mojego doświadczenia faceci nie tyle nie lubią rozmawiać, co nie
      lubią się powtarzać. Piszesz o zamkniętej przez męża sprawie, czyli może jednak
      miała miejsce jakaś rozmowa? Zastanów się, co mówił na dany temat, co mówiłaś
      Ty, czy były między Wami duże rozbieżności w poglądach, czego wg Ciebie
      zabrakło w Waszych ustaleniach.
      Jestem przekonany, że Twój mąż nie obraził się za odmowę pożycia, jak twierdzi
      Imć Keneth82. Mąż traktuje Twoją postawę jako delikatny szantaż uwarunkowany
      wymuszeniem przez Ciebie rozmowy na temat, do którego on tak bardzo nie chce
      wracać. Twierdzę tak dlatego, że na pewno w ten sposób tłumaczyłaś ślubnemu
      swoją postawę braku gotowości na współżycie.

      Przepraszam za domysły, ale napiszę tak: kiedyś Twój małżonek zrezygnował z
      czegoś na korzyść ogółu, nie chce do tego wracać - trudno, może w przyszłości
      zmieni zdanie. Doceń to co zrobił do tej pory i za jego przykładem też
      zrezygnuj, inaczej mówiąc ustąp, bo również przyczyniłaś się do powstania
      bariery w Waszym łóżku.
      Jeśli się przełamiesz na pewno będzie Wam trochę łatwiej przejść do kolejnych
      etapów.
    • ptasia30 Re: Martwy punkt....libido???? 20.11.06, 15:06
      Uffff...Macie rację,ale może bliżej okreslę co mnie między innymi
      boli.Wyjezdżał,taka praca.Ciężka jest,to fakt,możliwości ...zadnych ale miał ze
      sobą gumki,fakt sami je zużyliśmy..ale miał ze sobą.Nie kochalismy się poza
      domem nigdy,nie było sposobności.Teraz sam nie potrafi wytłumaczyc czemu je
      miał.Taaaa podobał mu się korkociąg,który był w komplecie..Dla mnie sprawa
      prosta,zaszufladkowałam to...i mam mu za złe,czuję się zraniona.Ale jest to typ
      faceta,który nie potrafiłby po zdradzie spojrzec mi w oczy i co najwazniejsze
      wrócic do domu.Dobrze,że są tacy,wierzę mu ale...to jest teraz problem-dla
      mnie,nie mogę tego zapomniec..Jest jeszcze wiele innych niedomówien,ale
      przymkne na to oko-było minęło.
    • ptasia30 Re: Martwy punkt....libido???? 20.11.06, 15:12
      Ale prawda jest,że życie krótkie..nigdy przed pracą nie rozstawalismy się w
      złości.Przed nim daleka droga i wymysły kobity to nie najlepszy pomysł.Jak go
      namówic na rozmowy o jego intymności,terazniejszej jego intymności.Przecież
      żyjemy razem,dużo razem przeszlismy i chcę wiedziec to i owo o jego,naszej
      intymności.Ale zamyka to przede mna.Słowa jak dbasz tak masz dobijaja
      mnie...jakbym miała 3 dziecko w domu...Ale się Wam tu wygadałam...ale lepiej
      mi,że ktoś inny może mi pomóc,wysłuchać i męskim okiem na to spojrzeć..
      • ptasia30 Re: Martwy punkt....libido???? 20.11.06, 15:18
        Nie,nie zdradził mni.Jak juz wczesniej wspomniałam nie ten typ faceta.Wiem co
        mówię.Dlatego piszę na tym forum,bo niektóre kobitki(bez urazy)zaraz etykietke
        ZDRADA by dołożyły.Ale to nie tak...Wiem jedno,że mozna bardzo zranic
        niewinnego człowieka takimi (jesli są nieprawdziwe)podejrzeniami...
        • jaremax Re: Martwy punkt....libido???? 20.11.06, 21:55
          Dawno już nie było na tym forum tak skomplikowanej kobiety wink.
          Ptasia coś Ty taka zawziuna ? Wyluzuj bo posiwiejesz i będziesz
          miała kolejny problemn smile.Pzdr.
          • pani_jadwiga Re: Martwy punkt....libido???? 07.12.06, 13:41
            Nie rozumiem tego tematu w ogóle. Może i jestem za stara, ale co to jest
            libido? Po co ta dyskusja?
    • aga250706 Re: Martwy punkt....libido???? 07.12.06, 16:46
      Moja droga zadam ci pytanie kiedy ostatnio odwiedzilas jakis sklep z seksowna
      biezlizna? Moze warto wskoczys w cos ......smile gwarantuje nie bedziecie musieli
      rozmawiac tylko cieszyc sie soba. Nie sadze, ze Twoj maz bedzie lezal obok
      Ciebie jak kloda. Mysle, ze po tym bedzie wam duzo lepiej porozmawiac, gdy Ty i
      on wyladujecie energie. Pozdrawiam. PS. Daj znac co zrobilas.
      • ptasia30 Re: Martwy punkt....libido???? 07.12.06, 19:23
        Właśnie...bielizny mam różnorakiej pod dostatkiem.Ale jakoś się tak złożyło,że
        nie było okazji ku temu,żeby ot tak poparadować,albo wiesz tu i ówdzie odsłonić
        co nie co-to akurat się mi zdarza.Działa na facetów bardziej.....Mój "połowiec"
        za to jest zdania,że najbardziej podobam sie bez gadżetów....Ale nie o to
        chodzi,ta abstynencja trwa i trwa,a od rozmów stroni jak od ognia.Muszę chyba
        przejść na inne forum sie wygadać...jakie proponujecie???
        • bartoo Re: Martwy punkt....libido???? 07.12.06, 22:26
          Nie na forum tylko z nim porozmawiaj...
          • uny Re: Martwy punkt....libido???? 08.12.06, 07:16
            o właśnie! pogadaj z chłopem. podstawy już masz.
        • your_and Re: Martwy punkt....libido???? 18.12.06, 13:15
          ptasia30 napisała:
          > chodzi,ta abstynencja trwa i trwa,a od rozmów stroni jak od ognia.Muszę chyba
          > przejść na inne forum sie wygadać...jakie proponujecie???

          Dokładnie o tym:

          (Brak) Seks(u) w małżeństwie
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15128
    • piotr.siwczak Re: Martwy punkt....libido???? 19.12.06, 10:35
      Można wytrzymać pewnie z miesiąc, dwa, nawet więcej. Jest jedno ale - libido nie
      znika, tylko kierunkuje się na inne "obiekty" wink. Pewnie się twój facet
      częściej ogląda na ulicy za obcymi babkami. Pytanie kiedy zdecyduje się nawiązać
      bliższy kontakt? Może nigdy - jeżeli na tyle silne ma więzi z Wami jako rodziną.
      Jednak ludzie są różni.

      Pozdrawiam,
      -Piotr
      www.babypro.pl - porównywarka cen dla rodziców
      • ptasia30 Re: Martwy punkt....libido???? 21.12.06, 19:18
        Taaaak.Może i ogląda ale nie tak strasznie,kolorowe"małpy"jakoś go nie
        rzutują.W sumie każdy jest wzrokowcem i tego faktu nie da się ukryć.Jedni robią
        to nachalnie inni dyskretnie i już.Każdy obejrzy sie za ładną,zadbaną laską.Nie
        ma się co czarować.Ale fakt,że wraca do domu i zawsze ma na te powroty
        ochotę,bo jak mówi gdzieś trzeba odpocząć,nabrać sił.To jak kobieta prowadzi
        domowe ognisko wiele zależy i rzutuje to w przyszłości na związek i chęci do
        tego czy owego.Bo jakiż facet po ciężkim dniu pracy ma ochotę wracac do
        domu,gdzie czekają na niego gary w zlewie(bo żona nie ma siły)i wiele innych od
        razu do załatwienia spraw.Niestety ale znam przypadki gdzie kobitki nadmiernie
        wykorzystują swój stan chorobowy np a ten biedny mąż nie dosć,że w pracy to
        jeszcze w domu tyra.Nieeee u mnie tak nie jest.Ale idą święta,czas zażegnania
        sporów i żali...Ale to nie takie łatwe znów zawierzyć kiedy nadal boli.Kiedy
        czuje się niedosyt.Może i dziwna jestem ale nie da się ot tak rzucić w
        ramiona.Chęci są w nas obojgu.On czeka teraz na mój gest,po tym jak się
        okazało,że nie jestem jeszcze gotowa,że nie potrafię.Komiczne to moze sie
        wydawać,bo dwoje dorosłych ludzi zachowuje się jak w bajce o czapli i
        żurawiu.Chociaż chciałabym,żeby był bardziej dorosły.Może jednak Wy panowie
        lubicie byc troche jak dzieci,żeby rozpostrzeć nad wami ramiona itd????Jest tak?
        Ze wolicie czasem całą odpowiedzialność zwalic na partnerkę??Wiem jest to
        indywidualne dla każdego.Ale widzę,że mój się stara.Rozmawiamy ze sobą
        normalnie i wszystkie domowe czynności wykonujemy zgodnie..Ale chyba brakuje
        tej erotyki,namiętności -nie da się ukryc,że bez tego nie da się żyć.Da się?Dam
        znać o dalszym ciągu.W końcu święta to faaaaaajny czas(jeśli bez teściowej hi
        hi)Pozdrawiam wszystkich gorąco i dziękuję za posty.Wszystkie!Pytanie moje
        malutkie-czy mozna ten temat prznieść do Brak Seksu w Małżeństwie?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja