tatusiowie, nie rozumiem

IP: *.* 14.07.02, 08:34
Poznalismy się w czerwcu 2001 roku. W kwietniu 2002 okazalo się ze jestem w ciazy. Pod koniec maja zaczelismy zalatwiac slub i przyjecie weselne. Kiedy ustalilismy miejsce, zarazerwowalismy termin slubu na 3 sierpień u Urzedzie we Wielkiej Wsi. Kiedy bylam w 3 miesiacu ciazy – 22 czerwca 2002, poltora miesiaca przed slubem, oznajmil mi ze nie chce mieć dziecka, ze nie dojrzal do tego żeby mieć dziec i nie ma zamiaru brac slubu . Kiedy to uslyszalam zamarlam, nie moglam uwierzyc w to co slysze i skad ten zwrot, ponieważ od roku znajomosci był to pierwszy sygnal. Nie byliśmy pokloceni. Pomyslalam: jak on sobie to wyobraza ze może teraz odejsc? Roztrzeslam się, zaczelam plakac, pytac co się nagle stalo. Jednak nie uslyszalam nic pokrzepiajacego, raczej poplynely z jego ust najbardziej gorzkie slowa w zyciu jakie kiedykolwiek uslyszalam. Powiedzial, ze co do mojej ciazy, to mogę ja usunac. Ze nie zyjemy w sredniowieczu i mogę to zrobic, i ostrzegl mnie zebym zrobila to z glowa bo jest to obecnie karane. A ja dalej nie wierzylam ze to się dzieje naprawde. Strasznie plakalam, nie moglam się uspokoic, nie moglam pojac, ze może to mowic do mnie, która zna już rok , a nie miesiac, z która widywal się codziennie. Szlochajac zaczelam prosić o wyjasnienia tego czego zupelnie nie rozumialam, zaczelam rozpaczliwie probowac znalesc w nim choc odrobine ciepla, żeby mnie uspokoil, ze nie mogę się denerwowac. Na nic takiego nie można było liczyc, był coraz bardziej zimny, krzyczal, mowil ze wyskoczy przez okno jak się nie odsune od drzwi, ze chce natychmiast isc. Powiedzialam zeby ze mna zostal bo boje się sama zostac, ze sobie cos zrobie. Odparl, ze na pewno nic sobie nie zrobie, ze mam na to zbyt silny instynkt samozachowawczy i ze swietnie sobie poradze, ze jestem silna i ze mam silna psychike. Krzyczal, zebym mu dala spokoj, ze natychmias chce wyjsc, zebym mu tego wszystkiego nie utrudniala. Nie wierzylam ze wlasnie proponuje mi usuniecie ciazy, najbardziej przerazila mnie oschlosc i zimjno tego czlowieka, bo takich cech w nim nigdy się wczesniej nie dopatrzylam. Drmatyczna dla mnie rozmowa trwala około godzine, powiedzial na koniec ze zadzwoni do mnie za pare dni zapytac jaka podjelam decyzje co do usuniecia ciazy. Dodal ze on dzieckiem po urodzeniu nie będzie się zajmowal. I ze jak nie usune ciazy to tez sobie jakos bardzo dobrze poradze. A ze on ma przeczucie ze dziecka i slubu nie chce. A co do chwili obecnej, to to ze na USG na zdjeciu widac zarodek, swiadomosc tylko ze ma być cos czego jeszcze nie ma- ze to do niego nie przemawia. Zabral pierscionek zareczynowy, który mu zwrocilam. Plakalam i plakalam, wreszcie poszedl do domu.Swiat sie dla mnie zawalil, powoli docieraly do mnie jego slowa. Pytalam siebie co teraz, co dalej. Wbrew jego twierdzeniom, nie wytrzymalam.Cztery godziny po tym, dostalam krwawienia i bole brzucha. Kolezanka zawiozla mnie do szpitala i trafilam na oddzial ginekologiczno-polozniczy w szpitalu im Zeromskiego z zagrozeniem poronieniem. Slowa które powiedzial, jego zachowanie, cale ponizenie z jakim mnie potraktowal, spowodowaly u mnie stres, ktorego nie moglam zniesc. Ze szpitala wyszlam lacznie po 2 tygodniach, przez ten czas nie odwiedzil mnie w szpitalu. Moja ciaza jest dla mnie dlugim rejsem do portu przeznaczenia, przaez krajobraz pelen dolin i wzniesien. Mam wrazenie, ze grunt osunal mi się spod nog. Zdana jestem tylko na siebie, zawiodlam się na nim i jego rodzinie, w szpitalu sama, w domu po wyjsciu sama. 25 letni mezczyzna zachowywal się jak by miał 13 lat. Po wyjsciu ze szpitala, nie powiedzial ze mu przykro z tego powodu co się stalo, nie przeprosil, był raczej zadowolony z siebie sadzac po zachowaniu. Potrzebowalam wiele wiele ciepla i spokoju. Lekarze powiedzieli, ze musze się uspokoic, ze to podstawa leczenia, ze bez spokoju trafie do nich na oddzial z powrotem.Nie wiem co będzie dalej ze mna, uciekam od wszystkiego i zamknelam się w sobie.
    • Gość edziecko: Anna72 Re: tatusiowie, nie rozumiem IP: *.* 14.07.02, 10:20
      Rena, ja też nie rozumiem, ale chyba Ci będzie lepiej bez niego niż z nim...Dbaj o siebie i o bobaska. Anka.
    • Gość edziecko: E.T. Re: tatusiowie, nie rozumiem IP: *.* 14.07.02, 11:54
      <był coraz bardziej zimny, krzyczal,mowil ze wyskoczy przez okno jak się nie odsune od drzwi> No i trzeba bylo pozwolic mu skoczyc! Na pewno bedzie ci ciezko ale nie ma rzeczy niemozliwych. Glowa do gory, on nie byl wart tego malenstwa. A sama sie przekonasz ile to dziecko bedzie dla ciebie znaczyc. Wierze ze dasz sobie rade.
    • Gość edziecko: Duży Re: tatusiowie, nie rozumiem IP: *.* 14.07.02, 19:23
      jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było... Nic się nie martw. Na świecie jest tylu przyzwoitych i fajnych facetów, że znajdzie się i dla Ciebie. Twój chłopak pewnie zbyt przejął się możliwymi nowymi obowiązkami - może nie tyle ślubem, który, wg mnie był wymuszonym następstwem Twojej ciąży, ile opieki nad dzieckiem. Zapewne niemały udział mieli koledzy i rodzina. Pewnie nie romawialiście wcześniej, tzn. przed ciążą, o ślubie i dziecku. Ja sam, gdy zabierałem tydzień temu żonę i córeczkę ze szpitala to pomyślałem przez chwilę: o rany, czy dam sobie radę? Przyszli tatusiowie: odwagi - to się da przeżyć. Tobie gratuluję decyzji. Moja żona mówi, że wato było się męczyć.
    • Gość edziecko: Rena27 Re: tatusiowie, nie rozumiem IP: *.* 17.07.02, 09:36
      Dziekuje za slowa wsparcia na forum i priv.Pomimo smutku który mnie otacza, nie zalamuje się dzieki dziecku, to prawda ze ciaza dodaje kobiecie sily, a przedwczorajsze zdarzenie daje mi do myslenia, bo poczulam w brzuszku jak cos się poruszylo, no i mysle o tym wciąż i czekam na jeszcze. No bo to był zaledwie 15 tydzien. Wczoraj zaczal się tydzien 16 i musze powiedziec, ze ciaza zaczyna być widoczna. Musze się wybrac na zakupy po cos do ubrania.Co do Kamila, tak ma na imie, to nie daje znakow zycia i teraz ciesze się z tego bo nie musze się stresowac. Naturalnie wyczekuje czy i jak często zadzwoni lub przyjedzie, ale po tym czasie kiedy się nie odzywa, a to już 2 tygodnie, to wyczekuje tego tylko z przyczyn poznawczych jego osoby i stwarzam sobie jego obraz.Powroce do przeszlosci: Sama zbieram owoce, i dzis widze ze zwiazek nie rokowal specjalnie nadziei. To raczej ja pokladalam nadzieje w K. Roznilo nas wiele, ale na to nie zwracalam uwagi. A było tak: jest mlodszy ode mnie o 2,5 roku – zarzekalam się ze wiek w zwiazku nie ma znaczenia, a co do niego to uwazalam ze jest rozsadnym czlowiekiem. Co do mnie, to wychowywala mnie babcia do 13 r z, potem mama. Zycie mnie nie rozpieszczalo, ale nie o tym chce powiedziec. Ale ciagle dazylam do tego co zamierzylam. Studia, praca podczas studiow, praca, praca, udalo mi się kupic mieszkanie, mam dobry samochod, mam jednoosobowa firme. Ale nie jest lekko, bo o wszystko zabiegalam ze wszystkich sil. Do wszystkiego doszlam sama, od matki nie dostalam nic, nawet wsparcia psychicznego w trudnych chwilach w zyciu.Co do K., to roznilo nas wszystko. Nie chcial się ksztalcic, nie zrobil matury po technikum, pracuje w sklepie jako sprzedawca, nie ma planow na przyszlosc dalsza i blizsza. Przepraszam , zapomnialam. Chce mieć motor i samochod, najlepiej ponad 200 pod maska, może być Camaroo, nawet 20 letni, nawet za 15 tys zl. Acha, i za pieniadzo, które ja mialabym wziasc na kredyt gotowkowy, bo on nie ma zdolnosci kredytowej. A ja już mam kredyt na swoje mieszkanie, i n a auto i mowie, ale przeciez musze splacic swoje najpierw itd. Mieszaklismy razem pol roku ile razy pytalam po jakims czasie czy się dolozy do czynszu i oplat, ani razu nie dal mi nawet 50 zl na czynsz, nie mowiac o wyposazeniu, np. wspolnie kupionego lozka do sypialni, nie poczul nawet checi dolozenia się. Ale niewazne. Wtedy tego nie widzialam, albo godzilam się na to myslac, ze tak to ma być. No i nigdy nie patrzylam na zasobnosc portwela mezczyzny. Liczylo się dla mnie tylko to jaki jest tu , w sercu, czy jest dobry. I twierdzilam ze jest dobry, jak lwica mogla bym go bronic przed atakami i bywalo ze bronilam. A ze ktos powiedzial ze do siebie nie pasujemy, ze jestesmy przeciwienstwami, ze on jest dla mnie za spokojny, to nie bralam tego do siebie, bo widzialam w nim zalety. Te zalety to chyba były moje odczucia rodzicielskie, taki był inny niż ja, zawsze luzik, co ma być to będzie, co nie przyjdzie samo to po co o to zabiegac. Duzo by pisac – pieniadze - nie to jest najwazniejsze. Chyba mi to wtedy nie przeszkadzalo, bo nie zwracalam uwagi na to ze nie ma honoru żeby mi doc na swoje utrzymanie. Ble, ble, ble – brzydze się tym.Co do mnie, to taka już jestem, ze zle mi w zyciu jak stoje w miejscu lub się cofam. Chce się rozwijac, poznawac ludzi, uczyc się wciąż, realizowac cele, stawiac sobie wyzwania, dazyc do czegos. On taki nie był, to co lubil to dobrze zjesc i siedziec przed telewizorem, nie miał znajomych i nie lubil nigdzie wychodzic. Ale, uwaga, i to mi nie przeszkadzalo, myslalam, ciz, trzeba się ustatkowac. Szkoda, ze nie lubil czytac, ostatnio przeczytal ksiazke chyba z 5 lat temu domyslam się. No poza kolorowymi gazetami o motorach.No i kwestia wiary. Ja nie biegam co tydzien do kosciola, ale pojde jak czuje potrzebe. Niewazne. Ale szanuje i nie szydze z czyjejs wiary. Nie przekonuje raczej o istnieniu szatana niż Boga. Nie mogę... Jak sobie przypomne na poczatku naszej znajomosci jego teze o nieistnieniu Boga, wyglaszane bez zwracania uwagi na rozmowce. A przeciez otrzymal wszystkie sakramenty, był ochrzczony, i był tez bierzmowany. Opowiadal jak się klocil zawsze z ksiedziem w szkole na religii i istnienie Boga. Naprawde MILCZENIE JEST ZLOTEM. No i zaczely się tez problemy przy zalatwianiu slubu, a dokladnie chodzi o koscielny. Bylam już w ciazy i plakalam plakalam, jakos nie moglam pogodzzic się z mysla ze ciagle nie wyraza zgody na koscielny. No i było wtedy zle. A ja w ciazy na poczatku mialam ogromne zmiany nastroju. Uogolniajac, albo spalam, alebo plakalam. Hi, hi, ale od poczatku czwartego miesiaca, czuje się pieknie i pomimo tego co mnie spotkalo nie mam nawet jak uronic lezki. No i jeszcze jedna rzecz, kolejna przeslanka o tym, ze to nie był facet dla mnie, co moglam zauwazyc wczesniej. Mianowicie, zanim mnie poznal, to spotykal się przez chyba 5 lat z pewna dziewczyna w jego wieku. No i zerwal z nia po 5 latach, na miesiac przed poznaniem mnie (uwaga, to on mnie podrywal, dlaczego się umowilam na ta cholerna kawe...). No wiec, po ok. miesiacu naszej znajomosci, ta dziewczyna probowala się targnac na swoje zycie, najadla się tabletek i zadzwonila do niego ze się chce pozegnac, ze go kocha itp. Domyslil się co zrobila, a zrobila to już drugi raz ponoc, i pojechal do niej do domu, drzwi były otwarte, zadzwonil na pogotowie, przyjechala karetka. Odratowali ja, plukanie zoladka, lezala na detoksie ok. tydzien. Duzo się wtedy dzialo, oj duzo. Bardzo to wszyscy przezyli, on, jego rodzina i ja. I znowu podszedl do sprawy praktycznie... Nawet jej nie odwiedzal, był tylko pierwsze dwa dni u niej w szpitalu, a potem pojechal na zaplanowany urlop. Pamietam wysylala mu codziennie sms: Kocham Cie, pamietaj o tym zawsze... Może i dlatego do dzis nie lubie do niego dzwonic, nie kontaktuje się z nim teraz, bo pamietam jego reakcje, jego brak pokory, po tym jak czytal te smsy od niej wysylane ze szpitala, ze nie był ich wart. Wydedukowal sobie, ze ona jest chora psychicznie i ze ma gleboka depresje i ze musi zerwac wszystkie kontakty z nia skoro nie będą razem, bo tak to jej samobojcze proby będą się powtarzac. Nie winie go za to co się stalo, ale chodzil z ta dziewczyna 5 lat, pomieszkiwal z nia. Powiedzial mi jednak, ze on nigdy z nia nie planowal zycia ani rodziny. Rozstali się jakis czas po tym jak matka tej dziewczyny (wychowywala corke sama), powiedziala mu ze mogli by się pobrac i ze one im zostawi mieszkanie. Z jego opowiesci wywnioskowalam, ze bardzo mu się to nie spodobalo, zerwal z nia wkrotce potem. Zrobil jej cos strasznego, bo zawracal jej glowe 5 lat, na pewno chciala zalozyc rodzine.Dzis widze pewne analogie, ze nic się nie zmienil. Podobnie było ze mna, zaszlam w ciaze i tez uciekl. Zyje na poziomie intelektualnym dziecka, komputerek, telewizowek. Niech to szlak trafi jak mnie to denerwuje ze nie widzialam tego wczesniej.Jest jeszcze wiele wiele, ale nie sposób się rozpamietywac. Czasem rzeczy nieprawdopodobne.Chyba już skoncze na dzis. Duzo się rozpisalam. Mój okruszek w brzuszku nadal nie chce się ujawnic, ale będę czekac cierpliwie. Acha, mogę tak pisac i pisac bo leze caly czas w lozku zgodnie z zaleceniem doktorka, ale mam na kolanach notebook, i jest mi bardzo milo ze mogę się wygadac mamusie i tatusiowie.
    • Gość edziecko: tatus Re: tatusiowie, nie rozumiem IP: *.* 17.07.02, 22:26
      Wiesz co? Ten gość to kawał skur... bo inaczej nie można o nim powiedzieć!!! Gnojek zwykły i tyle!!! Dal takich ludzi nie mam szacunku...Ale Ty się nie załamuj :-) głowa do góry :hello: Twój bobas Ci wszystko wynagrodzi, zobaczysz :-)Patatus
    • Gość edziecko: papciosmurf Re: tatusiowie, nie rozumiem IP: *.* 18.07.02, 09:29
      Nie wiem co mam napisać, wszystko o czym sobie pomyślę wydaje się głupie w porównaniu z tym co przeszłaś. Chyba tylko tyle, że teraz potrzebujesz spokoju, żeby zająć się sobą i maluszkiem. Wasze zdrowie jest najważniejsze, wszystko inne nie ma znaczenia. Na rozmyślanie, rozumienie i podejmowanie decyzji przyjdzie czas później jak opadną emocje - czas naprawdę leczy rany i pozwala zobaczyć wszystko w innym świetle.Pozdrawiam i trzymam za Was kciuki,Papcio
      • Gość edziecko: sylwiakrol Re: tatusiowie, nie rozumiem IP: *.* 23.07.02, 08:42
        Ten facet nie byłby ani dobrym mężem dla ciebie ani dobrymojcem.Byłby tylko kulą u nogi.Bardzo dobrze się stało że sobie poszedł.Takiego związku nie ma co żałować.Ten facet to pasożyt.Dobrze mu było z tobą bez zobowiązań.Ty jesteśprzedsiębiorcza i zaradna i znasz swoją wartość.Lepiej ci będzie samej niż z nim.Życzę ci dużo,dużo pomyślności.
    • Gość edziecko: JacekN Re: tatusiowie, nie rozumiem IP: *.* 23.07.02, 13:48
      Witam.Rena najlepszym wyjsciem dla Ciebie byloby - mowiac jezykiem komputerowym zformatowac Twoja pamiec - i wymazac wszystko co mialo zwiazek z "Tym" facetem . Takie jest moje zdanie. Teraz najwazniejsze dla Ciebie i dla dzidzi jest cieszyc sie i podziwiac piekno tego swiata , pomimo podlosci niektorych ludzi. Z czasem poznasz kogos kto pokocha Ciebie i dzieciatko , sa tacy faceci , czego przykladem sa wypowiedzi , nas tatusiow tutaj zagladajacych. Na dzien dzisiejszy zycze Ci zdrowka i szczesliwego oczekiwania na porod i pomyslnego rozwiazania. I jeszcze jedno usmiechaj sie jak najwiecej , w ten sposob pogode ducha przelejesz na swojego maluszka. Ono to wyczuje.Pozdrawiam Jacek
      • Gość edziecko: Renata27 Re: tatusiowie, nie rozumiem IP: *.* 27.07.02, 07:58
        Tak bardzo chcialabym gdzies wyjechac, gdziekolwiek.Już bie mogę wytrzymac w domu, potem budze się wczesnie, noce mam raczej niespokojne bo przez sen nie opuszcza mnie przez ostatnie dni smutek, ciagle smutek. Znajomi powyjezdzali i teraz czuje się okropnie, jestem ciagle sama. Również na zyczenie bo unikam ludzi i znajomych, ale jest mi z tym zle, bo z jednej strony tesknie za towarzystwem, a z drugiej zamykam się w czterech scianach. Ostatni tydzien mialam dobry, usmiechalam się, zapomnialam o problemach, widzialam tylko dobre strony. Ale od 2 dni znowu się zaczelo, może to dlatego ze nadszedl weekend ...A dzis rano wszystko się spietrzylo i jest okropnie, wiec ten list tez taki jest.Poza tym bardzo się boje o dziecko, czy będzie zdrowe, przeciez przez najwazniejsze pierwsze 3 miesiace, dla mnie to był najgorszy czas w zyciu, caly czas plakalam i się denerwowalam tym wszystkim co już kiedys napisalam. Wiec boje się czy będzie zdrowe, po drugie czy sobie poradze z noworodkiem, jak wszystko ulozy się szczesliwie, bo będę zapewne sama, a samotnosci nigdy dobrze nie znosilam. Dzis mam same czarne mysli. Nie mam do kogo się odezwac, do kogos do kogo bym chciala żeby mnie wysluchal, nie mowie o kolezankach. Jest we mnie ogromny smutek, chce mi się caly czas plakac nad tym wszystkim, nad swoim losem, nad nieporadnoscia nad tym co będzie. Poza tym praca mi się wogole nie kreci i nie wiem co to będzie, poza tym mam jeszcze inny WIELKI problem, ale to jest tak powazne ze wypieram z mysli bo jak bym jeszcze o tym zaczela myslec to było by po mnie.PS Wlasnie odladam – jest 8.10 sobota na TV4 program o uchatkach przyrodniczy i się zdolowalam jak w przyrodzie samce sa wyrodne, jeden samiec ukradl samicy wlasnie co narodzone dziecko, zabral je po walce z samica i uciekl. Potem ITD. ITD. Nie będę tego opowiadac przeciez...Teraz mam za swoje, widac u ludzi tez sa takie egzemplarze.Już minie 4 tygodnie niedlugo a ten strzęp się nie odezwal, ale podtrzymuje , i dobrze, nie chce go widziec. Ale smutno mi ze musze tego doswiadczac , kiedy jestem w ciazy a ojcem jest taka stanowcz, uparta, zatwardziala kanalia. Ubolewam tez nad tym ze już bezpowrotnie przeminal mój poprzedni zwiazek, zakinczony dawno temu, najlepszy na swiecie i nie mode sobie wybaczyc ze tak się wtedy zachowalam. Pierwsza milosc jest wieczna.Przedwczoraj lekaz zrobil mi usg, bo najpierw sluchal tym urzadzeniem tetna no i nie mogl znalesc, mowil wprawdzie ze to będzie proba bo w 16/17 tygodniu nie musi jeszcze być slychac, no ale powiedzialam mu ze upadlam na schodach i walnelam pupa to chcial zrobic usg. Na usg wyszlo ze się rusza okruszek i ma bijace serduszko. Potem mi wydrukowal zdjecie. Czy możliwe jest zebym wypatrzyla ze zdjecia w tym okresie czy to boy czy girl, bo ja cos tam wypatrzylam i to b. Wyraznie, tylko czy to możliwe żeby było widac...Renata
        • Gość edziecko: aneta73 Re: tatusiowie, nie rozumiem IP: *.* 29.07.02, 07:40
          Renato, co prawda nie jestem tatusiem, ale postanowiłam Ci odpisać. Myślę, że nie powinnaś nawet myśleć o tym niedojrzałym emocjonalnie draniu, tylko skupić się wyłącznie na swoim nienarodzonym jeszcze dzidziusiu. Ja jestem mamą od 3 miesięcy. I jest to najwspanialsze co mogło mnie spotkać. W ciąży każda z nas się przejmuje tym czy dziecko będzie zdrowe, czy sobie poradzi. Ale nie warto o tym myśleć. Trzeba myśleć pozytywnie, że napewno wszystko będzie dobrze. Myśl tylko o dziecku. Ono Ci wszystko wynagrodzi. Gdy będzie się do Ciebie przytulać, podczas snu wyciągać rączkę, żeby poczuć Twoją bliskość, zacznie się do Ciebie uśmiechać :). Są to najwspanialsze chwile na świecie, których nie da się z niczym porównać. Gdybyś chciała pogadać, śmiało możesz do mnie pisać. Już teraz polecam Ci czytanie książek o maluszkach, bo potem nie ma na to za bardzo czasu. Pozdrawiam
    • Gość edziecko: clowiek Re: tatusiowie, nie rozumiem IP: *.* 25.07.02, 10:00
      "...A co do chwili obecnej, to to ze na USG na zdjeciu widac zarodek, swiadomosc tylko ze ma być cos czego jeszcze nie ma- ze to do niego nie przemawia."(...)Zdziwiony jestem twoja wypowiedzia. Ze tez istnieja na tym parszywym swiecie tacy ludzie jak Kamil. Co do powyzszego cytatu to przypomniala mi sie rozmowa z moja zona, gdzie ona twierdzila ze juz mamy dziecko - a ja uparcie twierdzilem ze jednak jeszcze nie. Kobiety podchadza do tego niecoinaczej niz mezczyzni. Kobiety sa przekonane ze dziecko juz jest, mezczyzni odwrotnie. Mezczyzna musi fizycznie widziec/dotknac dziecko aby uwiezyc. Przynajmniej tak to jest w moim przypadku. Moja zona jest w ostatnim tygodniu osmego miesiaca i rowniez miala ryzyko poronienia, teraz jej grozi przedwczesny porod. Rowniez kilka dni spedzila w szpitalu - chyba w trzecim miesiacu ciazy. Caly czas bierze jakies prochy rozkurczowe, ale nie na wiele jej to pomaga. Klka dni temu okazalo sie ze ma juz minimalne rozwarcie, doktorka zwieszyla czestotliwosc brania prochow. Jej zdaniem porod przedwczesny bedzi ena bank.Mowila ze dobrze by bylo aby zona jak najdluzej wytrzymala. Troszke sie rozpisalem, ale chodzilo mi o przedstawienie sie.Wracajac do Twojego problemu to powinnas sie cieszyc ze nie zmarnowalas sobie zycia z Kamilem. W pore sie to wszystko rozegralo. U nas ciaza byla planowana ( pewnie ciezko niektorym w to uwiezyc) i jestem dumny ze niedlugo bede tatusiem. Nawet nie wiecie jaka to radosc czekac na bobasa i marzyc sobie jak to bedzie we troje.Ja sie juz nie moge doczekac, ale w duchu wole aby jednak zona w terminie rodzila, a raczej w terminie miala cesarke.
    • Gość edziecko: Lolinka Re: tatusiowie, nie rozumiem IP: *.* 04.08.02, 19:38
      Piszę z konta mojej żony alem facet jest.Nie chcę moralizować, ale na ogół jest tak gdy dwoje ludzi nie pozna się na tyle by wiedzieć o sobie wszystko a nawet jeszcze więcej, a już lądują w łóżku. Na swoim przykładzie wiem, że długie godziny spędzone z moją jeszcze wtedy przyszłą żoną dały tyle, że byliśmy siebie pewni.Ale nie martw się, na pewno dasz sobie radę, a my wszyscy jesteśmy z Tobą.
      • Gość edziecko: Renata27 Re: tatusiowie, nie rozumiem IP: *.* 04.08.02, 21:16
        Nie poszlam do lozka z obcym facetem.Poza tym wymarlby ludzki gatunek byc moze, bo jest takie powiedzenie, ze zona nie pozna swojego meza czasem i do konca zycia.Dziekuje ze jestescie ze mna.
        • Gość edziecko: kasiauh Re: tatusiowie, nie rozumiem IP: *.* 07.08.02, 09:52
          Witaj, dzielna Babka jesteś i dasz sobie radę. Cieszę się, że nie "męczysz się" już w tym związku. Myślę,że to lepiej i dla Ciebie i dla Dzieciątka. Trzymam kciuki. Na pewno wszystko będzie dobrze, komu jak komu, ale Tobie to się należy, bez dwóch zdań. Pozdrawiam sedecznie.
Pełna wersja