Gość edziecko: Patrynia
IP: *.*
25.07.02, 22:50
Drodzy etatusiowie powiedzcie mi co się stało z moim mężem. Wy może prędzej będziecie wiedzieli o co chodzi "jednemu z Was". Otórz odkąd 2 miesiące temu urodziła nam się córeczka bardzo się zmienił. Przepada za małą, czuję, że mnie nadal też kocha ale mam wrażenie, że nie szanuje mnie jak dawniej, nie liczy się z moim zdaniem, o wszystko ma do mnie pretensje, tzn.-ja mam myśleć o wszystkim nie daj Bóg żebym o czymś zapomniała, wszystkie moje propozycje odrzuca, gdy chcę z nim porozmawiać obojętne na jaki temat(no chyba, że go coś wyjątkowo interesuje) to albo mnie w ogóle nie słucha, albo po prostu ja mówie a on nawet nie raczy się wdać w dyskusję albo wychodzi z tego awantura. Ja siedzę w domu z dzieckiem, nie ma mi kto pomóc, więc liczę tylko na niego a on ma swoją pracę gdzie może wyjść, spotkać sie z innymi ludźmi, gdy ma wolne to woli z kolegami pójść na basen (a wcześniej go to nie interesowało) niż ten czas spędzić z nami. Ostatnio ciągle się kłócimy tzn. ja obrażam się za sposób w jaki się do mnie odnosi. A szkoda gadać jaki jest zły gdy to ja mu czegoś odmówie. Po prostu chyba myśli, że ma kurę domową. Gdy mu dziś powiedziałam, że skoro jemu nie zależy na tym aby między nami było dobrze to ja też już się nie będę starać nie odezwał się ani słowem a pół godziny póżniej jak nie chciałam go pocałować gdy wychodził do pracy był wielce oburzony. Jeszcze niedawno skrzętnie ukrywał przede mną palenie papierosów a teraz mu to wisi i powiewa czy wiem czy nie. Takich przykładów mogłabym mnożyć. Tak nam było dobrze ze sobą a teraz mam wrażenie, że nadszedł początek końca naszego małżeństwa. Dawniej byliśmy naprawdę zgraną parą jesteśmy ze sobą od ośmiu, świata poza sobą nie widzieliśmy a teraz? Nie za bardzo chciałam mieć dziecko, obawiałam się, że tak może być, bałam się utaty wolności, że w razie czego będę uzależniona od niego i chyba się nie pomyliłam. Czy Wy, drodzy emężczyźni (ekobiety jak najbardziej też) możecie mnie oświecić, może ja po prostu czegoś nie widzę?Pozdrawiam, Patrycja