Dlaczego tak trudno znalesc kompromis w zwiazku

06.12.06, 23:58
Mam zupelny metlik w glowie. Jak zawsze umialam znalezc odpowiedz na swoje
zycie teraz poprostu nie umiem. Jestem z mezczyzna 2 lata mamy 5 miesieczne
dziecko (on zawsze pragnal dziecka bylo to jego najwieksze marzenie). Nasze
relacje byly rewelacyjne do momentu gdy bylam w 4 miesiacu ciazy zaczal wtedy
juz jawnie popijac piwka (wczesniej sie ukrywal), zaczely sie wyzwiska i
oklamywania mnie np. ze byl w pracy 8 godz. a tak naprawde tylko 5,
dochodzilo nawet do rekoczynow. Zaraz po tych incydentach byly przeprosiny,
kwiatki i komplementy w ktore wierzylam. Po urodzinach dziecka byl pelen
radosci, tak bardzo sie cieszyl z dziecka. Po jakims miesiacu znowu historia
jego drugiej ja powtorzyla sie, wyplynely na swiat jego dlugi okolo 100 tys.
zl. Co jakis czas mowi, ze nie jest juz ze mna i ze nie chce. Umawia sie na
placenie alimentow, wyzdzwania do mojej mamy, ze nie jestesmy razem. Po paru
dniach sie opamietuje i wszystko wraca do normy na krotki okres. Ja tez nie
jestem bez winy, gdyz rowniez go wyzywam, czasami nawet uzywam rekoczynow (po
tym jak mnie zwyzywa), namawiam do splaty zadluzenia wowczas on sie obraza
uzywajac argumentow, ze jego problemy sa tylko jego. Najgorsze jest to, ze
nie mieszkamy w Polsce i nikt nie jest w stanie wplynac na niego. Bardzo go
kocham ale coraz czesciej dochodze do wnioskow, ze to nie ma sensu. Lzy mi
leca na sama mysl, ze moje dziecko moze wychowywac sie bez ojca. Naprawde nie
radze sobie. Doradzcie mi jak moge wplynac na niego aby zaczal zachowywac sie
jak dorosly facet, ze za swoje bledy trzeba placic, ze dlugi sie splaca, ze
alimenty nie rozwiazuja problemu. W przyszlym tygodniu jade na miesiac do
Polski on zostaje tutaj. Mial przyjechac na Swieta, lecz raz mowi, ze
przyjedzie raz, ze nie. Jedyna szansa dla mnie to ze moze ten miesiac nie
widzenia mnie i dziecka da mu cos do myslenia. Poprostu czas pokaze.
    • malibu6 Re: Dlaczego tak trudno znalesc kompromis w zwiaz 07.12.06, 01:53
      Witam.Ja jestem w zwiazku z zona juz 23 lata,mamy 19 letnia corke ktora obecnie
      studiuje.I przechodzilismy podobne "schody do nieba" co Ty.Byl czas ze bardzo
      duzo pilem ,najpierw w Polsce a pozniej za granica gdzie jestesmy juz od 15
      lat.Nie bylo weekendu abym nie kupil sobie cos do wypicia.Zwalalem to na
      tesknote za rodzina itp.Ale nigdy nie znizylem sie do uderzenia mojej zony.Ona
      bidulka znosila to dzielnie i nie mam pojecia co Ja zmuszalo aby byc ze mna i
      wiazac swoje zycie ze mna.ale przyszedl moment ze obiecalem Jej ze koniec z
      takim zyciem,czas kupic dom i pomyslec o innych.I faktycznie coraz rzadziej
      siegalem po kieliszek i zaczalem sie cieszyc zycie wraz z rodzina.Teraz dla mnie
      rodzina to najwazniejsza rzecz pod sloncem.Obecnie jestem chory,pare dni temu
      mialem wymieniany staw kolanowy i moja zona pokazala ze jest dla mnie najlepszym
      przyjacielem ,w kazdej sekundzie moge na Nia liczyc .
      Przepraszam ze tak sie rozpisalem ale chcialbym Ci pokazac ze na wszytko
      potrzebny jest czas i oczywiscie wzajemne zrozumienie i milosc.Byc moze po tylu
      latach nie juz takiej milosci jak w nowym zwiazku ale zostaje to olbrzymie
      przywiazanie i przyjazn ,a to obecnie dla mnie jest najwazniejsze w zwiazku.
      Chciale Ci to pokazac z tej "drugiej "strony ,ale nie zawsze to tak sie
      uklada,czasami ludzie sie nie dobiora ,a wtedy lepiej taki zwiazek szybko
      przerwac, z tym ze nie potrafie sobie odpowiedziec na pytanie ktory to zwiazek
      jest tym dobrym a ktory zlym.
      Pozdrawiam Cie i uszy do gory
    • aga250706 Re: Dlaczego tak trudno znalesc kompromis w zwiaz 07.12.06, 12:02
      Dziekuja malibu6 za podpowiedz smile. Jest mi strasznie przykro i juz nie mam
      sily plakac. Wczoraj w nocy rozmawialam z nim o nas o dziecku. Powiedzial, ze
      to naprawde nie ma szans, ze juz nigdy nie bedziemy razem. On wiem, ze jego
      dlugi sa kolosalne i ze najprawdopodobniej nie bedzie w stanie ich splacic.
      Wiem jedno, ze go kocham z wzajemnoscia ale nie jestem w stanie zyc z mysla ze
      on wciaz mnie oszkuje, ze nie akceptuje tego ze chce mu pomoc odbic od dna.
      Najgorsze jest to ze ilekroc popatrze na dziecko widze jego ojca to cholernie
      boli.
    • egon26 Re: Dlaczego tak trudno znalesc kompromis w zwiaz 07.12.06, 12:11
      Czasem więcej szcześcia dziecku daje życie w spokojnej nie pełnej rodzinie niż
      w pełnej gdzie są awantury i krzyki. Gdy ja byłem dzieckiem ojciec czasem
      jeździł "na chandel" nie było go pare dni, a wdomu było tak cicho i spokojnie.
      Cieszyliśmy się jak wyjeżdrzał. Wkońcu sie wyprowadził i wtedy dbył w domu
      spokuj. Pamiętaj że nic na siłe. Owszem najlepiej jest gdy jest dobry ojciec i
      matka. Ale sytuacja gdy rodzice sie kłucą biją nie wpłynie pozytwynie na
      dziecko. Może lepiej się rozstać. Ja widziałem jak mój ojciec bił moją mame, do
      końca życia będe pamietał słowa mamy: "biegnij po wójka bo tata zrobi mi
      krzywde". Nie chciałbym pamiętać tych słów. Nie chciałbym również pamiętać jak
      przyszła do mnie mama i powiedziała że bedzie spać u mnie bo boi się że tata
      jej coś zrobi, nie spałem całą noc trzymając w rękach scyzoryk. Może lepiej
      ułożyły by mi się stosunki z ojcem gdybm tego nie widział, słyszał. Pomyśl co
      lepsze dla dziecka, może w obliczu poważnego zagrozenia(rozwodu) on dostanie
      kopa i się poprawi. OBY. POWODZENIA
    • cooky1 Re: Dlaczego tak trudno znalesc kompromis w zwiaz 12.12.06, 14:19
      Uważam podobnie jak poprzednik, lepiej jesli dziecko bedzię się wychowywało bez
      awantur a tym samym bez ojca niz z ojcem i na co dzień bedzie obcował z
      awanturami. Jeśli bedzie to mozliwe to może tata bedzie odwiedzał dziecko i na
      pewno bedzie dla niego dobry
      Na pewno kiedy patrzysz na swoje dziecko i przypomina ci ono twojego męza,
      którego bardzo kochasz a niestety on nie umie postępować tak żebyście mogli być
      razem to boli. Ale myślę że z czasem zapomnisz o nim jak o swoim mężu i
      będziesz go traktować tylko jak ojca waszego dziecka i może kolegę.

Pełna wersja