Gość edziecko: Behemot
IP: *.*
12.10.02, 09:54
Niedawno mój mąż miał poważny wypadek, jemu cudem nic się nie stało, ale samochód do kasacji. Jestem wściekła, bo było to nadzwyczaj dobrze sprawujące się punto, ale rocznik 1995 (więc odszkodowanie będzie pewnie marne), a przez kobietę, która wymusiła pierszeństwo jadąc bez świateł mamy bardzo utrudnione życie. Męża widuję w domu już tylko nocami, tyle mu zajmuje dojeżdżanie. Mamy maleńkie dzieci i mieszkamy trochę na odludziu chociaż w Warszawie. Problemem są zwykłe zakupy. Nie można się spodziewać wielkiego odszkodowania, a nie mamy oszczędności, bo ciągle mamy inne wydatki. Mąż nie zarabia źle, ale pracę ma niepewną, ja nie pracuję. Wymyśliłam, żeby kupić coś małego i niedrogiego, bo za 2-3lata i mnie będzie potrzebne auto, aby wozić dzieci do szkoły. Słyszałam jednak, że małe samochody typu seicento bardzo się psują. Można by wziąć większy na raty. Podobają mi się fordy, ale się waham, abyśmy nie wyszli na tym jak Zabłocki na mydle. Kupić używany niepewny? Chyba nie najlepszy pomysł, bo ja jestem samochodowym neptkiem i jak zacznie mi się psuć w drodze to nic nie zrobię. Jakie samochody polecacie? Może ktoś z Was orientuje się jak jest właściwie z tymi kredytami? Dziękuję z góry za wszystkie rady. Gina