szkola rodzenia & znieczulenie

IP: *.* 08.11.02, 14:46
Kochani! prosze napiszcie, jak przygotowywaliscie sie do porodu. Tydzien temu bylismy na pierwszych zajeciach w Szkole Rodzenia i musze powiedziec, ze troche sie rozczarowalem. Panie prowadzace byly bardzo mile, ale ojcowie (a bylo nas dwoch) nie mieli okazji, zeby sie zaangazowac. Jakie sa wasze doswiadczenia w tej materii? Jak przebiegal wasz porod rodzinny? Jakie sa wasze wspomnienia? I jeszcze jedno: namawiam zone na znieczulenie. Co o tym myslicie? Pomaga??
    • Gość edziecko: Aluc Re: szkola rodzenia & znieczulenie IP: *.* 08.11.02, 14:54
      baltazar, jako kobieta pewnie niewiele ci pomogę, ale jedno doradzę - nie namawiaj żony na znieczulenie, bo to jej ból i jej decyzja, urodziłam Maksia bez znieczulenia (tak chciałam) i jego tata bardzo mi w tym pomógł, choć sam pewnie by tego nie wytrzymał.
    • Gość edziecko: OnY Re: szkola rodzenia & znieczulenie IP: *.* 08.11.02, 16:25
      No cóż- my chodzimy do szkoły, gdzie ojców jest wielu i są dość intensywnie angażowani w zajęcia - nie tylko w ćwiczenia, ale i dyskusje. Zresztaą sami się zgłaszają ;-)Dołączam się do głosu Aluc - nie NAMAWIAJ żony na znieczulenie. Niech przygotuje się do porodu jak najlepiej. Niech spróbvuje urodzić siłami natury i bez medykamentów. Oczywiście niech ma też wybór - tzn. wybierzcie taki szpital, w którym znieczulenie będzie łatwo dostępne _w_razie_potrzeby_. Ale nie zakładajcie z góry, że "się znieczuli i spoko".
    • Gość edziecko: magamaga0 Re: szkola rodzenia & znieczulenie!!!!! IP: *.* 10.11.02, 18:50
      Witaj przyszly tato. No cóz, ja mam inne zdanie niz poprzednie dziewczyny. Ja rodzilam w znieczleniu zewnątrzoponowym i każdej kobiecie go polecę :-). Skurcze mialam przez 10 godzin, po czym dostalam znieczulenie, na własne życzenie i doznalam ogromnej ulgi, dzieki czemu z porodu nie mam złych wspomnień, wrecz przeciwnie. Zatem polecam, ale nakłaniac zony nie musisz.. niech ona sama zdecyduje (bac sie nie ma czego - a ulga jest ogromna!!!)Obecnośc męża byla dla mnie w tym momencie najważniejsza.. Mama Gabrysi Zresztą może sam cos dopisze:Za nic nie rezygnuj z mozliwosci uczestniczenia w porodzie. Dla mnie to byla najpiekniejsza chwila w zyciu. Nie mam pojecia na ile pomoglem mojej zonie, w koncu niewiele mozesz w takiej chwili zrobic, ale bylo naprawde wspaniale. I nie boj sie ewentulanych "przykrych wspomnien". W koncu nikt nie zmusi cie do zagladania (sorry za dosadnosc) zonie miedzy nogi - chyba ze oboje tego naprawde zechcecie. Tata Gabrysi.Powodzenia
      • Gość edziecko: Aluc Re: szkola rodzenia & znieczulenie!!!!! IP: *.* 10.11.02, 19:01
        marghe - sorry że się wtrancam :D ale nie mam nic przeciwko znieczuleniu, uważam jedynie, że nie powinien żony do tego namawiać, bo to jej decyzja i niczyja inna i jeśli zdecyduje się rodzić bez znieczulenia, to powinien ją w tym wspierać, bez względu na swoje subiektywne odczucia, bo w ostatecznym rachunku to ją będzie bolało albo nie, a nie jego, a - z całym szacunkiem - w tym całym porodzie facet jest ważny, ale nie najważniejszy. A ja mimo braku znieczulenia też mam z porodu jak najlepsze wspomnienia, choć bolało jak cholera, ale są najlepsze właśnie dlatego, że urodziłam Maksia tak jak chciałam.pozdro :D
    • Gość edziecko: Daddy Re: szkola rodzenia & znieczulenie IP: *.* 11.11.02, 16:48
      Cześć baltazar! :pJak najbardziej rozumiem Twoje rozterki i wątpliwości, gdyż sam ich dosyć niedawno miałem mnóstwo. Jak to bedzie, kiedy do szpitala, nawet czasami czy rzeczywiscie chcę być obecny podczas porodu. Nie martw się jednak na zapas bo w miarę rozwoju Twojego dziecka w brzuchu Mamy świadomość przyszłego ojcostwa będzie także dojrzewać. W ostatnim okresie ciąży mojej żony nie miałem już tylu wątpliwości co wcześniej. Natomiast mam pewne obserwacje odnośnie szkoły rodzenia. Przyznam, że z żoną nie uczęszczaliśmy do takowej, ale przed porodem, w trakcie i po nie mielismy żadnych kłopotów. W czasie ciąży czytaliśmy dużo na ten temat, ale powtarzam, do szkoły nie chodziliśmy. Dlatego moim zdaniem jest to raczej pewna moda niż konieczność. Podobne zdanie miały także eMamy z czata, i to zarówno te po szkołach jak i nie. Dlatego nie martw się szkoła to nie wszystko, jeśli w waszej mało angażują Tatusiów, to nic, i tak poczujesz wszystko sam i będziesz wiedział co robić. Nie obraź się ale w takich wypadkach (jak poród i macierzyństwo/ojcostwo) główną rolę odgrywają instynkty (jesteśmy w końcu zwierzętami) i dzieki nim natura pozwala nam przejść gładko takie "rewolucje". A znieczulenie - to wybór własny Twojej żony, decyzja tutaj musi należeć tylko do niej. Ja w tej kwestii zgadzam się z Marghe ( :hello: ), że ZZO to wynalazek, który ma przynieść ulgę, poza tym to wszystko zależy od przebiegu porodu, bo podanie znieczulenia wymaga konkretnych wskazań. Nie zawsze można je tak podawać "na życzenie", czasem jest to w danej chwili niemożliwe z przyczyn medycznych.Tymczasem, nie nudzę i pozdrawiam, głowa do góry przyszły Tatusiu. Będę z Wami myślami.Hej!!! Daddy :spookie:
    • Gość edziecko: karolinak-s Re: szkola rodzenia & znieczulenie IP: *.* 11.11.02, 18:47
      Znowu kobieta, ale moze sie przyda.Ja rodzilam w znieczuleniu ZZO i choc nie dany byl mi naturalny koniec porodu (bynajmniej nie z powodu znieczulenia) tylko cesarka to bylo bardzo fajnie. Mimo bardzo niskiej odpornosci na bol skurcze znosilam dosc dobrze, ale w koncu byly na prawde bardzo silne i to juz nie bylo fajne, a po podaniu znieczulenia (zamowionego wczesniej na zyczenie)moglismy znowu z mezem wszystko radosnie przezywac, gadac, smiac sie.Po cesarce mialam zostawiony wenflon i jak zaczynaly sie bole pooperacyjne to dostrzykiwali znieczulenia i bylo super - 2 doby bez bolu brzucha!!! Zgadzam sie, ze to decyzja zony, ale sa szkoly rodzenia, ktore prawie wmawiaja kobietom, ze jak urodza w znieczuleniu to nie beda prawdziwymi matkami, wiec jakby wasza miala takie podejscie to polecam zrownowazenie spojrzenia na swiat. A przeciwskazan do znieczulenia prawie nie ma. Tak samo jest zreszta z porodem naturalnym. Tyle sie nasluchalam w tej szkole jakie to wazne samemu urodzic to dziecko i poradzic sobie z tym bolem bez znieczulenia, ze jak sie okazalo, ze musze miec cesarke to ryczalam jak bobr przez cale ciecie a moj biedny maz musial te lzy ocierac (bo przy cesarce byl). I o to tak na prawde do szkoly rodzenia mam zal, wiec za bardzo sie nie przejmujcie.Polecam jeszcze plasterki hormonalne do przyklejenia sobie jezeli po porodzie dopada potworny baby blues (tak jak mnie dopadl) - zamiast chlipac w poduszke przyklejasz plasterek i zycie znowu jest cudowne, po 2 -3 dniach poziom hormonow troche sam sie wyrownuje i plasterki nie sa potrzebne.A co do szkoly rodzenia to chodzilismy do fundacji Rodzic po ludzku i nie bylo to powalajace doswiadczenie. Bylo milo,niektore spotkania byly bardzo fajne, ale moglo ich byc 3 razy mniej i tez bysmy wszystko wiedzieli.
    • Gość edziecko: IwonaKról Re: szkola rodzenia & znieczulenie IP: *.* 12.11.02, 19:02
      to znowu nie etata tylko emama!Rodziłam z zzo i było fantastycznie mimo iż poród trwał 17 godzin i przez cały ten czas leżałam przyłączona do kroplówki z oksytocyną.A mąż przy porodzie: Ja sobie nie wyobrażam porodu bez mężą i wiem, że dla niego to też było cudowne uczucie patrzeć jak rodzi się jego PIERWORODNY SYNPozdrawiamIwona
      • Gość edziecko: Edyś Re: szkola rodzenia & znieczulenie IP: *.* 13.11.02, 01:07
        Tu emama, ale może mój głos się do czegoś przyda. Rodziłam bez zoo w ciąży nastawiajcą się na znieczulenie ( Mój mąż uważął, że zoo jest niebezpieczne dla kobiety, bo to ingerencja w kręgosłup i róznie możę się skończyć), ja jednak byłam zdecydowana. Poród zaczął się nietypowo (odejście wód płodowych) i prze kilka godzin nic się nie działo, żadnych bóli, skórczy nic. Po kilku godzinach zaczęły pobolewać mnie plecy a ja nie wiedziałam ,ze to bóle porodowe. :) Nie bolało tak bardzo jak w opowieściach... Kiedy powiedziałam, że chcę znieczuleni, że mnie boli położna powiedziała, że za chwilę będzie dziecko, że na zoo jest już za póżno... Córka urodziła się niecałą godzinę póżniej i dostała 10 Apgar. Co do samego znieczulenia to trzy moje koleżanki mają dzieci urodzone w zoo i dzieci są zdrowe i wesołe, a matki wychodziły ze szpitala bez cierpienia na twarzy i myśli " Nigdy więcej". Uważam, że zoo to cudowny wynalazek jeśli poród się przedłuża, kobieta cierpi, ból ją przerasta, ale nastawianie się na jakieś konkretne rozwiązanie jest pomyłką , życie i tak zweryfikuje pragnienia. Ja radzę sprobować porodu bez zoo, ale poprosić o nie gdy będzie taka potrzeba i nie myśleć wtedy o pieniądzach. Pozdrawiam i życzę zdrowia żonie i maluszkowi.
Pełna wersja