Dodaj do ulubionych

Jak straszycie swoje dzieci.

05.01.07, 10:11
W stylu "nie idź tam bo cie porwie gargamel", byliśmy niedawno u znajomych.
Maja 18 miesiecznego malca i jak usłyszałem hasło i zobaczyłem reakcje
dziecka to z trudem się powstrzymałem by nie ryknąć śmiechem. Hasło
było: "Nie idź na schody bo tam jest mucha", dziecko zamarło, otwarło szeroko
oczy, po czym wycofało się na bezpieczną pozycje, w okolice rodziców.
Śmieszne ale czy to nie lekka przesada straszyć dziecko muchą !?!?
Obserwuj wątek
    • kckk Re: Jak straszycie swoje dzieci. 05.01.07, 12:30
      Mnie się wydaje to trochę niepoważne. Robię wręcz odwrotnie, tzn. staram się
      wpajać, żeby dzieci nie bały się nawet w momentach nieprzyjemnych, a jeśli
      występuje zagrożenie, aby nie reagowały histerią lecz je omijały zachowując spokój.
      Nie chcę wywoływać u nich fobii albo wzbudzać śmieszność w oczach rówieśników.
    • lambert77 Re: Jak straszycie swoje dzieci. 05.01.07, 12:43
      moi rodzice straszyli swoje wnuczęta bliźniaki które mogły wejść wszędzie i nic
      ich nie powstrzymywało Babolem big_grin nie pytajcie mnie co to babol ale działało.
      Troszkę się obawiałem, że maluchy mogą bać się ciemności w końcu mają dopiero 5
      lat i wiadomo, że w ciemnych miejscach żyje babol smile ale na szczęście tak nie
      jest. Czasami sami siebie napuszczają ...
    • zona_mi Re: Jak straszycie swoje dzieci. 05.01.07, 13:17
      Jestem przeciwna straszeniu dzieci tak w ogóle. "Czarny pan", czy też "czarna
      wołga", która je może zabrać, baby jagi w ciemnych pokojach i mucha na
      schodach - nie podoba mi się to i swoich dzieci nie straszę.

      Są jednak sytuacje, w których trzeba zrobić coś radykalnego, żeby maluchowi
      uświadomić niebezpieczeństwo.
      Nie wiedziałam jak wytłumaczyć dwu-trzyletniej córce, że na ulicę nie wolno
      wybiegać - w tym wypadku nie mogłam dopuścić do uczenia się na własnych
      błędach. Dlatego starałam się jej wytłumaczyć, mówiąc, że może przyjechać auto
      i zrobić BAM! Przy czym bam było podkreślane klaśnięciem i mocnym głosem.
      Działało do czasu, kiedy można było wyjaśnić jej już bardziej abstrakcyjne
      zagadnienia.
      Z wyjątkiem takich przykładów, uważam, że dzieci nie powinno się straszyć.
        • esterka8 Re: Jak straszycie swoje dzieci. 05.01.07, 13:48
          tak się zastanawiam, bo taki maluch jak mój- ma 18 misięcy- nie bardzo rozumie,
          co to znaczy nie idź tam, bo tam jest babol/mucha/baba jaga czy jeszcze cośtam.
          Więc jaki sens mu takie głupoty gadać? A nie lepiej nauczyć go reagować na
          proste: nie idź tam, albo poczekaj na mnie? tak samo jak jest nauczone
          reagowania na muchę? może to jakieś głupie, ale moje dziecko jest nauczone
          reagować na takie rzeczy i nie widzę potrzeby żeby je straszyc czymś.
          • titta Re: Jak straszycie swoje dzieci. 13.01.07, 16:53
            Tylko na muche nikt zapewne nie uczyl reagowac. Pewnie maluch sie kiedys
            przestraszyl muchy i rodzice to wykorzystali. Moj brat bal sie zaby. Rodzice
            nie straszyli ale kiedys, jak namietie otwieral szafke,ciocia mu powiedziala,
            ze zyje w niej zaba. Podzialalo natychmiast.
            Wlasciwie jestem przeciwnikiem straszenia. Ale w desperacji robi sie rozne
            rzeczy...
        • zona_mi Re: Jak straszycie swoje dzieci. 05.01.07, 14:01
          > cholernie niebezpiecznych schodach smile jak mu to wytłumaczysz??

          Biorę za rękę, albo nie pozwalam bo nie i już, a nie gadam głupoty.

          Sama nie chodzę do piwnicy - teraz to już nie strach dziecięcy, ale nie lubię,
          bo właśnie w dzieciństwie straszono mnie w ten sposób. Nie masz pojęcia jak
          pracowała mi wyobraźnia, kiedy jako dziesięciolatka byłam zmuszona pójść np.po
          ziemniaki - żadnemu dziecku nie życzę aż takich przeżyć.
          Poza tym najczęściej to zwykłe kłamstwa wciskane dzieciom - a ja swoich nie
          okłamuję smile
              • lambert77 Re: Jak straszycie swoje dzieci. 05.01.07, 15:01
                ogólnie jestem odrobinę przewrażliwiony... nocne koszmary, gadanie przez sen, w
                sumie do samej ciemności nic nie mam ale te wszystkie pająki smile brrrrrrrrr
                Ostatnio coraz częściej mój mały budzi się w nocy z krzykiem sad martwię się o
                małego nie chciałbym, żeby przechodził przez to samo co ja w dziecińtwie
                • mag.avocado Re: Jak straszycie swoje dzieci. 05.01.07, 21:54
                  Nie rozumiem, skad bierzesz przeswiadczenie, ze Twoje przewrazliwienie nie
                  wynika ze straszenia w dziecinstwie.
                  Lęk to lęk - z czegos zawsze wynika. Strach zaszczepiony dziecku dziala czesto
                  przez cale zycie, klasyczne badania psychologiczne to pokazuja:

                  "Watson wykazał , iż klasyczne warunkowanie występuje również u ludzi. Dokonał
                  tego dzięki wytworzeniu u dziecka imieniem Albert warunkowego lęku przed
                  zwierzętami o białym futerku.

                  Mały Albert, który początkowo nie odczuwał żadnego lęku przed swoim szczurem,
                  słyszał głośny hałas, kiedy tylko szczur zbliżał się do niego (Watson uderzał w
                  metalową sztabę tuż za głową dziecka). Ten hałas przerażał chłopca, który
                  zaczynał płakać. Po kilku powtórzeniach, gdy pojawieniu się zwierzątka
                  towarzyszył hałas, samo pokazanie się szczura wywoływało u Alberta reakcje
                  lękową. Początkowo neutralny bodziec (biały szczur) stał się awersyjnym
                  (negatywnym). Po upływie ok. tygodnia uwarunkowana lękowa reakcja Alberta
                  uogólniła się na królika, psa, futrzana odzież i maskę Św. Mikołaja. Proces
                  wygaszania reakcji nie został zbadany, ponieważ Albert został zabrany do
                  szpitala, w którym Watson przeprowadzała badania."

                  Jakies watpliwosci?

                  Mi sie zdaje (mam dwojke dzieci, 2 i 3 lata), ze blad naszego (doroslych)
                  rozumowania lezy w traktowaniu dzieci niepowaznie. Troche jak male debilki.
                  Zakladamy, ze dziecko nie zrozumie logicznych argumentow.

                  Pewnie, ze do dziecka trzeba mowic nieco innym jezykiem.
                  Do obcokrajowca tez trzeba mowic innym jezykiem.

                  Mam kuzynke, mieszkajaca od 8 r.z. w Niemczech. Jak przyjezdza musze zwracac
                  uwage, zeby nie uzywac slownictwa typu: "pojechany pomysl" (zamiast "oryginalny
                  pomysl", "fura" (zamiast "samochod"), "miec film na cos" (zamiast "dziwnie
                  postrzegac cos" i inne odpowiedniki tego pojemnego wyrazenia), bo nie rozumie. O
                  nowinkach technicznych mowie po angielsku, brzmi to dziwnie, bo nie mowie konto
                  mailowe tylko mailbox etc.

                  Nie dlatego jednak, ze jest glupia, tylko dlatego, ze ma prawo nie znac pewnych
                  slow po polsku.

                  Podobnie dzieci nie reaguja na haslo "uwazaj bo kopnie Cie prad". To dla nich
                  tyle, jak ja bym napisala tu: uwazajcie, bo przyjdzie marmbla i zafalsikuje
                  Wasze komputery. Abstrakcja. Dziecko czesto nie zna pojecia krzywdy, skad ma
                  wiedziec, czym grozi wpadniecie pod samochod - i nie polecam mu tego wyjasniac.
                  Ale wie, ze BAM boli. I ze BAM jest "be". I to wystarcza, jesli rodzic jest
                  wiarygodny. Oczywiscie jesli wczesniej wcisnal dziecku kupe kitow, to jest
                  niewiarygodny i to nie zadziala (chodzi mi o kity typu "nie podchodz do
                  telewizora tak blisko, bo wyskoczy z niego X i Cie zje").

                  Mowimy o wywolywaniu lęku. Oczywiscie, ze lęk JEST SKUTECZNY.
                  Podobnie jak skuteczne jest obciecie glowy, by nie czuc bolu glowy.

                  Czy jednak nie jest to wylanie dziecka z kapiela?...



                  A czysto humorystycznie: moje dziecko wychowuje niepoprawnie politycznie, nikt
                  nie jest rodzicem doskonalym, i moje dziecko wie, ze w samochodzie trzeba
                  siedziec w foteliku i byc przypietym pasami bo.... hmm.... pan policjant
                  zabierze pieniazki (i nie bedzie za co kupowac batonikow). Istotnie jest to
                  lepszy argument niz bo wypadniesz i zrobisz sobie krzywde", choc zastosowalismy
                  hamowanie kontrolowane, zeby sie polapalo, ze faktycznie wtedy sie spada na
                  glebe i jest niefajnie. Argumeny z policjantem zabierajacym pieniazki jest
                  troszke zartem, wynikajacym z naszego poblazliwego traktowania tzw. wladzy - ale
                  dziala.

                  Tym optymistycznym akcentem zakoncze, zeby nie bylo ze za serio i moralizatorsko
                  bylo.
                  Howgh!
                • balbriggan Re: Jak straszycie swoje dzieci. 13.01.07, 23:19
                  Bałam się wszystkiego:
                  ciemniści,
                  kosmatych ludków.
                  pełni księżyca.
                  Całe szczęscie że pokój dzieliłam z bratem młodszym zresztą.To pozwalało mi
                  przetrwac do rana.Budzenie sie z płaczem w nocy nie było czymś niecodziennym.
                  Nie straszono mnie bo chyba bym śmiertelnie zeszła we wczesnym dziecinnsteie.
                  Mój ojciec w dzieciństwie zachowywał sie podobnie.
                  Moje dziecko przeszlo wszelkie oczekiwania.Bała sie nawet firanki poruszającej
                  sie na witerze.Po schodach do sypialni przy zapalonym swietle wchodzi tylko
                  kiedy ktoś stoi i patrzy.Staram sie tłumaczyć pokazywać dlaczego są odgłosy,
                  śpi przy zapalonej lampce solnej ma 7 lat od 2 miesięcy jest wstanie przespać
                  całą noc sama i jest z tego bardzo dumna. Wiem ze kiedyś z tego wyrośnie, ma
                  tylko bujną wyobrażnię i jest wrarzliwa.
                  Nie musiałam ją straszyc bo doskonale rozumiała co to znaczy że zrobi sobie
                  krzywdę.Od początku tłumaczyłam jakie są konsekwencje.Podziwiam że matka uważa
                  że dziecko 18 miesięczne niczego nierozumie. To kiedy zacznie rozumieć? tuż
                  przed odebraniem swiadectwa dojrzałości czy kiedy?.Od początku wyjaśnia się
                  zasady jakie obowiązuja w tym świecie jedni przyswoja to szybciej inni wolniej
                  ale takie podejscie jak że nałe nie gada to nierozumie to jest totalna
                  ignorancja mozliwojci dziecka.
          • olga85 Re: Jak straszycie swoje dzieci. 16.01.07, 08:49
            Ja tez tak mam. Mieszkałam w domu jednorodzinnym i mielismy piwnice na zewnątrz,
            do tego doszło ze omal płakałam, gdy miałam iść do piwnicy. teraz mieszkam w
            bloku i... nadal sie boję.
            Chociaż nikt piwnicą mnie nie straszył, to się boję,a boję się bo naoglądałam i
            naczytałam sie róznych horrorów i mam bójna wyobraźnię.
        • zona_mi Re: A co to BAM?!?! 14.01.07, 11:34
          soemi napisała:

          > Twoje dziecko to rozumie?! Bo ja nie!!!

          Bo za duża jesteś. Gdybyś miała dwa lata na pewno rozumiałabyś smile
          Zresztą nie o to "bam" chodzi, może być i bum, albo co innego - jak inaczej
          wyjaśnić słownie maluchowi, że coś może w niego wjechać? Przecież nie unaocznię
          jej tego poprzez doświadczenie, tak? Pod samochód jej nie wepchnę, żeby
          zobaczyła, że to boli - lepiej moim zdaniem w konkretnej sytuacji
          zasygnalizować (właśnie poprzez przykładowe bam), ze moze wydarzyć się coś
          niebiezpiecznego, czego należy się bać i w zwiazku z tym trzymać rękę mamy a
          nie się wyrywać.
          Uff - jednak tłumaczenie tego dziecku jest łatwiejsze wink
    • bj32 Re: Jak straszycie swoje dzieci. 05.01.07, 14:23
      Ja bym sobie mogła strasyć do woli, gdybym przypadkiem wpadła na taki pomysł...
      Anka bała się tylko biedtonek przez parę tygodni jak miała 2 latawink A w zeszłym
      roku jak ją żywy karp przestraszył, to mu przyłożyłasmile))
    • egon26 Re: Jak straszycie swoje dzieci. 05.01.07, 15:34
      No i maiła być luźna pogadanka z akcentami humorystycznymi ;D a wyszła powazna
      dyskusja wink
      Sięgam wstecz i nie przypominam sobie bym mnie rodzice straszyli choć z
      ciemnością i strachem miałem jedno przejście ;D. Zostaliśmy sami wieczorem w
      domu i brat wyszedł na chwile do sąsiada, ja uzbroiłem się w nuż i tłuczek (z
      tasakiem) do mięsa- postawiłem krzesło na przeciwko drzwi wejściowych i
      sidziałme wpatrując sie w drzwi. Nagle drzwi się otwierają, pytam "Kto tam ??"
      zza drzwi slychać głos "Złodziej!!". Więc nie myślac dużo żuciłem tłuczkiem w
      drzwi. Potem były problemy bo to brat sobie żartował (ja miałem jakieś 4-5 lat)
      a drzwi troche jednak uszkodziłem wink Ale chyba było na niego że miał się mną
      zajmować a nie łazić ;D Do dziś sie zastanawaim co bym zrobił jak by to był
      faktycznie złodziej i tłuczkiem bym nie trafił, czy żuciłbym się na gościa z
      nożem ?!?! I czy to oznacza że jestem urodzonym mordercą ?!?!;D
      A co do mojego syna to go strasze, wydaje dziwne odgłosy ale dla zabawy i
      cieszy się strasznie. Jak będzie starszy raczej straszył go nie będe. Na
      bardziej wrażliwym dziecku może to zostawić piętno. Wole by moje dziecko było
      odważne i pewne siebie. To w życiu pomga bardzo.
      Pozdrawiam
      • bj32 Re: Jak straszycie swoje dzieci. 05.01.07, 22:21
        Ja Ankę niedawno wystraszyłam. Zaczaiłam sie, jak wychodziła z pokoju zagapiona
        w telewizor. Odwróciła się i nagle mnie zobaczyła. Najpierw odskoczyła jakieś
        pół metra, a potem tak się zaczęła śmiać, że 20 minut nie mogła przestaćwink))
      • bs_1976 Re: Jak straszycie swoje dzieci. 12.01.07, 22:10
        egon26 napisał:


        > domu i brat wyszedł na chwile do sąsiada, ja uzbroiłem się w nuż i tłuczek (z
        > tasakiem) do mięsa- postawiłem krzesło na przeciwko drzwi wejściowych i
        (...)
        > zza drzwi slychać głos "Złodziej!!". Więc nie myślac dużo żuciłem tłuczkiem w
        > drzwi. Potem były problemy bo to brat sobie żartował (ja miałem jakieś 4-5 lat)
        >

        Rodzice nie mowili ci, ze dzieciom nie wolno dotykac ostrych rzeczy? Moje maja
        to zakodowane od lat...
    • izabelak33 Re: Jak straszycie swoje dzieci. 05.01.07, 23:14
      to straszenie to porażka. kiedy dziciak w końcu sie przekona że tam nie ma
      żadnego gargamela, baby jagi i innych kocopołów przestanie wiezryc rodzicom. To
      kompletna bzdura jest. Sama widziałam jak matka straszyła dzieciaka babą jagą
      żeby nie wchodziło na ulicę i co ... szybkie rozejrzenie sie i maluch już był
      na ulicy. Strachy na lachy. DZialają na jakiś czas.
    • iwles Moje dziecko boi się prysznica :) 05.01.07, 23:24
      Jak nie chce za długo wyjśc z wanny, wystarczy, że powiem: bo wezmę prysznic -
      i już wyskakuje.
      I tak naprawdę to nie wiem, czy boi się urządzenia "prysznic" (ale chyba nie -
      bo sam bierze w rękę , odkręca i polewa wodę).
      Czy chodzi mu o czynność "branie prysznica"? wink a dokładniej - branie prysznica
      przez mamusię ?

        • grazynkajohn Re: Moje dziecko boi się prysznica :) 08.01.07, 21:04
          Dzieci należy traktowac poważnie.Ja dla moich byłam przez cale ich zycie
          autorytetem/wiem,że wszyscy ich koledzy zazdrościli im takiej matki/,byłam dla
          nich partnerem.Nigdy przeżywałam takich scen,w których dziecko rzuca się z
          wrzaskiem na ziemię,bo rodzice nie chcą mu czegoś tam kupić.Nasze dzieci
          wiedziały,że np nie mamy tyle pieniędzy,zawsze brały udział w naszym planowaniu
          wydatków.Nie było potrzeby straszenia ich czymkolwiek przed jakimś
          niebezpieczeństwem,bo spokojnie można było wytłumaczyc zagrożenia.Takie efekty
          osiąga się ,gdy poświęca się dzieciom maksimum czasu.Ja np.robiąc coś w kuchni
          sadzałam maluchy przy stole i one z radością pomagały mi w przygotowywaniu
          posilków,potem ochoczo sprzątaly w miarę swoich możliwości pobojowisko.Nigdy
          też nie wmawialiśmy dzieciom ,ze my jako dzieci byliśmy ideałami.Dzieci
          doskonale roawijają się i chętnie uczą nowych rzeczy wiedząc,że ich rodzice też
          popełniali błedy.Bo rodzice muszą być wiarygodni.Moja dorosła już córka teraz
          mówi mi,że jestem dla niej autorytetem,bo jej nigdy nie zawiodłam ani nie
          okłamałam.To jest dla mnie dowód na to,że dobrze wychowywałam swoje dzieci,a
          mam ich pięcioro.Z żadnym nie mieliśmy kłopotów wychowawczych nie licząc
          jakichś tam drobnych typu zbity talerz,albo śmieci wmiecione pod łóżko,bo
          akurat coś ważniejszego było do zrobienia niż sprzątanie.Wokół moje dzieci
          postrzegane są jako osoby dobrze ułożone,kulturalne i spokojne.Nigdy nie
          musieliśmy ich straszyć czymkolwiek,aby je ustrzec przed niebezpieczeństwem.Bo
          jak ma się dzieci,to trzeba mieć oczy dookoła głowy i myśleć za nie,a raczej
          przewidywać co im po tych małych główkach chodzi,jakie myśli się kiełkują.
    • rene-76 Re: Jak straszycie swoje dzieci. 09.01.07, 21:31
      mowie ze jak beda niegrzeczne to tata przyjedzie predzej z pracy-nie no tak
      powaznie to ostatnio na topie jest Buka z Muminkow-nie wiem czy to tylko dla
      facetow czy czasem mozna wrzucic jakis poscik-jako ze facetem nie bywam
        • soemi Re: Jak straszycie swoje dzieci. 12.01.07, 12:51
          Uważam, że rodzic straszący dziecko to rodzic, który jest na tyle ograniczony
          że nie ma argumentów by odwieść dziecko o chęci zrobienia czegoś co mu nie
          wolno lub co stanowi dla niego niebezpieczeństwo. Brakuje mu konsekwencji w
          wychowaniu, jak dziecko chce iść do pokoju gdzie jest zgaszone świato
          przeważnie "rodzice" straszą ich Babą Jagą czy czymś takim a potem wchodząc z
          dzieckiem w ciemne miejsce mówią: "Nie bój się, tam nic nie ma". Żenujące!!!
          Albo jest Baba Jaga albo jej nie ma.
          Często jestem świadkiem piszczących dzieci w teatrze, jak pojawia się na scenie
          Baba Jaga, wilk albo inny stworek potworek. I tu zamiast przyjemności dla
          dziecka pozostaje strach, bo przecież w teatrze JEST Baba Jaga a tu rodzice
          zabieraja w to miejsce. Pomijam koszmary nocne, czy niechęć do książek-tu też
          jest Baba JAga.
          Kochani Rodzice, wystarczą konkretne argumenty i konsekwencja. Czasem wystarczy
          samo konsekwentne NIE WOLNO!!! Nasze dzieci są bardziej rozumne niż nam się
          wydaje!
          • borla Re: Jak straszycie swoje dzieci. 13.01.07, 12:15
            soemi napisała:

            > Albo jest Baba Jaga albo jej nie ma.

            No właśnie - u nas jest. Lata sobie na miotle pod lampą, a jak się klaśnie to
            wydaje demoniczne chichoty i świeci oczami na czerwono. Przemek ją uwielbia, a
            jako że na ogół bawimy się z nim w Strasznego Potwora Wydającego Dzikie Ryki,
            przestraszenie go jest ciężkie do wykonania smile
    • bj32 Re: Jak straszycie swoje dzieci. 12.01.07, 13:08
      Mnie dużo bardziej wnerwia, jak mi obce osoby dziecko strszą: "jak będziesz
      niegrzeczna, to mamusia mi cię odda/sprzeda, zabiorę cię" itd. I to w dodatku
      do dziecka, które nie jest niegrzeczne, tylko żywiołowe i rozbawione, albo
      wściekłe, co zresztą też jest moją sprawą. Mąż kiedyś takiej miłej staruszce na
      chasło "włożę cię do torby i zabiorę", odpowiedział "Żebym ja zaraz pani do tej
      torby nie włożył.". A twarz miał przy tym radosną jak nagrobek. Pani była
      oburzona. Ciekawe, czemu.
    • w.czarnata Re: Jak straszycie swoje dzieci. 12.01.07, 16:39
      Ja nie zapomnę moich kuzynek. Obie wychowywane na wsi. By nie zaglądały do
      studni ( w obawie o utopienie) ich babcia mówiła, że w studni jest diabeł.
      Pierwsza mimo obecnych 26 lat omija starą studnię szerokim łukiem, druga
      kuzynka na tekst babci, nie zaglądaj tam bo jest diabeł, pytała " a pokaż, nie
      widzę go". I tak bylo z wieloma przestrogami STRASZĄCEJ BABCI i UCZYNNYCH
      SĄSIADEK.
      Młodsza kuzynka zawsze była niedowiarkiem, co wprawiało dorosłych w niezle
      rozbawienie, ale i ZAKŁOPOTANIE wink
        • amantaj Re: Jak straszycie swoje dzieci. 15.01.07, 13:10
          "Nie bądź taka mądra bo Cie pająki za obraz wciągną" - bedąc dzieckiem
          zachodzilam w głowę co to może NA MNIE być takiego co sie nazywa OBRAZ?? Ale
          pająki pewnie wiedzą skoro maja mnie za to złapać. Pytanie tylko jak takie małe
          pająki moga w ogole mnie gdziekolwiek zaciagnać?- nie przerazalo mnie to wcale.

          Ogolnie nie bylam nigdy straszona zadnymi stworami- rodzice zawsze tlumaczyli
          mi z zadziwiajaca cierpliwoscia wsezelkie moje pytania.

          Jednak sama sobie nakrecilam paranoję - słyszalam audycje o łowieniu w zalewie
          szczecinskim PASKUDY (byl to ogromny sum). Nazwa ta niesamnowicie pobudzila
          moja fantazję. Paskuda byla lapana w zalewie wiec skojarzyłam ją z wodą i nie
          było szansy zebym sama poszła do łazienki. Rodzice robili co mogli -
          tlumaczyli, pokazywali wycinki z gazet ze to o rybe chodzilo i dlaczego taka a
          nie inna nawe dostala, ale to juz na mnie nie dzialalo.
          W koncu samo przeszlosmile
    • jackass_1 Re: Jak straszycie swoje dzieci. 12.01.07, 17:53
      U nas przez krótki okres, kiedy jeszcze nie dało się wytłumaczyć dziecku
      logicznie zagrożenia, działał Matrix. Matrix mieszka w ciemnych i brudnych
      pomieszczeniach z robalami. Hasło "Matrix" działa w realu, jak widać wink)
    • yanca1 Re: Jak straszycie swoje dzieci. 12.01.07, 18:37
      Moje ulubione teksty z parku:
      "Chodź tu natychmiast! No chodźże zobaczysz jak ci zaraz w d... przyłożę"- chyba
      żadne normalne dziecko nie powinno podejść do takiej mamusi.
      "Zobaczysz poskarżę tatusiowi to on ci wtedy....." - przemoc jednak najlepszym
      straszakiem.
      A jak byłam mała lubiłam zaglądac do studni i babcia krzyczała "jak
      wpadniesz to nikt cie nie wyciągnie i będizesz tam siedzieć" - skutkowało
      przynajmniej do nasrępnego dnia smile
      Poza tym rodzice jakoś racjonalnie mi wszystko tłumaczyli
      • bj32 Re: Jak straszycie swoje dzieci. 12.01.07, 18:51
        U mnie na szczęście nie było boboków, ani innych głupot. Na odstraszanie
        natrętów najlepszy jest mąż, a jak go akurat nie ma to umiarkowaną ilością
        decybeli pytam straszącego durnia, czemu mi dziecko próbuje przwestraszyć.
        Zazwyczaj idzie precz czerwony jak zona oficjalnasmile
    • degudegu Dom starców :) 12.01.07, 19:09
      Nie wiem czy straszenie dziecka jest odpowiednie , często takie rzeczy zostają
      maluchom jeszcze na długo .
      W każdym razie mnie moje kochane starsze kuzynki jak byłam mała straszyły domem
      starców i duchem z błyskoteki ze "scooby doo " smile
      Teraz się z tego śmieje ale jak byłam mała to to było cholernie przerażające smile
    • ninka25 Re: Jak straszycie swoje dzieci. 12.01.07, 20:46
      Nie chce mi się czytać wszystkich po9stów, darujcie smile
      Ale mogę powiedzieć na temat straszenia tyle: moja Babcia zawsze mówiła mi, że
      jak szybko nie zejdę z ruchomych schodów, to mnie wciągną i stanę się takim
      schodem. Już jako małe dziewczę przeżywałam niewyobrażalne katusze jadąc
      schodami smile byłam przekonana, że stoję na trupach nieszczęśników, którzy nie
      zdążyli szybo zejść. Prawie słyszałam ich jęki!I do tej pory, jeśli mam wybór,
      to idę albo jadę windą.

      Straszenie jest złe. Jasne, że dziecko pouczone, że pod łóżkiem jest baba jaga,
      nie będzie się wiercić. Pytanie czy zaśnie.
    • h_anna Re: Jak straszycie swoje dzieci. 12.01.07, 21:01
      Ja pamietam, ze moj mlodzy brat panicznie bal sie zolego, gumowego czepka
      plywackiego. Na jego widok uciekal i plakal. Podobna reakcja nastepowala na
      haslo: oczy king konga. Moj brat byl chyba za malutki kiedy ogladal ten film i
      widok dwoch wielkich oczu pojawiajacych sie za oknem byl dla niego traumatycznym
      przezyciem. Kiedy mialysmy z siostra brata dosyc bo marudzil stosowalysmy czepek
      a wieczorem kiedy bylo ciemno - king konga. dzialalo, mimo, ze teraz wydaje sie
      to okrutne. Rodzice niczym nas nie straszyli, mama jest przeciwko temu.
      • jam-agru Re: Jak straszycie swoje dzieci. 12.01.07, 21:51
        I po co to? Kilka lat spokoju, a hodujemy takiego Alberta na całe życie.
        Powołam na świat dobrego stracha i spędzę resztę życia, próbując się go pozbyć.
        Osobiście świętowałam sukces pedagogiczny, kiedy moje Mała, postraszona przez
        kolegę w przedszkolu, że w piwnicy są pająki i ją pogryzą, odpowiedziała
        spokojnie, że pająki 'nie gizą'.I tyle.
        • nela42 Re: Jak straszycie swoje dzieci. 12.01.07, 22:24
          Mnie straszono na religii piekłem, grzechem i diabłem,dlatego moje dzieci nie
          uczeszczają na religię.nigdy nie zapomniałam tego strachu.Również straszono
          mnie Cyganką, która mnie zabierze jak nie zjem kaszy manny lub czegoś innego.To
          jest straszne jak rodzice lub inne dorosłe osoby, straszą dzieci i jak
          opowiadają bzdury o nardzinach w kapuście lub o bocianie.Mam tylko
          nadzieję ,że młode pokolenie już tego nie praktykuje.
          • kckk Re: Jak straszycie swoje dzieci. 12.01.07, 23:13
            To co napisałaś bardzo mnie zaintrygowało. Bo czy w dużym stopniu wiara nie
            opiera się na strachu. Wszak nie wszyscy chcemy, czy wręcz możemy stać się
            chodzącymi ideałami. A w mniemaniu co poniektórych wystarczy być wierzącym,
            twierdząc: stoję po tej lepszej, jasnej stronie, więc na pewno po śmierci
            zostanę doceniony. I oto strach w człowieku, jeżeli nie znika, to przynajmniej
            bardzo maleje. Łatwiej jest żyć na ziemi słabemu wierzącemu "ludzikowi" z
            nadzieją, że w swoim czasie przyjdzie Ktoś kto zabierze go w lepsze miejsce i to
            na zawsze.
            • nela42 Re: Jak straszycie swoje dzieci. 13.01.07, 14:23
              Stąd moja rezygnacja i właściwie uzasadnienie.strach ma wielkie oczy i nie
              należę do tych , którzy mają na tym strachu opierać swoje, być lub nie być.
              Należę do tej mniejszości, która taki sposób widzenia świata odrzuciła.Na
              wcześniejszy strach nie miałam wpływu, ale chronię moje dzieci przed nim jak
              mogę.
    • brettka Re: Jak straszycie swoje dzieci. 12.01.07, 22:16
      niedawno, jada pociagiem, bylam swiadkiem jaki pewna matka straszyla swoje,
      nieco rozbrykane dziecko, ze je wyrzuci za okno jesli sie nie uspokoi ..
      interesujące podejscie wink

      inny ciekawy przypadek - matka straszaca dziecko batonikiem krzyczac "żryj,
      żryj!" .... indifferent
    • narratorek Re: Jak straszycie swoje dzieci. 13.01.07, 08:11
      Nie zdaja sobie sprawy z tego co robia. Moja sporo mlodsza siostre straszylismy
      burza. Zawsze gdy cos robila nie tak mowilismy "przestan bo burza przyjdzie".
      Efekt jest taki ze do teraz panicznie boi sie burzy. Temu dziecku moze pozostac
      podobna, tyle ze "muchofobia". W ten sposob robi sie tylko krzywde dziecku...
    • ewuchaklucha Re: Jak straszycie swoje dzieci. 13.01.07, 08:58
      coz, ja mojego mlodszego brata, straszylam balonem i zarazkamismile wystarczylo
      polozyc balon na schodach, a juz sie nie wskrabywal po schodach do mojego pokoju
      na poddaszusmilea zarazki mogly byc wszedzie, wiec, kiedy mi bylo wygodnie, to nimi
      "straszylam"smile
    • pan_niemota Re: Jak straszycie swoje dzieci. 13.01.07, 10:08
      a mi się zawsze podobało wyjasnienie rodziców:
      "nie bądź taki (...), boo przyjdzie zgłupieć".
      Oj, długo szukałem odpowiedzi na pytanie kto zacz ten "zgłupieć" ;P

      zresztą teraz jestem w stanie podobnie wychowywać dziecko, któremu udało sie już
      wpoić pojęcie abstrakcji. I smieje sie "oj, tato", ale lekcje wyciąga smile bo wie,
      że są momenty kiedy trzeba się zastanowić co sie robi
      --
      zła wypowiedź? to tylko skróty myślowe
    • egon26 To miał być wątek humorystyczny ;))))))))) 13.01.07, 10:20
      A tu powązna dyskusja wink)))))
      Choc są przebłyski dowcipu gdzie nie gdzie
      Właśnie sobie przypomniałem że starszy brat ze swoim kolegą straszyli mnie bym
      za nimi nie łaził, hasłem: "Uciekaj bo cię zabijemy i zrobimy ci trumen z
      okrajków wink))" To że mnei chceili zabic to nic, ale ta trumna z okrajków zawsze
      działałą wink)))))) bo nie wiedziałem co to ;D. (okrajki - jak sie tnie drzewo na
      deski to zostają takie półokrągłe deski które do niczego się nie nadaja i to
      jest własnie to)
      Pozdarwiam
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka