mp73
06.01.07, 16:06
Potrzebuję Waszej rady, opinii, wsparcia... Jestem samodzielna mamą z 8
letnia coreczką. Niedawno poznałam fajnego faceta, po rozwodzie, walczącego o
kontakty z 6 letnia coreczka. Mieszkamy 50 km od siebie wiec nase kontakty
ograniczły sie do weekendów, które spedzaliśmy bardzo intensywnie poza
miastem. Spędzilismy razem cudowne dnie i noce. Jego zachowanie, słowa i
czyny pozwoliły mi myśleć o nim coraz poważniej. Zaprzyjaźnil sie z moja
córeczka, pisza do siebie sms-y, było jak w bajce, wspólne plany na kolejne
weekendy. Wyjechalismy razem na sylwestra w góry, to było 5 cudownych dni, po
powrocie pozostały znowu jedynie telefony, sms-y... I oto pewnego dnia ja
głupia kretynka powiedzialam mu że zaczynam czuć coraz więcej, że chyba sie
zakochałam. Boże gdybym wiedziala jaka bedzie jego reakcja to odcielabym
sobie jezyk. Powiedział, ze nie potrafi kochac, nie chce, boi sie, nie nadaje
sie na stale zwiazki, bo zrani, skrzywdzi itd... Dzisiaj napisal mi, że musi
ochłonąc, nabrać dystansu do swojego zycia i cos zmienic, że w tej chwili
najważniejsza jest jego coreczka której nie widzial od trzech miesiecy i
prosi zebym narazie do niego nie dzwonila, bo nie jest wstanie rozmawiać.
Wczoraj miał sprawę w sądzie w sprawie wizyt u dziecka ale jego ex znowu nie
przyszła wiec bylo mu źle ale nie potrzebował mnie... Za dwa tygodnie
mielismy jechac do Zakopanego na Puchar Świata w skokach, tak sie cieszył...
mamy oplacone noclegi, bilety dla nas, mojej córki i jego chrzesnicy. Na moje
pytania czy mam o nim zapomnieć czy dać mu czas nie odpowiada. Więc co do
cholery mam myslec??? Wiem, że Wy faceci myślicie inaczej ale jak Was
zrozumieć? Co o tym myślicie? Co powinnam Waszym zdaniem zrobic? Czekam...