jaremax
08.02.07, 18:56
Jestem z Hanką dzisiaj na spacerze i z jej hulajnogą

.
Gdzieś coś się tam popsuło nagle , więc zabieram się do
prowizorycznej naprawy.Zaczynam burczeć pod nosem nerwowo, bo
nie wychodzi, a córa - Tatusiu powoli, śpokojnie, jeśteś dzielny
uda ci się. Jak bym słyszał siebie.Ile razy to ja tak do niej mówiłem .
Ale się rechotałem

.