złośliwości byłej żony

11.02.07, 20:01
Moja była żona w czasie trwania małżeństwa nigdy nie była prawdziwą matką.
Opieka nad dziećmi od niemowlęctwa do rozwodu byłą moim zadaniem. Nie skarżę
się , sprawiało mi przyjemność karmienie, kąpanie ,usypianie, zabawy,opieka
włącznie z wizytami u lekarza czy w szkole. Żona nie pracowała, dbałą jedynie
o obiadki dla swoich sióstr które codziennie przychodziły żeby się nażreć .
Teściowa, która niestety mieszkała razem w jednym domu z nami rządziła
wszystkimi, ja cierpliwie znosiłem tą całą sytuację do czasu. Po rozwodzie u
mojej ex nagle obudziły się "uczucia macierzyńskie". Za wszelką cenę trzyma
dzieci przy sobie zabrania przychodzenia do mnie i ciągnie kasę ile wlezie.
Jestem bezsilny, bo nasze sądy za wszelką cenę zmuszają dzieci do
zamieszkania z matką , mimo że opinia psychologów wyraźnie określa że dzieci
są bardzo emocjonalnie związane z ojcem. Błędne koło: dzieci chcą być ze mną
a nie mogą, ex ciągnie kasę rzekomo na dzieci, ale z tego rozlicza sobie
rachunki na dom nie kupując dzieciakom niczego i tak im to tłumaczy, kontakty
ze mną są sporadyczne i bardzo kontrolowane............ KASA ZASŁONIŁA JEJ
TRZEŹWOŚĆ MYŚLENIA. Co mam robić??????????????
    • egon26 Re: złośliwości byłej żony 11.02.07, 21:52
      Jutro może się zjawi ktoś kto się lepiej zna na prawie.
      Smutna historia, szlaki mnie tefia jak słysze ze kobiety ograniczają kontakty
      dziecią z ojcem bo niby z jakiej racji i po co. Działa to tylko na szkodę
      dzieci i nic więcej. Niestety często zdaża się tak że ex odgrywaja się przez
      ograniczenie kontaktów z dziećmi lub nawet robienie dziecku prania muzgu -
      tatuś jest zły itd. Smutne to strasznie. Co wyrośnie z dzieci wychowywanej w
      takiej atmosfeże?!?! Duże te dzieci ?? Ja mam prawie roczengo syna - ostatniu
      cudem wyłgałem się z wyjazdu służbowego bo bałem się że bedzie za mną tęsknił
      przez tydzień. Razem bawimy się rano i wieczór.
      Są jakeiś organizacje ojców w podobnej sytuacji do ciebie - nie wiem, na ile sa
      skuteczni nigdy się tym nie interesowałem, ale wiem że chłopy walczą. Poszukaj
      może jakoś pomożecie sobie.
      • a0003 Re: złośliwości byłej żony 11.02.07, 23:26
        Dzieci są w wieku 11 i 14 lat, niestety starsza już jest przesterowana na
        mojego wroga. Jest strasznie agresywna, wzmogło to się w chwili gdy się
        związałem z inną kobietą. Młodsza bardzo chce mieszkać ze mną i nową ciocią, za
        to że chętnie do nas przychodzi jest traktowana przez ex jak przedmiot. Pozwala
        bezkarnie starszej córce bić ją, wyzywać, dwa dni temu złamała jej rękę
        w "zabawie" i nie zostałą nawet za to skarcona. Młodsza przychodzi i płacze, ma
        początki nerwicy. Policja nie chce się wtrącać w sprawy rodzinne a na rozprawę
        w sądzie pewnie poczekam kilka miesięcy ( złożyłem pozew o uregulowanie
        kontaktów z ojcem) . Boję się że przez ten czas moje dziecko zostanie kaleką.
        • kckk Re: złośliwości byłej żony 12.02.07, 00:08
          Ja na Twoim miejscu zabrał bym młodszą do siebie, a tłumaczył się później.
          Dziecko wie jak było i potwierdzi, że zrobiłeś to by ją chronić.
          • a0003 Re: złośliwości byłej żony 12.02.07, 07:53
            to jest pewne rozwiązanie, ale na bardzo krótko, wkroczy z policją po dziecko,
            już to przerabiałem, córka była chora , pojechałem z nią do lekarza i zgodnie z
            zaleceniami położyłem do łóżka, powiadomiłem ex że jest taka sytuacja,
            następnego dnia wkroczyła z policją i przykazała dziecku następnego dnia
            wrócić. Dzieciak bał się i tak zrobił pomimo gorączki
            • egon26 Re: złośliwości byłej żony 12.02.07, 09:42
              Rozwoązanie z "porywaniem" dziecka jest do dupy. I tak dziecko odbiorą a ojciec
              dostanie tylko "punkty karne".
              Swoją drogą jest to popierdo..ne by przy dzieciach w takim wieku sąd ustalał
              zkim mają być i jak ma wyglądać sprawa odwiedzin. Mój ojciec nie miał
              ustalonych godzin w którcyh mógł nas widywać kiedy chciał to przyszedł, inna
              sprawa że nie chciał zbyt często i jeszcze inna że w sumie było to nam na ręke.
              A twoja ex najprawdopodobniej odgrywa się za nową "ciocie" - zła ma prawo być
              ale to co robi jest chore. I nie chodzi tu akurat o ciebe bo nie znamy twojej
              sytuacji ale o dzieci, jeśli lubią przebywać z ojcem czemu ktoś ma im tego
              zabraniać.
              • a0003 Re: złośliwości byłej żony 12.02.07, 10:33
                Żeby było ciekawiej to powiem, że mam zakaz wstępu do domu byłej żony, z
                dziećmi mogę się tylko widziec wtedy kiedy mama i babacia na to pozwolą, a
                pozwalają na bardzo rzadkie i krótkie wizyty. Telefonicznie też nie mam zbyt
                dużego kontaktu, bo albo telefon się gdzieś " zapodzieje" i nie mogą go znaleść
                albo matka stio jej nad głową , słucha i pogania żeby skończyła...........
                • egon26 Re: złośliwości byłej żony 12.02.07, 11:01
                  Czyli wiecej praw do spotykania się z twoimi dziećmi mają ich koleżanki niż ty.
                  Popiepszone. W zasadzie z boku wygląda to tak jakbyś wogóle praw do dzieci nie
                  miał, bo wszystko zalezy od widzimisie matki. Nieźle. Jeden mój znajomy ma
                  podobną sytuacjie wpadł z kobietą po roku się rozwiedli, ona wynajeła dwóch
                  prawników za których on musiał po rosprawie zapłacić. Wytoczyła mu sprawe o
                  alimęty i o znęcanie się psychiczne i fizyczne - znam gości, nie uwieże.
                  Przegrał i buli alimenty i na dziecko i nanią bo ona tak głupia że nikt jej do
                  pracy nie przyjmie. Obie ze swoją matką walczyły. Już mineło pare lat ona
                  znalazła sobie jakiegoś żula i wyjechała do niego, jej matka w sumie dzieciaka
                  ma wnosie- naszczeście jest tam dziadek który się nim zajmuje. A ojciec ma
                  bardzo ograniczone prawa - choć jemu chyba akurat aż tak bardzo nie zalezało, a
                  może pogodził się z losem.
                  Ale ty walcz- ja chce wieżyc że jest sprawiedliwość jakaś.
                  Powodzenia
    • egon26 Re: złośliwości byłej żony 11.02.07, 22:07
      tak zerknołem troche w sieci tu masz pare linków
      www.tata.pl
      www.wstroneojca.ngo.pl
      nie mam czasu tego przejżeć ale może ci coś pomogą.
      Trzymaj się powodzenia.
      • a0003 Re: złośliwości byłej żony 11.02.07, 23:08
        dzięki, próbowałem rozmawiać z jedną z takich organizacji, przewodniczący
        takiego stowarzyszenia walczył o dziecko kilkanaście lat, pocieszające to nie
        jest
    • tata_tomek To nie "złośliwości" a działanie na szkodę dzieci! 12.02.07, 08:55
      Biegiem do www.kopd.pl !!
      • a0003 Re: To nie "złośliwości" a działanie na szkodę dz 12.02.07, 11:17
        Właśnie się do tego zabieram, dołaczę kartkę na której wczoraj dziecko zrobiło
        sobie tabelkę , wszystkie za i przeciw mieszkaniu z mama i z tatą. W rubryce
        na "nie" z mamą było wpisane BÓL
        • kckk Re: To nie "złośliwości" a działanie na szkodę dz 12.02.07, 12:07
          Ty też możesz próbować wesprzeć się policją chcąc spotkać się ze swoim
          dzieckiem. Warto przy okazji zameldować funkcjonariuszom jak przedstawia się
          sytuacja młodszej córki opierając się na jej zeznaniach. Próbowałeś naprawdę
          walczyć, czy boisz się konsekwencji przyznania córki Tobie?
          • a0003 Re: To nie "złośliwości" a działanie na szkodę dz 12.02.07, 14:19
            dzięki za zabranie głosu.
            Młodsza przychodzi i płacze, ma początki nerwicy. Policja na moje telefony z
            prośbą o interwencję odpowiada „nie chcemy się wtrącać w sprawy rodzinne”, a na
            rozprawę w sądzie pewnie poczekam kilka miesięcy ( złożyłem pozew o
            uregulowanie kontaktów z ojcem). Boję się, że przez ten czas moje dziecko
            zostanie kaleką.
            Nie boję się wychowywać dzieci, dotychczas to bardziej ja byłem matką.
            • tata_tomek Re: To nie "złośliwości" a działanie na szkodę dz 12.02.07, 14:49
              a0003 napisał:

              > Policja na moje telefony z
              > prośbą o interwencję odpowiada "nie chcemy się wtrącać w sprawy rodzinne"
              > a na
              > rozprawę w sądzie pewnie poczekam kilka miesięcy ( złożyłem pozew o
              > uregulowanie kontaktów z ojcem).

              Co znaczy "pozew o uregulowanie"? Piszesz, że już jesteś po rozwodzie. W wyroku
              rozwodowym SR powinien orzec o miejscu przebywania dzieci (przy matce czy ojcu)
              i o kontaktach z drugim rodzicem. Nie masz tego?!

              Niezależnie od obecnego stanu prawnego, jeżeli właścicielka utrudnia ci
              kontakty, to na każde spotkanie przychodź ze świadkiem; jeżeli ona uniemożliwi
              ci spotkanie z dziećmi, to zapisuj wszystko (lub nagrywaj jeżeli masz taką
              możliwość).

              Jeżeli w postanowieniu SR masz powiedziane, ze dzieci mają być z tobą, to po
              prostu nie oddajesz dzieci matce po spokaniu z nimi a przybyłym policjantom
              pokazujesz wyrok sądu.

              Jeżeli dopiero będziesz ustalać sądownie spotkania z dziećmi, to w pozwie musisz
              zawrzeć wniosek o zabezpieczenie powództwa (czyli spotkań z dziećmi) na czas
              trwania sprawy sądowej. Bez prawnika ani rusz.

              Jeżeli po postanowieniu sądu, że np. dzieci mają być przy matce a ty spotkania w
              takich a takich terminach, właścicielka nadal bedzie utrudniać kontakty, to po
              kilku takich razach zgłaszasz do prokuraktury lub na policję zawiadomienie o
              popełnieniu przestępstwa czyli poprzez niewykonywanie postanowień sądu. Jak
              dostanie grzywnę lub dwie to zmądrzeje. Wyrok sądowy możesz też np.
              rozplakatować w pobliżu jej miejsca pracy smile

              Jeśli zgłaszasz coś na policję, to lepiej osobiście na komendzie. Jeżeli odmówią
              przyjęcia zgłoszenia, to prosisz o numer służbowy policjanta (musi ci go podać)
              i piszesz skargę do jego przełożonego. Oczywiście wszytkie korespondencje z
              policją itp. w dwu egzemplarzach, z potwierdzeniami na kopiach itp.

              W tym wszystkim potrzebujesz prawnika. Skontaktuj się z KOPD i/lub idź do
              jakiejś kancelarii prawnej, tudzież postudiuj KRO i KPC.
              • a0003 Re: To nie "złośliwości" a działanie na szkodę dz 12.02.07, 15:01
                SR orzekł o równym prawach wobec dzieci i o równym udziale rodziców w
                wychowaniu dzieci.
                Wg. ex mam prawo jedynie do płacenia alimentów, z których ex opłaca rachunki
                (światło, gaz, woda, tel, Internet, TV satelitarna). O takim rozdysponowaniu
                otrzymywanych alimentów dowiedziałem sie od dzieci.
                • tata_tomek Re: To nie "złośliwości" a działanie na szkodę dz 12.02.07, 15:42
                  a0003 napisał:

                  > SR orzekł o równym prawach wobec dzieci i o równym udziale rodziców w
                  > wychowaniu dzieci.

                  Nie ma w postanowieniu nic o tym przy kim powinno pozostawac dziecko?! Więc
                  oboje macie do tego prawo i tym bardziej możesz zatrzymać dzieci przy sobie przy
                  pierwszej okazji; ale najpierw poradź się prawnika (idź do niego ze wszystkimi
                  dokumentami, bo może coś przeoczyłeś)

                  > Wg. ex mam prawo jedynie do płacenia alimentów,

                  Dlatego nazywam ją właścicielką dzieci, bo nazwanie matką byłoby obrazą dla
                  innych matek

                  > z których ex opłaca rachunki
                  > (światło, gaz, woda, tel, Internet, TV satelitarna).

                  Niestety prawo nie nakłada na rodziców obowiązku rozliczania się z alimentów
                  branych na dziecko. Jeżeli natomiast kupujesz coś dzieciom sam to zachowuj
                  koniecznie wszytkie paragony, kwitki itp.
    • boazeria Re: złośliwości byłej żony 12.02.07, 11:34
      Nie rozumiem ex zon czy tez ex mezow- kiedy malozonkom nie udaje sie byc razem
      i sie rozstaja to dlaczego wciagaja w te gierki dzieci? A co one winne?
      Przeciez jak maz przestanie mnie kochac i zechce odejsc to mimo rozwodu nadal
      jest ojcem mojego dziecka. Dlaczego mialabym zabraniac widywac mu sie ze swoim
      dzieckiem?
      Glupie baby czemu tak robicie? No chyba ze ex maz bil wasze dziecko albo
      psychicznie sie znecal?
    • bj32 Re: złośliwości byłej żony 12.02.07, 20:26
      Dodatkowo Ci poradzę, żebyś znalazł dla młodszej dobrego psychologa. Po
      pierwsze nawet bez tych cudeńków, które wyprawia Twoja ex małej i tak pewnie
      jest potrzebny (rozwód rodzicw to trauma). Po drugie zawsze masz jakąś "osobę
      urzędową" (tak to nazwijmy), która widzi, że dbasz o dziecko i które
      obiektywnie oceni w jakim stanie psychicznym jest dziecko i z jakich przyczyn.
      Była żona i tak pewnie na poświadczenie tego, jaką jest dobrą matką będzie
      mogła zawezwać chociażby pediatrą, bo to ona na wszelie badania szczepienia czy
      co tam chodzi z córkami.
      Do policji faktycznie musisz się zgłosić osobiście, jeśli trzeba, podpisz
      protokół zgłoszenia. Na telefon mają prawo nie przyjechać do sprawy rodzinnej.
      Jeśli będą robić dalej wstręty, to zgłoś zwierzchnikowi, a nawet w Komendzie
      wijewódzkiej, jeśli będzie trzeba. Ale z doświadczenia Ci podpowiem, że lepiej
      przyjść do nich "z prośbą o pomoc", bo jak się czują potrzebni, to są bardziej
      do tej pomocy chętniwink Wiem, jak to głupio brzmi, ale działa.
      • a0003 Re: złośliwości byłej żony 13.02.07, 08:51
        bj32 napisała:

        > Dodatkowo Ci poradzę, żebyś znalazł dla młodszej dobrego psychologa. Po
        > pierwsze nawet bez tych cudeńków, które wyprawia Twoja ex małej i tak pewnie
        > jest potrzebny (rozwód rodzicw to trauma). Po drugie zawsze masz jakąś "osobę
        > urzędową" (tak to nazwijmy), która widzi, że dbasz o dziecko i które
        > obiektywnie oceni w jakim stanie psychicznym jest dziecko i z jakich
        przyczyn.
        > Była żona i tak pewnie na poświadczenie tego, jaką jest dobrą matką będzie
        > mogła zawezwać chociażby pediatrą, bo to ona na wszelie badania szczepienia
        czy
        >
        > co tam chodzi z córkami.
        > Do policji faktycznie musisz się zgłosić osobiście, jeśli trzeba, podpisz
        > protokół zgłoszenia. Na telefon mają prawo nie przyjechać do sprawy
        rodzinnej.
        > Jeśli będą robić dalej wstręty, to zgłoś zwierzchnikowi, a nawet w Komendzie
        > wijewódzkiej, jeśli będzie trzeba. Ale z doświadczenia Ci podpowiem, że
        lepiej
        > przyjść do nich "z prośbą o pomoc", bo jak się czują potrzebni, to są
        bardziej
        > do tej pomocy chętniwink Wiem, jak to głupio brzmi, ale działa.

        dzięki
        akurat pedijatra może zaświadczyć, że to ja przychodzę i przychodziłem zawsze z
        chorymi dziećmi, a także stomatolog, ortodonta a nawet fryzjerka.
        Tak jak wcześniej pisałem to ja byłem dla moich córek matką. Zachowanie ex
        tłumaczono w ten sposób, że jest w szoku po porodowym. Tylko jak długo może
        trwać szok po porodowy, 10 lat?
        • bj32 Re: złośliwości byłej żony 13.02.07, 09:20
          A nie no, ja nie miałam nic złego na myśli. Z dobrego serca podpowiedziałam,
          nie znając szczegółów.
          A ten szok poporodowy faktycznie przydługisad W stan chroniczny jej przeszedł?
          • a0003 Re: złośliwości byłej żony 13.02.07, 09:54
            Nieszkodzi.

            Moja ex przez 10 lat nie wiedziała praktycznie, co to znaczy zajmować się
            dziećmi, robić zakupy zajmować się domem. Jeżeli już coś robiła to dla pozoru.

            Jeden dzień z kalendarza zgodnego pożycia małżeńskiego.

            Pracując w systemie zmianowym wracałem z pracy nie kładłem się spać. Jedną
            córkę odwoziłem do przedszkola drugą do szkoły, w drodze powrotnej robiłem
            zakupy. A jak moja ex wymyśliła, że będzie miała sklep papierniczy ( zresztą o
            tym dowiedziałem się ostatni, bo decyzję podjęła konsultując się ze SWOJĄ
            rodziną – czyli mamusią i siostrami) to nie było mi dane położyć się spać tylko
            miałem obowiązek jechać z nią do hurtowni po towar do sklepu, pomóc w
            rozłożeniu towaru na półki. No i nareszcie miałem godzinkę może półtorej
            wolnego, szedłem odwiedzić chorego ojca, który leżał od kilku lat w łóżku
            sparaliżowanemu. Bo za chwilę musiałem jechać odebrać starszą ze szkoły. Potem
            przygotować coś na obiad ( lepiej gotuję od ex – co ją zawsze rozwścieczało).
            Odebrać młodszą z przedszkola, potem nakarmić dzieciaki, odrobić z nimi lekcje
            i jechać po panią ex (bo bidulka zmęczona po 8 godzinach siedzenia w sklepie).
            Ponownie odwiedzałem rodziców, pomagałem przy chorym. Chwilka drzemki i
            szykować się do pracy na noc. Bo następnego dnia powtórka z rozrywki.


            Kochamy ludzi za dobro, które dla nich uczyniliśmy.
            Nienawidzimy ludzi za to zło, które im wyrządziliśmy.
            • bj32 Re: złośliwości byłej żony 13.02.07, 14:00
              Jak długo byłeś w stanie sprawnie funkcjonować i nie spowodować np. żadnego
              wypadku oraz nie zawalić żadnego obowiązku śpiąc powiedzmy 1,5, czy nawet 3
              godziny na dobę?
    • bj32 Re: Tu może zapytaj 13.02.07, 14:37
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=66&w=57155701&v=2&s=0
      Pewnie też coś podpowiedzą.
Pełna wersja