a0003
11.02.07, 20:01
Moja była żona w czasie trwania małżeństwa nigdy nie była prawdziwą matką.
Opieka nad dziećmi od niemowlęctwa do rozwodu byłą moim zadaniem. Nie skarżę
się , sprawiało mi przyjemność karmienie, kąpanie ,usypianie, zabawy,opieka
włącznie z wizytami u lekarza czy w szkole. Żona nie pracowała, dbałą jedynie
o obiadki dla swoich sióstr które codziennie przychodziły żeby się nażreć .
Teściowa, która niestety mieszkała razem w jednym domu z nami rządziła
wszystkimi, ja cierpliwie znosiłem tą całą sytuację do czasu. Po rozwodzie u
mojej ex nagle obudziły się "uczucia macierzyńskie". Za wszelką cenę trzyma
dzieci przy sobie zabrania przychodzenia do mnie i ciągnie kasę ile wlezie.
Jestem bezsilny, bo nasze sądy za wszelką cenę zmuszają dzieci do
zamieszkania z matką , mimo że opinia psychologów wyraźnie określa że dzieci
są bardzo emocjonalnie związane z ojcem. Błędne koło: dzieci chcą być ze mną
a nie mogą, ex ciągnie kasę rzekomo na dzieci, ale z tego rozlicza sobie
rachunki na dom nie kupując dzieciakom niczego i tak im to tłumaczy, kontakty
ze mną są sporadyczne i bardzo kontrolowane............ KASA ZASŁONIŁA JEJ
TRZEŹWOŚĆ MYŚLENIA. Co mam robić??????????????