Dodaj do ulubionych

Targujecie się w sklepach??

15.02.07, 10:11
Wczoraj kupiliśmy małemu spacerówke, część wózka sponsorowała ciocia (z
ameryki ;ppp) Więc wybraliśmy jedne z najdroższych. I pytam żone czy mam się
targować, zabroniła micrying A szkoda bo pewnie zbiłbym pare procent. Jak
kupowaliśmy fotelik to wyciągnołem od kobiety zabawke dla małego gratis- choć
wkużyła mnie baba bo tak przewracała oczami jakbym próbował te kaczki
wyżebrać- no cuż na prowincji byw różnie. I tak właśnie przy droższych
zakupach staram się zbić z ceny. Mój brat stara sie zbić zawsze nawet na
różny na dzień kobiet dla żony;ppp ale to już lekka przesada moim zdaniemwink
Obserwuj wątek
    • paluchowa Re: Targujecie się w sklepach?? 15.02.07, 11:10
      Witam! Do targowania się ogromne zdolności ma mój mąż, więc ja już na szczęście
      ich nie muszę mieć. Jeżeli coś jest w moim guście, pytam o cenę, kupuję i
      wychodzę ze sklepu. A dla mojego małżonka "zapytanie o cenę" to pierwszy krok
      do ulubionej zabawy smile Ostatnio kupowaliśmy samochód (używany) - zbił z ceny
      1,5 tyś. PLN mimo, że samochód był w bardzo dobrym stanie i nic mu nie
      brakowało. Ma to oczywiście swój plus, bo możemy dzięki temu zamówić brakujące
      do kuchni szafki (jesteśmy na etapie urządzania domu).Na szczęście mąż targuje
      się przy zakupach o znacznej wartości. W innym przypadku kopię go (lekko) po
      kostkach dając do zrozumienia, że przesadza.
      • egon26 Re: Targujecie się w sklepach?? 15.02.07, 11:39
        Zabawa jest fajna a satysfakcja ogromna gdy się uda wycisnąć pare groszy.
        Oczywiście warto mieć też oriętacje co ile powinno kosztować. Za drewniane
        meble kuchenne facet chciał nam piliczyć 2x wiecej niż tak naprawde były warte.
        Z nim akurat nie udało sie targowanie wink Ale nie kupiliśmy u niego i dzięki
        jego pazerności która nas przeraziła, zmobilozował mnie do zoriętowania się ile
        tak naprawde kosztują częsci z których on te meble składa. Okazało się że koszt
        materiałów - naprawde wypasionych- to 35-40% ceny którą nam podał. Do tego
        doszło jeszcze wyjnajęcie stolaża który jak za 2 dni roboty skasował dużo- i
        można się było z nim targować. Ale i tak sumarycznie zapłaciliśmy 50% z tego co
        u sprzedawcy.
        • your_and Re: Targujecie się w sklepach?? 15.02.07, 11:52
          > tak naprawde kosztują częsci z których on te meble składa. Okazało się żekoszt
          > materiałów - naprawde wypasionych- to 35-40% ceny którą nam podał.

          Cóż, kosztowało cię to czas i ryzyko że materiały i rozwiązania nie są
          optymalne. Jak coś zacznie się z czasem sypać, nie pasować, producent
          materiałów bedzie winił stolarza a stolarz źle dobrane materiały które sobie
          zażyczyłeśsmile
          Dla niektórych te 40% jest warte know-how, zaoszczędzonego czasu (przed i po
          ewentualnie po zakupie).
          • egon26 Re: Targujecie się w sklepach?? 15.02.07, 13:23
            Robienie mebli to nie loty na księżyc, nie ma tam niesamowitych technologi
            które były by problemem. Sam też bym je złożył ale wziołem stolaża który ma
            doświadczenie w pracy z drewnem.
            A te 50% które zaoszczedziłem to naprawde ładne pieniądze bo nie mówimy o
            meblach za 3 tyś. I faktycznie kosztowało mnie to 2-3 popołudnia by wszystko
            samemu załatwić. Ale nie wydając tych pieniędzy poprostu je zarobiłem i w
            przeliczeniu na godziny wyszło naprawde super.
                • egon26 Re: Targujecie się w sklepach?? 20.02.07, 12:29
                  p-iotr napisał:
                  > Egona za nic w świecie nie można przekonać do używania spell-checka. Ma po
                  > prostu w dupie nasz odbiór jego tekstów.

                  niczego nie mam w d..wink to pomówienia
                  Gdy mam napisać notatkę ręczną w zusie na poczcie czy gdzieś. Nie jestem w
                  stanie sprawdzać błędów- słownika ze sobą nie wezmę. Nie chce być postrzegany
                  jako idiota i nieuk. Pisząc tak chce was oswoić z tym ze są normalni ludzie
                  którzy mają z tym problem. Jeśli komuś z was przytrafi się dyslektyczne
                  dziecko, może pierwsza wasza myśl będzie „no cholera dyslektyk jak Egon- no
                  trudno.”, a nie że wasze dziecko jest głupie. Ja na własnej skórze odczułem
                  inteligentne pomysły mojego ojca uczenia się słownika na pamięć – nic to nie
                  dało. Dziękuje Bogu za to że mama wysłała mnie na testy. Bo pewnie pracowałbym
                  teraz w magazynie jakiegoś zapyziałego sklepu, jak jeden mój naprawdę
                  inteligentny znajomy- który na pewno też jest dyslektykiem ale rodzice nie
                  wysłali go na testy. Teraz jest coraz więcej ludzi pracujących online,
                  kontaktujących się przez gg i maile. Sam tak pracuje i wiem że nie ma czasu na
                  sprawdzanie błędów, nie lubię za każdym razem tłumaczyć i udowadniać że ta
                  dysleksja jest. Ale nie chce być postrzegany jak nieuka. I to jest dla mnie
                  ważne. To jest moja skromna walka by zyskać waszą akceptację takim jakim
                  jestem, dla siebie i dla podobnych do mnie. Moja polonistka LO akceptowała
                  mnie, lubiła czytać jak pisze i mimo że była polonistą z zamiłowania, rozumiała
                  że moje błędy są problemem którego przeskoczyć nie mogę. Nie mogę ukrywać tego
                  jaki jestem – bo nie wstydzę się tego. Znani ludzie przyznają się do bycia
                  homoseksualistami po to by akceptacja społeczna była większa dla tej grupy. Ja
                  przyznaje się do robienia błędów również po to by zyskać akceptacje dla ludzi
                  podobnych do mnie.
                  • agnieszkakabycz Re: Targujecie się w sklepach?? 20.02.07, 12:48
                    smilenie przejmuj się! tak naprawdę to Ci, którzy chcą uchodzić za super
                    wyedukowanych są nietolerancyjnymi przeciętnie wykształconymi, zaściankowymi
                    analfabetami funkcjonalnymi... wystarczy zrozumieć przekaz,żeby wiedzieć z kim
                    się ma do czynienia (od razu się domyśliłam ,żę jesteś dyslektykiemsmilea co do
                    targowania, to na zachodzie robią to prawie wszyscy,bo im ktoś jest bogatszy
                    tym bardziej jest świadom ile się na każdym produkcie zarabia!!!
                    • egon26 Re: Targujecie się w sklepach?? 20.02.07, 12:59
                      agnieszkakabycz napisała:
                      > smilenie przejmuj się! tak naprawdę to Ci, którzy chcą uchodzić za super
                      > wyedukowanych są nietolerancyjnymi przeciętnie wykształconymi, zaściankowymi
                      > analfabetami funkcjonalnymi...

                      Nie przejmuje sie wink W wysycigu szczurów dobże jest znaleść czyjś słąby punkt i
                      go napiętnować. Dysleksja u mnie powstała w wyniku krwiaka który uciskał mój
                      mózg po ciężkim porodzie. W zasadzie ciesze się że to tylko taka mała ułomność,
                      choć jakbym nie miał nogi ograniczeniu ludzie szybiej by zrozumieli czemu
                      ciężko jest mi grać w piłke wink Jednak wole tą noge mieć wink
                      Dzięki za wsparcie - pozdrawiam
                      • p-iotr Re: Targujecie się w sklepach?? 20.02.07, 14:27
                        Egon - rozmawialśmy już na forum o Twojej dysleksji, dysgrafii i jej
                        przyczynach. Opowiedziałeś już raz całą historię. Wtedy też doszliśmy (albo
                        pewnie tylko ja doszedłem) do wniosku, że po to są rozmaite narzędzia - w tym
                        edytory tekstu - żeby ich używać. Oczywiście Ty wiesz lepiej i wolisz się nad
                        sobą rozczulać. Teraz na forum jest więcej kobiet, więc i
                        wianuszek "rozczulonych" będzie większy.

                        Ja zaś powtarzam - nikt nie piętnuje Twoich problemów zdrowotnych, tylko
                        lenistwo. Więc nie zachowuj się jak za przeproszeniem baba, nie staraj się
                        wzbudzić u mnie poczucia winy, tylko używaj tego pieprzonego spell-checka.

                        pzdr

                        • egon26 Re: Targujecie się w sklepach?? 20.02.07, 14:59
                          p-iotr myślisz że wiecej czasu zajeło by mi pisanie textu w word'zie i
                          sprawdzenie tam błedów niż tłumaczenie ludzią co jakiś czas czemu te bledy
                          robie?? Gdzie tu jest lenistwo. "potwierdzam odbiur dokumentów" Tak mi ostatnio
                          pani w zusie kazała napisać. Nie użalam się na sobą wy znacie mnie tylko z
                          textów i wole tu narazić się na głupie docinki i śmiech, niż palić cegłe przed
                          babą która przeczyta "odbiur" i zwróci mi na to uwage. Jeśli ta pani kiedyś
                          czytała by moje wypowiedzi może nie zwróciła by na to uwagi.
                          Nikogo nie zmuszam do czytania moich postów - jesli się komuś podobają niech
                          czyta je jakie są- jeśli ma zastrzeżenia czytać ich nie musi.
                          • p-iotr Re: Targujecie się w sklepach?? 20.02.07, 16:09
                            Nie no, jasne. "Tak mi wygodnie i tak będę robił, bo tak, a komu się nie podoba
                            to wypad" - gdyby to było Twoje prywatne forum tobym się zgodził. Ale skoro
                            piszesz na forum publicznym to _szanuj_ innych, jeśli wymagasz, by Ciebie
                            szanowano. Tyle w tej kwestii.

                            pzdr


                            P.S. A pani w ZUSie możesz powiedzieć po prostu "jestem dyslektykiem, proszę mi
                            pomóc". Wielkie mi tłumaczenie. uncertain
                            • egon26 Re: Targujecie się w sklepach?? 20.02.07, 16:26
                              p-iotr napisał:
                              > P.S. A pani w ZUSie możesz powiedzieć po prostu "jestem dyslektykiem, proszę
                              > mi pomóc". Wielkie mi tłumaczenie. uncertain

                              To ja cię teraz prosze o pomoc. Jak będziesz w takiej sytuacji że ktoś ci karze
                              napisać coś odręcnie gdziekolwiek. To zób sobie taki exsperyment i zapytaj
                              panią jak się pisze to albo inne słowo "bo jesteś dyslektykiem". Potem opisz mi
                              jej reakcje i to czy tobie było wstd czy nie - choć dla ciebie bedzie to żart
                              wiec odczucia bedziesz miał inne. Powodzenia.
                              Nie dogadamy się nigdy w tej kwestji, ty to traktujesz od strony szacunku ja od
                              strony tolerancji. Pisze na forum publicznym ale wypowiedzi są moje prywatne i
                              nie naruszają regulaminu. Jak są wątki na forum których temat mi się nie podoba
                              poprostu je omijam. Ty możesz omijać wszystkie podpisane przezemnie.
                              • p-iotr Re: Targujecie się w sklepach?? 20.02.07, 17:39
                                Egon - tolerancja nie ma tu nic do rzeczy, bo Ty, choć masz możliwości, po
                                prostu niewiele robisz dla poprawy sytuacji. Zostawmy już tę biedną Panią w
                                ZUSie (choć myślę że poprosić o pomoc to ludzka sprawa), ale chodzi mi o
                                edytory tekstu. Zrozum, że narzędzia są po to żeby ich używać.

                                Tak samo osoba, która ma problem z nieprzyjemnym zapachem z ust używa
                                odświeżacza oddechu, ktoś inny za to ma sztuczną szczękę, bo nie ma zębów, ten
                                kto się nadmiernie poci używa antyperspirantów i częściej zmienia ubranie, a
                                jeszcze ktoś nosi okulary, bo bez nich nie widzi. A wszyscy mogliby
                                powiedzieć "mam to gdzieś, niech inni się dostosują".

                                pzdr
                                • egon26 Re: Targujecie się w sklepach?? 20.02.07, 21:57
                                  p-iotr napisał:
                                  > Egon - tolerancja nie ma tu nic do rzeczy, bo Ty, choć masz możliwości, po
                                  > prostu niewiele robisz dla poprawy sytuacji

                                  Tu się właśnie mylisz, choć wątpię by udało mi się ciebie przekonać. To jest
                                  dla ciebie problem chwili w której mnie czytasz, ja z tym problemem borykam się
                                  od lat. Może jestem naiwny myśląc że nawet ci ludzie którzy mnie lubią na forum
                                  inaczej będą patrzyć na ludzi mających podobny problem jak ja. Ale taki już
                                  jestem. System oceniania ludzi i dawania lub nie dawania im szansy na
                                  wykształcenie zależny do talentu do ortografii też uważam za niesprawiedliwy.
                                  Poprawianie błędów przez programy wcale nie jest poprawieniem sytuacji. Jest
                                  ukryciem tego jakim jestem, a tego ukrywać nie chce.
                                  • p-iotr Re: Targujecie się w sklepach?? 21.02.07, 09:55
                                    Egon, cały czas uciekasz od tematu.
                                    Jeśli się mylę (jak twierdzisz) to powiedz krótko - co robisz dla poprawy
                                    sytuacji?

                                    A jeżeli chcesz dostosować świat do siebie a nie na odwrót, to miej jaja i
                                    napisz to po prostu.

                                    pzdr
                                    • egon26 Re: Targujecie się w sklepach?? 21.02.07, 11:08
                                      p-iotr - krótko bo nie mam dziś czasu.
                                      Celowo nie używam programów sprawdzających błedy i z tym się nie kryje, robie
                                      to dla tego że wiem że teoria teroią a praktyka jednak jest wazniejsza. Ludzią
                                      obiło się o uszy ze dysleksja istnieje ale nie mają z dyslektykami kontaktu bo
                                      ci się chowają za programami sprawdzającymi błedy. Moim zdaniem lepiej dla
                                      dyslektyków będzie gdy ludzie będą mieli z nimi realny kontakt. Dlatego nie
                                      sprawdzam błędów.
                                      viking2 - na forum gdzie pisuje ludzie mnie znają p-iotr tez jest z tego forum.
                                      Gdybym wiedział że wątek trafi na główną strone gazety - sprawdziłbym te błedy.
                                      Niestety nie znasz dnia ani godziny wink
                                      Pozdrawiam
        • paluchowa Re: Targujecie się w sklepach?? 15.02.07, 12:02
          Z tą orientacją cenową to racja. Ludzie potrafią wcisnąć laikowi w danej
          dziedzinie badziewie za duże pieniądze. Jakość tych rzeczy lub usług niestety
          często nie jest wspólmierna z ceną. Ja mam to szczęście, że Paluch zanim na
          kupno czekoś się zdecydujemy porównuje ceny w necie (oczywiście jak można je
          porównać).
    • gov.single Re: Targujecie się w sklepach?? 15.02.07, 13:06
      Żałuje-ale nie. Nie umiem, mam opory-nie potafie zrobić z tego zabawy. Nawet w
      krajach w których nie da sie kupowac bez targowania ja najchetniej zaplaciłabym
      rzucona kwota i tyle.
      Ot...taka moja ułomnośc...
      Nikt nie jest doskonały.
    • bj32 Re: Targujecie się w sklepach?? 15.02.07, 16:04
      Jak np. coś mam kupić na placu i najlepiej jak mąż jest gdzieś kawałek dalej,
      to owszem. On też się targuje, ale mi nie pozwala, ciekawe, czemu?
      Ale nie mam z tego jakiejś szczególnej frajdy, może dlatego, że ogólnie nie
      znoszę kupować czegokolwiek...
      • alienxxx Re: Targujecie się w sklepach?? 19.02.07, 16:28
        targuje sie praktycznie przy kazdym zakupie
        dlaczego? bo lubie...
        poza tym znam troche realia i wiem, ze ceny zaproponowane przez sprzedawcow sa
        cenami wyjsciowymi, od ktorych niemalze zawsze sa w stanie zejsc kilka do
        kilkudziesieciu procent
        oczywiscie sa wyjatki - np. jesli robie zakupy w hipermarkecie lub kupuje chleb
        i maslo w osiedlowym sklepiku
        • mmaster Re: Targujecie się, niekoniecznie, sklepach?? 19.02.07, 23:03
          Czołem! Miewam czasami tak, że nie umiem się targować, tj. za szybko ulegam
          sprzedawcy gdy mówi NIE na propozycję zmniejszenia ceny bądź jak mówi, że nie
          może zejść niżej... bla ...bla ...bla.
          Najbardziej jednak staram się targować / przekonywać, do swojego w chwili, gdy
          mi policjant chce dać mandatbig_grin Póki co udaje mi się liczyć na wyrozumiałość,
          mimo, że ostatnio trafiłem na ewidentnego łapówkarza - i nie dałem i nie
          dostałem mandatu. big_grin

          P.S. Słownik ort. jednemu z przedpiszących też by się przydał.
    • pantera22 Re: Targujecie się w sklepach?? 19.02.07, 16:23
      ja w 80% przypadkow zakupow niezywnosciowych..TAK..wiadomo ze im drozszy towar
      mozna wynegocjowac cene nizsza o kilka % wartosci...albo dostac jeszcze malego
      gratisa...najchetniej na placu, taka forma targowania to niezla zabawa i
      pozartowac mozna jak sie trafi na kogos z poczuciem humoru..poza tym kupujac cos
      na gieldzie (samochod, telefon etc.) to nawet powiedzialabym obowiazkowo...
      • napolnoc Re: Targujecie się w sklepach?? 19.02.07, 16:41
        Czesto sie targuje. Oczywiscie nie w spozywczaku, ale przy innych zakupach.
        Przyklady z ostatniego tygodnia:
        - w drogim butiku utargowalam 40% przeceny na szalu, oryginalna cena to 250 zl
        - dzis utargowalam (telefonicznie !) 700 zl na graniturze slubnym

        Narzyczony nie ma talentu do negocjacji, wstydzi sie. Ja wrecz przeciwnie,
        szcegolnie w przypadku "uslug" targuje sie namietnie, bo wiem, ze czesto ceny sa
        wziete z sufitu. Jestesmy w trakcie przygotowan slubnych i wyraznie widze jak
        wielu ludzi "pasie sie" na mlodej parze, ktora niezorientowana przeplaca
        praktycznie za wszystko smile
    • andy85 Re: Targujecie się w sklepach?? 19.02.07, 17:21
      Jasne! Nie targuję się przy drobnych zakupach, chociaż jeżeli mają dziwnie
      wysoką cenę, to zwracam uwagę, że konkurencja ma taniej i wtedy też opuszczą
      parę procent. Sprzedawca nie straci, a ja mam satysfakcję, że udało się wyrwać
      parę groszy. Przy dużych zakupach obowiązkowo. Np szukając auta i wybierając
      między kilkoma markami udało mi się wstępnie wynegocjować ceny niższe od 7-14%
      co w liczbach bezwzględnych daje 6000-11000. Szukam dalej. Niektórzy dealerzy
      proponują od razu ceny dosyć mocno odbiegające od katalogowych dlatego wiem, że
      i innych można rozmiękczyć. Z reguły to się udaje.
      Mamy wolny rynek i nie ma cen regulowanych, dlatego co utrgujesz to twoje.
    • ppo Zależy, co kupujemy :D 19.02.07, 20:26
      Chleb- nie wygłupiamy się z targowaniem. Samochód- targujemy się i to ostro! big_grin

      pytam żone czy mam się
      > targować, zabroniła mi

      >na prowincji byw różnie

      O to to! Właśnie to sobie pomyślałem. Sprzedawca pewnie też big_grin Moja rada: rób
      zakupy bez żony.
    • mlody-inwestor Targuja to sie raczej ludzie w krajach malo rozwin 19.02.07, 20:29
      rozwinietych. W krajach gdzie wlasciciel sklepu jest tez od razu sprzedawca.
      Natomiast wszedzie tam gdzie wystepuja cale sieci sklepow (vide franszczyzna) targowanie sie nie ma najmniejszego sensu - bowiem ten z ktorym rozmawiamy nie jest wlascicicilem a tylko szarym pracownikiem. A nawet jak rozmawiamy z "szefem" sklepu a sklep jest na zasadzie franszyzny to tez nic sobie nie utarguejmy...

      Targuja to sie raczej w III swiecie. Taka jest obiektywna prawda.
      • trevik Re: Targuja to sie raczej ludzie w krajach malo r 19.02.07, 20:37
        Nie masz zielonego pojecia o III swiecie.
        Ludzie bez kompleksu biedy targuja sie zawsze przy na tyle wysokiej mozliwej
        oszczednosci, ze:
        1) czas poswiecony na targowanie sie bedzie splacony z nawiazka przez uzyskany upust
        2) cena jest bardzo niska
        3) kupuje sie artykul z grupy tzw. "luksusowych" (co jest efektem dzialania
        specow od perswazji - masowe targowanie sie to duzy problem handlowcow, bo
        zajmuje duzo czasu i obniza zyski a do tego jeden targujacy sie odpowiednio
        glosno klient potrafi zdemoralizowac kilku postronnych klientow),

        T.
      • nat.ka Re: Targuja to sie raczej ludzie w krajach malo r 19.02.07, 20:47
        co Ty mówisz, im bardziej, jak to określasz, "rozwinięty" kraj, czyli bogatszy,
        tym więcej kasy będa zbijać handlowcy na tanich relatywnie towarach, dlaczego
        niby za sweter made in india z zary mam płacić 300 zł skoro kosztuje de facto
        5? 10 % to minimum co powinno dac sie zbyc, marże są tak wielkie, że handlowcom
        nie zaszkodzi.
      • viking2 Re: Targuja to sie raczej ludzie w krajach malo r 20.02.07, 03:09
        mlody-inwestor napisał:
        > Targuja to sie raczej w III swiecie. Taka jest obiektywna prawda.

        Zalezy o co. W calusienkiej Ameryce Polnocnej jeszcze sie nie zdarzylo by ten,
        kto kupil samochod albo dom bez targowania (bardzo niewielu takich jest) nie
        mial przyznanej nagrody "Jelenia Miesiaca".
        O domy, to sie, kochany, targuja ludzie kupujacy posiadlosci za poltora miliona
        papieru, czy dwa - i to najczesciej skutecznie: zawsze te 80 czy 100 tysiecy
        utarguja. Bylo nie bylo, nowy Mercedes dla zony w prezencie i tym chetniejsza
        bedzie te nowa sypialnie na pietrze wyprobowac...
        O samochody 90% kupujacych targuje sie czynnie (w odpowiedzi na cene 36 tysiecy
        rzucona przez dealera odpowiadaja "a gdzie tam, najwyzej 29" itd), pozostale 9%
        targuje sie biernie (mowia grzecznie "dziekuje" i zabieraja sie do wychodzenia,
        juz przy drzwiach dogania ich sprzedawca, oferujac kolejna cene, juz nizsza o
        tysiac czy dwa). Moze 1% sie i wcale nie targuje i to sa wlasnie ci "nagrodzeni".
      • esmeralda_pl Re: Targuja to sie raczej ludzie w krajach malo r 20.02.07, 11:09
        a co to jest "franszczyzna"... znam franczyzę... ale tego tu nie smile
        ja się nie targuję - jak mnie na coś nie stać, to nie kpuję...
        ostatnio byłam w Kruku i koleś kupował (swoją drogą brzydki) pierścionek
        zaręczynowy za prawie 8 tys. Jeszcze dobrze go nie obejrzał, ale już zapytał
        ile sprzedająca mu spuści... koleś był w typie łysy łeb i brak karku...
    • paulina.galli Re: Targujecie się w sklepach?? 19.02.07, 21:35
      Nie umiem sie targować
      czego bardzo żałuje smile

      kiedys targowanie się bylo czescia zakupów - potem w przasnej rzeczywistosci
      prl-owskiej "tradycja" targowania zanikla (moze gdzies na wiejskich targach
      byla obbecna)
      moze szkoda?smile
      moze kupowanie bylo by tez jakas zabawa?

      Mieszkalam pare lat temu - przez prawie rok w Trypolisie(Libia)- ehhh .... tam
      to sie lud arabski umiał targowac na suku smile
      Jak na teatr sie patrzylo - jeden zachwalal, drugi rzucal towar z obrzydzeniem ,
      krzyczeli machali raczkami - wesolo bylo smile
      ale konczylo sie tak ze obie strony zadowolone smile
      co wiecej ... dla tamtych ludzi NIE targowanie sie bylo smiertelna obraza i
      brakiem poszanowania ich kupieckiego zawodu
      On tam stal nie tylko po to zeby sprzedac ale zeby sie potargowac!smile
      I nie targowanie sie bylo mega chamstwem smile
    • krzysta1 Re: Targujecie się w sklepach?? 20.02.07, 00:27
      Bardzo lubię negocjacje cenowe. Ostatnio kupowałem żonie rękawiczki skórzane i
      zamiast 70 zapłaciłem 50 zł po jednym pytaniu: "Czy cena jest ostateczna?"
      Także nawet nie musiałem się targować. Wiem, że nawet w dużych sklepach
      sieciowych pracownicy mają możliwości udzielenia rabatów, dlatego warto się
      targować. A żona rzeczywiście rzadko się targowała w sklepach, ale widząc
      efekty, coraz częściej zauważam, że próbuje negocjować ceny.
      • mniklas5 Re: Targujecie się w sklepach?? 20.02.07, 01:43
        uwazam ze targowanie sie w sklepach w naszej kulturze jest prymitywne i
        nieetyczne, nigdy nie bylem swiadkiem w zadnym kraju w Europie czy Stanow zeby
        ktos sie targowal w malych sklepikach czy duzych super/hipermarketach, cena
        jestjedna i sa wyprzedaze, co innego zakup samochodu.Kazdy ma poczucie wartosci
        towaru i po to jest komkurencja aby cena byla wypadkowa popytu i podazy.
        W kulturach wschodu nie targowanie jest wyrazem pogardy dla sprzedawcy, np
        kupujac mape na ulicy w Istambule cena wywolawcza byla chyba 700tys tureckich
        pieniedzy, cena ktora zaplacilem byla 145 tys , czyli okolo 2.2 dol USA
    • zmarznietawiewiura Re: Targujecie się w sklepach?? 20.02.07, 09:29
      Targowanie sie nikomu nie uwłacza. a tak nawiasem panie EGON gramatyka!!!!!!!!
      Nie pisze się zoriętować tylko zorientować, wkużyła tylko wkurzyła, wyciągnołem
      tylko wyciągnąłem, stolaża tylko stolarza. Tragedia. ludzie kończą szkoły i
      stają sie wtórnymi analfabetami. pozdrawiam
    • nie-niebieska Re: Targujecie się w sklepach?? 20.02.07, 09:32
      jasne! kupilam taniej lodowke i pralke w ten sposob 10% taniej i jeszcze mi za
      free do domu przywiezli
      ceny w sklepach sa zawyzane i to znacznie, nie sadze, aby sklep na sprzedarzy
      jeszcze tracil
      najlepszy tego przykladem sa wyprzedaze, zobaczcie jak ceny wtedy leca, a jestem
      pewna, ze sklep na tym jeszcze zarabia tylko mniej, w koncu skladowanie takich
      gratow tez ich kosztuje, lepiej wiec mniej zarobic na starych rzeczach a odbic
      sobie na nowych
    • egon26 Właśnie targuje się o słownik- biorę sprzedawce.. 20.02.07, 10:11
      ... na przetrzymanie wink
      Forum to nie jest artykuł czy też poważne służbowe pismo – jest pisane na
      szybko i często nie do końca gramatycznie. A że z ortografii lekko kulawy
      (jestem dysleksja) stąd też i błędy się zdarzają. Teraz używam programu
      sprawdzającego błędy więc raczej ich nie będzie. Poza tym ja się na stronę
      główną nie pchałem – jeśli się wam nie podoba nie czytajcie po prostu. To miała
      być koleżeńska dyskusja na naszym forum.
        • ziuta111 Re: I jeszcze jedno ;))) 20.02.07, 11:50
          Bardzo nieładnie, że uwagi po tobie "spływają", świadczy to raczej kiepsko o
          tobie. A dysleksją się nie tłumacz, bo to tłumaczenie lenia. Jak jest się
          zdolnym i pracowitym to można zapamiętać jak się jaki wyraz pisze. A poza tym
          robisz również błędy gramatyczne, których dysleksją wytłumaczyć nie sposób.
          • egon26 Re: I jeszcze jedno ;))) 20.02.07, 12:03
            ziuta111 napisała:
            > Bardzo nieładnie, że uwagi po tobie "spływają", świadczy to raczej kiepsko o
            > tobie. A dysleksją się nie tłumacz, bo to tłumaczenie lenia. Jak jest się
            > zdolnym i pracowitym to można zapamiętać jak się jaki wyraz pisze. A poza tym
            > robisz również błędy gramatyczne, których dysleksją wytłumaczyć nie sposób.

            Pani też dyslektyczka ?? Pani się udało zapamietać jak się wyrazy pisze??
            Gratuluje. Idąc za pani myśleniem matematyki, ładnego malowania, garania na
            instrumentach muzycznych i wielu innych też można by sie nauczyć. Może najpierw
            wypadło by sie choc troche zapoznać z tematem dysleksji a potem zabierać głos w
            tej sprawie. Gdyby łatwo było sie tego nauczyc problemu by nie było- jednak
            problem jest. A spływa to po mnie dlatego że co druga osoba uważa że ameryke
            odkryłą i próbuje mi dowalić.Ma siąść i płąkać - jestem jaki jestem nie wstydze
            się tego. Odrobina tolerancji w postrzeganu innych by się przydała. To niejest
            konkurs literackji, na wypracowanie maturalne to mi też nie wygląda, więc na
            gramatyke tutaj nie zwracam zbytnio uwagi. Zresztą jak większość piszących.
            • ziuta111 Re: I jeszcze jedno ;))) 20.02.07, 14:18
              Niestety, jeszcze istniej coś takiego jak talent!
              Z tematem dysleksji zapoznana jestem dogłębnie i dlatego wiem, że pracą można
              ją nadrobić. Ale ty mi na pracusia nie wyglądasz, bo skoro uważasz, że rzekoma
              dysleksja zwalnia cię z pamiętania, że nazwy kontynentów pisze się wielką
              literą, to jesteś po prostu leniem i leserem i tyle na ten temat.
              Ponadto, jeśli zna sie gramatykę, to pisze się gramatycznie a jeśli się nie zna
              to "Święty Boże nie pomoże", więc się nie tłumacz, że nie zwracasz uwagi.
              Oczywiście wygodnie jest się usprawiedliwiać z własnej ignorancji, zamiast
              włożyć trochę wysiłku, aby się z niej wydostać.
              Niemniej jednak, jeśli ci z tym dobrze to proszę bardzo. Ja po tobie płakać nie
              będę.
              • egon26 Re: I jeszcze jedno ;))) 20.02.07, 14:34
                W czasach gdy mi stwierdzono dysleksje praca nad nią kończyła sie na
                wystawieniu zaświadczenia. Wiem że teraz jest inaczej i jeśli wykryje się ją w
                młodym wieku mogą pomóc rózne zajęcia. Chocby zajęcia z rytmiki które ułatwiają
                dyslektyką normalne czytaie. Ja już jestem na to za stary i poprostu czasu już
                nie mam. Wole spędzić ten czas z rodziną lub w pracy bo na życie zarabiać też
                musze. Ziuto nie znasz mnie a rzucanie wyzwisk przez tak oświeconą osobe jak ty
                nie najlepiej o tobie świadczy. Kwestja talentu jest też ważną sprawą jedni
                mają talent do ortografi inni do innych rzeczy matematyka, sztuka itd. Tylko ci
                inni nie próbują wmawiać komuś że jeśli nie ma talentu do tego co oni to jest
                jak to suptelnie napisałaś leserem. Wiecej tolerancji słoneczko, w życiu bywa
                różnie czasem jest się w większości, czasem w mniejszości i wtedy człowiek
                rozumie jak ważna jest tolerancja.
                Pozdrawiam
                • macadam Re: I jeszcze dwie sprawy 20.02.07, 14:53
                  Po pierwsze: Franszyza - klauzula umowy ubezpieczeniowej, zastrzegająca
                  ograniczenie sumy odszkodowania (za słownikiem Kopalińskiego),
                  Franczyza - system sprzedaży towarów, usług lub technologii na ścisłych
                  zasadach (za długo pisać, jakich).
                  Po drugie: Jeśli chodzi o dyslekcję, dysortografię i wszystkie dys..., to jest
                  takie powiedzenie: "Pokazują ułomność, nazywają ją zaletą".
            • jelon_p Re: I jeszcze jedno ;))) 20.02.07, 16:54
              Naprawde dziwie Ci sie, ze masz sile i ochote sie uzerac z ludzmi, ktorzy
              czepiaja sie ortografii zamiast meritum. Pierwsze przykazanie szczesliwego
              czlowieka wszak mowi: "Nigdy nie przejmuj sie opiniami o sobie osob na ktorych
              Ci nie zalezy" wink
              • egon26 Re: I jeszcze jedno ;))) 20.02.07, 17:00
                jelon_p napisał:
                > Naprawde dziwie Ci sie, ze masz sile i ochote sie uzerac z ludzmi, ktorzy
                > czepiaja sie ortografii zamiast meritum. Pierwsze przykazanie szczesliwego
                > czlowieka wszak mowi: "Nigdy nie przejmuj sie opiniami o sobie osob na ktorych
                > Ci nie zalezy" wink

                Co racja to racja. Chyba do 50 postu zlewałem to wszystko, potem miałem napisac
                jeden post sprostowujące i wpadłem w wir dyskusji wink Szkoda czasu i zdrowia.
                Dzięki wink
            • viking2 Re: I jeszcze jedno ;))) 21.02.07, 02:57
              egon26 napisał:
              > instrumentach muzycznych i wielu innych też można by sie nauczyć. Może najpierw
              >
              > wypadło by sie choc troche zapoznać z tematem dysleksji a potem zabierać głos w
              >
              > tej sprawie. Gdyby łatwo było sie tego nauczyc problemu by nie było- jednak
              > problem jest. A spływa to po mnie dlatego że co druga osoba uważa że ameryke
              > odkryłą i próbuje mi dowalić.Ma siąść i płąkać - jestem jaki jestem nie wstydze

              Egon, ludzie na forum sie nawzajem nie znaja - nie wiedza, czy ktos (na przyklad
              Ty) ma dysleksje, czy jest po prostu niestaranny. Zgadzam sie, ze zawsze znajda
              sie tacy, ktorzy sprobuja Ci "dowalic" (takie charaktery chyba, nic sie na to
              nie poradzi), ale tez czasami cos Ci tam wytkna i normalni forumowicze,
              zniecierpliwieni zalewem bylejakosci i niedbalosci wszedzie (nie tylko na
              forach). Sam bym to zrobil, ale zanim zdazylem, natrafilem na Twoj post z
              wyjasnieniem o dysleksji. Wiadomo, ze wiekszosc tych normalnych forumowiczow to
              zrozumie i nie bedzie sie Ciebie czepiac (masz pierwszy przyklad : ja nie bede).
              A z tych "dowalaczy" to tez niejednemu zrobi sie glupio, tylko za skarby sie do
              tego nie przyzna.
              A poza tym, sam juz znalazles sposob: program sprawdzajacy ortografie, wiec
              problem przestaje istniec.
      • miahexe dogryzaja, bo taka nasza polska natura 20.02.07, 11:32
        trzeba dokopac komus, zeby miec dobra dzien.
        Ale moge ich tez wytlumaczyc, dla kogos kto nie jest dysortografem, takie bledy
        po prostu gryza w oczy. Ja sama powstrzymalam sie od zlosliwego komentarza tylko
        przez grzecznosc i dlatego ze watek mi sie podoba. Trzymaj sie, ale sprawdzaj,
        czy nie robisz bledowwink
    • egon26 Stowarzyszenie sprzedawców polskich;) Nie lubi ... 20.02.07, 11:35
      ..targowania się.
      Tak czytam te posty za i przeciw i taka myśl mi się nasunęła ze ci co przeciw
      to pewnie sami coś sprzedają wink
      Złe podejście. Ludzie wychodzą z założenia że jeśli poproszą o rabat ktoś
      potraktuje ich jak biedaków. Tak chyba nasza polska mentalność, zastawa się a
      postaw się. Wolimy być postrzegani na bogatszych niż tak naprawdę jesteśmy.
      Niestety na tym korzystają sprzedawcy. Tak naprawdę to lepiej jest zarobić
      trochę mniej niż nie zarobić w ogóle. A to co my zaoszczędzimy na wydatkach
      jest tak naprawdę naszym zyskiem. Społeczeństwa bogate nie mają problemu z
      targowaniem się, nie mają kompleksu biedoty który przy próbie negocjacji ceny
      ktoś mógłby im zarzucić. Samo targowanie się jest też formą nawiązywania
      kontaktów miedzy ludzkich, nie idziemy w tłum, gdzie jedne, drugi, trzeci
      sprzedawca zachowuje się tak samo. Warto się targować i ze względów finansowych
      jak i też trochę ludzkich. Przy zakupie jednej rzeczy czasem jest trudni ale
      gdy są już 2-3 czemu nie, sprzedawca na pierwszej zarabia tyle ile chciał na
      drugiej może już zarobić trochę mniej – hurtem zawsze kupuje się taniej.
      Targowanie się u notariusza - REWELACJA - nie pomyślałem o tymwink))
    • sylwiastep Re: Targujecie się w sklepach?? 20.02.07, 12:06
      A ja mieszkam w Katarze, kraju arabskim. A Arabowie wrecz za obraze uwazaja,
      jesli sie nie targujesz.
      Kiedys wstydzilam sie targowac. Do tej pory sie wstydze. Ale nie tutaj. Tutaj
      jest wrecz zabawnie, gdy sie targuje, zwlaszcza na suku (rynku).
      Dzis np. kupowalam buty dla corki, cena 85 riali, pan powiedzial, ze kosztuja
      75, ale dla mne bedzie dobra cena. I byla: 50 riali smile
      Inna sprawa, ze ceny tutaj celowo sa zawyzane, bo przeciez targowac sie trzeba.
      Nie zapomne, gdy na poczatku mojego pobytu w Katarze poszlam do sklepu meble
      kupowac. A sprzedawca za mna jak cien chodzil. Dziwilam sie dlaczego. Ale tylko
      dopoki nie spodobalo mi sie cos. Przy pierwszych oznakach zainteresowania
      sprzedawca mowi:
      To kosztuje 120 riali (taka cena na metce), ale sprzedam za 100 smile smile
    • sport8 Re: Targujecie się w sklepach?? 20.02.07, 12:12
      Mam 16 lat i gdy w górach z kumplem szliśmy po targu to on kupował jakąś
      pamiątkę która kosztowała 9zł powiedział ze ma tylko 6zł a miał przeszło 20 i
      baba sprzedała za 6 zł.Chyba warto się targować.
      • anka_utko Re: Targujecie się w sklepach?? 20.02.07, 14:01
        pewnie!!!!
        kapitalna zabawa
        oczywiście nie wchodzą w grę hiper i supermarkety, ale jak na razie prawie w
        każdym sklepie jak coś kupowałam to się targowałam i spokojnie zbijałam cenę od
        kilku do nawet kilkuset złotych ( np. na monitorze lcd) i wcale nie uważam tego
        za "wiochę" wręcz przeciwnie.
        sama działam w branży ślubnej i wiem jak młodzi liczą pieniądze więc jak podaję
        cenę to po pierwsze nie biorę jej z kosmosu (no chyba że widać że komuś na cenie
        nie zależy tongue_out ) ale zawsze z tzw marginesem i patrzę jak ktoś reaguje, czasem
        sam się targuje czasem ja dyskretnie sugeruję że cena nie jest ostateczna,
        staram się wyczuć czy kogoś stać, pokazuję inne warianty. w końcu każda panna
        młoda chce wyglądać wyjątkowo smile i jesli ktoś się targuje to te 5% ma szansę
        wynegocjować
        • anka_utko Re: Targujecie się w sklepach?? 20.02.07, 14:04
          ach i jeszcze jedno
          egon nie przejmuj się złośliwcami, ja dyslektykiem nie jestem (chyba tongue_out )a
          czasem takie byki strzelam że aż "miło", a jak jeszcze moja 8-mio miesięczna
          córeczka siedzi mi na kolanach to dopiero "sadze kwiatki"
          pozdrawiam
    • olaj Re: Targujecie się w sklepach?? 20.02.07, 13:34
      Lubię się potargowac i mam nadzieję, że umiem, doskonaliłam się u speców na
      suku w Arabii Saudyjskiej smile)
      W Warszawie bez problemu prawie wszędzie można negocjowac ceny, poza chyba
      typowymi sieciówkami, gdzie sprzedawcy noie mają możliwości manewru. Targuuję
      lodówki, aparaty, samochód.
      U mnie w sklepie też się targują klienci - i wszyscy jesteśmy zadowoleni.
      Pozdr
      Ola
      • s.e.w.a jak się targować ? 20.02.07, 14:34
        czytam sobie to forum i nie ktore wpisy zalamuja mnie np. ze zrobie sobie cos
        samemu zamiast przeplacac, przeciez to zadna tajemnica ze za gotowy towar placi
        sie wiecej niz za "skladniki" i robocizne , gdybym wychodzil z takiego zalozenia
        to zbudowal bym sobie np. Jaguara troche drewna , skory , aluminium itp.
        Ja z natury sie nie targuje, glupio sie czuje , wyjatkiem sa "zakupy" od
        "straganiarzy" jakies pamiatki,koraliki takie pierdolki oraz zakupy bezpośrednio
        od 2 osoby, jednak w moim życiu jest dośc niewiele takich sytuacji.
        Jednak zauwazylem ze spora czesc z Was targuje sie o swetry w butikach (nie
        jakis second-handach) aparaty fotograficzne itp. I tu pytanie jak to sie robi
        wchodzę do takiego Euro i mowie że ten aparat nie jest dla mnie wart 1,5tys
        tylko 1tys i sprzedawca tak chetnie schodzi z ceny, przeciez Ci pracownicy maja
        gleboko czy to kupicie czy nie, on tam pracuje a ze swojej kieszeni nie bedzie
        doplacal 500zl do kazdego aparatu. Albo inaczej wchodze dajmy na to do GinoRossi
        (obuwie) i wale tekst że kiepską gume i szycie mają buty i oni propnują mi
        rabat...jakoś nie potrafie sobie tego wyobrazic?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka