Ciągłe pouczania żony :(

16.02.07, 11:09
Witam, od kiedy pojawił się nasz syn na świecie minęło 3 miesiące smile coż czas
leci smile problem polega tylko na tym że zdaniem mojej szanownej małżonki
wszystko robię przy nim źle sad żle przewijam, źle ubieram, źle trzymam, źle
mówię, źle kąpię i mógłbym tak pisać jeszcze długo co jeszcze źle robię ! Nie
wiem już jak z tym walczyć, próbowałem rozmawiać z nią że to ciągłe pouczanie
jest wkurzające, oczywiście niewiel to dało, zresztą nie uważam aby ona tak
wszystko doskonale robiła smile totalny odskok psychy, nie wiem czy to normalne,
dodam że przed porodem zupełnie spokojnie się dogadywaliśmy, nawet babci nie
chce go dać potrzymać bo wszyscy i wszystko na około robią źle !! sad czasami
to normalnie mam ochotę zabrać dzieciaka i gdzieś uciec daleko smile zresztą to
byłoby chyba najlepsze rozwiązanie smilepoza tym w domu żona zajmuje się tylko
dzieckiem, reszta na mojej głowie, chyba już wymiękam !

Pozdrawiam
    • arienne07 Re: Ciągłe pouczania żony :( 16.02.07, 11:28
      Widzisz, bo czasem po porodzie to niektóre kobiety tak mają. Urodziła dziecko i
      już czuje się spełniona. Ja mam koleżankę, która zawsze mężowi nadskakiwała,
      nigdy sie nie sprzeciwiała, nawet jak ją szarpało że głupio mówi to w
      towarzystwie tego nie powiedziała że sie nie zgadza bo..
      Jak była w ciąży na zwolnieniu, to z wielkim brzuchem schodziła trzy piętra w
      dól o 7mej rano, żeby mężulowi zrobić śniadanko przed pracą. Dla mnie choresmile
      Po porodzie wszystko sie zmieniło: cały czas go poucza i wytyka błędy w
      towarzystwie. Nawet daje do zrozumienia, że jest nazwijmy to nieudacznikiem, bo
      za mało zarabia. Takie hasła mnie jako gościa krępują. Odniechciewa mi sie
      odwiedzin, bo głupio się czuję.
      Może twojej żonie to z czasem przejdzie, jak sie hormony uspokoją i ustąpi
      zmęczenie. Ale rozmawiać należy zawsze. Kropla drąży skałębig_grinD
      • tata_tomek Re: Ciągłe pouczania żony :( 23.02.07, 13:44
        arienne07 napisała:

        > Widzisz, bo czasem po porodzie to niektóre kobiety tak mają.
        Problem nie w tym, że tak mają, tylko w tym, że niektórym już tak zostaje

        > Może twojej żonie to z czasem przejdzie, jak sie hormony uspokoją i ustąpi
        > zmęczenie. Ale rozmawiać należy zawsze.

        Nie 'zawsze'. Myślę, że jeśli po pół roku od porodu kobiecie nadal odbija, to
        będzie trzeba po poradę do odpowiedniego lekarza + szukać wsparcia u rodziny
        żony. Inaczej platoon 11 będzie do aż do dorosłości dziecka tylko domowym
        bankomatem.
    • your_and Re: Ciągłe pouczania żony :( 16.02.07, 11:54
      Na początek daj jej do przeczytania:
      Niestety to dla mężczyzn irracjonalny i niezrozumiały stan, porównywalny
      jedynie do zakochania (enromorfiny szaleją), wiec może być cieżko dotrzeć ze
      swoimi odczuciami.

      Pomóż mu zostać ojcem
      kobieta.wp.pl/kat,26339,wid,8229520,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=1
      • egon26 Re: Ciągłe pouczania żony :( 16.02.07, 12:06
        Czekałem aż mu to napiszesz wink Ale tym razem sie z tobą zgadzam.
        Jak to przeczyta możeszjej jeszcze wytłumaczyć że dzięki temu twoję wiezi z
        dzieckiem będą mocniejsze i wasze dziecko nie bedzie miało tylko super mamy ale
        i super ojca. Choć moim zdaniem twoja żona troche za bardzo powaznie traktuje
        macieżyństwo (syndromem oddtrącenia poporodowego mi tu trąci) ale tym może
        zajmiecie się później.
        • your_and Re: Ciągłe pouczania żony :( 16.02.07, 12:28
          Cóż, pierworodny syn.
          Przy córce zdarza się niekiedy odwrotnie. Że to panowie na punkcie córci
          wariują, szczególnie jeśli są drugiej młodości i to mamy potrafiły tu kiedyś na
          to zalić.
          Cóż szkoda, że to ciągle odkrywanie Ameryki dla wiekszości świeżo upieczonych
          rodziców.

          Ja mam już po trochu przetrenowane jedno i drugie smile
    • bj32 Re: Ciągłe pouczania żony :( 16.02.07, 18:54
      To kiepsko. A może dostarcz jej innych wrażeń, przypomnij, że jest nie tylko
      matką, ale i kobietą. Może wtedy łatwiej będzie się z nią porozumieć? Nie wiem,
      bo ja tak nie miałam, ale kto wie?
      • jaremax Re: Ciągłe pouczania żony :( 16.02.07, 19:29
        Chodzi o to , żebyś właśnie nie wymiękł, bo to pierwszy krok
        do rozstania. Cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość .No i zrób tak
        żeby żonka nie zapomniała jak się obiady gotuje np. wink chyba ,że już
        od dawna miałeś gwiazdę w domu , ale tego nie widziałeś.
    • mimarika Re: Ciągłe pouczania żony :( 22.02.07, 15:28
      platoon1,
      ja mamą zostanę w maju, ale już od pocz. czytam co, jak, dlaczego, kiedy, itp...
      w wielu poradnikach jest np napisane,że w pierwszych m-cach życia maluszka
      wiele młodych mam drży na samą myśl,że ktoś in. cokolwiek może robić przy
      Maleństwie ( oczywiście takim mamom wydaje się,że one zrobią lepiej..smile). jakaś
      taka dziwna właściwość...psycholog pisał,iż wymaga to czasu, a przede wszystkim
      rozmowy i tłumaczenia mamie,że przecież starasz się całym sobą,że również
      zależy Ci, ażeby przy maluszku wszystko zrobić dobrze...smile)
      tak więc to minie.
      a może któregoś wieczoru wypraw żonę na 2 godz z domu, np do kosmetyczki,
      fryzjera, na zakupy, plotki z przyjaciółkami, czy co tam lubi?smile) to ją
      odpręży, a jednocześnie po powrocie do Was zobaczy,że właściwie zająłeś się
      dzieciątkiem i nie ma powodu do obawsmile))
      Pozdrawiam,
      przyszła mama
    • w_ania Re: Ciągłe pouczania żony :( 23.02.07, 12:03
      Niestety niektóre mamy tak maja i to pierwszy krok do wykończenia siebie i
      małżonka. Tak z perspektywy widzę ze miałam tak samo ale on miał
      anielskącierpiwość.Pierwszy raz zostawiliśmy małą u dzidków jak miała 1 miesiąc
      na całą noc na walentynkii to był super wieczór bez pieluch bez pilnowania bez
      biegania mogam sie wyspac czas tylko dla siebie. Ona musi zrozumiec ze to nie
      jest wyścig o supermatkę i nie dostanie pucharu supermatki i kobiety ( bo to
      stara sie udowodnić wszystkim w koło - podświadomie)prędzej sie wykończy
      fizycznie i psychicznie. Musi gdzies odpuscić albo nie wyprac albo nie zrobic
      obiadu albonie posprzątać.Pomóż jej ale własnie spróbuj ugotować obiad albo
      kupić cos dobego na mieście (zdrowego - nie kebap czy pizza przypadkiem) albo
      sprzatnij mieszkanie a na razie małego z mamma zostaw przyjdzie moment gdy ona
      sama poprosi o pomoc przy tym czy przy tamtym. Badź przy niej cierpiliwy aby
      miała wsparcie aby ona to czuła i wystarczy nie prowokuj kłótni gdy zobaczysz ze
      juz zaczyna się burza spróbuj ja stłumic usunąc sie w kat. Za miesiąc dwa
      wszystko powinno byc juz o.k.
      • egon26 Re: Ciągłe pouczania żony :( 23.02.07, 12:46
        w_ania napisała:
        > Tak z perspektywy widzę ze miałam tak samo ale on miał
        > anielskącierpiwość.Pierwszy raz zostawiliśmy małą u dzidków jak miała 1
        > miesiąc na całą noc na walentynkii
        No jesteś idetycznie przewrażliwiona jak żona autora wątku, ona od 3 miesiecy
        nie da się nikomu tknąć dziecka a ty po miesiącu zostawiasz dziecko u dziadków
        na całą noc. Ja teraz nie jestem za bardzo przekonany by malca gdzies na noc
        zostawić a ma już rok.
        • jaremax Re: Ciągłe pouczania żony :( 23.02.07, 13:17
          Nie zmieniajcie istoty wątku założonego przez platoona smile.
          Patrzcie jak życie przewrotne jest. Jeden chce pomagać
          swojej małży przy dziecku, a nie pozwalają mu z kolei inny jak nie pomaga
          to larum się w domu i na for. podnosi . Echhhh wink.
          • bj32 Re: Ciągłe pouczania żony :( 23.02.07, 14:01
            Bo to, wiesz, baby są od tego, żeby mężczyznom życie utrudniać. My to
            specjalnie, żebyście się nie mogli połapać, co właściwie macie robić, a czego
            nie.
Pełna wersja