moja_skrzynia
25.02.07, 14:44
Moja dziewczyna ma liczne objawy wskazujące, że jest w ciąży. Oboje jesteśmy
studentami I roku, ja jestem na politologii na UW (najlepszy wydział w
kraju), a ona na SGGW. Jeszcze nic pewnego, że zostaniemy rodzicami, ale są
podstawy do takich podejrzeń. Już kilkakrotnie przeżywaliśmy strres, z powodu
opóźniającego się okresu, ale na szczęście nie było podstaw. Jak mi
powiedziała, że źle sięczuje itp. to pierwszą moją reakcją był niepokój. Nie
chcemy stracić możliwości zdobycia wykształcenia. Ale po głębszych
przemyśleniach doszedłem do wniosku, że to tylko zmiana planów. Jestem w
stanie rzucić studia i poszukać jakiejś pracy, a co (moim zdaniem)
najważniejsze, jestem pewien, że jej nie opuszczę i chcę, żeby ewentualne
dziecko się urodziło. Piszę tu, gdyż chcę uzyskać porady, jak powiedzieć
rodzicom, że ich syn nie skończy najlepszego w Polsce instytutu, ale za to
zrobił z nich dziadków. Sytuację materialną rodziców obu stron oceniam na
średnią, będziemy mieli gdzie mieszkać, ale trudno mi ocenić stosunek
rodziców do całej tej sprawy. Jeżeli ktoś znalazł się z podobnej sytuacji to
niech mi coś poradzi.
Pozdrawiam
Potencjalny "tatuś"