Co trzecie małżeństwo po rozwodzie....

26.03.07, 11:08
Usłyszałem ostatnio w radiu że każdy kto był na 10 ślubach kilka lat temu to
przynajmniej 3 małżeństw już nie ma. Więc zacząłem liczyć i faktycznie tak mi
wyszło.
Z tych moich wyliczeń wyszło mi że ponad połowa rozwodów była spowodowana
kiepskim dobraniem się partnerów, małżeństwem na siłę, którym już w dniu ślubu
nie dawałem zbyt wiele szans. Smutne w tym jest to że ludzie tak lekko
podchodzą do sprawy małżeństwa, choć w większości przypadków ludzie żenili się
przez presje otoczenia i rodziny. Inna sytuacja gdy ludzie chodzą ze sobą
latami a po 2-3 latach od ślubu rozwodzą się. To jest mi ciężko zrozumieć.
Wiem że wszystko może się przejeść, miłość można pomylić z przyzwyczajeniem i
na dłuższą metę to już nie wystarcza. Czasem czytając wypowiedzi na forum
przewijają się słowa "to się rozwiodę" itd. Takie to już proste i naturalne.
Nie wiem czy tak obiło się nam o uszy że ten lub tamten się rozwiódł że jest
to już naturalna część naszego życia?! Nie jest problemem się ożenić bo
przecież zawsze można się rozwieść ?!? I właśnie teraz nie wiem czy ludzie
rozwodzą się bo źle się dobrali, czy po prostu dlatego że już im się nie chce
walczyć o szczęście rodzinne i wybierają bardziej egoistyczną samotną drogę??

    • wojtekp67 Re: Co trzecie małżeństwo po rozwodzie.... 26.03.07, 13:20
      Liczba rozpadajacych sie małzeństw rosnie lawinowo. W duzej mierze jest to
      wynikiem rewolucji obyczajowej. badz szczesliwy/a , ty sie liczysz a nie
      rodzina, maz/żona. babskie gazety przodują w kreowaniu takiego wzorca, co nawet
      zauważyła terapeutka z ktora miałem mediacje rodzinne. Zmierzamy w statystykach
      do społeczeństw zachodnich.
    • kckk Re: Co trzecie małżeństwo po rozwodzie.... 26.03.07, 14:54
      Rozwodzą się ponieważ nie widzą innego, lepszego rozwiązania. Jakie ma wyjście
      osoba, która latami stara się, sygnalizuje, że dzieje się bardzo źle, pracuje
      nad związkiem, a druga strona tego nie dostrzega lub udaje, że wszystko jest OK.
      Uważa, że tak jest dobrze, wygodnie i tak ma być.
      Wspieranie się i wyrozumiałe partnerstwo jest dobrym lekarstwem wiążącym trwale.
      Egoizm w małych dawkach również jest do zaakceptowania, każdy z nas chce mieć z
      życia coś dla siebie, ale kiedy się zagalopujemy w żądaniach, łatwiej
      przekroczyć niebezpieczną granicę. Wtedy mamy kłopoty murowane.

      Egon, wszystko przed Tobą miej się na baczności! smile
      • egon26 Re: Co trzecie małżeństwo po rozwodzie.... 26.03.07, 15:31
        kckk napisał:
        > Egon, wszystko przed Tobą miej się na baczności! smile

        O mnie się nie martw, zdaje sobie sprawę z tego że coś sie może tak strasznie
        pochrzanić że mógłbym się rozwieść. Ale staram sie tłumić objawy w zarodku. Wiem
        co było złe w małżeństwie moich rodziców i przynajmniej na to uważał będę. Ale
        gwarancji nie ma.
        Myśle że fajnie żyje się w małżeństwie jak jest coś wspólnego, jakiś cel,
        pragnienie mażenia. Które realizują i ceszą obydwoje. Tak jak dom, mieszkanie,
        dziec. Lub jakaś extra wycieczka raz do roku - zbierając razem przez cały rok na
        nią.
        wojtekp67 i kckk obydowje macie troche racji wink Kiedyś było mniej rozwodów bo i
        moze kobiety były mniej uświadomione o swojej wartości możliwościach, a to
        jednak one najczęściej robią wszystko by scalić rodzine. Nie wiem czy większa
        świadomość kobiet jest czymś złym, choć niektóre gazet próbują faktycznie wmówić
        kobietą jakie mają być. Może skoro one się zmieniają i przez to też jest wiecej
        rozwodów. By zachować równowage faceci tez powinni się zmienić i przejąc część
        obowiązków dbania o rodzine w sęsie emocjonalnym i jej trwałości.
    • bj32 Re: Co trzecie małżeństwo po rozwodzie.... 27.03.07, 13:10
      No i znowu wszystko przez te okropne babywink Mało, że góral, to jeszcze rozwodywink
      A tak serio: gdyby tej świadomości o swojej wartości wszyscy nabrali parę lat
      wcześnej, to może inaczej by to wyglądało. Bo znam ileś tam przypadków, gdzie
      młodzi-gniewni pobrali się wyłącznie na złość rodzinie, żeby udowodnić, że są
      dorośli (pełnoletni) więc mogą i mama z babcią nic do gadania nie ma. Presja
      rodziny bywa raczej w przypadku wpadki. A małżeństwa, które ileś lat wcześniej
      żyły bez ślubu? Nie wiem, czytałam gdzieś o opcji: mam cię na papierze, to już
      się starać nie muszę. "Atawizm".
      Ale znam też i jednych, którzy się nie rozwiedli. bo mają córkę (teraz chyba
      już pełnoletnią prawie). I co z tego, jak pani żyje sobie, a pan sobie. Łączy
      ich dziecko i wspólne mieszkanie. Ja wiem, czy to ma sens?
    • polld74 Re: Co trzecie małżeństwo po rozwodzie.... 11.07.07, 02:04
      Tu nie chodzi o rewolucję obyczajową bo w zakresie rozwodów dokonała się ona
      już w latach 70-tych. Popatrz na to tak, 3 miliony ludzi wyjechało za granicę
      do pracy. A kolejny milion wyjechał z rodzinnych miejscowości do Warszawy,
      Krakowa i innych dużych miast w Polsce. To już ileś potencjalnych rozwodów.

      Dzisiaj ludzie rzadko biorą ślub w nalepszym wieku tj. 24-27 lat (człowiek na
      dość siły do opieki nad dziećmi i już ma trochę rozumu). Obecnie dominują dwa
      scenariusze, albo oboje po 20 lat, wpadka, ciąża małżeństwo z przymusu. Albo
      oboje po 35 lat biorą ślub i śpieszą się z dzieckiem, bo kobieta boi się, że
      nie zdąży już urodzić (chociaż dzisiaj 40-latki rodzące pierwsze dziecko nie są
      rzadkością - a jest to ogromne ryzyko, co innego kolejne dzieci).
      Oba warianty mają małe szanse na przetrwanie. Nie wyobrażam sobie w roli ojca
      15 lat temu gdy miałem 19-20 lat. Może gdyby żona była starsza i miała więcej
      rozumu to tak, ale mimo to szanse byłyby niewielkie. Z drugiej strony dzisiaj
      cieszę się, że mam już troszkę podrośnięte dzieci. Bo chociaż nie mieliśmy
      poważniejszych kłopotów w czasie ich niemowlęctwa, to naprawdę było ciężko. No
      ale jak moje starsze dziecko się rodziło to miałem 30 lat, a mój ojciec jak
      miał 30 lat to ja do szkoły chodziłem.
      • lucius_dwulicus Re: Co trzecie małżeństwo po rozwodzie.... 12.07.07, 15:40
        Czyli jednak jakaś mała rewolucja jednak jest. Dzisiejsi 30-latkowie często
        czują się tak, jak czuli się ich rodzice czy dziadkowie w wieku lat -nastu. Mój
        ojciec miał 20 lat gdy ja się rodziłem i był już dorosłym facetem z rodziną,
        pracą i domem. Ja młodość przedłużyłem o 10 lat a znam kolegów z liceum, którzy
        ciągle żyją luzacko na garnuszku u mamusi. Dziś nikogo to nie dziwi. Młodzież
        to teraz także pokolenie 30-latków, to widać po ubiorze, stylu życia i
        myślenia. Zmieniły się priorytety. Dla babci mojej żony, która pomaga nam przy
        dziecku niemowlak to spełnienie marzeń i wszystko niemu podporządkowuje. Ja,
        choć kocham synka i jestem szczęśliwym małżonkiem, myślę też czasem o sobie –
        jakieś dokształcanie, czy wyjście do knajpy. Problem w tym, że często na
        myśleniu się kończy, bo żona czy dziecko „zawadzają”. Niestety takie życie, a
        nie każdemu to pasuje. Wtedy wiele osób wybiera rozwód. I znowu można być tym
        najważniejszym. Oczywiście to tylko jakiś procent powodów do rozwodu, ale
        zawsze.
        • sunnychris Re: Co trzecie małżeństwo po rozwodzie.... 12.07.07, 16:27
          Dobry temat... ja mam 24 lata, od 6 lat z jedna i ta sama kobieta 2 lata
          formalnie ( po slubie ) i co ciekawe tylko jedna osoba na 29 w klasie w LO
          wybrala takie priorytety w zyciu jak ja ( dom, rodzina, kariera, zabawa ) mniej
          wiecej w tej kolejnosci. Mam kilku znajomych z ktorymi kiedys mialem wspolny
          jezyk a teraz nie mamy o czym gadac... Spotykam kumpla i mowie jak twoja
          Kasia... a on mowi "jaka kasia... a taaaa, a to nie... juz pozniej 3 inne byly"
          a bylismy na piwku to mowil ze chyba sie zenic beda smile I mam takich przykladow
          pelno...
          • adellante1 Re: Co trzecie małżeństwo po rozwodzie.... 13.07.07, 11:27
            Ja jestem po rozwodzie i niestety gdy przyszła na mnie kolej zadawałem sobie
            milion razy pytania dlaczego MY. Oczywiscie odpowiedzi nie było. No chyba ze
            ktoś chce przyjąć jako odpowiedź słowa: "Jakoś tak wyszło..." Wówczas przyszedł
            czas na badanie tematu głebiej i szerzej. Z moich obserwacji w kręgu większości
            znajomych był tylko jeden ewidentny przypadek gdzie 100% winy leżało po stronie
            faceta (przemoc i alkohol) pozostałe kilkanaście przypadków było nastepstwem
            zdrady i niestety prawda jest podła ale za kazdym razem rogi przyprawiała kobieta...
            Po swoim rozwodzie zapałałem usilna chęcią sprawdzenia tych rewelacji i wierzcie
            ze "wyrwanie" mężatki na jedna noc nie zajmowało nawet 1/3 tego czasu który
            trzeba było poświecić lali z pubu.... Wiec jest rewolucja tylko ze w epoce
            cosmoszmatławców ktoś pchnął ta rewolucje do granic absurdu.
            Jak to mawia moja przyjaciółka o zawartosci pism typu cosmo : "Bądź dziwką i
            bądź z tego dumna...."
            • sunnychris Re: Co trzecie małżeństwo po rozwodzie.... 14.07.07, 00:40
              Jest jedna "rzecz" ktora mnie zastanawia... zdrada - dlaczego ??
              Co powoduje ze ta czy druga strona to robi ?? Przestaje sie ukladac w lozku i
              szuka sie wiekszych/lepszych przyjemnosci ?? no ale jak moze przestac sie
              ukladac... ?? Zona/maz przestaje sie podobac bo przytyla... albo przestal
              codziennie brac prysznic ?? Potrzeba przygody... cos nowego, nowy facet ??
              Oczywiscie nie powiem nigdy... bo w zyciu pewnym mozna byc tylko smierci... ale
              naprawde nie widze powodu dla ktorego moglbym kiedykolwiek zdradzic zone.
              • adellante1 Re: Co trzecie małżeństwo po rozwodzie.... 14.07.07, 08:53
                Znam tylko jeden przypadek kiedy to zdrada powstała w imię "wyższych celów." Po
                prostu miłość , kobieta poczuła "miętę" do innego faceta zdradziła męża
                rozwiodła się z nim i wyszła za tego drugiego.
                Niestety przewaznie odpowiedzi na twoje pytania są dość banalne chociaż post
                factum szuka się dla nich bardzo górnolotnych i głębokich uzasadnień. Zawsze
                kiedy pytałem dlaczego dostawałem takie same przeważnie jest to nuda w łóżku i
                chęć spróbowania czegoś innego przy czym panie oczywiście bardzo kochały swoich
                mężów...
                Szczytem wszystkiego była raz odpowiedź - " bo wszystkie moje znajome maja
                kochanków na boku"...
                Niestety panowie a moze na szczęście ale zostaliśmy daaaaaleeeko z tyłu za
                kobietami w kwesti sexu obokmałżeńskiego... Kto nie wierzy niech sprawdzi...
                • sunnychris Re: Co trzecie małżeństwo po rozwodzie.... 14.07.07, 09:42
                  " bo wszystkie moje znajome maja
                  kochanków na boku" - tragedia
                  • egon26 Re: Co trzecie małżeństwo po rozwodzie.... 14.07.07, 14:37
                    Co ciekawe w różnych częściach polski ze zdradą jest różnie, na zachodzi i na
                    pomorzu jest więcej, wschód i południowa część polski jest spokojniejsza,
                    centralna polska po środku. Wiąże się to z silniejszymi i słabszymi więzami
                    rodzinnymi. Na południu ludzie żyją bardziej rodzinnie, częściej bliżej swoich
                    rodziców i przez to też presja na ewentualną zdradę i rozpad małżeństwa jest
                    większa.
                    Procentowo według badań kobiety zdradzają jednak rzadziej - prawie połowa z tego
                    co mężczyźni- choć w ciągu ostatnich lat liczba zdradzających kobiet się
                    powiększyła ale i tak nie dorównuje zdradą męskim. Wydaje mi się że gazety
                    kobiece w swoich przeróżnych kretyńskich artykułach sugerują się postępowaniem
                    mężczyzn - skoro nam ponoć wolno to czemu im nie - więc chyba najlepszym
                    rozwiązaniem byłoby doprowadzić do sytuacji gdy zdrada jest po prostu nie modna
                    - jak palenie wink I my jako faceci powinniśmy dać przykład panią wink Ale z tym też
                    jest problem bo nas do zdrady popycha też natura. Kiedyś oglądałem wykład
                    pewnego profesor który twierdził że samce wszelkich gatunków mają większe
                    prawdopodobieństwo by przetrwały ich geny zapładniając większą liczbę partnerek.
                    Samicę nie mają takiej możliwości więc wolą "usidlić" jednego samca by pomógł im
                    opiekować, wykarmić, chronić młode - tak by prawdopodobieństwo przetrwania
                    genów było większe. I tym też można tłumaczyć naszą większą podatność na zdradę
                    - niby walczymy z naturą zabezpieczając się ale popęd zostaje.
    • diin Re: Co trzecie małżeństwo po rozwodzie.... 14.07.07, 20:06
      a spróbujmy popatrzeć na to z innej strony....
      Kiedyś rozwód??? skandal??? coś strasznego... ludzie trzymali się na siłę,
      udawali cudowne małżeństwa.. on bił a ona przy nim tkwiła bo przecież przed
      bogiem przyżekali..
      Teraz? wszystko jest to samo tylko rozwody zpowszechniały i stały się normą
      więc nikt nie boi się ich brać tongue_out
      I to chyba zdrowsze niż trzymać się na siłę...
      • jaremax Re: Co trzecie małżeństwo po rozwodzie.... 14.07.07, 20:59
        diin smile bo tu nie chodzi o trwanie ale o wzajemne " wychowanie "
        Ten cydzósłów nie jest przypadkowy wink
        • diin Re: Co trzecie małżeństwo po rozwodzie.... 14.07.07, 21:05
          no to ja jakoś nie rozumiem... hmmmm blondynką przecież nie jestemmm... tongue_out może
          dlatego że ja sama po rozwodzie smile
          • jaremax Re: Co trzecie małżeństwo po rozwodzie.... 14.07.07, 21:23
            adelante strzelił z grubej rury , egon próbuje wytłumaczyć samcze instynkty wink
            a ty masz prawo nie rozumieć smile Ja też wielu rzeczy nie rozumiem wink Pzdr.

            P.s. Uwierz mi wiele już w życiu widziałem smile
            • znikad Re: Co trzecie małżeństwo po rozwodzie.... 14.07.07, 23:33
              A czasem po prostu zmiany jakie w nas zachodza powoduja, ze juz wiecej do siebie
              nie pasujemy. Bywa i tak, mnie sie tak zdarzylo. Oboje sie zmienialismy ale
              kazde po swojemu i ktoregos dnia nam wyszlo, ze juz nam nie po drodze. Moze
              mielismy jeszcze wtedy szanse na uratowanie malzenstwa ale jako dobrze wychowani
              i rozsadni ludzie, skupilismy sie glownie na kulturalnym rozstaniu sie i
              urzadzeniu dzieciom zycia tak zeby jak najmniej Im dokuczyc naszym rozwodem.
              Wciaz mamy dla siebie bardzo wiele szacunku i sympatii.
              • diin Re: Co trzecie małżeństwo po rozwodzie.... 14.07.07, 23:36
                znikąd zazdroszczę.. ja i mój były nie mamy do siebie szacunku.. patrzeć na
                siebie nie możemy..a mały widzi i cierpi sad
                • znikad Re: Co trzecie małżeństwo po rozwodzie.... 15.07.07, 00:44
                  diin napisała:

                  > znikąd zazdroszczę.. ja i mój były nie mamy do siebie szacunku.. patrzeć na
                  > siebie nie możemy..a mały widzi i cierpi sad

                  Wiem, ze tak czesto bywa. Sam to obserwuje u najblizszych sasiadow, ktorzy sa
                  wlasnie na etapie sporu o chyba 3 stare walizki. Okropnosc. Przyznam, ze za
                  kazdym razem mnie to lekko zaskakuje. Bo ja na przyklad nie chce juz mieszkac
                  pod jednym dachem z moja ex ani dalej ukladac sobie z Nia zycia ale przeciez
                  nie mam amnezji i wciaz pamietam jaka w sumie jest wysmienita kobita smile I wiem,
                  ze jest kochajaca, czula mama. I Ona tez chyba nie stracila jakiejs sympatii
                  dla mnie, bo wlasciwie dlaczego miala ja stracic? Ja jestem raczej rozsadny
                  facet, mozna sie ze mna dogadac i bardzo latwo mnie wzruszyc albo rozsmieszyc,
                  co Ona doskonale wie wink)) Po kilku latach malzenstwa okazalo sie, ze mamy juz
                  inne priorytety w zyciu, inne pragnienia i plany. Albo jedno musialoby sie
                  kompletnie podporzadkowac drugiemu, albo musielismy sie rozstac. Wybralismy
                  rozstanie, udalo nam sie uniknac wplatywania prawnikow, porozumielismy sie przy
                  pomocy pary zaufanych przyjaciol, ktorzy sluzyli nam rada i wsparciem w kwestii
                  opieki nad dziecmi i zobowiazan finansowych. Nie obylo sie bez lez mojej ex ani
                  moich 2 przechlanych nocy ze wspierajacym przyjacielem ale ogolnie wyszlismy na
                  prosta bez wielkich strat. A dzieci poki co wydaja sie byc "nieskazone" naszym
                  rozstaniem. Chciec to moc chociaz zapewne Boy mial racje, ze w tym caly jest
                  ambaras aby dwoje chcialo na raz.
                  Wspolczuje zlych stosunkow z exem, to na pewno moze niszczyc zycie wszystkim
                  zainteresowanym a szczegolnie dziecku.
                  • lucius_dwulicus Re: Co trzecie małżeństwo po rozwodzie.... 15.07.07, 01:46
                    Siemka znikad, miło cię widzieć smile
                  • diin Re: Co trzecie małżeństwo po rozwodzie.... 15.07.07, 13:18
                    znikąd
                    cholera tak bym chciała, rozwiązać to tak jak u Was i wiem że nie możemy tak i
                    to prze ze mnie? a wszystko dlatego że nie potrafię zapomnieć jego ciągłych
                    kłamstw, zdrad i przemocy psychicznej i fizycznej? czy mam prawo go za to
                    nienawidzić? bo nienawidzę i chciałabym żeby zniknął z mojego i dziecka życia
                    na zawsze...
                    • sunnychris Re: Co trzecie małżeństwo po rozwodzie.... 15.07.07, 19:26
                      sa takie pieniadze za ktore jest to mozliwe wink
                      • diin Re: Co trzecie małżeństwo po rozwodzie.... 15.07.07, 19:40
                        sunnychris napisał:

                        > sa takie pieniadze za ktore jest to mozliwe wink

                        ?????
                    • egon26 Re: Co trzecie małżeństwo po rozwodzie.... 15.07.07, 21:41
                      diin - nienawiść jest też pewnym rodzajem uczucia, nie wiem czy twój ex jest
                      tego wart i ty też zastanów się nad tym, dopóki się jej nie pozbędziesz będzie
                      ci się żyło ciężko. Lepiej przejść do stanu obojętności - wtedy człowiek jest
                      wolny - jak to zrobić?! ciężko powiedziećwink
                      W tym wątku chodziło mi głównie o to że ludzie łatwo rezygnują, żyją tylko dla
                      siebie, przestają mieć wspólne cele, lekkomyślnie podchodzą do związków itd.
                      itd. Wiem sam jak ciężko jest żyć z kimś kto ma trudny charakter (mój ojciec) i
                      na takie rozwody nic nie powiem - choć motywacja mojej mamy czemu się z nim
                      ożeniła jest idiotyczna: "Bo nie pił" wink A z tego co wiem sygnałów na to jaki
                      jest, było przed ślubem bardzo dużo. Może myślała że po ślubie zmieni się na
                      lepsze - cholernie głupie myślenie.
Pełna wersja