depresja poporodowa u ojców???

14.05.03, 15:18
hej,
Czy któryś z panów przezył co takiego jak depresja poporodowa? wiem ze to
przypadłosc kojarzona glownie i w zasadzie wyłacznie z młodymi mamami, ale
wiem ze wystapuje tez u swiezo upieczonych tatusiów.

Pisze na ten temat artykuł i jestem ciekawa wypowiedzi ojcow, ktorzy przezyli
depresje poporodowa.

pozdrawiam i z gory dziekuje smile
    • shuriken Re: depresja poporodowa u ojców??? 16.05.03, 14:47
      Myślę, że spora część ojców ją przeżywa. No bo nagle:
      * rewolucja w domu
      * niedospane noce
      * pieluchy, kupki i ulewanie
      * pożycie płciowe zredukowane do zera
      * itp. itd. etc.
      Każdy by się podłamał! wink))
      • dzastina777 Re: depresja poporodowa u ojców??? 17.05.03, 14:09
        tak, ale ja szukam ojca, ktory wypowie sie obszerniej, opowie o wlasnych
        doswiadczeniach i oczywiscie wyrazi zgode na wypowiedz do gazety smile


    • maniek74 Re: depresja poporodowa u ojców??? 17.05.03, 22:33
      Przede wszystkim u ojców występuje euforia poporodowa. I sadzę że o tym
      powinnaś napisac. Pozdrawiam
      • shuriken Re: depresja poporodowa u ojców??? 19.05.03, 15:51
        Oj, nie kumasz nic-a-nic: pani red. chce napisać o depresji i pisać będzie, choćby i nikt się nie
        zgłosił wink Ja tam ten temat uważam za wydumany, ale może czytelniczki pism kobiecych
        chciałyby wiedzieć, że tym samcom też bywa źle wink)
        • lissie Re: depresja poporodowa u ojców??? 06.06.03, 00:37
          shuriken napisał:

          > Oj, nie kumasz nic-a-nic: pani red. chce napisać o depresji i pisać będzie,
          cho
          > ćby i nikt się nie
          > zgłosił wink Ja tam ten temat uważam za wydumany, ale może czytelniczki pism
          kob
          > iecych
          > chciałyby wiedzieć, że tym samcom też bywa źle wink)

          Oj, zeby to tak z Wami - mezczyznami bylo bezproblemowo! Kiedys tez sie smialam
          kiedy slyszalam o depresji poprodowej u ojcow, ale sami przez to przeszlismy,
          wiec ochota do smiechu mi przeszla. I to zadem wydumany temat. Moj maz -
          czlowiek, ktory zawsze potrafil poradzic sobie ze wszystkim i przejsc
          przebojem przez kazdy kryzys - przezyl zalamanie po narodzinach naszej
          coreczki. Ja raczej przez cala ciaze balam sie o siebie. Bylam niemal pewna, ze
          deprecha mnie dopadnie, bo taki juz ze mnie depresyjny typ. A tu tymczasem ja
          plawilam sie w szczesciu i gotowa bylam gory przenosic zaraz po ciezkim
          porodzie, a on... Przychodzil do nas do kliniki, mowil ledwie slyszalnym
          glosem "dzien dobry", a potem siadal w kaciku i milczal przez dwie godziny.
          Zapadal w jakis letarg - patrzyl szklanym wzrokiem przed siebie i nie slyszal,
          co sie do niego mowi. I to moj maz - zazwyczaj wulkan energii, dusza
          towarzystwa! Nic go nie interesowalo. Ani nasze wytesknione, wyczekane dziecko,
          ktore wreszcie przyszlo na swiat, ani to, jak ja sie czuje. A we mnie sie
          wszystko gotowalo, kiedy nie moglam wydobyc z niego nawet slowka. Jak mowienie
          do gluchego. Po dwoch godzinach siedzenia w kaciku wstawal, mowil, ze on "juz
          musi isc do domu", po czym po prostu sobie wychodzil, zupelnie bez pozegnania.
          I tak to trwalo przez tydzien, czyli przez caly okres mego pobytu w klinice. Po
          prostu nie poznawalam go. Nie przynosil mi rzeczy, o ktore go prosilam,
          zapominal o tym, na ktora godzine sie umowilismy... Zyl w jakims wlasnym
          swiecie - zupelnie bez kontaktu z rzeczywistoscia.
          Dodam, ze to nie lek przed szpitalem, bo przed porodem lezalam przez kilka dni
          na odziale i jakos to mego meza nie wprowadzalo w stan otepienia. Dopiero po
          porodzie sie zaczelo...
          Wszystko minelo dopiero wtedy, kiedy wrocilysmy do domu.
          Czy tak nie zachowuje sie czlowiek w depresji? Jezeli to nie byla depresja
          poprodowa, to co???

          Darujmy sobie wiec, Panowie, utrzymywanie mitu meskiej sily i odpornosci w
          kazdej sytuacji. Superman nie istnieje, a podatnosc na depresje w niczym wam
          nie uwlacza. Wszyscy w koncu jestesmy tylko ludzmi.
          • shuriken Re: depresja poporodowa u ojców??? 06.06.03, 12:06
            lissie napisała:

            > Zyl w jakims wlasnym
            > swiecie - zupelnie bez kontaktu z rzeczywistoscia.
            > Dodam, ze to nie lek przed szpitalem, bo przed porodem lezalam przez kilka dni
            > na odziale i jakos to mego meza nie wprowadzalo w stan otepienia. Dopiero po
            > porodzie sie zaczelo...
            > Wszystko minelo dopiero wtedy, kiedy wrocilysmy do domu.
            > Czy tak nie zachowuje sie czlowiek w depresji? Jezeli to nie byla depresja
            > poprodowa, to co???

            Raczej autyzm niż depresja, zważywszy objawy.

            I nie chodzi tu o mity, ale o siłowe kreowanie zjawiska. Pewnie, że poród to ważne wydarzenie,
            pewnie, że dziecko stawia świat rodziców na głowie. I oczywiste jest, że może to wpływać na
            zachowanie mężczyzny. Ale depresją bym tego nie nazywał, bo depresja - warto spojrzeć do
            książki - to proces przede wszystkim ENDOGENNY. Czyli wynikający nie tyle z zewnętrznych
            okoliczności, co z nieprawidłowego funkcjonowania organizmu.

            U kobiet stany depresyjne związane są często z poważnymi zmianami hormonalnymi - nie
            tylko w ciąży i połogu, ale też w okresie pokwitania i menopauzy. A jakież to zmiany
            hormonalne zachodzą po porodzie u mężczyzny? Poza ewentualnie zmianami stresowymi
            (trochę adrenaliny i steroidów)?

            Nie neguję tego, że wielu panów źle się czuje na porodówce, w szpitalu, w domu pełnym pieluch
            i płaczu, obok żony, która jest przemęczona i na nich nie ma ochoty (a już na pewno nie na
            seks wink, ale też nie róbmy z tego medycznej tragedii.

            No chyba, że nie ma czym zapełnić stron w kolorowym piśmie. To, jak wiadomo,
            usprawiedliwia wszystko.
            • lissie Re: depresja poporodowa u ojców??? 06.06.03, 23:42
              Serdeczne dzieki za tempo reakcji - tak szybkiej odpowiedzi sie nie
              spodziewalam smile I jaka mila w slowach!

              shuriken napisał:

              "depresją bym tego nie nazywał, bo depresja - warto spojrzeć do książki - to
              proces przede wszystkim ENDOGENNY. Czyli wynikający nie tyle z zewnętrznych
              okoliczności, co z nieprawidłowego funkcjonowania organizmu."

              O, no to mamy pierwsza niescislosc, bo mnie przez cale lata uczono, ze depresja
              moze byc wywolana konkretna ciezka sytuacja zyciowa... Problemy rodzinne,
              materialne, konflikty w najblizszym otoczeniu i wiele, wiele innych - cale
              spektrum okolicznosci zewnetrznych.
              >
              > "U kobiet stany depresyjne związane są często z poważnymi zmianami
              hormonalnymi
              > - nie
              > tylko w ciąży i połogu, ale też w okresie pokwitania i menopauzy. "


              A jakież to z
              > miany
              > hormonalne zachodzą po porodzie u mężczyzny? Poza ewentualnie zmianami
              stresowymi (trochę adrenaliny i steroidów)?"

              A czymze jest adrenalina, jezeli nie hormonem? Nawet nie trzeba zagladac do
              ksiazki, zeby to wiedziec. Wystarczy skonczyc szkole podstawowa wink Zdaje sie,
              ze steroidy (vs sterydy) tez maja cos wspolnego z hormonami, ale tu juz sie
              moge mylic... Myle sie? A w jaki sposob wytlumaczyc zwiekszony odsetek
              samobojstw wsrod mezczyzn faszerujacych sie sterydami, jezeli nie depresja??? I
              to pewnie nie sa depresje spowodowane czynnikami EGZOGENNYMI. Chyba, ze akurat
              oni tacy wrazliwi... smile
              A skoro u mezczyzn tak trudno o zmiany hormonalne i - zalozmy - depresja ma
              charakter wybitnie endogenny, a u mezczyzn powazne zmiany hormonalne wystepuja
              tylko w wieku pokwitania, a potem juz tylko towarzysza procesowi starzenia sie
              (co wywnioskowac mozna z cytowanego postu), to jakze wytlumaczyc odsetek
              samobojstw wsrod mezczyzn? Statystycznie kobiety o wiele rzadziej niz mezczyzni
              popelniaja samobojstwa. Natomiast grupa z najwyzszym odsetkiem samobojstw to
              wlasnie mezczyzni w wieku produkcyjnym, a wiec "stali" hormonalnie.
              Oj, cos duzo tych niescislosci! smile

              Upalne usmiechy dla depresyjnych i NIEdepresyjnych eTatusiow.
          • banan2k Re: depresja poporodowa u ojców??? 05.09.03, 22:03
            Oj twoj maz pewnie palil marichuane , od tego sa szklane oczka i dziwne
            zachowanie, ALE PAMIETAJ palic ziolo jest wesolo (a propos trzeba zalegalizowac
            marichuane!)
    • dzoan Re: depresja poporodowa u ojców??? 05.06.03, 23:08
      Czy zgłosił się ktoś czy tylko mój mąż ją miał wink Tak, to był trudny okres.
      Sam przyznawał, że dzieje się z Nim coś dziwnego: totalny nerwus, wszystko
      wyprowadzało go z równowagi, nie miał ochoty na nic, niewiele go cieszyło.
      Postawiliśmy diagnozę: depresja poporodowa, bo zaczęło się to dziać jakiś czas
      po porodzie, kiedy nasze życie zmianiło się diametralnie. Mój mąż należy do
      tych co lubią spokój, powolne życie, a tu nagle... Nawet Faktów nie mógł
      obejrzeć w spokoju! wink Ale to już za nami. Niemniej jednak nikomu nie polecam
      naszej "terapii". Kiedy Mikołaj miał 13 mies. mieliśmy poważny wypadek
      samochodowy. Mąż i Synek ucierpieli najbardziej-szpital, bardzo długie
      leczenie. I to spowodowało, że mąż otrząsnął się z apatii, zacząl spokojniej
      podchodzić do wielu rzeczy: w obliczu życia i śmierci, kiedy dotarło do nas jak
      wszystko jest kruche, wiele spraw nabrało innego wymiaru. To by było na tyle
      jeśli chodzi o "naszą" depresję.
      Pozdrawiam!
      • jaspar1 Re: depresja poporodowa u ojców??? 07.06.03, 19:40
        Witam

        Wiem cos o tym. Jezeli nadal jestes zainteresowana zapraszam na kontakat na
        priva.
Pełna wersja