rzena3
17.05.03, 13:29
Drodzy Tatusiowie, moze wasz męski punk widzenia mi coś uświadomi. 2 miesiaće
tem u rozeszłąms ie z ojcem dziecka, któy przez 2 lata wcześnei j robił
wszystk oaby rozwlaić nasz zwiazek , dizeckeim nei interesujac sie
zuopełnei, jak sie mały urodził to wolał pewną panienkę aniżeli syna.Ni
ekochał, nei szanował, krytykował, awanturował sie . Wogóle wszystk oco
anjgorsze, nei chcial rozmawiać o niczym, moje marzenia nigdy nei zgodziły
sie z jego ,moje dazenia c, cele w zyciu też były rozbieżne ,wszytsk ogo
śmeiszyło. A teraz jak sie wyniósł z meiszkania na moja prośbe raptem zaczął
dziecku miłość okazywac , ze mna na każdym kroku próbje nawiazać kontakyt
fizyczny choćby dotykeim , spojrzeniem - jak ja juz tego nei chce i drażni
mnei to. Wydzwania, narzuca sie , przychodzi do pracy i płacze. Setki razy
sie rozchodziliśmy, były rozsatnia, grośby, płacze. Nic nei pomogło w
uzdrowieniu zwiazku . aj w pewnym momencie zmieniałm zdani i powiediząłm
dosć .A on teraz pąłcze i twierdzi ze sie tak zmieniał , ze chce stworzyć
normalna rodizne (ale ślubu ze mna nei chciał wziaść) ale dopiero jak go
zamelduje ( eni jest zameldowany na włąsne zyczenie). CZy takiemu człwoeik
owi mopzna ufac ( choc wiem ze eni). On chce wróćić i znowu ranić ?? Dlaczego
nei odejdzie jak eni chcial mnie. Dzeck osie przygladąło na naszą szarpaninę
i bardzo przezywało ,ma obecnei 2 lata i zadnej nocy nei przesapnej , jest
bardzo nerwowy.
Co robić????
mb