Nie powinnam tu zaglądać...

20.06.07, 15:07
Nie powinnam tu zaglądać. Tylu facetów wypowiada się tutaj ile to radości i
szczęścia daje dziecko, jakie to fantastyczne uczucie usłyszeć bicie serca
maleństwa, albo jacy są dumni z pierwszych kroków. Odczuwacie wszystko ciut
inaczej niż my, baby, a jednak tak samo.
A mój? Poinformowany, że starania o maleństwo zaczynamy we wrześniu (bo nie
można nazwać tego ustaleniami) i obojętny na każdą moją chęć rozmowy albo
zbywający mnie "nie martw się".
Potrzebuję go, potrzebuję rozmowy, zrozumienia obaw, podbudowania na duchu.

Trochę zazdroszczę Waszym Żonkom, że potraficie o tym mówić.
    • tata_tomek Powinnaś 20.06.07, 15:59
      A mąż jeszcze bardziej powinien smile
      • egon26 Re: Powinnaś 20.06.07, 17:11
        Tak powinnaś tu zaglądać twój mąż też. Nie każdy rodzi się doskonały, a uczymy
        się przez całe życie- nawet uczuć.
        Pierwsza sprawa: dziecko powinno być wasze- nie twoje, więc musisz pogadać z
        mężem czy faktycznie tego chce, jeśli nie będzie chciał- masz problem, gdy
        urodzi się dziecko dużo w waszym życiu i waszych stosunkach się zmieni- czasem
        faceci którzy twierdzą że chcą mieć dzieci nie dają sobie rady z tymi zmianami i
        odchodzą. Więc ważne by on też tego chciał i byście obydwoje zdawali sobie
        sprawę z tego ile to zmienia waszym życiu.
        Druga sprawa: jak przekopiesz nasze forum znajdziesz parę wątków o tym jak ta
        miłość w nas dojrzewa i jak tej miłości nas nauczyć gdy już dziecko się urodzi.
        W skrócie chodzi o to by facet przebywał z dzieckiem miał z nim swoje obowiązki
        i wtedy łatwiej nawiąże z nim nić porozumienia. Wydaje mi się że często w
        trackie ciąży i po narodzeniu dziecka to jak zachowuje się facet bardziej
        kierowane jest szpanerstwem, pokazówką itd. niż prawdziwą miłością do niego. Ale
        to dobry początek by pokochać bobasa jeśli będzie się z nim przebywać.
        Powodzenia i zapraszamy
    • your_and Re: Nie powinnam tu zaglądać... 20.06.07, 22:00
      Zobacz ile jest postów na forum etata a ile na emama, wyjdzie że raptem 2,5%
      tego, a weź pod uwagę że połowę ruchu generują na etata baby.
      Po prostu nie jest to temat and którym rozczulanie jest bliskie sercu facetom, a
      twój należy do tej zdecydowane normalnej większości.
      A jeszcze niektórzy jak ja zaglądają tutej wcale nie z zachwytami a ze swoimi
      problemami i wątpliwościami dotyczącymi ojcostwa.

      Moze odczuwa że oczekiwane dziecko oddala Was a nie zbliża?
      Poczytaj tu:
      Pomóż mu zostać ojcem
      kobieta.wp.pl/kat,26339,wid,8229520,wiadomosc.html?ticaid=13f5d
    • adellante1 Re: Nie powinnam tu zaglądać... 21.06.07, 07:49
      > Poinformowany, że starania o maleństwo zaczynamy we wrześniu (bo nie
      > można nazwać tego ustaleniami)

      Podobaja mi się takie postawy... No rewelacja Podjełas "waszą" decyzję,
      poinformowałas o "waszych" ustaleniach. po czym się żalisz że potrzebujesz
      rozmowy. Dziecko to coś wiecej niz tylko Twoje widzimisię i Twoje pragnienia.
      ten ogromny obowiazek musi wynikać z pragnień i chęci obojga. ( Choć niektórzy
      bezkręgowi lizusy twierdzą że jest inaczej i facet ma się za wszelka cene
      dostosowac.) Potrzebujecie rozmowy, rozmowy nie monologu.
    • lambert77 Re: Nie powinnam tu zaglądać... 21.06.07, 07:49
      Żadne forum, książka, fil ani wykład nie przygotuje was na nadejście dziecka.
      Jestem w stanie zrozumieć twojego faceta. Temat o którym się nie rozmawia
      uważamy za nieistniejący a jak problem nie istnieje to nie ma czym się martwić.
      Zwykły strach i tyle.
      • negali Re: Nie powinnam tu zaglądać... 21.06.07, 09:47
        Poczytałam - zrozumiałam. Dziękuję.
        Wczoraj przyszedł z pracy i zapytał wesoło czy zamiast od września, nie
        wolelibyśmy (!!!) zacząć starania od sierpnia. Bo maj to piękny miesiąc na urodziny.
        Odpowiedziałam: ok. Tyle byłam w stanie wykrztusić ze zdumienia.
        A on po mojej odpowiedzi usiadł do obiadu i pochwalił mięsko smile
        Przeskoczył z tematu na inny, jakby to było coś naturalnego. To chyba dobrze...

        Z tego wniosek, że jednak myśli o maluchu czasem. A ja zła kobieta obsmarowałam
        go tutaj.
        Ale tak jak napisałam - zrozumiałam coś ważnego dzięki Wam.

        • adellante1 Re: Nie powinnam tu zaglądać... 21.06.07, 10:48
          Własnie wszyscy to samo ci mówią. odrobina pokory ( w pozytywnym rozumieniu) i
          partnerski dialog zazwyczaj załatwia temat. a tak zdążyłaś obsmarować człowieka
          nie dając mu nawet szansy na obronę... smutne i trochę żałosne.
          Dobrze ze zrozumiałaś przynajmniej bezsensowną histerie swojego zachowania.
          Super byłoby jeszcze gdybys wyciągnęła z tego wnioski na przyszłość.
    • lucius_dwulicus Re: Nie powinnam tu zaglądać... 22.06.07, 11:58
      Może to stwierdzenie mało romantyczne, ale dziecko to przede wszystkim
      wywrócenie dotychczasowego życia o 360 stopni, ciągłe stawianie się na drugim
      planie, pieluchy, wrzaski i nerwy. Radosne gaworzenie, uśmiechy i wyciągnie
      rączek to raczej dodatki. Dobrze zdać sobie z tego sprawę i naprawdę dojrzeć do
      dziecka. Jeśli tylko jedna osoba podejmie decyzję o ciąży (zwykle kobieta), to
      według mnie nie może potem bezwzględnie wymagać od tej drugiej strony, by
      równie mocno kochała dziecko. Może oczekiwać co najwyżej alimentów. Tak się
      niestety często dzieje. Warto decydować wspólnie, albo po prostu zastanowić się
      nad związkiem. Takie jest moje zdanie, ale mogę się mylić…
      • adellante1 Re: Nie powinnam tu zaglądać... 22.06.07, 14:47
        > wywrócenie dotychczasowego życia o 360 stopni

        Czyli nic się nie zmienia smile))
        • lucius_dwulicus Re: Nie powinnam tu zaglądać... 22.06.07, 15:33
          O 180 stopni lepiej? He, he, he! Ale tak kilka razy hop w kółeczko, to też
          nieźle ;-D
          • adellante1 Re: Nie powinnam tu zaglądać... 22.06.07, 15:40
            nie raz to się tak popieprzy ze nie ma co w stopniach mierzyc tylko w obr/min wink))
            • lucius_dwulicus Re: Nie powinnam tu zaglądać... 22.06.07, 15:54
              adellante1 napisał:

              > nie raz to się tak popieprzy ze nie ma co w stopniach mierzyc tylko w
              obr/min ;
              > )))
              ... i w decybelach wink
              • adellante1 Re: Nie powinnam tu zaglądać... 22.06.07, 20:08
                Świnto prowda jak to mawiał jakiś tam ksiądz filozof.
      • etato1 chciałeś napisać o 180 stopni 24.06.07, 00:23
        smile

        a tak wogole to ja nie wiem czy dojrzałem do dziecka
        kiedy dojrzewałem w jakim stopniu itd.
        jakos nie dręczyłem sie takimi pytaniami
        w jaki sposob mierzyć dojrzałość do dziecka ?

        natomiast zgadzam sie ze zycie bardzo sie zmienia
        i czlowiek doznaje zupelnie nowych wrazeń zarówno pozytywnych jak i negatywnych
        • lucius_dwulicus Re: chciałeś napisać o 180 stopni 24.06.07, 13:56
          etato1 napisał:

          > w jaki sposob mierzyć dojrzałość do dziecka ?

          Dojrzałość do dziecka łatwo zmierzyć. Jak jest porządnym człowiekiem, gdy
          dorośnie to było się dojrzałym. Wiem, że badanie dojrzałości rodzica trwa
          trochę długo, no cóż… wink
          • negali Re: chciałeś napisać o 180 stopni 27.06.07, 16:37
            Dzięki Wam, czytam i czytam.... Lepiej jest już....
            • frogfot Re: chciałeś napisać o 180 stopni 09.07.07, 02:50
              Mogę tylko swoje dodać. Bardzo bałem się, czy będę dobrym ojcem, po prostu bałem się i już. Rozpamiętywałem to, co wyczytałem w mądrych książkach, porównywałem do siebie, analizowałem: postawy swych przodków i przodków przodków, doszukałem się "klątwy emocjonalnej" i cóż. W momencie gdy zobaczyłem córeczkę załączył się "program instynkt". Wy - Kobiety macie na to czas, hormony w was buzują i programują praktycznie od momentu poczęcia, macie dziecko w sobie, czujecie je, przyzwyczajacie się, jesteście ciałem z nim non-stop, ja dostałem dopiero "dopalacz" wtedy gdy zobaczyłem Zulę. Cały świat się przewartościował. Wszystkie moje potrzeby, których zaspakajanie, przez dziecko odsunęło się w bliżej nieokreśloną przyszłość, nie unieszczęśliwiły mnie. Im większy kontakt łapię z dzieckiem tym jestem szczęśliwszy. Może dlatego, żem stary koń (córa ma 2 lata 10 miesięcy), a ja mam 40 na karku. Ciekaw jestem, jak było z wami panowie? Czy was też tak "walnęło"? wink
              • jaremax Re: chciałeś napisać o 180 stopni 09.07.07, 11:06
                Fajnie to ująłeś . Faktycznie kiedy zobaczyłem Hanulę walnęło mnie na maksa smile
                • lucius_dwulicus Re: chciałeś napisać o 180 stopni 12.07.07, 14:29
                  W jakimś wątku (nie chce mi się szukać tego postu) ktoś napisał, że facet musi
                  się uczyć miłości do dziecka. Bardzo mi się ta teoria podoba, bo sam ciągle się
                  uczę. Chciałem być przy porodzie i byłem, pierwszy widziałem synka i też mnie
                  walnęło. Potem rutyna. Już 5 miesięcy robię przy nim wszystko ciągle odkrywając
                  go na nowo. Bo ciągle się zmienia. Na początku to był taki „pan kukiełka” tylko
                  do przenoszenia, karmienia i przewijania, a teraz to już prawdziwy mały
                  cwaniak wink z mikroskopijnymi ząbkami. Cieszę się na czas, gdy będzie już
                  starszy i pojedziemy na jakąś wycieczkę, choćby do lasu, ale póki co gotuję
                  butelki i wynoszę worki z pieluchami Nieraz mam tego dość ale takie moje prawo.
                  Wyobrażam sobie wtedy te nasze przyszłe wycieczki do lasu i tak sobie myślę, że
                  jak za kilka lat syn porysuje mi samochód popisując się przed panienką, to
                  wtedy też będę myślał o tych wycieczkach, tylko jak o wspomnieniach.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja