alimenty, pytanie o Wasze zdanie!

25.06.07, 16:02
Witam wszytskich!

Umieścilam juz ten watek na samodzielnej mamie, ale mamy mi nie odpoewiadaja,
a mi daly te watki duzodo myslenia i jestem ciekawa jakie zdanie maja na to
meżczyźni. Jeśli są tu jacyś ex, albo po prostu macie zdanie na ten temat to
piszcie. Chodzi mi o to, jak się dogadywać z ex w sprawie alimentów- wakacje.
Moj ex ma to
gleboko w ... dlatego nie wiem jak bym podeszla do tematu, ale na smyku
przeczytalam dwa takie watki o wakacjach i jak tu sie dogadac w sprawie
alimentow? Co najsmieszniejsze, ze tam jest podobna sprawa na smyku, tylko raz
napisała matka a raz ex, z którym dzieci nie mieszkaja. Czy jak ojciec zabiera
dzieci na wakacje na miesiac to oprocz tego wedlug Was powinien placić
alimenty, bo ja nie wiem co o tym myśleć ehh

ex:
smyk.com/index.php?option=com_joomlaboard&Itemid=&func=view&id=1149&catid=17
mama:
smyk.com/index.php?option=com_joomlaboard&Itemid=&func=view&id=182&catid=17
    • egon26 Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 25.06.07, 17:26
      A duże to dziecko?! Przy małym dziecku oprócz wkładu finansowego są jeszcze
      "straty" w postaci dużej ilości czasu które trzeba mu poświęcać- malec się
      rozchoruje i nie można iść do pracy. Dziecko to nie tylko to co zje, ale także
      to w co się ubierze ile wyda się na podręczniki i inne zajęcia poza lekcyjne
      które mogą w wakacje nie mieć miejsca ale trochę kosztują i są brane z
      "całorocznej puli pieniędzy". Dziecko to także czynsz za mieszkanie i czy ty
      wyjedziesz z dzieckiem czy jego ojciec tak czy siak musisz za nie płacić. Myślę
      że tak mu to możesz przedstawić, podliczyć koszty które ci odpadną: wyżywienie,
      prąd, gaz, woda, drobne wydatki i te koszty mu zwrócić. Tak moim zdaniem było by
      sprawiedliwie.
    • tata_tomek Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 26.06.07, 08:48
      zoskasamoska2 napisała:

      > Chodzi mi o to, jak się dogadywać z ex w sprawie alimentów- wakacje.
      > Moj ex ma to
      > gleboko w ... (...)
      > Czy jak ojciec zabiera
      > dzieci na wakacje na miesiac to oprocz tego wedlug Was powinien placić
      > alimenty,

      A mogłabyś zapytać bardziej konkretnie? Chodzi o to, że w ogóle nie chce płacić,
      czy o to, że nie chce płacić za ten miesiąc?
      Jeśli to drugie, to wg mnie nie powinien, bo to on ponosi koszty utrzymania
      dziecka w tym okresie.
      • maretina Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 26.06.07, 10:21
        kolezanka niedawno sadzila sie ze swoim ex, bo ten kazdy pobyt dziecka u siebie
        ( weekendy, pojedyncze dni w tygodniu) odliczal od alimentow. sad powiedzial
        jasno: nie ma prawa. kwota alimentow jest stala. ex musi jej zwrocic za dwa
        lata odliczanki. slono zaplaci.
        • tata_tomek Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 26.06.07, 10:30
          maretina napisała:

          > kolezanka niedawno sadzila sie ze swoim ex, bo ten kazdy pobyt dziecka u siebie
          > ( weekendy, pojedyncze dni w tygodniu) odliczal od alimentow. sad powiedzial
          > jasno: nie ma prawa. kwota alimentow jest stala. ex musi jej zwrocic za dwa
          > lata odliczanki. slono zaplaci.

          To jakiś kretyn. Za weekendy i pojedyncze dni? Może jeszcze za każdego loda i
          colę kupione dziecku?!
          Za cały miesiąc to co innego ale można (i trzeba) przeprowadzić to przez sąd,
          nawet post factum. Właśnie żeby uniknąć potem nieprzyjemnych sytuacji.
          • egon26 Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 26.06.07, 11:36
            tata_tomek napisał:
            > To jakiś kretyn. Za weekendy i pojedyncze dni? Może jeszcze za każdego loda i
            > colę kupione dziecku?!

            Wiesz zależy jak na to spojrzeć. Sądy kierując się dobrem dziecka zakładają w
            większości przypadkach że ojciec będzie tylko płacił i tyle. Zabierając nawet
            2/3 pensji. Przy niskich pensjach to co zostanie ledwo wystarcza ojcu na życie.
            Więc chcąc zabrać dzieci do siebie musi jakoś pieniądze załatwić. Taka trochę
            straszna wizja że ojciec nie bierze dzieci bo go na to nie stać po prostu. Znam
            gościa który ma 3 dzieci i jest na recie i na życie zostaje mu 150 pln.
            Ogólnie system ustalania alimentów przez sąd zawsze będzie krzywdził którąś ze
            stron - dlatego najlepiej dogadać się miedzy sobą. Ale to się chyba rzadko
            zdarza i wymaga dużo rozsądku z obu stron. Ex mojego znajomego zażądała 3 tyś na
            dójkę małych dzieci, dostałą 1.2 tyś.
      • zoskasamoska2 Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 26.06.07, 14:09
        hmm.. bardziej.. konkretnie, facetowi chodzi o to, że nie chce placic za ten
        miesiac kiedy zabiera na wakacje, a tej drugiej kobiecie o to, ze nie widzi
        powodu, dla ktorego miałaby ex męzowi dokładać do dwutygodniowych wakacji z
        dzieckiem.

        Mi się wydaje, ze matka nie powinna dokladac do wakacji ojca z dzieckiem. A w
        przypadku tego męzczyzny, ktory zabiera dziecko na caly miesiac nie sadze, ze
        matka powinna sie zgodzic na to, ze w kolejnym miesiacu nie oczekuje alimentow,
        poniewaz moze ja byc nie stac na wakacje i moze w drugim miesiacu wakacji
        potrzebowac pieniedzy na utrzymanie.

        Ale interesuja mnie inne opini... bo hmmm jako matka samotna, moge miec inne,
        bardzo nieobiektywne zdanie uncertain

        Wszystko jest na tym forum, zle poprzednio wkleiłam linki:

        smyk.com/index.php?option=com_joomlaboard&Itemid=&func=view&id=1149&catid=17


        smyk.com/index.php?option=com_joomlaboard&Itemid=&func=view&id=182&catid=17
        • lucius_dwulicus Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 26.06.07, 14:50
          Jak ma zasądzone alimenty to chciał, nie chciał płacić musi. Utrzymanie dziecka
          to faktycznie nie tylko wydatki na jedzenie (co nie jest astronomiczną kwota
          nawet licząc dwa miesiące, tym bardziej dwa tygodnie) lub przyjemności typu
          wycieczka, czy lody. Zresztą chyba nie na lody przeznaczone są alimenty.
          Jednak, to że płacić musi nie oznacza, że zależnie od zaistniałych okoliczności
          obydwie strony mogły by się porozumieć dla dobra (i świętego spokoju) dziecka i
          ustalić ewentualną niższą kwotę przekazaną matce w danym miesiącu lub
          też „zawieszenie” płatności na ten okres. Oczywiście ustalając na co
          zaoszczędzone w ten sposób pieniądze mają być przeznaczone. Zdaję sobie jednak
          sprawę, że takie rozwiązanie może być czystą utopią, bo ludzie rozwodzą się
          zazwyczaj gdyż z różnych przyczyn nie mogą się ze sobą porozumieć. Trudno więc
          zakładać, że po rozwodzie znajdą nagle wspólny język. Ale pytałaś o opinie
          innych.
          • maretina Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 26.06.07, 21:59
            jezeli rodzice potrafia sie szanowac, probuja sie wzajemnie zrozumiec, to nie
            beda chodzic po sadach. jesli facet bedzie mial trudnosci z kasa, kobieta
            poczeka, jesli facet zabierze dziecko na miesiac... mozna sie dogadac.oby to
            dzialao w obie strony. czy facet np. na jesieni doklada do ciuchow, jesli
            trzeba dziecku wymienic cala garderobe? tak samo wiosna i latem.... mam male
            dziecko, na szczescie jestesmy jego tata szczesliwym malzenstwem, ale wiem, ile
            pieniedzy to dziecko kosztuje. wakacje to jedno a proza zycia to drugie.
            • kckk Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 27.06.07, 11:24
              Tak byłoby najlepiej smile
        • tata_tomek Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 26.06.07, 16:45
          Ale zawartość podanych przez Ciebie linków zmienia postać rzeczy:

          Ciekawe podejście ma matka:
          "Z mojego punktu widzenia, ja-jako matka 24h a nie weekendowa czy od święta mam
          większe prawo do przyjemności niż on. Za taką przyjemność uznaje właśnie wyjazd
          na wakacje i miłe spędzenie czasu z dzieckiem. Nie chcesz być tylko od
          wykonywania brudnej roboty! Czyli zawożenia do szkoły, ubierania, karmienia,
          zabraniania etc. Czemu on ma spijać śmietankę. Nie jest złym ojcem, ale MI się
          należą wakacje przede wszystkim."
          Taaaa...

          O ile dobrze zrozumiałem wypowiedź ojca: "Skoro mamy podobne możliwości
          finansowe zaproponowałem, że ja poniosę pełne koszty w lipcu a ona w sierpniu."
          to sugeruje, że on chce nie płacić alimentów w lipcu (bo pokrywa koszty biorąc
          dziecko na miesiąc) a _także_ w sierpniu (i wtedy matka pokrywałaby wszystkie
          koszty).
          Ja to widzę tak (tylko nie krzyczcie na mnie):

          = w lipcu ojciec nie wysyła matce alimentów, ale ona jemu tak (równowartość), bo
          obie strony mają pokryć koszt utrzymania dzieci, on połowę i ona połowę
          = w sierpniu oczywiście, że on powinien te alimenty zapłacić

          Tylko że logika w tym przypadku nie ma wiele wspólnego z prawem i życiem, bo
          dziecko to dziecko a nie pozycja w bilansie księgowym firmy. Strasznie to
          przykre, takie liczenie, bo w końcu samo dziecko gdzieś się "gubi" między
          cyferkami...
          A dodatkowo na to wszystko powinien się zgodzić sąd i to _przed_ tym wszystkim.
          • arienne07 Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 26.06.07, 18:19
            Zwłaszcza, że te alimenty to zazwyczaj 2, 3 stówki. W tym wszystkim to chyba
            najmniej o dziecko chodzi, ale raczej o to kto komu bardziej dopier...
    • adellante1 Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 26.06.07, 11:10
      O alimenciarzach ma własne zdanie. Ludzi których sad musi zmuszać do zapłacenia
      paru groszy na własne dzieci uważam za godnych najwiekszej pogardy.
      Z drugiej strony czesto zachłanność ex-źon potrafi przechodzic najsmielsze
      oczekiwania. Znam ostatnio przypadek w którym kobieta wniosła żadanie w sadzie o
      to by facet wziął na siebie koszty utrzyania i eksploatacji samochodu bo ona nim
      dzieci do szkoły wozi. Wczesniej go od niego dostała...
      Co do płacenia za czas kiedy facet opiekuje sie cały miesiąc dzieckiem w wakacje
      powinien moim zdaniem wstrzymac wypłate alimentów. Koszty które ponosi za
      miesiąc wakacji są na pewno o wiele wieksze niz kwota alimentów.
      Z drugiej strony nie sądzę aby brał dzieci na wakacje po to by uniknąć tych
      kilku stówek.
      Moze gest kiedy kobieta sama z tego zrezygnuje w zamian za coś pozwoli zbudować
      jakąś łatwiejszą płaszczyznę porozumienia na przyszłość. Wszak życie to
      nieustajacy kompromis.
    • xiv Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 26.06.07, 18:12

      dzisiaj angielska policja wsadziła do ciupy ojca, który odmówił płacenia
      alimentów; argumentował to faktem, że połowę każdego tygodnia dzieci mieszkają
      u niego, a żona normalnie pracuje...

      przegrał, bo dzieci miały adres zamieszkania ich mamy...

      śmieszne nie? utrzymujesz dzieciaki w połowie i jeszcze masz płacić alimenty...
    • kckk Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 27.06.07, 11:23
      W żadnym z powyższych wypadku nie powinno być mowy o zwrocie ojcu kosztów
      wypoczynku dziecka. Dobrowolnie organizuje wyjazd i jest zobowiązany go sfinansować.
      Obie strony mają prawo do spędzenia wakacji z dzieckiem i każda z nich wybiera
      taką formę na jaką ją stać.
    • jaad33 Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 02.07.07, 01:40
      Tak sobie myślę, że tu nie bardzo jest o czym dyskutować. Alimenty są zasądzone i ojciec ma płacić.
      Dobrą wolą matki byłoby zrzeczenie się alimentów na rzecz ojca za okres sprawowania przez niego wakacyjnej opieki. I niczym więcej. Jeżeli oceniasz, że sytuacja materialna ojca jest kiepska i rzeczywiście może to stanowić dla niego problem, pomyśl nad zwróceniem mu części lub całości kwoty alimentów. Jeżeli wiedzie mu się dobrze, to nie widzę powodów, żeby robić z tego problem.

      A sprawiedliwość polskich sądów w tym temacie, w połączeniu z podejściem matek i ojców to już zupełnie inna sprawa...
    • johnnysixcannons Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 03.07.07, 22:13
      Moja odpowiedź jest taka : w obu wypadkach powinni sie zrzucić na wakacje
      dzieci.Matka mogła by się zrzec alimentów za ten miesiac,a ojciec mógłby
      dorzucić na wyjazd dzieci z matką.Jakie to proste.Ale tak naprawdę myślę,że
      argumenty obu stron to zasłona dymna i przepychanki miedzy rodzicami.Ale ja
      pewnie niesprawiedliwy jestem.Myślę ,że w takiej sytuacji ważniejsze dla mnie
      było by ,zeby dzieciakom było fajnie na wakacjac.
    • burza4 Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 04.07.07, 12:35
      od strony prawnej sytuacja jest jasna - alimenty należą się niezależnie od
      wakacji i wyjazdów, jakiekolwiek inne ustalenia są dobrą wolą.

      powód jest prosty - alimenty odpowiadają uśrednionym miesięcznym wydatkom na
      dziecko. Dziś wyda się mniej, za to za miesiąc - dwa razy więcej, a wtedy na
      ojca nie ma co liczyć, bo będzie się podpierał wyrokiem sądu.

      facet z przytoczonego wątku uważa się za pokrzywdzonego - chociaż jego wywody
      kupy się nie trzymają. Faceta stać na miesiąc wakacji we trójkę z dziećmi, ale
      żonę (zarabiającą tyle samo) - tylko "dzięki" jego alimentom?

      tylko że jakoś nie wspomina o tym, że czynsz w mieszkaniu płaci się niezależnie
      od tego, czy w danym miesiącu ktoś był na urlopie, poza tym - w sierpniu eks
      żona będzie miała kumulację wydatków (nie tylko urlop, ale i początek roku
      szkolnego za pasem).

      to sprowadza się do podejścia: byle tej małpie nie było lepiej.

      dodatkowo - w obu wątkach mowa była o przyzwoitych alimentach, a
      najśmieszniejsze jest to, że najczęściej o wakacyjnym zawieszeniu alimentów
      gardłują ci, którzy płacą oszałamniające kwoty rzędu 300 zł...
    • soemi Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 06.07.07, 14:28
      O czym ta dyskusja, przecież zarówno z wakacji jak i z alimentów korzysta
      dziecko. Dziecko, które jest i mamy i taty. Skoro jedno z nich ma watpliwości
      czy dać czy nie to skąd one się biorą. Oboje sa dorosłymi ludźmi. Dla mnie to
      jasne, że alimenty są świadczeniem stały więc powinny być zapłacone i
      przeznaczone na potrzeby dziecka np: przybory szkolne, zakupy do przedszkola
      czy inne potrzebne dla malca rzeczy a wyjazdy nie mają tu nic do rzeczy.
      • emanua.mam Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 12.10.07, 16:30
        Witajcie. Mam trochę inny problem, ale też związany z alimentami, dlatgo nie
        zakładam osobnego wątku.Wystąpiłam o podwyższenie alimentów dla synka z 800zł na
        1300. Karol w tym roku poszedł do szkoły, automatycznie wzrosły wszystkie
        koszty. Mój mąż oczywiście odmówił... Wniosek jest w sądzie.Szanuje mojego
        byłego męża, ale uważam że zachowuje się jak niedojzały... Wspomne też, że jego
        zarobki grubo przekraczają przeciętną w polsce i nie odczułby tych 500złoty. Ja
        oczywiście pracuje, ale znacznie mniej zarabiam. Nie wiem co mam robić...Nie
        widze szans na wygraną, bo on ma wszędzie kontakty, poza tym prowadzi własną
        firmę- więc sam ustala swoje zarobki- na podstawie dokumentów pokaże ze zarabia
        marne grosze. Przykro mi, bo nie rozumiem takiego zachowania. Ja nie biore tych
        pieniędzy dla siebie, tylko na NASZE dziecko. Jego ojcostwo ogranicza sie do
        sobotnich spacerów,kina i basenu- efekt taki że on jest kochającym tatusiem, a
        ja upierdliwą matką, która która jest o wszystkiego co złe tj odrabiania lekcji
        i wożenia do szkoły. Czy naprawdę jestem bezradna?
        • adellante1 Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 12.10.07, 23:25
          Czy naprawdę jestem bezradna?

          Nie, po prostu przeginasz pałę!!!
          Mam dwójke dzieci. Szczerze mówiąc WĄTPIĘ abym wydawał na dzieci
          miesiecznie 800 zł. Podkreślam iż to ja robię zakupy, opłaty itp. i
          nie należę do ludzi którzy kupują w biedronce najlepiej towary z
          promocji...
          1300 na miesiąc? Przeginasz kobieto. Jesli nie starcza ci kasy -
          zmień pracę. twój ex mąż nie ma obowiązku utrzymywania Ciebie do
          końca swoich dni.
          • egon26 Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 13.10.07, 00:23
            adellante1 napisał:
            > Czy naprawdę jestem bezradna?
            > Nie, po prostu przeginasz pałę!!!

            Zwróć uwagę że ty masz jeszcze małe dzieci, choć z drugiej strony w wieku
            szkolnym odpadają pieluch ale dochodzą książki wiec pewnie się to jakoś zeruje.
            Poza tym jak wychowuje dziecko sama to może ma jakąś opiekunkę która zostaje z
            dzieckiem 3-4 godziny dziennie. A to w większych miastach też kosztuje pewnie
            miedzy 500-800 pln Mnie też dziwią takie kwoty bo 9 lat temu na studiach żyłem
            za 500 pln i przez parę miesięcy dopóki nie znalazłem pracy opłacałem z tego
            jeszcze mieszkaniewink No ale ja sprytny byłem wink

            Co do alimentów to jak ma własną firmę to chyba nie wykazuje dochodów na
            zasadzie faktur które wystawił tylko na podstawie pitów z ostatnich miesięcy.
            Tak że o ile nie załatwia interesów na lewo i tak dochody będą takie jak są.
            • adellante1 Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 13.10.07, 14:59
              Egon wszystko sie zgadza.
              Chodzi mi po prostu ze dziecko jest "wspólnym dobrem" więc uważam że
              przerzucenie wszelkich wydatków z nim związanych WYŁĄCZNIE na ojca
              to przegiecie. ja rozumiem że facet skoro nie opiekuje się z
              dzieckiem powinien partycypować w kosztach. Policz , jeśli miałoby
              to byc 70/30 to pani autorka na dziecko wydaje 2 tys zł/mc.... NA
              JEDNO?!!!
              To facet który ma po rozwodzie dwójke dzieci ile powinien płacic?
              3000 zł????? Po prostu uważam ze pani przegina żądając dożywotniej
              dywidendy od faceta lub jak kto woli stałego podziału majatku... Mam
              propozycje zawsze dla takich kobiet - dać dziecko ojcu nna pół roku
              i zacząć płacić samej - doceni wartość 800 zł.
              • egon26 Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 15.10.07, 09:36
                adellante1 napisał:
                > Policz , jeśli miałoby
                > to byc 70/30 to pani autorka na dziecko wydaje 2 tys zł/mc.... NA
                > JEDNO?!!!

                Zależy jak liczyć koszty na dziecko. Będąc małżeństwem wszystko jest wspólne:
                mieszkanie, samochód itd. Po rozwodzie wszystko się dzieli i tak to co jest przy
                matce jest w zasadzie matki i dziecka. Więc jeśli policzymy podstawowe
                utrzymanie na 500-700 pln a do tego dojdą jeszcze raty za mieszkanie ( powiedzmy
                800 pln) czynsz,media (400 pln) koszt utrzymania i eksploatacji samochodu
                (powiedzmy 200 pln na benzynę i 600 raty za auto) - bo dziecko też z niego
                korzysta i ojcu też powinno zależeć by było to bezpieczne auto. Dzieląc te
                wszystkie koszty dodatkowe na pół bo połowę zużywa matka wyjdzie nam około 1000
                więc tak licząc może dojść do 2 tyś. Poza tym dochodzą jeszcze inne wydatki
                których robi się raz do roku. Przy większej ilości dzieci te dodatkowe aż tak
                bardzo nie wzrastają. Choć można chcieć powiększyć mieszkanie.
                • adellante1 Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 15.10.07, 10:23
                  Egon - alimenty to pokrycie części kosztów utrzymania dziecka. A nie dozywotnia
                  renta dla jego matki. Jakoś nie słyszałem by kobieta po rozwodzie wiążąca się z
                  innym facetem zgłaszała o obnizenie alimentów. Przecież zakładając nowa rodzinę
                  koszty sie zmniejszaja.
                  To czyste wygodnictwo. Najzwyklejsze sepienie. Alimenty nie pokrywaja kosztów
                  auta, mieszkania, czynszu, swiadczeń. to pieniądze TYLKO na dziecko. Jesli
                  kobiety n ie stac na mieszkanie i jego utrzymanie sad nie powinien przyznać jej
                  dziecka w żadnym wypadku!
                  Na zachodzie jakoś tak jest ze rodzic musi udokumentować czy go stać na opiekę a
                  nie czy ma z kogo wysępić tak jak u nas.
                  • egon26 Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 15.10.07, 11:07
                    Sprawa z kim ma być dziecko jest sporna, ale w większości przypadków jednak
                    lepiej by były z matką. Kwestia kogo stać, też nie jest taka prosta. Matka
                    dziecka ma trudniejszą sytuacje zawodowa niż ojciec, choćby dlatego że przy
                    samym porodzie wypada jej miedzy 5-6 miesięcy z pracy i obniża to jej wartość
                    jako pracownika na co przekładają się też pieniądze i awansy. Duża część
                    pracodawców stara się pozbyć kobiet z małymi dziećmi bo uważają ze są
                    kłopotliwe, więc często kobiety po porodzie zaczynają karierę od nowa. Lub
                    trudniej jej awansować bo pracodawca patrzy przez pryzmat chorowitych dzieci z
                    którymi matki zostają w domu. Masz firmę jak ty byś podszedł do tego tematu?!
                    Dlatego uważam że patrzenie czy kogo stać nie jest sprawiedliwe rozwiązanie- na
                    pewno jeszcze nie teraz, gdy społeczeństwo dojrzeje to może wtedy.
                    A sam źle bym się czuł gdybym ja jeździł volvo a żona małym fiatem z moimi
                    dziećmi, gdybym ja mieszkał w domu a żona gnieździła się z malcem w kawalerce. A
                    ty ??
                    • adellante1 Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 15.10.07, 11:34
                      egon26 napisał:

                      > A sam źle bym się czuł gdybym ja jeździł volvo a żona małym fiatem z moimi
                      > dziećmi, gdybym ja mieszkał w domu a żona gnieździła się z malcem w kawalerce.
                      > A ty ??

                      A ja nie.
                      Rozwód to rozwód, kazdy ma prawo układac sobie zycie na nowo. jakos nie
                      dostrzegłem nigdy podobnych dylematów u kobiet po rozwodzie, jakoś nie słyszałem
                      nigdy kobiety martwiacej sie o to że po rozwodzie mąż nie ma gdzie mieszkać albo
                      ze został bez grosza, czy ze żona zmusiła go do wyzbycia sie majatku, bo miała
                      lepszego adwokata.
                      Nie egon, nie czułbym się źle, akurat postawa roszczeniowa działa zawsze w tą
                      jedyna stronę. Zawsze byłbym gotów zaoferowac pomoc w formie przejecia ciężaru
                      opieki nad dziećmi. nawet nie zażądałbym alimentów. Niech bedzie moja krzywda...
                      Natomiast na pewno nigdy nie poczułbym sie w obowiazku do tego by brac na siebie
                      ciężar ulepszania jej zycia.
                      Wyobrażasz sobie co by było gdybym teraz wziął z domowego budzetu z 10 tys bo
                      mojej ex jest potrzebne nowe auto, albo ze co miesiąc dopłacałbym jej do
                      czynszu? No sorry. nie ma obowiazku posiadania samochodu, mieszkać należy w
                      takich warunkach na jakie cie stac.
                      • redmiss Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 15.10.07, 13:02
                        adellante1 napisał:

                        > egon26 napisał:
                        >
                        > > A sam źle bym się czuł gdybym ja jeździł volvo a żona małym
                        fiatem z moim
                        > i
                        > > dziećmi, gdybym ja mieszkał w domu a żona gnieździła się z
                        malcem w kawal
                        > erce.
                        > > A ty ??
                        >
                        > A ja nie.
                        > Rozwód to rozwód, kazdy ma prawo układac sobie zycie na nowo.
                        jakos nie
                        > dostrzegłem nigdy podobnych dylematów u kobiet po rozwodzie, jakoś
                        nie słyszałe
                        > m
                        > nigdy kobiety martwiacej sie o to że po rozwodzie mąż nie ma gdzie
                        mieszkać alb
                        > o
                        > ze został bez grosza, czy ze żona zmusiła go do wyzbycia sie
                        majatku, bo miała
                        > lepszego adwokata.


                        a Ty tylko takie kobiety znasz? taką sucz to teraz ciężko znaleźć,
                        naprawdę. a rozwody są w przeważajacej częsci z winy męża (zdradził,
                        wyjechał, olał)... nie bronię kobiet, bo rzeczywiscie czasem się
                        zdarza jakaś jednaostka obrotna, ale żeby tak generalizować? to
                        niesprawiedliwe.
                        • adellante1 Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 15.10.07, 13:37
                          a rozwody są w przeważajacej częsci z winy męża (zdradził,
                          > wyjechał, olał)..

                          bzdura. Z kazdej sprawy rozwodowej jaka zanm w najbliższym i troche dalszym
                          otoczeniu rzecz miała sie zupełnie odwrotnie.
                          osobiście nie znam ani jednego przypadku gdzie rozwód był z finy faceta. czasy
                          sie zmieniły i to o 180 stopni, tylko głupio jest sie przyznac do tego ze
                          zostało sie rogaczem.
                          Wiec prosze mnie tu nie generalizowac.
                          znam kobietę która rozwodu przygotowywała sie prawie rok, zadbała o to by miec
                          konto o którym nie miałem pojecia, zadbała by sobie tam przelac całkiem spora
                          sumke systematycznie delikatnie co miesiąc.... Znam inna która zadbała o to by
                          wszelkie kredyty ustawic na męża a wszelkie nieruchomosci mieć zapisane na
                          siebie... Spokojnie, takich o których piszesz nie brak moze po prostu ich nie
                          widzisz. A powiem ci z własnego doswiadczenia ze im bardziej , jak to napisałas
                          "taka sucz" faceta obskubie i upokorzy tym bardziej i ciężej skrzywdzoną
                          odgrywa, stad moze twoje lekko naiwne podejscie.
                          Jak to mawiał Napoleon - nigdy nie lekcewaz przeciwnika... wink
                          • redmiss Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 15.10.07, 13:58
                            adellante1 napisał:

                            > a rozwody są w przeważajacej częsci z winy męża (zdradził,
                            > > wyjechał, olał)..
                            >
                            > bzdura.

                            miałabym prośbę, jak już używasz tego słowa to bądź pewien tego co
                            piszesz uncertain

                            www.rozwod.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=26&Itemid=26
                            • adellante1 Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 15.10.07, 14:13
                              Jestem pewien - dlatego napisałem o tym co wiem z własnego doswiadczenia. U mnie
                              np prawdziwym powodem była zdrada zony a w pozwie - niezgodność charakterów.
                              Zrozum, ze faceci nie lubia przyznawac się do porazki. Czym jest niby
                              niezgodność charakterów? Statystyka to jedno -rzeczywistość zupełnie co innego.
                  • gov.single Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 15.10.07, 11:33
                    "Alimenty nie pokrywaja kosztów
                    auta, mieszkania, czynszu, swiadczeń. to pieniądze TYLKO na
                    dziecko"....jasne-dziecko żyje w wirtualnej przestrzeni-darmowej jak
                    wiadomo. Utrzymanie dziecka to nie tylko jego buty, kasiązki,
                    angielski, basen wakacje itp....ale równiez te wytykane przez Ciebie
                    koszty auta (jestem od lat kierowcą mojego syna więc potrafie ocenic
                    te koszty), czynszu, mediów.
                    Nie wyobrażam sobie sytuacji , w której mój eks chciałby mnie
                    wyliczać z pieniędzy które otrzymuje. A ponieważ on też nie wyobraża
                    sobie siebie w tak kretyńskiej sytuacji-to nie mamy problemów z
                    dogadywaniem sie.
                    • adellante1 Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 15.10.07, 11:35
                      gov.single napisała:

                      > ".ale równiez te wytykane przez Ciebie
                      > koszty auta (jestem od lat kierowcą mojego syna więc potrafie ocenic
                      > te koszty), czynszu, mediów.

                      Na które kobieta powinna zarobic. jesli nie potrafi to znaczy ze nie jest w
                      stanie zapewnic dziecku prawidłowych warunków.
                      • gov.single Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 15.10.07, 17:02
                        Cóż-mamy diametralnie różne zdania. Normalnie na wszystkie wydatki zwiazane z
                        dzieckiem (rózwnież te Twoim zdaniem bardzo dyskusyjne) składaja sie
                        rodzice.Więc nie bardzo rozumiem dlaczego po rozwodzie wiekszośc ma spadać na
                        barki matki (nie tylko kasa ale również jej osobisty wkład).
                        A tak a'propos tego, zeby to ojcowie wychowywali dzieci kiedy matke na to nie
                        stać....kiedyś mój eks wymyślił,ze z alimentów powinnam dziecku założyć aparat
                        ortodontyczny(ok, 3 tys + 2 letnie leczenie-po zakończeniu okazało sie ze było
                        to ok. 6 tys)...przyznałam wtedy,ze utrzymanie dziecka jednak mnie przerasta
                        wiec proponuję zeby syn zamieszkał z nim a ja bede płaciła alimenty oraz beda
                        zabierała go na weekendy i w wyznaczone przez nich dni w tygodniu....zgadnij
                        jaka była reakcja??wink I wiesz-jestem dziwnie pewna, ze podobna byłaby rekcja
                        większosci ex mężów postawionych przed takim wyboremsmile)
                  • burza4 Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 15.10.07, 16:50
                    adellante1 napisał:

                    To czyste wygodnictwo. Najzwyklejsze sepienie. Alimenty nie
                    pokrywaja kosztów> auta, mieszkania, czynszu, swiadczeń. to
                    pieniądze TYLKO na dziecko.

                    to dziecko gdzieś mieszkać musi, korzysta z telefonu i prądu, wody.
                    Te wydatki składają się również na koszty utrzymania dziecka czy ci
                    się to podoba czy nie.

                    Ojciec rzeczonego dziecka zarabia bardzo dobrze, nie ma więc żadnego
                    powodu, żeby porównywać jego potrzeby z twoimi możliwościami
                    finansowymi. 800 zł na dwójkę dzieci to niestety bardzo niska kwota,
                    zastanawiam się czy ty aby na pewno wiesz o czym mówisz. Samo
                    panstwowe przedszkole kosztowało parę lat temu 350 zł, gdzi reszta?

                    nie mów mi, że gdybyś zarabiał 20 tys. miesięcznie, na dzieci nadal
                    wydawałbyś po 400 zł. Dziecko ma prawo do takiego poziomu życia,
                    jakie by mialo, gdyby rodzice się nie rozwiedli. W tym wypadku -
                    oczekiwania 1300 zł to są i tak skromne. Moi dobrze zarabiający
                    znajomi płacą znacznie większe sumy, niż to co się tobie wydaje
                    skandalicznie wysokie. Jeden 3,5 tysiąca i opłaca jeszcze prywatną
                    szkołę, drugi na 2 dzieci płaci średnio - 8 tysięcy. DOBROWOLNIE. Bo
                    tyle wydawał, kiedy z nimi mieszkał.
              • burza4 Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 15.10.07, 17:18
                czy ty bierzesz pod uwagę prosty fakt, że nie wszyscy wydają na
                dzieci tak mało co ty, np. sama opiekunka w Warszawie to koszt około
                1500 złotych...

                > Mam > propozycje zawsze dla takich kobiet - dać dziecko ojcu nna
                pół roku > i zacząć płacić samej - doceni wartość 800 zł.

                osobiście szczerze wątpię, czybym doceniła, liczyłam kiedyś z
                grubsza - w zeszłym roku wyszło mi że wydaję na córkę średnio
                powyżej 2 tysięcy, a do prywatnej szkoły nie chodzi. I żeby nie
                było, że zawyżam koszty - alimentów nie dostaję.
        • tata_tomek => Emanua.mam 15.10.07, 08:40
          emanua.mam napisała:

          > Wystąpiłam o podwyższenie alimentów dla synka (...)
          > Mój mąż oczywiście odmówił... Wniosek jest w sądzie.

          Zauważ, że skoro wniosek jest już w sądzie, to nie masz po co tu pisac, tylko
          czekać na rozprawę.

          > prowadzi własną
          > firmę- więc sam ustala swoje zarobki- na podstawie dokumentów pokaże ze zarabia
          > marne grosze.

          Skoro prowadzi własną firmę, to trzeba było wystapić do sądu o ustalenie jego
          dochodów na podstawie deklaracji podatkowych PIT i CIT z ostatniego roku a nie
          papierowych zaświadczeń z jego podpisem. Zrobiłaś to?

          > Jego ojcostwo ogranicza sie do
          > sobotnich spacerów,kina i basenu

          A może właśnie dlatego, że prowadzi własną firmę? Jak sama założysz taką, to się
          dowiesz, że w takim przypadku nie pracuje się tylko 5 dni w tygodniu w godz. 8 - 16.
          A rozważałaś zmianę pracy na lepiej płatną?

          > Czy naprawdę jestem bezradna?
          Tak jak napisałem wczesniej - nie wiadomo; i tak musisz czekać na sądowe
          rozstrzygnięcie.

          A może zamiast roszczeń finansowych spróbowałabyś bardziej zaangazować go
          czasowo, jeśli to możliwe? Zajęcia z dzieckiem także w tygodniu, nie tylko w
          soboty, itp.
          Chyba, że... (taka brzydka myśl mię naszła...) nie chcesz umożliwiać mu
          kontaktów z dzieckiem częstszych niż ustalone przez SR?
          • emanua.mam Re: => Emanua.mam 15.10.07, 12:40
            Przykro mi, że tak oceniacie sprawę. Po pierwsze mieszkamy za Konstancinem-
            przez co koszty automatycznie rosną. Nie dojeżdża do nas żaden ze środków
            komunikacji miejskiej. Worze syna do szkoły samochodem. Uprzedzając waszą radę-
            domu nie mogę sprzedać, bo mój kochany, były mąż zabezpieczył się zapisując ¼
            domu na synka- ewentualna sprzedaż wchodzi w grę po otrzymaniu zgody od Krzyśka-
            a o takowej mogę jedynie śnić. Dowóz do warszawy ( Krzyś chodzi do szkoły
            społecznej) , potem basen i powrót do domu- miesięcznie wychodzi 780 zł (sama
            benzyna). Dalej- kwestia szkoły, pewnie znów zaatakujecie… Mąż wybierał szkołę-
            umówiliśmy się, że on płaci za szkołę 800zł- to w ramach alimentów, a ja
            utrzymuje dziecko. Jak widzicie nie próbuje wyłudzić od męża pieniędzy. Pracuje
            jako przedstawiciel handlowy. Prace chętnie zmieniłabym na dużo więcej płatną-
            ale niestety chęci nie wystarczą. Poza tym ta praca umożliwia mi luźne godziny-
            zgodnie z planem syna. Opiekunki nie mam.
            Widze że osoba z zewnątrz nie ma szans uzyskać jakiej kol wiek rady, nie mówiąc
            już o wsparciu. Mam nadzieje, że na innym forum będzie inaczej.
            Tym którzy próbowali się przebić i co kol wiek pozytywnego napisać- bardzo dziękuje.
            • tata_tomek Re: => Emanua.mam 15.10.07, 15:19
              Na początek pozwolę sobie zauważyć, że na forum _każdy_ jest osobą z zewnątrz,
              więc twój zarzut na końcu wątku jest bezzasadny big_grin

              Dalej to, co też napisałem wcześniej: _po_ złożeniu wniosku do sądu można co
              najwyżej pytać nas o ocenę / opinię / poglądy, ale nie bardzo o radę, bo to już
              trochę "po ptokach", jak mawiał pewien podrzucany w górę osiołek. Możesz co
              najwyżej sprawdzić u jakiegoś prawnika, czy możesz jeszcze uzupełnić wniosek o
              podwyżkę alimentów (złożony już do SR) o wniosek o sprawdzenie dochodów eksa w
              jego US. Nie znam się na tym, więc tu niestety nie podpowiem.

              Nikt ci tu nie doradza(ł) sprzedaży domu, natomiast może praca PH ale w jakiejś
              innej branży byłaby bardziej dochodowa?

              Aha, i jeszcze jedna kwestia: czy dziecko _przed_ rozwodem miało tę samą szkołę
              (społeczną), basen itp.? Bo jeśli tak, to kontynuacja jest zrozumiała (sytuacja
              dziecka nie powinna się pogorszyc po rozwodzie). Natomiast jeżeli zmieniałaś /
              zmienialiście coś po rozwodzie, to wysoki SR może się czepić sformułowania z
              art. 135 par 1. kro, że zaspokajane mają być _usprawiedliwione_ potrzeby
              dziecka; i czy dziecko musi koniecznie chodzić do szkoły społecznej, czy akurat
              do tej, czy na basen, czy bla bla bla itp...

              Tradycyjne porady w takiej sytuacji:
              = zapytaj prawnika (o to co wyżej)
              = zapytaj na forum 'samodzielnych mam'; [nie wiem czy coś konstruktywnie
              doradzą, ale tam jest mniej facetów więc przynajmniej zdania na temat twego męża
              będą bardziej jednomyślne smile]
            • burza4 Re: => Emanua.mam 15.10.07, 17:01
              nie przejmuj się frustratamismile

              doczytałam poniewczasie, że kolega który szacuje koszty utrzymania
              dwójki dzieci na całe 800 zł jest rozwiedziony - to wiele tłumaczy,
              nie sądzisz? koszty dziecka po rozwodzie radykalnie maleją,
              szczególnie w opinii byłych ojcówsmile

              skalkuluj realnie koszty utrzymania dziecka, nie musisz żebrać o
              jałmużnę. 800 zł to kwota adekwatna dla ojcow zarabiający mniej
              niż "wielokrotność średniej krajowej".

              co do twojej sprawy - w przypadku prowadzenia własnej działalności
              gospodarczej sąd bierze pod uwagę obroty firmy, a nie zarobki
              właściciela. Z prostego względu - bardzo łatwo je zaniżyć, generując
              sztuczne koszty, nie tylko z powodu alimentów, ale i podatków.

              dlatego należy sądowi również przedstawić informacje, na temat
              statusu życia ojca. Sąd bierze pod uwagę w jakich warunkach mieszka
              ojciec, jakim samochodem jeździ, gdzie spędza wakacje. Znajomy
              właśnie na bazie statusu, a nie realnych dochodów jego firmy ma
              zasądzone alimenty rzędu 2 tysięcy na syna i 1,5 tys. na byłą żonę.
        • tata_tomek => emanua.mam: jak się skończyło? 15.09.08, 09:30
          emanua.mam napisała:

          > Wystąpiłam o podwyższenie alimentów dla synka z 800zł na
          > 1300. (...)
          > Mój mąż oczywiście odmówił... Wniosek jest w sądzie.

          Pisałaś to w październiku 2007.
          Jak się sprawa skończyła?
      • ilonaola Re: alimenty, pytanie o Wasze zdanie! 12.09.08, 15:29
        A co,jeśli alimenty nie są przeznaczone na potrzeby dziecka,(bo pokrywa je
        ojciec)a na nowe buty,ciuszki i fryzjera Pani mamy??? I właśnie alimenty
        zasądzone muszą być płacone i nie ma,że boli.A faktyczne wydatki dziecka pokrywa
        ojciec.
Pełna wersja