Równouprawnienie. Czy napewno o to chodziło ??

26.06.07, 14:40
Trochę już przyzwyczailiśmy się do widoku kobiet w *męskich* zawodach. Kobiety
w policji, straży pożarnej, w wojsku, matka mojego znajomego jest inżynierem
budowlanym, w sklepie w którym kupuje części samochodowe też sprzedaje kobieta
i ma ogromną wiedzę na ten temat. To już się tak jakoś obyły, opatrzyło że nie
budzi zdziwienia.
Mój znajomy ma sklep spożywczy - ostatnio zwolnił się mu jedne z magazynierów,
więc on stwierdził że zamiast zatrudniać kolejnego faceta który po paru
miesiącach wyjedzie na budowę do warszawy lepiej zatrudnić kobietę. W sumie
nic aż tak dziwnego - tyle że to praca fizyczna, widziałem jak dziewczyna
dźwigała dzisiaj dwa transportery z piwem, a potem rozładowała paletę cukru -
wszystko ręcznie w zgrzewkach chyba po 12 kg. Jakiś taki niesmak mnie
obleciał, miałem ochotę iść i pomóc - ale to przecież jest praca. To nic że
kobieta jest większa ode mnie - ale to zawsze kobieta. Jak zobaczę kobietę
zapiepszaj... z taczkami na budowie to chyba już padnę wink Myślicie że o to
chodziło w równouprawnieniu ?? Jak po równo to ze wszystkim ale trochę
niesmaku jest.
    • miacasa Re: Równouprawnienie. Czy napewno o to chodziło ? 26.06.07, 14:50
      Egon, moja sąsiadka sama z pomocą ojca wybudowała swój dom, nie mam na myśli, że
      sama na niego zarobiła tylko własnoręcznie beton mieszała w taczce (nie mieli
      nawet betoniarki, dopiero przy zalewaniu stropu "przyjechała grucha"), więźbę
      dachową mocowała i przybijała deski. Myślę, że to nie kwestia równouprawnienia
      tylko sytuacja życiowa skłania kobiety do takiego wysiłku i raczej nie martwi
      mnie fakt pracy fizycznej kobiet a gorsze jej opłacanie ale to chyba temat na
      inną dyskusję.
    • lucius_dwulicus Re: Równouprawnienie. Czy napewno o to chodziło ? 26.06.07, 15:03
      Co do pracy kobiet w zawodach „typowo męskich”, np. służbach mundurowych, to
      nie chodzi o to jaką się ma płeć, tylko o to, czy się do takiej pracy/służby
      człowiek nadaje. Każdy może założyć moro i paradować po skwerku, ale zasuwać
      przy syfie (przepraszam za słowo) już nie każdemu się uśmiecha. Warto zdać
      sobie sprawę, czego się od danej pracy oczekuje, a z czym ona się faktycznie
      wiąże i dopiero wtedy można mieć pretensję. Najczęściej do siebie.
      Targanie skrzynek z piwem, czy palet z ziemniakami, to nie jest
      równouprawnienie, tylko wyzysk, bo każdą pracę można zorganizować tak, żeby nie
      lał się człowiekowi pot z d…py, niezależnie od tego, jakiej jest płci.
      • kckk Re: Równouprawnienie. Czy napewno o to chodziło ? 27.06.07, 20:09
        > każdą pracę można zorganizować tak, żeby nie lał się człowiekowi pot z d…py,
        > niezależnie od tego, jakiej jest płci.

        Nie rozśmieszaj mnie big_grinDD
        Może w PRL-u było to możliwe smile
        Teraz liczy się wydajność, opłacalność - rachunek ekonomiczny. Prawa pracownika?
        - przy okazji.

        Logiczne tylko mało ludzkie uncertain



        Egon, zapytaj jak się tej Pani pracuje smile
        • egon26 Re: Równouprawnienie. Czy napewno o to chodziło ? 27.06.07, 22:54
          No niestety do pracy fizycznej zatrudnia się ludzi by wyrobili normę czyli mniej
          więcej tyle co inni. Więc jeśli ktoś ma dźwigać zgrzewki bo tak jest szybciej -
          inaczej pewnie by nie wyrobił. Znam tą dziewczynę, kupa babywink wyuczona na
          gospodarce, ale taki dziwny ten widok- może też dlatego że dawno nie byłem w
          biedronce ;P W sumie najbardziej przykuł moją uwagę moment gdy szła
          sprzedawczyni z dwiema skrzynkami warzyw - taka mała, wiecznie niezadowolona z
          życia. I ta nowa podeszła do niej i powiedział - daj przecież to ciężkie. Fakt
          że nowa jest 2 razy większa od tamtej - ale sam nie wiem. Kiedyś było- kobiety
          na traktory - moja mama też jeździła - potem okazało się że dla kobiet to
          wyjątkowo niezdrowe - co będzie teraz ??
        • adellante1 Re: Równouprawnienie. Czy napewno o to chodziło ? 28.06.07, 00:14
          > Teraz liczy się wydajność, opłacalność - rachunek ekonomiczny. Prawa
          pracownika?
          > - przy okazji.

          To jednak się mylisz i to bardzo.
          W ciagu ostatnich dwóch lat sytuacja pracowników PRZEDE WSZYSTKIM fizycznych
          zmieniła sie diametralnie. W chwili obecnej to pracodawca ma wielkie g.... do
          powiedzenia. pracodawca nie ma zadnych praw. jedynie sąd. Sam osobiście miałem
          przypadek że "Pan Kierowca" zostawił samochód z naczepą i ładunkiem na stacji
          benzynowej i wysłał sms ze on własnie odszedł. Drobiazg 1300 km od bazy. Co mu
          zrobisz? a spróbuj w obecnym prawie zwolnic kogokolwiek...
          Dopiero w sadzie "przytarłem" gościa
          • kckk Re: Równouprawnienie. Czy napewno o to chodziło ? 28.06.07, 11:28
            Zastanów się jeszcze raz. To może porozmawiamy wink
        • lucius_dwulicus Re: Równouprawnienie. Czy napewno o to chodziło ? 28.06.07, 09:53
          kckk napisał:

          > Nie rozśmieszaj mnie big_grinDD
          > Może w PRL-u było to możliwe smile

          Chyba aż takiego dowcipu nie opowiedziałem… A może przeniosę ten post do >wątku
          z dowcipami<? To, że pracę MOŻNA tak zorganizować nie powinno dziwić. A czy to
          się komuś opłaca, czy nie to już inna sprawa. Ja ciągle pracuję z ludźmi
          z „innej epoki” i uważają, że wszystko im się należy tylko dla tego, że są. Nie
          twierdzę, że tak mają wszyscy, ale część na pewno. Hasło „czy się robi, czy się
          leży…” w niektórych głowach nadal funkcjonuje. U nas to chyba zawsze tak
          będzie, że przegina się albo w jedną albo w drugą stronę. Albo kładziesz laskę
          na robotę, albo zapierdzilasz od świtu do zmierzchu.
          • kckk Re: Równouprawnienie. Czy napewno o to chodziło ? 28.06.07, 11:32
            Po prostu twierdzę, że są i jeszcze długo będą profesje, w których bez zlania
            się potem nie da się wykonać powierzonych obowiązków. Usprawnienia w tych
            przypadkach będą skutkować wyeliminowaniem człowieka (etatu) na rzecz
            maszyny/urządzenia.
            • lucius_dwulicus Re: Równouprawnienie. Czy napewno o to chodziło ? 30.06.07, 12:02
              No, jeśli masz na myśli górnictwo albo coś w tym stylu, to głupio się z tym nie
              zgodzić. Ja myślałem raczej o „zwykłych” profesjach, gdzie oszczędza się na
              wszystkim, łącznie ze zdrowiem pracowników.
    • bj32 Re: Równouprawnienie. Czy napewno o to chodziło ? 30.06.07, 18:02
      Ja na własny użytek myślę, ze jak podźwigam, to mi się ucho nie urwie...
      Wiadomo, że bez szarż i worka cementu o wadze 50kg nie wezmę i nie poniosę, alt
      to tylko dlatego, że cięższy ode mnie. Przykre jest to, ze faktycznie kobiety
      są gorzej opłacane. A mi się zdarzyło też spotkać z dyskryminacją z racji
      wieku: Eeee, pani w takim wieku... Zaraz pani w ciążę zajdzie... To jest
      paranoja.
Pełna wersja