jak to jest??

03.08.07, 17:24
chcialabym poznac meski punkt widzenia na pewna sprawe jestem z moim mezem
juz prawie trzy lata (we wrzesniu minie rok jak sie pobralismy) przed slubem
mieszkalismy razem, teraz tez mieszkamy sami bez rodzicow ani moich ani jego,
w sumie sielanka, jestem teraz prawie w szostym miesiacu ciazy, nie mamy
zadnych problemow z seksem, nie potrafie jednak zrozumiec mojego meza...
gdy dowiedzial sie ze jestem w ciazy (rozmawialismy czasem na ten temat ale
nie podjelismy decyzji czy chcemy miec juz dziecko, w sumie nie bylo to
planowane) wydawalo mi sie ze sie cieszy bardziej niz ja (potrzebowalam
troszke czasu zeby sie oswoic z ta mysla) pierwszy powiedzial o tym moim
rodzicom zanim jeszcze wrocilam od lekarza i pobiegl do sasiada z flaszka
pochwalic sie ze bedzie tatusiem, ale teraz jakby sie nie interesowal ciaza...
nie chcial isc ze mna do lekarza na usg zeby zobaczyc dzidzie co jeszcze
potrafie zrozumiec ale nie chce rozmawiac na temat dziecka zawsze zmienia
temat i konczy sie na tym co bedzie remontowal w domu dziecko kopie juz
prawie 2 miesiace a on nawet nigdy nie spytal czy kopie juz nie mowiac o tym
ze chcialby poczuc reka jak malenstwo czasem kopie albo co powiedzial lekarz
gdy wracam z wizyty jesli spytam czy jest szczesliwy odpowiada ze owszem jest
i koniec tematu, pomozcie zrozumiec faceta!!!
    • egon26 Re: jak to jest?? 03.08.07, 18:07
      Ehhhhh
      I co my ci mamy odpowiedzieć, facetów nie znasz ;D
      Generalnie ciąże przeżywamy inaczej niż kobiety bo jej nie doświadczamy,
      jesteśmy obserwatorami ale nie odczuwamy tego wszystkiego co wy itd. I to może
      być powód mniejszego zainteresowania niż wasze kobiece, choć interesuje się z
      tego co napisałaś faktycznie mało. Faceci z zasady dla waszego dobra ukrywają
      swoje problemy wiec może go też coś drażnić, choćby w pracy i myśli tylko o tym.
      Są też faceci którzy bardzo się ekscytują na początku: nowym psem, nowym
      dzieckiem, nową zabawką (samochodem, telefonem, aparatem cyfrowym itd.) A potem
      zainteresowanie przechodzi i odkładają zabawki na półkę.
      Ja mam do ciebie też pytanie: po co napisałaś o sexsie ?
    • smerfetkq Re: jak to jest?? 03.08.07, 18:22
      o seksie napisalam pewnie po to zeby podkreslic to ze nie mamy problemow na
      zadnej plaszczyznie zawsze dobrze sie rozumielismy przynajmniej tak myslalam a
      teraz dzieje sie cos czego nie rozumiem probowalam przemyslec to wszystko sama
      ale mimo to nie rozumiem...
      • arienne07 Re: jak to jest?? 03.08.07, 18:52
        Ale że co co będzie remontował? samochód? zabytkowy motor? A może mieszkanie
        czy pokój dla dzidziusia?- jeśli chodzi o remont domu na powitanie maluszka, to
        pewnie właśnie w ten sposób twój mąż się cieszy. Faceci tak mają- ty się
        ekscytujesz że dzidziuś w brzuchu fika, a on że pomałował ściany w JEGO
        pokoikusmile)
        Zapewne w tej chwili nie umie sobie wyobrazić jak to będzie, bo nie czuje tego
        na własnej skórze i woli zająć się czymś konkretnymsmile Ale szkoda że przegapi
        seanse na usg. Nasz misiek do nas kiedyś pomachał- strasznie to było fajnebig_grin
    • smerfetkq Re: jak to jest?? 03.08.07, 19:05
      hehe oczywiscie ze pokoj, juz zamowil nowa szafe ale jednak bym chciala zeby
      troszke wykazal zainteresowania wkoncu znienia sie powoli nie tylko moje zycie
      ale takze w takim samym stopniu jego, co mam zrobic zeby troszke go osmielic,
      nie wymagam zeby rozmawial z brzuszkiem chociaz nie powiem ze to nie jest
      slodkie ale wykazal minimum zainteresowania mna i dzidzia a nie tylko tym co
      musi przestawic zeby lozeczko sie zmiescilo...
      • adellante1 Re: jak to jest?? 04.08.07, 13:07
        Wcześniej napisałaś ze nie macie zadnych problemów, ze wasze pozycie na każdej
        płaszczyźnie jest doskonałe, wiec mam pytanie do ciebie, dlaczego chcesz to za
        wszelka cene spieprzyć????? naczytałaś się poradników, kolorowych tabloidów,
        forumowych wypowiedzi. tak bardzo chcesz aby wszystko było zgodne ze schematem.
        Twój mąż jest po prostu soba, chyba kochasz i jesteś z tym facetem właśnie
        dlatego ze jest jaki jest, ze ma swoje zady i walety... Nie usiłuj go na siłe
        wpasować w jedynie słuszny model.... Nie bój się , on niczego nie straci,
        przeżywa wszystko równie mocno jak wszyscy którzy głaszczą brzuchy rozmawiaja z
        nimi lataja od ginekologa do USG... Uszanuj jego autonomię uczuciową .
        Jest to człowiek który podchodzi do zycia bardzo pragmatycznie, dla niego
        oczekiwanie i radość z przyszłych narodzin okazywane poprzez westchnienia i
        wzruszenia to farmazony. On musi od razu podjąć konkretne działania, widzi
        mnóstwo rzeczy które są niezbedne do wykonania, przygotowania, mnóstwo pracy
        którą trzeba wykonać, właśnie w ten sposób udowadnia tobie, sobie, dziecku,
        światu , ze jest odpowiedzialny, zaradny, opiekuńczy troskliwy.
        Przecież facet tak się zachowuje przez pewnie przez całą waszą znajomość, to typ
        który nie czeka tylko działa.
        Skąd ja to znam smile))))))))))
        • smerfetkq Re: jak to jest?? 04.08.07, 18:01
          dzieki moze rzeczywiscie trzeba zostawic to tak jak jest i dac mu wiecej czasu
          nie chodzi o to ze naczytalam sie poradnikow czy innych takich glupot tylko o
          to ze moze ja potrzebuje tej odrobiny zainteresowania podkreslam odrobiny zebym
          wiedziala ze on tez przezywa, chcialabym czasem porozmawiac z nimzaden poradnik
          czy nawet najlepsza kumpela tego nie zastapi!! a tym bardziej ze chyba rozmawia
          o tym z kumplami z pracy bo czasem slysze zdawkowe ze jego jeden albo drugi
          kumpel tez ma zone w ciazy i szczerze mam nadzieje ze ten stan nie potrwa do
          drugiej ciazy...
        • egon26 Re: jak to jest?? 04.08.07, 23:31
          adellante1 napisał:
          > .. ze ma swoje zady i walety...
          Ten jak zwykle się doczepia. A co cię adek czyjeś ZADY obchodzą a WALETY to już
          w ogóle nie twoja sprawa ;PPP - Świetna literówka. ;DDDDDDDDDDD
          • adellante1 Re: jak to jest?? 06.08.07, 10:29
            wink to nie literówka, to celowe takie moje powiedzonko..
            • sebaga Re: jak to jest?? 06.08.07, 13:42
              dosyć popularne jest to powiedzonko
    • emdzej72 Re: jak to jest?? 04.08.07, 10:27
      Ty już czujesz dzieciątko a mąż "tylko" o tym wie. Sama potrzebowałaś czasu
      na uświadomienie sobie tego co się stało. Facet potrzebuje więcej czasu na to.
      Podchodzi praktycznie, stąd potrzeba przygotowania pokoju dla nowego członka
      rodziny. Jednak jeszcze trochę wody upłynie, zanim uświadomi sobie w ogóle
      potrzebę dotknięcia brzuszka, czy rozmowy na tematy związane z dzieckiem.
      Ja "zaskoczyłem" dopiero przy drugim dziacku.
      Spróbuj go zachęcić do tego. Zapewniam Cię, że także o tym myśli, nie
      bardzo jednak wie jak Ci to powiedzieć. Mnie nie interesowały nigdy ciuszki,
      czy pościele, ale wiedziałem jak złożyć łóżeczko, czy gdzie je ustawić.
      Pragnąłem poczuć nowe życie, które pojawi się na świecie ale faktycznie nie
      wiedziałem jak to zrobić. Widziałem, jak żona przeżywa ciążę i nie chciałem
      naruszać jej prywatności. Może to głupie, ale tak to wtedy wyglądało. Teraz
      myślę już inaczej i domagałbym się wręcz żeby mi pozwoliła czuć te wszystkie
      ruchy dzieciątka, przeżywać je. To dopiero jest frajda. Pozdrawiam
    • lucius_dwulicus Re: jak to jest?? 05.08.07, 10:34
      Ja myślę, że ten facet jest całkiem normalny (tak przynajmniej wynika z opisu
      jaki podała smerfetkq) i nie martwiłbym się jego reakcją na całą sytuację. To
      dla niego nowe i po prostu przeżywa wszystko w taki, a nie inny sposób. Ciężko
      powiedzieć, że się nie interesuje ciążą, skoro np. maluje pokój małemu. Problem
      widzę gdzie indziej i to nawet nie taki duży. Zastanów się smerfetkq nad tym,
      czy może to ty nie stałaś się nadwrażliwa i nagle oczekujesz od swojego faceta
      czegoś czego nigdy nie dawał, a i tak było ok. To nie jest z mojej strony
      zarzut, bo przecież kobieta w czasie ciąży i po niej bardzo się zmienia także
      psychicznie i to całkiem normalne. Wiesz, hormony i te sprawy. Pozdrawiam!
      • smerfetkq Re: jak to jest?? 05.08.07, 12:41
        nie jestem nadwrazliwa hehe no moze troszke ale to pewnie przez ciaze, widze tu
        male niezrozumienie,nie oczekuje od mojego faceta ze nagle zmieni sie o 180
        stopni i rozumiem ze moze przezywac wszystko tak a nie inaczej, poprostu chce
        zrozumiec upewnic sie ze wszystko jest ok, tymbardziej ze kontakt z kolegami z
        okresu kiedy nie znalam mojego meza nie jest juz taki jak kiedys a bracia sa
        jeszcze zbyt niedojrzali lub poprostu nie maja dzieci wiec mi nie pomoga, a na
        takie sytuacje szczera rozmowa z facetem zawsze pomaga, a gdzie moze byc
        bardziej szczerze niz tu...
        oczywiscie chcialabym zeby interesowal sie bardziej ale rozumiem ze moze miec
        wlasny na to sposob, poprostu kobiecie latwiej przetrwac czas ciazy, zle
        nastroje spowodowane hormonami jesli wie ze ma wsparcie w facecie takze
        emocjonalne, trzeba zrozumiec ze jesli znowu wasza zona nie miesci sie w
        kolejne spodnie to moze milo by bylo gdyby uslyszala ze wspaniale wyglada i
        jest piekna niz przemilczec to ze narzeka zwalajac na hormony, tymbardziej ze
        co tydzien wazy coraz wiecej i napewno odczuwa to wyraznie.... a ciaza nie
        dotyczy przeciez tylko kobiety...
        • lucius_dwulicus Re: jak to jest?? 05.08.07, 17:21
          Eeee…, wcale nie pisałem, że oczekujesz od faceta zmiany o 180 stopni,
          tylko „czegoś czego nigdy nie dawał, a i tak było ok.”. Nadużyciem z mojej
          strony (a naiwnością z twojej) byłoby twierdzić, że mogę cię w czymkolwiek
          utwierdzić. Raczej dzielę się swoimi przemyśleniami, które mam po tych kilku
          zdaniach, które napisałaś, a to czy są trafne, czy nie musisz ocenić sama. Nie
          bierz tych „hormonów” tak do serca, bo miałem okazję przejść przez ten 9
          miesięczny maraton i zapewniam, że psychika kobiety zmienia się niesamowicie.
          Żadnej złośliwości z mojej strony w tym nie ma. Na pocieszenie dodam, że ciąża
          to pryszcz w porównaniu z tym jaką huśtawkę przeżyjecie tuż po porodzie
          (przynajmniej u nas tak było). Wtedy mąż powinien być gotowy naprawdę na
          wszystko i nie myślę tu o problemach z ciasnymi spodniami. Wszystko to miałem,
          więc wiem. Oczywiście jest tak, jak napisałaś: „kobiecie łatwiej przetrwać
          czas ciąży, złe nastroje spowodowane hormonami jeśli wie że ma wsparcie w
          facecie także emocjonalne.” Rozmawiajcie ze sobą ile się da, bo każdy dzień
          jest teraz inny i dla ciebie i dla niego i żadnemu nie jest łatwo. Pozdro smile
        • egon26 Re: jak to jest?? 06.08.07, 09:08
          merfetkq napisała:
          > trzeba zrozumiec ze jesli znowu wasza zona nie miesci sie w
          > kolejne spodnie to moze milo by bylo gdyby uslyszala ze wspaniale wyglada i
          > jest piekna niz przemilczec to ze narzeka zwalajac na hormony,

          Ja to pamiętam na komplementy w stylu ślicznie wyglądasz dostawałem od żony
          ripostę: "Tak taki słoń!!!" - czy coś w tym stylu. Tak że komplementy bywają trudne.
          Większość błędów kobiet w postępowaniu z facetem to przekonanie że facet
          powinien się domyślić... no niestety rzadko się zdarza. Jak chcesz coś od faceta
          to powiedz mu to wprost, lub użyj podstępu w postaci podesłania mu kogoś kto
          spróbuje naprowadzić go na właściwą drogę.
        • smerfetkq Re: jak to jest?? 06.08.07, 10:05
          rozumiem i dzieki moze rzeczywiscie troche przesadzilam, ale jak slysze kolejny
          raz ze to wina hormonow to czasem mnie ponosi bo uwazam ze tak najlatwiej a
          wszystkie "wszystkowiedzace ciocie i babcie" zazwyczaj jesli nie mam takiego
          zdanie jak one koncza rozmowe ze to wina hormonow i ze mi przejdzie
          a oczywiscie to co bedzie pozniej to jest jescze wielka niewiadoma i w zaden
          sposob nie moge przeciez wiedziec co bedzie ale jestem pewna ze bedzie to dla
          nas zeby nie powiedziec najwazniejszy egzamin w zyciu
          a co do tych spodni to nie chodzilo mi o cos konkretnego poprostu o sama istote
          sprawy zdaje sobie sprawe ze kobiety maja skomplikowana psychike dla facetow a
          w dodatku kazda jest inna i nic tu nie da sie generalizowac poprostu wy
          najlepiej je znacie i mozecie wspierac....
          • sebaga Re: jak to jest?? 06.08.07, 13:50
            ja facetem nie jestem, ale i tak Ci odpowiem. Rozumiem, o co Ci chodzi. Mój mąż
            zdecydowanie bardziej interesował się ciażą niż Twój, ale i tak jego odbiór
            całej sytuacji był inny. Jeszcze większe dysproporcje w naszych odczuciach były
            po porodzie (względem dziecka). Chodzi mi o uczucia do dziecka, zamartwianie się
            o nie itd. Ja byłam w szoku, bo zawsze z mężem odczuwaliśmy wszystko bardzo
            podobnie, rozumieliśmy się bez słow. I tak przez 8 lat. Ale jednak nasze
            odczucia wzgledem malego baaardzo się różnia, mimo, ze oboje bardzo go kochamy.
            My jesteśmy po prostu inaczej zaprogramowane, łączy nas specyficzna więź z
            dzieckiem.

            pozdrawiam i wszystkiego dobrego życzę
            • egon26 Re: jak to jest?? 06.08.07, 14:40
              sebaga napisała:
              > My jesteśmy po prostu inaczej zaprogramowane, łączy nas specyficzna więź z
              > dzieckiem.

              No nie do końca tak. Wy *znacie* dziecko 9 miesięcy dłużej niż my, dla nas ciąża
              to takie wirtualne przeżycie: wiemy, widzimy, zdajemy sobie sprawę a jednak nie
              czujemy tego. Po porodzie wszystko się zmienia - szczególnie przy pierwszym
              dziecku- nikt jeśli tego nie przeżył tego nie zrozumie. Cześć facetów przeżywa
              szok poporodowy bo spodziewało się czegoś innego- innych uczuć. Wy miłość do
              dziecka macie w sobie - trochę też przez hormony. Ale my musimy się jej nauczyć,
              a najlepszą nauką jest praktyka. Więc mimo "męskich" obowiązków, warto by facet
              miał też te *mniej męskie* - przewijanie, kompanie, ubieranie, wychodzenie z
              dzieckiem na spacer itd. To pomaga nawiązać uczucie między ojcem a dzieckiem.
              Pomaga ojcu jak i dziecku. Niestety nie każdy Pan rwie się do tego, niestety
              część matek celowo odsuwa partnera od dziecka- twierdząc że same zrobią wszystko
              najlepiej. Ale warto zwrócić na to uwagę, bo gdy już się wyrobi dobra relacja z
              malcem jest naprawdę super. To nie jest tylko moje zdanie - był tu kiedyś
              artykuł o tym, ale ja patrząc wstecz w pełni się pod tym podpisuje, tyle że ja
              sam chciałem zajmować się malcem - nikt mnie do tego namawiać nie musiał wink Ale
              pierwsze odczucia po ogólnej euforii poporodowej zaskoczyły mnie negatywnie;D
          • lucius_dwulicus Re: jak to jest?? 06.08.07, 14:29
            Właśnie o to mi chodzi! Moja luba też miała do mnie pretensje, że do dziecka
            podchodzę nie tak, jak sobie wyobraża. Były spięcia i takie tam, ale o tym już
            kiedyś pisałem, więc nie będę się powtarzał. Jednak z czasem wszystko się
            uspokoiło i wszyscy domownicy (łącznie ze mną) zaczęli podchodzić do spraw
            związanych z dzieckiem bardziej racjonalnie. Teraz nawet z babcią mam właściwie
            spokój (tak,tak Egon wink). Ale musiało minąć te kilka miechów. Rozumiem, że
            tłumaczenia wszechwiedzących babć mogą cię wkurzać, ale ja nie jestem ani
            ciocią ani babcią i jeśli mówię o hormonach, to tylko na podstawie własnych (i
            żony naturlich) doświadczeń. Trzym się smerfetkq!
            • sebaga Egon 06.08.07, 14:47
              Co do ciąży, w moim przypadku było tak, że nie specjalnie ją przeżywałam i nie
              żywiłam specyficznych uczuć, więc u mnie argumment "znacie się dłużej" odpada.
              Ale napisałeś coć baardzo istotnego, o co mi chodziło, a czego nie zawarłam w
              poprzednim poście rozproszona walką o klawiaturę z 15-miesięczniakiem big_grin
              My tę miłość do dziecka w sobie mamy, Wy się jej musicie nauczyc. Mąż mi to
              często powtarzał po porodzie smile
Pełna wersja