Dodaj do ulubionych

katolik i jehowa a co z dzieckiem?

21.09.07, 17:28
Mam trzy letnia corke,z Jej matka rozszedlem sie dwa lata temu.Ponad rok temu
moja ex przeszla na wiare swiadkow jehowy.Teraz mala poszla do
przedszkola,lecz matka zabrania jej uczestniczenia we wszelkich
wystepach.Ostatnio dowiedzialem sie od mojego trzy letniego dziecka ze Mikolaj
nie istnieje a prezenty dostaje odemnie!Zjej matka nie moge dojsc do
porozumienia.Nie moge jej przetlumaczyc ze robi dzicku krzywde.Boje sie ze w
przedszkolu,pozniej ,kiedy bedzie czas pojscia do komunii zostanie odtracona
przez rowiesnikow.Co robic?
Obserwuj wątek
    • adellante1 Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 21.09.07, 20:07
      Zostaje Ci tylko sąd natychmiast i jak najszybciej!
      Niestety miałem gdzieś w życiu na drodze do czynienia ze Świadkami
      Jehowy i wiem że na 1 000 % nie dojdziesz z nią do porozumienia
      polubownie.
      Niestety mimo ze znam ich wielu na płaszczyźnie towarzyskiej wiem że
      na punkcie religii są Fanatykami przez duuuuże F. Nie ma mowy o
      zadnych ustepstwach nawet na palec. Czego przez nakaz sądowy nie
      wywalczysz tego po dobroci napewno nie osiągniesz.
      Przygotuj się na TOTALNĄ wojnę.
      • marysienka110 Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 21.09.07, 23:42
        A moze jakas jeszcze inna alternatywa. Islam?

        adellante1 napisał:

        > Zostaje Ci tylko sąd natychmiast i jak najszybciej!
        > Niestety miałem gdzieś w życiu na drodze do czynienia ze Świadkami
        > Jehowy i wiem że na 1 000 % nie dojdziesz z nią do porozumienia
        > polubownie.
        > Niestety mimo ze znam ich wielu na płaszczyźnie towarzyskiej wiem
        że
        > na punkcie religii są Fanatykami przez duuuuże F. Nie ma mowy o
        > zadnych ustepstwach nawet na palec. Czego przez nakaz sądowy nie
        > wywalczysz tego po dobroci napewno nie osiągniesz.
        > Przygotuj się na TOTALNĄ wojnę.
        • adellante1 Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 22.09.07, 08:48
          Proszę cie.
          To naprawdę powazny problem.
          Matka nie pozwoli dziecku na:
          święta - zadne za wyjatkiem świeta paschy dnia 14 nissan(tzw pamiatki), nie ma
          mowy o choince, Mikołaju, Nowym roku, imieninach, urodzinach, nie ma mowy o
          jasełkach, teatrzykach szkolnych, nie ma mowy o jakimkolwiek rozwijaniu
          zainteresowań, nauce, spiewu, gry na instrumentach itp.
          Za kilka lat to dziecko zacznie chodzić po domach nawracając owieczki...
          Zatrzymaj dla siebie głupie szyderstwa . Bo mimo mojej całej wrodzonej
          złośliwości i wredoty rozgraniczam to od głupoty.
          • gizmaaa Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 23.09.07, 21:48
            faktycznie nie ciekawa sytuacja, porozmawiaj z żoną, bo ty też masz
            prawo decydować o własnym dziecku i jego przynależności do religii,
            dziecko ma nie tylko matkę ale i ojca. Mój mąż był świadkiem jehowy,
            więc rozumiem twoje obawy, na szczęście u nas sytuacja jest
            odwrotna, mąż zdecydował się na bycie po naszej stronie katolickiej.
            Niezwykle ważne jest dla rodziców i samego dziecka wybranie dla
            niego odpowiedniego wychowania religijnego, twoja była żona nie musi
            wciągać w to dziecka, niech ona sobie tam wierzy w co chce, ale
            dziecko powinna nie edukować na następnego świadka.
            Mój mąż do dzisiaj żałuje że ich matka wciągnęła do tego wyznania,
            mówi że to strata czasu, efekt jest taki że nie ma wszystkich
            sakramentów i nie mamy ślubu kościelnego crying

            Porozmawiaj z żoną, przygotuj ostre argumenty, a jak to nie pomoże
            to zwróć się do sądu z tą sprawą.
            • wielkiszu82 Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 23.09.07, 22:57
              Wlasnie jestem po rozmowie z byla.Do taj pory mialem corke na kazdy
              weekend,teraz postanowila,ze bede sie z Nia widywal tylko raz na dwa tyg.itylko
              on piatku do soboty.Juz nie mam wyboru musze oddac sprawe do sadu.Boje sie tylko
              zeby nie skonczylo sie to jeszcze gorzej np. jeden weekend w miesiacu.
              • adellante1 Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 24.09.07, 08:56
                Zmiana wyznania moze byc tylko na korzyśc dla ciebie. W naszum ultrakatolickim
                kraju moze się wręcz skończyc przyznaniem opieki tobie. Jesli masz dobrego
                prawnika to masz wielkie szanse na to zeby przyjąć linie oskarżenia jako
                wyrwanie z tradycji rodzinnej, kulturowej społecznej, fanatyzm itp. Polacy maja
                najwieksze uprzedzenia do Świadków. Więc opinie społeczną juz masz pos swojej
                stronie. Na nic nie czekaj, sprawę kieruj natychmiast do sądu o ograniczanie
                praw do kontaktu z dzieckiem.
                • izazdo natychmiast ograniczyc prawa rodzicielskie!!! 24.09.07, 12:56
                  Musisz NATYCHMIAST ograniczyc jej prawa rodzicielskie zanim ona
                  ograniczy je Tobie! Jak dziecko wyladuje w szpitalu, to nie wyrazi
                  zgody na przetoczenie krwi lub podanie preparatów krwiopochodnych i
                  Twoje dziecko umrze!

                  Jestem mediatorem, normalnie namawiam ludzi do ugody, ale ze
                  swiadkami NIE MA mozliwosci negocjacji, to fanatyzm najczystszej
                  wody.
                  • czarny.kot997 Re: natychmiast ograniczyc prawa rodzicielskie!!! 24.09.07, 14:19
                    niestety masz racje, ze swiadkami nie da sie dyskutowac, oni znaja
                    tylko swoja wersje i nie ustapia nawet na krok. co do krwi, to juz
                    jest calkowita masakra. moj znajomy uczestniczyl w operacji dziecka
                    z wypadku drogowego. lekarze walczyli z minutami, by dziecko
                    uratowac. konieczna byla transfuzja. po operacji dowiedzieli sie, ze
                    rodzice to swiadkowie J. Wiecie co oni zrobili-nie odebrali tego
                    dziecka ze szpitala, trafilo do domu dziecka, bo rodzice z "obca
                    krwia" juz go nie chcieli. nie jestem agresywna, ale
                    takich "rodzicow" zabilabym wlasnorecznie. Do nich argumenty
                    logiczne nie trafiaja.
                    • lila1974 czego to ludzie nie wymyslą ... 25.09.07, 19:23
                      To co piszesz to straszne brednie.
                      Przetoczenie krwi dziecku wbrew woli rodziców Świadków z całą
                      pewnością ich zasmuciło, ale jestem pewna, że "oddanie dziecka do
                      DD" to wymysł i plotka. Gwarantuję Ci, że nie o "obcą krew" tu
                      chodzi i ŻADEN prawdziwy Świadek nie wyrzeknie się dziecka z takiego
                      powodu.
                      • ewolucja3 lila1974 - przepraszam, ale bredzisz!!! 25.09.07, 22:19
                        inaczej tego nazwać nie można! Ci dewoci są gotowi poświęcić życie
                        dziecka w imię wymyślonych przez nich zasad - jestem lekarką i wiesz
                        mi zanim sądy odbierały tym "talibom" prawa rodzicielskie w Polsce
                        zginęło kilkoro dzieci z tego powodu. Głównie na oddzaiłach
                        hematologicznych i onkologicznych, ale tez na urazówkach...
                          • tetlian Wpajanie zasad religii dziecku to barbarzyństwo 26.09.07, 18:27
                            Twoja była żona źle robi, że chce indoktrynować religijnie dziecko. Ale Ty także
                            chcesz robić dokładnie to samo, tyle że z inną religią. Teraz oboje powinniście
                            zastanowić się nad tym, jaki jest w tym bezsens.

                            Dziecko nie jest jeszcze świadome otaczającego go świata i nie rozumie wielu
                            spraw. Dlatego nie można mu wmawiać, że jedna religia jest słuszna, a reszta be.
                            W ten sposób wyrządza się mu krzywdę, ponieważ ono każdą bajkę przyjmuje
                            bezkrytycznie. W końcu ufa swoim rodzicom. Dlatego dziecku powinno przekazywać
                            się jedynie fakty. Edukować go w różnych dziedzinach nauki, ale nie mieszać do
                            tego żadnej religii. Można oczywiście mu opowiadać o religiach istniejących na
                            świecie, ale w żadnym wypadku nie można go przyuczać do wyznawania jednej z nich.

                            Dopiero gdy dziecko osiągnie 18 lat i będzie odpowiedzialne za swe wybory,
                            powinno mieć możliwość zdecydowania czy chce być człowiekiem racjonalnym, czy
                            też zostać wyznawcą jakiejś religii.

                            I na zakończenie filmik pięknie ukazujący sens chrztu:

                            pl.youtube.com/watch?v=fN8vTZIKj-o
                        • lila1974 ewolucjo 25.09.07, 22:40
                          Zanim napiszesz, że bredzę, przeczytaj jeszcze raz co napisałam i
                          przeciwko czemu zaprotestowałam.

                          Nie twierdzę, że Świadkowie NIE ODMAWIAJĄ podania dziecku krwi, bo
                          odmawiają, ale nie ma to NIC współnego z przeświadczeniem, że
                          dziecko będzie nieczyste, bo będzie nosiło w sobie krew kogoś obcego.

                          Ta reguła o niepodawaniu krwi jest straszna dla ludzi i w pełni
                          rozumiem OBURZENIE, jakie wywołuje, bo ciężko jest uwierzyć, że Ci
                          ludzie robią to dla DOBRA swojego dziecka.

                          Zakaz spożywania krwi jest w Piśmie Świętym dość jasno wyłuszczony.
                          Ci ludzie serio traktują swoją wiarę, więc i ten zakaz również. W
                          dodatku wierzą w zmartwychwstanie, stąd zawierzają życie swojego
                          dziecka Bogu.

                          Nie zamierzam z tym dyskutowac, bo jestem za mała, więc proszę mi
                          nie próbowac wykazywac, że to Twoim zdaniem idiotyzm nad idiotyzmem,
                          bo to Twój pogląd, który wcale nie musi być słuszny. Nie przekonamy
                          się o tym wczesniej, jak w dniu Sądu Ostatecznego, prawda?

                          Osobiście, moja wiara była zbyt mała, bym mogła wytrwać w tej dość
                          trudnej religii.
                          • lila1974 Re: ewolucjo 25.09.07, 22:46
                            Dla dobrego zrozumienia - protestuję przeciwko rozsiewaniu plotek,
                            że rodzic porzuci swoje dziecko, bo mu lekarze przetoczyli krew.

                            Byłam w tym środowisku jakieś 15 lat, spotykałam masę ludzi z
                            róznych miast i państw i jak żyję nie słyszałam o tym, by rodzicowi
                            Świadkowi ktoś odebrał dziecko, bo źle z nim postępował, a tym
                            bardziej nie uwierzę, że rodzice dobrowolnie swe dziecko odtrącili,
                            bo miało przetoczoną krew.

                            Mogę przypuszczać, że jeśli to konkretne dziecko znalazło się w DD,
                            to tylko i wyłacznie z ramienia państwa, które reprezentowała opieka
                            społeczna lub inne służby, które dzięki transfuzji miały okazję
                            wyrwac dziecko z rąk "barbarzyńców".
                          • krociech W Piśmie Świętym 25.09.07, 23:11
                            jest też scena szczucia niedźwiedziem dzieci wyzywających staruszka.
                            Czy w związku z tym pójdziesz jutro do ZOO, weźmiesz sobie grizzly i napuścisz go na osiedlowych chuliganów?
                          • ewolucja3 Re: Swiatkowie Jehowy 26.09.07, 09:13
                            Na wstępie Cię przeproszę Lilo - moja wypowiedź mogła Cię obrazić,
                            tymczasem ja nie do końca zrozumiałam Twoje stanowisko.
                            Istota mojego oburzenia na ŚJ polega na tym nie słychanej
                            wybiórczości ich poglądów. Każdy kto miał do czynienia z Ewangelią
                            (przeczytał ją choćby pobierznie) zauważy, że istotą nauki Jezusa
                            jest miłość! Miłość silniejsza niż starotestamentalne prawa!!! Kto
                            to podważa NIC A NIC nierozumie z Ewangelii. I tak niestety
                            postrzegam ŚJ, z którymi miałam do czynienia.
                            Pozdrawiam
                      • krociech Czytaj 25.09.07, 23:09
                        Chodziło o co innego, ale mieli prawo się wyrzec, bo pewnie mieli inny bardzo ważny powód.
                        Żaden prawdziwy Świadek Jehowy nie wyrzeknie się dziecka z tego powodu, ale istnieją prawdziwi świadkowie Jehowy, którzy wyrzekają się swoich dzieci z innych bardzo ważnych powodów.
                        Czyli wolno wyrzec się dziecka, jeżeli swoim zdaniem ma się do tego ważny powód. Genialne. Po prostu niesamowita powódź bożej i ludzkiej miłości.

                        Taki jest mniej więcej logiczny sens Twojej wypowiedzi. Smacznej kaszanki życzę.
                        • lila1974 Krociech 25.09.07, 23:17
                          Czytanie ze zrozumieniem, to taki problem?
                          Jestem pewna, ze jak się postarasz, to dasz radę.
                          Za życzenia smacznego dziękuję, kaszanka rzecz pyszna szczególnie na
                          grillu i nie głupio to wymyslili, że każdy ma co lubi, wcinasz
                          czerwoną, Twoje prawo, ja wcinam biała, bo sobie nie wyobrazam, że
                          mogłabym wcinac coś, co jest zrobione z krwi ... ochyda ... bleee
                      • tojatojatoja Re: natychmiast ograniczyc prawa rodzicielskie!!! 27.09.07, 13:08
                        magdap7 napisała:

                        > Do nich nie tylko te logiczne nie trafiają argumenty, ale te
                        > sercowe również nie.
                        > ja namawiam: nie wierzcie im.

                        Oooo!!! To dokładnie jak do katolików, którzy wolą, żeby kobieta
                        umarła, niż dokonała aborcji (kiedy ciąża zagraża jej życiu).
                        Jeszcze, żeby decydowali tylko o sobie (to bym zniosła), ale nie!
                        Oni - katolicy - chcą narzucić swoje zasady całemu społeczeństwu. To
                        tak, jakby świadek jehowy chciał wprowadzić prawo zakazujące
                        przetaczania krwi!

                        PS. A ja nie wierzę nikomu, kto wierzy w bajki opisane w biblii (są
                        one nielogiczne i nie trafiają do mojego "serca"), no może oprócz
                        przykazania miłości!
            • razorjack Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 26.09.07, 10:58
              gizmaaa napisała:

              > Mój mąż do dzisiaj żałuje że ich matka wciągnęła do tego wyznania,
              > mówi że to strata czasu,

              dokładnie, każde wyznanie, to strata czasu.
              zamiast łazić po świątyniach, modlić się co chwila, oddawać innym swoje
              pieniądze i odmawiać sobie odpoczynku, uciech, radości,
              można miło spędzić czas, z rodziną, znajomymi, na wakacjach, bawiąc się i
              ciesząc, a nie umartwiając.
          • karny.jez Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 26.09.07, 03:19
            No troszkę mnie rozśmieszyłeś. Naprawdę można żyć bez Mikołaja i noworocznego
            baliku - na nim świat się nie kończy.
            Jest druga strona medalu być wychowanym w rodzinie Jehowy - to są
            najgrzeczniejsze dzieci, jakie stąpają po tej cholernej ziemi! Poszukaj klasy,
            gdzie są takie dzieci - od razu zauważysz różnice.

            Minus - jak ktoś wspomniał, jakiś chory zakaz transfuzji itp.
            • rilax Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 26.09.07, 14:34
              Minus to chyba zbyt mało powiedziane, nie sądzisz?? Zakaz transfuzji krwi jest
              często wyrokiem śmierci. Pewnie zmarło już wiele osób, bo szanowna rodzinka nie
              wydała na to zgody. Ja sobie nie wyobrażam takiej sytuacji: "Ej, no sorry,
              kurcze, byśmy Cię uratowali mamo, bo jest szansa, ale, niestety jestesmy Jehowi,
              jak Ty, i niestety nic już nie da się zrobić, nie pozwolimy na transfuzję. Do
              zobaczenia kiedyś tam, po drugiej stronie! Jesteś młoda i mogłabyś żyć dalej,
              gdyby nie nasza wiara. Ale wdepnęliśmy, co? Trochę lipna ta nasza wiara, ale co
              zrobić. Papa."
              Przecież to się w głowie nie mieści!!! I gdzie ta jakaś wszechogarniająca miłość
              Świadków Jehowy, o której ktoś pisał...!!! Masakra!
              A wracając do sedna tego topicu to nie pozwól, aby żona zabrała ci prawa
              rodzicielskie. Zrób to Ty! smile
              • bednarz1 Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 26.09.07, 15:08
                masz tak dretwe pojecie o tym co piszesz, ze az zal czlowieka sciska
                ze taki satyryk jak ty komentujesz to w tak......hmmmmmm glupi
                sposob.
                czlowieku, w dziesiejszej medycynie udowodniono ponad wszelka
                watpiwosc iz transuzja niesie z soba wiecej zagrozen niz ma korzysci
                (o ile w ogole).
                innymi slowy gdyby szpitale na calym swiecie placily odszkodowania
                za efekty transfuzji, to dawno by zbankrutowaly.

                a co ze skutkami chorobowotworczymi ?
                co z powiklaniami ?
                co w koncu z tymi ktorzy wskutek wstrzasu serologicznego umieraja
                czasami w czasie trwania takiego zabiegu ?

                na zakonczenie, czy wiesz panie dowcipny iz sami lekarze oraz ich
                bliscy, unikaja transfuzji jak ognia z czysto medycznego punktu
                widzenia ???
                czy wiesz ze stosujac srodki niekrwiopochodne, nie ma zadnych
                zagrozen, pacjenci szybciej wracaja do zdrowia ?
                czy w koncu zdajesz sobie sprawe, ze lekarze najczesciej podaja
                krew "bo to dobrze widziane " w ewentualnej historii choroby ?
                na szczescie posrod nich jest coraz wieksza grupa takich ktorzy
                stanowczo popieraja stanowisko swiadkow, w tej delikatnej sprawie?
                smiem twierdzic iz naprawde malo wiesz, a duzo gadasz (o
                sorki...piszesz)
                proponuje abys swoj watpliwy talent satyryczny przelozyl na
                scene.....
                na pewno skonczysz i tak w posredniaku, ale juz na powaznie !
                • minerallna Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 26.09.07, 15:29
                  bednarz1 napisał:

                  > na szczescie posrod nich jest coraz wieksza grupa takich ktorzy
                  > stanowczo popieraja stanowisko swiadkow, w tej delikatnej sprawie?

                  Popieraja,bo sami są SJ?

                  Bednarz,nie denerwuj sie tak.
                  Idz oddać krew to Ci ciśnienie spadne...
                • rilax Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 27.09.07, 13:41
                  Bardzo ciekawe jest to co piszesz, naprawdę. Zakładam, że przeczytałeś już kilka
                  postów niżej, które ewidentnie obalają twoje mgliste twierdzenia.
                  Ktoś niżej napisał, że w dzisiejszych czasach nie ma niestety alternatywy dla
                  krwi, nawet gdybysmy bardzo tego chcieli. Naukowcy próbują wymyślić coś
                  krwiopodobnego, ale jeszcze tego nie uczynili z pełnym sukcesem. Ponadto
                  transfuzja krwi jest coraz bezpieczniejsza, więc dlaczego piszesz, że "transuzja
                  niesie z soba wiecej zagrozen niz ma korzysci (o ile w ogole)". Jakis przykład
                  na to? Mały argumencik? Po drugie na jakiej podstawie twierdzisz, że transfuzje
                  są aż tak szkodliwe dla zdrowia pacjentów, czy nawet prowadzą do częstych
                  zgonów?: "innymi slowy gdyby szpitale na calym swiecie placily odszkodowania za
                  efekty transfuzji, to dawno by zbankrutowaly." Na to masz jakieś dane o zmarłych
                  pacjentach z powodu źle przeprowadzonej transfuzji? Przygotuj od razu dane z
                  pacjentami, którzy mają się świetnei dzięki takiej operacji. Piszesz dalej:"a co
                  ze skutkami chorobowotworczymi ? co z powiklaniami ?" Ty pewnie się boisz nawet
                  syropu na kaszel. Ciesz się, że dziś można taką transfuzję przeprowadzić i można
                  ludziom ratować życie, co kiedyś nie było możliwe. A że są powikłania? Nawet po
                  niewyleczonej do końca grypie można się przekręcić. Idziemy dalej:" na
                  zakonczenie, czy wiesz panie dowcipny iz sami lekarze oraz ich bliscy, unikaja
                  transfuzji jak ognia z czysto medycznego punktu widzenia ???" Może powiesz
                  dlaczego, czy to może tajemnica? Dalej: "czy w koncu zdajesz sobie sprawe, ze
                  lekarze najczesciej podaja krew "bo to dobrze widziane " w ewentualnej historii
                  choroby ?" A może podają ją dlatego, że tak właśnie należy robić? Krew to krew.
                  Ty wolałbyś, żeby w twoich żyłach płynęło coś sztucznego, wyhodowanego w
                  laboratorium? Podobno badania wciąż trwają nad krwiopochodnymi, więc nie wiem
                  czy są one tak do końca bezpieczne jak mówisz.
                  Na koniec: "na szczescie posrod nich jest coraz wieksza grupa takich ktorzy
                  stanowczo popieraja stanowisko swiadkow, w tej delikatnej sprawie?" Jak są ŚJ to
                  się nie dziwię.
                  I dziękuję ci za to, że dostrzegłeś moje satyryczne zacięcie. A na mój występ
                  bym cie i tak nie zaprosil. Wyprzedze twoja odpowiedz i juz wiem, ze bys nie
                  przyszedl, bo po prostu...nie byloby cie stac na bilet wstepu.
                  • agulek_aa Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 27.09.07, 23:11
                    Drogi Rilax twoje pojecie w temacie jest ponizej mizernosci nie wiem
                    wiec dlaczego zabierasz zdanie w tak skomplikowanej dziedzinie Wiele
                    lat nauki a moze niektore wypowiedzi poprzednika moze bys zrozumial
                    Najwybitniejsi z kardiologow w PL nie bede pisac nazwisk (pomimo ze
                    sie domagasz) i srodowisko kliniki ktora jest najbardziej
                    wyspecjalizowana w PL w kardiologi to ludzie o ktorych byla
                    wczesniej mowa bo to oni wiedza co jest na rynku i jakie sa plusy i
                    minusy transfuzji Dlaczego krew? Bo jest najtansza - darmowa.
                    "w dzisiejszych czasach nie ma niestety alternatywy dla
                    > krwi, nawet gdybysmy bardzo tego chcieli. Naukowcy próbują
                    wymyślić coś
                    > krwiopodobnego, ale jeszcze tego nie uczynili z pełnym sukcesem.
                    Ponadto
                    > transfuzja krwi jest coraz bezpieczniejsza"
                    BZDURA!!!
                    Nie musze wymyslac przykladu bo moj krewny byl operowany w
                    wymienionej wyzej klinice Operacja na otwrtym sercu bez
                    transfuzji!!! Kosztowne Ale mozliwe i bezpieczniejsze! Nie bede cie
                    szkolic ani wprowadzac naukowym jezykiem w temat bo zeszly by nam tu
                    wieki Nie madruj sie w temacie w ktorym jestes zielony Mozesz
                    wyrazic swoja opinie ale naukowcem nie jestes a jak bedziesz swoje
                    zdanie opieral na plotkach to uwierz mi nie wypada to pozytywnie dla
                    ciebie Poczytaj troszku zamiast sluchac innych "madrych" Powodzenia
                    Pozdrawiam
                    • mevstan Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 28.09.07, 10:02
                      Witam Agulek_aa
                      Masz wiele racji w tym co piszesz.
                      Mysle jednak , ze powinnismy byc ostrozni w pisaniu ze krew jest darmowa. Bo nie
                      jest. Koszty jakie ponosza szpitale czy banki krwi (zwiazane z jej pobieraniem,
                      transportem i skladowaniem)sa dosc duze.
                      Poniewaz jedank procedura transfuzji jest tak rozpowszechniona,jako metoda
                      leczenia dziala (jakiekolwiek zastrzezenia bysmy nie mieli -a wszystkie je
                      wczesniej wymienilem) i jest relatywnie tania -wiec stosuje sie ja bez wiekszych
                      zastrzezen.
                      Podobnie jak Mrofka_Amazonka czekam na dzien kiedy przetaczanie krwi bedzie
                      nieoplacalne (bo beda srodki idealnie ja <krew> zastepujace).


                    • rilax Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 28.09.07, 14:09
                      agulek przeczytaj sobie najpierw dyskusje mevstana i mroofki, a potem wyglaszaj
                      swoje madrosci.
                      Po pierwsze: wg ciebie jest alternatywa dla krwi? ciekawe. Skoro jest to
                      dlaczego nie stosuje sie tego w kazdym przypadku? Bo najwyrazniej nie w kazdym
                      przypadku mozna to zastosowac. Nie mowie, ze jest to zle. To wrecz super, ze
                      mozna sie uniezaleznic od uzycia krwi, ale przyznajmy jedno, jeszcze dlugo
                      bedziemy od niej zalezni, a transfuzja, jaka znamy dzis, bedzie jeszcze dlugo
                      stosowana.
                      Po drugie zyjemy w wolnym kraju i moge wyglaszac co mi sie podoba. Moge nawet
                      pisac to, z czym sie nie zgadzam, moge nawet klamac itd. Nic ci do tego.
                      Codziennie moge miec inne zdanie na ten sam temat. Poza tym to jest
                      internet...reszte sama sobie dopowiedz. A poza tym sama sie nie madruj jaka to
                      jestes oczytana i w ogole och ach. Pochwal sie tym swoim naukowym jezykiem jak
                      masz ochotesmile nie krępuj się, może ci przyklasnę.

              • mevstan Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 26.09.07, 15:50
                Drogi Rilax
                Upraszczasz bardzo skomplikowane problemy.
                Jesli nie wiesz jak wygladaja sytuacje w ktorych SJ odmawiaja przyjecia
                transfuzji (a z twojej wypowiedzi wynika ze chyba nie za bardzo) to nie wydawaj
                na ten temat opini. Jak ja nie mam o czyms pojecia - to siedze cicho albo
                ewentualnie bacznie sie przygladam/przysluchuje zeby sie czegos nauczyc.
                A propos transfuzji -obecnie swiat medyczny coraz rzadziej je stosuje i
                zamiastnich stosuje nowoczesne metody, ktore nie niosa za soba zagrozen
                zwiazanych z krwia.
                Przepraszam -swiat medyczny w krajach rozwinietych. My takim krajem nie jestesmy
                -na drogie (ale bezpieczne) leczenie bez uzycia krwi naszych kas chorych nie
                stac -wiec przetaczanie krwi jest u nas tak rozpowszechnione i ciagle
                reklamowane jako bezpieczne i jedyne.

                Jesli chcialbys sie cos wiecej dowiedziec na ten temat -polecam sprawdzic
                ponizsze linki.

                www.personalmd.com/news/transfusion_10022000.shtml
                en.wikipedia.org/wiki/Jehovah's_Witnesses_and_blood
                • mrowka_amazonka Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 26.09.07, 19:44
                  > Drogi Rilax
                  ...
                  > A propos transfuzji -obecnie swiat medyczny coraz rzadziej je stosuje i
                  > zamiastnich stosuje nowoczesne metody, ktore nie niosa za soba zagrozen
                  > zwiazanych z krwia.
                  > Przepraszam -swiat medyczny w krajach rozwinietych. My takim krajem nie jestesm
                  > y
                  > -na drogie (ale bezpieczne) leczenie bez uzycia krwi naszych kas chorych nie
                  > stac -wiec przetaczanie krwi jest u nas tak rozpowszechnione i ciagle
                  > reklamowane jako bezpieczne i jedyne.
                  Drogi(a?) mevstan!

                  Przeczytaj sobie sam(a) pierwszy link, ktory podalas(podales). Praktycznie nie
                  ma alternatywy dla transfuzji. Jestesmy lata swietlne od stworzenia preparatow
                  zastepujacych krew. Najprawdopodobniej jedyna opcja bedzie inzynieria genetyczna
                  i wytwarzanie krwi dla konkretnego czlowieka, ale jak pisalem, to na razie SF. Z
                  tego co wiem przeciwko GI sa nie tylko Jehowi ale i katolicy, ekolodzy,
                  prawicowi i lewicowi politycy oraz rezyserowie horrorow.

                  Jezeli jestes w stanie to zajrzyj do Medline i poszukaj "transfusion
                  alternative", "artificial bood" itp.

                  Transfuzja to zabieg ratujacy zycie i umozliwiajacy wykonanie innych zabiegow.
                  Przez najblizszych 50+ lat to sie nie zmieni.

                  mroofka
                  • mevstan Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 27.09.07, 04:07
                    Dziekuje za odpowiedz.
                    Masz racje -PRAKTYCZNIE nie ma alternatywy dla krwi. Bo te ktore sa bylyby zbyt
                    drogie do wprowadenia na masowa skale. Wiec sa niepraktyczne ...
                    To troche jak z azbestem. Swietny material budowlany -tani i o wyjatkowych
                    wlasciwosciach. Juz w latach 40 zeszlego wieku zaczeto przebakiwac ze byc moze
                    jest niebezpieczny...
                    W latach 70 juz o tym wiedziano -ale dopiero w 90 zaczeto wprowadzac zakaz jego
                    uzywania. Powod dlaczgo trwalo to tak dlugo? Zawsze ten sam -koszty. Ciekawe, ze
                    azbest jest w dalszym ciagu popularny i uzywany np w Chinach czy Indiach -choc
                    powszechnie wiadomo (i uowodniono) ze jest smiertelnie niebezpieczny.

                    Pozukalem troche informacji dotyczacych matod alternatywnych dla transfuzji -i
                    tym razem ja polecam cos do poczytania smile

                    www.bmsi.net/newsindex.htm
                    www.pnbc.ca/06_01_01.en.html
                    www.watchtower.org/e/hb/index.htm?article=article_03.htm
                    (ten ostatni link to strona SJ ... nie kazdy zna oficjalne i pelne stanowisko SJ
                    wobec krwi -wiec polecam)

                    20-30 lat temu malo kto slyszal o alternatywach dla transfuzji. Dzisiaj mowi sie
                    o nich coraz wiecej, w koncu przeprowadza sie badania i ich wyniki sa co
                    najmniej ciekawe.

                    Nie chce byc zle zrozumiany -rozumiem, ze transfuzja jest dzis w dalszym ciagu
                    bardzo powszechnie stosowanym zabiegiem, ze ogolnie jest tania i czesto ratuje
                    zycie. Jest tez coraz bezpieczniejsza (tak przynajmniej twierdza jej propagatorzy).
                    Nie znaczy to jednak, ze jest calkowicie bezpieczna.
                    I dlatego sa ludzie (nie tylko SJ, z ktormi wszystkim automatycznie kojarzy sie
                    odmowa przyjmowania krwi), ktorzy chca moc korzystac z bezpieczniejszych lub po
                    prostu innych metod. Dzisiejsza medycyna juz na to pozwala (i nie trzeba czekac
                    50+ lat).
                    Polecam powyzsze linki -po to chociazby, zeby dowiedziec sie o wyborach innych
                    ludzi w sprawie metod jakimi chca byc leczeni.

                    • mrowka_amazonka Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 27.09.07, 10:47
                      Niestety wszystkie linki, ktore podajesz zwiazane sa ze SJ. Mam naukowe i
                      sceptyczne podejscie do swiata i przekonuja mnie tylko argumenty naukowe. W
                      pierwszym z tych linkow cytowany (nieprecyzyjnie zreszta) artykul w New England
                      Journal of Medicine (najlepsze pismo medyczne), w ktorym opisuje sie bardziej
                      restrykcyjne podejscie do transfuzji w tym senise, ze proponuje sie mniej i
                      rzadziej, a nie wcale (namiary na artykul:
                      content.nejm.org/cgi/content/abstract/340/6/409). Absolutnie nie jest to
                      artykul proponujacy zastapienie transfuzji czymkolwiek. Co wiecej, napisano w
                      nim, ze w przypadku zawalow i ciezkich urazow nie ma wyboru i trzeba przetaczac
                      krew tak jak robi sie to w tej chwili. Czyli w pierwszym podanym przec Ciebie
                      linku wykorzystano wyniki badania nad transfuzja do argumentacji, ze transfuzje
                      mozna czyms zastabic (blodless medicine), a to jest manipulacja. Pozostale
                      adresy nie zawieraja zadnych naukowych faktow.

                      Umowmy sie w ten sposob: podaj namiary na artykuly naukowe mowiace o tym, ze
                      transfuzje da sie czyms zastapic, albo nazwe preparatu ktory zastepuje krew, to
                      wtedy pogadamy. Nie podawaj wiecej stron prowadzonych przez SJ, bo jestem
                      agnostykiem i argumentacja na bazie religii mnie nie przekonuje. Na razie nie
                      widze zadnej alternatywy dla transfuzji i pozostaje przy swoim zdaniu, ze minie
                      co najmniej 50 lat, zanim taka alternatywa sie pojawi. Jednym z powodow jest
                      fakt, ze NIE MA NIC ZLEGO W TRANSFUZJACH, wiec temu zagadnieniu nie poswieca sie
                      tak wiele uwagi i pieniedzy na badania jak np. badaniom nad HIV.

                      mroofka
                      • mevstan Nie ma nic zlego w transfuzjach ...Fakt??? 27.09.07, 13:54
                        >>> Niestety wszystkie linki, ktore podajesz zwiazane sa ze SJ <<<
                        Mhm -pierwszy, ktory podalem chyba nie jest. To prywatny instytut zajmujacy sie
                        bezkrwawa chirurgia. Rozumiem, ze SJ zawsze sa kojarzeni z tym pojeciem -stad
                        tez twoje skojarzenie ale nigdzie nie ma informacji laczacej ten instytut ze SJ.
                        Chyba ze masz jakies inne informacje, do ktorych ja nie dotarlem.
                        Wiecej dodatkowych informacji na ten temat znalazlem tutaj:
                        www.fairviewhospital.org/body.cfm?id=551
                        (strona prywatnego szpitala w USA -nalezacego do 100 najlepszych szpitali w USA
                        wedlug jednego z rankingow -ktory regularnie prowadzi szkolenia dotyczace
                        bezkrwawej chirurgii i metod leczenia).


                        >>>Absolutnie nie jest to artykul proponujacy zastapienie transfuzji
                        czymkolwiek. namiary na artykul: content.nejm.org/cgi/content/abstract/340/6/409)<<<
                        Bardzo prosze o dzialajacy link do powyzszego artykulu. Bez tego nie moge
                        odniesc sie do twoich komentarzy. Poza tym -"proponowanie bardziej
                        restrykcyjnego podejscia do transfuzji"jak to ujales oznacza ze w niektorych
                        przypadkach transfuzja jest
                        niewskazana ... badz mniej wskazana ... badz jej szkodliwosc przewaza nad jej
                        korzysciami ...A wiec mamy wybor. Super. Chcialbym miec czesciej mozliwosc
                        wyboru sposobu leczenia -w taki sposob postrzegam wspolczena medycyne
                        -traktujaca pacjenta jak partnera (klienta?) a nie jak przedmiot (ktoremu mowi
                        sie co ma zrobic i juz).

                        >> Umowmy sie w ten sposob: podaj namiary na artykuly naukowe mowiace o tym, ze
                        transfuzje da sie czyms zastapic, albo nazwe preparatu ktory zastepuje krew, to
                        wtedy pogadamy<<
                        Ok...
                        Perfluorocarbon-based products
                        www.allp.com/ - OXYGENT -w trakcie badan klinicznych
                        www.sanguine-corp.com/products.htm - PHERO-02 -badania nad 2 generacja
                        preparatu nazywanego "sztuczna krwia"
                        perftoran.ru/Eng/content/view/22/55/ PERFTORAN -dopuszczony do uzytku w
                        Rosji ... okreslany jako BLOOD SUBSTITUTE WITH GAS TRANSPORTING FUNCTION...

                        Haemoglobin-based products
                        www.biopure.com/shared/home.cfm?CDID=1&CPgID=5 - HEMOPURE® dopuszczony do
                        uzytku w SA (w trakcie testow w Europie i USA)
                        www.hemosol.com/HRC101.html - HRC101 -jeszcze nie testowany klinicznie
                        -firma szuka funduszy na badania
                        www.sangart.com/ HEMOSPAN -w 3 fazie badan klinicznych

                        To te ktore mi -laikowi medycznemu -udalo sie znalezc.
                        Zadna z powyzszych firm nie jest chyba prowadzona przez SJ -wiec mam nadzieje ze
                        jako agnostyk bedziesz mogl wziac powyzsze produkty pod uwage.

                        >>Jednym z powodow jest fakt, ze NIE MA NIC ZLEGO W TRANSFUZJACH, wiec temu
                        zagadnieniu nie poswieca sie tak wiele uwagi i pieniedzy na badania jak np
                        badaniom nad HIV<<

                        ...Fakt?... samo stwierdzenie przez ciebie ze tak jest - nie czyni z tego
                        faktu. (Patrz moj argument dotyczacy azbestu. W latach 70 pojawialo sie tyle
                        samo artykulow i publikacji naukowych wsakazujacych na jego szkodliwosc, co
                        artykulow twierdzacych ze azbest jest calkowicie nieszkodliwy ...)

                        Od dawna mowi sie o tym ze idealnie by bylo wynalezc srodek zastepujacy krew
                        -zamiast ja przetaczac (ze wzgledu na zagrozenia).
                        (books.google.com/books?hl=en&lr=&id=kkbJ5D2n4koC&oi=fnd&pg=PA9&dq=blood+transfusions+dangers&ots=MPoy_16qBm&sig=WXdHJyVOALLKF4MAvPURNqxD8D4#PPA169,M1)
                        A zagrozenia sa -byc moze wiele z nich okaze sie przesadzonych i nie
                        uzasadnionych -ale mysle ze wyjdzie wszystkim na dobre (szczegolnie osobom
                        przyjmujacym transfuzje)dokladne zbadanie jakie sa jej korzysci i wady.
                        A oto kilka linkow podkreslajacych lub przyjmujacych za mozliwe zagrozenia
                        przetaczania krwi:
                        www.thebody.com/content/art39841.html
                        www.pubmedcentral.nih.gov/articlerender.fcgi?artid=1493418
                        www.ncbi.nlm.nih.gov/sites/entrez?db=PubMed&term=%22Blood%20Transfusion%2Fadverse%20effects%22%5BMAJR%5D
                        www.jtrauma.com/pt/re/jtrauma/abstract.00005373-199804000-00004.htm;jsessionid=G7JbWSTdl57Qs5dVlzGfk1FPnM1S9n5QJnmGY7w48Gpnx7cnNJbs!1330140564!181195629!8091!-1
                        Dziekuje za ta polemike -szczerze -bo wiele sie nauczylem. Warto poznawac
                        poglady innych ludzi.
                        • mrowka_amazonka Re: Nie ma nic zlego w transfuzjach ...Fakt??? 27.09.07, 16:34
                          "Bloodless medicine and surgery" jest haslem SJ, ktorzy przekonuja do tego
                          lekarzy np. organizujac konferencje, powolujac instytuty itd. (np.
                          www.watchtower.org/e/19990422a/article_01.htm ). Faktycznie, widzac
                          identyczne (co do slowa) haslo zalozylem, ze SJ maja z tym cos wspolnego. Moze
                          sie mylilem.

                          > Bardzo prosze o dzialajacy link do powyzszego artykulu.
                          link dziala - najprawdopodobniej lapie Ci sie nawias i kropka do adresu -
                          starczy skasowac

                          > niewskazana ... badz mniej wskazana ... badz jej szkodliwosc przewaza nad jej
                          > korzysciami ...A wiec mamy wybor. Super.

                          Nie. Nie mamy wyboru. W przypadku transplantacji, powaznej operacji, powaznego
                          urazu NIE MA WYBORU.

                          > Ok...
                          > Perfluorocarbon-based products
                          > www.allp.com/ - OXYGENT -w trakcie badan klinicznych
                          Juz po. Preparat o ograniczonym zastosowaniu jedynie do transportu tlenu.
                          Producent sam podaje:
                          "There are no products on the market or in development that can substitute for
                          all the functions of blood provided by the red cells, platelets, white blood
                          cells, and plasma proteins."

                          > www.sanguine-corp.com/products.htm - PHERO-02 -badania nad 2
                          generacja

                          Jak wyzej. Producent pisze:

                          "PFCs are frequently referred to as “blood substitutes” or “synthetic blood.”
                          This is technically incorrect, since they are intended only to supplement the
                          oxygen-conveying red blood cells.They do not replace, enhance, or supplement the
                          coagulation or immunity capabilities of blood, and therefore are more accurately
                          described as oxygen carriers or blood supplements."

                          > perftoran.ru/Eng/content/view/22/55/ PERFTORAN -dopuszczony do
                          uzytku w
                          > Rosji ...
                          nie tylko w Rosji, ale tez tylko wspomaga transport tlenu

                          > www.biopure.com/shared/home.cfm?CDID=1&CPgID=5
                          - HEMOPURE® dopuszczony do
                          > uzytku w SA (w trakcie testow w Europie i USA)
                          > www.hemosol.com/HRC101.html - HRC101 -jeszcze nie testowany klinicznie
                          > -firma szuka funduszy na badania
                          > www.sangart.com/ HEMOSPAN -w 3 fazie badan klinicznych

                          zastosowania jak powyzej, wszystkie w trakcie badan klinicznych, na razie te
                          preparaty sa uzywane tylko w leczeniu anemii u psow

                          ZADEN z tych prepearatow nie zastepuje krwi potrzebnej podczas powaznych
                          operacji. Bardzo bym sie cieszyl, gdyby faktycznie w przyszlosci mogly pelnic
                          taka funkcje, ale niestety ...

                          > >>Jednym z powodow jest fakt, ze NIE MA NIC ZLEGO W TRANSFUZJACH, wiec
                          > temu
                          > zagadnieniu nie poswieca sie tak wiele uwagi i pieniedzy na badania jak np
                          > badaniom nad HIV<<
                          >
                          > ...Fakt?... samo stwierdzenie przez ciebie ze tak jest - nie czyni z tego
                          > faktu. (Patrz moj argument dotyczacy azbestu. W latach 70 pojawialo sie tyle
                          > samo artykulow i publikacji naukowych wsakazujacych na jego szkodliwosc, co
                          > artykulow twierdzacych ze azbest jest calkowicie nieszkodliwy ...)

                          Zwroc uwage, ze napisalem, ze "nie ma nic zlego" a nie ze transfuzja jest
                          zupelnie pozbawiona ryzyka. Zadne leczenie nie jest go pozbawione, w
                          szczegolnosci preparaty, ktore podales w swoim poscie sa rowniez bardzo
                          niebezpieczne. Natomiast porownanie transfuzji do azbestu to ogromna przesada.
                          Moj ojciec dawno by nie zyl, gdyby nie zrobiono mu bardzo powaznej operacji, w
                          ktorej wykorzystano transfuzje. Bez azbestu w plucach mozna zyc, bez krwi w
                          ciele nie bardzo - azbestu mozna nie uzywac, z transfuzjami nie ma w tej chwili
                          takiej mozliwosci. Podkreslam, nie ma nic zlego w transfuzji, podobnie jak nie
                          ma nic zlego w wyrywaniu zebow, przeszczepach, zastrzykach z penicylina itd.
                          Kazdy z tych zabiegow jest ryzykowny i moze doprowadzic do smierci, ale dla
                          przyjemnosci nikt tego nie robi. W medycynie zawsze jest ryzyko, ale ryzyko
                          podjecia interwencji jest mniejsze niz nic nie robienie.

                          Dalej podajesz linki w ktorych opisuje sie roznego rodzaju niebezpieczenstwa
                          zwiazane z przetaczaniem krwi. Tylko ze to nie jest argument za tym, zeby tego
                          zabiegu nie wykonywac - to raczej spis zagrozen. Jasne ze mozna sie zarazic HIV
                          przez przetaczanie krwi, ale HIV mozna sie tez zarazic przez kontakty seksualne.
                          I co? Powinnismy wyeliminowac seks? Jeszcze wiecej mozna znalezc
                          niebezpieczenstw jazdy samochodem czy uprawiania sportu, ale nie dowodzi to, ze
                          powinnismy z tych rzeczy zrezygnowac. Nawet jedzenie pomidorow czy truskawek
                          jest szkodliwe (poszukaj w tych samych miejscach a sie przekonasz).

                          Podsumowujac moja pozycje:
                          1) nie ma nic zlego w transfuzjach - jest to zabieg jak kazdy inny i niesie ze
                          soba pewne ryzyko, ale korzysci z niego sa tak ogromne, ze ryzyko to jest
                          akceptowalne
                          2) religijnego stanowiska o duszy we krwi nie przyjmuje
                          3) jestesmy bardzo odlegli od preparatow, ktore beda mogly zastapic krew
                          potrzebna podczas zabiegow operacyjnych - jezeli taki preparat sie pojawi to
                          bede swietowal i bardzo sie cieszyl bo bedzie to KOLEJNA po miedzy innymi
                          TRANSFUZJACH i PRZESZCZEPACH rewolucja w medycynie
                          4) przetaczanie krwi moze prowadzic do powiklan, nieprzetaczanie w sytuacji w
                          ktorej przetaczac trzeba generalnie prowadzi do zgonu kazdego czlowieka,
                          niezaleznie od wyznania

                          mrowa
                          • mevstan Re: Nie ma nic zlego w transfuzjach ...Fakt??? 27.09.07, 18:32
                            Mrowa -dziekuje za odpowiedz. Mysle ze kwestia gdzie jest obiektywna prawda lezy
                            gdzies posrodku moich i twoich argumentow.
                            Srodki krwiozastepcze nie zastapia krwi -ale sa alternatywa dla wielu osob -np SJ.
                            Pacjent ktory ma raka ma prawo odmowic chemioterapii i zdecydowac sie na terapie
                            alternatywna / zastepcza. Czy ma takie prawo pacjent ktoremu lekarze polecaja
                            krew? Powinien. W tej chwili medycyna jest na takim poziomie ze daje taka
                            alternatywe (i bede obstawal przy tym -bo jako SJ spotykam sie z osobami, ktore
                            przeszly mniej badz bardziej powazne zabiegi bez uzycia krwi -nawet na otwartym
                            sercu i nie stanowi to problemu ani nie okazuje sie zagrozeniem dla zycia -tak,
                            wymaga to odpowiedniego sprzetu, wiekszej starannosci przy wykonywaniu zabiegow
                            i bardziej wszechstronnego personelu -ale jest mozliwe) (w zadnym razie nie
                            ujmuje nic polskim lekarzom czy pielegniarkom -uwazam ze prezentuja bardzo
                            wysoki poziom wyszkolenia do swojego zawodu -a mam porownanie z personelem
                            medycznym w kraju w ktorym mieszkam).
                            Co do powaznych operacji bez krwi -mowisz ze sie nie da -ja wiem ze sie da.
                            Np wyzej wspomniana operacja na otwartym sercu
                            sciencelinks.jp/j-east/article/199913/000019991399A0204004.php
                            przeszczep szpiku www.nature.com/bmt/journal/v26/n2/full/1702483a.html
                            przeszczep watraby
                            www.sciam.com/article.cfm?chanID=sa003&articleID=00063A70-5487-1510-948783414B7F0000
                            przeszczep serca
                            www.cts.usc.edu/tfct-robertteele.html
                            Mrowa -uwazam polemike z toba za bardzo pouczajaca.
                            Moze czasami twoje argumenty sa troche przewrotne
                            (przyklad:
                            >>>>>4) przetaczanie krwi moze prowadzic do powiklan, nieprzetaczanie w sytuacji
                            w ktorej przetaczac trzeba generalnie prowadzi do zgonu kazdego czlowieka,
                            niezaleznie od wyznania>>>
                            a) przetaczanie krwi moze prowadzic do powiklan (twoja sugestia jest oczywista
                            -moze ale nie musi wiec ogolnie nie prowadzi ...)
                            b)nieprzetaczanie w sytuacji w ktorej przetaczac trzeba generalnie prowadzi do
                            zgonu kazdego czlowieka (diabel tkwi w szczegolach ... w tym przypadku w slowie
                            GENERALNIE i KAZDEGO -czyli wedlug ciebie generalnie kazde nieprzetoczenie krwi
                            kiedy jest taka potrzeba rowna sie zgonowi w kazdym przypadku ... bardzo bardzo
                            przewrotne smilei nieprawdziwe. I tendencyjne smile




                            • mrowka_amazonka czy ktos to jeszcze czyta? 30.09.07, 18:34
                              mrowka byla na wykladach dla mrowczęt w innym mrowisku, ale teraz wrocila do
                              siebie i odpowiada

                              Mevstan!
                              Po pierwsze fakty: wszystkie przyklady, ktore podajesz sa przykladami
                              autotransfuzji - to znaczy krew jest albo przechowywana poza cialem podczas
                              zabiegu i do niego zwracana po zakonczeniu (pierwszy przyklad) albo krew
                              magazynuje sie przed PLANOWA operacja i w trakcie zabiegu jest traktowana tak
                              jak krew pobrana od innego dawcy. Technicznie jest to rowniez transfuzja i
                              niesie ze soba wiele zagrozen zwiazanych normalnie z tym zabiegiem (np. skrzepy
                              i zatory). Te metody sa znane i stosowane od dawna. Zauwaz, ze w przypadku
                              naglym nie ma takiej opcji: do wyboru jest transfuzja albo mogila.

                              Po drugie "soft stuff". Nie zgadzam sie, ze prawda lezy po srodku. Przykro mi
                              bardzo, ale jestem tutaj nienowoczesny. To typowa taktyka PR-owska. Powiedzmy
                              cos przeciwnego do tego co mowi adwersarz, a potem zaproponujmy kompromis typu
                              "prawda po srodku". Ta metoda niestety nie sprawdza sie w dyskusji naukowej - tu
                              konieczne sa argumenty. Nie udalo Ci sie:
                              1) pokazac, ze istnieja srodki, ktore moga zastapic krew podczas operacji
                              2) pokazac, ze istnieje alternatywa dla transfuzji (autotransfuzja to tez
                              transfuzja, a w przypadku braku czasu nie ma aspektu "auto")
                              nie moge wiec zgodzic sie, ze prawda lezy po srodku, bo nie ma srodka.

                              Zapewniam Cie, ze sam chcialbym wykluczyc transfuzje. Moje poglady maja jednak
                              zupelnie inna motywacje. Nie podzielam Twoich przekonan religijnych, ale wiem,
                              ze wytworzenie srodka zastepujacego krew, chocby na miesiac,
                              zrewolucjonizowaloby medycyne interwencyjna. Wprowadzenie z kolei nowoczesnych
                              metod inwazyjnych poprawi jakosc zycia osob operowanych (angioplastyka jest
                              tutaj swietnym przykladem - niewiele lat temu, zeby uzyskac takie same efekty
                              jak dzisiaj trzeba by operacji z pilowaniem kosci, wiadrem krwi do przetoczenia
                              i wielomiesieczna rekonwalescencja; innym przykaledem jest nowoczesna
                              diagonostyka: NMR, PET itd ). Nie wszystko jest na razie mozliwe. Niestety.

                              Przypomne jeszcze glowny przedmiot dyskusji: ja uwazam, ze jezeli jest
                              koniecznosc wykonania transfuzji (patrz nizej) to niestety SJ nie maja prawa
                              zabraniac tego zabiegu na swoich dzieciach, bo nie ma tu zadnego wyboru. Moga
                              oczywiscie odmowic transfuzji dla siebie.

                              > w tym przypadku w slowie
                              > GENERALNIE i KAZDEGO -czyli wedlug ciebie generalnie kazde nieprzetoczenie krwi
                              > kiedy jest taka potrzeba rowna sie zgonowi w kazdym przypadku ... bardzo bardzo
                              > przewrotne smilei nieprawdziwe. I tendencyjne smile

                              Byc moze mierzysz mnie swoja miarka, wiec wyjasnie to na przykladzie. Zalozmy,
                              ze ktos jest ofiara wypadku samochodowego i ma rozerwana tentnice udowa oraz
                              zmiazdzana klatke piersiowa. W tym przypadku KAZDY czlowiek umrze, jezeli nie
                              zostanie mu przetoczona krew. Nie staram sie byc przewrotny (co do
                              tendencyjnosci to byc moze powinienes zajrzec do slownika - nie jestem
                              stronnikiem transfuzji, bo nie ma stronnictwa protransfuzyjnego - po prostu NIE
                              MA WYBORU).

                              Niezaleznie od tego jak mily bedziesz i jakich PR-owskich chwytow uzyjesz, nie
                              moge sie z Toba zgodzic. Jezeli sytuacja tego wymaga (a konkretnie, jezeli
                              lekarze twierdza ze transfuzja jest konieczna) SJ nie maja prawa do podjecia
                              decyzji o zaniechaniu przeprowadzenia zabiegu w obec swoich dzieci. To troche
                              brutalne, ale takie powinno byc prawo (i jest - te decyzje podejmie sedzia w
                              zastepstwie rodzicow).

                              mimo wszystko pozdrawiam i zycze obiektywnych i nietendencyjnych przemyslen

                              mrufka z amazonii
                          • sternocleidomastoideus Re: Nie ma nic zlego w transfuzjach ...Fakt??? 28.09.07, 10:32
                            mevstan napisał:
                            > Mrowa -dziekuje za odpowiedz. Mysle ze kwestia gdzie jest
                            > obiektywna prawda lezy gdzies posrodku moich i twoich argumentow.

                            Mylisz się Mevstan! Widać, że nie znasz się na medycynie (biologii
                            ogólnie), rację ma (i to całkowitą) ma mrowka_amazonka, którą
                            pozdrawiam...

                            P.S. Mevstan wyryj sobie nad łóżkiem:

                            > Podsumowujac moja pozycje:
                            > 1) nie ma nic zlego w transfuzjach - jest to zabieg jak kazdy inny
                            i niesie ze
                            > soba pewne ryzyko, ale korzysci z niego sa tak ogromne, ze ryzyko
                            to jest
                            > akceptowalne
                            > 2) religijnego stanowiska o duszy we krwi nie przyjmuje
                            > 3) jestesmy bardzo odlegli od preparatow, ktore beda mogly
                            zastapic krew
                            > potrzebna podczas zabiegow operacyjnych - jezeli taki preparat sie
                            pojawi to
                            > bede swietowal i bardzo sie cieszyl bo bedzie to KOLEJNA po miedzy
                            innymi
                            > TRANSFUZJACH i PRZESZCZEPACH rewolucja w medycynie
                            > 4) przetaczanie krwi moze prowadzic do powiklan, nieprzetaczanie w
                            sytuacji w
                            > ktorej przetaczac trzeba generalnie prowadzi do zgonu kazdego
                            czlowieka,
                            > niezaleznie od wyznania
                            • mevstan Re: Nie ma nic zlego w transfuzjach ...Fakt??? 28.09.07, 11:53
                              Coz ... tez lubie merytoryczna wymiane mysli.
                              Oparta na faktach a nie osobistych przeswiadczeniach.
                              Mrofka_Amazonka podal wiele faktow -skomentowal je i szanuje jego zdanie.
                              Tak gwoli scislosci -nawet zgadzam sie z jego zdaniem w:
                              punkcie 1 (zamienilbym tylko NIC zlego na WIELE zlego)
                              punkcie 2 (kazdy ma prawo do wlasnych przekonan... ty, mrofka -wiec moze ja tez?)
                              Punkt 4 -omowilem go wczesniej i uwazam go za tendencyjny (z czysto
                              merytorycznego punktu widzenia).
                              Punkt 3 -nie jest scisly. Tak, jestesmy daleko wciaz od uzyskania preparatu,
                              ktory zastapilby krew. Mimo to przeprowadza sie tysiace operacji -gdzie
                              normalnie uzyto by krwi, ale z roznych powodow pacjent sie nie zgadza -uzywajac
                              innych srodkow/metod/technik -i operacje te sa udane (i jak podalem w kilku
                              linkach daja czasami lepsze rezultaty).

                              Ale dzieki za komentarz i prywatne zdanie.
                              Aha ... calkowita racje to mial Faraon w Egipcie 3000 lat temu i I Sekretarz
                              partii w Polsce 30 lat temu.
                              Zawsze gdy slysze o czyjes calkowitej racji, 100% prawdzie itp to sie wzdrygam.
                              Pozdrawiam
                              • sternocleidomastoideus Re: Nie ma nic zlego w transfuzjach ...Fakt??? 28.09.07, 23:19
                                Dziękuję za pozdrowienia, Ty też miej się dobrze!
                                Pozwoliłem sobie na taki emocjonalny komentarz, ponieważ:
                                przez religijny fundamentalizm śj GINĄ NIEWINNE DZIECI!
                                Dziś w naszym kraju to rzadkość (sądy szybko odbierają prawa
                                rodzicielskie śj), ale w latach 80 i 90 było troche tych przypadków.
                                Pracuję w szpitalu dziecięcym i coś wiem na ten temat.
                                Dlatego uważam, że sekta śj jest chora, mówi o miłości do bliźniego,
                                a jest pusta jak "miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący".
                                Dziękuje za Twoją opinię.
          • babusz Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 26.09.07, 21:16
            adellante1 napisał:

            Upadek katolicyzmu polskiego. Nie ma mowy o choince, Mikołaju, Nowym
            roku, imieninach, urodzinach, nie ma mowy o jasełkach, teatrzykach
            szkolnych.

            I co gorsze, pojawia sie misyjne powolanie chrzescijanskie,
            chodzenie po domach i nawracanie owieczek, zamiast chlania wodki jak
            przystalo...

            Ech wy, jeszcze nie chrzescijanie ale juz KATOLICY....
        • ejre Re: polecam ksiazke 25.09.07, 18:12
          Nie pisz proszę takich rzeczy. Każda wiara, która twierdzi, że opiera się na
          Piśmie Świętym, interpretuje je po swojemu. Nawet katolicy (jeżeli nie
          zwłaszcza) zaprzeczają prostym zasadom w nim zapisanym.
      • justi54 Re: Jak to nie ma? 27.09.07, 11:14
        To niemożliwe. Co roku mały mój syn pisze listy do św. Mikołaja i
        zawsze dotaje swoje wymarzone prezenty. A zawieszona skarpeta jest
        pełna słodyczy. Zawsze też znikają z talerzyka własnoręcznie
        upieczone korzenne pierniczki (no zostaje okruszki) znika mleko
        zostawione w filiżance no i marchewka zostawiona dla Rudolfa zawsze
        jest obgryziona do połowy. Przed domem są ślady sań (jak jest śnieg)
        i rozsypane a pogubione przez Mkołaja cukierki, które wypadły mu z
        kieszeni jak się przez komin przeciskał. A może anołka, który
        przenosi prezenty po kolacji wigilijnej tez nia co? A wielkanocnego
        zajączka też?
    • triss_merigold6 Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 25.09.07, 09:06
      Nie pozostaje Ci nic innego jak wnieść pozew do sądu o ustalenie
      stałego miejsca zamieszkania dziecka przy Tobie.
      Świadkowie Jehowy to fanatycy, zmarnuje dziewczynce dzieciństwo,
      będzie ją ciągnąć na głoszenia, szkolenia, szkółki biblijne i
      tresować, że by dziecko nawracało innych ludzi.
    • proces7 Stawiasz w sumie pytanie czy... 25.09.07, 17:15
      Czy człowiek powinien wybierać wiarę, światopogląd, postrzeganie świata kiedy
      jest dzieckiem czy kiedy już dorośnie. Bo przecież przyszła wiara dziecka będzie
      zależeć od tego, jak zostanie teraz wychowane. Trudno tez oceniać co jest
      "lepsze" dla dziecka, bo to "lepsze" będzie inne, nawet diametralnie z różnych
      perspektyw.
      Pewnie rafy Ci tu nikt nie udzieli, ale staraj się wyciągnąć z tego korzyść,
      dziecko będzie wprawdzie nieco "skołowane", ale pozna dwie wiary. Całkiem
      możliwe, że jak dorośnie, odrzuci je obie.
      • leoniara Re: Stawiasz w sumie pytanie czy... 25.09.07, 17:54
        Moment moment!
        Tata ma problem bo dziecko będzie odrzucone przez rówieśników jak nie przystąpi
        do komunii?
        Przeciez mnóstwo dzieci tego nie robi bo rodzice są niewierzący itp. ja sama
        znam wiele takich przypadków.
        A wy od razu do sądu, ograniczyć prawa!!! Rodzice pragną, aby dzieci wyznawaly
        ter same wartości co oni, to chyba naturalne, przeciez katolicy chrzcza
        niemowlęta! Nie wszyscy swiadkowie sa fanatykamismile
        Zastanawiam się czy nie bardziej szkodzący dla dziecka nie jest fanatyzm
        katolicki saczacy sie z ust ojca dyrektora...
    • ejre Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 25.09.07, 18:06
      Nie tragizujmy.... Ja byłam wychowana w wierze ŚJ, ale moje poglądy zmieniały
      się wraz z wiekiem. Od mniej więcej 10 lat żyję swoim życiem, a z rodzicami mam
      wspaniały kontakt, mamie (bo to Ona jest ŚJ)wytłumaczyłam jakie mam poglądy i
      jak chcę żyć. To, że Twoje dziecko nie obchodzi świąt i innych katolickich
      obrzędów nie jest przecież tragedią. Tak to już niestety jest, ze ludzie
      wychowują swoje dzieci, wpajając im zasady swojej wiary. Gdybyś Ty wychowywał
      swoją córkę też byś tak robił. Dlatego mój pogląd jest taki, że najlepiej
      wychowywać, pokazując jak być człowiekiem mającym wartości. Jakie? No właśnie...
      każdy sądzi wg siebie. Szacunek do innych ludzi i ich poglądów, szacunek do
      przyrody i nieszkodzenie niczemu, co żyje - to moje zasady bez żadnej filozofii
      i takie wartości chciałabym przekazać moim dzieciom, bez żadnych sztucznych
      obrządków religijnych, a co zrobią jak dorosną? To już ich sprawa...
      • lila1974 ejre 25.09.07, 20:04
        Ze mną jest podobnie. Wychowałam się w domu, gdzie mama
        reprezentowała Świadków a tata Katolików. Ponieważ mama miała
        większy wpływ na nasze wychowanie, to chodziłam wraz z siostrą na
        zebrania, zaś nie celebrowałam świąt katolickich, choć bywałam na
        nich.
        Nie cierpiałam nigdy z powodu tego, ze nie byłam u komuni, czy nie
        brałam udziału w szkolnych przedstawieniach o tematyce religijnej.
        Nikt mi za to nie zabraniał uczestniczenia w SKSie, zawodach
        sportowych, kółkach zainteresowań, czy konkursach wszelkiej
        maści ...

        Rodzice dali mi dużo więcej - przede wszystkim poczucie, że ich
        miłość jest na prawdę wielka, skoro otrząsnęli się z pierwszego
        szoku spowodowanego zmianą wyznania przez współmałżonka (to tata),
        dali nam ciepły, szczęsliwy dom mimo różnicy w poglądach.

        Rówieśnicy? Byłam tuż przed komunią, gdy mama na poważnie podjęła
        decyzję o zrezygnowaniu z katolicyzmu, tłumaczyła mi więc, że mogę
        stać się bohaterką kpin i żartów, więc gdy one nastąpiły nie
        wywołały we mnie żalu czy gniewu. Potrwały krótko, bo dla dzieci
        byłam przede wszystkim koleżanką a nie Świadkiem. Do dziś pozostaję
        w przyjaznych stosunkach z kolegami z dawnych lat.

        Jakieś 10 lat temu przestałam uczęszczać na zebrania, ale do dziś
        szanuję mamę za wartości jakie nam wpoiła.

        Dla autora wątku mam radę - jeśli Twoja żona niedawno zetknęła się
        ze Świadkami to rzeczywiście jest tą religią mocno zachłyśnięta.
        Okaż nieco zrozumienia. Nie wiesz i nikt nie wie na pewno, czy jego
        religia jest tą prawdziwą. Zamiast prześladować się wzajemnie,
        postarajcie się wypracowac kompromis. Oboje macie prawo do
        przekazania dziecku swojego światopoglądu, ale nie macie prawa
        manipulowania nim i wmawiania, że religia mamy lub taty jest głupia.

        Moje dzieci są wychowywane bezreligijnie i nie zamierzam się
        zamartwiać, czy ktoś przypadkiem nie będzie się z tego powodu
        czepiał moich córek. Równie dobrze może znaleźć się inny powód do
        wyzywania, ale jeśli znajdzie się jakieś dziecko na tyle złośliwe,
        to wyłącznie jego problem.

        Wam życzę wzajemnej życzliwości.

    • jorad67 a dlaczego ma być odtrącone? 25.09.07, 18:12
      ja nie jestem katolem, nie jestem ochrzczony, komunii też nie miałem a jakoś nie
      przeszkadzało mi to przyjaźnić się z kolegami, podobnie moje dzieci, obecnie w
      gimnazjum, nie mają problemów z racji wyznania, więc w czym ty widzisz problem?
      • mevstan Re: a dlaczego ma być odtrącone? 25.09.07, 18:29
        Czytam to forum ... i jestem zazenowany ....
        Wyjechalem z Polski 7 lat temu -mialem szczescie poznac poglad na swiat innych
        ludzi (czytaj: nie-Polakow) i jest mi wstyd za kazdym razem gdy slysze badz
        czytam slowa KATOL, JEHOWY itp itd
        Jestesmy bardzo zasciankowym narodem -co widac po tym co sie u nas w kraju teraz
        dzieje -nietolerancyjnym -nie potrafiacym zyc w zgodzie z innymi religiami czy
        kulturami.
        Otworzmy oczy -w Polsce jest tysiace Zydow, Swiadkow Jehowy, Zielonoswiatkowcow,
        muzulmanow itd -ale my chuba nie potrafimy tego z niesc.
        Rodzice maja prawo wszczepiac dziecku wartosci w jakie wierza -dopoki nie
        odbiegaja od zdrowego rozsadku czy nie sa szkodliwe.
        Moze osoba ktora zaczela to forum powinna usiasc z zona i porozmawiac o dobrze
        dziecka...
        Ale pewnie nie -lepiej do sadu -a najlepiej jakby wyrzucic wszystkich "innych" z
        kraju... albo ich oblac smola i wytarzac w pierzu...
        Wstyd...
      • kyyriad tu jest ciągle XIX wiek 27.09.07, 10:38
        więc odtrącenie kolegi z powodu wyznania jest wciąż realne, bo to rodzice
        nakręcają swoje dzieci aby nie zadawały się z "innym" czyli niekatolem... Ale w
        ten sposób łatwo można wyselekcjonować religijny zaścianek i zerwać kontakty, bo
        po co komu takie towarzystwo? W klasie mojego syna jest kilkoro dzieci innych
        wyznań. Początkowo grupa ortodoksyjnych katoli próbowała buntować dzieci przeciw
        nim, ale w efekcie zraziła do siebie najinteligentniejszych i teraz to oni są
        osamotnieni i nieśmiało przymawiają się o akceptację klasy a temat religii
        zniknął z rozmów szkolnych. Ortodoksję religijną należy tępić bez względu na
        wyznanie i to właśnie my rodzice powinniśmy o tym swoim dzieciom powiedzieć.
        Wówczas skończy się odtrącanie.
      • ugenwillla Re: a dlaczego ma być odtrącone? 27.09.07, 10:53
        W klasie mojej córki (w Wawie) nie było sekowania z powodów religijnych żadnych
        wyznan (a byli np. protestanci i prawoławni) ale jak pojawiło się dziecko
        właśnie świadek Jehowy i zaczęło próbować nawracać innych to prześladowania się
        zaczęły i dzieci zdecydowanie odtrąciły chłopaka. Po prostu to akurat wyznanie
        jest szczególnie źle kojarzone z powodu jego napastliwości i gorliwości swoich
        wyznawców.
        • annobr Re: a dlaczego ma być odtrącone? 27.09.07, 11:11
          Art. 53 ust. 4 Konstytucji RP:
          "Religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej
          sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym
          nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób".
    • female01 Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 25.09.07, 19:56
      odniose sie tylko do komunii. nie bylam u komunii(ojciec swiadek Jehowy mama katoliczka) i nie ucierpialy na tym moje kontakty towarzyskie wiec bez zartow. teraz jest duzo dzieci nie chodzacych na religie bo np. rodzice sa ateistami i nie ma problemu. W kazdej religii sa fanatycy i normalni ludzie, w KK rowniez wiec demonizowanie ŚJ to przesada.
    • precesja sąd ratuj dziecko 25.09.07, 20:07
      niestety doświadczenia z SJ zawsze są negatywne. Oni pomimo że w Polsce
      oficjalnie nie mają statusu sekty działają jak sekta. Wyniki ich "pracy" już są
      widoczne w zachowaniu dziecka.

      Ratuj je.
      • lila1974 precesja 25.09.07, 21:11
        A co masz konkretnie na myśli?

        Odeszłam jakieś 15 lat temu i jakoś nikt mnie nie zastrasza, nie
        szantażuje i nie wygraża.

        W każdej religii można się doszukać czegoś, co nam wyjątkowo nielezy.
    • noora1 Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 25.09.07, 20:47
      to sa niestety poglady w Polsce, katolickim kraju...... tylko czy
      katolicy zyja wedlug tego co mowi biblia? bo przeciez na niej sie
      opieraja, ksiadz czyta z niej.... ale nie, lepiej wybrac sobie to co
      sie podoba a reszte niewygodna odrzucic, i tak robia
      katolicy.....nie ma wiec mowy o np. tolerancji, milosci blizniego,
      itd.. a jest niestety fanatyzm, bo w Polsce inny to znaczy wrog,
      ktorego trzeba tepic, jak nie chodzisz do kosciola chocby na pokaz
      to jestes zero ale jak chodzisz a w domu zyjesz jak ci sie podoba (
      np. bez slubu, czy bedac alkoholikiem, kradnac... ) to jest fajnie,
      bo taka jest norma.......... to jest XXI wiek, trzeba poznac fakty a
      nie mowic o czyms czego sie nie sprawdzilo, SJ to sa normalni
      ludzie, moga wsrod nich zdarzac sie fanatycy, (ale katolicy tez tacy
      moga byc)......a co do dzieci to wychowuja je z najwieksza miloscia
      jaka moze byc, bez klamstw, aborcjii itd, i takie dzieci wcale nie
      sa nieszczesliwe, przeciwnie i kiedy dorosna same moga wybrac
      swiatopoglad....... a co do sekty, to jest to zenujace, prosze
      sprawdzic znaczenie tego slowa a pozniej pisac takie
      nonsensy......... wyjdzmy z zascianka i wejdzmy do Europy, bo inne
      narody juz i tak smieja sie z Polakow......a do wielkiszu82...... a
      co, moze Mikolaj istnieje? najlepiej klamac dziecku "bo tak sie
      robi", a co do tych wszelkich wystepow to jestem przekonana, ze
      corka bedzie mogla chodzic na wszystko co bedzie chciala, to zalezy
      tylko od rozmowy ze soba i wzajemnej akceptacji... (twoja zona tez
      moze uwazac ze robisz dziecku krzywde, nie myslales o tym? )
      • shallwedancemrclark Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 25.09.07, 23:53











        >A do wielkiszu82...a co,moze Mikolaj istnieje?>

        Droga pani noora,zapewniam pania,ze ja,majac 35 lat wierze w
        sw.Mikolaja.Skad moze pani zaprzeczyc,ze on nie istnieje?Ma pani
        dowody?Przeciez Bog tez nie istnieje,a spora czesc ludzkosci jakos
        daje sie na to nabrac.U mojej corki w szkole na lekcji religii
        (jestesmy protestantami)w tym tygodniu klasa miala historie o Adamie
        i Ewie.To jedna z najgorszych kretynskich opowiastek,jakie mozna
        dzieciom wmowic!Jesli popatrzymy na sposob,w jaki funkcjonuje swiat
        i pozycje kobiet (obywatel drugiej kategorii,mniejsze pensje,mniej
        praw w wielu regionach swiata itp),toz jest to wlasnie efekt tejze
        durnej historyjki u zarania dziejow,gdzie kobieta zostala stworzona
        z zebra mezczyzny!!!!Moje dzieci znaja teorie ewolucji i jej
        sekunduja.Nie ma nic strasznego w tym,ze mamy wspolnych przodkow z
        malpowatymi.Przynajmniej ja sie tego nie wstydze i nie wtryniam
        dzieciom bzdur,ktore tylko wypaczaja ich przyszle widzenie
        swiata.Pzdr




          • shallwedancemrclark Jezus Maria! 26.09.07, 11:15
            Czyli nie jestem osamotniona.Mam nadzieje,ze jest wiecej
            ludzi,ktorzy wierza w sw.Mikolaja.W kazdym razie dla moich dzieci ma
            to ogromne znaczenie,ze ja jako dorosly czlowiek tez wierze.To
            udowadnia,ze swiat doroslych nie musi byc odarty z magii.Jest i tak
            wystarczajaco ciezki,okrutny i zaklamany,ze powinno sie utrzymywac
            przy zyciu takie nieszkodzace wierzenia.To dzieciom da wiecej
            stabilnosci,niz np wiara w idealizowanego przez KK Jezusa.Tez nikt
            go nie widzial,ale chyba wydaje mi sie,ze istanil w bardziej
            ludzkiej postaci niz sie go przedstawia.Pzdr
            • hayde Re: Jezus Maria! 26.09.07, 11:22
              Oj no nie, Jezusa to chyba widzieli mu współcześniwink A przynajmniej
              mam nadzieje, że go widzieliwink
              I proszę Cię, nie mów nic o magii bo jeszcze ktoś tu się zacznie
              oburzać, że to żle wierzyć w magię, bo to dzieło szatana bla bla
              bla.. I jeszcze Cię ksiądz wyklnie z ambony i zagrozi że święty
              Piotr bram nieba Ci nie otworzy wink
              A tak na poważnie, to też mam nadzieję, że więcej osób wierzy w
              Mikołaja smile
              pozdrawiam serdecznie smile
              • shallwedancemrclark Re: Jezus Maria! 26.09.07, 11:31

                >sw.Piotr bram nieba Ci nie otworzy>

                Wcale sie do Niego nie wybieram.Wierze w reinkarnacje,wiec jestem
                przygotowana,ze odrodze sie w jakims dobrym ciele.Co zas do magii,to
                tez kretynskie przekonanie,ze to dzielo diabla (wole to
                okreslenie).Nic bardziej mylnego.Przeciez Walt Disney stworzyl
                magiczny swiat w swoich filmach.Mam nadzieje,ze ludzie nie
                klasyfikuja Disneya jako diabla.Pozdrawiam goraco:!D




                • hayde Re: Jezus Maria! 26.09.07, 11:39
                  Oj to jeszcze gorzej że się nie wybierasz! Toż to pewnie sam diabeł
                  Ci podszeptuje do ucha, nie jesteś po prostu świadoma tego co
                  piszesz! wink
                  No pewnie, Disney to sam szran przebrany za miluśkiego pana
                  uśmiechającego się do dzieci.
                  A tak poza tym to mam pytanie, wybacz mi moją ignorancję, ale
                  wychodzę z założenia że nie wstyd pytać tylko trwać w niewiedzy...
                  Czy to, że wierzysz w reinkarnację nie kłóci się z Twoim wyznaniem?
                  pozdrawiam smile
                  • shallwedancemrclark Re: Jezus Maria! 26.09.07, 11:57
                    Mowa!Poniewaz wierze w magie Disneya,wiec mam za uchem z jednej
                    strony diabelka,a z drugiej aniolka (wiesz,tak jak Tom i Jerry,albo
                    Pluto,jak maja zrobic cos zakazanego) i to on wlasnie szepce mi do
                    ucha...smileCzyzby to juz sie nadawalo do leczenia?Co zas do Twojego
                    pytania to odpowiem tak:kazde cialo ma w sobie energie,ktora w
                    momencie smierci poprostu z nas ulatuje.Zadna tam dusza.Ta energia
                    nie rozlatuje sie tak sobie,nie wiadomo gdzie,tylko jest
                    umiejscawiana w innych miejscach.Moze to byc roslina,zwierze,inny
                    czlowiek...Kazda zyjaca istota...Wierze,ze jestesmy caly czas tu na
                    Ziemi.Zmienia sie tylko miejsce i otoczka.Najwazniejsze,aby,
                    wszystko jedno ile dane nam bedzie miec wcielen,przezywac swoje
                    zycie z godnoscia i przekonaniem,ze cos waznego po nas
                    zostalo.Przeciez spotyka sie ludzi,ktorzy maja wrazenie,ze
                    kiedys,gdzies cos widzieli,kogos znali,w czyms uczestniczyli.Jestem
                    czlonkiem kosciola protestanckiego i moze latwiej mimo wszystko jest
                    mi dopuscic pewne rzeczy do glosu.Jestem przeciwnikiem przede
                    wszystkim tzw religii jedynych.Tzn takich,ktore uwazaja,ze tylko one
                    maja prawo istniec.Kiedys myslalam,aby zmienic wyznanie na
                    buddyzm.Jeszcze do tego nie doroslam,bo buddyzm to cos wiecej niz
                    mnichowie.To zmiana calego podejscia do swiata i zycia.Pozdr %)
                    • hayde Re: Jezus Maria! 26.09.07, 12:02
                      nie wiem czy już do leczenia... wg mnie to chyba jednak nie,
                      aczkolwiek wg wielu zapewne tak wink Wszystko zalezy od naszego
                      podejscia do życiasmile
                      Bardzo mi się spodobało to co napisałas, czy mogę to któregośdnia
                      zaadoptować i zacytować na blogu?
                      • shallwedancemrclark Re: Jezus Maria! 26.09.07, 12:21
                        Oczywiscie,ze mozesz.Ale pod jednym warunkiem:powiesz,ze poznalas
                        taka jedna,co wierzy w Mikolaja,magie i nie chce sie spotkac ze
                        sw.Piotrem.Ciesze sie,ze komus moga sie przydac moje wierzenia
                        oraz,ze sa ludzie tacy jak Ty,ktorzy sa w stanie pogadac
                        normalnie,bez wytykania,ze jest sie moherem,nienormalnym,itp
                        wyzwiskami.Ide do szkoly po corke - zaraz wracam.Pzdr





                        • hayde Re: Jezus Maria! 26.09.07, 12:33
                          Ha! postaram się napisac nawet to jeszcze dzisiaj... w ogóle to
                          natchnęłaś mnie wiarą, że istnieją ludzie wierzący w Mikołaja,
                          którzy się tego nie wstydzą.. Aczkolwiek internet daje jakąśtam
                          anonimowość i można się do "takich" rzeczy przyznać wink
                          Wiesz, ja to generalnie nie lubię określenia "moher", no chyba że
                          chodzi o sweterek wink Mogę się nie zgadzać z poglądami, sposobem
                          działania czy wypowiedzi, mogę uważać, że czyjeś poglądy są w jakiś
                          sposób wedle mojej miary zacofane, ale chyba nie użyłabym tego słowa
                          w stosunku do kogoś. To równoznacze z powiedzeniem do kogoś "ty
                          debilu", a przecież w dyskusji chyba nie chodzi o to, żeby się
                          zniżać do poziomu podłogi wink
        • noora1 Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 26.09.07, 17:32
          to ok ze wierzy pan w sw. Mikolaja............ ale czy to ten
          Mikolaj przynosi prezenty panu albo pana dzieciom? w to juz nie
          uwierze, i nikt w to nie uwierzy, bo przed swietami sam pan, pana
          zona, dalsza rodzina kupuja prezenty i ukladaja pod choinka......
          czy nie tak?. to dlaczego klamie pan dziecku mowiac ze to sw.
          Mikolaj je przyniosl? przeciez to nieprawda.. a jak poczuje sie
          dziecko kiedy odkryje ze to pan przebiera sie za Mikolaja i ze to
          pan kupuje prezenty? ... czy to w porzadku oklamywac wlasne dzieci i
          uczyc ich klamac? ... bo w ten sposob uczy ich pan, ze mozna a
          nawet nalezy klamac, owszem moze istnieje Mikolaj, ale to nie on
          kupuje prezenty i to nie on daje je dzieciom!
    • viggo8 Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 25.09.07, 21:14
      Drogi Autorze wątku... Zadaj sobie podstawowe pytanie czy
      rozchodzac się z żoną pisałeś na forum że ta decyzja może wpłynac
      na Twoje dziecko że martwisz się tym i szukasz wsparcia ?
      Zrozum że największą krzywdę mogło się okazać to postanowienie -
      zresztą naganne w każej wierze . Rozstałeś się gdy córka miała
      tylko roczek ... Weż wylej kubeł zimnej wody na swą głowę i
      zastanów się czy to jest ..ok ? Teraz odgrywasz dobrego tate
      martwiąc się co inni powiedzą ... martw się jak najbardziej tylko
      zrozum że to zona wstaje w nocy gdy małą płacze , że jest przy niej
      gdy choruje że... musi każdego dnia cię "zastąpić" .

      Myślę że odnajdziesz sam odpowiedzi na pytania jakie cię dręczą.

      Pozdrawiam
    • johnnysixcannons Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 25.09.07, 21:46
      Przecierz tu nie chodzi która religia jest lepsza,jak zaściankowa
      jest nasza Polska,tylko chłop napisał,ze była żona ogranicza mu
      bezprawnie kontakty z dzieckiem.Chłopak boi się,że świadkowie
      utrudnią mu dodatkowo kontakty z dzieckiem.Ja też bym się bał.Jeżeli
      pyta czy ma wstąpić na drogę prawną bo nie może się dogadać z żoną
      co do kontaktów z dzieckiem to ja mówie tak,bo inaczej nie może się
      dogadać.Jest to najgorsze rozwiązanie,ale mówi,ze wyczerpał już
      możliwości porozumienia z żoną.To co ma robić?
        • lilianka13 Re: 2 strony medalu 25.09.07, 22:48
          jestem matka i od 10 lat Swiadkiem Jehowy, wczesniej wychowana na
          b.dobra katoliczke w domu z tradycjami. Moj maz od 5 lat rowniez
          jest po chrzcie. Wychowujemy nasze dzieci zgodnie z zasadami
          biblijnymi, co nie oznacza, ze zabraniamy im wszystkiego, lecz tylko
          tego co rzeczywiscie jest niezgodne z wola Boza. Dla niektorych wyda
          sie to dziwne, ale my naprawde nie jestesmy fanatykami, po prostu
          powaznie traktujemy swoja wiare. Jestesmy kochajacymi rodzicami i
          wciaz rozmawiamy ze swymi dziecmi na rozne tematy , czesto o b,.
          powaznych sprawach.
          W szkole starsza corka dzis 10 letnia dziewczynka, potrafi sama
          wyjasnic dlaczego nie obchodzi urodzin i nie przyjmuje z tego powodu
          prezentow i tym podobnie. Do niczego nigdy jej nie zmuszalismy. I
          pewnie nie kazdy w to uwierzy, ale to dziecko jak i wiele innych
          dzieci Swiadkow Jehowy potrafi wyjasnic kazdemu , kto nie jest
          natarczywy i uprzedzony z gory swoj poglad(!)
          Tak, bo my jako rodzice-teraz oboje juz Swiadkowie Jehowy, wiemy,
          ze trzymanie sie zasad w 100%, to nie fanatyzm religijny, po prostu
          kochamy swego Boga. Przyrzeklismy mu sluzyc. Chcemy by w przyszlosci
          nasze dzieci swiadomie tez przyjely chrzest i zechcialy sluzyc Bogu
          ze wszystkich swych sil, i z milosci ,
          a nie przymusu- jakiegokolwiek tzn tradycji rodzinnych, bo np mama i
          tata sa Swiadkami to i ja powinnam...
          TO NA TYLE I tak pewnie dla niektorych bedzie to niezrozumiale,
          niektorych rozlosci, ale mam nadzieje, ze tych zdrowomyslacych
          uspokoi...
          Pozdrawiam serdecznie
          • kris3456 Re: 2 strony medalu 25.09.07, 23:27
            Jak to czytam to się załamuje. Każdy człowiek jest wolny i nie
            powinno się mu narzucać przekonań - szczególnie religijnych.
            Nauczanie dzieci religii - czy to katolickiej, czy protestanckiej,
            mojżeszowej, muzełmańskiej itd. itd. - jako jedynej prawdy prowadzi
            do takich sytaucji. To indoktrynacja.

            Bóg jeżeli istnieje nie jest żadnego wyznania i jest to mu
            obojętne. Liczy się to jacy jesteśmy i jak postępujemy. Religia
            jest tym co dzieli ludzi i nie widzę w niej nic dobrego ...

            Ja swoich dzieci nigdy nie poślę na żadnych kościelych nauczek. Nie
            lubię jak ktoś komuś coś wmawia.

          • krociech Jezu, "niezgodne z wolą bożą" 26.09.07, 00:19
            A co, macie taką krótkofalówkę, co was łączy z Bogiem? God's Band?
            A jak przeczytacie w Strażnicy, że Wolą Bożą jest posypywanie ziemniaków pietruszką zamiast koperku? Też zmusicie dziecko, żeby "samo potrafiło to wytłumaczyć"? Boże, strzeż mnie przed fanatykami. Ciekawe, że Jezus nie był fanatykiem, prawda? Umyj ręce - tak chce Bóg - to jest zgodne z wolą bożą - odwalcie się, od brudnych rąk jeszcze nikt nie poszedł do piekła - pamiętacie pewnie ten tekst.
            • lila1974 Re: Jezu, "niezgodne z wolą bożą" 26.09.07, 00:35
              Hmmm ... czyż inne religie nie powołują się dokładnie na to samo?
              Czy np. ksiądz w trakcie pogrzebu nie mówi rodzicom, że ich dziecko
              Bóg powołał do siebie? Rozumiem, że ksiądź tę krótkofalówkę ma?

              Czy przypadkiem nie mówi, gdy ktoś choruje, ze taka była wola Boga?

              Innych releigii tak dobrze nie znam, ale zdaje się, że tego typu
              pogląd nie jest im obcy. Muzułmanie również wyznają tego typu
              poglądy o ile się nie mylę, ale nie sądzę, bym się myliła, wszak
              np. "święta wojna" równiez jest wolą Boga.

              Trochę więcej obiektywizmu.
              • krociech Właśnie o tym mówię. NIKT nie ma takiej krótkofaló 26.09.07, 08:38
                wki.
                I NIKT na tym świecie nie ma PRAWA mówić "Bóg tak chciał". Nawet papież. Bo nawet papież nie siedzi w głowie domniemanemu bytowi, którego niektórzy nazywają Bogiem. Jedyne, co możemy powiedzieć z czystym sumieniem to "być może Bóg tak chciał". I koniec. A jeżeli jakimś radiomaryjniakom czy jawiemczegochcejehowa-świadkom wydaje się inaczej, to zwyczajnie bluźnią.
          • aq-q Re: 2 strony medalu 26.09.07, 08:28
            Nie znam wiary ŚJ i bardzo ciekawi mnie DLACZEGO nie wolno
            przyjmować prezentów, obchodzic urodzin itd. Wydaje się to byc
            dziwactwem, bo cóż w tym złego. Czy możesz to wyjaśnić?
            • horcrux1 Re: 2 strony medalu 26.09.07, 09:50
              Dlatego, że u katolików nie można się uprawiać seksu przed ślubem, uzywać
              antykoncepcji (czyli skazuje się pół Afryki na wymarcie, bo co to kogo obchodzi,
              że następne dziecko umrze na AIDS - to tak przy okazji zabraniania transfuzji
              krwi przez Jehowych), dokonywać aborcji, nawet jeśli dziecko urodzi się bez rąk,
              nóg i mózgu, a matka przez to umrze, osierocając np. 3 wcześniejszych dzieci. I
              mnóstwo innych bzdur przez katolików wymyślonych. Dlatego Jehowi wymyślają swoje
              bzdury.
              Nie ma to, jak być człowiekiem wolnym i być ograniczonym w swojej wolności tylko
              tym, co szkodzi innym ludziom lub zwierzętom.
          • zosia2811 Re: 2 strony medalu 27.09.07, 14:46
            Zapomnialaś tylko dodać, że uważacie się za lepszych od wszystkich,
            którzy wyznają inną wiarę i tylko wy będziecie zbawieni. Podaj,
            prosze najnowszą datę końca Świata.
      • nabram Jest XXI wiek !!!!! 25.09.07, 22:40
        LUDZIE otrząśnijcie się i przestańcie sobie zatruwać życie
        GUSŁAMI, od tysiącleci kapłani róznych religii robią
        Wam wodę z mózgu, aby zaspokoić swoje popędy ,utrzymują Was
        w zacofaniu i ciemnocie, Ale już jest nieograniczony dostęp
        do W I E D Z Y , korzystajcie z tego !!!!!!



        • mevstan Re: Jest XXI wiek !!!!! 26.09.07, 09:24
          Pytanie do Nabram: jak rozumiesz pojecie WIEDZY? A czym jest zacofanie i ciemnota?
          Czy WIEDZA nie staje sie automatycznie zacofaniem i ciemnota w miare uplywu czasu?
          To o czym jestesmy dzis swiecie przekonani -za 20 lat nasze dzieci beda uwazac
          za gusla i bzdury.

          Badzmy otwarci na drugich ludzi. Kazdy ma prawo wierzyc w to co chce.
          Dla jednego bedzie to WIEDZA (bardzo ogolne pojecie -dlatego jestem ciekaw co
          Nabram mial(a) na mysli)- dla innego BOG.
          Szanujmy, ze ktos jest inny od nas. Szanujmy i cieszmy sie z tego, ze jestesmy
          tak rozni, ze mamy tak odmienne punkty widzenia.

          Niestety -niektorzy fanatycznie narzucaja innym swoje przekonania. Zle pojeta
          religia wiedzie w tym prym (tysiace lat wojen, wasni i ludobojstwa na tle
          religijnym -ktore trwaja) ale WIEDZA nie jest tak daleko z tylu (o ile wiem
          postep techniczny jest przede wszystkim napedzany przez nasza ludzka rzadze
          walki i prowadzenia wojen -czytaj POSTEPOWOSCI).





      • bednarz1 Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 26.09.07, 11:54
        dzien dobry wszystkim.
        na poczatek zeby bylo jasne, ja tez jestem swiadkiem Jehowy.
        tak sie sklada ze czytalem niektore z wypowiedzi i wiekszosc z nich to po prostu
        bzdury.
        jakim prawem ktos twierdzi ze nasze poglady to fanatyzm ?
        czy ktos zastanawial sie nad znaczeniem tego slowa ?
        wydaje mi sie ze o wiele bardziej pasuje ono do osob, ktore nie potrafia
        uzasadnic swoich pogladow (obojetnie w jakiej sprawie), niz przypisywac to
        grupie osob, ktore bez wiekszych problemow moga jasno przedstawic swoj poglad na
        konkretne tematy !

        np: ktos kto twierdzi ze jest katolikiem, a przez lata powtarza niektore
        ceremonialy bez sprawdzenia ich zasadnosci,i nie potrafi wyjasnic swoich wierzen
        to nie fanatyk?? (i to beznadziejny...)
        moze latwowierny to poprawne okreslenie ?

        tak sie sklada ze wlasnie i JEZUS I apostolowie nie popierali slepego oddania,
        opartego na tradycji, ale zachecali do DOKLADNEGO poznania zasad w ktore
        wierza.dopiera taka postawa kreuje czlowieka i jego poglady, daje tez mozliwosc
        zachowania zrownowazonej postawy na wiele trudnych spraw !
        pozatym w calej sprawie nie chodzi o to kto ma racje w sensie wiary, religii.
        przeciez poruszona sprawa, dotyczy dziecka w rozbitej rodzinie.
        znam wiele malzenstw majacych rozne wyznania a wychowanie dzieci nie stanowi
        problemu.
        z drugiej strony ile jest malzenstw majacych te same wyznanie a walcza z soba
        stosujacv chwyty ponizej pasa (wtedy problem religii jakos nie istnieje >??)
        a kto jest mimowolna ofiara ???
        zawsze dzieci!!!!!!!!!!!!
        moim zdaniem mezczyzna poruszajacy ta sprawe splycil temat,zagral na
        ograniczonej do minimum tolerancji polskiego spoleczenstwa, itd !
        i tak naprawde od poczatku czuje sie ze tenze tata ma niewiele do powiedzenia w
        ogole.

        nawet jesli obydwoje rzeczywiscie nie moga sie dogadac pod tym wzgledem,nie
        powinien ten pan stawiac sprawy w ten sposob,niech pokaze ze potrafi przejsc nad
        tym do porzadku dziennego i zamiast zalic sie jak dziecko, nich zachowa sie jak
        mezczyzna i nie robi z tak przykrej sprawy,cyrku i szuka latwego poklasku.

        powodzenia.
    • benjaminblimchen Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 25.09.07, 23:39
      wielkiszu82 napisał:

      > Boje sie ze w przedszkolu,pozniej ,kiedy bedzie czas pojscia do komunii zostanie odtracona
      > przez rowiesnikow.Co robic?

      No to ja Ci szczerze współczuje skoro najważniejszym prektekstem pójscia do 1wszej komuni świętej jest, to aby córka nie została odtrącona przez równieśników. PARANOJA!
    • katon42 Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 26.09.07, 09:14
      Niestety pozostaje Ci tylko droga sądowa w sądzie rodzinnym o
      ustalenie miejsca pobytu dziecka, lub o ograniczenie władzy
      rodzicielskiej matki.Argumenty jakim jest dobro dziecka, są po
      twojej stronie, bo nie można doprowadzić do izolacji dziecka przez
      grono rówieśników, które potrafi być bezwzględne o jakim my starsi
      nie mamy pojęcia. Jest tylko mały szkopół. Sądy rodzinne nie dość że
      są sfeminizowane, a to znacza, że jako facet masz już na
      wstępie "przechlapane". Po drugie- są one traktowane jako synekury
      dla synalków i córeczek innych zawodów prawniczych w których ich
      antenaci ich nie widzą i stąd taki a nie inny poziom orzecznictwa
      sądów rodzinnych. Trzeba jednak wierzyć że trafisz na mądrego
      sędziego, który weźmie pod uwagę twoje argumenty. Nic innego Ci
      zresztą nie pozostaje, bo bierność jak widzisz rozuchwala Twoją "ex"
      natomiast swoim działaniem możesz zmienić ten stan twojego dziecka,
      którego, jako ojciec mający niezbyt korzystne doświadczenia naszych
      sądów, serdecznie Ci życzę. Przesyłam pozdrowienia, głowa do góry i
      do przodu.
      • lila1974 katonie42 26.09.07, 09:45
        O jakiej IZOLACJI Ty mówisz?

        Nie spotkałam się z nią na żadnym etapie swojego życia. Spotkały
        mnie docinki, czy drwiny, ale były to pojedyncze osoby, z reguły
        mało sympatyczne nie tylko dla mnie, wyszydzały każdego, kto się
        nawinął.

        Co zatem radzisz rodzicom dzieci niepełnosprawnych, rudych, grubych,
        piegowatych czy w okularach? Ich dzieci również spotykają szyderstwa
        i drwiny.
      • shallwedancemrclark Do katon´a42 26.09.07, 09:48
        Tez tak uwazam,ze najlepiej byloby zalatwic te sprawe w sadzie,bo
        wtedy wszyscy beda wiedzieli,jak sie zachowac.Co zas do
        sfeminizowanych sadow to musze Pana zmartiwc Panskim obrazem
        polskich sadow.Kiedy moj ojciec musial placic alimenty na mnie
        (odszedl od mojej Mamy do innej kobiety,z ktora zrobil sobie 2
        dzieci)wyprawial takie hocki w sadzie,ze ZAWSZE udawalo mu sie tak
        wykrecic sedzine ogonem,ze przyznawala mu racje i Mama dostawala na
        mnie najnizsze mozliwe alimenty.Kiedy wiele lat pozniej ja zostalam
        matka,a ojciec mojego syna nie mial checi sie wiazac,bo chcial robic
        kariere i tez sprawe o alimenty prowadzilismy w sadzie,to takze on
        wygrywal.ZA KAZDYM RAZEM!Dzisiaj,kiedy syn ma 15 lat,jego ojciec
        placi 180 zl.W czasie tych pietnastu lat udalo mi sie wygrac tylko 1
        raz.Tak wiec zarzut o sfeminizowanych sadach nie trzyma sie
        kupy.Pzdr
      • tojatojatoja Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 27.09.07, 14:04
        katon42 napisał:

        > Niestety pozostaje Ci tylko droga sądowa w sądzie rodzinnym o
        > ustalenie miejsca pobytu dziecka, lub o ograniczenie władzy
        > rodzicielskiej matki.Argumenty jakim jest dobro dziecka, są po
        > twojej stronie, bo nie można doprowadzić do izolacji dziecka przez
        > grono rówieśników, które potrafi być bezwzględne o jakim my starsi
        > nie mamy pojęcia.

        Pytanie retoryczne: czy dobrem dla dziecka jest izolowanie go od
        matki? Co jest ważniejsze dla 3-letniej dziewczynki? Matka czy
        rówieśnicy (potencjalnie izolujący ją ze swego grona za praktyki
        religijne)? Sama nie wiem...
    • pusta_literatka to trudne 26.09.07, 09:15
      związki, zwykle skazane na klapę. bo, o ile rodzice potrafią ze sobą
      żyć, tak problem wychowania dziecka wcześniej czy później się
      pojawia. i to zazwyczaj poróżnia małżonków. znam parę, którą przez
      to właśnie rozpadła się z hukiem na dobre.
      graciarnia.blox.pl/html
      • lila1974 Re: to trudne 26.09.07, 09:48
        Z tym trudno się nie zgodzić.
        Nie każdy jest na tyle mądry i rozsądny oraz tak mocno kochający, by
        mu zdobyć się na kompromis, a w dodatku nie ulec
        wpływom "życzliwych".
      • nie-naiwniak Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 27.09.07, 16:12
        oj . przeczytałem / nie trawiąc monologu - kazika / , i ......
        kiedy już mowa o świadkach - jednym z przykładów , jest właśnie kazik .
        Mówić dużo , używać frazesów , nie dać się przekonać i do tego mieć zawsze rację .
        Klops .
        Teraz , kiedy zaczepiają mnie głoszący - nie okazuję wrogości - mówię
        " Bóg zapłać dobry człowieku ". Przeważnie zamraża dyskusję - a jeśli nie , to i
        tak nie włączam się do próby rozmowy .
        Po co ? Osoba która zmienia wiarę - obu wiar nie jest warta .
    • koalabeauty Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 26.09.07, 11:16
      Cóż najlepiej zacznij czytac lub spytaj ksiedza np. w ktorym wieku wymyslono
      wode swiecona albo dlaczego w kosicele ukrywa sie imie Boże Jehowa i Boga nazywa
      sie pan, albo dlaczego te wszystkie komunia i bierzmowanie, czy Jezus mowil cos
      o tym czy raczej to jest wszytko wymyslone, no i czy chcesz zeby dziecko modlilo
      sie do figurek i obrazow ktore tak prwadziwy Bog nienawidzi, zastanow sie.
      Katolicyzm to zlepek wierzen poganstwa z kawalkami z PIsma Swietego. A i pozwol
      dziecku tak jak i CHrystus jak bedzie mialo taka wole to w doroslym wieku
      ochrzcic sie.
      • monika27.ltd Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 26.09.07, 13:57
        koalabeauty- ależ to wszystko zostało perfekcyjnie obmyślone kiedyś.....
        ochrzcić bezwolne, nieświadome dziecko, dla pieniędzy na długie lata..... tak
        się z premedytacją wyrywa "owieczki" przed konkurencją ale głównie przed
        rozumem..... zabrać człowiekowi wolną wolę..... obrzydliwe; cały katolicyzm jest
        obrzydliwy, ręce umazane krwią, wojny krzyżowe, palenie na stosie, bratanie z
        Hitlerem, Holocaust, pedofilia i mafia...... A my tu o komunii smile))))))))
        Po co to komu?
    • monika27.ltd Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 26.09.07, 13:44
      do wielkiszu82- moja rada: odpuść sobie. Zaakceptuj wychowanie matki, bo nic
      złego się dziecku nie stanie i nie będzie przez to mniej szczęśliwe. Twoja była
      żona i w ogóle wyznawcy innych religii mogliby być tak samo oburzeni, że Ty
      chcesz prowadzać dziecko do komunii;
      do fundamentalistów katolickich- osobiście wolę świadków jehowy niż obłudnych
      katolików, albowiem oni, w przeciwieństwie do was, nie mają na łapskach krwi
      milionów pomordowanych ludzi w przeszłości (czy to bezpośrednio czy też
      pośrednio). Oczywiście chodzi mi o waszą smutną, czarną historię, której się
      wypieracie i za nic nie macie ochoty przyznać się do tego i tym samym oczyścić.
      do wszystkich- mamy tu typowy przykład, że religia wszelkiej maści- dzieli i
      konfliktuje ludzi;
      rada? - "religia to opium dla ludzi" ... i wedle tego hasła najlepiej trzymać
      się od niej z daleka;
      PS: marzę o nadejściu dnia, kiedy poziom edukacji społeczeństwa będzie na tyle
      wysoki, aby pozwolić na odrzucenie wszelkiej religii jako sprzecznej z rozumem
      ludzkim. Pozdrawiam
      • ejre Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 26.09.07, 16:01
        monika27.ltd napisała:

        > do wielkiszu82- moja rada: odpuść sobie. Zaakceptuj wychowanie matki, bo nic
        > złego się dziecku nie stanie i nie będzie przez to mniej szczęśliwe. Twoja była
        > żona i w ogóle wyznawcy innych religii mogliby być tak samo oburzeni, że Ty
        > chcesz prowadzać dziecko do komunii;
        > do fundamentalistów katolickich- osobiście wolę świadków jehowy niż obłudnych
        > katolików, albowiem oni, w przeciwieństwie do was, nie mają na łapskach krwi
        > milionów pomordowanych ludzi w przeszłości (czy to bezpośrednio czy też
        > pośrednio). Oczywiście chodzi mi o waszą smutną, czarną historię, której się
        > wypieracie i za nic nie macie ochoty przyznać się do tego i tym samym oczyścić.
        > do wszystkich- mamy tu typowy przykład, że religia wszelkiej maści- dzieli i
        > konfliktuje ludzi;
        > rada? - "religia to opium dla ludzi" ... i wedle tego hasła najlepiej trzymać
        > się od niej z daleka;
        > PS: marzę o nadejściu dnia, kiedy poziom edukacji społeczeństwa będzie na tyle
        > wysoki, aby pozwolić na odrzucenie wszelkiej religii jako sprzecznej z rozumem
        > ludzkim. Pozdrawiam


        Absolutnie się z Tobą zgadzam. Religia zawsze upośledza samodzielne myślenie
        (no, może z wyjątkiem buddyzmu), dlatego właśnie nie wyznaję żadnej. Mam swoją
        filozofię na życie i dobrze mi z tym. Pozdrawiam wszystkich wolno myślących (nie
        mylić z powolnym myśleniem wink
    • minerallna Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 26.09.07, 15:00
      A nie uważacie,że w dzisiejszych czasach katolicyzm stał się
      bardziej tradycją niż religią.Chrzest,komunia,slub kościelny to nie
      wynik wiary ale tradycji.Bo tak wypada,bo tak robili
      rodzice,dziadkowie.
      Pewne rzeczy mozna zmienic w swoim własnym życiu.
      Do komunii też dziecko nie musi iśc.
      Dziecka też mozna nie ochrzcić o ile starczy sił w walce z
      otoczeniem.
      Ale czemu pozbawiać je radości z obchodzenia własnych czy kolegow
      urodzin.
      A prezenty pod choinką.To juz poprostu mocno zakorzeniony
      zwyczaj,nie wiele mający wspolnego z religią.
      Zresztą ile młodych ludzi aktywnie uczestniczy w życiu koscioła?
      Kto co niedzielę chodzi na mszę i do spowiedzi?
      Może czas skończyć z tą religijną otoczką Bozego Narodzenia.
      Choinka,prezenty,rodzinne spotkanie i wolne od szkoły i pracy.Tyle z
      tego zostało.I tego będę się trzymać.
      • ejre Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 26.09.07, 16:06
        minerallna napisała:

        > A nie uważacie,że w dzisiejszych czasach katolicyzm stał się
        > bardziej tradycją niż religią.

        Kościół katolicki stał się zwyczajną firmą mającą swój cennik za usługi. A tak w
        ogóle polecam książkę "Ucieczka od wolności" Ericha Fromma - świetnie tłumaczy
        na czym polega tzw. wiara.
    • jola9932 Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 26.09.07, 16:03
      a ja myslę że wielkiszu może czuć się oszukany bo gdy wiązał się z kobietą
      wiedział że jest ona katoliczką jak i że bedą wspólnie wychowywać dziecko w tej
      wierze, być może nigdy nie związałby się świadomie z kimś kto jest śj,coż
      rozstali się i ona zmieniła zdanie- ok niech robi co chce tylko że dziecko nie
      jest tylko jej i musi pójść na jakieś kompromisy a nmie utrudniać ojcu kontakty
      z dzieckiem bądz nastawiać je przeciw niemu tylko dlatego że poznała NOWą
      PRAWDę" a swoją drogą ciekawe jak by było w drugą stronę gdyby oboje byli śj a
      on by zrezygnował i został katolikiem? czy tak łatwo żona i cała organizacja
      pozwoliłby męzowi na "przekręcanie"dziecka?? nie sądze.. nawet jestem pewna że nie..
    • e-teacher Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 26.09.07, 16:40
      Szkoda, że żona nie ustaliła kwestii wychowania i wiary z Panem. To
      bardzo nieodpowiedzialne, bo dziewczynka będzie rozdarta, trudno jej
      będzie ustalić, kto ma rację, chociaż odpowiedzi na to pytanie nie
      zna przecież większość dorosłych! Sytuacja wymaga wielkiej
      wrażliwości od Państwa obojga, a także od obecnych i przyszłych
      wychowawców. Najważniejsze, żeby nikt nie próbował przeciągać córki
      na swoją stronę i nie mówił, że drugi rodzic nie ma racji.
      Współczuję, to trudna sytuacja.
      Jeśli chodzi o odtrącenie
    • e-teacher Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 26.09.07, 16:48
      Szkoda, że żona nie ustaliła kwestii wychowania i wiary z Panem. To
      bardzo nieodpowiedzialne, bo dziewczynka będzie rozdarta, trudno jej
      będzie ustalić, kto ma rację, chociaż odpowiedzi na to pytanie nie
      zna przecież większość dorosłych! Sytuacja wymaga wielkiej
      wrażliwości od Państwa obojga, a także od obecnych i przyszłych
      wychowawców. Najważniejsze, żeby nikt nie próbował przeciągać córki
      na swoją stronę i nie mówił, że drugi rodzic nie ma racji.
      Współczuję, to trudna sytuacja.Powinniście Państwo wypracować
      wspólne stanowisko, tak, by dziecko nigdy nie miało poczucia
      jakiejkolwiek krzywdy.
      Jeśli chodzi o odtrącenie przez rówieśników, to tego tak bardzo bym
      się nie obawiała. Miałam kilkoro uczniów - świadków Jehowy. Nie byli
      ani dyskredytowani ani poniżani przez klasę. Wie Pan, jest XXI wiek,
      jest wiele różnic między ludźmi.Ważne, byśmy umieli się różnić w
      sposób cywilizowany i kulturalny. Na tak osobiste wybory jak w
      przypadku Pana byłej żony nie możemy przecież wpływać, przekonywać
      do swoich racji na siłę.
        • lilianka13 Re:DZIECI 26.09.07, 17:19
          TAK WLASNIE.dzieci sa najwazniejsze.W calej tej dyskusji zbyt wiele
          zlosliwosci i zwyklego czepialstwa.Swiadkowie Jehowy to nie religia,
          lecz wyznanie.Dziekuje za glos e-teacher, to potwierdz, ze w naszym
          spoleczenstwie sa ludzie ktorzy potrafia myslec rozsadnie. Emocje w
          niczym tu nie pomoga. Ojcu dziecka jesli moglabym cokolwiek doradzic
          to, aby Pan bardziej wydoroslal.Dojrzaly ojciec nie powinien miec
          problemu z Mikolajem... oczywiscie to ogromne uproszczenie, ale co
          dla Pana jest w zyciu najwazniejsze? dobro dziecka? watpie... Moze
          zamiast do Sadu wybralby sie Pan z zona i dzieckiem na spacer, kupil
          prezent bez okazji i zonie i dziecku.... takie prezenty zawsze sa
          mile przez nas- Sw. Jehowy widziane- bez okazji, po prostu dlatego,
          dajemy komus cos , bo go kochamy.KOCHAMY, rozumie Pan, nie dlatego,
          ze sa jakies swieta czy jakas inna dziwna okazja.
          Wiecej otwartosci, szczerosci i rozsadku, a zobaczy Pan, ze dziecku
          i rowniez Panu bedzie zylo sie prosciej.Nie koniecznie latwiej, bo
          zycie w dzisiejszym swiecie jest po prostu trudne.
          Zycze powodzenia.
          • e-teacher Re:DZIECI 26.09.07, 17:47
            Dziekuję za ciepłe słowo. Zgadzam się,te prezenty bez okazji to
            dobry kierunek. Zgadzam się również, że sąd moze ostro zaognić
            konflikt między Państwem, bo po prostu zaczniecie ze sobą walczyć. I
            ta walka wcale nie będzie o dobro dziecka tylko o własne racje.
            Miałam przemiłą uczennicę w wychowawczej klasie. Madzia i jej
            rodzina byli świadkami Jehowy. Magda była bardzo zżyta z klasą,
            angażowała się w życie klasy z dużym oddaniem. Bardzo często bywała
            na lekcjach religii(zamiast przebywać w bibliotece)i bywała
            ekspertem jeśli idzie o znajomość Pisma Świętego. Gdy zbliżały się
            Święta Bozego Narodzenia, niektórzy uczniowie - świadkowie Jehowy
            nie brali udziału w lekcjach związanych ze Świętami. Magda zapytała,
            czy mogłaby zostać w klasie i pomóc ubierać choinkę, czy nie
            będziemy mieli nic przeciwko temu. Była z nami jeszcze długo po
            lekcjach. Ani Magda nas, ani my jej nie przekonywaliśmy do niczego,
            cieszylismy się, że byliśmy razem. Muszę dodać, że Magda bardzo
            zaangażowała się w pracę na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej
            Pomocy. Jako wychowawca zawsze starałam się, żeby moi uczniowie byli
            tolerancyjni. O tolerancję właśnie chodzi w dyskutowanej sprawie.I
            nade wszystko o miłość. Ciepło pozdrawiam!
    • marta.natkanska Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 26.09.07, 19:20
      chciałam tylko napisać że wyjaśnienie pewnych rzeczy dotyczących wychowania
      waszej córki jest bardzo ważne dla jej dalszego normalnego rozwoju...mój tato
      również jest katolikiem, a mama świadkiem jehowy( mama zmieniła wyznanie już po
      ślubie)...w moim przypadku taka sytuacja miała bardzo przykre następstwa...nie
      będę pisać o kłótniach związanych z wyborem religii dla dziecka, bo to jest
      niejako oczywiste...dla mnie największą traumą pozostaje fakt, że moja mama
      nigdy nie obchodziła z nami żadnych świąt, uroczystości...nigdy nie przyjmowała
      ode mnie prezentów np. z okazji dnia matki czy urodzin, nigdy nie składała mi
      zyczeń z okazji moich różnych uroczystości, nigdy nie pamiętała tez o własnej
      matce...generalnie są to bardzo przykre historie, kiedy dziecko nie rozumie,
      dlaczego nie może tak jak inne dzieci cieszyć się świętami bożego narodzenia,
      mikołajem, dlaczego mama w niedzielę znika na 3 godz bo idzie na zebranie
      itp...teraz jest tak, że z tatą mam super kontakt, z mamą praktycznie nie
      potrafię rozmawiać...pewnie związane jest to również z tym, że jako dziecko
      bardzo czesto gdy nie było ojca w domu musiałam chodzić na zebrania razem z
      mamą, a nienawidziłam tego całym sercem...pewnie są rodziny, w których różne
      religie czy światopoglądy rodziców nie mają wpływu na rozwój emocjonalny
      dziecka, u mnie jednak było inaczej...dlatego dla dobra swojej córki musisz
      ustalić pewne rzeczy z jej matką, bo wiem jakie to jest przykre, kiedy własna
      mama nie przyjmuje od kilkuletniego dziecka laurki zrobionej w przedszkolu,
      kwiatów itp...osobiście mam do swojej matki ogromny żal o to
      • ejre Re: katolik i jehowa a co z dzieckiem? 26.09.07, 19:43
        To co opisujesz potwierdza jedynie fakt, że wyznanie nie ma nic do rzeczy,
        jedynie człowiek. Ja nie miałam problemu z brakiem prezentów na święta, bo
        dostawałam je bez okazji, czułam, że jestem kochana i to się nie zmieniło
        (pomimo tego, że mam inny światopogląd niż moja Mama, która jest ŚJ). Z
        rówieśnikami miałam dobry kontakt, bo nieważne było to, że chodzę na zebrania i
        nie obchodzę świąt, urodzin itp. Wcale mi to nie przeszkadzało. Z perspektywy
        czasu chyba dziękuję za to, bo nie byłam wychowywana w obłudzie i kłamstwie i
        sama mogłam podjąć decyzję co zrobić z własnym życiem. Teraz, kiedy żyję na
        "własny rachunek" dziękuję mojej kochanej Mamie, że wpoiła we mnie pewne zasady,
        które teraz procentują. Pomimo tego, że głęboko wierzy w to co wierzy, nigdy nie
        usłyszałam od Niej przykrych słów i pomimo tego, że myśli iż nie najlepiej
        postępuję (jestem od 10 lat z kimś bez ślubu) zawsze mogę liczyć na Jej pomoc.
        Nigdy mnie nie zawiodła i zaakceptowała to, że wybrałam coś innego niż Ona.
        Dlatego uważam, że wiara nie ma nic do tego, jak postępują ludzie. To zależy
        tylko i wyłącznie od danego człowieka.
        Pomijam fakt, że mam siostrę, która także jest ŚJ, Jej mąż również, a
        dogadujemy się jak przyjaciele, bo każdy szanuje poglądy innych. Wyjeżdżamy
        czasem gdzieś wszyscy razem, imprezujemy, ale każdy postępuje wg swoich zasad i
        nikt nikogo nie krytykuje. Chodzi po prostu o szacunek do drugiego człowieka i
        tyle. Takie jest moje zdanie.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka